NieOddycham | 01:40:55 |
Urzekajaca444 | 01:50:25 |
Crusoe | 02:12:19 |
Jess | 02:15:06 |
#
poczciwy | 03:28:58 |

Nazywam sie Kasia, kiedys zagladalam tu z ciekawosci, myslalam, ze mnie to nigdy nie dotknie, myslalam ze to sie dzieje tylko w zwiazkach, ktore maja problemy...ale czy zdrada emocjonalna to zdrada? Jesli nie, to czemu tak boli iczemu sie tak katuje? Jestem z mezem 11 lat, ale 8 lat po slubie, mamy coreczke 5 letnia, maz ja uwielbia, jest super ojcem. Dla mnie byl od poczatku dobry, wspieral na kazdym kroku, mam swoja historie, dziewczyna po przejsciach w domu rodzinnych, z proba gwaltu, plus swiadek samobojstwa - zawsze byl dla mnie. Ja nigdy nie musialam byc, on zawsze byl tym supermenem w naszym zwiazku. Ostatnie tygodnie, sielanka, nigdy nie bylam tak szczesliwa, seks nieziemski, przytulanie, buziaczki...zakochalam sie w nim na nowo, moglam przenosic gory. Dzien wczesniej 16 czerwca, porobil duzo w ogrodzie, zrobil to na co ja nie mialam czasu, sily...17 czerwca powiedzialam do niego tulac sie ze jest wspanialym mezem, ze go kocham...a on do mnie ze sie zauroczyl, ze sobie z tym ni radzi, byl jak w goraczce, z jednejs trony mowil, ze mnie kocha ale jak o niej mowil to plonal....mowil ze musi z tym walczyc aby nie zrobic glupoty....Dziewczyna jest mlodsza od niego o 10 lat, on ma 32 lata...jest wysoki, szczuply, zadbany...dobry i poczciwy...ale zwariowal na jej punkcie, pracuja razem...niby mowi, ze mnie kocha, ze jestem najwaznioejsza, ze wybral...ale ona cos mu powiedziala, on nie chce mi powiedziec co....mowi ze maja niedokonczona rozmowe...ja odchodz od zmyslow...czuje sie zdradzona...laczy go jakas wiez z ta dziewczyna...mnie juz ma dosc...bo ciagle pytam, ciagne za jezyk...boje sie...kurde kocham go za mocno...przeraza mnie to co mogl w niej zobaczyc...ja nie jestm idealna...nie jestem brzydka ale mam 32 lata...w zyciu nie wygram z mlodsza...jednego dnia mu ufam, drugiego mi wszystko jedno, a trzeciego dnia rozdzieram szaty...jak sobie radzic kiedy on idzie do pracy?jak wierzyc ze nic ich nie polaczy...skoro cos zaiskrzylo:(nie wierze w przyjazn miedzy kobieta i mezczyzna....teraz jest weekend...jest w domu, nigdy nie byl typem babiarza....zawsze rozsadny...staly...ale w pon idzie do pracy do niej, bo wiem jak wyglada...ladna, szczupla, wielkie oczy, pelne usta...a ja....mecze sie, nie jem, zmuszma sie do jedzenia...po 1 kanapce wymiotowac mi sie chce, schudlam...nie moge spac...placze...czuje sie jakbym stracila cos waznego...on mowi ze przesadzam..a ja czuje ze ona jest miedzy nami i ta ich tajemnica....pomozcie bo nie go meczyc, chce sie uporac byc silna...z rana jestem, a pozniej szaleje:(
Cytat
To zależy od Twojej definicji zdrady i w sumie od tego, jak dużo rozumiesz, czym są konsekwencje, kiedy wszystkie myśli, pragnienia, plany dotyczą nie Ciebie, a innej osoby.
Druga rzecz...Nie wiesz z czym naprawdę masz do czynienia, bo dostałaś ochłap informacji na odczepnego. Nie wiesz więc czy zdrada jest już fizycznie skonsumowana.
