Anetastp | 00:10:21 |
heniek | 02:04:05 |
Julianaempat... | 04:03:51 |
soighlah | 05:39:32 |
Edek_2 | 06:08:56 |

Proszę o radę jak pozbierać się po zdradzie męża z którym byłam w sumie 17 lat.
Do 13.10.2015r. uważałam, że nasze małżeństwo należało do "normalnych". Raz lepiej, raz gorzej. Niestety wychodzi na to, że tylko ja tak uważałam.
Z mężem jestem od 17 roku życia, poznałam go w Liceum, był moim pierwszym poważnym partnerem. Po 7 latach bycia ze sobą, zdecydowaliśmy się na ślub. Więc nie była to pochopna decyzja, a ni nikt nas nie poganiał. Po ślubie prawie 8 lat czekaliśmy na dziecko bo miałam duże problemy aby zajść w ciążę. W trakcie trwania małżeństwa Mąż poszedł do pracy w Policji, jako pracownik mundurowy.
I to chyba była najgorsza decyzja. W 2013 urodziła nam się córka, świata poza nią nie widzieliśmy, wszystko zeszło na drugi plan. Nawet nie pomyśleliśmy, że po tylu latach starań doczekamy się dziecka, a gdy córka miała pół roku okazało się, że znowu jestem w ciąży. Zaskoczenie, niedowierzanie i przerażenie. Jeden niemowlak, który cały czas płakał, a za kilka miesięcy drugi będzie. I to chyba w tym momencie mąż stwierdził, że w domu się "dusi". Już nie był miły, o każdą pomoc musiałam długo prosić, potrafił niby dla żartu nazwać mnie "inkubatorem, przechowalnią". Oczywiście był przy narodzinach drugiej córki, ale tylko ciałem. Po tylu latach zna się trochę swojego męża. Narodziny drugiego dziecka zbiegły się w czasie, gdy w pracy przydzielono mu jako partnera koleżankę. Jedyna dziewczyna jaka tam pracowała, miała tylko z nim być na wszystkich służbach. Nie raz koledzy mówili mi abym na nią uważała. Wcześniej razem z mężem chodziłam na imprezy u niego w pracy, a tu nagle wszystkie spotkania wg niego zrobiły się czysto służbowe, bez partnerów życiowych. Czasami się zaśmiałam, jak tam Twoja "partnerka", zbywał to mówiąc że go wkurza. W czerwcu 2015 mieliśmy 10 rocznicę ślubu, owszem dostałam prezent i to drogi, ale sposób przekazania był taki, że łagodniej i milej daje się napiwek kelnerce. Zero czułości i delikatności, nie wspominając o tym, że od narodzin drugiego dziecka mąż ze mną nie współżył twierdząc, że jest zmęczony, nie ma czasu, boi się kolejnej ciąży. Aż nadszedł wieczór 13.10.2015 r. ja uśpiłam młodszą córkę, a On usypiał starszą. Słyszałam jak na jego telefon co chwilę dochodzi sms. W końcu przeczytałam i chyba żałuję. A tam jego partnerka z pracy pisała ;Powiedziałam o nas w domu, powiedziałeś swojej żonie, kocham ciebie, czekam na telefon" Świat mi się zawalił. Poczekałam, aż uśpi córkę i zapytałam się co to ma znaczyć, najpierw się wypierał, ale w końcu się przyznał że od maja sypia z Nią. Nie powiem, tak go strzeliłam po twarzy, że oko do dnia dzisiejszego ma fioletowe.Spotkałam się z Nią, nie biłam, nie wyzywałam tylko chciałam zrozumieć dlaczego uwiodła żonatego faceta z dwójką maleńkich dzieci. Jej odpowiedz bezcenna, "on jej się podoba", fakt, facet ma 36 lat, jest zadbany, wysportowany. inteligentny, ale żonaty. Wg niej to nie problem. Gdy jej powiedziałam, że z Niego nie zrezygnuję bo go kocham i to bardzo, nazwała mnie kobietą bez honoru. Jak mam żyć!!!
Rozwód w kościele jest dopuszczalny; zdrada nie! To mu mogłaś powiedzieć!
A najlepiej powiedz mi, w którym to było kościele. To mu wszystko wyjaśnię! Kolejny psychol!
Przez wieki księża wpajają swoim owieczką hipokryzje z dulszczyzną, czyli dokładnie to czym się sami w życiu kierują. No i co tu się dziwić, takie owieczki, jaki pasterz
To, dziwne...
