

| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
Edek_2 | ![]() |
Rognar | 00:12:17 |
Anetastp | 00:35:13 |
Landexpzglosy | 00:47:03 |
Julianaempat... | 01:30:34 |

Ciężko mi o tym pisać...wiem jednak, że jeśli nie wyrzucę tego z siebie to zwariuję. Mąż mnie zdradził już trzy miesiące po ślubie. Przeczytałam jego smsa, z którego wynikało, że zdradził mnie z prostytutką i to już nie pierwszy raz, czyli zdradzał mnie już też przed ślubem. Wygarnęłam mu wszystko co o nim myślę,ale nie potrafiłam od niego odejść. Płakał i obiecał, że już mnie nigdy nie skrzywdzi. Od tamtej pory sprawdzałam mu telefon, pocztę wszystko. Do wszystkich profili na portalach społecznościowych miałam hasło i on wiedział, że na nie wchodzę i go sprawdzam. Miesiąc po tym jak mnie zdradził zaszłam w ciążę teraz jestem w szóstym miesiącu. Ostatnio czułam, że coś jest nie tak, bo zachowywał się nerwowo i długo siedział z telefonem w łazience. Zaczęłam go intensywniej sprawdzać i kilka dni temu znalazłam maile na poczcie, której od ślubu nie używał. Odpisywał na ogłoszenia prostytutek umawiał się co do spotkania, ceny itp. Żadne z nich nie potwierdziło, że do któregoś z tych spotkań doszło, ale ja i tak czuje się okropnie, no bo jak można umawiać się na seks i twierdzić, że to nic złego. On twierdzi, że wyolbrzymiam bo przecież nigdzie nie był po pracy wraca od razu do domu. Ale mnie upokarza coś takiego! Myślałam, że od tamtej pory przestał nawet myśleć o tym, że mógłby znów mnie krzywdzić. Jak na niego krzyczę to mnie ignoruje stwierdza, że nic złego nie robi...ale czy to ja pisze do facetów i umawiam się na seks? Pytam go jak by się czuł gdybym to ja tak robiła,ale ma to gdzieś...Denerwuje mnie to jak się przymila, całuje mnie przytula jakby to wszystko miało załatwić sprawę...ile można zapominać? nie mam gwarancji,że nie spotka się z którąś z tych dziewczyn...Był ktoś z Was w takiej sytuacji? pomóżcie mi bo nie wiem co mam robić...nie mam do niego zaufania sprawdzałam go od wielu miesięcy ale jak nic nie znajdowałam byłam szczęśliwa, że to się już nie powtórzy i że wszystko się miedzy nami ułoży.
Cytat
No przestał
To trwa, dziewczyno. Uprawia tylko lepszy kamuflaż.
Jesteś w ciąży - bardzo ryzykujesz współżyjąc z tym czymś.
Cytat
Nie pozostaje Ci więc nic innego, jak łudzić się dalej i najlepiej nie sprawdzać, bo po co, skoro na wyciąganie wniosków Cię nie stać?
Zrozumie? Ale co? Wybaczyłaś na miękko, dlaczego ma sobie odmawiać?
Powiem tak, nawet, jeśli jakimś cudem, aktualnie nie konsumuje, konsumował będzie. On tego pragnie i na pewno dziecko, ani Ty, nie powstrzymacie tych pragnień.
Cytat
Może nawet nie udaje, co nie oznacza, że nie ciągnie wilka do lasu.
Jak długo jesteście razem?
Komentarz doklejony:
pisałaś że nie wiesz co masz zrobić,ale ty przecież wiesz.Kochasz go ,chcesz z nim być,bez względu na wszystko.Jeżeli to nie qrestwo tylko choroba będzie ci łatwiej nawet jeżeli on się leczyć nie chce.Wierzysz że twoja miłość go uleczy.Chociaż idąc tym torem rozumowania można napisać że mimo tej miłości się rozchorował bo przecież wcześniej był zdrowy.Ten portal ani żaden inny na który wejdziesz ,jego nie zmieni,.... z drugiej strony każdy oczekuje uczciwości małżonka i nie chce być oszukiwany..'ale mąż nie musi cię oszukiwać może być z tobą szczery tylko niekoniecznie wierny.
