Anetastp | ![]() |
heniek | 02:15:46 |
Julianaempat... | 04:15:32 |
soighlah | 05:51:13 |
Edek_2 | 06:20:37 |

Witam zostałam zdradzona emocjonalnie przez mojego meza w czerwcu.Wybaczyłam...nigdy w sercu,nie moge o tym zapomniec.Caly czas wypominam..
On niby sie poprawil wie ze zle zrobil,ale ja nie moge zyc dalej ciagnac tego dalej...
Zdradzil mnie w 3 miesiacu ciazy teraz jestem w 7...i caly czas pamietam..caly czas o tym mysle..jak zyc dalej?
Powinnam odejsc,ale cos Mnie trzyma..wierze,ze bedzie lepiej..
Tak wlasnie sie czuje chaotycznie...jak moj post...
Nawet gdyby nad zycie probowal wszystko robic jak najlepiej to i tak ja bede sie pograzac..nawet psycholog mi nie pomogl..oh chce..ale mam straszna silna pokuse czestej kontroli jego..ostatnio znalazlam jak ogladal jakies filmiki dupeczek na youtube..kto szuka ten znajdzie zawsze cos...a co w tym zlego ze ogladal..no niby nic...ale juz cos...
Moim zdaniem ta sytuacja sie powtorzyla juz kiedys,tylko nie mialam tylu dowodow co teraz.Wtedy zmienil numer zostal ze Mna.
Przy tej dziewczynie mial drugi telefon,przez przypadek przelozyl karte i czesc smsa zostala w jego telefonie,on powiedzial mi,ze ktos sobie zartuje z niego..a ja szybko przepisalam numer i zadzwonilam na nastepny dzien.Czasami czujesie jak bym przygotowala sie do odejscia a wtedy uczucia biora gore i daje z siebie wszystko by byc dobra zona,nie umiem udawac...
Sama kujesz swój los, a ciekawy chyba nie będzie;
To nie jest normalne. Myślisz, że tak paranoidalnie kogoś kontrolując się przed czymś uchronisz ? Będzie miał całkiem niezły powód żeby zrobić co zechce, zostaniesz sama; Idź do psychiatry, niech zobaczy, czy to nie jest coś poważniejszego;
Terapia małżeńska by się wam nie przydała ?
Z jakiego powodu wychodziliście za siebie? Ile macie lat, ile trwa małżeństwo?
Tylko wszystko zmierza ku jednemu...
Wszystko zależy od tego w jakim przekroju czasowym doszło do odkrycia prawdy.
Chyba że sytuacja zostaje odwrócona przez wiarołomcę o 180 st. Wtedy gotów jest wmówić każdemu, nawet sobie, że to niezobowiązujące bzykanko, które przeszło w emfazę namiętnych sms-ów i e-mali, to taka "zdrada emocjonalna".
Z pozdrowieniami
M.
Takie zachowanie pokazuje ze powinnam byc sama..kontrola jego nie wziela sie z powietrza,tylko z jego klamstw..
Komentarz doklejony:
do Maraykee zle to napisalam zdrada emocjonalna.
Podszedl do releacji z nia bardzo emocjonalnie,w sensie,ze pisal do niej smsy typu "jestes sliczna" "jestes wyjatkowa" "bede czekal na ciebie az bedziesz gotowa<sie ze mna przespac>" tylko ona zrozumiala,ze chodzi mu o jedno...gdyby nie to pewnie by sie z nia przespal<tego niewiem> Oklamal ja ze nie ma rodziny.W sumie spotkali sie z 4 razy z tego co ona mi mowila za drugim razem jak sie spotkali on odwiozl ja z dyskoteki w ktorej pracuje do domu zaczeli sie calowac on zaczal sciagac z niej ubrania<wypiera sie> ona spanikowala nie chciala tego..i dlatego tylko do tego nie doszlo tak mi sie wydaje...ah bledne kolo! Po prostu nie umiem sie z tym pogodzic.
Przynajmniej ze mną tak było.. Kochałam i pozwalałam się torturować.. Gdy na świecie pojawiła się córka i miała zaledwie kilka tygodni wstąpił we mnie Terminator
Uspokój się i wycisz... To nie czas na stres i nerwy.. Poczekaj.. Wszystko się ułoży. Tylko teraz dbaj o siebie i o dziecko.. Skoro nikt inny o Was nie dba.
