

| ania33w | 07. Grudzień |
| jarek304 | 07. Grudzień |
| Mar80 | 07. Grudzień |
| vipi | 07. Grudzień |
| justyneczkax | 07. Grudzień |

Witam szukam jakiegoś pocieszania ponieważ po raz kolejny zostałam zdradzona. Najlepiej będzie jak zacznę wszystko od początku. Mam 26 lat, wyszłam za mąż 7 lat temu. Oczywiście powodem było dziecko, ale też bardzo kochałam męża i chciałam spędzić z nim resztę życia. Pracował w firmie która wysyłała go na różne delegacje po Polsce i co drugi weekend był w domu. Jak pierwsze dziecko miało miesiąc to co się później okazało mąż mnie zdradził (pod wpływem alkoholu chociaż dla mnie to nie jest żadne wytłumaczenie). Było to miesiąc przed naszym ślubem. Dowiedziałam się o tym po półtora roku. Było to dla mnie wielkim szokiem, myślałam że świat się dla mnie skończył. Jednak postanowiłam zawalczyć o nasze małżeństwo. Trwało to około 2 lat ale na nowo zaufałam mężowi i było nam wspaniale. Aż do teraz, 4 tygodnie temu przyjechała moja najlepsza przyjaciółka do swoich rodziców, którzy mieszkają koło nas. Zrobiliśmy sobie małą imprezke w trójke. Ja nie paląca, a oni obydwoje palący. Wychodzili na papierosa no i wracali tak po 15 minutach. Mówili że się zagadali i tp. Nie wnikałam w to. Przyjaciółka powiedziała że chce iść na chwile do domu ale że jest późno ( była około 3 w nocy) to aby mój mąż na chwile z nią poszedł. Wrócił po 20 minutach a ona już została u siebie. Wtedy nic nie podejrzewałam. Za kolejne dwa tygodnie miała już wyjeżdżać więc zrobiliśmy impreze pożegnalną. Przyjechał jeszcze kolega. Znajomy pojechał do domu koło godziny 2 w nocy a my jeszcze siedzielismy. Przyjaciółka powiedziała że jak jestem śpiąca to mogę iść się położyć a ona poczeka chwile z moim mężem bo nie chce wracać w takim stanie do domu ( była pijana). Poszłam rozłożyć łóżko i się położyłam. Jednak zainteresowało mnie to że jest tak cicho i poszłam zobaczyć co się dzieje a oni w najlepsze się obejmowali, całowali i mąż dobierał się jej do spodni. Oczywiście ona zaczeła mnie przepraszać chce abym jej wybaczyła. Mąż następnego dnia powiedział że mało pamięta ( była dość duża dawka alkoholu) i że tylko mnie kocha. Przeprasza, stara się mnie odzyskać ale ja już nie potrafie mu wybaczyć i zaufać jeszcze raz. Twierdzi że więcej nie weźmie alkoholu do ust. Ale ja cały czas mam ich przed oczami. Najgorsze jest to że podejrzewam że na wcześniejszej imprezie z nią też mnie zdradził ( oczywiście obydwoje się tego wypierają). Kocham go ale nie umiem sobie z tym poradzić. Dalej mieszkamy razem, bo mamy dwójke dzieci i starsza córka jest strasznie za ojcem. Boje się że mnie znienawidzi jakbym go zostawiła. Czy ktoś miał podobną sytuacje i zaufał po raz drugi?
Komentarz doklejony:
7 latka ciÄ™ znienawidzi ,co siÄ™ u was dzieje??
Rozchodzi mi się o to że przecież nie powiem córce dlaczego się rozstajemy, a ona by tego nie zrozumiała i zapewne wszystko poszłoby na mnie bo tatuś jest dla niej najukochańszy.
Nie tłumacz się córką, ta droga do niczego nie prowadzi. Obserwuj baczniej męża. Alkohol to tylko wymówka.
Mocno CiÄ™ przytulam...
I rozumiem Twój ból i rozterki....
Jesteś taka młodziutka. Dwoje małych dzieci, niedojrzały facet i tyle rozsypanych marzeń... Zwłaszcza jedno: szczęśliwa i kochająca rodzina...
