NieOddycham | 01:34:03 |
Urzekajaca444 | 01:43:33 |
Crusoe | 02:05:27 |
Jess | 02:08:14 |
#
poczciwy | 03:22:06 |

Witam wszystkich. Zwracam się z prośbą o pomoc. Byłam z moim mężem 7 lat w czerwcu 2014r wzięliśmy ślub cywilny mamy córkę która niebawem kończy 5 lat. Po ślubie okazało się że jestem w ciąży, ponieważ miałam pracę na umowę zlecenie i mieszkam u teściów byłam zdruzgotana tą wiadomością. Mąż jednak był zadowolony i szczęśliwy pocieszał mnie i zdjął mi tym samym kamień z serca. Zaczęłam się bardzo cieszyć że powiększa nam się rodzina. Mieliśmy wspólne plany, kredyt mieszkaniowy, nowe życie... Mąż miesiąc po ślubie stwierdził że nie jest szczęśliwy i że chce sobie to wszystko przemyśleć. Odszedł od nas zostawiając nas a ze mną kończąc kontakt. Złożył pozew o rozwód za porozumieniem stron. Niestety nie doszło do sprawy. On wyprowadził się z domu. Byłam (i jestem) bardzo nieszczęśliwa, zraniona, oszukana- 20 stycznia zadzwonił do mnie twierdząc że na razie jedynie co ma to ma żonę i że przemyślał sprawę bo zaczął zauważać że nie tylko jego szczęście się liczy. Okazało się że zakochał się w swojej byłej dziewczynie, obdarowywał ją prezentami, zamieszkali razem. Ewidentnie było między nimi coś nie tak skoro zaczął na nowo nawiązywać ze mną kontakt. Serce bardzo mnie bolało ale za wszelką cenę chciałam ratować rodzinę. Porozmawiałam z teściami i mąż wprowadził się do domu. Próbowałam być dla niego dobra, miła nie naciskałam na opowieści, zaopiekowałam się nim. Z początku zapowiadało się dobrze, myślałam że będziemy razem. Jednak mąż zaczął znowu wychodzić z domu zaczęły się telefony.. W skrócie mówiąc nadal ma kontakt z tą dziewczyną i widzę że nadal ją kocha, ja urodziłąm synka ale jestem strasznie nie szczęśliwa. Nie potrafię się z tym pogodzić. Każdego dnia cierpię. Każdego dnia choć minęło już tyle czasu.. Mimo że nie narzekam na brak powodzenia jestem całkowicie zablokowana. Nie potrafię wyobrazić sobie życia bez niego. Brakuje mi go każdej minuty. Jestem okropnie osamotniona. On ma nas w nosie. Mam taki mętlik w głowie bo on raz mówi tak raz siak. Mówi że jeszcze nie wie co będzie. Nowej sprawy sądowej nie założył. Nie wiem co robić czy czekać? nie potrafie normalnie żyć schudłąm 12 kg.. Jestem taka zmęczona... Nawet nie wiem czy napisałam wszystko w dobrej kolejności bo od tego wszystkiego kręci mi się w głowie. Tkwię w gównie i nie potrafie dojść do siebie.
Komentarz doklejony:
Lena trzymaj się kobieto!!! Nie da się ukryć trafiłaś na palanta , który w dodatku bezczelnie Cię wykorzystuje, gdy zostaje odrzucony wraca jak zbity pies , a gdy tylko ma okazję czmycha...no świnia po prostu! Bo to świństwo ewidentne zorientować się po tylu latach i w sytuacji gdy powiększa się Wam rodzina i porzebujesz jego wsparcia najbardziej na świecie, że jednak się rozmyślił i rodziny nie chce! EGOISTA, EGOISTA DO KWADRATU!!! Współczuję , bo widzę ,że cały ciężar związany z wychowaniem dzieci spada na Ciebie, a wielce hrabia nie będzie się wudzielał. To niedojrzały smarkacz ! Wiem jak to jest , bo byłam w podobnym gównie i pamiętam jak czułam , że jestem w jakimś potwornym gównianym czarnym dole z którego nie ma wyjścia...wiem, co przeżywasz...aż mnie boli jak sobie przypominam...Wydaje mi się że , że fakt iż tak drastycznie chudniesz świadczy o tym ,że być może pzrypłacasz to ...depresją... Słońce moje myślę ,że czas się udać po pomoc, do specjalisty i nie mam tu na myśli prywatnych wizyt, bo z własnego doświadczenia wiem, że w przychodniach na tzwNFZ pracują całkiem dobrzy specjaliści! Proszę umów sięna wizytę, bo zbyt dużo Cię to kosztuje! Twój mąż zdaje się wogóle nie dostrzegać twojego stanu! No ale to nie dziwne bo to pasożyt , który bez oporów wyssa do końca wszystko co od Ciebie otrzyma.