M.
Komentarz doklejony:
do Marayakee nie moge powiedziec,ze on nie dba o Mnie,bo robi to bardzo dobrze :-( Zawsze mi pomaga we wszystkim nawet w pracach domowych w wiekszosci przypadkow moge na niego liczyc.
Jestem teraz w drugiej ciazy...nawet gdybym chciala odejsc nie mam gdzie na ta chwile.Ja go strasznie kocham,ale moja kontrola zabija ten zwiazek... :-(
..a wiec jak jest?
Hmm...niewiem,cos po prostu jest nie tak ze Mna,problem tkwi we Mnie.Nie umiem sobie z Nim poradzic. :-/
Komentarz doklejony:
Niewiem w co mam wierzyc,w sensie ze udaje kogos kim nie jest ze przy Mnie jest przykladnym mezem a tak naprawde jest kims innym.
Wiesz, jak narkoman nie dotknie dna i się o nie dobrze nie obije, to nie ma szans na to, by zaczął normalnie i trzeźwo myśleć.
M.
Komentarz doklejony:
Masz racje..i co tu zrobic? Mam wszystko na tacy podane,mam dowody i dalej w tym tkwie. Nawet mu nie pozwole przemyslec czy tak naprawde chce byc ze Mna czy jest ze Mna ze wzgledu na dzieci..czemu on nie odejdzie w takim razie?
Komentarz doklejony:
Dosc,ze emocjonalnie to tez finansowo nie mam gdzie isc,nie mam jak go zostawic.
Z dwojka dzieci,z jednym jeszcze w brzuszku..wydaje mi sie,ze sobie nie poradze.
Wyżywam sie na Nim,za to co zrobil co prowadzi donikad...i jak tu zyc dalej?
Jak postawic sobie cele?Nie jestem w stanie trzezwo myslec..w glebi serca czuje ze nic sie nie zmieni po miedzy nami ja trzymam za duzo zlych emocji w sobie,ktore za czesto pokazuje.Mam bardzo duzą hustawke emocjonalna.Niewiem co zrobic ze soba ze swoim zyciem..
Komentarz doklejony:
Dasz sobie radę... Tylko przestań o sobie myśleć z pozycji ofiary.. Wytnij tego kleszcza...
Cytat
Cytat
Moim zdaniem wcale nie w pogodzeniu masz problem, zdradzonaja. Ty wiesz, że on się dopiero rozkręca i dopiero przed Tobą to, do czego jest zdolny i co Ci zgotuje. Ja powiem...wyszłaś za kogoś, kogo nie znasz, trudno poznać, kiedy zna się 6 miesięcy. To trwało, trwa i będzie trwało, jeśli umniejszać będziesz winę z jednej strony (ach te zdrady emocjonalne, lajtowe i takie błahe...nawet wtedy, gdy ocierają się o pocałunki i próby zdejmowania gaci), a z drugiej szukać w mężu okoliczności łagodzących, no bo przecież dobry ojciec, dzieci kocha i nie tłucze...Ech...Musi najwyraźniej wiele wody jeszcze upłynąć...
Na razie skup się na ciąży...i daj mężowi rozwinąć skrzydła
Miał taki swój kod....
Trudno mi to teraz wytłumaczyć... Ale tak było...
Zawsze wiedziałam gdzie szukać....
Pamiętam pierwszy raz..
Ogladalismy jakiś serial.. Nic ważnego.. W tym odcinku jakaś małolata otwiera drzwi w Tiszercie, bez spódnicy.. Swojemu przyszłemu teściowi.. Taka naciągana scena..
Mojemu aż oczy rozbłysły..
Zaczął się tłumaczyć (choć nie prosiłam o wyjaśnienia), że taka ta dziewczyna urocza jest, że on sam wyczulony na piękno jest ogólnie...
To przypadek zapewne, ze następna jego kochanka to właśnie kopia tamtej z serialu.. Ciemnowłosa, młoda, lekko przy kości, i... Smsy do niej pisane;
Czekaj na mnie w tym swoim Tiszerciku i w tych rajstopkach ciemnych...
No cóż..
Komentarz doklejony:
Maraykee ta dziewczyna w porownaniu do Mnie nie byla nawet ładna ani zadbana.Taka nie specjalna:-/ Jak dlugo bylas ze swoim za Nim doszlas do wniosku ze to koniec,ile trwalas w tym?