Może uznał, że byłoby to dla Ciebie... nagrodą?:rozpacz
Komentarz doklejony:
Ech...poruszyłaś wrażliwą strunę...
Pierwszą osobą, którą poinformowałam o zdradzie partnera, był ksiądz. Przyjaciel rodziny. Wiesz, co mi odpisał? Że mam, na co zasłużyłam! :szoook
Jakiś czas później dowiedziałam się ohydnej prawdy. Że to ścierwo dało mojemu byłemu przyzwolenie na kurestwo i jeszcze, razem z nim, jeździło na dziwki! Z tego, co wiem, przy wódzie i z dziwkami na telefon, super się bawili!
Nie omieszkałam poinformować władze. Wysłałam do biskupa maila. Ten wezwał ścierwo na dywanik. Miło, że, w ogóle, mi odpisał. Chociaż mój brat dodał, że pewnie sobie porozmawiali...przy wódeczce... Ufam, że nie. Biskup to staruszek, dość radykalny. I pewnie już mu nie staje...
Ja tak bardzo chcialabym żyć normalnie, w pokoju, otulona dobrem.
Nie da się...
A księża, to banda hipokrytów. Są zapewne wyjątki, ale, nie mam siły i chęci stracić życia na ich szukanie...
:niemoc
Ja mu nie odpuszczę, za bardzo mnie skrzywdził, teraz jest pierwsza zdrada, a za rok, dwa będą kolejne. Raz skosztował innej du...y to będzie szukał wrażeń. W piątek idzie na imprezę u siebie w pracy taką z Komendantem włącznie i aż mnie korci tam się wbić i na forum publicznym zwyzywać Jego i Rudą. Impreza przeszłaby do historii na długie lata.
Zastanawiam się za jaki czas On dostanie wezwanie do sądu w sprawie rozwodu.
Jest mi bardzo źle, duszę wszystko w sobie i tylko tu na portalu mogę troszkę się wyżalić.
A dzisiaj jak wychodził na noc do roboty to córka do Niego mówi pokochaj mamę, daj buzi, przytul. Stanął jak wryty. Poklepał mnie po głowie i zapytał się córki czy ją też pokochać. Taki wylewny się zrobił w stosunku do mnie jak bryła lodu!!!
Powinnam spać, a nie mogę, teraz bezsenność mnie męczy,
Komentarz doklejony:
Mężulek zapewniał mnie że już koniec z Rudą, ale dzisiaj miał pecha. Pojechał niby na zakupy a moja ciotka widziała go ,jak to określiła, z młodą rudowłosą kobietą z którą siedział przy stoliku w kawiarni na terenie jednego z hipermarketów. COŚ WE MNIE STRZELIŁO!!!
Jak wrócił kazałam mu spierdzielać bo nie mogę na niego już patrzeć, tak pięknie kłamie w żywe oczy, zapewnia,że ma jej dosyć, ona też mi pisze że to koniec,. Para skur...li z nich!!!
Zjeba...li mi życie, rozwalili rodzinę i jeszcze afiszują się w kawiarniach na widoku, czyli to jest poważna relacja. Depresja mnie dopada jak nic!!!!
Że te bajki, którymi Cię zwodził, są prawdą? Life is brutal.
Swoją drogą, to perfidna świnia z niego!
Mam nadzieję, że ta sytuacja tylko utwierdziła Cię w Twojej decyzji co do rozwodu. Przestań się łudzić, a będziesz mniej cierpieć.
Zadzwoń do sądu i dowiedz się, na jakim etapie jest Twoja sprawa, czy jest chociaż nadany jej numer. Może to doda Ci pewności. Dowodów zdrady nie zbierasz, więc w każdej chwili, nie czekając na sąd, możesz poinformować męża o Twoich krokach. W obliczu opisanych okoliczności, ja, pewnie bym tak zrobiła. Jestem w gorącej wodzie kąpana...
I, jak pisałam wcześniej, zablokuj w telefonie tę hienę. Bo nic dobrego, kontakt z nią, nie przynosi.
To, przez co przechodzisz, to najbardziej bolesne uczucia. Nie unikniesz tego.
To są te uczucia, te rany, które nie pozwalają wybaczyć i zapomnieć.
Dlatego tak trudno zaufać i odbudować związek. Myślę, że zdrowsze jest rozstanie i rozpoczęcie nowego etapu życia. Ale tak może pisać tylko osoba, która jest ileś po rozstaniu. Ty tego jeszcze nie wiesz. I się boisz.
