

Kakua | 01:45:15 |
Anetastp | 01:53:01 |
Julianaempat... | 02:16:11 |
Krz 78 | 02:44:29 |
Aanna1a | 03:44:36 |
Witam wszystkich serdecznie
Zacznę swoją historię od tego, że jesteśmy 11 lat po ślubie, mamy 6 letnie dziecko. Jakiś czas temu w trakcie pracy przyjechałem do domu po ładowarkę. Wchodzę do środka, a w drzwiach stoi nasz wspólny kolega (mąż od przyjaciółki żony), a moja żona w sypialni kończy dopinać sukienkę.. pod sukienką zero bielizny. W sypialni jak nigdy rolety pozasłaniane pościel na łóżku rozbabrana. 'Kolegę" wypieprzyłem z domu (ma szczęście że byłem w takim szoku że go nie rozniosłem w strzępy). No i słucham wyjaśnień żony. Nie będę się rozpisywał o tych wszystkich rozmowach jakie przeprowadzaliśmy w międzyczasie przytoczę ostateczną wersję mojej żony. Otóż powiedziała mi że kontaktuje się z nim poza moimi plecami od 5 lat. Na początku to były przyjacielskie rozmowy, zwierzali się sobie ze swoich problemów, ale od marca tego roku zaczęli się częściej spotykać, całować gdzieś po kątach aż do tego dnia kiedy ich nakryłem. Żona twierdzi że do niczego nie doszło wtedy, że tylko leżeli na łóżku i się całowali, on ją rozebrał ale moja żona powiedziała że za daleko to zaszło i kazała mu iść do domu. Taka oficjalna wersja w którą uwierzyłem bo zależy mi na związku. , Oczywiście zakazałem jej wszelkich kontaktów z nim, a ona obiecała że się z nim nie będzie kontaktować. Myślałem że to koniec problemów, ale okazało się że nie. Za każdym razem kiedy zobaczyła na fb jakiś wpis od niego albo jego zony czy też jakąś wzmiankę o nim to ona w płacz. Pytam się jej o co chodzi, a ona mi na to że tęskni za rozmowami za nim lub czasem mówiła że jest smutna bo on po tej akcji ani słowem do niej się nie odzywa, albo ostatnio ten gość zabrał swoją żonę na jakiś weekend bo mają dziesiątą rocznicę ślubu to ta znowu w płacz. Oczywiście to jeszcze nie koniec niestety. Jest jeszcze drugi kolega mojej żony z którym tez utrzymuje przyjacielskie kontakty. Czasem umówi się z nim na kawę czy pogadają przez tel. Zdarzyło się że umówili się za moimi plecami raz czy dwa do czego się przyznała po tej całej akcji. Żona twierdzi że musi mieć kogoś komu może się wygadać i że nie może to być kobieta bo one za dużo plotkują a ona ma lepszy kontakt z facetami, tylko ze ja się boję że ta przyjaźń znowu się tak skończy jak tamta. Piszę tutaj bo wiem że moje odczucia nie są obiektywne, a przydałaby mi się jakaś dobra rada czy też bardziej dobra ocena tej sytuacji. Szczególnie że niedługo uruchamiamy dosyć spory kredyt a nie chce tego robić jak małżeństwo miałoby się rozpaść. No i jeszcze jedno - żona powiedziała że nie czuje się absolutnie winna tylko ja jestem winny tej sytuacji i zona mojego byłego kolegi bo ich zaniedbywaliśmy co przyznam uczciwie że miało miejsce. Z góry dziękuję za dobre rady.
Spakuj swoje rzeczy,zamknie te drzwi i najlepiej poszukaj dużych gwoździ do zabicia ich. Tak by już nigdy się nie otworzyły. Pozdrawiam
Z tego małżeństwa to nic dobrego nie będzie... Nie pakuj się w ten kredyt. Twoja żona traktuje Cię tak okropnie, nie pozwól jej na to. Szanuj się chłopie.
Nie daj zrzucić na siebie winy! Kobiety potrzebują się wygadać facetowi- swojemu mężowi, ale na pewno nie innemu...
Cytat
Dajesz sobie wmówić dosłownie wszystko, bo... zależy Ci na "związku". Masz dziecko, masz seks (może?), będziesz miał kredyt. :szoook
Tylko, że nie jesteś WYSTARCZAJĄCO DOBRY dla swojej żony, jest "zaślepką" na teraz - a w przyszłości może się coś lepszego upoluje. Bo ona non stop poluje... nawet na "kolegów".
Ona potrzebuje innych mężczyzn by być szczęśliwa, płacze - gdy widzi szczęście innych, gdy nie jest tego szczęścia aktywną uczestniczką, a uczestniczką jest jej "konkurencja" - np. żona kolegi. :rozpacz
Polecam temat jaki umieściłem tu na portalu: H - Jak Hiena
http://www.zdradzeni.info/forum/viewthread.php?forum_id=21&thread_id=2429&rowstart=0
Nie sugeruję drastycznych kroków - masz dziecko, kredyt bym odradzał. Żonę - hienę, możesz albo po męsku ustawić do pionu i pilnować, zachowując rodzinę - bo z dzieckiem to jest to zobowiązanie długoterminowe, ale ZAWSZE musisz się już liczyć z tym, że ona odejdzie z kolejnym "przyjacielem", który okaże się według niej lepszym do WYKORZYSTYWANIA, a na pewno bogatszym, gwarantującym więcej kobiecych emocji, oraz... zakupów.
Ciężki poniesiesz też krzyż w swoim życiu... ale dokonałeś kiedyś złego wyboru - pech, albo jej spryt, bo w klasycznym schemacie najpierw jest "ofiara" i dziecko, a potem ślub.
Nie daj się wbić w poczucie winy, że żona jest zaniedbywana - to stara pijacka sztuczka z meliny, gdzie mąż jest wysyłany po wódkę, wraca - a tu żona w łóżku z kochankiem - kolegą. - żono, dlaczego - woła, a ona krótko: - A gdzie ty byłeś, jak mi się chciało?! :rozpacz
Chciałoby się zawołać: "O słodka naiwności!!!?", ale w sumie to każdy z nas tutaj, w mniejszym lub większym stopniu już to przerobił.