Tak,bo jego kontrolowanie zaczelo sie niewinnie...a czasami jest tak,ze skoro i tak Mnie o to podejrzewa moja partnerka to co za roznice jak to zrobie...
Komentarz doklejony:
olaska a jak dlugo jestescie ze soba?..no wlasnie u Mnie nie ma tak,on poprostu konczy ta relacje,bo jest spalona na maksa.Raz bylo tak ze dzwonil do jakiejs dziewczyny przez dwa tygodnie i jak sie dowiedzialam to przeprosil powiedzial,ze chical pogadac z kims normalnym,bo w domu non stop klotnie i zerwal z nia kontakt z dnia na dzien..ale wiadomo to potem z ta nastepna z ktora pisal ze bedzie czekal na nia jak bedzie gotowa na seks z nim,pisal z innego numeru,ktory oczywiscie zlikwidowal zaraz po,ale niewiadomo z iloma pisal i zawsze moze miec nowy numer..teraz wydaje mi sie,ze niewie ze mam dostep do jego nowego bilingu zmienil operatora..no i nic tam sie nie dzieje..ale to bylo w maju a kontrola caly czas jest i czuje ,ze teraz niby jest ok,ale dalej sprawdzam..bledne chore kolo..moze faktycznie ktoregos dnia przejrze na oczy..albo on sie zakocha...:_jezyk
Komentarz doklejony:
a ja bede tak czekac az sie samo wydarzy..oczywiscie popycham,bo kto jak nie ja wypominam..
Komentarz doklejony:
Tez wypominam ale chyba na tej zasadzie ze chce zacząć rozmowę. Chce żeby wreszcie powiedział coś szczerze, bo ciągle kłamie nawet mam wrażenie samego siebie. I nie zdziwiłbym się gdyby chciał odejść bo się podobno zakochał tylko ma za małe jaja żeby to powiedzieć i czeka aż sama odejdę.
Komentarz doklejony:
Jesteśmy 12 lat po ślubie. Byliśmy młodzi jak braliśmy ślub. Ja miałam 19 on 22
Komentarz doklejony:
bo u nas to sa czule smski z jego strony zawsze on mi w zyciu nie powiedzial,ze chce odejsc..zawsze pisze i mowi ,ze mnie kocha,ze mysli o Mnie i oczywiscie powiedzial tez ze zaluje tego co zrobil i ze nigdy nie przespal sie z zadna kobieta,ze wstapil w niego diabel..i ma juz dosc moich wypominek non stop.Rzadko gdzies wychodzi raz na dwa miesiace wyjdzie na spotkanie z kolegami z pracy,to juz ja czesciej wychodzilam jak nie bylam w ciazy..teraz jakos nie mam ochoty.w weekend w prawie kazda sobote pracuje dodatkowo na bramce,wraca zawsze o tej samej porze oprocz tego jednego kiedy odwiozl ta dziewczyne z klubu,ale zmienil teraz klub niby wiecej tam zarabia a ja tylko czekam az urodze i pojade tam..hmm wariacja..
Ty dowodów masz wystarczająco, więc nie musisz ich zbierać. Dla własnego spokoju odpuść więc kontrolowanie (wiem, że ciężko, ale warto), daj sobie ten psychiczny komfort.
Teraz na pewno jest i będzie Ci trudno. Dlaczego? Spytaj swojego ginekologa. Gdy ja mojemu powiedziałam, że miewam straszne humorki to walnął mi konkretny wykład na temat tego jaki poziom hormonów ma kobieta w ciąży, a jaki ma normalnie. Innymi słowy - masz prawo mieć huśtawki nastrojów z powodu tego co robi Twój Zdradzacz, to nie problem z Twoją psychiką, to po prostu natura. Teraz tego tak łatwo nie wyhamujesz, ale po porodzie i zakończeniu karmienia będzie lepiej. Z czasem - jeśli odrobinę się postarasz - będziesz czuła co raz większą obojętność.
