| dusiaczek12 | 11. Grudzień |
| monika0070 | 11. Grudzień |
| goniusias | 11. Grudzień |
| mona12 | 11. Grudzień |
| Uma | 11. Grudzień |
JamesTon | 00:38:46 |
Landexpzglosy | 00:53:35 |
soighlah | 02:36:48 |
Sfinks | 03:50:04 |
Julianaempat... | 04:26:55 |

Mijają już dwa lata, boli jak cholera... Powtarzam, że z każdej lekcji można wynieść jakąś naukę ale czy sama w to wierzę?
interesują mnie Wasze opinie...
od jakieś czasu czułam, że coś jest na rzeczy ale nie umiałam się z tym zmierzyć. Zawsze miałam problem z przyznaniem się do porażki... Myślałam nawet żeby wynająć detektywa, ale ciągle brakowało mi czasu... Pracowałam na dwa etaty - kredyty, dzieci..., mąż tylko na jednym, bo mnie było łatwiej znaleźć dodatkową pracę - ha, ha. Padałam na pysk. Seks - rzadko (pracowałam po 15 nocy w miesiącu, i jakieś 15 dniówek), ale moim zdaniem udany - chyba tylko moim... Dwa czy trzy razy podjęłam próbę rozmowy, to było chyba dlatego, że rozpaczliwie chciałam wierzyć, że mój mąż jest mężczyzną, że ma jaja, a nie tylko testosteron zalewający mózg. Nie był. Wypierał się. W końcu nie wytrzymałam, przycisnęłam. Przyznał się. Spytał czy ma się wyprowadzić, odpowiedziałam, że kiedy wrócę rano z pracy ma być spakowany - nie był. Łaził po domu jak obłąkany, niby zbierał rzeczy, doprowadzał mnie tym do szału... wtedy coś mnie opętało -spytałam czy chce zostać, został... Zaczął się koszmar! Ona ciągle dzwoniła, przychodziła, pisała listy - nigdy nie zgodziłam się z nią rozmawiać, bałam się, że nie zapanuję nad sobą... twierdziła , że jest w ciąży, że poroniła, potem znowu, że jest, żądała pieniędzy na skrobankę, mój ukochany mąż pytał mnie co ma z TYM!!! zrobić... Zaciskałam zęby, modliłam się... Potem były te wszystkie złe emocje: zazdrość, chęć zemsty, obrzydzenie do siebie i do niego. Przetrwałam ale czy na pewno? On bardzo się stara, a ja czasem nie jestem w stanie zmusić się do działania. Wszechogarniający smutek ciąży mi jak kula u nogi. Zanegowano mnie jako człowieka, nie tylko jako kobietę...
Lepiej teraz wyglądam, lepiej się ubieram, jestem znacznie bardziej otwarta na ludzi - jego to chyba kręci...
Cytat
Cytat
Od jak dawna wiesz?Skoro kochanka raz była w ciąży po czasie znowu była to trochę trwało zanim mąż wiedział co robić.
Cytat
Nie bardzo rozumiem w czym problem?
Chciałaś żeby został, ale nie chciałaś, żeby wybierał, więc zrobił Ci wielką łaskę, która była mu na rękę; Nie postawiłaś żadnych warunków dalszego współżycia. Zgodziłaś się na trójkacik. Odciążyc w seksie Cię miałą czy co ?
Przecież nie przeszkadzało Ci, ze przychodziła, dzwoniła i pisała listy, nie przeszkadzało, że się wciaż z nią spotyka i równolegle skutecznie posuwa i zapładnia zupełnie się z tym przed Tobą nie kryjąc;
Skoro już przyjęłaś mormoński typ rodziny, to w najgorszym układzie. Trzeba było z nią pogadać i zrobić jej listę obowiazków. Gdybyście razem zamieszkały, może by obiad ugotowała, posprzątała, a tak, to Ty byłaś kopciuszkiem, a ona księżniczką;
Cytat
Bardzo śmieszne. Sama się zanegowałaś, naprawdę tego nie widzisz ?
agula76 sama się zanegowałaś jako kobieta i człowiek: robiąc z siebie woła roboczego, spychając problem zdrady pod dywan. Czasu nie miałaś, bo dwa etaty ciągłaś to i czasu na wywalenie gada nie było.
