

| Rycho500 | 20. Lipiec |
| gabi11 | 20. Lipiec |
| Lenka69 | 20. Lipiec |
| anuska | 20. Lipiec |
| dodera1 | 20. Lipiec |
Crusoe | 00:26:13 |
Julianaempat... | 00:52:53 |
#
poczciwy | 02:46:37 |
jacksparrow | 04:48:08 |
NieOddycham | 21:26:10 |
Byłam w związku 26 lat. Przeżyłam jego alkoholizm, aby po 2-ch latach jego abstynencji dowiedzieć się ,że jestem zdradzana z wyrachowaniem i cynizmem z wieloma kobietami o różnym przekroju wiekowym i intelektualnym. Po 12 latach alkoholizmu przestał pić. Zaszył się - bo taki warunek postawił mu pracodawca. Jego motywacją były bardzo dobre zarobki. Zmobilizował się i wyraził zgodę na wszywkę. Po 3-ch miesiącach abstynencji jedno uzależnienie zastąpił erotomanią i zdradą. Urodziłam mu dwoje dzieci w tej chwili dzieci już są pełnoletni. Od samego poznania dzieliła nas różnica intelektualna i emocjonalna.
Ja byłam dopiero co po rozwodzie z ukochaną osobą, która ze względu na długotrwałą chorobę psychiczną nie była w stanie ze mną dalej żyć w związku małżeńskim. Byłam rozdarta wewnętrznie.Rozumiałam chorobę a jednocześnie 7 lat przeżytych w jego stanie chorobowym zrobiło swoje.
Poznając obecnego męża , który jak mówił również był po przejściach sprawiło, że mniej zaczęłam myśleć o mojej pierwszej miłości. Imponowało mi,że ktoś żarliwie zabiega o moje względy. Chciałam zapomnieć i żyć w miarę normalnie. Tłumaczyłam sobie, że można być szczęśliwym jeżeli dwie osoby chcą tego i są w stosunku do siebie lojalni. Nigdy nie zdradziłam ani mojego pierwszego męża ani obecnego. Zawsze starałam się być dobrą żoną i matką.
Pracując zawodowo byłam jednocześnie osobą aktywną społecznie nie zaniedbując przy tym swoich obowiązków jako matka. Przez lata walczyłam z jego uzależnieniem alkoholowym. Nie pozwoliłam aby kiedykolwiek uderzył moje dzieci.Pozbyłam się wstydu mówienia o jego problemie. Jak każdy alkoholik miał On okresy abstynencji.
Wtedy wydawało mi się,że moje działania mają sens dla rodziny, w szczególności zaś dla dzieci. Zapomniałam o moim miejscu w tej rzeczywistości. Sama doprowadziłam do tego, że przejęłam wszystkie obowiązki wobec rodziny.
Niefortunne decyzje zawodowe doprowadziły do tego, że stałam się dłużnikiem w wyniku prowadzonej działalności gospodarczej w moim imieniu przez mojego męża.
Z osoby aktywnej zawodowo stałam się bankrutem i gospodynią domową . Stres i moja izolacja z elementami depresji spowodowały,że przestałam być atrakcyjna dla mojego męża. Pomimo tego,że jesteśmy z "dwóch światów"
on wykształcenie zawodowe i postawa prostacka , ja żyjąca w świecie niepoprawnego romantyzmu, wiary w miłość, odpowiedzialności za losy drugiego człowieka, poczucia godności i szacunku jako wyznacznika związku dwojga ludzi, wierzyłam , że możemy się wzajemnie uzupełniać jeżeli będziemy tego bardzo chcieli. Dla mnie związek to przede wszystkim zrozumienie i odpowiedzialność tym bardziej,że jest to obowiązek względem dzieci.
W tym wszystkim nie pomyślałam o sobie.
Natomiast On wyłącznie myślał o sobie. Znudziłam mu się.
Po 26 latach nie byłam już tak szczupła i młoda. Chociaż w dalszym ciągu mogę się podobać mężczyznom, to dla niego byłam " babcią", bo nie chciałam uprawiać seksu według kanonów pornograficznych. Nie mogąc sprostać moim wymaganiom seksualnym postanowił odmienić sobie życie. Mało atrakcyjny jako mężczyzna, ale z wyjątkowym podejściem narcystycznym postanowił prowadzić podwójne życie. Miał pieniądze, wiedział, że można kupić seks nawet z małolatami. Zresztą nie przebierał w kobietach. Każda była dobra nawet prostytutka. Założył sobie portal randkowy na sympatii i pisał, a potem realizował swoje zamiary. Oszukiwał mnie tak prawie 2 lata. Sama sobie sie dziwię, że wcześniej na to nie wpadłam. W tym czasie w domu zachowywał się poprawnie jako dobry mąż i ojciec. Przez dwa miesiące zbierałam na niego dowody zdrady aby w konsekwencji spakować go i wywalić z mieszkania. Czekam na sprawę rozwodową. Ma być w połowie września. Dwa miesiące minęły odkąd razem już nie mieszkamy a ja w dalszym ciągu pałam wściekłością i nie mogę żyć normalnie. Mam poczucie bezradności, upokorzenia i braku sensu w dalsze życie. Wszyscy mówią mi, że jestem silną kobietą, a mi się wydaje, że jestem głupią kobietą!
Nie wiem co będzie dalej. Mówią że jeżeli ciebie to nie zabije to cię wzmocni. Czasami myślę sobie ,że już jestem martwa i nie dlatego,że nie jestem z nim, ale dlatego , że nie mogę się pogodzić z tym upokorzeniem!!!
Na tę chwilę, daleka jestem od jego życia. Jak chcesz o coś zapytać, pisz na priv.
Mam nadzieję, że za rok, dwa będziesz na tym etapie, co ja. Uwierz mi, nie ma na kim się zawieszać. Nie masz powodu czuć się upokorzona, nie masz kogo przeżywać. Ty i on- dwa inne światy. Nie ma sensu analizować przeszłości, nawet nie ma sensu czuć żalu. Czubek, psychol. Uzależnieniec. Nikt.
:cacy