| goya1421 | 18. Czerwiec |
| dziusia | 18. Czerwiec |
| Tomaszek_65 | 18. Czerwiec |
| marcin7791 | 18. Czerwiec |
| dogerek | 18. Czerwiec |
Aga104 | 00:20:23 |
#
poczciwy | 01:25:32 |
NieOddycham | 03:56:36 |
Crusoe | 04:28:36 |
loqs | 12:20:28 |

Witajcie. Nie mam do kogo zwrócić się ze swoim problemem, więc pozwólcie, że opiszę swoją historię.
Swojego męża poznałam 6 lat temu. Na początku, jak to zwykle bywa-sielanka. Dosyć szybko odkryłam, że spotyka się równolegle z inną dziewczyną, ale nie dziwiło mnie to - nie byliśmy w związku, niczego sobie nie obiecywaliśmy. Zresztą spotkał się z nią chyba dwa razy, po czym sam z tego zrezygnował i poświęcił uwagę mnie. Po kilku miesiącach zostaliśmy parą. Było dobrze, jedyne, co mi dokuczało, to rzadkie spotkania. On tłumaczył to potrzebą samotności - faktycznie, w zdecydowanej większości przypadków (kiedy się nie widzieliśmy) był online na komunikatorach. Tego jak Go kochałam nie potrafię nawet opisać słowami. Zarazem czułam, że miłość w naszym związku nie rozkłada się po równo, ale tak chyba bywa...
Wzięliśmy ślub. Jeszcze przed ślubem dowiedziałam się, że przesiaduje na portalu, na którym oglądał i komentował zdjęcia jakichś dziewczyn, pisał z nimi. Było mi strasznie przykro, a on nie widział w tym nic złego, ba, złościł się, że ja się gniewam "o byle co". W końcu przeprosił, wykasował stamtąd profil. Wytłumaczyłam dokładnie dlaczego mnie to zraniło, chciałam, żeby zrozumiał. Wybaczyłam.
Po narodzinach naszego pierwszego dziecka przypadkowo dowiedziałam się, że spotkał się ze swoją koleżanką (tą samą, z którą spotykał się na samym początku) - jeden raz i rzekomo tylko rozmawiali - dlaczego więc mi powiedział, że został dłużej w pracy i że były korki? Dodatkowo to, co do niej wypisywał sprawiło, że moje zaufanie legło w gruzach, a moja miłość już nigdy nie była taka jak wcześniej. Nie chcę przytaczać tych tekstów, w każdym razie był to flirt na całego. Zdecydowałam wtedy o rozstaniu, ale mąż jakimś cudem przekonał mnie do zmiany zdania. A ja zostałam, bo nadal go kochałam... Dodam, że z koleżanką nadal ma kontakt, nie zerwał go, mimo że o to prosiłam.
Nieco później odkryłam, że jeszcze przed naszym ślubem też spotkał się z jakąś koleżanką na kawie, a potem pisał do niej "moja piękna..."
Dużo czasu zajęło mi odbudowywanie zaufania, starałam się Go nie kontrolować, ale wiem, że nieraz byłam zołzą. Chciałam słownie zranić Go tak, jak on mnie emocjonalnie.
Starał się. Myślałam, że naprawdę jest lepiej. Ja też się starałam. Przestałam drżeć o każde spóźnienie z pracy, nie robiłam scen, domem i dziećmi zajmowałam się najlepiej jak umiałam. Jeśli chodzi o seks, to zawsze ja miałam większe potrzeby, więc niczego Mu nie brakowało, jak sądzę.
Obecnie mamy dwoje dzieci, trzecie w drodze. Wczoraj wieczorem przypadkowo weszłam do pokoju, gdzie siedział przy komputerze i zobaczyłam, że rozmawia na kamerce z jakąś dziewczyną. Trudno mi opisać jak się poczułam. Łzy, rozczarowanie, rozpacz. Z jego strony początkowo tłumaczenie, że to zwykły czat, gdzie można rozmawiać z ludźmi z całego świata, potem złość, że znowu się czepiam, wręcz agresja. Na koniec podszedł, przytulił, a ja się uspokoiłam, spytałam, czy chce od nas odejść, czy jest nieszczęśliwy, czemu to robi... Nie chce odejść, znudziła mu się gra, to wszedł na czat.
Nie wiem czy to jest kwestia wiary w Jego słowa, ale czuję, że naprawdę nigdy nie zdradził mnie fizycznie (seks, pocałunek), ale emocjonalnie już enty raz. Nie mam już chyba siły walczyć. Mam wrażenie, że On się nie zmieni. A może przesadzam? To normalne, że potrzebuje takich rozrywek? Tylko czemu ja, zamknięta w domu z dziećmi od ponad 3 lat, nie potrzebuję?
