

| dusiaczek12 | 11. Grudzień |
| monika0070 | 11. Grudzień |
| goniusias | 11. Grudzień |
| mona12 | 11. Grudzień |
| Uma | 11. Grudzień |
Landexpzglosy | ![]() |
JamesTon | 01:36:04 |
soighlah | 01:45:59 |
Sfinks | 02:59:15 |
Julianaempat... | 03:36:06 |

Witam
Jestem męzatką od 20 lat i jeszcze kilka lat temu wydawało mi sie ze szczesliwą-ale własnie tylko mi sie wydawało. Moj mąz jest kierowcą tira,mamy 3 trojkę dzieci. Pewnego dnia czar prysł,przez przypadek zobaczyłam bilingi jego telefonu,jeden nr ktory non stop sie powtarzał,my kobiety jestesmy dobrymi detektywami jak sie okazało nie myliłam się jednak mnie zdradził. Zycie sie zawaliło,żal ,gniew ,wyrzuty sumienia i pytanie co dalej?? Rozum podpowiadał rozwód ,serce ze dam rade wybaczyc przeciez sa dzieci i kawał zycia razem. Ból ogromny,niechec do samej siebie ale pomysłałam ze dam rade. Wybaczyłam ale nigdy nie zapomiałam,pomyslałam przetrwam to zaczniemy od nowa,mineło 6 lat starałam sie ,nigdy nie wracałam do tego chociaz nie raz łzy cisneły sie do oczu.Kochająca zonka ,praca ,dom dzieci -starałam sie zeby było jak kiedys. I teraz juz wiem ze wypalam sie,przerasta mnie zycie. Od dłuzszego czasu słysze jaka to ja jestem nie dobra,ze juz go nie kocham ze jestem ciągle zmeczona. Nie mamy wspolnych tematow tylko dzieci praca rachunki.... .Mysle ze to tylko ja sie staram,a z jego strony to tylko przyzwyczajenie. Zastanawiam sie dlaczego tak mnie traktuje? nie pamieta o moich urodzinach,dzisiaj Walentynki i z samego rana uslyszałam ze za duzo wydałam z jego konta!!Nie wiem czego oczekuje piszac tutaj-moze wyrozumiałosci? Moze sie lituje sama nad soba ale nie mam juz siły walczyc o nas ,starac sie byc kochna zona matką ,moze trzeba było posłuchac rozumu?Odsunelismy sie od siebie kilka lat temu a ja głupia sie łudziłam ze moja bajka powróci .Jestem z tym sama ,po nocach płacze i zastanawiam sie dlaczego mam takiego pecha ,komu zrobiłam taką krzywdę ze mnie los tak doswiadcza?Kiedys usłyszałam od mojego znajomego :kobieto otwórz oczy bo zycie ci szybko przeleci:-juz przeleciało. Jestem meżatką a tak naprawde samotna ,zero wsparcia dobrego słowa!!!całe zycie dbałam o wszystkich a o mnie ten jedyny nigdy nie zawalczył i nie zadbał!!Po trzech ciązach mam figure 20latki,a i tak słysze ze jestem stara(dodam ze mam 38 lat),wiec pytanie co dalej ? Zyc tak dalej i udawac przed znajomymi jaka jestem szczesliwa ,czy pokazac prawdziwe oblicze i byc szczesliwą dla siebie???
Mężowi to pewnie było na rękę mieć spokój.
Ty zamknęłaś problem w sobie ale pewnie z każdym wyjazdem męża zastanawiałaś się gdzie,co...z kim.
Może z czasem zobojętniałaś i wolałaś jak go nie było w domu.
Nie musiałaś udawać ze jest dobrze ani przed nim ani przed dziećmi.
Tak się mści ,,zamiatanie "problemu.
Piszesz ze uciekło ci życie,jeszcze nie ale za moment tak może się stać.
...,, udawac przed znajomymi jaka jestem szczesliwa ..."?????//wyszłaś za mąż dla znajomych czy dla siebie?
Twoje dzieci /nie wiem w jakim są wieku/pewnie mają swój świat w którym mama jest potrzebna ale już niekoniecznie niezbędna.Koledzy,komputer,wieczorne wyjścia albo pogaduchy z koleżanką na skeypie.Im starsze tym mniej ,,towarzysko"siedzą w domu.
A co z tobÄ…?co robisz dla siebie?....................????????
Jeszcze trochę i wszystkie wieczory będziesz spędzać samotnie lub z ...mężem/mijając go tak by się o siebie nie otrzeć/
Dałaś szansę 6 lat temu,nie wyszło.
Proponuje zaaranżować wieczór/bez dzieci/ na rozmowę z mężem.
Przegadać waszą sytuację,poprosić o szczerość!!!!powiedzieć co czujesz ,zapytać co z nim itd...Nie okłamuj siebie kolejny raz.Jeżeli on chce zmian /również u siebie/ a ty widzisz cień szansy na to że warto spróbować to...terapia.
Jeżeli nie potrafisz na niego patrzeć to przestań się łudzić,okłamywać,daj sobie szansę na bycie szczęśliwą dla siebie.
38 lat to nie wiek by się zakopać w nieszczęśliwym małżeństwie,skazać się na brak szacunku do siebie,partnera.
Bez względu na decyzję znajdź coś dla siebie poza domem,bez wykrętów że obowiązki,ze nie masz siły,czasu/basen,aerobik,../
Coś co wieczorem pozwoli ci wyjść z ramek mamy,żony,chociaż raz w tygodniu.
Mam wrażenie że do depresji masz tylko krok,otrząśnij się póki czas.
Przestań być perfekcyjną panią domu,odpuść,Umów się z przyjaciółką,
Zmień znajomych na takich przy których nie musisz udawać.
Zamiast słuchać uszczypliwości męża idź pobiegać/może ze starszą pociechą/albo rolki,rower.Sport dodaje skrzydeł.
Zostań na portalu są tu fajne dziewczyny/panowie też/ które piszą od serducha mądre rzeczy i swoje przeszły-dostaniesz wsparcie .
Komentarz doklejony:
dnia luty 22 2016
Czarna trzymasz się,działasz?robisz coś dla siebie?