Powiem tak, uległością i biernym oczekiwaniem nic nie zmienisz w kierunku, w jakim chcesz...Skoro czytasz od jakiegoś czasu to forum, powinnaś wiedzieć, że jedynie radykalna zimna woda na płonący łeb może pomóc...
Cytat
Dziewczyna nie określiła się jasno czy chce Twojego męża?
Dziewczyna ma partnera i patrz jw.?
Dziewczyna jest w ciąży lub obawia się, że jest w ciąży?
Dziewczyna go szantażuje "żona się dowie, jeśli nie..."?
Ktoś go szantażuje jw?
Twój mąż przygotowuje grunt na:
- ewentualne zmiany, w razie, gdyby się dziewczę zdecydowało
- gdyby dziewczę rzeczywiście było w ciąży lub spełniło groźbę szantażu
- gdyby ktoś Cię poinformował (lepiej, żebyś dowiedziała się od niego w jego wersji).
No, zagubił się misio, nie chciał, nie planował, samo wyszło
Gdyby jednak dziewczę się wzięło i rozmyśliło lub w ciąży nie było lub też szantaż załatwiony obopólną korzyścią i mąż "wybierze"
Przestań drzeć włosy z głowy, a zacznij logicznie myśleć, obserwować, szukać dowodów na to, że prawda jest znacznie bardziej zaawansowana, niż Ci sprzedał (nie sądzę, że to tylko ckliwe westchnięcia i trzymanie się za rączki) i pozbądź się naiwności. Teraz nie jest moment na szaleństwo, ale mobilizację, nie na łzy, a twarde postanowienia...
Tak jak wspomniałem wyżej, facet to maszyna prosta. Jego pragnienie kobiety w zależności od stanu zdrowia i kondycji, zależy od produkcji hormonalnej. Kiedyś podobno w latach 60-tych, w wojsku sypali taki pierwiastek - brom, do herbaty, by wojsko nie uciekało z koszar szukać kobiet. ;-)
Kobieta ma jednak szansę dużo prostszą. On musi mieć teraz nadmiar seksu. Wieczorem musisz go zmęczyć, również rano przed wyjściem do pracy koniecznie. Jeśli nie jest typem samca, co to może co godzinę, to taka kuracja obniży w nim poziom hormonów, które nakazują nam samorealizację i powielanie genów. Jego podświadomość dostaje informację - chłopie, przystopuj z tym seksem, bo się wykończysz... :szoook
Więc jak w domu będzie miał za dużo, to chęć na kolejny seks w pracy z inną - na pewno będzie mniejsza.
Natomiast życie w poczuciu zagrożenia, to nie jest życie - tym bardziej, że wiesz o tym co dręczy męża. Jedyne rozwiązanie, nawet kosztem statusu majątkowego - on musi zmienić pracę. Wypowiedzenie, i niech szuka innej roboty, choćby na śmieciarcie, ale byle daleko od zagrożenia. Gdy jest groźnie - lepiej rzucić wszystko, pracę, zamienić mieszkanie i nawet przeprowadzić się do innego miasta. Tyle, że jeśli tak łatwo ulega takim męskim fascynacjom - za chwilę może się to wszystko powtórzyć.
On musi sam dojrzeć.
Dojrzeć do tego, że zmiana która go kusi nie jest dla niego czymś, co może uczynić go bardziej szczęśliwym. Tym bardziej, że gdy ta młodsza wie, że rozbija rodzinę, to jest to hiena, takie wielkie nic, "kobieta, której łono pali później jak ogień".
Z drugiej strony - sama dla siebie musisz poradzić sobie z tym, że żyjesz non stop w polu nieustannej genetycznej konkurencji. Całość jest zaprogramowana na posiadanie najlepszego potomstwa, więc gdy temu ulegamy - eksperymentujemy, a świat jest tak urządzony, że te eksperymenty często kończą się tragediami.
