

| ania33w | 07. Grudzień |
| jarek304 | 07. Grudzień |
| Mar80 | 07. Grudzień |
| vipi | 07. Grudzień |
| justyneczkax | 07. Grudzień |

Witam, jestem tu nowa. Zostałam zdradzona, porzucona przez męża. Najpierw powiedział mi że już mnie nie kocha. Gdy go pociągnęłam za język przyznał się że zakochał się w innej kobiecie i ona też go kocha. Zostawia mnie 2,5 rocznym synkiem.
Cała jego rodzina naciska go żeby spróbował dać nam szansę. Powiedział, że jak wróci z zagranicy (tam właśnie teraz pracuje i tam jak poznał) to spróbujemy ale nic nie obiecuje. Zarządzałam żeby przez ten czas się z nią nie kontaktował. Wykręca się jakoś dziwnie. Powiedziałam ze chcę walczyć, że do niego przylecę na kilka dni, nie chce.
Moja urażona duma mówi mi ze mam dać spokój, ale to bardzo boli. Chciałabym dla synka normalnej rodziny, ale szczerze mówiąc nigdy nie widziałam żeby mąż go kochal. Miotam się pomiędzy miłością (bądź jej wspomnieniem) a nienawiścią i pogardą. Jak przetrwać te 3 miesiące oczekiwania.
Dodam jeszcze ze do tej pory nie pracowałam bo wychowuję synka. Nie mam rodziny swojej do pomocy, pracy, mieszkanie wynajmujemy. Powiedziałam mu na poczatku z duma ze dam rade, ze się stąd wyprowadze i idę do pracy i mam zamiar to zrobić, jednak to dodatkowy stres. Pozałatwiać tyle rzeczy.
Czuje ze juz nie dajÄ™ rady psychicznie.
Wiesz, jak wyglądać będzie ta Twoja walka? Będziesz nadskakiwać mężowi, podczas, gdy on, prowadził będzie równolegle życie z kochanką, tym bardziej, że codzienność już stanowi rozłąkę.
Moja rada: przyjmij, że jego już w Twoim życiu nie ma i zadbaj o niezależność. Syn za chwilę będzie w wieku przedszkolnym, więc już łatwiej Ci będzie o pracę.
Postaraj się o dowody zdrady - świadkowie, nagrywanie rozmów etc.
Gdyby Ci przyszło na myśl danie bezwarunkowej szansy - poczytaj historie na forum...
Komentarz doklejony:
Nie czekaj bezczynnie przez 3msc,zastanów się nad założeniem sprawy o alimenty,zbieraj dowody zdrady,szukaj pracy.To właśnie działanie, pomoże ci pozbyć się stresu i uspokoić myśli.Od kiedy wiesz?
On chce chce się rozstać w przyjaźni- pierwsza opcja. Teraz niby chce spróbować.
Pochodzę z rodziny patologicznej, więc na pomoc z tej str nie mogę liczyć.
Problem w tym, że wciąż gdzieś w głębi duszy go kocham.
Komentarz doklejony:
Aaa i podobno z nią nie spal. Choc moim zakochanie się w kimś innym jest najgorszą możliwą zdradą..
To nie tak że czekam na rycerza, że wróci i mnie ocali.
Komentarz doklejony:
...To nie tak że czekam na rycerza, że wróci i mnie ocali...'no wiem ,tylko piszesz o 3 msc oczekiwania,a ja nie bardzo wiem na co?Jak długo jesteście osobno?od jak dawna trwa ten jego platoniczny związek dzięki któremu chce zrezygnować z rodziny?
Fakt czas przeprowadzić męską rozmowę z mężusiem. Nie rozumiem. TY CHCESZ ZAWALCZYĆ? O miłość się nie prosi. A łaską się okazuje. Jeżeli Ciebie nie chce to możesz walczyć do końca życia i nic to nie da. Jeżeli Jeżeli 87 to rocznik to jesteś jeszcze b. młoda i cóż mężuś sie nie wyszalał nie dorósł do założenia rodziny. Stąd jego słaby kontakt z synkiem.
Osobiście jakoś nie widzę przyjaźni po zdradzie i rozstaniu. Obojętność, nijakość owszem ale przyjaźń to tylko w telenoweli rodem z MX.
