Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

Sigma_man
Roszpunka1900:15:45
mimi1300:27:28
# poczciwy00:53:12
Crusoe01:18:11

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

poczciwy
12.07.2024 09:03:32
Tak jest, w prawym górnym rogu.

Sebastian_1980
11.07.2024 16:05:40
Witajcie.. Przepraszam jestem tutaj nowy ... Czy jest tutaj wyszukiwarka na forum?

NieSypiam
04.05.2024 20:06:38
NowySzustek pozdrawiam cie ziomeczku, dzięki za wszystko i oby ci się wiodło. Ja wyszedłem na prostą i wszystko u mnie dobrze (bez szona) Uśmiech Uśmiech Uśmiech

Matsmutny
03.05.2024 06:00:21
.

NowySzustek
29.03.2024 06:12:22
po dwóch latach

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

Zwykła tragediaDrukuj

Zdradzony przez żonę Czytając wcześniej to forum, myślałem że to mnie nigdy nie będzie dotyczyć. Jakże byłem naiwny. Jestem facetem po pięćdziesiątce, i nigdy nie myślałem, że w tym wieku ktoś może tak gwałtownie i tak do bólu przeżywać zdradę żony. Myślałem, że okres intensywnej miłości i uczuć z tym związanych jest już poza mną. Jakże się myliłem! Jestem żonaty ponad 30 lat i w naszym małżeństwie bywało różnie. Lepsze okresy mieszały się z tymi złymi, lepsze dni z gorszymi. Jak to w życiu. Ale chcę się skupić na ostatnich 5 latach, bo to one są tu decydujące. Zamiast żony wybrałem alkohol i nieróbstwo. Moje zainteresowania zaczęły się ograniczać do wypicia i TV. Trwało to dobre 5 lat. Moja wina, że byłem taki głupi. Moja rprzygodar1; za zdradą, zaczęła się w pewien czwartkowy wieczór pod koniec kwietnia tego roku. Niespodziewanie na komórkę dostałem sms-a o mniej więcej takiej treści: Widziałem twoją żonę na spacerze z obcym facetem. To nie był pierwszy raz. Najpierw potraktowałem to jak głupi żart, ale nie dało mi to spokoju. Dwie godziny później, gdy zasnęła dorwałem jej telefon. Nigdy tego wcześniej nie robiłem i teraz jakaś siła pchnęła mnie do tego. Gdy otworzyłem jej wiadomości sms to nagle zatrząsł się mój świat w posadach. Telefon miał rtylkor1; sms-y od stycznia tego roku i było ich tak ok 300. Od zwykłego umawiania się na popołudnie do wzdychań i wyznań miłosnych. Nawet nie byłem w stanie ich przeczytać, nie mogłem tego telefonu utrzymać w ręku. Drżała mi tak, ze nie mogłem się skupić na treści. Nie wybuchłem jednak i utrzymałem nerwy na wodzy. Od tamtego wieczoru, nagle telefon żony stał się dla niej niezbędnym przedmiotem codziennego użytku. Chodziła z nim po kuchni, do łazienki, wkładała pod poduszkę na noc. Domyśliła się, że coś jest nie tak. Odczekałem jeszcze dwa dni i sobotę wieczorem usiadłem naprzeciw niej i zadałem jej pytanie: Czy ty nie chcesz mi czegoś powiedzieć? Spojrzała na mnie dziwnie, jakby przeczuwając o co chcę spytać, ale mimo to zapytała o co mi chodzi. Pokazałem jej wówczas sms którego dostałem na komórkę. Trochę była zakłopotana, ale na pytanie czy się z kimś spotyka odpowiedziała że tak i natychmiast dodała, że nie było żadnego seksu. Mimo moich dopytywań, nie powiedziała mi jak długo to trwa i kim on jest. Winę zrzuciła na mnie, że zaniedbałem małżeństwo r11; tu zresztą miała rację. Czułem, że muszę coś zrobić, że rozpada się to, o czym ja myślałem, że mam to już na wieki. Najpierw mocne postanowienie i zero alkoholu. Do dziś nie wypiłem nawet kropli. Długie rozmowy z nią, czasem po blady świt. Po tygodniu stwierdza, że bardzo się zmieniłem i postanowiła mi jeszcze raz zaufać. Przytula się jak dawniej, całuje, kochamy się jak nastolatki. Każda noc kończy się fantastycznym seksem. Stwierdza, że zrywa tą znajomość i nie będzie się z nim więcej kontaktowała. Dzwoni przy mnie do niego i oznajmia, tak żebym słyszał, że nie będzie się już z nim spotykać. Nic tylko zaufać i patrzeć w przyszłość. Nic bardziej błędnego. Jakiś głos podpowiada mi, że coś za łatwo poszło, że to tylko zmyłka, że dalej nic się nie zmieniło. Postanawiam działać. Najpierw oddzwaniam na numer, z którego przyszedł do mnie sms, ale zgłasza się ciągle poczta głosowa. Nagrywam się i proszę o kontakt. Może ten ktoś wie więcej niż ja. Po dwóch dniach rozmowy z pocztą głosową wreszcie ktoś odbiera. Wie z kim rozmawia ale nic nie mówi. Ale siłą perswazji namawiam rktosiar1; do spotkania. Spotykamy się z zacisznej kawiarni w centrum miasta. Jakież jest moje zdziwienie, kiedy na spotkanie przychodzi kobieta. Jak się po chwili okazuje, żona owego kochasia. Jestem w szoku, kiedy opowiada mi o ich romansie, z którym walczy sama prawie 3 lata! Kochasiem okazuje się kolega mojej żony z młodzieńczych lat. Dociera do mnie moja naiwność i głupota. Najgorsze, gdy opowiada mi jak to ja przywoziłem moją żonę na spotkania z nim. Nie do uwierzenia. Podwieź mnie do galerii handlowej. Muszę kupić parę babskich rzeczy. Nie musisz ze mną chodzić. Zadzwonię jak będę gotowa. Podwożę ją do galerii, wysiada i wchodzi do środka. Odjeżdżam. Wychodzi drugim wejściem i wsiada do jego auta. Mają 2-3 godziny dla siebie. Ok 9.00 wieczorem dzwoni do mnie, żebym po nią przyjechał. Na moje pytanie r11; co kupiłaś? Odpowiada, że nic ciekawego nie było. Pytam jego żonę, czy chce uratować swoje małżeństwo. Odpowiada, że tak i liczy na moją pomoc. Dowiaduję się przy okazji, że ona kilka razy spotkała się z moją żoną i prosiła wręcz o zakończenie tej znajomości. Nadaremno. Dodatkowo ja zostałem jej przedstawiony, jako facet, który o wszystkim wie i to mu pasuje bo ma wolną rękę do wszystkiego. Zawieramy umowę o wzajemnej pomocy. Wiem, że żona już nie będzie dzwonić (przynajmniej przy mnie), więc zakładam jej szpiega na klawiaturę kompa. Szybko zdobywam dostęp do jej poczty e-mail. Wchodzę i drukuję jej bilingi. Rzeczywiście są setki sms-ów pod ten sam numer. Zdobywam nazwę i hasło do jej drugiej poczty i tu strzał w 10. Są zachowane e-maile z prawie trzech lat. Kopiuję je wszystkie i trzymam na czarną godzinę. Kopie otrzymuje także żona kochasia. Dostaję nagranie na CD z ich randki. Słyszę jak w samochodzie rozmawiają o mnie i swojej przyszłości. Słyszę ich wzajemne czułości, słowa kocham cię, intymne pomruki przy całowaniu. Okazuje się przy okazji, że w czasie kiedy zaczęła mi mówić, że mnie kocha, przytulać się, pisze do niego tęskne e-maile typu: Teraz nie możemy się spotykać, ale tęsknię i kocham. Twoja... Po kolejnej rozmowie wyjawia mi wreszcie kto to jest, a raczej wg niej kto to był. Dalej twierdzi, że się z nim nie spotyka (to akurat prawda) i nie kontaktuje się z nim (tu kłamie jak z nut). A i też nie wiem, czy nie dzwoni z innego numeru. Wysyłam do niego groźnego e-maila w wiadomością, żeby przestał ingerować w moją rodzinę. Nie odpowiada. Stoję teraz przed dylematem: Czy dalej czekać na to, co się wydarzy czy interweniować już z całą mocą. Od chwili mojego oświecenia, a to ponad miesiąc, śpię po 4 godziny na dobę i schudłem 10 kg. Zaczynam się o siebie niepokoić. Pytam także tych, którzy przeszli już przez takie piekło. Jak postąpić? Druga opcja może zakończyć się jej odejściem a tego, mimo wszystko, bym nie chciał.
11358
<
#1 | domator dnia 16.06.2015 14:28
napisz coś więcej
dzieci? praca? kredyty? wspólnota majątkowa?
mnie przy żonie zdradzaczce utrzymał syn lat 4 i mieszkanie na kredyt denominowany do CHF
życie się toczy, ale szału nie ma
12054
<
#2 | Andromeda dnia 16.06.2015 18:10
Zanim coś postanowisz na 100% zastanów się jak niby ma wyglądać wasz dalszy związek. Na czym go oprzesz? Na braku zaufania? Na nieszczerości Twojej żony? Wybacz mi ale z tego co piszesz wynika że jej nie zależy już na Tobie wiec przemyśl czy jednak nie lepiej się rozstać? Ale jeśli chcesz zawalczyć o jej miłość to zacznij od siebie, odnajdź w sobie tego młodzieńca sprzed lat i oczaruj ją tak jak kiedyś. Bądź co bądź jesteś jej winien te lata które przepiłeś przed tv.
10607
<
#3 | Advokat_D dnia 16.06.2015 21:57
Facet po pięćdziesiątce hmm... to może mieć i 84 lata... w sumie, w tym wieku też można życie zaczynać na nowo Fajne
Życie zaczyna się po pięćdziesiątce, a najlepiej po dwóch pięćdziesiątkach... czyli po secie i trzeba pamiętać: po pierwszym nie zakąszamy Z przymrużeniem oka
12320
<
#4 | antopol dnia 16.06.2015 22:53
domator - żadnych kredytów. Mam dom, który jest moją własnością.