Nie rób nic, co przyniesie Ci jeszcze większy ból.
Nie ma znaczenia, że osobiście jestem za rozstaniem. Bo, w tej chwili, i tak tego nie zrobisz. Nie jesteś gotowa. Żyj. Tak, jak żyłaś. Będzie boleć. Jasne. Z każdą zdradą, z każdym jego wyskokiem. Aż poczujesz, że więcej nie dasz rady. Wtedy, gdy uczucie do niego osłabnie, kiedy dzieci podrosną. Wtedy będziesz miała siłę. Ja odpuściłam dopiero po 18 latach. Czy żałuję?
Nie. Bo, jakie znaczenie miałby teraz ten żal. Czy pomógłby mi w czymś?
Dzieci miały ojca, życie się toczyło, czegoś tam się dorobiliśmy. Zresztą, na tamtą chwilę, nie byłam gotowa na rozstanie. Mimo, że nie byłam szczęśliwa. :niemoc
Więc nie szarp się teraz, nie miotaj. Wycisz. I myśl więcej o sobie. To jesteß w stanie zrobić. Nikt się o Ciebie nie zatroszczy tak, jak Ty sama. Rób sobie małe przyjemności, naucz cieszyć chwilami bez męża. Miej swój świat. Bo, gdyby miał się skończyć wasz świat, będziesz miała gdzie wrócić...
:cacy
Wiem, że ciężko odejść od kogoś kogo się kocha, ale jest o wiele łatwiej, kiedy uświadomisz sobie, ze odchodzisz odchodzisz od kogoś kto wzgardził twoją miłością. To trochę brutalne ale prawdziwe. Wiem co mówie.
Twoje życie, twój wybór. życzę powodzenia.
Nie przykrywaj swojej decyzji dziećmi, bo to nie o nie chodzi , tylko o Ciebie. Trzęsiesz tyłkiem, że sobie nie poradzisz. I słusznie, bo sobie nie poradzisz , słaba i przelewająca się przez mężowskie ramię. Dopóki Cię sytuacja do tego nie zmusi, a wtedy wierz mi albo weźmiesz się w garść , albo zginiesz marnie. Na Twoim miejscu przestałabym się ze sobą pieścić i anulkować oraz czekać aż się skała zesra.
Tak się jakoś utarło, że jak małżeństwa, to tylko z miłości, w wierności, itd... Są też małżeństwa z ogłoszeń matrymonialnych - i o dziwo, te są najczęściej najtrwalsze.
Nie tak dawno mój kumpel się żenił. Wcześniej - jak to mówią, wyszalał się na studiach. Żenił się niestety z rówieśnicą, a żenił się, by... mieć rodzinę, dom, dzieci - to co dla niego było deficytem z dzieciństwa.
Nawet nie podejrzewam, że żenił się z nią z miłości - raczej ustalił sobie pewne cele do osiągnięcia.
Mając przed oczyma konkretne cele: rodzina, dzieci - a marginalizując znaczenie miłości na drodze empirycznej
w sytuacji analogicznej, będąc po alkoholu, trudno by nie podejrzewać tego kolegę o to, że nie będzie zachowywał się po alkoholu jak Twój mąż. Że nie będzie wierny, że nie sięgnie po inną kobietę, gdy alkohol złamie w nim przyzwoitość.
Tylko, że w życiu to nie miłość jest najważniejsza, a rodzina. Miłość z czasem się zmienia, ewoluuje, zamienia się w przywiązanie i w przyjaźń. Poczucie braku miłości, staje się w takim przypadku pragnieniem iluzji, która z czasem zawsze znika.
U Ciebie poczucie braku miłości znikło wobec okoliczności, ale rodzina jeszcze nie. Jak są dzieci - masz dwa wyjścia: zostać dla dzieci i żyć dla siebie - żyjącej z ojcem swoich dzieci w przyjaźni, ze świadomością, że jego uczucie jest pragmatyczne i nie takie jakiego oczekuje kobieta, albo odejść i próbować znaleźć dla siebie kogoś, kto będzie inny, da poczucie miłości, wierności i opieki.
