Landexpzglosy | 01:52:13 |
JamesTon | 02:34:43 |
P1501 | 03:32:11 |
Rognar | 06:23:33 |
#
poczciwy | 07:10:53 |

Witam wszystkich. Piszę tutaj bo nie wiem jak poradzić sobie z tym co mnie spotkało. Może od początku. Poznałem się ponad 9 lat temu ze swoją żoną poprzez serwis randkowy. Moja przyszła była aktualnie po przejściach a ja chcąc być dobrym chciałem jej jakoś pomóc. U mnie z początku nie było żadnego uczucia do niej oprócz sympatii. Za to ona bardzo mocno nalegała na spotkania. Po pewnym czasie spotkaliśmy się. Było fajnie. Ona zachowywała się jak bardzo zakochana. Tulenie się całowanie. W miarę czasu sam zauważyłem że coś do niej czuję. Zaczynały się częstsze spotkania. Po paru miesiącach pierwszy seks. Czułem że się zakochałem. U niej też to widziałem. Niestety w sylwestra zapomnieliśmy się... ona zaszła w ciążę. Więc ja jako odpowiedzialny facet zaproponowałem jej małżeństwo. Przypomnę że znaliśmy się ok rok czasu. Ona widać że była zachwycona..... do czasu. Jako że mam zasady chciałem wziąć ślub kościelny (w końcu ją kochałem). Ona jednak na parę dni przed ślubem zaczęła mieć wątpliwości czy dobrze robimy. Myślałem że to przez zaburzone hormony związane z porodem (ślub wzięliśmy po trzech miesiącach od narodzin pierwszej córki). Po ślubie musieliśmy zamieszkać w domu moich teściów (mają bardzo duży dom i mieliśmy tam wszystko osobno więc wydawało się że będzie ok). Wtedy zaczęły się spięcia z żoną. Ja zmęczony przyjeżdżałem z pracy, a ona dawała mi córkę i wychodziła. Podobno do koleżanek. Ja chcąc nawiązać więź z córką godziłem się na to bez problemów. Mówiłem sobie niech kobieta odpocznie od dzieciaka. Niestety robiło się coraz gorzej. Osobne spanie. Zero seksu. Zdarzyło się nawet że żona dwa-trzy razy spała u koleżanki. Podejrzewałem zdradę. Zaczołem ją sprawdzać. Włamałem się na jej konto gg. To co tam przeczytałem zszokowało mnie mocno. Pisała do byłego jak mocno go kocha... byłem jak porażony. Zrobiłem potężną awanturę. Pomogło na chwilę. Potem zaczęła bardzo mocno pilnować swego telefonu. Była z nim dosłownie wszędzie. Jak tylko nadarzyła się okazja (każdy popełni kiedyś błąd) to sprawdziłem co w niej jest. Ona oczywiście starała się zacierać ślady, jednak co nieco umiem i udało mi się odzyskać wiele. To co tam było wystarczyło na rozwód. Miała romans z jakimś przypadkowo spotkanym facetem w dodatku też żonatym. Powiedziałem koniec.... rozwód. Wtedy dostała jakby obuchem. Bardzo mnie przepraszała. Na kolanach prosiła o wybaczenie. Zgodziłem się po pewnym czasie, jednak był jeden warunek. Wyprowadzka. I tak zrobiliśmy. Zmieniliśmy otoczenie (jakieś 100 km od teściów). Wynajmowaliśmy mieszkanko. Było naprawdę fajnie. Zacząłem lepiej zarabiać. Stać nas było na dużo większe w tym samym mieście co zrobiliśmy. Zaczęliśmy spać razem. Pojawił się seks. No i .... druga córka po czterech latach. Wydawało się że wszystko jest naprawdę dobrze. Po pewnym czasie zapomniałem i zaufałem ponownie. Ona zaklinała się że jest wierna i nie chce więcej tego zrobić. Stała się gorąca katoliczką. Potrafiła chodzić do kościoła codziennie. Ja za to akceptowałem to jednak osobiście w kościele pojawiałem się coraz rzadziej (Kryzys wiary). Od roku żona zaczęła jeździć na pielgrzymki. Z reguły dzień, dwa. Czasem cztery. Nic wielkiego wydawałoby się. W tym czasie dziećmi zajmowałem się ja. Cały czas było fajnie. Niestety ze względu na wiek teściów zdecydowaliśmy się na powrót do nich na początku tego roku. Ja przez