Jaka to pomoc finansowa? Starsza wam na życie? Z czasem będzie coraz słabsza. Jednak w takiej kwestii lepiej mieć to zabezpieczone prawnie. Dziś płaci, później zmajstruje przyrodnie rodzeństwo i przestanie, lub będzie płacił mniej. Co w papierach to Twoje.
Przeczytaj co napisała JW. Rozwód z jego winy, danie szansy (nie żebranie o nią ale danie) tylko na Twoich warunkach. Bezwarunkowe wyproszenie kontynuacji małżeństwa z dużym prawdopodobieństwem (graniczącym z pewnością) kończy się i tak rozpadem. Czasami bywa gorzej zdrada goni zdradę. To tak jak ze złodziejem udało się raz uda drugi.
Jaki wspaniały i wyrozumiały Pan! Toż go po nogach powinnaś całować, chlebem i solą powitać gdy wróci, za to, że jest taki wspaniałomyślny.
"Aaa i podobno z niÄ… nie spal."
Taaa oczywiście.Trzymają się za ręce i patrzą w gwiazdy.
tessa87 weź się obudź kobieto i zawalcz, ale o siebie. Zbieraj dowody, alimenty, ale na papierze mają być, a nie bo łaskawie ci coś rzuci.
I to ty ustalasz warunki, a nie on. Nie stawiaj się w roli ofiary. Masz dziecko i masz zawalczyć o lepsze warunki dla niego.
Osobno jestesmy z przerwami od 2lat. To znaczy najpierw 8 mcy był sam, potem mieszkaliśmy razem tam w Uk 9mcy i postanowił ze mamy wrócić z dzieckiem, bo kasy nie odkładamy. Topornie ale się zgodziłam. Teraz od 7mcy jestem tu z dzieckiem. Ponoć zna ja 2 lata, ale zaiskrzylo 2 mce temu. Teraz ona jest w Pl. Generalnie z wszystkich faktów myślę że to żona jego kolegi z pracy.
Od zawsze się męczył tam, ostatnio był nerwowy na tyle ze poszliśmy do psychiatry po leki, bardzo chciał wrócić tutaj. Miał zostać tam do końca roku ze wzgl na zobowiązania finansowe. Jak powiedzial ze chce się rozstać, to od razu zmiana, że jeszcze tam zostanie.
Właśnie ja nie widzę w nim chęci naprawienia. Przykro mi bardzo bo wciąż pamiętam nasze dobre chwile, wspaniałą milosc. Niestety pogorszyło się gdy pojawił się synek. Czułam jakby rywalizował z dzieckiem. Ostatnio jak byl tutaj był dla małego okropny. Zapytałam dlaczego, odp, że obwinia go, że zabrał mu mnie. Nigdy nie dojrzał do bycia częścią rodziny. Generalnie widzę, ze w jego mniemaniu to moja wina, on miał za malo czułości i to go usprawiedliwia.
Komentarz doklejony:
Aa i jak powiedzial: On chce się rozstać ale wina leży po obu stronach... Śmiech na sali.
Paszport maly ma, ale dzieki za rade, przyda siÄ™ na pewno taki dokument.
Komentarz doklejony:
Najbardziej jednak nie mogę przeżyć tego ze on ma inną. To tak bardzo boli, nieustannie drążę to w sobie.
Mam podejrzenie ze to żona kolegi. Ale nie mam jak zyskać pewności. Wszystkie fakty o tym wskazują. Po pierwsze gdy jego mama zapytała co to za kobieta, wdowa, rozwódką, panna, odpowiedział że nie jest jeszcze gotowy żeby o tym mówić. Poznał ja tam, ale ona teraz jest w Polsce. Żona tego kolegi często tam przylatuje i siedzi z nimi jakiś czas potem wraca itp. Wiek się zgadza i fakt ze zna ją 2 lata. Nie wiem czy ten mąż wie, mieszkają w jednym domu. Ale wewnętrznie mam pewność że to ona, jednak dowodów brak.
Tylko wiedz, że miłość faceta do kobiety nie jest bezwarunkowa jak rodzica do dziecka, facet nie chce być z kimś kogo jest mu żal, to inny rodzaj miłości.
Nie czekaj na jego decyzję - pokaż honor i podejmij decyzję, że nie będziesz z kimś kto nie chce być z Tobą. Skup się na synku i na sobie.