Gdy facet sięga po kwiaty - to są gesty nie mające bynajmniej zamydlać oczu, lecz... my faceci, zawsze dajemy by zyskiwać akceptację drugiej strony, a dajemy często gdy dostrzegamy, że nasz gest jest doceniany. Lubimy być podziwiani, lubimy tak samo widzieć, że nasze starania wywołują radość.
Jeśli natomiast kobieta po raz n-ty okaże na wręczane kwiatki focha, to n+1 kwiatka nie będzie, bo niczego nie wnosi do związku. Potem są te opisy rozżalonych pań, że nigdy kwiatów nie przyniósł, nie kupił. Bo dostrzegał i uczył się, że ten gest nigdy nie został doceniony.
Cytat
Rekonstrukcjo, kochana, to nie jest wołanie w odmęty - to pragmatyzm wynikający z praktyki. Wejdź w końcu na fejsa, dołącz do tutejszej grupy, a dostrzeżesz ten pragmatyzm: tylko nielicznym rozwiedzionym stąd, które po zdradzie wystawiły gada z walizkami za drzwi, udało się wejść w kolejny związek. Wierz mi, że są to często bardzo atrakcyjne dziewczyny - co z tego, skoro niczym na końcu świata...
Rezultatem wyrzucenia gada ze swojego życia faktycznie było odzyskanie wolności, gdzie trzeba było na nowo nauczyć się żyć, znaleźć pracę pozwalającą na utrzymanie siebie, a często i dzieci. Namawianie więc do rozwodu i eksterminacji związku wobec wyznań i podejrzeń ma sens tylko wtedy, gdy ktoś będzie chciał wejść - i co najważniejsze, będzie mógł, wejść w kolejny szczęśliwy związek.
Pragmatyzm jest taki:
a/ Anulka kocha, cierpi, ale dla ZASADY, by nie widzieć zdrad rozwiedzie się, zacznie uczyć się życia jako samotna matka wychowująca dwójkę dzieci, a gdy jest atrakcyjna, być może znajdzie jakiegoś uczciwego i brzydkiego mężczyznę na życie. Z naciskiem, jak mówi tutejsza praktyka, na "być może".
b/ zmieni swoje nastawienie do obecnego związku w którym jest obecnie, gdzie kolejne zachowania gada nie będą w stanie aż tak jej ranić, skoro o jego zachowaniach już wie, ale zachowa status quo żony i matki, dając sobie radę na pewno lepiej ekonomicznie. W takim wariancie jest też nadzieja, że gamoń pójdzie po rozum do głowy i nie będzie mu się chciało skoków w bok. A jako kobieta - ma spore możliwości do tego, by sobie jeszcze męża wychować, oraz by mu się nie chciało szukać miłości na boku. To również jest pragmatyzm, kiedy świadomie rezygnujemy z miłości, by dalej żyć. Po rozwodzie, i tak zrezygnowaliśmy z tej miłości, zauważ.
Ona pisze że 7 latka ją znienawidzi jak ojciec się wyprowadzi ,jak więc ma dać sobie radę z zachowaniem męża ?
Ja żałuję że/bardzo mądre/ komentarze pod historiami z przed lat poznikały przy awarii bo to była dobra nauka.Teraz nie każdy czytający chce się ,,powtarzać" .
Od kiedy to kwiaty czasami nie służą do mydlenia oczu?To na pewno nie jest jeszcze jej czas na decyzje ale nie pisz jej Ramirez że..,, masz dwa wyjścia: zostać dla dzieci i żyć dla siebie - żyjącej z ojcem swoich dzieci w przyjaźni, ze świadomością, że jego uczucie jest pragmatyczne i nie takie jakiego oczekuje kobieta, albo odejść i próbować znaleźć dla siebie kogoś, kto będzie inny, da poczucie miłości, wierności i opieki....."
Ma tolerować jego zachowanie albo odejść by próbować sobie kogoś znaleźć?
I znowu oddać się pod opiekę?