Ciężki orzech do zgryzienia i uważaj na siebie bo nie wiadomo jakie choróbsko przyniesie do domu. Twoje życie i masz prawo o nie walczyć, ale bądź mądra. Przestań żyć marzeniami. Otwórz oczy i nie opieraj się na wiarę w lepsze jutro a twardo twórz aby było lepsze bez najmniejszego "tyciego" ustępstwa.
Cytat
I tu się bardzo mylisz. Ciężkie może być samo rozstanie i jakiś czas po nim. Potem byś się otrząsnęła i mąż stałby Ci się obojętny.
Cytat
Ale uwierzyć trzeba bo mąż okazał się tym kim się okazał. Pewnie, że można się oszukiwać i tworzyć choroby, uzależnienia od seksu i jeszcze wkręcać sobie, że bez męża Twój świat się skończy (co jest bzdurą).
Takie samooszukiwanie się i robienie sobie nadziei może Ci załagodzi cały ten ból ale nie jest to rozwiązanie na dłuższą metę. Zaufania już nie będzie (ja sobie nie wyobrażam męczarni jaką jest związek z tak nadszarpniętym zaufaniem) a do tego zdrady będą się na 90 % powtarzać bo przecież on nie zdradził raz nieświadomie, tylko wielkokrotnie szukał wrażeń z kurwami. Taką ma skłonność więc to może co jakiś czas wracać. To jest jedna z tych rzeczy na jakie nie masz wpływu. Pewne zjawiska dzieją się poza naszą kontrolą i tyle. Nie możemy zmienić czyjegoś postępowania, charakteru, skłonności.
Naprawdę zastanów się co dla Ciebie jest lepsze, czy zakończenie tego związku (co będzie bolesne przez chwilę) czy pozostanie w nim (co będzie bolesne długofalowo).
I naprawdę nie przyjmuj postawy ofiary, której szczęście jest uzależnione od jakiegoś faceta. Wiele kobiet się tak męczy przez to, że przyjęły takie głupie myślenie.
Kota można oduczyć łapania myszy, ale czy będzie szczęśliwy ?
Wilka można na siłę przestawić w klatce na wegetarianizm, Nawet jeśli nie zdechnie, to co to za wilk? Na pewno będzie za to dozgonnie wdzięczny
Podajesz mnóstwo porównań i przykładów , najczęściej mówisz o sexoholizmie , alkoholizmie i wspołuzależnieniu. Bladego pojęcia nie mam skąd czerpiesz wiedzę na te tematy, ale mijasz się z prawdą. Chcesz wierzyć w wyjątkowość Twojego męża i moc sprawczą Twojej miłości. Siedzę już kupę lat w tym wszystkim, znam alkoholizm, mechanizmy uzależnień , nawet zaburzeń osobowości i mogę Ci powiedzieć tylko jedno i tylko brutalnie -to są wierutne bzdury. Nie uda Ci się zrobić z Twoim życiem niczego dopóki nie przyjmiesz tego do wiadomości. Oszukujesz sama siebie. Powiedzą Ci to samo alkoholicy, którzy wyszli z nałogu, dziewczyny z tego portalu , latami tkwiły w tych samych złudzeniach co Ty. Kazdy terapeuta i psycholog.
Ty możesz zmienić jedynie siebie. Nikogo innego !
Statystyki są nieubłagane. Wśród różnych nałogów tylko nielicznym udaje się wyjść z bagna w jakie wpadli. Wychodzą często latami i nieraz z licznymi potknięciami. Udaje się tym, którzy podjęli trud przyznania się przed samym sobą o swojej bezsilności wobec nałogu. Nie przed żonami, matkami czy dziećmi. Staje się to w momencie osiągnięcia przez takiego delikwenta DNA. Kompletnego dna. I nawet w takim przypadku jeden z drugim nie jest w stanie dojrzeć swojego upadku. Przestań chronić męża przed nim samym , usprawiedliwiać go , wierzyć mu w chwilowych przypływach wyrzutów sumienia, przestań łykać jego manipulacje. Pozwól mu osiągnąć jego dno, a zajmij się wreszcie ratowaniem swojego życia. Dojrzeje do swojej szansy to będziesz miała męża, nie dojrzeje , bo tak też się może stać , masz Ty szansę na normalne życie lub mękę . Wybór należy tylko do Ciebie.
Cytat
To jest trafne porównanie. Nie da się kogoś zmienić trwale, ale nawet jeśli go zmienisz na jakiś czas, to będzie to dla niego czas wyrzeczeń. Czy usatysfakcjonuje Cię mąż, dla którego wierność Tobie jest jakimś wyrzeczeniem?