Jeśli myślisz poważnie o odejściu, to daj sobie czas. Nie po to, by dać się mu poprawić - po to byś Ty mogła sobie na spokojnie znaleźć wygodny i bezpieczny ląd. Twój facet jest wyrachowany w swoich oszustwach - Ty też taka bądź. Korzystaj z tego, że się stara i mieszkaj w ciepłym przytulnym domku, ale w głowie poukładaj sobie wszystko i uświadom, że ON NIE JEST CIEBIE WART. Nie zasługujesz na to, by całe życie zastanawiać się, czy on wyszedł do sklepu czy na bzykanko. Jest masa mężczyzn, którzy będą wierni, będą dobrymi ojcami. A jeśli nie chcesz myśleć o nowym związku to myśl o sobie - życie w pojedynkę może być cudowne: koniec proszenia się o cokolwiek, dzielenia finansów na jego zachcianki i wydatki konieczne, wstydu z powodu jego przekonań i zachowań.
I jeszcze jedno, co już tu gdzieś wyczytałam i co sprawdza się w 300% - strona, której mniej zależy jest na wygranej pozycji. Szukaj jego wad i wyolbrzymiaj je sobie w głowie, tak by sobie uświadomić, że pożegnanie z gamoniem wyjdzie Ci tylko i wyłącznie na dobre
On juz tez traci cierplwiosc do Mnie. Mowi mi,ze chce sie zmienic,ale ze do Mnie to w ogule nie dociera,ze on chce dobrze i ze Mnie uwielbia,a ja tylko wypominam i analizuje jak bym nie miala zyc i ze robie sie zgredzikiem
Komentarz doklejony:
Dzieki kittygold ładnie to ujelas w slowa
czyli tracisz odporność i łapiesz różne chorubska
w tej chwili najważniejsze jest wasze dziecko , więc uświadom to "gamoniowi" i wlep mu to do łba , nie wywołuj awantury lecz rozmowa , on ma być twoim , waszym wsparciem ,
jeżeli nie przestaniesz kontrolować go obsesyjnie to w końcu odleci od ciebie , bo będzie miał tego dość , przestań i ty bo oboje zgłupiejecie , znajdz sobie jakieś zainteresowanie , wyjdż do ludzi , masz jakąś rodzinę zaproście ich do siebie , jeżeli możesz wyjdzcie na spacer , jemu znajdż jakieś zajęcie , bo widać ze chłopakowi nudzi się straszliwie , niech coś zreperuje lub wyremontuje w domu ( nie będzie myślał o głupotach) , jak nie ma za co to niech pomyśli , dostanie zadanie to się mu myślenie wyłączy o głupotach , może coś przygotować na narodziny dzidziusia , zleć mu coś , Ty wyłącz kontrolę , a jemu włącz działanie , a jeśli nie ma co do roboty , to zepsuj coś celowo , ale delikatnie
jeszcze do niczego konkretnego nie doszło między nimi , jemu możesz podsunąć książkę pt, Ojciec Pio , jak będzie miał choć trochę oleju w głowie to wyciągnie szybko wnioski ze swojego postępowania ,
powodzenia
Jeszcze nie jesteście przegrani.
Można się spierać co było pierwsze, jajko czy kura, czy to on zaindukował w Tobie ten strach przed zdradą i porzuceniem, czy Ty stałaś się kobietą bluszczem (większość kobiet tego próbuje, bo ma to w genach), przy której nikt nie wytrzyma i się męczy. A teraz w ciaży i zaraz po, to ty możesz być histeryczką i tego zupełnie nie widzieć;
Związek to nie więzienie i do więzienia nikogo nie zmusisz. Aby wymagać czegoś od niego, sama musisz byc w porządku.
Facet raczej jest niedojrzały, ale Ty go zapewniasz całą sobą, że tak Ci na nim zależy, że nic nie straci. Teraz to Ty skaczesz wokół niego, bo życia sobie bez niego nie wyobrażasz;
Dlaczego nie żyjesz swoim życiem, tylko jego?
Jesli tak jest to jesteś dla niego nie ciekawa, ot samiczka z potomstwem na utrzymaniu, którą trzeba sie zajmować, nie zawsze bo sie chce, ale musi;
Bardzo cenne spojrzenie dała Ci Kittygold, ona dojrzała.
Nic nie blokuj, niczemu nie zapobiegaj, miej to gdzieś, nie bądź ciężarem, a kobietą przy której jest dobrze.
Jeśli ma Cię zdradzic to i tak to zrobi. Ty musisz mu tylko uświadomić, że niech robi co chce, jego sprawa, ale Ty nie jesteś przypisana do niego, mimo wspólnych dzieci, na zawsze, a w decyzjach które podejmujesz jesteś konsekwentna, więc to on sam musi sie pilnować.