Anula do poprzedniego pytania dodam jeszcze jedno,jak wyglÄ…da wasza sytuacja mieszkaniowa?
A jeżeli chodzi o te kwiatki to nie rzucam fochem jak je dostaje, ale nie skacze też z radości.
Cytat
Cytat
Nox, duś, miła, duś...
Te "otwieranie oczu", w Waszym dziewczyny wykonaniu, będzie prowadziło do... rozwodu - bo Anulka już zaczęła o rozstaniu myśleć. Zachowania imprezowe gada wskazują, że za nic ma on wierność.
Fakt, ludzie na alkohol różnie reagują, ale gdy kiedyś dawno temu od jakiegoś nauczycielskiego święta się go spożyło "bo tak wypadało", to u mnie na przykład szło w destabilizację kinematyki ruchu, ale gdyby trzeba było policzyć całkę podwójną po okręgu... to by się ją liczyło...
Nieświadomy seks z koleżanką - nie wydaje mi się możliwy nawet, choć alkohol zawsze jest łatwym usprawiedliwieniem się.
Niepamięć po alkoholu? Hmm... teoretyzuję, że tylko w jedynym przypadku, gdy film się urywa.
Zauważcie dziewczyny kochane fakt, że Anulka już pomyślała o zostawieniu męża, a to niesie zawsze ze sobą dość istotne zmiany w życiu.
Na tym etapie, ja mogę powiedzieć tylko jedno: przyjaciółka klejąca się do męża to typowa "H - Jak Hiena", maskuje się, ale celem jest zabranie faceta.
Wniosek może być tylko jeden: Anulka ma w swoim otoczeniu fałszywego wroga, którego jedynym sposobem zneutralizowania jest pełne odizolowanie jej od męża.
Czyli - jeśli w przyszłości impreza - to bez tej "przyjaciółki". I nie ważne, że boli, bo to psiapsiółka, itd... Zasługuje na kopa...
Może być tak, że hiena nie odpuści potencjalnej zdobyczy i będzie aranżowała spotkania, niby przypadkowe z mężem, czy akcje, że on musi jej w czymś pomóc, coś zanieść, przewieźć, zrobić, itd.... To jest bardzo groźne.
Dlatego ja bym radził zastanowić się nad jedynym realnym sposobem pokonaniem problemu: Anulka nie ma pracy, wynajmowane mieszkanie wszędzie kosztuje tyle samo, więc jedyne zadanie dla męża to wynająć mieszkanie w innym mieście, tam znaleźć lepszą pracę, przenieść się urywając ślad, poprzez usunięcie starych numerów telefonów i kupieniu nowych, z nieznanymi numerami - ZERWAĆ kontakty ze wspólnymi przyjaciółmi "przyjaciółki", przynajmniej na pół roku, by żaden nie "sprzedał" nowego numeru telefonu męża tej hienie.
Ustalić, że mąż nie ma prawa do tajnego telefonu, a telefon nie może być dla Anulki zahasłowany. Gdy nowy telefon byłby w abonamencie - koniecznie wykupić dostawę comiesięcznych bilingów, które warto przeglądać. Jak facet wie, co jest kontrolowane, to nawet nie będzie próbował odbudowywać dawnych kontaktów z hienką.
Mąż musi mieć świadomość, że zawiódł zaufanie, więc niech wybiera: rodzina i dzieci, budowa utraconego zaufania poprzez pozwolenie na pełną kontrolę i ZERO prywatności, albo... . I wtedy dacie sobie drugą szansę.
Zrywacie oboje dawne życie, zaczynacie od nowa w nowym miejscu, gdzie środowisko nowe, gdzie masz szansę, by mąż nie został upolowany przez hienę - "przyjaciółkę". Dla tej kobiety powinien być absolutny wylot na łyżwach z Waszego życia. A przeprowadzka do innego miasta - zabezpieczeniem tak na wszelki wypadek, by ją odciąć od męża i zacząć funkcjonować bez tego stresu.
Zmiana środowiska to dobry początek, by zaufanie mogło być odbudowywane z trudem i latami, bez zagrożenia polowaniem hieny.