Mam 29 lat i nie wiem, co zrobić ze swoim życiem...
Przeczytaj z 3 razy ten tekst który pisałas..
Kochasz go, ponad życie - rozumiem.
Wiem co czujesz.
Jakie uczucia teraz się tlą w Tobie?
Znudziła mu się gra i wszedł na czat? Gra?! Chłopisko z, za chwilę, trójką dzieci i on gra?! A co robią w tym czasie dzieci? Pewnie oglądają bajkę
A Ty? Już skończyłaś prasować? Czy może szykujesz kolację?
No, kochana, sama mu pozwalasz na takie zachowania. Od początku nie wymagałaś, nie stawiałaś granic, to on był panem sytuacji w waszym domu.
Ale, przecież, Ty go tak kochasz! No, to teraz masz problem. Bo, jak nagle teraz zacząć egzekwować, kiedy wcześniej się tego nie robiło?
Po wizycie u lekarza powiedz pięknemu, że masz się oszczędzać, bo coś tam coś...( daruję sobie tu na forum ginekologiczne szczegóły). I kładź się do wyra! A on niech przejmie Twoje obowiązki. I poświęca czas dzieciom!
Czy przestaniesz być taka jaka jesteś?
Żeby on chciał się zmienić to musiałoby mu być źle z tym jaki jest.
Ty jak dobrze rozumiem, jesteś dbającą o niego, troskliwą żoną, która w zamian za podrywanie koleżanek okazuje mu co raz więcej uwagi.
To nie ma znaczenia czy go błagasz o wierność czy na niego krzyczysz.
W obu sytuacjach to okazywanie zainteresowania mężowi, nagradzanie go za to co robi.
Jeżeli Twój mąż to ten sam typ faceta, to się nie zmieni. Będziecie się szarpać. Ty postawisz jakieś granice, on będzie się ich trzymał przez chwilę, po czym powoli próbował je przekroczyć i tak w nieskończoność. Zależy jak bardzo potrafisz być konsekwentna. I czy uwierzy Ci, że naprawdę odejdziesz, jeżeli znowu Ciebie zawiedzie.
Jaka szkoda, że wcześniej nie było takiego forum. Nie mogę uwierzyć, że byłam taka naiwna, że tak jak Ty tak bardzo wierzyłam, że ten akurat facet to nigdy mnie nie zdradzi, że to tylko nic nie znaczące flirty.
Avenious dobrze pisze. Też nie umiałam wymagać. Nikt mnie tego nie nauczył. To zawsze ja musiałam się podporządkować. Teraz jest lepiej, ale dużo wysiłku kosztują mnie zachowania, które nie są w mojej naturze. Komuś już doświadczonemu, komu łatwo coś przychodzi, to fajnie powiedzieć - wymagaj, trzymaj się konsekwencji itd. Wybrałyśmy sobie mężów, którzy nie byli nauczeni, jak zająć się rodziną i teraz do kogo mieć pretensje?
Nie powinnaś się teraz denerwować, nie potrzebne Ci są stres i egzystencjonalne rozterki. Myśl na zimno, tylko o sobie i o dzieciach. Jesteś przecież jeszcze taka młoda... Powiem Ci tylko jedno; Na zmiany nigdy nie jest za późno, zawsze można walczyć o siebie, swój spokój i swoją godność.
Swoją drogą, jak możesz kochać jeszcze takiego fircyka?
Amor, myślałam o tym, ale nie wiem czy mam siłę, czy chcę...
Avenious, cóż, ja lubię czytać, On lubi grać. Dzieci wtedy już spały. Ojcem i mężem jest dobrym, pomaga mi, to nie jest tak, że nie postawiłam granic i robię wszystko, a on nic. Pod każdym względem oprócz tego, który opisałam, jest naprawdę dobrze.
ofiarra, dziękuję Ci za te słowa.
Sybilla, ja to wiem. Wiem to już od jakiegoś czasu, ale wciąż łudzę się, że może jest inaczej, w końcu nie siedzę w Jego głowie. Jak napisał Amor czuję, że dużą rolę odgrywa tu bardzo niska samoocena, wydumane kompleksy. Wiem, że to nie jest usprawiedliwienie, wiem, co powinnam zrobić z szacunku do siebie samej, ale nie wiem czy potrafię...
Cytat
Cytat
Cytat
Komentarz doklejony:
formy porno =filmy porno