A mąż się nie wyprowadził, bo kto by połowę jego kredytu spłacił, kto by mu na na nowe dziecko i kochankę kasy dał? Facet to prosta maszyna: idzie tam gdzie mu lepiej.
Aga a ty po tych dwóch latach po tym wszystkim piszesz tutaj i czego oczekujesz? Od siebie i od nas?
Cytat
Nie warto, wiem co piszę. I nie zaciskaj już więcej zębów, bo nie warto...
Jesteś kobietą z jajami, taką co góry przenosi. Pewno jak sobie coś zaplanujesz, to pniesz do końca, więc się szanuj. Bo teraz to pewno nawet w lustro boisz się zaglądać, i tego nie zmienią nawet kilogramy makijażu ani ciuchy od Armaniego.
Skąd to wiem? Ano wiem.
Poczytaj sobie nasze komentarze, ale ty już znasz odpowiedź, Ty już wiesz co zrobić.
Czasem potrzeba kopniaka,żeby się przebudzić z tego marazmu, z tego zawieszenia. Czy nie masz wrażenia, że znalazłaś się w międzyczasie?
Nie ma cię w czasie tu i teraz? Masz wrażenie,że na coś czekasz?
Na pewno szukasz pomocy, więc pozwól,że kopnę cię i idź już przed siebie dalej. I nie oglądaj się na Szanownego. Za rok stwierdzisz, że życie jest piękne.
Skąd to wiem? Ano wiem... w zeszłym roku byłam w takiej samej koziej dupie jak ty.
Osoby w sytuacji "nie mam pracy, nie mam dokąd pójść" etc, są w patowych często sytuacjach. Z jednej strony może by się i chciało kopnąć w d...gamonia, z drugiej, no jak, jak perspektywy samodzielności raczkujące.
Osoby samodzielne, radzące sobie na co dzień, niezależne, mają za to inny problem. "No jak śmiał mi to zrobić? Mnie takiej ogarniętej, samowystarczalnej, bliskiej ideału prawie".
Wiesz, co może Ci pomóc? Przestań myśleć, że zakpił, zanegował etc. Jeśli widzisz dziś w nim poprawę, spróbuj popatrzeć na niego, jak na kogoś, kto zmalał, na zawsze pogrzebał niektóre wartości, których w jakimś zakresie nigdy nie odbuduje. To nie Ty okazałaś się mało warta, to on jest miałkim gamoniem, nie radzącym sobie nawet ze wściekłą kochanką. Nie lubię tutaj słowa "pomylił się", ale powziął złą decyzję, za którą (mam nadzieję) odpokutował/będzie pokutował, ot choćby zmienionym obrazem w Twoich oczach.
Spróbuj popatrzeć na w/w gamonia i zobaczyć w nim kogoś pokonanego. Potrafisz? Czy jak na niego patrzysz, widzisz kogoś, kto żałuje? Jeśli tak, jest szansa. Jeśli nie...Szkoda czasu...
Co do Ciebie...Spróbuj wyzbyć się poczucia niższości (o wyższości za chwilę). To nie Ty okazałaś się przecież podła, kłamliwa etc. Nikt Ci niczego nie ujął, ani nie dodał. Ale też zejdź z wysokości i nie karm tego roszczeniowego ego.
W dużym skrócie: Nadaj podłej kreaturze, jakim był Twój mąż, cechy ludzkie - zła decyzja, przecież wszyscy je niejednokrotnie w życiu podejmujemy.