Komentarz doklejony:
A jak twoi rodzice ? Masz w nich wsparcie? Czy pomimo zaistaniałej sytuacji nadal mieszkasz u teściów?
Komentarz doklejony:
lona Bardzo ci dziękuję za tak szybką odpowiedź. Byłam u psychiatry ale przez moj stan (ciążę) nie był w stanie wypisać mi żadnych leków więc skierował mnie na terapię u psychologa. Niestety nic mi to nie dało nie czułam sie lepiej w żadnym stopniu więc zrezygnowałam... Mimo iż nadal jak kretynka go kocham, żałuję że dałam się nabrać jak odzyskiwał kontakt ze mną. gdybym na to nie pozwoliła może czułabym się lepiej. A teraz? - wróciło to wszystko do mnie 3 krotnie. Oddał mi na chwile bliskość której mi brakowało i zabrał znowu zostawiając mnie z niczym. Wiem że z waszej strony wyglądam na naiwniaczkę i kretynkę że nadal mam nadzieję ale nie wiem czemu nadal targają mną silne uczucia. I do tego stresy i nerwy. Żal i poczucie bezsilności. Zatraciłam gdzieś swoją własną wartość... Czuję się okropnie- wybrakowana... A tak bardzo się starałam wszystko dla niego robiłam..
Komentarz doklejony:
Nadal mieszkam u teściów. Tata nie żyje matka schorowana. Tutaj mam pomoc i swój kąt.. właściwie nie mam dokąd uciec.. Kurcze tak bardzo nie chciałam rozbijać rodziny a on mi to wszystko zabrał...
Komentarz doklejony:
Przepraszam,za te odstępy czasowe ,ale piszę w między czasie pracy...
Chyba masz mądrych teściów.
Komentarz doklejony:
karmisz syna piersią?może być problem z farmakologią.Może wsparcie grupy,rozmowa terapeutą wystarczy?
Lena23, ten człowiek (przepraszam) ma Cię za nic i jeśli nawet nie odejdzie dziś, zrobi to w jemu pasującym czasie i okolicznościach, ponieważ jeśli nawet jest zdolny do uczuć typu miłość, odpowiedzialność, współczucie, troska etc. nie żywi ich w stosunku do Ciebie.
Ochłoń - masz dzieci, a one mają wygląda, że tylko Ciebie, rozumiesz?
Komentarz doklejony:
JW , to przykre ale tego typu ludzie to nie powinni tworzyć zwiazków, dla nich miłosc to chwila a odpowiedzialnosc = 0
Piszesz, że czujesz się jakbyś umarła. Wraz ze zdradą rzeczywiście umiera cząstka z nas, ale my żyjemy nadal. Pokonujemy nasze demony, strachy, żal, rozpacz i co tylko jeszcze w nas siedzi. Budzimy się na nowo lepsi i silniejsi. Zaczynamy najczęściej od rzeczy małych. Drobnych przyjemności, biegania, czytania, chodzenia na siłownię. ...
Pomysłów jest mnóstwo. Ważne, aby zająć czas ( może głupie przy małych dzieciach) i umysł. Aby być wśród innych ludzi.
Jednocześnie są sprawy, które MUSISZ załatwić. Twój mąż okazał się draniem i kłamcą, więc nie wierz mu na słowo, że o was zadba. Załóż sprawę rozwodową, najlepiej z jego winy. Zadbaj o sądownie przyznane alimenty. Myślę, że Twoi teściowie zrozumieją ten fakt i mimo ewentualnego rozwodu będą Ci pomagać , choćby dla dobra swoich wnuków. Zadbaj też, aby ON jako ojciec widywał się z dziećmi i przejmował nad nimi opiekę. Abyś nie była cały czas uwiązana przy pociechach i mogła np gdzieś wyjść.
Powolutku dasz radę wyjść z tego doła .