Musisz tylko sama zdawać sobie sprawę i jemu zakomunikować, co masz jemu do zaoferowania i czego oczekujesz w zamian;
Przyszłość planuj tak, zeby nie być od nikogo zależna, i tyle.
W tych całych emocjach dodajesz jeszcze schemat -mężczyznom wolno. A psinco prowda. Od ciebie zależy na co dajesz przyzwolenie. W oczach Twojego wygląda to mniej więcej tak- nagada się, wyszaleje i tak powie, że kocha. Na co mu Twoja rozpacz, gdy gamoń widzi jak za nim usychasz? Facet gdy ma problem z kimś daje w pysk, nie oczekuje wykładu. Daj mu więc w pysk po swojemu, jak nie dotrze wiesz czego się spodziewać. Psychologiczne gierki raczej się nie sprawdzą.
Postępowanie zdradzających mężczyzn ma przyczyny w ich konstrukcji psychicznej. Dla większości z nich to sport, pozbycie się tego co noszą w spodniach, podbicie swojej pozycji w hierarchii samców. Dlatego z reguły po pójściu na lewiznę wracają do żon. Kobiety zdradzają z emocji, z uzupełnienia swych braków, z poszukiwania emocji, łączą seks z miłością. Bardzo łatwe połączenie, facet sypie słówkami, których potrzebuje kobieta. Dotrzymanie tego co się powiedziało? Nic z tych rzeczy, gdy przychodzi co do czego gość się zawija. Chyba najczęstszy schemat. Poszukaj artykułów tu na forum, jest odpowiedni dział, jeśli potrzebujesz potwierdzenia.
Hasło, że facetom wolno też nie wzięło się z powietrza. Przez wieki starsze kobiety tak mówiły do młodych, bo mąż był panem, często prawie właścicielem swej żony. Kobieta odchodząca od męża miała ciężki los, łatwiej więc było jakoś przyjąć zdrady męża i mieć co do gara włożyć.
Kontrola to wynik zdrady, niepewności, nieufności wobec zdradzacza. Może i zdradzony takie prawo ma. Samemu zdarzało mi się sprawdzić. Jednak jest wyniszczający, zdradzacz co najwyżej będzie się lepiej kryć, albo całkiem oleje problem. Gorzej ze zdradzonym, można wpaść w paranoję. Stała kontrola nie ma też nic wspólnego z miłością, nie zmusisz kogoś do kochania kontrolą.
Logika zdradzacza jest pokrętna, większość tłumaczeń (ba oskarżeń ) naszych osobistych zdradzaczy był jak cios nożem w plecy. Nie chodzi o zaakceptowanie tego swoistego systemu jakim rządzą się Ci zdradzający. Nie ma takiej potrzeby. Albo ktoś chce żyć w takim matriksie, albo nie. Po zdradzie zdarza się, że bardzo chcemy wybaczyć, coś naprawiać. Każdy ma swoje powody. Ta chęć jednak bardzo przesłania prostą prawdę- jakość naszego życia nie zależy od tego jak chcemy by ktoś się zmienił, żałował, kochał nas tak jak my tego chcemy, lecz od tego czy ten ktoś nadaje się do wspólnego życia czy nie.
Tylko nikt nie bierze pod uwagę, że ci panowie jakoś ostatnio zdziczeli, bo jeszcze kilkadziesiąt lat temu takiego ogólnego przyzwolenia na dewiacje i rozpasanie w tym temacie, chyba nie było... Doszło też kilka istotnych szczegółów, jak np. łatwość w komunikacji (telefon, internet), oraz wszechobecna nagość działająca na zmysły...
Oczywiście sprawa nie dotyczy tylko mężczyzn, ale z natury rzeczy większą mam wiedzę w tym właśnie zakresie
Ja muszę przyznać ze wstydem, że w swoim środowisku nie mam za wiele przykładów zdradzania, sama jestem jakimś kuriozum, sama do tego doprowadziłam.. Powinnam kopnąć w przysłowiową część ciała mojego zdradzacza po pierwszej zdradzie, uratowałabym 12, może 13 lat życia!!
Oprócz mojej przyjaciółki, która niedawno się rozwiodła (także jego zdrada), większość jakoś sobie żyje i szanuje się nawzajem.
