

Anetastp | ![]() |
heniek | 02:33:42 |
Julianaempat... | 04:33:28 |
soighlah | 06:09:09 |
Edek_2 | 06:38:33 |

Witam. Chce podzielic sie moja beznadziejna historia, azeby uzyskac wsparcie. Mam 40 lat, moj maz 38 jestesmy malzenstwem od ponad 12lat.Wyszlam za maz za obcokrajowca i mieszkam za granica od czasu slubu. Mamy sliczna 7letnia coreczke, ktora jest oczkiem w glowie calej rodziny. Nie bede mogla opisac dokladnie wszystkiego, bo musialabym napisac ksiazke. Wracajc z ostatnih wakacji w Polsce, juz od wrzesnia zauwazylam, ze z moim mezem cos jest nie tak. Byl oschly w stosunku do mnie, wszystko mu nie pasowalo. Ciagle wynajdowal motywy aby wyjsc z domu.Doszlo do tego, ze dom stal sie dla niego hotelem. Zanim zaczelam sie go pytac, czy kogos ma uplynelo duzo wody. Nigdy, bym sie po nim nie spodziewala kochanki, przeciez on by taki zakochany i zapatrzony we mnie. Tak mowila rodzina i znajomi. Oczywiscie on zaprzeczal,twierdzil, ze nie ma nikogo. Twierdzil, ze ma depresje, ze wzgledu na prace i finanse.Ja plakalam, modlilam sie i powoli zabijala mnie niepewnosc. Do czasu. W polowie listopada podlozylam podsluch w samochodzie i dowiedzialam sie, ze jednak ktos jest. Kolezanka z silowni. Jak glupia idiotka zamiast sobie tak podsluchiwac z miesiac, to ja zrobilam wielka awanture. Dowiedzialam sie tylko, ze to przyjaciolka, z ktora sie wspaniale rozmawia, ona sie smieje z jego dowcipow i sama jest bardzo dowcipna. Nigdy nawet jej nie pocalowal, bo go nie pociaga fizycznie.Dalam szanse, ale mialy sie skonczyc wiadomosci whatsapp i telefony. Po jakims czasie on stwierdzil, ze musi przemyslec czego chce od zycia, bo jest nieszczesliwy, nic mu nie wychodzi.Ja nie pomagam, bo ciagle mam hustawki nastrojow. Ciagle mam do niego pretensje jak mogl nam zrobic cos takiego. Nie wiem nawet czy sie z nia kontaktuje przez telefon, bo jest bardzo ostrozny. Na silownie wrocil, po jakims czasie.Jak zabranialam bylo jeszcze gorzej. Nie mam nikogo, jestem sama. Na szczescie jak tylko sie dowiedzialam o przyjacioleczce to powiadomilam tesciowa i siostre meza. One daly mu niezly wycisk, tylko, ze ja nie chce byc z kims kto mysli o innej. On twierdzi, ze chce byc z rodzina tylko ja powinnam sie uspokoic, bo go wykanczam ciaglymi pretensjami. To co napisalam to tylko zarys bez wdawania sie w szczegoly. Prosze o wWasze opinie, doradzcie cos, jak mam z nim postepowac.
Komentarz doklejony:
Dziekuje Ci za odpowiedz. Prosze napisz mi co masz na mysli, od czego mam zaczac. Ja naprawde ciagle wszystko analizuje, ale do niczego mnie to nie prowadzi. Moj najwiekszy problem to brak zaufania. Nie mam pewnosci, ze on dalej czegos nie knuje, tylko jest bardzo ostrozny. Pa tym jak mu zalozylam podsluch i wpadl, to jest moze glupie, ale ja poczulam ulge.Dlatego czasami to ja naprawde bym chciala cos na niego znalezc i juz z czystym sumieniem odejsc.
Zastanawiasz się czy mąż dalej nie kombinuje na boku, czy nie zakochał się, a ze strachu bądź wygody nie mówi wszystkiego, dlaczego tak chroni kochankę . Sprzyja w ten sposób Twojej podejrzliwości. A ta zabija powoli Ciebie, może odbija się na rodzinie, dzieciach. Zrezygnuj z nadmiernej kontroli. Dla siebie, swojego zdrowia psychicznego. Będziesz potrzebowała dowodu jego podwójnego życia, to taki wpadnie Ci sam prosto w ręce. Zdradzający tracą rozum, gdy są na "haju". Uwierz, że będziesz wiedziała, czuła tak samo, jak i wtedy, gdy odkryłaś w listopadzie romans.