Twój mąż teraz nie myśli jasno bo jest w zauroczony kimś tam. Nie zawracaj sobie głowy kim ona jest, bo to bez znaczenia, za jakiś czas to zrozumiesz. Jak mu te całe zauroczenie minie (a kiedyś minie na pewno) i spojrzy na sytuację trzeźwo to wtedy będzie wiedział czego chce i co ewentualnie stracił.
Dopiero po tym czasie (i pod warunkiem, że Ty zachowasz honor i go olejesz) może do niego dotrzeć, że zależy mu na Waszej rodzinie. Scenariusz może być też inny bo być może on będzie szczęśliwy z kimś innym?
Tak czy inaczej ja Ci radzę nie "walczyć" o męża, bo nic tym nie wskórasz a tylko się upokorzysz.
Jeśli nawet bardzo zależy Ci na mężu i chcesz mu dać czas to daj mu ten czas tak aby on o tym nie wiedział.
Zostaw go, żyj swoim życiem i ewentualnie obserwuj co on zrobi.
Na pewno nie proś, nie błagaj, nie czekaj, nie pokazuj jak Ci zależy - bo takim zachowaniem osiągniesz skutek całkiem odwrotny. On wtedy będzie pewny, że ma Cię w garści, że wiernie na niego czekasz i będzie komfortowo zabawiał się z inną.
Zachowuj się tak jakbyś wiedziała, że jesteś kimś, znała swoją wartość i rozważała danie mu szansy tylko wtedy jak on będzie prosił o nią na kolanach, a nie Ty jego.
Inaczej nie ma sensu bo co to za małżeństwo gdzie Ty zdradzona i upokorzona błagasz męża by łaskawie z Tobą był?
Choćby Cię w środku z żalu skręcało - zaciśnij zęby i nie trać godności.
Jeśli mąż miałby do Ciebie wrócić tak jak byś tego chciała to musisz swoim zachowaniem wzbudzać szacunek a nie politowanie.
Cytat
Dopiero po tym czasie (i pod warunkiem, że Ty zachowasz honor i go olejesz) może do niego dotrzeć, że zależy mu na Waszej rodzinie. Scenariusz może być też inny bo być może on będzie szczęśliwy z kimś innym?
Tessa87, przeczytaj raz jeszcze to, co wyżej i zrozum, że teraz powinnaś przejąć inicjatywę. Albo mąż otrzeźwieje i będziesz go jeszcze chciała z powrotem, albo zyskasz czas, nie stojąc w rozkroku i czekając na jego widzimisię. Decyzja "postaw wszystko na jedną kartę"... Właściwie nic nie tracisz, bo i tak Twoje małżeństwo to farsa, możesz tylko zyskać, niezależnie z nim czy bez niego...
Często kobiety potrafią na mężów nawrzeszcześć, że go nie chcą ale swoim zachowaniem mówią co innego.
Takie zachowania jak rozmowy, że o małżeństwo trzeba walczyć czy pozostawienie ostatecznej decyzji mężowi, pokazywanie swojgo cierpienia jest takim błagalnym "zostań". To nie sprzyja temu by facet zechciał odzsykać żonę. Jedynie on wtedy wie, że jest panem sytuacji.
Jeśli zauroczył się to trzeba to przeczekać aż otrzeźwieje i tyle.
Robić swoje, nie dać się, nie pokazywać słabości a wtedy on nie starci do Ciebie szacunku i być może nawet po jakimś czasie będzie chciał taką kobietę odzyskać.
Swoją drogą takie życie na odłegłość to niestety gwóźdź do trumny dla związku.
Akurat dumÄ™ okazujesz nie tam, gdzie trzeba. Walcz o to, co jest jeszcze do wywalczenia. O zabezpieczenie bytu materialnego. Walka o jego uczucia jest bez sensu, bo ich nie ma.
A wciska Ci takie brednie, że aż nie chce się czytać.
Zwyczajnie, kuutas mu oszalał i tyle. Więc daj jego kuutasowi wolność.
Ale nie odpuszczaj materialnie. Dla dziecka.
Podobnie uważam, że Tessa87 powinna postawić na rozwód. I skorzystać na tym rozwdzie ile tyko możliwe.
Ogólnie jestem przeciwna wybaczaniu zdrad ale wciąż nie każdy przypadek jest taki sam. Odległość to jest przeszkoda jaką mało który związek może pokonać.
Z resztą, nie ma co się zastanawiać nad przyczyną zdrady ani rozpadu związku, fakt trzeba zaakceptować i odejść z godnością.