Jednak zasada jaką bezsprzecznie muszę zauważyć jest jedna; Nie ma udanych związków po zdradzie! Prędzej, lub później (wspomniana przyjaciółka, 13 lat po zdradzie), rozpada się..
Po co chcieć coś naprawiać, o coś się troszczyć, kiedy odpala się komputer, a tam setka portali, ze zdjęciami, opisami, pragnieniami, na tacy! Wystarczy napisać, potem zadzwonić i już ma się parę! Nie ważne, ze na krótko...
M.
Cytat
Ależ są bardziej dyskretne, dlatego wynik należy przemnożyć x 2 i wszystko się zgadza
Hmm..tak jak nie ma ludzi zdrowych, tylko są niezdiagnozowani w odpowiednim momencie, bo i tak na coś kiedyś zachorują, tak może być z niezdradzonymi
Idealiści, to wyjątki. mieli pecha, że u nich się wydało
Zdradzonaja, przeczytaj jeszcze raz uważnie wszystkie komentarze i spróbuj coś z tego zrozumieć, bo zaciętą zdartą płytę zaczynasz przypominać, to zły objaw
Raz napisal,ze idzie na silownie a poszedl spotkac sie z nia..
Chyba wiedzial,ze juz nic z tego nie wypali,bo tydzien pozniej,powiedzial mi,ze jedzie gdzies tam z pracy a zamowil noc w hotelu,dowiedzialam sie z bilingu,zaluje,ze tam nie pojechalam wtedy.On mowi,ze nic sie nie wydarzylo,ale proszac go o numer do tej dziewczyny nie dal Mi powiedzial,ze to kolezanka kolegi,i tak naprawde nic sie nie wydarzylo,bo spedzil ta noc sam.Swtierdzajac,ze bylam przed tym wyjazdem taka kochana,bo juz mi faktycznie minal mi trzeci trymestr...pie****nie farmazonow! Nie mozna przyzwalac nikomu na takie rzeczy..ale co jesli to prawda..? A prezerwatywy ktore znalazlam,opakowanie otawrte w nim dwie sztuki plus jedna z innego opakowania powiedzial,ze to sa nasze stare,ktore kiedys kupilismy a jedna dal koledze i oddal mu inna....taaaa i ja mam w to wierzyc...niby wierze,ale jak bym wierzylam to bym nie kontrolowala,zyla swoim zyciem,a ja po prostu nie moge,caly czas przychodza mi mysli ze to sie nie uda..ah zwariuje i po co mi to bylo wszystko on tak napieral na slub strasznie...
Komentarz doklejony:
Yorik wlasnie jestem taka plyta wkolko to samo nie moge wyjsc z tego kolka jak chomik doklanie
Komentarz doklejony:
Yorik juz nawet nie chce pisac tutaj,bo gadam od rzeczy sama sie kompromituje
No, ale nikt Cię za futro nie złapie i z klatki nie wyciągnie, bo nie wypada
Sama kombinuj, zmień trochę trasę i odpuść już sobie ten kołowrotek, bo z brzuszkiem to się zamęczysz
Ja bym odłożył problem na później, usamodzielnił się, nabrał siły, klarowności sytuacji, a potem wóz albo przewóz;
Popłynęłaś w emocjach, szybko ślub, nie wiadomo czemu, szybkie beztroskie rozmnażanie, a teraz dopiero refleksja, ze coś nie pasuje. Trochę późno. Gdybyś nie miała dziecka i nie była w ciąży, to nie miał bym wątpliwości, co powinnaś zrobić, a tak to nie wiem ?
Jesteś zależna, już nie jesteś tylko TY w centrum wszechświata. Rozstaniesz się i co, pod most pójdziesz z dwójką dzieci ?
Myślałaś, że życie, to jedna wielka bajka ? rozwagi trochę;
Wygodnie jest na kimś zawisnąć, większość kobiet tak robi i uważa, że wszystko w porządku, bo inne przecież tak robią, ale jak widać wszystko ma swoją cenę;
Chociaz nikt nie jest idealny,ale widocznie tak mialo byc.Wierze,ze wszystko sie dzieje z przyczyny...
Teraz przez to,ze jestem w ciazy,popadlam w najwieksza depreseje ever.Użalam sie nad soba robie wszystko to czego nie powinnam.