I te ryzyko (a raczej stuprocentowa pewność) że zdrada kiedyś się powtórzy.
Ja nie sądzę by Twój mąż był zaintereowany zmianą stylu życia, raczej mógł sobie postanowić, że Cię więcej nie skrzywdzi bo nie pozwoli na to byś go na czymś przyłapała.
Takie osoby w swej naiwności zawsze liczą na to, że nic się nie wyda.
Oczywiście on Tobie wyłoży wszelkie zapewnienia i obietnice jakie tylko będzie trzeba. Skoro zdrada komuś łatwo przychodzi to kłamstwo tylko łatwiej.
Poczytaj sobie hisotire osób zdradzonych wielkokrotnie, jakich to obietnic nie wysłuchiwali po każdej zdradzie.
Pytanie czy takie małżeństwo Cię satysfakcjonuje, czy uważasz, że nic lepszego niż życie z takim chłopem Cię nie czeka?
Wiele kobiet męczy się w takich związkach bo wkręciły same sobie, że mąż jest warunkiem ich szczęścia więc biorą na klatę jego zdrady, i tak bardziej wegetują niż żyją. Niektóre nawet sobie wkręcają, że są tak nieporadne i nieudolne, że zamiast szukać pracy i zarobku to one z góry wiedzą, że nic się nie uda bo tylko mąż może się nimi zająć. Przy tym narzekają na los, który same sobie wybrały.
Jesteś kowalem swojego losu (ty, nie mąż) więc jeśli będziesz się przy nim męczyć to będzie to tylko Twoja decyzja.
I oceniłaś, że nie taki diabeł straszny... Pewnie, że nie! Kobiet, żyjących z kurwiarzami, jest mnóstwo!
I wiesz, dochodzę do wniosku, że to nie faceci są ostatnimi gnojami. To kobiety są, zwyczajnie, głupie! Jakby co, też taka byłam...
:rozpacz
Cytat
Kim trzeba być żeby w to uwierzyć? On nie oglądał sobie fotek dziewczyn w necie tylko się z nimi umawiał na spotkanie. Wg Ciebie robił to po to by się nie spotkać?
... Gdyby mi mąż wytoczył taki argument, że umawiał się z kimś w celu NIE spotkania się, to obrażałoby moją inteligencję.
Cytat
Fajnie, że Ty walczysz o związek, a on rozgląda się za dupami.
Fajnie, że sobie byś nie wybaczyła ale jemu wybaczysz. No to udanej walki.
Nie, nie pojawiają się kłopoty, tu się nic nie pojawiło, po prostu Twój mąż Cię zdradza. Ale jeśli wygodniej jest Ci nazwać to samoistnie pojawiającymi się kłopotami to ok, zawsze to jakiś sposób na lepsze samopoczucie.
W związku jest się po to aby być szczęśliwym a nie po to aby walczyć z wiatrakami, przeciwnościami losu. Ale skoro Ty masz takie podejście, że nie pójdziesz na łątwizę tylko wybierzesz sobie walkę ze zdradami kurwiarza jako sposób na spędzenie życia, zamiast świętego spookoju i związku z kimś normalnym, to przecież Twój wybór i masz prawo żyć jak lubisz.
Cytat
On jest mocny bo jest egoistą i nie bawi się w sentymenty, manupuluje Tobą jak chce. Słaba jesteś Ty. Bo nie masz charakteru by zrobić z jego zdradami porządek, potrzebujesz go bardziej niż on Ciebie, więc Ty jesteś słabasza.
Silna kobieta nigdy nie wybaczyłaby zdrady, konęłaby takiego w tyłek i nawet nie spojrzała w jego stronę, znalazlaby sobie kogoś kto by ją traktował jak na to zasługuje.
Ty (jak każda głupia i słaba) wolisz zrezygnować z własnej godności niż z męża, który Cię nie szanuje.
A może potrzebujesz dostać jeszcze bardziej po dupie by swoje maślane oczęta otworzyć.
Do tego też niewątpliwie dochodzi charakter, bo oprócz wychowania jeszcze trzeba mieć odpowiedni charaterek by taki styl życia prowadzić jak Twój mąż i wielu innych.