Co ja robiłam w takich sytuacjach? Oczywiście, też myślalam, że to niewinne telefony czy spotkania. Moja reakcja była jednoznaczna. Rozpierniczyć całą tę ich zasraną tajemnicę! A, więc, od razu dzwoniłam do delikwentki, a z jedną się spotkałam. To było w sklepie odzieżowym, była sprzedawczynią. Zapytałam, czy ma coś dla mojego męża. Odpowiedziała: nie znam pani męża. Ja na to: zna go pani; jeździ czarnym volvo. I jeszcze jakieś dwa zdania konkretne dodalam. Widok durnej, bezcenny. I skończyło się babci sranie. Kiedy idiotki widzą przed sobą żonę, szybko mijają im amory.Teraz wiem, że, gada, trzeba było pogonić dawno...
Ale u Ciebie, to troszkę inna sytuacja. To chyba pierwsza jego od(j)ebka. I, oby, ostatnia.
Więc, nie becz. Weź się w garść. I działaj. Opowiedz mężowi, co zrobisz. Że wniesiesz pozew o rozwód, ustalisz dni wizyt z małą, ustalisz alimenty.
Nie bój się. Niech to chłopisko bąbnie na to zauroczone duupsko! To zaraz mu przejdzie ta pseudo miłość! Spotkaj się z tą pindą. Nie bój się. Powiedz, niech go bierze! Niech zamieszka u niej. Niech Ci da adres, to prześlesz jego rzeczy. Powiedz, że ma mu dokupić trochę majtek, bo sporo ma już dziurawych. Wywal jej jeszcze trochę słabości Twojego niewiernego. Uświadom, co do jego obowiązków odnośnie córki, wspomnij o wysokich alimentach, zafrasuj, jak on sobie finansowo poradzi... Mówię: obnaż ich tajemnicę!
Płacz nic nie da. Musisz się wkurzyć! Nie bój się! Za chwilę będziesz go miała z powrotem.
JakichWiele pisze o możliwej ciąży. Jeśli tak jest, to odpuść.
I zacznij układać życie bez niego. Bo to dziecko zawsze was będzie dzielić.
Na razie emocje do kieszeni i zimna kalkulacja!
Jesteśmy z Tobą!
więc do roboty póki nie jest za późno
Komentarz doklejony:
Avenious - bardzo dobrze
Piszesz przecież że wasz związek przez lata był silny i stabilny.
Przede wszystkim napisz coś więcej, jak się sytuacja rozwija?
Na razie głównie dzielisz się swoimi lękami, trudno na ich podstawie wyciągnąć wnioski.
Jakieś fakty są potrzebne by coś sensownego Ci doradzić .
Póki co, biorąc pod uwagę to co napisałaś, każda rada będzie jak wróżenie z fusów.
Ona raz że za chwilę będzie miała problem, co z nimi zrobić - wrzuci do kosza obok, to dalej tam będą....
Dwa, że wpiszemy jej do głowy dość silne skojarzenie tego faceta z brudnymi gaciami.
A trzy - mąż straci samcze pióra - on przed sobą będzie się wstydził tych brudnych gaci, a to ten wstyd męska psychika trudno przełamuje. Taka terapia szokowa wobec hieny... którą kiedyś nazywano magią.
Spora część zdrad ma miejsce, bo hienka słyszy bajer: żona mnie nie rozumie, już od dawna ze sobą nie śpimy, ona ma kogoś, itd.. Uświadomienie niektórym z tych mniej agresywnych hien, że żona istnieje i jej na mężu zależy - to pierwszy sygnał, że lekko nie będzie. Są co prawda hieny - zadaniowe, którym zaraz się będzie wydawało, że co to ja go nie uwiodę, nie będzie mój? - ale to mniejszy odsetek od tych, którym się wydaje, że nic złego nie robią. One co prawda potrafią sobie wszystko uzasadnić stwierdzeniem: "mam prawo do szczęścia" - ale nie wszystkie są aż tak podłe na szczęście. Walcz nie poprzez ucieczkę w cierpienie - ale poprzez działanie. Nawet przez sekundę nie wahaj się, że to nie wypada, że ktoś będzie to komentował, itd.. Masz prawo walczyć o swoją rodzinę.