Na tę chwilę, zapewne, masz go w totalnej pogardzie. Wyobrażam sobie, co musi się dziać w domu. Nie wyobrażam sobie przechodzić tego drugi raz.
Dlatego jestem sama. Nie z konieczności, lecz z wyboru.
I nie słucham tych, co mówią, że jestem szpetna i jędzowata! Pewnie mówią to z zazdrości!
Trzymaj się! I pisz, ile wlezie! Żeby odgonić tę deprechę!
A, jak trzeba, to przyjadę!
:tak_trzymaj
Jest jeden jedyny skuteczny sposób na zemstę : żyć własnym życiem. Czerpać z niego to co najlepsze i znajdować radość w każdej odrobinie. A ty zamiast zrobić totalną zlewkę karmisz się zemstą i jadem, żyjesz życiem męża, który jak widać ma cię totalnie gdzieś. Spożytkuj swoją energię na siłowni, na spacerze z córką, wyjedźcie gdzieś razem, żeby zobaczyć, że świat nadal jest piękny pomimo, że chodzą na nim takie gady jak ruda i twój mąż.
Obróć tę złą energię, która jak rak, zżera cię od środka w coś dobrego. Dla siebie i córki.
Pokaż, że możesz być szczęśliwa tylko dlatego, że jest piękny dzień, a córka namalowała ładny obrazek. Że twoje szczęście nie jest zależne od bycia twojego męża przy tobie.
Dlatego, mimo złości, upokorzenia, może nienawiści, wciąż tli się nadzieja. No i jest jeszcze coś takiego, jak przyzwyczajenie. Czy też przywiązanie, nawet uzależnienie.
I nagle, my, radzimy jej: odejdź. Zdradzona to wie. Poza tym , jej urażona duma, każe jej odejść. Ale te "hamulce", o których napisałam, nie pozwalają na to. Dlatego tak zdradzona się szarpie, dlatego tak to wszystko boli i jest niewypowiedzianie trudne.
Zdradzona jest też mamą dwójki maluchów. To nie kobieta z odchowanymi dziećmi, samodzielna, która spory etap życia ma za sobą. Ona potrzebuje pomocy. Myślę, że chciałaby dać szansę mężowi, ale ten ma to w de. To boli najbardziej. Boli najbardziej, gdy umiera nadzieja.
Tak naprawdę, nie wiadomo, co tu się wydarzy. Każda para, każda zdrada, każde rozstanie, czy pozostanie, jest inne.
Ważne, by móc, za parę lat, powiedzieć: dokonałam/łem właściwego wyboru. Nie żałuję.
:cacy
Komentarz doklejony:
tylko nie daj sobie wmówić, że to będzie twoja wina, jeżeli rzeczywiście będzie strzelał...do siebie, do rudej czy do kogo kolwiek... jedynce ciebie powinno obchodzić, żeby nie strzelał do ciebie...
Gdyby mu zależało... ech...szkoda słów...
Mimo jego manipulacji, mimo chęci ukazania siebie, jako męża bez skazy, jego ostatnie zachowanie i słowa, mające na celu obciążenie Twojego sumienia, ewidentnie odsłaniają jego intencje. Tym, ostatecznie, się zdemaskował. Ma Cię w dupie! Nie obciąża się bowiem poczuciem winy kogoś, wobec kogo ma się szczere, szlachetne uczucia. A tu, bydlak, wykorzystuje Cię jeszcze dla swoich celów. Nie ma żadnych zahamowań. Sperma w miejscu po mózgu. Typowe zagrywki wiaroułomnych...
Nie wierz w jego szantaż! Odszedł, bo chciał.
Komentarz doklejony:
Jak wczoraj mnie poinformował niby o zamiarze jego "zejścia" to tylko mu podpowiedziałam, aby sprawdził ile dzieci dostaną kasy z ubezpieczenia i niech tak kombinuje aby najwyższa kwota była. Zołza jestem wiem, ale jak On mnie tak to ja mu tylko podpowiadam opcje
Tak trzymaj!:tak_trzymaj
Wiem, że jest Ci ciężko,bo masz pod opieką malutkie dzieci i myślisz o ich przyszlości, ale pozew i wywalenie mężusia z domu to bardzo dobry krok.
Jakby się to wszystko nie skończyło to jestem pewna, że po czasie z dumą spojrzysz w lustro. Nie prosilaś o powrót, nie błagałaś, a z podniesiona głową pokazałaś, że nie tolerujesz takiego zachowania.
