

Anetastp | 00:47:03 |
heniek | 03:16:17 |
Julianaempat... | 05:16:03 |
soighlah | 06:51:44 |
Edek_2 | 07:21:08 |

Zanim dojdę do przedstawienia sytuacji, która zabolała najbardziej opowiem o początkach mojego małżeństwa, które teraz widzę ze nigdy nie było takie jak oczekiwałam. Zamieszkałam dosyć szybko ze swoim przyszłym mężem wbrew wszystkim(ja18 lat on 34). Czułam sie przy nim wyjątkowa bo tak mnie traktował. Potem dopiero zobaczyłam, ze traktował mnie lepiej niż ja jego. Pojawiło sie dziecko i coraz częstsze kłótnie. Zaczęliśmy sie oddalać, widziałam ze skoro mi nie zależy to ma dosyć "latania" za mna. Teraz jesteśmy razem 13 lat z czego 10 po ślubie. Jakieś 7 lat temu zacząć szukać towarzystwa w internecie. Znalazłam hasło i w tajemnicy poczytałam o czym pisał z tymi kobietami. Było wszystko nagie zdjęcia wyznania miłości tęsknoty no wszystko czego pragnie każdy z nas. po jakimś czasie nie wytrzymałam i postawiłam warunek albo koniec albo koniec małżeństwa. Wszystko ucichło, chyba poza moja czujnością. Kupiliśmy mieszkanie zaczęliśmy od nowa ale wszystko to była jedna wielka awantura. Miedzy czasie to ja zrozumiałam co miałam i starcilam. Straciłam kochającego faceta, a zyskałam obcego człowieka w domu. 4 lata temu odkryłam ze zamówił sobie panienkę do hotelu jest przedstawicielem handlowym wiec ma możliwości. Wtedy sie zaczęło. Po burzliwych dwóch miesiącach wyprowadzkach, kłótniach, awanturach postanowiliśmy spróbować. Przeprowadziliśmy jedna rozmowę z najmniejszymi szczegółami miałam nadzieje ze mi ulży, ale nie stało sie tak do dzisiaj. On zapewnia mnie ze mu bardzo zależy ja nie ufam za grosz i nie robię nic zeby sprawić mu przyjemność. Oczywiście sa lepsze dni i generalnie staramy sie funkcjonować normalnie, ale przynajmniej raz w tygodniu jest awantura bo ja nie umiem nie wracać do tego pewnie nie wybaczyłam. Komputer nie zapisuje historii wiec nawet nie musi jej usuwać. W domu pomaga mi we wszystkim, Rozmawiamy tylko o pracy nawet godzinami o naszych problemach zawsze kończy sie awantura. Nie wiem co mam zrobić strasznie meczy mnie ta sytuacja. Mówią ze raz poszedł zrobi to znowu. Moze Wy dostrzeżecie cos czego ja nie widzę i bedzie to rozwiazanie mojego problemu albo przynajmniej zrozumienie go:( Dlaczego nie mam poczucia bezpieczeństwa i czy jest realne jeszcze je mieć...
NIE, nie , nie i jeszcze raz NIE.
Samo to to siÄ™ NIGDY nie zmieni.
Jest taka żelazna zasada : chcesz zmian , zacznij je od siebie.
Elf, nie bez powodu Nox napisała, że nie masz już osiemnastu lat. Z opisu sytuacji wynika jasno, że Ty właśnie tak się zachowujesz. Utknęłaś w stadium elfa, a to najwyższy moment, żeby się przepoczwarzyć w dorosłego . Jak się postarasz, to masz nawet szansę zostać motylem, jak nie - to będziesz niezbyt odpychającym robalem. Źle się stało , że ominęło Cię samodzielne dorastanie i z nastolatki zrobiłaś skok w rolę żony i matki. I to się teraz mści.
W mojej opinii zanim zaczniesz rozmowy z mężem, najpierw powinnaś zrobić krok w stronę dojrzałości, bo póki co nie jesteś partnerem do poważnej dyskusji nad przyszłością związku. Ani z obecnym mężem, ani z żadnym innym solidnym mężczyzną , a w zasadzie w wieku 31 tylko tacy powinni Cię interesować. Wydaje mi się, że sama nie poradzisz sobie z tym dojściem do dojrzałego spojrzenia na życie. Za dużo tu jest do poukładania w głowie i dlatego przynajmniej na początku dobrze byłoby, abyś poszukała fachowej pomocy. Psycholog? Warsztaty terapeutyczne ? Na pewno ktoś doświadczony, kto zdiagnozuje problem i pomoże przynajmniej w pierwszej fazie.
Zanim to wszystko sie zaczęło pewnie tak było ze ja rozkapryszona a on opiekun. Ale teraz nie mam wrażenia, ze nie jestem dojrzała. Tak jak pisaliście nam 30 lat pracuje zajmuje sie domem dzieckiem i chyba nie chodzimy ani glodni ani brudni.