Sobie nie zabieraj i nie dodawaj niczego. Ani nie jesteś mniej wartościowa, tylko z powodu, że ktoś Cię zdradził, ani wyjątkowa, bo pracowałaś na 2 etatach i ogarniałaś dom.
A jeśli bezwolny gamoń rokuje, może warto raz jeszcze popatrzeć na niego...nieco inaczej niż dotąd? Spróbuj. Jak nic z tego z różnych względów nie uda się pozytywnego wynieść...nie trać czasu.
Cytat
Jedni wchodzą tu z marszu i w szoku, nie bardzo wiedząc, o co spytać i raczej bardziej, żeby z kimś pogadać. Inni dochodzą do ściany, kiedy wszystko, co zamierzali zrobić, zawiodło i pojawiają się tu, licząc na ostatnią deskę ratunku. Ja to rozumiem, szczególnie, gdy dotyczy to osoby silnej. Nie jest łatwo, przyznać się "nie radzę sobie" komuś, kto świetnie radzi sobie na co dzień.
Jeszcze jedno...Gdyby jednak dało się zdradę okiełznać, zmień w sobie "muszę" na "mogę" i pozwól sobie na odpoczynek, czymkolwiek on dla Ciebie jest. Mniej wymagań do siebie, więcej do gamonia, coby zaburzyć nierównowagę, w której się mąż tak cudnie odnalazł
Kilka słów wyjaśnienia kpicielom - oczywiście, że kazałam wybierać, oczywiście, że postawiłam warunki, które on w mniejszym lub większym stopniu stara się spełnić - z tym szanowna kochanka nie była w stanie się pogodzić, chciała mnie upokorzyć i jego ukarać a poniżyła siebie, chyba nie wiedziała o mnie tak dużo jak jej się wydawało
Cytat
No i jakie to były warunki, z którymi kochanka nie mogła się pogodzić, a on w mniejszym stopniu starał się spełnić? Była w ciąży czy nie ?
Mało konkretnie piszesz;
A o mormonach wcale nie kpiłem, to też jakieś rozwiązanie sytuacji, po tym co napisałaś nie takie złe..
Cytat
btw, nie doczytałam... aż się boję zapytać czy dałaś te pieniądze czy odmówiłaś?
To Twój mąż, zatem nie zaklnę.
Agula, nie dałaś meżowi okazji do wzięcia odpowiedzialności za jego czyny.
Mało tego, roztoczyłaś parasol ochronny nad kimś, kto szukał w Tobie wspólnika na wykonanie egzekucji by pozbyć się swojej odpowiedzialności.
Jeśli faktycznie uczynił Cię wspólniczką a Ty podjęłaś się tej roli -
zatem rozumiem, że wciąż nie możesz zaznać spokoju a "zwycięstwo" zawiera w sobie wiele goryczy.
Zastanawiam się czasem czy potrafię jeszcze tę głupią niunię nienawidzić... (dodam tylko, że - jak o sobie pisze na FB - zraniona do szpiku kości, zrozpaczona po stracie domniemanego dziecka już w kilka miesięcy po odejściu mężczyzny jej życia, który wrócił do żony wariatki tylko ze względu na dzieci - obraca kolejnego żonatego). Jesteśmy różni... Ale każdy z nas ma w mózgu mechanizmy "ratunkowe", które w najtrudniejszych chwilach zniekształcają nieco rzeczywistość ale pozwalają przetrwać. Dziś wiele rzeczy zrobiłabym inaczej , jak pewnie wielu z Was. Jest jednak jak jest. Nie pracuję już na dwa etaty, lubię czas spędzony z dziećmi, ze znajomymi, nawet ten z mężem też
Cytat
Rozumiem, że żartem pokrywasz niechęć by się z tym tematem zmierzyć
Wystarczyło przecież napisać wprost:
dałam pieniądze na ten cel, lub nie dałam- wszystko.