Zgadzam się w 100% z Avenious idź i z nią porozmawiaj ,ale ostro!
A jego spakuj i niech się wyprowadzi może wtedy wróci mu rozum.
Jak nic nie zrobisz to jeszcze dlugo będziecie tkwić w takim zawieszeniu, a na pewno nie jest to dobre dla Twojego zdrowia.
Dla niego jest to sytuacja komfortowa w domu usłużna żonka, a w pracy kochanka.
Zgodzę się również z Jakich Wiele, że mąż na coś Cie przygotowuje ( może na odejście?)
Moim zdaniem TYLKO SPOKÓJ!!! Zadbaj o siebie, uspokój się i wyluzuj. Dobry seks z mężem, miła atmosfera w domu.. Może spróbuj zorganizować jakiś wyjazd, może jakieś wspólne wakacje? Twój mąż sam musi zdać sobie sprawę co straci, jeśli wpakuje się w coś poza domem. Sam musi do tego dojrzeć i sam przejrzeć na oczy. Może jakaś rozmowa z kimś, kto ma u niego autorytet? Naprawdę musisz postępować rozważnie. Oraz niestety licz się z najgorszym...
Z pozdrowieniami
M.
Komentarz doklejony:
Zawsze trzeba zachować klasę. Nawet jeśli stanie się to najgorsze i kobieta musi pogodzić się z porażką, to jest coś czego nikt jej nie zabierze; honor.
Cytat
Moim zdaniem, jako starszego tu faceta - taka strategia na nas zupełnie nie działa. W sztukach walki, jeśli ktoś chce mnie uderzyć, to jest dobrym pomysłem zachować zimny spokój - ale on błyskawicznie musi doznać szoku z bólu, a szok pojawia się, gdy łamię mu rękę, szczenę, wybijam zęby, wyrywam jądra, itd... - a nie pokornie pozwalam nakładać kolejne krowie lapsze na głowę. Spokój nie może być skojarzony z nic nie robieniem...
Twój mąż wie już od dawna jaką ma żonę - nic mu nie trzeba udowadniać na siłę, nie zmienisz tej opinii w jeden romantyczny wieczór, siebie możesz taką iluzją nakarmić, ale nie męża.
Namówić męża na rozmowę z autorytetem? Może zadziałać w kwestii kupowania wędek - autorytet nie może się wtedy pomylić i proponować jakiegoś G bo się skompromituje i przestanie być autorytetem, ale nie w kwestii młodej chętnej na seks samicy. To tak, jakby próbował namówić go na to, by mając na pustyni przed sobą lodówkę z zimnym piwem, jej nie otwierał i nie korzystał. To mąż sam musi sam podjąć tę decyzję - autorytet akurat w takich kwestiach na nas nie działa - tu jest inaczej jak u dziewczyn, które lubią w sprawach sercowych radzić się koleżanek i wiele konsultować. W sprawach "sercowych" nie uznajemy konsultacji.
Jeżeli w głowie męża pojawiła się wątpliwość, czy z tą hienką nie będzie bardziej szczęśliwy niż z rodziną - to nie możesz pozwolić mu na długą medytację w tej materii. Ale też nie wyrzucaj go z domu, bo ktoś chętnie może go przygarnie i przytuli. Zostawisz w domu i każdego dnia zaliczy wypominki - w końcu też będzie miał dosyć i odejdzie tam gdzie postawią mu pomnik jego wspaniałości.