Kiedyś dla Ciebie zaświeci słońce, jestem tego pewna.
Trzymam kciuki!
Mam nadzieje ,że nie targnie się na swoje życie ....
Bardzo bym chciała żebyście się pogodzili a ta zdrada wzmocniła wasz związek
Gdybyście go obchodziły to po takich groźbach tym bardziej powinnaś powiadomić władze,bo nie tylko sobie ale i wam mógłby zrobić krzywdę.
Komentarz doklejony:
Betkaa czy ty po zdradzie odżyłaś,czy wizualizacja partnera z kochanką który/w tym przypadku/7msc uprawia krzako-terapię uratowały twój związek?
Komentarz doklejony:
Zabrał mi połowę mojego życia, mam 34 lata, a 17 z nim byłam, a może kolejne 34 mam mu usługiwać i zastanawiać się czy znowu mnie zdradza, zdradził. Prać gacie, gotować obiadki i co jeszcze. Może za 10-15 lat on znajdzie sobie małolatę , a ja kobieta około 50 pewnie samotna zostanę. Ja chcę jeszcze pożyć!!!!!!!!!!!!
Każdy ma prawo walczyć o szczęście. Chciałaś tego ze swoim partnerem; on, widać, nie.
W mniemaniu facetów jest takie myślenie, że im wolno. Przecież, to, kurna, takie męskie! Dupa na boku! Jestem produktywny; jestem macho!
I tak jest na calym świecie! Pomijając te posrane islamy i inne. W krajach katolickich jest to samo. Pamiętam, co usłyszałam, będąc w kiedyś w Am.Pd.
Że to normalne, aby mąż miał kochankę.
A mój były, na pytanie, dlaczego, odpowiedział mi z dumą: jestem facetem! Ok. To bądź. Ale, nie, moim.
Mężczyźni mają społeczne przyzwolenie na zdrady ( zresztą, w wielu kwestiach, wolno im więcej), my-kobiety mamy przyzwolenie, aby tego nie tolerować!
Ciężko nam się tylko otrząsnąć z tej emocjonalnej mazi, która nas oblepia. Dopiero, któreś wiadro upokorzeń, jest w stanie otworzyć nam oczy. Chociaż, to i tak, znikomy procent...
Zapomniałbym. Kaszanka. Jak będziecie Ave z Lilith w pobliżu Krakowa to dajcie znać.
See you...tomorrow!
Komentarz doklejony:
Fajnie, że jesteś
Taaaa...nie znasz dnia ani godziny...:szoook
Komentarz doklejony:
Ty również...
okleiłam jej szyby w samochodzie takimi naklejkami :karny kut...s:, tylko z fajnymi napisami np. ta pani jest zawsze na bani, tu mieszka nimfomanka wystarczy 1 litr i szklanka, sprzątaj po swoim psie bo ci się oberwie. W sumie 30 szt. poszło na wkurzenie jej. Koszt niski, satysfakcja ogromna
Już telefon miałam od mężunia że zołza złośliwa jestem. Jutro cały dzień będzie to odklejać. Kobieta zdradzona jest nie do przewidzenia w swoich działaniach.
Ot taka harpia która trzyma męża zakochanego w lisicy.
Miałabyś większą satysfakcję gdyby nie mogli ci udowodnić ze to ty.A tak pewnie twój mąż zajmie się naklejkami.A matce powie że coś z tobą nie tak bo napastujesz jego/niewinną/ koleżankę z zazdrości.
A zdjęcia porobiłaś?
Ja mam do dziś, tylko, że ja odegrałam się na gadzie. Kurwiszon sama się ukarała, nie wiedząc, że zasadza się na zgniłe jajo.
Dobra, co się stało, już się nie odstanie. Ale, żeby wyjść z tego z honorem, nie szalej już. Przy sposobnej okazji, podziękuj i jej i jemu, że pozwolili Ci ujrzeć kolory życia, że nigdy nie czułaś się tak wolna i szczęśliwa! Blefuj, ale nie daj po sobie poznać, że cierpisz! To będzie najlepsza zemsta.
Gdybym nie miała honoru to nadal mężulkowi bym obiadki gotowała.
Oby sąsiedzi odebrali to należycie.
Mimo wszystko, staraj się mieć ją w...
Chyba, że wciąż Ci zależy na nim i masz nadzieję... Stąd ten atak właśnie na nią. Tak naprawdę, to, gdyby nie ta, to byłaby inna. Miał gnój swój rozum. Nikt go do zdrady nie zmusił.