dwa-trzy miesiące sam załatwiałem wszystkie formalności związane z wyprowadzką. W tym czasie żona była już u teściów. Starsza córka do innej szkoły itp. Z zoną doszliśmy do wniosku że ona otworzy tam swój biznes (do tej pory nie pracowała a pomysł na biznes wydawał się bardzo dobry). Zainwestowaliśmy całe nasze oszczędności. Ja dodatkowo mam pracę mocno jeżdżącą i w weekendy chciałem odpoczywać a nie jeździć z nią gdziekolwiek. Zapomniałem napisać że będąc na wynajmie korzystaliśmy z wielu atrakcji. Restauracje, kino, zoo, teatr itp. W nowym starym miejscu było to utrudnione ze względu na to że trzeba było pojechać wszędzie samochodem. Ona nie miała prawa jazdy. Znów zaczęło się między nami psuć. Żona chciała się gdzieś wyrwać. W mieście w którym mieszkaliśmy miała parę dobrych koleżanek. Twierdziła że jedzie do nich. Nie sprzeciwiałem się. Ufałem. Niestety dwa razy przyjechała dopiero nad ranem. Martwiłem się całą noc i dzwoniłem jak wariat do niej. Ona jak gdyby nigdy nic uważała że przesadzam. Po prostu spała u koleżanki, bo wypiły za dużo i kumpela nie chciała jej samej puścić w długą trasę do domu. Niestety schemat zaczął się powtarzać- znaczy się telefon przy tyłku no stop. Nie spaliśmy razem. Seksu zero. Niestety znów popełniła błąd. Przez przypadek młodsza córka podała mi jej telefon w momencie jak żona brała prysznic. Zgadnijcie co znalazłem. Tak, tak namiętne smsy do niejakiego Piotra. Zadzwoniłem do skurwiela. Wiecie co usłyszałem... Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus...... O.O..... On był księdzem! Zwaliło mnie to z nóg! Myślałem że ją rozszarpię! Dostałem amoku! Nie będę opisywał dokładnie ale to była furia. Wyprowadziłem się. Jednak ona znów bardzo mocno przepraszała. Dodatkowo dzieci bardzo chciały żebym wrócił. Ja też strasznie tęskniłem za nimi. Wróciłem. Pogadałem z żoną od serca. Dowiedziałem się że w zasadzie to nigdy mnie nie kochała. To tylko było zauroczenie było ale potem doszła do wniosku że mnie nie kocha. A tak to mnie "lubi" i czuje się bezpieczna przy mnie. Załamałem się...... przez tydzień czasu straciłem 10 kilo. Nie mogłem jeść, spać. Po pewnym czasie lekko się otrząsnołem. Jednak ja już nic do niej nie czuję. Pustka. Rozwód z różnych względów nie wchodzi w grę w najbliższym czasie. Nigdy już jej nie zaufam- wiem to. Szczerze jej nienawidzę. Ona próbuje jakoś załagodzić sytuację, ale ja nie chcę. Jestem tu tylko dla dzieci. Ale nie wiem ile dam radę. Mam ochotę uciec na koniec świata. Tylko wiem że będę cierpiał bez dzieci. Patowa sytuacja. Na razie to tyle.
Pozdrawiam
To regularna wojna i wszystkie chwyty są dozwolone. Zona to dewotka dlatego nie sądzę że będzie chciała walki do upadłego. Jemu "bracia" wybaczą ona będzie trędowata. Pokaż jej co straci jeżeli chce decydować się na wojnę.
Poznałeś ją gdy była " po przejściach" ,wiesz coś więcej , znasz aby prawdę?
Pochodzi z normalnej rodziny? Zachowanie jej mówi co innego , wobec tego będzie nadal brnęła w te swoje jazdy i szukanie emocji, będzie popełniać błędy jeden za drugim. Dla Ciebie to szansa. Zastanów się nad keylogerami , może nawet detektyw jeśli Cię stać. No i dobry adwokat, jeśli ten jeden na starcie mówi o samych problemach i małych szansach to patrzy tylko kasy.
Sam musisz być czysty jak łza i absolutnie nie możesz pokazać co masz w ręku. Jak dla mnie masz spore szanse na lepsze życie, rozwód z jej winy i jeśli nie opieka nad dziećmi, to pewne kontakty i wpływ na ich życie. To bardzo dużo.