I tak jak napisałem, Anulka musi nauczyć się żyć dla dzieci i dla siebie, wpuszczając do swego życia swojego gamonia, a ten musi się starać o to, by w nim pozostać.
Myślę ,że przeprowadzka do nowego mieszkania i miejscowości nic w tym wypadku nie zmieni bo jak będzie chciał zdradzać to tam też będzie to robił .On musi to zrobić musi się zmienić ..jeśli tego nie zrobi będziecie stali w miejscu .A tego na pewno nie chcesz ?
Cytat
Lepiej pomyśl, co zrobisz, jak za jakiś czas jednak weźmie ?
To będzie próba sił i wtedy musisz być konsekwentna.
Jedno piwo, czy kieliszek, was już nie ma na dłuższy czas.
Zobaczysz jak mu zależy.
To jego odkupienie i powinno być dobrowolne, skoro twierdzi, że to przez alkohol; czyli alkohol = zdrada;
Ludzie bez alkoholu żyją.
Uświadom mu, że właśnie załatwił sobie abstynęcję, póki jest z Tobą w związku i nie ma żadnych wyjątków, żadnych, nawet symbolicznych. Co najwyżej pryszcza na tyłku może sobie posmarować. Z imprez oczywiście nie rezygnuj.
Wydaje mi się że autorka mysli raczej o tym co zrobić zeby nic nie robić a mąż żeby zmądrzał sam.A przyjaciółka?wszystkich bab z okolicy nie wytępi by oczyścić teren.
Anulka moja propozycja jest taka.Trzymasz za słowo w sprawie obietnicy,, ZERO alkoholu" i wciągasz go w życie rodzinne na maxa.Po to by wiedział co straci jak znowu zgłupieje.On się stara ,ty skup się na sobie.Wiem że z kasą krucho ale skoro rezygnujecie z alkoholu w domu to ty te pieniążki przeznacz na siebie.Wyciągnij jakąś koleżankę na basen,zapisz się na zumbę,kurs makramy albo tańca na rurze.Niech to bedzie twój wieczór poza domem.
Za kwiaty dziękuj z uśmiechem i dobrym słowem/nawet jak wiesz że to mydlenie oczu to kwiaty nie są niczemu winne/W domu masz młodą kobietkę która patrzy i uczy się dziękowania,tego że kwiaty należy przyciąć,zmienić im wodę.
Szukaj pracy/może babcie pomogą w opiece nad dzieckiem i oczywiście!!!!mąż/,pytaj znajomych/starych i nowo poznanych/staraj się uniezależnić od męża.
Nie bierz z nim wspólnych kredytów/tak jak z nikim do kogo nie można mieć zaufania/ bo założysz sobie pętle na szyję.Nie pozwól by coś co kupujecie razem było tylko ,,na niego"
Załóż swoje konto i jeżeli coś zaoszczędzisz na gospodarzeniu ,uroczystościach okolicznościowych/zamiast prezentów zamawiaj pieniadze/ to wpłacaj.
Jeżeli czara goryczy przeleje się i nie powiesz do 4x sztuka,to nie tłumacz się córką.Zacznij od załatwienia alimentów/do tego rozwód nie jest potrzebny/,zbierz dowody zdrady,nagraj telefonem,zrób fotki ,wydrukuj i schowaj. By /w razie rozwodu/udowodnić mu winę i by kiedyś dla córki nie być winną rozpadu związku.
Dzieci zawsze mogą spotkać się z ojcem poza domem lub bez twojej w nim obecności.A dziecku bez wchodzenia w szczegóły można wytłumaczyć że tato mieszka gdzie indziej bo mu bliżej do pracy / należy to zrobić przy nim mówiąc że to wspólna decyzja/
Zostań na portalu,czytaj,pytaj,ładuj akumulatory.Mam nadzieję że oprócz twej /byłej/przyjaciółki masz innych znajomych i rodzinę która ci daje wsparcie.Nie wahaj się prosić o pomoc ,bo jak ktoś nie wie że jej potrzebujesz to nie zaproponuje wsparcia.