

| ania33w | 07. Grudzień |
| jarek304 | 07. Grudzień |
| Mar80 | 07. Grudzień |
| vipi | 07. Grudzień |
| justyneczkax | 07. Grudzień |

Witam ,mam na imie Edyta i wogole nie wiem co ja tutaj robie tzn.jestem kolejna osoba zdradzona przez partnera i nie moge uwierzyc ze wogole pisze na forum bo zawsze myslalam ze takie cos mnie nie bedzie dotyczyc! jestem zona od 7 lat (w zwiazku 13 lat)moje malzenstwo uwierzcie bylo idealne az do teraz !naprawde czuje sie zalamana !wczoraj maz sie wyprowadzil a ja pierwszy raz nie wiem co mam robic z zyciem!
Podobno siódmy rok małżeństwa jest feralny ( zresztą kiedyś nawet na ten temat wątek na forum samoistnie się utworzył ). Piszesz, że Wasze małżeństwo było idealne, aż do zdrady. No , chyba tylko Ty je tak odbierałaś, skoro do zdrady doszło. Jak myślisz : przez siedem lat trwa pełnia szczęśliwości rodzinnej, aż tu nagle pewnego poranka jeden z małżonków budzi się rano i wstaje z łóżka z nagłą potrzebą wyprowadzki i porzucenia rodziny ?
Teoretycznie jest to oczywiście możliwe i chyba nawet parę filmów powstało o czymś takim , jak tzw. nagły kryzys osobowości.
Natomiast niestety w życiu realnym polega to na:
1.wcześniejszym wyhaczeniu obiektu do konsumpcji
2.konsumpcji
3.buntu obiektu przed dalszą konsumpcją dopóki zainteresowany się nie określi
4.wyprowadzka zainteresowanego z domu w celu kontynuacji konsumpcji obiektu.
W późniejszym etapie scenariusz na ogół oparty jest na którejś z poniższych opcji :
-zainteresowany się nasycił konsumpcją i wraca w pielesze małżeńskie:
-zainteresowany się nasycił konsumpcją, ale nie ma możliwości powrotu w pielesze małżeńskie.
Wprowadź Edyta więcej danych, to komputer pokładowy naszego statku wyliczy Ci jakie i na co masz szanse.
Pozostaje więc tylko rozsądkiem zaakceptować to co się stało, wstać, otrzepać pupę, iść dalej... A czas jest najlepszym lekarstwem na ból.
Za rok - będzie już mniej bolało.
A za jakiś czas, będziesz może skarbem dla kogoś, kto doceni to, co możesz mu zaoferować. I wtedy będzie już dobrze...