Cytat
Może dom, w ktorym dorastałaś to świat ludzi kochających się i uczciwych ale trzeba mieć świadomość, że nie każdy podchodzi do życia tak jak my i nasi rodzice.
Jest na świecie wiele zła, manipulacji, zdrad i płykich emocjonalnie ludzi, którzy odpalają różne numery i ocenianie wszystkich przez pryzmat swojego wychowania i swojej miarki może odwrócić się przeciwko Tobie.
Najpierw trzeba kochać siebie, potem męża. I nie powinno być się z kimś kto odbiera Ci Twoją godność - a raczej sama ją sobie odebierasz walcząc o takiego faceta.
Ja zauważyłam, że tylko kobiety głupie, naiwne i słabe, które nie znają swojej wartości ale za to przeceniają wartość partnera w swoim życiu, są tak traktowane.
Normalna kobieta nie będzie miała takich problemów, nie będzie siedziała zaniepokojona przy mężu, nie będzie nikogo sprowadzała na dobrą drogę bo zwyczajnie nie pozwoli takiej osobie być w jej życiu.
Dlatego osoby, które są tak upokorzane przez partnerów zdradami i kłamstwami, są same sobie winne.
Oczywiście gdy ktoś zdradza Cię pierwszy raz to jego wina, ale każdy kolejny to już Twoja.
Po drugie tą wymówką i potrzebą kontroli wpędzasz się w coś co jedni nazywają nadopiekuńczością, inni współuzależnieniem, a ogólnie jest to zamiana zaufania w coś innego. Reakcja obronna. Nic więcej.
Po trzecie widzisz swoje małżeństwo jako wyjątkowe i swoją rolę jako obrończyni tego związku jako niezmienną. Jak nie Ty, to kto kto zapewni Ci poczucie celu i komfortu?
Tak więc kontrolujesz ,tłumaczysz , czasem straszysz lub dajesz upust emocjom. Ciągle to samo. I mąż robi też ciągle to samo. Próbuje, testuje , może posuwa się dalej. Przecież wykrzyczysz się, wypłaczesz i wybaczysz.
Wiem jak trudno Ci to zobaczyć i jak najbardziej Cię rozumiem. Też działa prosty mechanizm. Parę lat temu miałem przyjemność uczestniczyć w zajęciach dla kobiet współuzależnionych. Przyszło nas paru alkoholików niepijących od dość dawna. Zajęcia przebiegły przepięknie, ale cóż z tego. Po zajęciach zaczepiła nas babka i wypytuje. Nie mogła za cholerę uwierzyć - " to je niemożliwe, weź mnie nie ciulej , nie ma mocnych co by chop nie wypił bez pięć lot " . Nie ważne czy teraz uwierzysz komentarzom , które tu padły. Ważne, że jeśli czujesz potrzebę sprawdzić po swojemu to i tak wspomnisz nasze słowa za jakiś czas. Ja Ci życzę powodzenia , choć nie mam ku temu przekonania.
A ja, największa idiotka świata, mu wierzyłam! Dopiero, gdy córka, dwa lata temu, odkryła zdrady swojego ojca, nie miałam kontrargumentu. Córka nigdy by nie zmyśliła. Wtedy się rozstaliśmy.
Kaska, jak bardzo Cię rozumiem. Jeszcze nie Twój czas na otwarcie oczu, jeszcze nie czas na podjęcie decyzji o rozstaniu. Będziesz się długo szarpać, może latami. On się nie zmieni. Nie szanuje Cię. Ty masz pewność, że Cię zdradza. Czy nie przeszkadza Ci, że pcha fiuta w różne dziwki, a potem w Ciebie? W tyłek, w usta, gdzie popadnie i z kim popadnie, tak, owak i srak?! Zwłaszcza srak?! a Ty nosisz jego dziecko! Samą niewinność! Jak Ty jesteś w stanie znieść jego kuurestwo? Kim dla niego jesteś?! Nikim.
Co?! Za mocno?! Przecież piszę prawdę! Będziesz go bronić?!
Jeszcze będziesz. Jeszcze trochę. Parę kuurewskich lat.
I, może, wtedy, Twoje dziecko, tak, jak moje, powie Ci: "Mamo, tato kogoś ma."
Co wtedy zrobisz?