Komentarz doklejony:
Yorik ale ja wariuje juz.Czuje juz ze Mna jest koniec walcze i wielkie g z tego.Ok,mysle nie patrz w przeszlosc idz do przodu,nie uzalaj sie,dzialaj na swoja korzysc.Te hustawki nastroju sa co dwa dni!!!:szoook
Komentarz doklejony:
Probuje zajac cale dnie.Rano zaprowadzam dziecko do przedszkolaa w ciagu dnia wychodze zalatwiam jakies sprawy spotykam sie ze znajomymi,wystarczy,ze wejde do domu i jest to samo
Wiem,ze tak zle ze Mna jeszcze nigdy nie bylo...
Chodzilam do psychologa przez 3 miesiace,i ta Pani psyholchog powiedziala mi,ze wszystko zalezy ode Mnie,rozlozyla rece..
Komentarz doklejony:
apolgises w domu rodzinnym nie bylo zdrad,klocicli sie jak kazde malzenstwo.Matka zawsze stawiala na swoim,ktoregos dnia powiedziala do ojca jedz za granice i zarob kaske...i tak minelo 12 lat jak go nie ma.Maja ze soba kontakt,sa dalej malzenstwem.Ojciec sie rozpil piwkuje sobie i za kazdym razem jak przyjezdza to ma zale do matki,ze tak naprawde nigdy go nie kochala.Chcial,zeby do Niego przyjechala sprzedala dom.Ona nie chce...niby teraz ma wrocic na emeryturze ale watpie.Oduczyli sie zyc ze soba.Dobor partnerow tak tu u Mnie z tym zle bylo zawsze spotykalam jakiegos zdradzacza hehe.Niestety myslalam ze moj luby ktory zostal moim mezem jest inny,ale juz chyba takie dziady do Mnie ciagna ;-)
Komentarz doklejony:
Psycholodzy bywają różni. Śmiem twierdzić, że część prywatnie przyjmujących to ściema. Spróbuj z innym psychologiem. W domu miałaś nieciekawie, mama i tata żyli obok siebie, dwanaście lat pracy ojca za granicą i jego zamiłowanie do procentów, matka, która musiała sama rządzić, chyba bardziej twardą ręką. Wzorce paskudne, po których łapiesz się na podobnych gości do Twojego ojca. Nieliczących się z bliskimi. Po matce nabyłaś kontrolę i hasło "muszę dać radę mimo wszystko". Przemysł to. To jest współuzależnienie pełną gębą. Przyczyna różnych chwiejnych zachowań i wewnętrznych jazd.
Komentarz doklejony:
Moj ojciec teraz bardzo Mi pomaga finansowo zzylam sie z Nim,ale pewnie chodzi o to,ze nie umie dac mi milosci to daje pieniadze...a rodzice mojego meza niby zyja razem,ale jego matka wiele wycierpiala,bylo nawet tak ze on podniosl na nia reke.
Kobieta gna do przodu,nie zadbana w porownaniu do mojej matki zwykla kobieta,ale bardzo kochana,ciepla,dobra.Nie jednokrotnie zrobilam jakas jazde po alkoholu nigdy nie powiedziala na Mnie zlego slowa,nawet powiedzialam jej o wszystkim nie umiala mi powiedziec co zrobic,a moja matka nie cierpi mojego meza,ale toleruje.
Trochę siedzę w temacie różnych patologii, jakoś czuję ,że nie wszystko było ok. Może dziewczyny coś poopowiadają o podobnym życiu i jego następstwach. Przyzwyczajenie do jakiegoś rodzaju patologii często niepozwala dojrzeć problemu, a widać wyraźnie jak często miałaś różne przygody.
Naprawdę wszystko od Ciebie zależy.
Cytat
Sama musisz ocenić, czy sobie nie pogorszysz, ale z tego co piszesz to nawet jeśli, to niewiele. To możesz zrobić, facet może się ogarnie widząc, ze bez niego też potrafisz żyć.
Problem w tym, że spaliłaś sprawę, masz tylko poszlaki, nie złapałaś go za rękę, a zrobiłaś aferę, zrobi z Ciebie zazdrosną histeryczkę.
I będzie miał rację, bo co konkretnego możesz powiedzieć lub udowodnić ?
Teraz już nic nie znajdziesz, czy będzie Cię zdradzał, czy nie, kontrola na podstawie urojeń jest bez sensu;
Dałaś ciała, więc długo teraz będziesz czekac na okazję , jeśli w ogóle będzie.