Najgorszym rozwiązaniem jest brak działania, pozwolenie mu, by miał czas na zastanawianie się, gdzie mu będzie lepiej. Choćbyś miała ręce łamać - masz nie płakać w kącie, ale działać - bo walczysz o swoją rodzinę.
Czujesz ból w sercu, że on ma teraz jakieś dylematy?! Akurat trafił na taką, co mu się spodobała. Pech, że w zasięgu - a nie na ekranie telewizora. Gdyby to była jakaś aktorka czy dziewczyna z Playboy'a - myślisz, że nie spodobałaby mu się? Tak samo - ale byłaby poza jego polem działania. Że nie przeleciałaby w nim myśl przez chwilę, że fajnie by było ją...#### ?! Zdrada emocjonalna... he, he... zapomnij! Czego oczy nie widzą, temu sercu nie żal.... Wolisz taką dziecięcą iluzję?
Więc tak samo - ogranicz mu pole działania - przepłosz młodą samiczkę, choćbyś musiała jego brudne majty założyć jej na głowę, a gamoń ma iść po rozum do głowy... sam.
My, samce - w ten sposób budujemy w sobie szacunek, bo okazujesz, że nie jesteś słabą i ciapowatą - ale silną dziewczyną, której na nas w dodatku zależy.
I nie masz co się nad sobą rozczulać - fajnych samców jest mało, jak masz jednego dla siebie, to go nie oddawaj - nie czuj krzywdy, że coś mitycznego Ci ubyło, że coś się skończyło, że jest jakaś bzdurna zdrada "emocjonalna"... - czas dorastania do brutalnego życia nadszedł. Czas dominacji w świecie pełnym konkurencji, albo poddania się.
Małżeństwo Ramirez, to mimo wszystko umowa między ludżmi. Jeśli jedno zechce ją złamać to co?.... Siłą go zmusisz do pozostania? Najlepiej zabrać mu dowód osobisty, paszport itd. Niech w domu siedzi i nie naraża się na pokusy tego świata.
A fajnych samców na świecie wcale nie jest tak mało
Wystarczy tylko wejść na to forum!! Każda zdradzona samica, uważa że straciła najlepszego samca na świecie!! No to trochę ich jest!....
Uff.. Trochę ten tekst nie w moim stylu, ale może wyraziłam się na tyle jasno, że zrozumiesz o co mi chodziło, mimo swojej prostej budowy
Z pozdrowieniami
M.
Cytat
Tak od 1 minuty, wykorzystam autorytet profesora
Są pewne symptomy zdrady: https://www.youtube.com/watch?v=-tnhT7d6PNM
Tu trzeba jasno wyznaczyć granice.
Zaznaczyć wręcz "teren". Podziurawić bieliznę, by wyglądał tam jak ostatni lump.
Z upalnym pozdrowieniem
R.
Cytat
...wyglądać będzie na nagrodę za romans i "tak cię kocham, że z automatu wybaczam wszystko, co mi wydziergasz"
Na co dzień trudno o dobry, a tu się zmuś, kobieto, po takich newsach!
Toż to na granicy cudu! I, w imię czego?!
Ty się liczysz, Kasia, tylko Ty!
To nie egoizm, to instynkt samozachowawczy. Jak wiele kobiet go traci...
:rozpacz
Chłop sie tylko cieszy!
Cytat
On jest w amoku, gwarantuję,że sam do niczego nie dojrzeje i nie przejrzy na oczy, to Ty musisz go otrzeźwić.
Wszystko to przeszłam, bo też wydawało mi się, że tak będzie najrozsądniej.
Niestety spakowane jego walizki, napisany pozew i nieugięta moja postawa spowodowały, że chłop się ocknąl. A jeszcze telefon do niuni, że może sobie go zabrać, bo ja go już nie chce i ,że będzie świadkiem na rozprawie rozwodowej.