Tracisz czas na śledzenie FB kochanki?
Do czego jest Ci potrzebna wiedza na temat jej życia, czy też jego pozorów?
Domniemane dziecko. Następny żonaty (w domniemaniu buduś
A ci żonaci to bezwolne istoty?
Agula -
Cytat
Otóż to! Można, co nie znaczy że się wyniesie.
Jak widać, Twoja lekcja wciąż trwa.
Póki co, tylko Twoje ego buduje fortyfikacje i okopuje się na pozycji...stąd m.in obserwacje FB kochanki,by dowiedzieć się jak tam "na froncie".
Nie zmarnuj tej lekcji
Komentarz doklejony:
a ostatnio stawiam na fajne kiecki!
Znasz pewnie parę małżeństw, gdzie istnieje jakieś partnerstwo, albo wyraźna zgoda na przydzielone role. Jak wygląda w takim porównaniu Twój mąż?
Być może oczekujesz zmiany w mężu, której on jest w stanie dokonać. Pamiętaj, że owszem ludzie mogą dokonywać zmian w sobie, ale to oni sami dążą do tego, oni sami muszą dojrzeć do potrzeby tych zmian, często muszą też dostać potężnego kopa by coś zrobić. Nie da się przerobić drugiej osoby do swojej wizji, możesz tylko dać znać czego czego oczekujesz, czego Ci brak, co Ci przeszkadza. I tylko to jesteś w stanie zrobić. Mierzyłaś się już ze swoimi marzeniami i oczekiwaniami? Póki co gasisz pożary, reagujesz na chwilowe zagrożenia.
Cytat
Jakbym to sam napisał, mam ten etap u siebie właśnie. Żona staje na rzęsach aby wynagrodzić/naprawić zło które wyrządziła a ja zdołowany nie umiem w tym uczestniczyć. Czasem myślę że jej się odechce zanim mi się znów zachce. No ale w sumie wprost powiedziałem jej o tym i ustaliliśmy że skoro popsuła to niech naprawia, cierpliwość i wytrwałość jest tutaj kluczowa raczej po obu stronach, chociaż więcej wymagać można od tej "złej"
Współczuję przeżyć bo doskonale wiem co przechodzisz, dramat
Nie moim zamiarem jest obarczać Cię jakąkolwiek winą. Wyglądasz mi na dziewczynę, która jest dość zaradna, szybko podejmuje decyzje, taka baba, która żadnej pracy się nie boi. Gdzieś w tym wszystkim znalazł się Twój mąż, taki "biedaczek".I nie poradził sobie biedaczek. Poszedł do pindy, która dość szybko i łatwo go sobie przygruchała.
W każdym związku są jakieś problemy, większe lub mniejsze. I dość często jedno z partnerów nie radzi sobie z reakcjami drugiego. Bywają i tacy co szukają pocieszenia poza związkiem. Za jakość związku odpowiadają oboje z partnerów. Nie licząc różnych patologii (przemoc, alkohol itd) nie ma od tej reguły wyjątków. Zdrada z kolei jest decyzją jednego z małżonków, zawsze poza zgodą i wiedzą drugiej połówki.
Zwróciłem Ci uwagę na możliwą przyczynę problemów u was, przyczynę zdrady przez męża. Nie usprawiedliwiam w żadnym wypadku Twojego męża. Nie zwalam też winy na Ciebie.