Rekonstrukcja rozumiem, że to drwiny z Twojej strony, ale ja wiem jak nieszczęsliwe jest dziecko,które miało tylko jednego rodzica mój brat cioteczny wychowywał się bez ojca teraz jest dorosłym facetem a jak myślisz kogo posądza o brak ojca? swoją matke ona nie chciała znać swojego męża i dziecku też odebrała możliwość poznania swojego ojca. Mój mąż może być nie wiadomo jakim ścierwem, ale córka sama zdecyduje jak będzie starsza, czy chce z nim utrzymywać kontakt czy nie. Dziecko ma prawo do obojga rodziców jeśli będzie chciał ją widywać to mu tego nie zabronię.
Cytat
Cytat
A wiesz, jak nieszczęśliwe jest dziecko słyszące awantury, będące świadkiem kłótni, cichych dni, ukrywania łez przez jednego z rodzica? Jak myślisz, kogo obarczy winą (przynajmniej do czasu, gdy będzie rozumiało, gdzie przyczyna, a gdzie skutek)? Zapewniam Cię, że tego, kto podnosi głos i czepia się.
Nikt nie powiedział, że masz zabierać dziecku ojca. Bycie ojcem a mężem to, jakbyś nie rozumiała
Chcesz porozmawiać o dzieciństwie wśród wszelkiej maści jawnych, mniej jawnych i domniemanych niuń? Służę wspomnieniami.
...byłabym zapomniała - używaj prezerwatyw...
Mój ojciec też do świętych nie należał. Mama to przetrwała.
Dzięki temu mam teraz ich dwoje. I jestem z tego powodu szczęśliwa.
Ojciec jest teraz raźnym staruszkiem, zaciekle broniącym wszelkich zasad moralnych!
Rób Kaska tak, jak czujesz. Słuchaj tylko siebie. I spróbuj widzieć więcej dobrego. A, jak nie wytrzymasz, to się rozstaniecie. Sama najlepiej będziesz wiedziała, kiedy. Chyba, że to on zadecyduje. Wszystko jest możliwe...
Myślisz, że Ty pierwsza wpadłaś na pomysł uleczania popaprańca miłością ? Kasiu, to chyba najczęstsza głupota występująca u kobiet. Twoja miłość owszem jest temu panu potrzebna, ale do czegoś zupełnie innego, niż Tobie się marzy. Mówiąc po żołniersku : trzyma Cię tą miłością za ryj. Brutalne ? Kiedyś inaczej na to spojrzysz.
Załamujesz rączęta nad jego dzieciństwem, patologicznym domem. A swojemu dziecku co szykujesz ? Sielankę ?
Co do samotnego wychowywania. A jak Cię mąż za parę lat kopnie w tyłek i wymieni na nowszy , weselszy model i mniej skomplikowany w obsłudze model , niż poraniona zdradami żona, to ciekawe , jak sobie wtedy poradzisz. Jeśli Twój brat cioteczny był wychowywany przez matkę cierpiętnicę , to nie dziwne, że ma pretensję o schrzanione dzieciństwo.
Pozorne, pozorne zaprzeczenie to jest
Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji
Większość ma rację w takiej sytuacji..."
Cytat
Tak szczerze mówiąc, to nie wiem po co my się tu produkujemy. Decyzja została podjęta siedem miesięcy temu, kiedy kaska111 postanowiła ratować małżeństwo ciążą. Przypominam, małżeństwo, które jeszcze się tak na dobre nie zaczęło i spokojnie można było zwrócić sobie nawzajem wolność, bez jakiś poważniejszych konsekwencji. Trzy miesiące po ślubie, to w normalnych warunkach na ogół jest okres, kiedy świeżo upieczeni mąż i żona, świata poza swoim związkiem nie widzą i większość wspólnego wolnego czasu spędzają na radosnych , beztroskich małżeńskich igraszkach łóżkowych.
No właśnie... w normalnych warunkach. A w omawianej sytuacji to wiele wskazuje na to, że autorka na siłę zaobrączkowała narzeczonego i teraz potulnie znosi to, co już przed ślubem o nim wiedziała.
A teraz tak napowaznie, 3 miesiace po slubie, juz zdradzal, kurde 3 miesiace po slubie to twoj maz powinnien byc zapatrzony w ciebie jak w obrazek, powinnas byc jego osmym cudem swiata! A on na dziwki chodzi, a moze twoj maz uznaje zasade, inne kobiety pirdo...e a ciebie kocham! Tak tez mozna.......przeciez tylko ciebie kocha!