A jeśli chodzi o całokształt : choć niewątpliwie przykre jest się dowiedzieć, że żona Ciebie nie kocha i być może nigdy tak na prawdę nie kochała, a zauroczenie pomyliła z miłością, to jednak proponuję ochłonąć , przyjąć to do wiadomości i zaakceptować ten stan rzeczy. Zaakceptować , w sensie, przestać się szarpać, bo to nic nie da. To dobrze, że w końcu wydusiła to z siebie, zawsze to jakaś wytyczna do dalszych działań.
"apologises" Żona nie jest biologiczną córką swoich rodziców. Mając 3 lata była adoptowana. Dowiedziała się o tym w wieku 20 lat. Wiem ze bardzo to przeżyła, ale kocha ich i jest im bardzo wdzięczna. Teściowie? krótko złoci ludzie. Nawet teściową mam super- naprawdę
Co do adwokata to masz rację, jeszcze poszukam paru. Zobaczymy co mi powiedzą.
"milord"
"rekonstrukcja" Taaa na pewno sędzia/sędzina będą bardzo zainteresowani tą sprawą. Wiesz jak się dowiedziałem prawdy to przyznam się że miotałem się bardzo. Było ze mną naprawdę źle i gdyby nie moi współpracownicy (jesteśmy prawie jak rodzina) to nie uporał bym się z tym. Zaakceptowałem to i pogodziłem się. Mam jednak żal. Mogła mi przecież powiedzieć wcześniej że jest nie halo. Nie zrobiła tego. Wplątała się za to jak sama mówi w związek bez przyszłości, gdyż jak sam "ksiądz" jej powiedział on sutanny nie zdejmie dla niej. Niezły zawodnik co nie?
Dzięki wielkie kochani za tak liczne wsparcie. Jesteście the best! :tak_trzymaj :brawo
Odnośnie wiary,zakłamania i postępowania jednej qurewny tu masz podobną historie do Twojej.
http://www.zdradzeni.info/news.php?readmore=2250
A bo to mało krzaków po drodze? Lasków? Zagajników?
Jeśli Tobie i fagasowi jednocześnie wbito by nóż w udo > rzuci się najpierw ratować > no zgadnij kogo?
- sądy już tak zawzięcie nie ratują dzieciatych małżeństw. Przynajmniej nie wszystkie.
- dowody liczą się praktycznie tylko z ostatniej zdrady (bo od poprzednich minął spory czas - znaczy "wybaczyłeś"
- aby dostać rozwód musi nastąpić zerwania więzi ekonomicznych, emocjonalnych i jakiś tam jeszcze (nie pamiętam) - w ocenie sądu musi być ono TRWAŁE. W tym układzie poprzednie zdrady (i ich wybaczenie) działają na Twoją niekorzyść. Bo może znów wybaczysz? Jeszcze raz, żeby było jasne. Sąd nie ocenia moralności postępowania. A TRWAŁOŚĆ rozpadu więzi - jasne?!
- Dowody... dowody potrzebne są Ci wyłącznie gdybyś chciał się rozwodzić z orzeczeniem o wyłącznej winie małżonki. A wyłączna wina jest Ci potrzebna tylko po to żebyś miał prawo do żądania od niej alimentów na siebie. Przy braku orzekania o winie (lub obopólnej winie) prawo do alimentów ma przez 5 lat strona która wpadnie w niedostatek (coś koło 500 PLN/osobę).
- dzieci... Może po prostu starać się o przyznanie opieki nad dziećmi tobie? I tutaj może mieć z kolei znaczenie złe prowadzenie się żony. I tylko tutaj.
Co tu poradzić? No nie ma mądrego... Nie jestem w Twojej skórze ale starał bym się uniezależnić finansowo. Możesz próbować przeprowadzić notarialnie rozdzielność majątkową (sądownie rozjuszy to żonę). Jakieś dobre argumenty się zawsze znajdą. Potem pozew o rozwód i zobaczyć co się będzie działo.
Rozwód nie przesądza o tym, że musisz się wyprowadzić i zostawić dzieci. Twoja żona i tak traktuje Cię jak coś pośredniego między pralką a zmywarką. Więc dopóki się nie zepsujesz...
Komentarz doklejony:
Szczerze? Na razie nie mam najmniejszej ochoty na "unieważnienie kościelne". Skupiam się na cywilnym i na dzień dzisiejszy mi wystarczy. Być może w przyszłości to zrobię dla samej zasady bo w nowe związki nie mam zamiaru się wplątywać a już tym bardziej wiązać. Zresztą nie będzie to specjalnie trudne bo zauważyłem że kobiety traktują faceta po przejściach z dwójką dzieci jak trędowatego- oczywiście nie wszystkie ale większość.