Andromeda - cenna uwaga. Ale żebyś nie odniosła wrażenia, że tylko leżałem nawalony przed TV. Od rana praca. Przychodziłem do domu i gotowałem obiad, żeby po przyjściu z pracy miała go pod nosem (podobno świetnie gotuję). Nigdy nie prała moich rzeczy. Nie chciałem tego. Potem niestety piwo. Jedne, drugie itd. Często po obiedzie wybywała, a to na spacer, a to na zakupy. W rzeczywistości czas spędzała z nim. Gdy przeczytałem jego maile to byłem zdegustowany. Wierszyki wyszukane w internecie na poziomie gimnazjalisty, sentencje wyłowione w sieci przedstawiane jako jego. Jak da się w jednym zdaniu umieścić słowo "kocham cię" jedenaście razy? Zobaczyłem, że da się.

Advokat - daruj sobie. Jestem facetem po pięćdziesiątce. To ona jest kobietą przed sześćdziesiątką.
12288
<
#5 | anulka43 dnia 16.06.2015 23:40
Myślę,że zdrada boli zawsze tak samo nie ważne czy się ma 20 czy 50 lat.To cios w samo serce i to cios który zadaje najbliższa osoba.Nie spodziewał się tego chyba nikt z nas.Zadajesz pytanie czy czekać czy interweniować,a zadaj sobie inne pytania czy chcesz trwać dalej w związku w którym Cię zdradzono,czy potrafisz wybaczyć,czy jesteś na 100% pewny,że sytuacja się nie powtórzy...Ja po 18 latach małżeństwa po zdradzie nie jestem w stanie wybaczyć,strach przed powtórką jest silniejszy.Nie chcę znów przechodzić tego koszmaru.Zdrada zmienia wszystko.
7375
<
#6 | B40 dnia 17.06.2015 10:26
Antopol no to witaj w klubie. Czytam twoją historię od wczoraj. Na początek zacytuję:
"Pytam jego żonę, czy chce uratować swoje małżeństwo. Odpowiada, że tak i liczy na moją pomoc."- BŁĄD. To nie wy macie walczyć o wasze małżeństwa ale wasi wiarołomni mają się starać o wybaczenie.
Walka zdradzonego raczej źle się kończy - podziemie, obwinianie za utraconą "miłość". Może w 40 dniach d..oodpornego się sprawdziło niestety to "fikcja literacka". Z doświadczenia napiszę - lepszym rozwiązaniem jest terapia wstrząsowa.

Napisałeś że trwa to już 3 lata więc chyba masz świadomość że sex był ;-)

Andromeda totalnie się nie zgodzę, napisałaś:

"Ale jeśli chcesz zawalczyć o jej miłość to zacznij od siebie, odnajdź w sobie tego młodzieńca sprzed lat i oczaruj ją tak jak kiedyś",

no i niech nie zapomni o kwiatkach do łóżka, śniadanku. Może jeszcze niech jakieś SPA jej zorganizuje (może nie zabierze z sobą lovelasa). Zdradacz szanuje ludzi silnych. Z słabymi się nie liczy. Budzą co najwyżej jego politowanie. Dlaczego przyjaciel z młodości jest taki super że trwa to 3 lata?
Bo to Alfa nie liczy się z nikim i z niczym. Zdradza żonę w świetle reflektorów, a ona (jego małżonka) walczy. To w Twojej małżonce Antopol budzi jedynie poczucie że jest lepsza bo "taki facet" (łajza swoją drogą) wybrał ją. To tylko łechce jej próżność. A zdrajcy są próżni.
Są różne opinie na temat zdrady. Osobiście twierdzę że większość wynika z "dobrobytu", czasami komfortu finansowego, bezpieczeństwa. Czasami komfortu posiadania drugiej osoby której jesteśmy pewni (pewni jej uczuć) że jest to aż nudne. Więc cóż - może troszkę adrenalinki.

Czy małżonka Ciebie sreśliła czy możliwe jest bycie znowu rodziną? Możliwe ale to długa droga. Zacząć się musi od zmiany postawy zdradzacza.

Odnośnie twojego "nadużywania" alkoholu. Chodzi o to 1, 2 piwka? Z tym zaniedbaniem rodziny to jej teoria czy Twoja? Mi to wygląda że popełniasz kolejny błąd. Przyjmujesz na klatę wszystko co Tobie mówi. Tylko że deprecjonowanie Twojej osoby to jej sposób na usprawiedliwienie swojej podłości. Prawie każdy zdrajca to robi. Ja też byłem leniem, pijakiem niezajmującym się domem. A no i wyzywałem żonę od różnych. Zdanie w moim wykonaniu (zaznaczam po ataku małżonki spowodowanym - "bo zupa była za słona" po 3 dniowym samotnym zajmowaniem się 2 małych dzieci) zostało zmienione w następujący sposób:

Moje wykonanie:
"zachowujesz się do mnie jak suka, spieprzaj"

Wersja gwiazdy:
"spier... Ty suko"

Różnica jednak jest.