I niech sie nie zakrywa rodzina, wychowaniem i jakas inna patologia, bo ja jeste przykladem moim zdaniem patologicznej rodziny, moja matka zdradzala mojego ojca przez 18 lat, a on na to przymykal oczy, walczyl o jej milosc i wiesz co, dzis jestem dorosla kobieta i nie mam do nich zadnych uczuc, chyba wiecej uczuc mam do sasiadki.(chociaz ostatnio nawiazalam kontakt z moja matka i ojcem, ale nie zrobilam tego dla nich, tylko dla siebie) Ja jakos nie zdradzam, najwieksza swietoscia w zwiazku jest dla mnie wiernosc!!! I takich przykladow moge ci wymienic wiele.
Myslisz ze go zmienisz, mylisz sie, zmienisz sie tylko ty, twoje granice wybaczania za kazdym razem beda sie przesuwac dalej i dalej. Ja rozumiem gdyby takie cos zdarzylo sie po 15/20 latach malzenstwa, pierwszy raz, partnerzy znudzeni trosze soba, proza zycia.....raz zbladzilo jedno i nigdy wiecej, ale nie po 3 miesiacach, a nawet nie po roku malzenstwa! Jedyne co moge ci poradzic to uciekaj, nie ogladaj sie za siebie. Twoj maz nie przestanie, tylko bedzie bardziej ostrozny, sztuke klamania opanuje do perfekcji, jezeli juz nie ma jej opanowanej, a ty zmarnujesz sobie piekne lata zycia, na kogos dla kogo tak naprawde nie znaczysz nic, bo gdybys cos znaczyla nie byloby cie tutaj zaraz po slubie!
Mysle ze ty juz podjelas decyzje, mam nadzieje ze nie bedziesz zalowac, choc wiem ze i tak bedziesz!
Kasiu....nikt z piszących nie chce Ciebie zranić czy jeszcze gorzej pognębić. Tu są ludzie "poturbowani" przez życie...ludzie którzy starają się pokazać życie od każdej strony...tkwiąc w bagnie, sami bagna nie widzimy. Ludzie, którzy po samą szyję czy czubek głowy najzwyczajniej topili się, a jeszcze resztką sił nie wierzyli że się topią.
Dziś w takim stanie jesteś Ty. My już się z błota otrzepaliśmy. Nie było nam łatwo...dziś nosimy głowę wysoko....kiedyś pękała od natłoku myśli, strachu, zagubienia, ratowania związku i Bóg wie jeszcze czego. Dziś wiemy że to była ułuda.
Zastanawia mnie jedno, czemu się okaleczasz psychicznie? Jesteś w pięknym błogosławionym stanie i potrzebujesz wsparcia, zaufania i miłości.
Ile sobie dajesz czasu na sprawdzanie bilingów, maili, kieszeni, wąchanie majtek itp. Jeszcze 1-5 lat?
Tak się nie da żyć!!!!
W tym swoim świecie robisz z siebie terapeutkę, a przecież nią nie jesteś.
Jego z tego nie uleczysz.
Oprócz maili męża i bilingów, skopiuj sobie swoje wypowiedzi na tym forum wraz z wypowiedziami innych.
Za parę lat będzie jak znalazł dla koleżanek, jak by zbłądziły.
A czy bierzesz pod uwagę inną przyszłość swojego związku????
JakÄ…?
A taką, że w czasie kiedy Ty go uleczasz z jego naturalnych odruchów, on ma dość i zamienia Cię na inną !!!!! Może nawet zamieni siekierkę na kijek, tzn. fajną, mądrą żonę z zasadami na którąś z dziwek!!.
I co wtedy zrobisz???
Jaką masz pewność że po roku może po trzech tak nie zrobi???? Może kto pierwszy ten lepszy?
Nie uleczysz kota z łapania mysz, bo to nie choroba!!!!! To natura mu tak karze robić.
Ty myślisz, że ludzie tutaj źle Ci życzą prawda?
Może i tak to wyglądać, ale zapewniam Cię z całą odpowiedzialnością, że osoby pisząc tutaj nie mają za to kasy, głosów na wyborach ani innych profitów.
Rady osób piszących są darmowe! Poświęcają swój czas żeby na podstawie swoich doświadczeń, uświadomić prawdę zaślepionym osobom i przynajmniej spróbować wskazać im właściwą drogę.