Najtrudniej jest mi nie zaczynać tematu o tym co sie stało i robić cos zeby było inaczej wydaje minusie ze to on nawalił i to on powinien zrobic wszystko zeby to naprawić. Moze poprostu nie widzę swojej winy
Komentarz doklejony:
wiem że ciężko się dogadać gdy każdy ma swoje rację .On po swojej stronie twój brak zainteresowania,ty jego zdradę.Ale na tym polega dorosłość że rozmawiamy,pozwalamy mówić /nie przerywając/słuchamy,mówimy gdy przyjdzie na nas czas,analizujemy,Stawiamy diagnozę i leczymy się razem lub osobno.A nie zabieramy zabawki ,strzelamy focha i czekamy na przeprosiny.On już przeprosił i wybrał a ty robisz wszystko by żałował decyzji..Przyzwyczaiłaś się do nadskakiwania z jego strony ale już dawno na to nie zasługujesz,już nie jesteś jego księżniczką tylko awanturnicą.
Tymbardziej zawsze sie dziwie, ze skoro wiedział jak to boli mi zrobił to samo.
Komentarz doklejony:
Nox, próbowałam juz z listem, w- mailem za każdym razem reakcja jest taka sama " mam dosyć wałkowania tematu, Olę można o tym gadać, wszystko wiem jaka jestes nieszczęśliwa itd..." Nie wiem od czego teraz powinnam zacząć. A raczej co zrobic zeby spróbować żyć bez przeszłości
Cytat
Rozumiem, że wiedzę na temat powodu rozstania znasz głównie od męża.
Cytat
samo.
Nie wiadomo tak naprawdę co go bolało i dlaczego oraz czy go w ogóle bolało.
Taka była wersja dla Ciebie, młodziutkiej dziewczynki która łyka wszystko.
W chwili gdy Twój mąż opuścił swoje dziecko i jego matkę, Ty miałaś mniej niż18 lat , przecież jakiś czas ta Wasz znajomość trwała przed zawrciem małżeństwa, czyż nie?. Obawiam się, że nie byłaś na tyle jeszcze dojrzała i świadoma by wiedzieć (przewidzieć) jaki rodzaj problemu doskwiera jemu i jego rodzinie.
Porzucenie rodziny i wyrwanie niedojrzałej nastolatki przez dojrzałego wiekiem meżczyznę, mogą i zwykle są sygnałem, że coś z nim nie halo.
Komentarz doklejony:
Nox korzystam z telefonu wiec wygląd okienka mam inny niż Ty i niestety nie mogę znaleźć proponowanego artykułu tzn. Zwyczajnie nie umiem
Komentarz doklejony:
Znalazłam
10 lat po ślubie, 7 lat temu odkrywasz internetowe flirty/romanse męża.
Nie piszesz nic o konsumpcji owych romansów, były czy nie, czy nie wiesz?
Nie była to jedna kobieta, było ich wiele. Zatem co jemu dolegało lub wciąż dolega? Rozpoznałaś jego problem, czy raczej wolisz przyjąć że brak Twoich starań przełożył się na jego szukanie bliskości w necie. Ale tutaj, nie o bliskość chodzi, o czym wielość kontaktów świadczy, raczej świadczą o innych mężowskich defektach, może znacznie poważniejszych niż raczysz sobie wyobrazić nawet.
Stawiasz warunek, on go przyjmuje, lecz dalej nie wiesz tak naprawdę co jest grane. Chyba wolisz nie wiedzieć.
4 lata temu odkrywasz, że zamówił panienkę do hotelu. Masz na myśli prostytutkę?
Masz już jakieś refleksje i przemyślenia na temat tego co dzieje się z Twoim mężem?
Wygląda na to, że podświadomie obawiasz się (i to jest całkiem uzasadnione), że mimo jego deklaracji on nie jest w stanie rozprawić się ze swym uzależnieniem, stąd ten Twój strach i brak gotowości by się zmierzyć z problemem dogłębnie, tzn. rozpoznać go i nazwać rzecz po imieniu...a potem przedsięwziąć właściwe kroki odnośnie siebie. Tak siebie, bo od siebie zaczyna się zmiany. Jakie one muszą być? Może będziesz potrzebowała wsparcia z zewnątrz by odkryć je oraz zmierzyć się z tym czego tak bardzo się boisz.
Stawiasz warunek. Nie
Komentarz doklejony:
Proszę moderację o usnięcie u dołu mojego wpisu kawałka oderwanego postu. Z góry dziękuję, e.
Pisałam juz o tym ze próbowałam i nadal próbuje porozmawiać z nim na każdy możliwy sposób i zawsze kończy sie rak samo albo awantura, albo jak uda mi sie nie wybuchnąć to milczenie przez cały wieczor. A rano nie na tematu dzień dobry kochanie zrobiłem kawusie kanapeczki możesz wstawać. Bo na codzień on wlasnie taki jest.
Stad tyle moich watpliwości, nie wiem czy jest taki fałszywy, czy ja popadlam w paranoje i co by nie zrobił to i tak bede szukała drugiego dna. Nie potrafie zaufać a on nie potrafi, albo nie chce rozmawiać. Czytam tu na stronie, ze faceci płakali razem z partnerkami które skrzywdzili. U mnie nic takiego nie było- jedna rozmowa, w której krzyczał był poważny, ale do dzisiaj nie wiem czy on tak naprawdę żałuje. Ciagle powtarza ze mnie kocha, ze nie dam sie mu wykazać tylko krytykuje, a dla mnie to sa puste słowa i albo mam racje albo wlasnie niszczę resztkę tego co zastało po moim małzeństwie???