Nic nie daje do myślenia, jak niezależność. Stań się niezależna, dbaj o siebie i dzieci, pomyśl o zabezpieczeniu finansowym, czasie dla siebie, choćby drobnych przyjemnościach. Pozwoli Ci odetchnąć, zająć natarczywe myśli, podnieść Twoje poczucie wartości. Wobec męża zadziała zasada niedostępności. Nie chodzi o zaniedbywanie go, ale niech poczuje, że nie ma nic za darmo. Nawet miłość wymaga wzajemności.
W związku wygrywa ten, komu najmniej zależy. Taki paradoks. Im bardziej poczuje Twoje starania, że kochasz go i wybaczysz mimo wszystko, tym mniej będzie się starał. Przecież tak łatwo poszło.
Zdrada zbyt często obnaża braki w związku. Za zdradę jest odpowiedzialny ten kto na nią się zdecydował, dopuścił. Za niedostatki jednak jesteście odpowiedzialni oboje. Nie bierz tego jak jakieś oskarżenie. Lepiej jako temat do własnych przemyśleń, jeszcze lepiej wspólnych spokojnych rozmów. Poza patologicznymi przypadkami, oboje ludzi w związku ma większe lub mniejsze wady.
Do naprawy, decyzji czy warto coś ratować potrzebny jest czas, by wybrzmiały emocje. Do ratowania czegokolwiek praca was obojga. Sama wiele nie podratujesz. Musisz również poznać siebie. Nie każdy potrafi wybaczyć, mimo szczerych chęci.
Do tego zastosuj to co Ci napisał po wyżej apologies. Nadmierne okazywanie teraz mężowi podejrzeń, złości = zainteresowania, jest gwoździem do trumny dla jego uczucia do Ciebie.
Cytat
12 lat razem, to szmat czasu, by się wzajemnie poznać, ale i nawet znudzić. Wtedy wszystko jest znane, każdy gest, każdy nawyk, wszystko przewidywalne. Jest wspaniałe dziecko, dla którego warto być rodziną. I są jeszcze te pragnienia, by wydarzyło się coś, co spowoduje te upragnione motyle zakochania w brzuchu. One zawsze kuszą, by się pojawiły.
A tymczasem, mamy w domu dwoje trochę zmęczonych sobą ludzi. To specyficzne zmęczenie sobą, powoduje nawet szczere stwierdzenie, że jesteście ze sobą dość nieszczęśliwi.
Pojawia się więc swoiste udręczenie. Z jednej strony, on twierdzi, że jest nieszczęśliwy i musi przemyśleć, czego chcieć od życia, Ty również szczęściem w tym związku nie tryskasz.
W dodatku, to nie jest dobrze, jak dziewczyna jest starsza faceta. Wiek zbliżającego się do 40-tki faceta, to często wiek, kiedy pojawia się bunt przed schyłkiem, a wtedy nadzieję na odzyskanie własnego poczucia samczego Ja może dawać młodsza kobieta. Zupełnie nieznana, a więc i nienudna, a będąca...wyzwaniem.
Bo każdy z nas facetów uwielbia wyzwania. I tu, nagle pojawia się przyjaciółka z siłowni - wyzwanie. Nie bardzo bym wierzył w zapewnienia, że ona jest brzydka i nie pociąga go fizycznie. Gdyby tak było, męska fizyka jest zawsze zero-jedynkowa: chcę iść do łóżka, albo nie chcę - i wtedy nie ma żadnego gadania.
Macie wspaniałą córkę, ale Wasze małżeństwo jest na krawędzi rozpadu - i to sobie musicie oboje uzmysłowić. Tylko, że w tym wieku trudno robić ponowny restart w nowe życie, więc może warto naprawiać obecne, żeby w nim nie było poczucia nieszczęścia i beznadziei.
Sugeruję, abyście się wybrali na terapię dla par - bo to uświadomi Wam wzajemnie, jakie są obecnie najsilniejsze deficyty w Waszym związku, a wierz mi, że zawsze są. A potem przyjdzie czas na kompromisy, by sobie wzajemnie pomóc, by dalej żyć razem. Chyba, że już nie chcesz, to po co czekać na cios, co będzie bolał, by pojawił się jakiś pretekst do rozstania. No, chyba że liczysz na alimenty od niego, by rozstać się z jego winy i zapewnić sobie utrzymanie...