Myślisz że tyle osób tutaj chce twojej krzywdy? Wreszcie, że tyle osób tutaj się myli???
W końcu zapytam bo jestem ciekawy ile można wytrzymać.
Kasiu ile jesteś w tanie poświęcić swoich lat na tego popaprańca????
Szkoda Twoich lat.
Cytat
No chyba jednak wychodził z tego łóżka, skoro współżył w tym czasie z prostytutką ( którą trzeba przecież najpierw znaleźć, umówić, dojechać, na którą też trzeba zarobić, a to jest przecież czasochłonne ). Skoro było tak cudownie, a on non-stop eksploatowany , to może ma brata bliźniaka, bo to jest wręcz niemożliwe, żeby jedna osoba potrafiła , chciała i mogła aż tyle , co ten jeden chłopina. Normalnie doba ma 24 godziny, może on istnieje w innym wymiarze czasowym ? Zdradzał w taki sam sposób i przed ślubem, cóż za cudowne narzeczeństwo. Absurd goni absurd. Nic się kupy nie trzyma, całość sklejona na ślinę, Twoją.
Dziewczyno, po takiej wtopie Twój mąż mimo Twojej ciąży prowadzi kolejne działania podrywne . To nie są jakieś przypadkowe sprawy, nikt mu tych panienek nie wyszukuje. On wie czego chce , rżnięcia doop . Nie żal mu ani Ciebie, ani dziecka, ani czasu, ani kasy , ani nic . A Tobie się marzy uzdrowienie jego chorej psyche ?
Uzdrawianie bardziej Tobie jest potrzebne , bo on ma się całkowicie dobrze.
Ratuj tyłek Kaśka, bo potem może być już tylko gorzej.
Nawet najlepsze dowody Ci nie pomogą, jeśli on udowodni, że mu zdradę przebaczyłaś. Rozpad będzie z winy obojga.
Czy Twoi rodzice wogóle wiedzą , co się dzieje ?
Kaśka, weź się otrząśnij. Co Ty chcesz zrobić z życiem swoim i swojego dziecka ?
Daliście dużo mądrych (w mojej ocenie) rad, ale... nie wyprostujecie drogi jak Kasia nawet nie zauważa, że jest na zakręcie...
Wiedz, że tutaj nikt Ci nic nie karze i nie będzie zmuszał do czegokolwiek.
Ja uważam, że nikt nie ma prawa do kazania komuś czegokolwiek. To Ty musisz podjąć decyzję. Czy weźmiesz nasze wypociny pod uwagę czy nie, to też Twoja decyzja. Może się wszyscy mylimy, nikt nie jest w stanie przepowiedzieć komuś przyszłości.
Napisałaś, więc staramy się wskazać drogę, ale broń Boże nic na siłę.
Masz na tyle lat , żeby jak coś nie wypali je stracić rozumiem?!.
Mogę jeszcze dodać od siebie, abyś poczytała parę historii na tym forum, bo tutaj też są kobiety które dały szanse i po latach piszą swoje historie. Uważam również, że źle robisz wybaczając na miękko bez żadnych konsekwencji. Ale to tylko moje skromne zdanie.
Powodzenia życzę. Oby Cie się wszystko udało. Czas pokarze.
Dlaczego nie powiesz rodzicom jaka jest sytuacja i jak do niej doszło?
Może wspólnymi siłami coś wymyślicie a /sądząc po tym co o nich pisałas/dostaniesz duże wsparcie.
Mieszkanie jest jego?
Jeżeli dojrzałaś do konkretnych decyzji to działaj.Córka ojca mieć będzie a że kiepskiego?
U ciebie widać jak niewiele może zrobić sama wiara w drugiego człowieka ,bez podstaw do niej.
Jak niewiele są warte obietnice partnera,,,,, Płakał i obiecał, że już mnie nigdy nie skrzywdzi...."
Rok temu pisałaś że nie wyobrażasz sobie bez niego życia,nie potrafisz odejść a minął dopiero/aż rok.Zobaczyłaś to co my widzieliśmy /wyłącznie/ na podstawie tego co pisałaś.
Komentarz doklejony:
z lewej strony w czerwonym pasku masz ,,wzory dokumentów"/pozew o alimenty/
Pozdrawiam Cię Kasiu serdecznie i Twoją córeczkę.Tak trzymaj.