Minął rok, mąż cały czas pracuje na odzyskanie zaufania. A jak kiedyś coś wywinie to będzie bilet w jedną stronę. Na razie jest ok.
Wydaje mi się, że rady Maraykee "Dobry seks z mężem, miła atmosfera w domu..." są w tej sytuacji nieporozumieniem. Tylko Twoja zdecydowana postawa może tu coś jeszcze zdziałać. Tylko terapia szokowa, kubeł zimnej wody coś w tym rodzaju mogą tu zadziałać. Walcz więc o swoją rodzinę, ale nie za wszelką cenę. Zachowaj godność i szacunek do samej siebie. Powiedz sobie, że jeśli jest Ciebie wart to zostanie z Tobą, jeśli wybierze hienę, to życz mu szczęścia. Pozdrawiam.:tak_trzymaj
Komentarz doklejony:
Hej Kasieńko,
Wydaje mi się, że rady Maraykee "Dobry seks z mężem, miła atmosfera w domu..." są w tej sytuacji nieporozumieniem. Tylko Twoja zdecydowana postawa może tu coś jeszcze zdziałać. Tylko terapia szokowa, kubeł zimnej wody coś w tym rodzaju mogą tu zadziałać. Walcz więc o swoją rodzinę, ale nie za wszelką cenę. Zachowaj godność i szacunek do samej siebie. Powiedz sobie, że jeśli jest Ciebie wart to zostanie z Tobą, jeśli wybierze hienę, to życz mu szczęścia. Pozdrawiam.:tak_trzymaj
Jeśli jednak jest to etap nie fizyczny, etap fascynacji, to sorry, ale jest to wg, mnie wysoce przedwczesne i obróci się na 100% przeciwko Kasi. Facio stworzył sobie "złotego cielca" w postaci tej dziuni. Jeśli sam nie przejrzy na oczy, sam nie spowoduje, że cielec zaliczy glebę, to Kasia już na zawsze będzie mu się jawiła jako ta, która pozbawiła go... no właśnie czego? On będzie twierdził że przyjażni li tylko. Może Kasia uratuje małżeństwo, ale nie miłość i zaufanie; ani swoje, ani jego. Bez tych uczuć każde małżeństwo w końcu się skończy. Oficjalny powód już tu będzie obojętny.
Wiemy na pewno, że są póki co kochajacym się i szczęśliwym małżeństwem, opartym na mocnych podstawach. To trzeba wykorzystać!! Budować tę więź i pogłębiać ją ile się da! Jest ogromna nadzieja, że związek sam się obroni, bez użycia metod rodem z ustawki pod stadionem!
Uważam, że Kasia nie powinna popadać w histerię... Jednak trzeba być ostrożną i kontrolować, kontrolować, kontrolować... Ufać, ale kontrolować. Nie zaszkodzi też w rozmowie z mężem ustalić nieprzekraczalną granicę, poza którą jeśli się posunie, to umarł w butach. Zadbać tez powinna o swoje sprawy, o siebie zwłaszcza... Jeśli to byłby chłopak czy partner, to doradziłabym kopnij go w cztery litery, bo z nim nie masz przyszłości.. Ale to mąż, mają dziecko...Przeżytych ze sobą trochę lat...
Na szczęście Kasia sama podejmie decyzję, co dalej robić. Dobrze by tez było poczytać o innych sensownych radach, bo wyrywanie z kontekstu czyiś cytatów i głosowanie, czy ten ktoś ma rację na pewno nikomu nie pomoże. Podobnie jak doradzanie bądź co bądź fizyczną agresję.
Z pozdrowieniami
M.
Cytat
Dokładnie!
Jestem naprawdę pod wrażeniem snutych tutaj fantazji na temat sytuacji która być może się rozgrywa, powodów jej zaistnienia oraz sposobów które mogą zmienić bieg wydarzeń
Wzniecanie w autorce wątku niepokoju (na wyrost!) na pewno nie pomoże jej w sposób rzeczowy ocenić sytuacji ani podjąć właściwych decyzji a tylko spowoduje że powstałe emocje zaciemnią właściwy odbiór.