Apologises
Masz racje, ze ta ciagla chec wrecz obsesja, ktora mnie ogarnela aby miec ciagle pod kontrola mojego meza zaczyna mnie dobijac. Ja czesto podrzucam mu podsluch, albo do pracy, albo do samochodu, albo zostawiam w domu. Tylko to nic mi nie da bo odkad zostal zdemaskowany w ten sposob, drugi raz tego samego bledu nie popelni. Wedlug mnie jesli ewentualnie do niej dzwoni to tylko z pleneru. Musialabym zmienic taktyke, ale nie mam pomyslow.Przez 12lat naszego malzenstwa nigdy nie bylam zazdrosna, nawet przez mysl mi nie przeszlo by go kontrolowac. Mamy sklep w, ktorym pracujemy oboje, ja na pol etatu, ze wzgledu na dziecko. Niestety interes od jakiegos czasu nie idzie najlepiej, wiec jst prawie nie mozliwe, abym cos sobie odlozyla na wypadek rozstania. Mieszkanie jeszcze do splacenia i naprawde nie byloby sie czym dzielic. Finansowo wyszlabym jak Zablocki na mydle.
Nie wiem, skad wiesz, ale masz zupelna racje, ze odkad ja zaczelam sie starac on sobie dal na spocznij i mam wrazenie, ze poczul sie panem sytuacji. Tyle razy go juz straszylam rozwodem, ze na niego to juz nie dziala.
Atrakcjo
Ja chyba ciagle wbijam ten gwozdz do trumny, ale postaram sie z calych sil zobojetniec przynajmniej udawac obojetna.
Ramirez
Bardzo sie ciesze na Twoj odzew, bo jestes mezczyzna. Interesuje mnie meski punkt widzenia. To prawda, ze teraz jestesmy ze soba nieszczesliwi. Nie wiem czy to wina tylko zdrady, zapewne juz kilka lat wstecz zaczelismy powoli oddalac sie od siebie. Mysle typowe banalne problemy, dziecko, stres w pracy, brak czasu i przeswiadczenie, ze nie musimy sie starac o zwiazek, bo jestesmy sobie przypisani na zawsze.
Jesli chodzi o to, ze jestem starsza 2lata od mojego meza to nigdy z tym nie mialam problemow ani kompleksow. Ja zawsze wygladalam mlodziej, nikt mi nie daje czterdziestki, mam dziewczecy typ urody jestem szczupla filigranowa blondynka. Moj maz wyglada natomiast na starszego, a jako, ze lubi sobie dobrze zjesc to ma tez niezly brzuszek. Czesto sie zdarza, ze ludzie mu mowia, zeby byl czujny, bo ktos mu sprzatnie sprzed nosa taka atrakcyjna zone. Natomiast, ze przyjacioleczka uroda nie grzeszy to wiem, bo ja widzialam na zywo i na zdjeciach.Lat ma tyle co ja. Jego rodzina do tej pory sie z niego smieje, jaka to miss swiata sobie wybral.
Ta kobieta jest od maja w separacji i ma 5letnie dziecko, i z tego co udalo mi sie wycisnac na poczatku to polaczylo ich narzekanie i obgadywanie swoich wspolmalzonkow. Z czasem moj maz sie zauroczyl i zaczal ja widziec przez rozowe okulary. Ramirez co on w niej widzial, albo co gorsza ciagle widzi?
Twoje zmartwienia też tworzą kumulację. Jak lotto, tylko kto zgarnie wygraną? Nie myślałaś o innej opiece nad dzieckiem jak tylko Twoja? Pójście do pracy innej niż wasz sklep? Pomysłów na zmiany jest mnóstwo. Jeśli coś się sypie nie warto wspólnie takich zmian wprowadzić?
Każdy ma swoje braki, niespełnione potrzeby. Twój mąż z lekkim brzuszkiem również. Nie ma znaczenia czy koleżanka z siłowni jest pięknością, zauważyła w nim mężczyznę. Może to i próżne i samolubne, ale tacy są ludzie.
W tym calym bajzlu nie ma wygranych, wszyscy bedziemy przegrani, a w szczegolnosci nasza corka. Tylko jak przetrwac ten czas i nie zrobic jakiejs glupoty.
Tej nocy mialam wielki dolek, nie spalam i ryczalam. Zdecydowalam, ze wracam do Polski razem z dzieckiem. Rano sie troche uspokoilam i mi przeszlo, ale dalej mam wielkiego dola. Czuje, ze trace nadzieje na pozytywnw zakonczenie tego dramatu,a brak nadziei odbiera mi wszystkie sily. Czuje ze walcze z wiatrakami i do tego w osamotnieniu. Dlaczego on jest tak obojetny, a wrecz wiem, ze mu dzialam na nerwy, a w nocy sie przytula. O co mu chodzi, czy tylko, zeby mnie wykonczyc psychicznie?