Jeżeli Twoje winy wyglądają na te dwa piwka i TV to wiele dziewczyn z forum chciało by ich mężowie byli takim wcieleniem zła.

Wiesz kolego twoja sytuacja jest w sumie bardzo komfortowa (w odróżnieniu do ciebie byłem w dużo gorszej sytuacji - dwójka małych dzieci).

Pytasz co robić. Opcje masz dwie przyjmujesz postawę małżonki łajzy i tolerujesz jej wyczyny, walczysz do usr...j śmierci lub (opcja którą preferuję). Walisz pięścią w stół i mówisz dość. Nie muszę tego akceptować i nie zamierzam. Piszesz że:

"Druga opcja może zakończyć się jej odejściem a tego, mimo wszystko, bym nie chciał."

Antopol ona nigdziej nie odejdzie. Gdyby miała to zrobić zrobiła by to już dawno - 3 lata to szmat czasu. To dwójka idiotów którym endorfiny powukrzywiały postrzeganie świata. W sumie coś w tym jest jak piszes o ich radosnej twórczości. Gdy czytałem wypociny mojego "konkurenta" też zastanawiałem się jak 4o-sto paro letni facet może wypisywać bzdury na poziomie gimnazjalisty. Jak widać można.

Pytasz co robić, wiem co ja zrobiłem wiem co zrobiło parę osób które posłuchało moich rad. Zaznaczam że nie zamierzałem niczego ratować, ta decyzja przyszła z czasem.
Uderzyłem w stół z całym impetem. Nie dałem żadnej szansy obrony. Po prostu złożyłem pozew rozwodowy. Uwierz na słowo taki pozew to świetny środek pobudzający myślenie. Tak koch, tak tęskni. To niech ją młodzieńcza miłość zabiera (z całym dobrodziejstwem inwentarza - czyli z niczym). Zawsze piszę jedno to bzykać cudzą zonę drugie to twoerzyć rodzinę walcząz z przeciwnościami życia.

Kolejna rzecz - danie szansy. Nie z automatu, tylko i wyłącznie na Twoich warunkach. Podstawowy - zero kontaktu z łajzą.

Powiem Tobie jak wyglądały (m/w) warunki u mnie:
- jeden SMS - koniec
- jeden telefon - koniec
- jeden mail - koniec
- spotkacie się, zbliżysz się do miejsca jego zamieszkania na kilometr - koniec.
- jedna próba kontaktu z jego strony o której mi nie powiesz koniec (były takie próby 2 - po jednej musiał zmienić pracę)
- kolejna zdrada - kolejnej szansy nie bedzie daje się ją tylko raz.

Tak wygląda danie szansy nie proszenie, nie błaganie. I wiesz co aktualnie mam dużo więcej czasu dla siebie. Mam czas na hobby. Mam czas na swoje potrzeby. Bo są tak samo ważne jak jej. Nie chce obrazić ale ona najzwyczajniej ma Ciebie za głupiego miśka. Siedzi płacze i dał się kupić za kilka tanich kawałków.
Anulka wcale się nie dziwie że nie potrafisz, nie umiesz i nie chcesz. Lub chciała byś ale nie masz okazji. Jestem już jakiś czas na forum i każdy widzi że w Twoim przypadku to trwa nadal. To się nazywa zejście do podziemia. Zresztą podobnie jak u Antopola z drobną różnicą. Jego żona jak na razie przycichła ograniczając się do "miłosnych wyznań"

Przemyśl kolego co napisałem. Jest tu kilka osób które zdecydowały się na ostre cięcie. Znam tylko jeden przypadek gdzie pani po terapii wstrząsowej wybrała kontrkandydata.
11358
<
#7 | domator dnia 17.06.2015 11:43

Cytat

domator - żadnych kredytów. Mam dom, który jest moją własnością.

a dzieci? macie dzieci?
jeśli tak to w jakim wieku i czy z Wami mieszkają?
12288
<
#8 | anulka43 dnia 17.06.2015 12:02
Tak moja sytuacja jest taka,że zawsze byłam dobra i miła i teraz jak tupię nogą i wyrażam swoje niezadowolenie to mój mąż się śmieje mi w twarz,bo jest przekonany,że pokrzyczę,pogadam a i tak zaraz pójdę mu wyprać skarpetki...Nadal wyjeżdża,wraca późno.Nadal kłamie i jest przekonany o tym,że go nie nakryję.Więc muszę tak tupnąć ,żeby nie miał wątpliwości- terapia szokowa.Może to spowodować,że się ocknie i będzie mnie błagał o wybaczenie lub przeciwnie powie super już nie muszę się ukrywać.Tylko ja już jestem pewna,że jedynym wyjściem jest rozwód,żadnego dawania szansy nie będzie i dlatego nie interesuje mnie już jego reakcja,interesuje mnie tylko to aby jak najszybciej dostać rozwód.
9767
<
#9 | milord dnia 17.06.2015 13:57
A ten cały typ to ile mniej więcej ma? (lat)?
DomatorZ przymrużeniem oka Daruj sobie takie pytaniaSzeroki uśmiech Jak się jest zdrowo po czterdziestce i w małżeństwie dobre trzydzieści lat to jeśli są dzieci to w jakim też one mogą być wieku.....Szeroki uśmiech
Wiesz co bym zrobił na Twoim miejscu Antopol? Bawiłbym się śmiał, chodził z kumplami na piwo, pojechał na urlop bez żony, założyłbym oddzielne konto, płacił spokojnie rachunki z wyłączeniem zobowiązań żony (np. jej komórka), stacjonarny zlikwidował jak masz, na komputer założył hasło administracyjne i ogólnie wszystko co Ci przyjdzie do głowy. Pobądź trochę złośliwyZ przymrużeniem oka Aaaaaa zapomniałbym. Również nieustępliwy. Nie daj się nabrać na tik oczu kota ze Shreka bo jej się nagle abonament na coś skończy. Pozwól jej mieszkać i nic więcej. Po mniej więcej dwóch miesiącach będziesz miał pierwsze efekty. Fajnie byłoby gdybyś uzyskał intercyzę. Co prawda potrzebne są dwa podpisy, ale kto powiedział, ze musisz dotrzymać słowa? W końcu ona też Ci kiedyś przysięgała i jajco z tego wyszło. A na końcu i tak wszystko załatwi za Ciebie czas. To nie jest wcale takie brutalne jak Ci się wydaje. To droga prosta i klarowna. Zobaczysz sobie co będzie i będziesz się jeszcze turlał ze śmiechu patrząc jak żona się miota. O! Możesz też sporządzić po intercyzie pokazowy testamentSzeroki uśmiech Nie żebyś musiał pryskać przed problemami od razu na tamten świat > ale sobie zapomnieć umieścić w spisie lafiryndę podając powódZ przymrużeniem oka I gwarantuję Ci, ze jak kopia tego wpadnie przez "przypadek" w jej ręce i ona zrobi sobie jakąś tam najprostrzą kalkulację.... O co się założysz, ze w przeciągu paru dni zaproponuje tamtemu wyłącznie przyjaźń? A co tam. Możesz powiedzieć, ze od dawna wiesz o wszystkim, masz twarde dowody i możesz w każdej chwili iść do adwokata, ale Ci się zwyczajnie póki co nie chce. Jak ona zacznie wtedy kombinować nie mając pojęcia ile wieszSzeroki uśmiech Jeśli zadając jakieś pytania jeszcze będziesz się ironicznie uśmiechał?Szeroki uśmiech Bez jakiegokolwiek komentarza?Fajne Postaw się. Nie w sposób jakiś tam chaotyczny > tylko przemyślany. EnjoyZ przymrużeniem oka
11358
<
#10 | domator dnia 17.06.2015 14:08
ojj milordzie,
po 40-tce również można zajść w ciążę, tym bardziej dziecko można spłodzić
więc antopol może mieć dzieci w wieku szkolnym
a to akurat jest bardzo ważne, o ile nie najważniejsze
bo dzieci nie są dla nas (żeby mieć kogo kochać) tylko my dla nich (żeby one kochać się nauczyły)
nie twierdzę, że jak się ma dzieci to za wszelką cenę trzeba utrzymywać toksyczny związek ale scenariusz jest ciut inny kiedy dzieci małoletnie są i kiedy ich nie ma
9767
<
#11 | milord dnia 17.06.2015 14:25
>>>po 40-tce również można zajść w ciążę, tym bardziej dziecko można spłodzić<<<<
Taaaaaaa... Tylko po co? Dobra, wiem. Moda na późne macierzyństwo, przegapione lata bo pogoń za karierą. Tych ludzi pokazują w telewizji jak akurat nie ma żadnego trzęsienia ziemi lub tornadoZ przymrużeniem oka
O.K>
Antopol. Masz dzieci? A jak tak to w jakim wieku? Niepokojącym będzie jeśli jedno z nich będzie miało jakieś dwa latka w porywach do trzech.
11358
<
#12 | domator dnia 17.06.2015 14:34
niepokojące będzie też, jak będzie miało 12 lub 13 lat
i będzie tak dopóty, dopóki rodzice (rodzina) będą jedynymi ludźmi, które kochają
bo naszym (rodziców) najważniejszym obowiązkiem wobec dzieci nie jest zapewnienie jedzenia, ubrania, wykształcenia i pomoc w kupnie mieszkania ale to, abyśmy nauczyli je kochać innych ludzi,
a tego uczą się kiedy swoimi działaniami pozwalamy im nas (rodziców) kochać
7194
<
#13 | Suchy64 dnia 17.06.2015 14:45
Mój punkt widzenia na przedstawioną sprawę:
"I w tym cały jest ambaras, aby DWOJE chciało na raz".