Taki atak to raczej mała złośliwość, mogłabym bardziej ją męczyć ale nie mam po co. A na rozumy to mężulek się chyba z jakimś osłem pozamieniał. To nie jest taki typowy policjant po średniej szkole bez matury, studia, 2 kierunki, podyplomowe nawet zrobił. Ale widać wtedy swojej głowy nie używał. tylko małej główki w spodniach.
I to jest niezrozumiałe, że teraz, kiedy jesteście pełną rodziną, jemu totalnie odbiło. Trudno mi sobie wyobrazić, jak Cię musi boleć... Tak, jego zachowanie może chyba wytłumaczyć, tylko, facet.
I wiesz, gdzieś, w głębi serca, mam nadzieję, że Twoja determinacja przyniesie dobre rozwiązania. Tylko, ten jełop (bo już nie wiem, jak go określić
A sprawa rozwodowa nawet jeszcze nie ma nadanego numeru bo jest koniec roku i mają dużo zaległości, tak mi przekazano jak dzwoniłam się dowiedzieć na jakim etapie wszystko jest.
Żałuję, że mi nie udało się strzelić w gębę typa. Odepchnął mnie, aż złamałam obcas w nowych butach. Różnica jest też taka, że ja nie mam dwójki małych dzieci. Piszą, żebym dziękowała za to Bogu, ale sama nie wiem czy nie wolałabym ich mieć... Wiem za to, że niczego by to nie zmieniło, gdy chciał zdradzić, zdradził bez względu na to czy dzieci są czy ich nie ma.
Bardzo dobitnie zrozumiałam, czytając komentarze, że napalony facet żyje w innym świecie. Niszczy i poświęci wszystko, byle dupczyć dalej. Szkoda, że nie trafiłam tutaj wcześniej, gdy cała sprawa się rypła u mnie. Może prędzej otrzeźwiałabym. Sama byłam detektywem w swojej sprawie (wrzuciłam jej numer w google i wyskoczyła mi aukcja na allegro, na której kupiłam za pomocą koleżanki z innego miasta śmierdzącą bluzkę i tak miałam jej adres, który przydał się do wysłania bukietu, oraz do wpisania na listę świadków do rozwodu).
Obudziła się we mnie złość (ufff!!!).
Mam nadzieję, że będziesz dalej dzielna i silna jak do tej pory. Trzymam kciuki i czekam na dalsze wieści.
I jeszcze jedno, najlepiej jakbym dzieci w święta zawiozła do teściów bo tęsknią za nimi. Ja chyba zwariuję, nie dość, że jestem darmową opiekunką, sprzątaczką, kucharką to jeszcze za taksówkarza i kuriera i nawet za mikołaja mam robić. Normalnie kobieta pracująca, która żadnej pracy się nie boi!!!
On pożałuje tak bardzo swojego zachowania, że jeszcze popamięta i nie raz zapłacze w samotności!!!
Uff, ulżyło mi trochę.
Ale spróbuj coś ugrać na tej sytuacji. Może trzasnąć im fotki na lotnisku? Później, w sądzie, larwa musi potwierdzić. W końcu bilet jest imienny.
I chyba bym nie wytrzymała. W życzeniach świątecznych wysłałabym mu wiadomość, że pozew w sądzie. Chociaż tyle.
Bądź dzielna, zdradzona. Tak, jak piszesz, on się jeszcze doczeka sprawiedliwości. Ty musisz pomyśleć o sobie, by nie zatracić się w poczuciu krzywdy. Bo to bardzo dołujące i bolesne uczucie. Jestem przy Tobie cały czas; właśnie w nocy o Tobie myślałam...
:cacy
Pierwsza rozprawa zaplanowana jest na 21 stycznia.
Ale go musi trafiać!
A ja dzisiaj dostałam termin sprawy o alimenty.
Coś, te sądy, wyjątkowo szczodre na święta
No, zdradzona, masz teraz czas, by przygotować się do bitwy.
:cacy
A ja uśpiłam dzieci, dekoruję pierniczki, popijam likierek i mam mojego prawie ex w głębokim poważaniu.
Niech ten urlop czkawką mu się odbije, niech biegunki dostanie na 5 dni, a kolejne 5 jego lala.
Czuję, że przyszły rok będzie dla mnie ciężki. Powrót do pracy po 3 latach siedzenia i wychowywania dzieci. Rozwód i wyciąganie brudów. Oby tylko rozwód zakończył się w miarę szybko, ale wiem że będzie to trudne.