Unieważnienie małżeństwa - jeśli wiara jest dla Ciebie ważna to trwa dość długo ale do załatwienia - niestety będzie lekko tramatyczne dla Ciebie bo kontakt z klerem będzie lekko mówiąc wskazany.
Czy ktoś się znajdzie - jak tylko będziesz gotowy myśle ze na pewno i córki raczej nie będą przeszkoda (w ta stronę działa to inaczej choć nie jest łatwe).
Co do mówienia o Ex źle to w zasadzie przy dzieciach ja nic o niej nie mówię, a jeśli już rozmowa zahacza o nią to jestem bardzo łagodny. Dzieciaki są za to bardziej surowe (zwłaszcza starsza....notabene kiedyś w przypływie złości ex powiedziała córce że jej nie kocha-głupia pinda!) i same ją krytykują. Ze starszą jest jeszcze jeden problem. Udało mi się załatwić terapię u psychologa, ponieważ przez tą całą sytuację starsza córka wyrwała sobie wszystkie rzęsy i poobgryzała wszystkie paznokcie u rąk. Powoli jednak wychodzimy z tym na prostą choć jest to proces i pewnie jeszcze trochę potrwa.
Co do "unieważnienia" w kościele to jak pisałem na dzień dzisiejszy jest mi to kompletnie niepotrzebne a specjalnie wierzący nie jestem. Co do kontaktu z klerem to nie wrzuciłem wszystkich księży do jednego worka i nie mam z nimi problemu. Rozumiem że są to też ludzie którzy ja my błądzą. Problemem jest instytucja kościoła która zamiata wszystko pod dywan. Wiecie jak daleko "ksiądz zdradzacz" został przeniesiony? Teraz mam bliżej do niego po przeprowadzce niż w momencie gdy dowiedziałem się o zdradzie! Komedia normalnie. Co do samego księdza zdradzacza to facet dla mnie nie ma jaj po prostu. Nigdy nie padło w żaden sposób od niego słowo przepraszam co wg mnie dyskwalifikuje go jako "człowieka wiary".
Co się tyczy nowych znajomości z kobietami to jak pisałem wcześniej nie dość że jestem traktowany jak trędowaty w momencie kiedy dowiadują się że mam dzieci (nie wszystkie ale spora część). A poza tym jak "dirty" piszesz nie jestem gotów na żadne związki. Wkurza mnie tylko sposób w jaki patrzą na mnie z politowaniem. Nie oczekuje od nikogo litości i irytuje mnie to strasznie.
Wracając do meritum muszę się najpierw uporać z całą sytuacją. Dostać rozwód, i dać dzieciakom poczucie bezpieczeństwa co ostatnio zapewne trochę u nich zostało zachwiane. Reszta sama się z czasem ułoży.
Cytat
Gdyby założyć agencję doboru optymalnego i tak nikt by przed ślubem pewnie nie przyszedł, bo dobór losowy ma swój głębszy cel, który zrealizowaliście.
Cytat
A może Ty siostry pomyliłeś ? Wolna jest ?
Cytat
Te przejścia tak odstraszają czy te dzieci? Ta Twoja też teoretycznie nie powinna zostawiać potomstwa dla małolata 11 lat młodszego, a jednak
Dla każdej samarytanki, to bardzo fajne wyzwanie;
Cytat
Święta prawda
Cytat
Zajęta
Cytat
Dla każdej samarytanki, to bardzo fajne wyzwanie;
Nie wiem co bardziej odstrasza, ale jak pisałem wcześniej wyczuwa się wtedy zmianę tonu rozmowy. Zaczynają się nade mną litować i cały czar pryska.
A przewrotnie odkochanie ma już taki etap z Twojej strony, ze gdyby przyszła i blagala, to?
Cytat
Myślę że ostatni rok to była dla mnie taka żałoba. Spaliśmy osobno i generalnie unikaliśmy się. I autentycznie teraz odżywam kiedy jej nie ma razem z nami w domu. Nie tęsknię i nie piszę do niej jak nie muszę. Powiedziałem jej nawet bardzo spokojnie że życzę jej jak najlepiej. Niech sobie układa życie na nowo jak chce- i nie czułem przy tym złości czy bólu. Po prostu coś się skończyło i tyle.
Cytat
To by nic nie wskórała. Miała szansę nie raz, nie dwa. Wszystkie możliwe kroki podjęliśmy dla ratowania tego małżeństwa ale nie wyszło po prostu.