Wybaczać, czy naprawiać można wtedy, gdy oboje mają ten sam cel. Gdy pani robi Ciebie w bambuko, to jest ogromne ryzyko, że zacznie ta cała historia powoli, ale skutecznie Ciebie psychicznie zatruwać. Początek zatrucia już masz; zapoznałeś się z gruchaniem tych gołąbków. Tutaj zasanowiłbym się nad zagadnieniem, czy nie lepszy bolesny koniec niż ból bez końca.
Kijem Wisły nie zawrócisz i nie przekierujesz uczuć. Człowiek na tym etapie życia potrzebuje szacunku, a pani wychodząca, na spotkania z fagasem, czy gruchająca z nim przez komunikatory jak małolata jest zaprzeczeniem tego szacunku.

No chyba, że umówicie się na otwarty związek i jesteś w stanie taki układ zaakceptować. Przecież nikt poważny nie będzie twierdził, że szczęśliwym można być tylko według wzorców z dogmatów Kościoła Katolickiego.

Na zakończanie; Może należy pamiętać, że z takiego amoku trudno się wyrwać jednym zwrotem i pani może na to potrzebować trochę czasu. Dochodzą też do głosu wyrzuty sumnienia wobec kochasia (nas ma się oczywiście głęboko w ... poważaniu), który to nagle biedny ma zostać "sam". Można to zrozumieć i jeśli się dąży do naprawy również stolerować. Ale przekroczenie granic grozi nieodwracalnym uszkodzeniem własnej psychiki, a co najgorsze nikt nie wie gdzie jest granica. O tym, że coś w człowieku trzasło delikwent dowiaduje się sporo po czasie.
12031
<
#14 | Megan1 dnia 17.06.2015 15:04
Po pierwsze, bierzesz na siebie winę na zdradę żony bo niby ją zaniedbywałeś, tv, piwo itp. No dobra, nawet jeśli jest w tym sporo prawdy to czy wg Ciebie dla normalnej kobiety jest to powód by iść łajdaczyć się na boku?

Bo chyba nie kupujesz (nawet dziecko by nie kupiło) wersji, że przez 3 lata romansu nie doszło do seksu i darzyli się jedynie platonicznym zainteresowaniem? I przez te 3 godziny, jak żona niby była za zakupach, trzymali się za ręce?

Żona nie próbowała rozwiązać problemu u Waszym małżeństwie (o ile go miała) tylko udawała przed Tobą, że jest wszystko pięknie, żebyś ją podwiózł na shopping i tymczasem wiadomo co robiła z czyimś mężem. Teraz przed Tobą pokazuje odnowę związku, zerwanie kontaktów z tamtym i nawet z Tobą sypia a w tym samym czasie pisze jak tęskni i kocha tamtego... czy tak robi normalny, uczciwy człowiek? Czy Ty nie zauważyłeś jeszcze, że Twoja żona to aktorka, która cały czas gra? A grę dostosowuje na potrzeby sytuacji, jak jej wygodniej.


Ty sie jeszcze boisz, żeby ona od Ciebie nie odeszła (sic!). Spokojnie, nie odejdzie bo raczej nie ma dokąd. Jakoś przez te 3 lata, a to nie krótko, kochanek nie rozstał się ze swoją żoną i nie zaproponował normalnego związku Twojej żonie. Twoją żonę on ma do dymania, a Twoja żona od czego ma Ciebie? Jakieś korzyści finansowe, małe dzieci, nie wiem?

Na podstawie tego co napisałeś można być pewnym, że Twoja żona pomijając już zdradę, jest typową oszustką, manipulantką, która gra na potrzeby sytuacji tak jak jej wygodnie. Ty się dobrze zastanów czy Ty na pewno chcesz z nią być, biorąc pod uwagę jaka ona jest.

Cokolwiek postanowisz, jeśli Ty walczysz o małżeństwo, nie postraszyłeś jej rozwodem to pokazujesz swoją słabość względem niej i brak szacunku sam dla siebie. Ona będzie się czuła tylko pewniej. Ona już gra tak aby uśpić Twoją czujność (bo skoro wypisuje do tamtego cudowne wyznania, to zagrywki przed Tobą nie mogą być szczere).

Powinieneś się skupić na sobie, zdystansować się i przynajmniej powiedzieć żonie, że rozważasz rozwód, że zwyczajnie w nią zwątpiłeś a nie zabiegać o nią.
Jeśli wynagradzasz ją za zdradę to jakich efektów się spodziewasz?

Jeśli łykasz kity kobiety i jej gierki, puszczasz jej płazem to jak Cię upokorzyła to nie licz na jej szacunek czy miłość - ja Ci to mówię jako kobieta.