Co do mnie - ożeniłem się z kobietą zaburzoną, jej zdrady to małe piwo w porównaniu z resztą jej osiągnięć, ale to moja historia. Nie odnoszę do mego życia obcych osób, gdy ich tam nie ma. :niemoc
Cytat
Z całym szacunkiem, ale myślenie o mężu "szmata" nijak nie da się pogodzić z daniem szansy. Nikt przy zdrowych zmysłach, nie lubi, gdy wokół niego cuchnie i jest paskudny krajobraz
Cytat
Cytat
Eeee... Zaraz, nie porównuj się z hieną. To swoisty podgatunek kobiet, które mają jeden cel - zabrać innej kobiecie dobrze rokującego frajera. Wielu się daje na te ich manipulacje nabrać, wchodzą hydrze w paszcze, a potem... pętla na szyi i wio koniu, bo niunia ma potrzeby. Niunie tego typu posuną się do wszelkich podłości, bowiem ich umysł buduje swoje JA, często poprzez udane polowanie na czyjegoś faceta. Dowartościowują się w ten sposób, że udaje im się uwieść czyjegoś męża, więc w hienim umyśle niby zyskują na pozycjonowaniu w ludzkim stadzie. I teraz najważniejsze - jeśli nieszczęśnik urwie się z haczyka, hiena odbiera to jako osobistą zniewagę, więc sięga po każdą podłość, manipulację - by jednak cel osiągnąć.
Gdy nie uda się, odchodzi z hienim syczeniem, zapolować na innego nieszczęśnika.
Tak więc w bajki można włożyć kwestie jej ciąży - bo to metoda na połów na bogatego frajera, by potem nieźle się urządzić z alimentów.
Tak więc nie masz co się porównywać z tą hieną - bo to, że uczestniczyłaś tylko w hienim polowanku, to nic nie znaczy. Liczy się to, że nie oddałaś hienie męża, że dość poważnie ją w ten sposób zdeprecjonowałaś - wywołując spazmy, poczucie poniżenia, wściekłość, i wszelkie inne możliwe negatywne uczucia, jakie mogą się zrodzić w hienim mózgu.
Nie porównuj się więc do potworów, które żyją i funkcjonują wśród ludzi. Jeśli jest jakaś negacja kobiety, to tylko sama się tym dołujesz, zupełnie niepotrzebnie - bo ocaliłaś swojego gamonia. A ten pomny nauczki, raczej nie będzie chciał w kolejnym hienim polowaniu robić za jakieś łatwe mięso
Popełniane błędy czasami przydają się tylko po to, by nie popełniać kolejnych.
Cytat
Wszystko zależy od tego, czy facet ma tą świadomość ?
Dlatego dobrze jest w pewnym momencie zmusić do decyzji wyboru, nie ważne jaki będzie, ale będzie zgodny z jego postrzeganiem sytuacji, zmusi do samodzielnego myślenia i bilansu zysków i strat.
Często trzeba kogoś wypchnąć do tego co mu się wydaje rajem na ziemi, żeby przerażony przejrzał na oczy i z podkulonym ogonem jęczał na wycieraczce, że już wszystko zrozumiał;
A w tym wypadku jak było ?
Wygląda na to, że przy ataku kochanki żona również zajęła pozycję na pierwszej linii frontu nie swojej wojny usprawiedliwiając faceta zupełnie;
Raczej trzeba było się odciąć zupełnie, żeby sam wypił piwo, którego naważył i dbał, by odpryski nie udeżały w żonę;
To był jego sprawdzian, czy umie po sobie posprzątać?
Żonka powinna tylko na koniec ocenić i zdecydować czy przyjmuje robotę, a nie w tym uczestniczyć, pokazując swoją słabość, tracąc swoją ,,godność", co by to nie było; Po czymś takim trudno się podnieść ze świadomością, ze to nie była jego wyłączna decyzja i nie umiał sobie z tym poradzić;
Niektóre kobiety mylą postawę żony z postawą matki wobec swojego partnera; a to nigdy nie kończy się dobrze;
Komentarz doklejony:
Agula,
Cytat
Aż tak bardzo, to się od niej nie odcinaj. Myślisz, że z nią nie byłaś blisko, tylko dlatego, że się z nią nie bzykałaś;
Florę macie tą samą
Masz rację, gdybyś Ty sie z nią bzykała to byś wiedziała- w ciąży z Tobą by nie była.