Co ciekawe ostatnio widziałem u niej próbę powrotu.....że niby tamten jej nie kocha itp.....niestety odbiła się od muru mojej obojętności....i wróciła do niego z powrotem
Cytat
Obyś zbudował ten mur z porządnego materiału
milord witaj... pozdrawiam mechanik
Cytat
Spokojnie przerabiałem to już parę razy. Znam jej sztuczki. Z tym że teraz i ona zauważyła że jest inaczej. Nie dalej jak dwa dni temu musiałem się z ex spotkać żeby podpisała parę dokumentów do US (była zatrudniona u mnie w firmie do końca roku). Traf chciał że musiałem pofatygować się do ich "gniazdka". Nie chciałem, ale chcąc załatwić wszystko tak jak zaplanowałem zostałem do tego zmuszony- wszak "księżniczka" mocno zajęta jest. Co ja tam zobaczyłem?....O mój Boże! Obraz nędzy i rozpaczy!...jak w melinie jakiejś. Normalnie powstrzymywałem się ze śmiechu choć to tak nieładnie
Cytat
oj ja też myślałem że dam radę i dla nich dotrwam przynajmniej do końca szkoły średniej młodszej córy.....nie dałem rady. Ile można być traktowanym jak złota rączka, kucharz, opiekunka, szofer, bankomat, księgowy, lokaj, sprzątacz, masażysta itd? W dodatku wybaczać co raz to nowe zdrady, albo podejrzane działania? Teraz jestem sam, dzieci to rozumieją i jesteśmy szczęśliwi
Cytat
No myślę..
Mam nadzieję, że Ty nie zaginiesz
Póki co, wierzę w Ciebie :tak_trzymaj
Trzymaj się!
Mam to samo jeśli chodzi o wsparcie, m.in również jej rodziny, została sama jak palec wraz ze swoją ogromną miłością i szczęściem, które....jakoś szybko się ulotniło.
Teraz płacze po nocach, robi jakieś krzywe ruchy, ale powrotu nie ma, jestem na półmetku drogi do wolności (po dwóch rozprawach) i ani myślę się wycofać.
3mam za Ciebie kciuki, jestem przekonany, że odnajdziesz jeszcze szczęście.
P.S. Są kobiety, które potrafią docenić człowieka szczególnie mężczyznę, który wychowuje sam dwoje dzieci i daje radę, ba powiedziałbym nawet, że im to imponuje, także głowa do góry!
Ja jeszcze czekam na termin a patrząc na to iż pozew złożyłem zaraz na początku roku to zapewne odezwą się w marcu dopiero. Adwokat mówił że generalnie teraz trzeba u nas (sąd okręgowy w Gdańsku) czekać 4-5 miesięcy co lekko mnie frustruje ale dam radę
Powodzenia życzę, bądź dobrym i cierpliwym tatą
Mam nadzieję że dama nie będzie kombinowała na sprawie rozwodowej np : z Twoją winą bo różne numery w sądach widziałem.
Jak będziesz miał rozwód to już do końca zamkniesz ten rozdział w swoim życiu.
Trzymaj się.
Cytat
Dlatego też w uzgodnieniu z adwokatem napisaliśmy "łagodny" pozew bez orzekania o winie. Jak zacznie kombinować to dużo większy kaliber pójdzie w ruch (dowody zdrad, świadkowie itp). Ostatni rok bardzo dobrze przepracowałem pod tym względem....udało mi się nawet stare dowody znaleźć
Cytat
Dziękuję i taki właśnie jestem/mam zamiar być dalej
Pozdrawiam
Komentarz doklejony:
Moi drodzy mała aktualizacja sytuacji u mnie. Z szonem jest brak kontaktu od ładnych paru miesięcy. Dziećmi zajmuję się ja przy wsparciu swojej i jej rodziny z którą utrzymuję bardzo dobre relacje. Dzieci są szczęśliwe, nawet w wakacje zrobiłem im mały remont w pokoju (malowanie ścian, nowe mebelki itd). Za tydzień tj 27.09 mam rozprawę o rozwód, a 8.10 o ustanowienie wstecznej rozdzielności majątkowej (szon ma sporo długów które narobił po naszym rozstaniu). Co tam jeszcze......a tak wymeldowałem szona z domu- to tak na wypadek jakby komornik chciał nas odwiedzić i w sumie tyle. Psychicznie odżywam i czuję się coraz lepiej samemu. Od czasu do czasu udzielam się też na tym forum (co niektórzy widzą i wiedzą
Pozdrawiam was serdecznie ze słonecznego Władka
carlos