Zrobisz co zechcesz ale powinieneś przyłączyć się do ratowania małżeństwa wtedy i tylko wtedy gdy żona zrobi co w jej mocy by wynagrodzić Ci zdradę, odzyskać zaufanie, pokaże, że jej zależy. Jak dotąd w sumie ona Ci to pokazuje ale tylko po to by uśpić Twoją czujność i robić swoje dalej, a nie o takie odzyskiwanie zaufania chodzi.
12320
<
#15 | antopol dnia 17.06.2015 15:48
Dzięki za cenne uwagi. Muszę przemyśleć wiele rzeczy. Dobrze jest, jak ktoś spojrzy na to z boku.
Żeby uciąć sprawę dzieci - to mam córkę (32 lata) i wnuka.
7375
<
#16 | B40 dnia 17.06.2015 23:16
Przestań myśleć a zacznij działać. I przeczytaj co napisał Milord. Czas pomyśleć o sobie no i na początek - równe partycypowanie w kosztach utrzymania. Sorry ale to też da jej wiele do myślenia.
9767
<
#17 | milord dnia 18.06.2015 00:48
Bo widzisz B40. Tak już jest... Czasem głupio przyznać > ale tak już jest. Małżeństwo to związek. A w każdym związku trzeba umieć czytać między wierszami. Często dopiero po latach wychodzi jaki ktoś jest w rzeczywistości. Trochę godności Antopol. Zostałeś zepchnięty do roli drugoplanowej, której nie planowałeś i najwyższa pora to zmienić. Jakoś obecnie żona kompletnie nie bierze Cię pod uwagę i kompletnie zapomniała z jakiego powodu za Ciebie wyszła. Dajmy na to, że wszyscy we trójkę (Ty, żona i ten jej coś) i nagle jakiś wypadek. Ty Antopol jesteś ranny i ten qrvysyn. Ona cała. Jak myślisz? Kogo pierwszego rzuciłaby się ratować? No właśnie... Jakoś kompletnie nie widzę powodu byś jej nie miał przypomnieć (o ile to co bredzi to prawda), że to Ty jesteś jej mężem. Jasne, ze w pewnych dopuszczalnych przypadkach może sobie mieć kumpli. Gadać na różne tematy itp. > ale to co robi zwyczajnie przekroczyło większość granic. I ona dobrze o tym wie. Gdyby było inaczej nie spałaby z telefonem tylko z Tobą.
No popatrz Domator... Antopol ma wnukaZ przymrużeniem oka Też od czasu do czasu poczytaj sobie między wierszami bo jak zapytałeś o dzieci...Szeroki uśmiech
12320
<
#18 | antopol dnia 18.06.2015 11:55
Dzięki za porady. Aż rozbolała mnie głowa. Nic, tylko się napić. Ale to już przeszłość. Wczoraj powiedziała mi, że była z nim w jakimś motelu i on wynajął pokój. Nie wie co to za motel (ja wiem). Poszła z nim do pokoju i skończyło się na pocałunkach i całowaniu piersi. Nie pozwoliła na nic więcej. Odsłuchałem jeszcze raz nagranie z ich randki (z przed 5 m-cy) i słyszę jak on mówi, że gdyby się jednak ona się zdecydowała na pełny sex, to on natychmiast rzuciłby wszystko i przybiegł. Coś w tym jest, albo głupieję do reszty. Wiem kto to jest (znam go) i mam nieodpartą chęć złożenia mu wizyty i obicia mordy. Ale czy nie przyniesie to odwrotnego skutku? Facet od dwóch miesięcy nie pokazał mi się na oczy. Widywałem go wcześniej kilka razy w miesiącu. Wysłałem mu wiadomość, żeby zadbał o to, aby nasze ścieżki się nie spotkały, bo mu łeb skręcę. Chyba się zastosował.
11358
<
#19 | domator dnia 18.06.2015 14:50
antopol
w takim razie scenariusz jest prosty, bardzo prosty
składasz pozew o rozwód z orzeczeniem winy (chociaż w tym wypadku nie ma to większego znaczenia)
mówisz, że masz twarde dowody zdrady (nawet jeśli tak do końca nie masz) możesz okazać jakiś żeby się uwiarygodnić
jeśli się uda z orzeczeniem o winie to dobrze, jeśli nie - też dobrze (byle szybko)
po rozwodzie rozdzielności majątkowa (zniesienie współwłasności - te sprawy)
ważne, żeby to było już po rozwodzie w odrębnym pozwie (kiedy wystąpisz o rozdzielność przy rozwodzie, będzie się wszystko niepotrzebnie przewlekać).
Wobec żony i kochanka stoicki rzeczowy spokój. Żadnych emocji, krzyków, rękoczynów. Żona ma być dla Ciebie przeźroczysta.
Zajmij się sobą. Nowa pasja. Nowy język. Podróże.
Jeśli po tym wszystkim nadal będziesz ją kochał (nie sądzę) a ona będzie chciała wrócić będzie musiała udowodnić, że jest Ciebie warta. Będzie musiała udowadniać codziennie. Jeśli nie - droga wolna. Cokolwiek się nie stanie wygrywasz. Po zdradzie nie ma powrotu do normalności ze zdradzaczem. Jeśli będziecie chcieli być kiedykolwiek razem musicie najpierw rozdzielić się emocjonalnie, logistycznie i ekonomicznie. Musicie znowu być dwiema odrębnymi i niezależnymi jednostkami. Jeśli będziecie chcieli - uda się. Jeśli nie będziesz miał start w nowe życie bez balastu. 50 lat to nie koniec świata. Znajdziesz sobie kobietę (i to pewnie młodszą) co nie myśli ci..ką. Uwierz mi są kobiety pragnące dojrzałych mężczyzn, pod warunkiem że są wolni, niezależni i mają ułańską fantazję Uśmiech
12288
<
#20 | anulka43 dnia 18.06.2015 15:36
A ja Ci powiem tak: w momencie kiedy znalazłam pierwszy bardzo wymowny dowód,zawalił mi się cały świat,nie jadłam,nie spałam,rozpacz,pytania dlaczego,czułam się jak zero,było zaprzeczanie,drwiny"masz urojenia,przechodzisz menopauzę,zwariowałaś",mojego cierpienia nie da się opisać...15 kg mniej.Jednak w momencie kiedy zdobyłam twarde dowody zamiast mojego zagubienia i niemocy pojawiła się wściekłość,że tyle lat oddałam takiemu wrednemu człowiekowi!!!Że byłam tak zakochana,że nie widziałam nic złego w tym jak mnie wykorzystuje a powiem więcej sprawiało mi przyjemność,że jestem taką idealną żonką co wszystko zrobi dla swojego męża.W końcu opadła kurtyna i okazało się,że to nie ja jestem najważniejsza!!!I zrozumiałam to,że już nigdy nie będę najważniejsza,bo ten człowiek stał się dla mnie obcy...My wszyscy zdradzeni chcemy aby było jak dawniej,pamiętamy same dobre chwile,boimy się przyznać sami przed sobą,że to nieprawda.Zdradził a może nie?Był sex a może tylko się przytulali? Zdrada to nie tylko sex,to poświęcanie swojego czasu,uwagi innej osobie,którą dopuszcza się do swojego związku,która zajmuje miejsce zony/męża.Zdradza ten który chce zdradzać,nikt go nie zmusza,robi to z własnej woli i to jest wyłącznie jego wina.Dobrze piszą tutaj wszyscy Ci,którzy to już przeżyli i minęło trochę czasu,nie ma powrotu do normalności już zawsze będzie nienormalnie...
3739
<
#21 | Deleted_User dnia 18.06.2015 16:46

Cytat

Dobrze piszą tutaj wszyscy Ci,którzy to już przeżyli i minęło trochę czasu,nie ma powrotu do normalności już zawsze będzie nienormalnie...