Mówisz, że walczysz, tak, sama ze sobą. Najpierw tą walkę musisz wygrać.
Gdzie się spieszysz, sama nie wiesz, a przecież masz sporo czasu.
Myślisz, że gorzej być nie może, ale życie jest tak złosliwe, że za jakiś czas możesz marzyć za tym co jest teraz.
Jeśli dziecko urodzi się uposledzone, kto będzie winien, nie Ty prawda?
Albo będziesz się zastanawiała, co to dziecko takie nerwowe i złośliwe?
Bierzesz to pod uwagę?
Przyszło Ci do głowy, ze jesteś straszną egoistką?
Albo zadbasz o siebie i o dzieci, znajdziesz podstawy do stawiania warunków i będziesz w tym konsekwentna, albo jęcz, jakie to zycie jest złe, zwalaj całą winę na faceta i rób wszystko, żeby Cię zdradzał i zostawił. Twój wybór.
Ja bym chciał mieć pewność, że jeśli zdradzi, nie przyłożyłem do tego ręki;
Komentarz doklejony:
Apologises, to nasz patolog, lepiej posłuchaj co mówi
Macie racje...juz lepiej sie czuje,zobaczymy na jak dlugo...keep calm and carry on
Cytat
Pomyśl, jak to odwrócić;
Póki się pieklisz, zadręczasz, próbujesz coś wymuszać, a i tak jesteś miekka, niszczysz tylko siebie i pogarszasz sytuację;
Zaintryguj go sobą, pokaż, że droga wolna i co może realnie stracić, tak żeby dotarło, pozwól sobie na szczyptę egoizmu wobec niego, pokaż, że możesz być na niego zupełnie obojętna, gdy coś Cię zaniepokoi. Nie bierz na siebie całej odpowiedzialności za związek, bo wychodzi źle. Jeśli mu z Tobą będzie dobrze, a poczuje, że może Cię stracić, zaniepokoi się i będzie o Ciebie walczył, tak myślę.. Nie będziesz musiała go głupio pilnować, co działa odwrotnie; sam się ma pilnować. To nie jest Twój problem. Nie będzie tego, gdy będzie od ciebie uciekał. To lepszy układ niż ten który masz; Jak facet ma dojrzeć, jak na to mu nie pozwalasz? To musi potrwać, ale może się opłaca?
Teraz wie, że mu nie uciekniesz, nie zdobędziesz się na to; myśli, ze jesteś w stytuacji patowej, może warto mu pokazać, jak bardzo się myli;
Wolniutko, nie spiesz się, ale o tym pomyśl, czy czasami nie warto, gdy będziesz silniejsza. Młoda jesteś, ale spróbuj pomysleć, jak nasze prababki
Komentarz doklejony:
To co napisała Nox, jest oczywiście, jak najbardziej aktualne i najważniejsze. Gdy zrobisz porządek ze sobą, automatycznie zrobisz porządek w swoim życiu, tak jak będziesz chciała; Teraz postaw na siebie, bo masz dla kogo żyć. Nie możesz sobie pozwolić na to, aby ktokolwiek rozkładał Cię na łopatki;
Ukuto w Stanach termin DDRR-dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców. Mimo że twoi rodzice są formalnie małżeństwem to przez lata odsunęli się od siebie, nawet fizycznie nie byli razem. Ich reakcje są takie same jak ludzi po rozwodzie. Matka latami zostawiona sama sobie z przychówkiem zaczęła radzić sobie po swojemu, pełna pretensji do ojca, za jego nieobecność, bezradna z wami, próbowała was kontrolować, wymuszać zachowania. Nadawało to sens jej życiu, pozwalało nie zwariować, dawało upust nagromadzonym emocjom, mimo że faktycznego skutku nie przynosiło.
Mówisz, że zdrady u nich nie było. Tylko oni to wiedzą, a potoczna opinia "chłop bez baby nie wytrzyma"daje popalić. Matka pewnie nie obarczała was tymi myślami, ale ile z jej zachowań jest bardzo podobnych do Twoich? Niewiara pomoc psychologa i jej sens również matce towarzyszyła "co oni tam wiedzą" ?
Masz mnóstwo pytań z przeszłości, rozlicz się z nimi.