A jeśli chodzi o jego pracę to ja wiem, że 50% ludzi tam już ma drugie żony lub mężów, 30 % ma legalne kochanki, a reszta działa w ukryciu (jak mój mężulek) i może 5% to naprawdę uczciwi małżonkowie.
Komentarz doklejony:
Pierwsza rozprawa rozwodowa za mną. To była farsa, cyrk na kółkach. Czy sąd mając niezbite dowody zdrady jeszcze widzi szansę dla małżeństwa. Czy tylko małoletnie dzieci się przyczyniły do tego że zostaliśmy wysłani na terapię małżeńską. Czy może to, że mężulek prosił przed sądem o danie mu szansy bo się zmienił.
Dal mnie to tylko przeciąganie w czasie tego co i tak się stanie.
Też macie lub mieliście takie przejścia na pierwszej sprawie?
Więc, mimo, że nie mam doświadczenia w rozwodach, piszę.
By inni portalowicze zareagowali.
Od siebie napiszę, żebyś się nie poddawała. Nie rezygnuj; dopniesz swego.
A resztę dopiszą inni.
:tak_trzymaj
Poza tym, to chyba bardzo krótki okres minął od czasu, gdy dowiedziałaś się o zdradzie, do napisania pozwu i rozprawy?!
Zapytali Cię, czy chciała byś, czy dopuszczasz taką możliwość?
To nie Ty doprowadziłaś do tej sytuacji, czemu masz być w dalszym ciągu ofiarą?
Dla dobra dzieci?
Przecież, jeśli Ty nie widzisz szans, to wręcz przeciwnie, wydłużanie szarpaniny, która zdaniem sadu pewnie jest świetna dla dzieci;
Masz dwie możliwości: odwołanie od decyzji, bo nastąpił rozkład pożycia i żadne decyzje sądu tego nie zmienią lub iść na terapię zaznaczając, że nie dlatego, że chcesz tylko, że zostałaś do tego zmuszona i szybko doprowadzić do jej zakończenia nie dając komuś manipulować swoim życiem wbrew Twojej woli. Chodzić, to nie znaczy uczestniczyć z musu realizując czyjś plan;
Moim zdaniem, nawet, jak masz jakąś nadzieję, że kiedyś będzie dobrze, to bez postawienia na swoim udowodnisz, że można robić wszystko, bo nie istotne, co postanowisz;
Wtedy, gdy Ty byłaś skłonna iść na terapię i wszystko ratować, byłaś bezradna, wtedy tym bardziej byłaś jeszcze deptana i dobijana;
To nie Ty jesteś chorągiewką na wietrze, lepiej nie być i wymagać tego od innych;
Współczuję. Zrób tak jak Yorik podpowiada. Zagraj z nimi takimi samymi znaczonymi kartami.
Instrumentalne podejście do związku, gdzie terapia małżeńska ma sprawić, że ludzie zaczną się kochać. Sami tego nie chcieli, to sąd ich zmusi.
Wyszło tak: Sąd wie lepiej co jest dla kogo dobre, zwłaszcza dla ofiary. Uzdrawiającą moc ma przychylenie się do wniosku przestępcy; wystarczy, ze okazał skruchę, nie istotne, że na pokaz.
Jak tam teściowa, wciąż wpatrzona w swojego nieskazitelnego ideała ?
A kasztanka? już go nie chce ? chcica jej raptem przeszła?
Ruda już nie jest moim mężulkiem. Bo wredna baba ze mnie wylazła i fotkę w mms-a którego miałam jej gołych cyców, powieliłam w kilkudziesięciu egzemplarzach i rozdałam na komendzie. Bez podpisu czyje to ale właścicielka owych cyców była wtedy w pracy i jak mnie zobaczyła to białej gorączki dostała. 2 dni po tej akcji poszła na l-4 i do tej pory w domu siedzi czyli już ponad 2 tygodnie. Mąż nic mi wtedy nie powiedział, a się widzieliśmy, udał że jego to nie dotyczy i ją wtedy olał. A przecież spędzili 10 dni na wakacjach, a akcja była kilka dni po ich powrocie.
Teściowa uważa mnie za winną bo ja pewnie oziębła byłam i synusia nie zadowalałam, a on młody potrzebuje się wyszumieć.
Samo życie, teraz jestem pod wozem, ale nadejdą czasy gdy ja będę górą