...a ta norma to skąd dokąd, że tak nieśmiało zapytam? Szeroki uśmiech

I klasa podstawówki. Wraca mój syn ze szkoły i pytam czy jadł w szkole obiad.
- "Nie"
- "Dlaczego?"- pytam
- "Bo był niedobry"
- "A co było na ten obiad?" - dalej drążę
- "Nie wiem"
To tak a propos tego, że jak komuś się nie udało, znaczy niemożliwe...
9767
<
#22 | milord dnia 19.06.2015 14:46
Eeeee tam JW. Wszyscy tu widzimy, że żona Antopola robi go regularnie w bambuko. Piszę tyllko dlatego, że nie ma właściwie już czasu na wyszukiwanie tego co myśmy zdążyli już przeczytać, tylko jak najszybciej odciąć lachociąga od kasyZ przymrużeniem oka Bo jak nazwać tego rodzaju figle, którymi się wzajemnie tam gdzieś po krzakach czy samochodach obdarzają? Szanowny Userze Antopol. Zacznij coś robić w temacie bo inaczej nic, ale to kompletnie nic się nie zmieni.
12320
<
#23 | antopol dnia 23.06.2015 12:55
No i mleko się rozlało w niedzielę. Opiszę Wam to, bo warto, ale jestem jeszcze zdenerwowany.
11358
<
#24 | domator dnia 23.06.2015 13:04
no dawaj, dawaj
to portal, na którym rządzą emocje
jutro Twój opis będzie wyglądał inaczej niż wyglądałby wczoraj
my tu jesteśmy od tego, żeby na chłodno i z boku udzielać Ci rad Szeroki uśmiech
7236
<
#25 | Nick dnia 23.06.2015 21:21
Mleko się rozlalo?
Raczej dowiedziałeś się tego czego powinieneś być pewien.
Tego ze ohy i ahy, całuski i trzymanie za rączkę były tylko przez pierwsze tygodnie 3 letniej znajomości.
3739
<
#26 | Deleted_User dnia 23.06.2015 21:48
Pewnie antopol byłeś tak samo jak ja zaślepiony obrazkiem swojej "porządnej" żony sprzed kilku miesięcy/lat... uwierz mi nie warto pchać się w to bagno. Wielokrotnie wspominana na tym forum anegdotka "Nie moje małpy i nie mój cyrk" w "naszych" wypadkach powinna być mottem przewodnim... Nie kocha, nie szanuje, zdradza... więc hulaj dusza... pierd....olnij w stół, powiedz co cię boli i żegnaj.
Zdradzacze mają kompletnie odwrócone wartości/morale i z takim nie pogadasz normalnie - zawsze winą obarczy Ciebie !!!
Hobby, praca, znajomi ( Ci nie koniecznie od flaszki ;p ) i wierz mi poczujesz się znowu jak 20 latek ;p Tego kwiatu cały świat ;p Powodzenia !!
12320
<
#27 | antopol dnia 24.06.2015 15:16
Pozwólcie, że Wam to opiszę, bo chyba warto. Poza tym chcę się tym z kimś podzielić, a nie bardzo mam z kim.
Zaczęło się w sobotę po południu. Zadzwonił do mnie kolega z prośbą, czy w niedzielę rano mam czas, bo leci do Niemiec i chciał żebym go zawiózł na lotnisko. 25 minut w jedną stronę to nie problem, więc chętnie się zgodziłem. Zapomniałem o tym powiedzieć żonie i dowiedziała się dopiero 10 minut przed wyjazdem. Najlepsze okazało się później. Kolega podjechał po mnie swoim samochodem i to właśnie tym autem miałem go zawieźć. Poprosił także, żebym rzaopiekowałr1; się jego Audi, bo boi się trochę zostawić go na tydzień pod blokiem. U mnie będzie bezpieczniejszy.
Zawiozłem go i po godzinie byłem z powrotem. Nie było akurat miejsca pod domem, a samochód miałem na podjeździe, więc zaparkowałem prawie 50 metrów dalej. To okazało się bardzo ważne. Ona brała prysznic i gdy wszedłem do kuchni zobaczyłem niebieskie migające światełko na jej telefonie. Otworzyłem go i tam był sms o treści r17?r1; z nieznanego mi numeru. Już nie dałem się zwieść, już włączyły się wszystkie alarmy świata. Nie wiem kiedy odebrała sms-a, ale ok 13.00 już go na telefonie nie było.
Ok. 15.00 zapytała mnie, czy będę oglądał siatkówkę Rosja-Polska. Oczywiście że tak r11; potwierdziłem. Powiedziała, że w takim razie to ona chętnie pójdzie na zakupy do galerii i nie będzie mi przeszkadzać. Taka dobra się zrobiła, że nawet nie chciała, żebym ją podwiózł.
Wyszła z domu ok 16.45 odwalona jak to w niedzielę. Ubrałem się w 15 sekund i wyszedłem za nią. Z odległości ok 100 m. widziałem, że nie idzie w stronę galerii, tylko skręciła w boczną uliczkę. Wyciągam kluczyki z kieszeni i wskakuję do Audi. Ruszam w jej stronę. Wjeżdżam w tę uliczkę i widzę jak stoi 50 m. dalej i się rozgląda. Parkuję i czekam. Obok mnie przejeżdża Skoda i zatrzymuje się obok niej. Ona wsiada i ruszają. Ja za nimi. Po paru chwilach orientuję się, że jadą na A1. Tu jadę 100 m. za nimi. Zjeżdżają zjazdem i po chwili są w dobrze mi znanym zajeździe. Wysiadają i idą do środka. Zajeżdżam na parking, ale z drugiej strony (od strony baru). Odczekuję 10 minut i wchodzę ostrożnie do baru. Parę osób przy piwie i nic więcej. Przechodzę do części restauracyjnej i zauważam ich w kącie sali. Siedzą przy stoliku i rozmawiają. Po chwili kelnerka przynosi im zamówienie. Wracam do baru i zapalam papierosa. Odczekuję jeszcze 5 minut i znów idę zobaczyć co się dzieje. Rozmawiają, tym razem trzyma ręce w jego dłoniach i coś mówi. On uśmiechnięty od ucha do ucha. Wypadałoby teraz wpaść i skręcić łeb gnojowi. Ale wiem, że wybuchnie wielka awantura i zamieszanie. Nic nie uzyskam. Wracam do baru i rozmawiam z barmanem. Proszę go, żeby za 10 minut zaniósł dwa kieliszki wina parze w kącie pod oknem, a gdy zapytają od kogo, to ma powiedzieć że od męża. Facet od razu się zorientował o co chodzi i mówi, że nie chce tu kłopotów i żebym takie rzeczy załatwiał sobie sam. Biorę od niego kartkę papieru i długopis. Piszę: Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Wdzięczny mąż. Oddaję kartkę barmanowi ze stówą. Już nie ma oporów. Wychodzę i z Audi przenoszę się na drugą stronę parkingu. Do wejścia mam jakieś 40 m. i czekam. Mija 20 minut i nic. Jestem zły na barmana, pewnie nie dał kartki, ale po chwili wypada z zajazdu ona z fagasem z tyłu. Mina na twarzy warta miliona! Rozgląda się na wszystkie strony, szukając naszego Citroena, ale nic nie może znaleźć. Na białe Audi nawet nie zwraca uwagi. Jeszcze podbiegła zobaczyć zaplecze zajazdu a ja spokojnie odjeżdżam do domu.
Po drodze dzwoni mi telefon r11; to ona. Nie odbieram. Dzwoni co minutę. Nie odbieram. Wreszcie podjeżdżam koło domu i zostawiam Audi. W domu czekam na nią 20 minut. Widzę, że idzie zdenerwowana. Mówią, że kobiety są głupie. Nie całkiem. Wchodząc do domu kładzie rękę na masce Citroena. Jest zimna. Widzę, że głupieje. Gdy wchodzi do domu i widzi mnie na fotelu oglądającego końcówkę meczu nie wie co powiedzieć. Siada wreszcie przy stole i po chwili mówi, że musimy porozmawiać. Na to ja mówię, że już nie mamy wspólnych tematów do rozmowy. Jedyny wspólny temat to jej wyprowadzka do kochasia. Teraz już wie, że ją widziałem. Opowiada mi, że to było takie pożegnalne spotkanie, że chciała mi powiedzieć, ale wiedziała, że będę zły i jej nie pozwolę na to, a ona jest mu winna jakieś wytłumaczenie. Po chwili zaczęła mnie nawet oskarżać o to, że zepsułem jej pożegnalny wieczór. Wziąłem telefon do ręki i zadzwoniłem do córki. Powiedziałem jej, że mam ważną sprawę i musimy porozmawiać. Była tym przerażona. Pojechałem do córki i wszystko jej powiedziałem. Były łzy i jej i moje. Gdy wróciłem do domu, jej nie było. Wróciła dobrze po 22.00. Dziś wiem, że także była u córki i chciała się do niej przeprowadzić, dopóki coś sobie nie znajdzie, ale córka powiedziała, że na razie nie chce jej widzieć. Od poniedziałku krząta się i próbuje się pakować, ale jakoś to jej słabo idzie. Nie odpowiadam na jej słowa i tylko od czasu do czasu oferuję swoją pomoc w pakowaniu.
Widziałem, że dzwoniła kilka razy, ale numer nie odpowiadał.
12288
<
#28 | anulka43 dnia 24.06.2015 17:02
Antopol jesteś Wielki!!!
11358
<
#29 | domator dnia 24.06.2015 17:14
Antopol
dobre to i śmieszne Uśmiech
pod warunkiem, że to już ostatni raz
posłuchaj rad i zajmij się sobą
i uwierz mi, że ona zaczyna właśnie ponosić konsekwencje swoich czynów
mam nadzieję, że rola szpiega nie spodoba Ci się na stałe, bo na dłuższą metę to nic fajnego
żyj swoim życiem i daj jej żyć swoim
powodzenia
7375
<
#30 | B40 dnia 24.06.2015 18:41
Antopol albo nie doczytałem albo nie pisałeś - czyje jest mieszkanie, dom? To pierwsze. Drugie to chyba już w bajki sprzed 5 m-cy nie wierzysz. W jakim celu motel za miastem... proste jak drut. Troszkę falstart Tobie wyszedł Z przymrużeniem oka. Nie lepiej było poczekać jakaś godzinkę i zobaczyć gdzie siedzą. Czytając opis ich relacji na 100 obstawił bym że w narożniku restauracji już by ich nie było.
Ale cóż , wiem ile to kosztuje nerwów.
Piszesz że:

Cytat


Od poniedziałku krząta się i próbuje się pakować, ale jakoś to jej słabo idzie. Nie odpowiadam na jej słowa i tylko od czasu do czasu oferuję swoją pomoc w pakowaniu.
człowieku ona nigdzie się nie wyprowadzi dopóki sam tego nie zrobisz i jej nie spakujesz. Odnośnie telefonu dzwoniła do łajzy tyle że standardowo kmiotek się zmył zostawiając ją z problemem. Jak na moje liczy że zmiękniesz stąd przeciąganie przeprowadzki w czasie. Nie wiem jak wyglądało Twoje postawienie warunków. Ale pokazałeś że wiesz. Ona pokazała że ma to w ... . Ot zwykłe zejście do podziemia. Chyba czas wyręczyć małżonkę w pakowaniu. W tym tempie może zejść jej do zimy. Szansę daje się raz ona swojej nie wykorzystała.
6755
<
#31 | Yorik dnia 24.06.2015 20:41
Antopol, a czemu Ty chcesz wyprowadzać małżonkę z domu ?
Ty zdradzałeś ją z procentową kochanką przez ponad 5 lat. Milsza była niż wszystko dookoła. Teraz się zreflektowałeś, jak żonka znalazła sobie swoje fajne uzależnienie ? Jak się z Tobą męczyła, to nie widziałeś? Podobno Ona ciągnie niecałe 3 lata, Ty ciągnąłeś ponad 5, a każdy ciągnie to co lubi Uśmiech To jeszcze tak jakby 2 latka dyspensy jej zostało, czy nie ? Z przymrużeniem oka
3739
<
#32 | Deleted_User dnia 24.06.2015 22:03

Cytat

Opowiada mi, że to było takie pożegnalne spotkanie, że chciała mi powiedzieć, ale wiedziała, że będę zły i jej nie pozwolę na to, a ona jest mu winna jakieś wytłumaczenie.

Lepiej było wziąć na wstrzymanie i zamiast wręczać kartkę barmanowi, wspiąć się po gzymsie do okna, stanąć pod drzwiami, bo z dużym prawdopodobieństwem za chwilę zamieniliby restauracyjne lokum na pokój hotelowy. No ileż można trzymać się za rączki Z przymrużeniem oka
Szkoda, choć rozumiem, że w emocjach trudno o strategię...
7375
<
#33 | B40 dnia 25.06.2015 00:50
JW myślimy podobnie. Inaczej ubrane w słowa a w sumie to samo.

Antopol no jest mu to winna stąd pewnie jego uchachana mordka. Myślę że nie tylko to była mu winna. A Ty popsułeś ten "wypad do galerii" Jak mogłeś? Fajne

Przecież oni chcieli się tylko potrzymać z za rączki. Jakieś 3, 4 godziny.
Jak napisała JW. Nakrył byś ich zobaczył byś za co się trzymają. Będąc na Twoim miejscu jednak poszedł bym za ciosem. Składaj pozew na zastanowienie się będziesz miał czas. Sądy w naszym kraju są bardzo opieszałe.
3739
<
#34 | Deleted_User dnia 26.06.2015 21:56
Antopol... mistrzostwo z twojej strony... w zasadzie klasa sama w sobie... normalnie zazdroazcze takiego splotu zdarzeń.
chapeau bas klask klask klask...
10294
<
#35 | GruppenWolf dnia 26.06.2015 23:47
No cóż - wypada tylko zapytać co u Ciebie antopol i na jakim etapie jest wyprowadzka żony ? Mam dziwne przeczucie, że jesteście już na siebie skazani.Ona się nie wyprowadzi a Ty jej nie wygonisz.Żona ma prawie 60 lat - temperament i tupet godny pozazdroszczenia, ale metryki nie oszuka.Kochanek się na nią wypnie a może nawet już to zrobił.Gdzie ona ma pójść ? Albo Ty albo córka musicie jej dać kąt do spania.To tylko pod wpływem emocji myślisz ze potrafisz wyrzucić ją na bruk - gdy ochłoniesz sam przyznasz ze po 30-tu latach kąt do spania jej się należy.Drugi wariant w którym to córka przygarnie matkę będzie nie do przyjęcia przede wszystkim dla Ciebie.Nikt nie chce komplikować życia swemu dziecku, a już na pewno nie własnymi problemami.Przygotuj się na wariant życia we dwoje bo nie będzie to łatwe.Wiele spraw wymaga ustalenia ,ale pamiętaj, poza dachem nad głową ona już nic od Ciebie nie może wymagać.