Poza tym, "zainteresowana" się nie odzywa.....
Dużo mądrych głów się wypowiedziało w Twojej historii i każda z nich coś wniosła. Niewiele jest do dodania , natomiast chciałabym zwrócić uwagę na pewien ( w mojej opinii ważny ) aspekt tej historii. Wspominałaś, że mąż dużo pomógł Ci w życiu. Wiesz , są tacy mężczyźni/kobiety, którzy/e fascynują się właśnie tymi kobietami/mężczyznami, dla których stają się bogami mogącymi wszystko . Także w skrócie : Ty już otrzymałaś swoją dawkę pomocy, stałaś się silna, nie jesteś atrakcyjna dla swojego mężczyzny WŁAŚNIE POD TYM WZGLĘDEM. W Twojej historii nie chodzi o zgrabny tyłeczek, pełne usta i młody wiek kochanki ( choć to dodaje pieprzu i smaczku ), tylko właśnie o to, że Twój mąż wciągnął się w pomaganie kolejnej kobietce.
Zabiegi kosmetyczne, nowy image,wygląd na 100 milionów?... Fajnie i niewątpliwie potrzebnie, żeby zająć czymś czas, podreperować ego... tyle , że to absolutnie nie znajduje się w tej grupie tematycznej, z którą masz ( macie jako małżeństwo ) do czynienia. Ta dziewczyna nie pod względem wyglądu jest dla niego atrakcyjna w pierwszym rzędzie. A to przecież właśnie o pierwszy rząd chodzi, czyż nie ?
mowi ze ma do niej poprostu jak to on twierdzi ' uczucia chcrzescijanskie'
:szoook padłam
takiego tekstu jeszcze nie słyszałam/czytałam
kasiatko
Wg mnie albo szybko wyjaśnisz sytuacje (jak radzą powyżej) albo dalej będzie jej pomagał wbijając Cię jeszcze w poczucie winy.
Komentarz doklejony:
On juz mówił o walce z uczuciami do niej,zauroczeniu.A to przełożone na pocieszanie zapłakanej biedaczki,przytulanie,głaskanie zaowocuje pierwszym(?) kontaktem fizycznym.A później ona mu powie że jest cudowny,świetnie się z nim gada,że nigdy nikt tak jak on......ż nigdy z nikim jak z nim.I już nie będzie mówił że musi walczyć.
Wersja, którą przedstawiła Rekonstrukcja jest bardzo realna.
Jeśli Twój partner to typ wizjonera, pod flagą "zbawię świat i partnera" oraz wyznawca relacji mistrz/uczeń to masz duży problem.
Pytanie czy Twój Mąż jest aż taki głupi (że nie widzi możliwych konsekwencji relacji z koleżanką oraz nie rozpoznaje "gierek"
Swoją drogą strategia koleżanki "mam problemy, zaopiekuj się mną" jest niestety bardzo popularna i na pewien typ facetów działa i to skutecznie!
Musisz z nim poważnie porozmawiać i uświadomić, że do Waszego życia zaprosił obcą, szkodliwą dla Was osobę. Działaj aby nie było za późno! Małżeństwo to kontrakt z zapisem: miłość, szacunek, lojalność i wyłączność:-). W Twoim przypadku aspekt wyłączności jest wyraźnie zagrożony. Powodzenia!
A ile takich, do których przyznał się w przedbiegach?
Najsilniejsze podstawy związku potrafią w jednej chwili zaliczyć niebyt. Zresztą, co to są te silne podstawy? W czyim ujęciu?
Jak dla mnie, pan mąż prowadzi typową dla zagorzałych
Tak czy inaczej, kasiatko, powodzenia życzę...
Ja znam tylko jedną:-)