Masz wnuka - tak dla rozładowania atmosfery przypomnę pewną bardzo charakterystyczną reklamę coca coli.< Dawno nie widziany wnuk odwiedza dziadka - rozmowa wyraźnie się nie klei , bo dziadek pyta o dziewczyny wnuka a ten już nimi dawno zerwał.Lody przełamuje dopiero wspólnie wypita coca cola a potem Wnusio pyta "no a jak tam Babcia ? konsternacja dziadka trwa tylko chwilę !" Babcia ? ! -Babcia mieszka z Edkiem tym od brydża!">Szeroki uśmiech

Pamiętacie to ?
12320
<
#36 | antopol dnia 13.07.2015 12:06
Winien wam jestem opisu sytuacji na dziś. Rzeczywiście, jeszcze tu mieszka, ale wciąż szuka sobie coś do wynajęcia. Chętnie jej w tym pomagam, ale zawsze jej coś nie pasuje. A to nie ten standard, a to nie ta okolica, a to za drogo itd. Nie rozmawiam z nią praktycznie wcale. Zajęła pokój na piętrze i tam na razie mieszka. Poinformowałem ją, że składam pozew rozwodowy, co wywołało u niej najpierw złość, potem konsternację a teraz przygnębienie. Ciągle ma nadzieję, że mi to przejdzie - ale mi nie przechodzi. Gdy wyobrażam sobie ją w ramionach tego fajfusa, patrzę na nią z obrzydzeniem. A co do fajfusa!
Teściowie poprosili jeszcze żonę o pomoc na działce (jakiś tam agrest czy coś). Nie chciała jechać, bo wie, że ja wiem, że fajfus ma działkę 50m dalej. Namawiała mnie pół dnia, żebym z nią pojechał. W końcu powiedziałem że pojadę, ale robię to tylko dla teściów. Wykonałem telefon do jego żony i dowiedziałem się, że tego dnia będzie on na działce naprawiał ogrodzenie. Gdy przechodziłem obok jego działki widziałem powyciągane narzędzia, ale palanta nie widziałem. Wiedziałem, że mnie widział idącego na działkę teściów. Pozrywaliśmy agrest w godzinę i wtedy mówię, że może by tak grilla? Teściowie chętnie, aż się ucieszyli. Tylko żonie spieszyło siędo domu. Powiedziałem jej, że nie ma problemu - niech idzie, bo ja chętnie zostanę. Nie poszła. Siedzieliśmy do prawie do 22.00. Palant nie wyszedł z altanki ani na minutę. Na drugi dzień dowiedziałem się od jego żony, że w domu był o 22.30 i powiedział jej, że nie był na działce bo mu coś wypadło.
Zapytałem ją jeszcze, czy przez ten czas, kiedy się spotykała z nim dostawała jakieś prezenty. Powiedziała, że jeden. Mówię, że nie chcę tych rzeczy pod swoim dachem. Najpierw odesłała do niego jakąś filiżankę, ale to mi się wydawało zbyt mało, jak na tak długi okres. Imieniny, urodziny, Walentynki, święta. Zbyt dużo okazji jak na jeden prezent. Jest kolekcjonerką porcelany i zbiera te bibeloty od dawna. Powiedziałem jej, że jej nie wierzę, że to tylko filiżanka i w związku z tym wszystkie te przedmioty wylądują na śmietniku. Najpierw mi nie wierzyła, bo jedna taka filiżanka kosztuje w granicach 50 euro, ale jak zobaczyła jak przynoszę kartonowe pudło i pakuję je do środka, nagle znalazły się podarki od niego. A to obraz, a to flakonik, a to filiżanka, a to biżuteria. W sumie 12 szt. Oddałem jej wszystko i dałem jeden dzień na pozbycie się tego z domu. Wieczorem słyszałem jak tłucze je w swoim pokoju. Rano wszystko było w kuble na śmieci.
3739
<
#37 | Deleted_User dnia 13.07.2015 13:52
Zwyczajnie mi szkoda takich "antopoli", którzy tkwią w niewoli własnych emocji.
Szkoda mi ich cennego czasu, traconego na bezwartościowych ludzi.
Szkoda mi ich płonnych nadziei. Szkoda mi ich gestów oddania, ofiarowywanych, na darmo, ludziom, którzy na to nie zasługują...
Antopol, obyś, jak najszybciej zrozumiał i, jak najszybciej, wygrzebał z toksykologii. Tkwienie w śmierdzącej atmosferze niszczy. A czas płynie. Kiedy chcesz normalności? Za rok, pięć, dziesięć? Zrób coś wreszcie, a nie tańcuj w rytm złudnych nadziei... Czego chcesz? Czego się boisz?
Smutne to wszystko...
Nie wiesz, co tracisz...
Ja już wiem.
:cacy
10207
<
#38 | Crowley dnia 13.07.2015 15:45
Antopol, idziesz generalnie w dobrym kierunku, ale...

Piszesz więcej o, jak to uroczo ująłeś, fajfusie, niż o żonie! Zapytuję: Po kiego diabła interesujesz się ch.u.j.oplątem niż tymczasową małżonką? Zostaw, tego małego, przestraszonego człowieczka w spokoju. Napawasz się jego strachem, gdy tymczasem prawdziwa kurw siedzi w twoim domu i psuje ci (sam przecież powiedziałeś, że wstrząsa tobą obrzydzenie na jej widok) spokój.

Jaki za niski standard? Jaka okolica? Dlaczego to wszystko ma ciebie teraz interesować?! Wyznacz nieprzekraczalny termin i pogoń bladź won nie zważając, czy pada i wieje. Tylko tyle lub aż tyle.

Pozdrawiam i konsekwencji życzę!
7375
<
#39 | B40 dnia 14.07.2015 01:14
Antopol podstawowe pytanie - poinformowałeś ją że złożyłeś pozew czy złożyłeś to ogromna różnica. Dwa to gwoli wyjaśnienia. Dopóki małżonka jest zameldowana w domu Antopola nie ma opcji że wystawia jej walizki za drzwi, Wezwie policję i argument dla sądu jak znalazł. Nic na siłę, przemęczy się biedak i będzie wolny. Właśnie w ten sposób w złości popełnia się największe błędy. Mieszkania mój drogi ona sobie nie znajdzie chociażby był to najlepszy apartament w SEA TOWERS a i tak nie będzie jej pasował (bo za wysoko). Nie zostaje nic tylko poczekać.
A no i bym zapomniał szykuj się na próby samobójcze, to taki ich chwyt. Najlepiej od razu wyjaśnić że przy pierwszej zawieziesz ją na OZ.
10294
<
#40 | GruppenWolf dnia 16.01.2016 22:54
Antopol - co u Ciebie słychać ? Minęło pół roku !!!

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?