Cytat
I zamierzasz wziąć go, a może raczej się, na przeczekanie? Nie podziała, bo (wybacz) dla głupiej gęsi (zakładam, że jeśli o Tobie myśli, to w ten deseń), co to czeka i gotowa jest na bezwarunkowe wybaczenie nigdy szacunku miał nie będzie. Chcesz mieć nadzieję, że zrozumie, poprosi o wybaczenie i będzie? Paradoksalnie jedyną według mnie szansą jest jakiś rodzaj jego poczynań - odrzucenie go zupełne - podanie o alimenty, separacja/rozwód etc. Gwarancji na powodzenie, jakiej byś oczekiwała nie ma. Jest szansa. Widzisz, teraz jesteś jego kulą u nogi zamiennie z kołem zapasowym. Zrób tak, żeby stracił grunt pod nogami. Jeśli się nie opamięta, no cóż...przynajmniej będziesz miała pewność, że nie liczysz się dla niego i nawet postawienie wszystkiego na ostrzu noża nic nie da. A może się opamięta z tego amoku?
Lena23, nie ma sensu rozmyślać "jak on mógł". Teraz jest czas na mobilizację, nie rozpacz i załamywanie rąk.
Może ja napiszę, jak bym to widział jako mężczyzna.
(przynajmniej się postaram)
Mam laskę na boku (dawna miłość), do której czuję nadal "coś", jednocześnie mam żonę, którą "teoretycznie kocham" (nie wiem czy można kochać teoretycznie) ale cóż tak to wygląda.
Aaaaa nie dam rady tego przedstawić.
Twój mąż to przedstawił idealnie.
Kawał skur....a i tyle.
Pokaż mu, że potrafisz, bo na razie widzi w tobie "opcję"
Jak? Ano tak:
1. Składasz pozew o rozwód z jego winy
2.Równocześnie składasz o alimenty
Nie ślinisz się na jego widok, nie rozmawiasz z nim poza tym co musisz.
Pokazujesz, że jest Ci obojętny!
Mężczyzna musi wiedzieć, że nie jesteś "opcją" tylko to jest koniec, i jak chce to musi od początku zaczynać.
KONSEKWENCJA DZIAŁANIA.
Spisz go po prostu na straty. Wiem że łatwo mówić, ale cóż takie jest życie.
Nawet ja wróci, to Ty i tak tego do końca życia nie zapomnisz. Pocieszysz się nim miesiąc i zaczną wracać myśli.
Pokaż mu na co Cię stać.
Komentarz doklejony:
I znowu się zaczyna... Ja zakończyłam temat z nim kilka dni temu. Udało mi się nie pytać, nie dzwonić i nie pisać. Zaczęłam go ignorować. A ten przyszedł i zaczął rozmowę niby nic bo pytał o moją mamę ale jednak to kontakt. Skoro tak to chyba zauważył co się dzieje i że olałam sprawę... Jak pytał odpowiedziałam oschle a ten do mnie żebym podeszła i porozmawiała... o ch..j mu chodzi? Widocznie nie jest taki obojętny... Nadal mam zamiar kontynuować i go olewać... Nie wiem do czego to doprowadzi ale może przejrzy na oczy gdy zrozumie że stracił wszystko bezpowrotnie... Wyrwijcie mi serce bo dłużej nie wytrzymam... :/
Komentarz doklejony:
Ostatnim razem gdy pytał co tam odpowiedziałam oschłym "nic" nawet na niego nie zerkając. Dziś znalazł temat do rozmowy... Może sprawdza czy w ogóle mam zamiar z nim gadać? A może boi się zamknąć "furtkę"? Nie wiem...
Cytat
Rany, Lena23, straszakiem w stylu przygaszona mina i odburknięcie "nic" za wiele nie zdziałasz. Rozkleisz się przy pierwszym milszym geście, znowu zastanawiając się, co też poeta miał na myśli, po czym on dalej robił będzie z niunią swoje i koło się zamyka...
Sonduje Cię Twój mąż i niestety, ale jest zawsze krok przed Tobą...Na moje oko, pozwalać mu jeszcze będziesz długo, łudząc się i oszukując...Ech...
Zrób jak mówię (pozew,alimenty), to pokaże że nie masz ochoty na żarty.
Przecież to czy się rozwiedziesz czy nie to jeszcze długa droga.
Jak każda żona zrobisz wszystko żeby wrócił, czujesz się gorsza, mniej atrakcyjna, po prostu masz męża maczo, którego wszystkie chcą, a ty go miałaś i straciłaś. Musisz odzyskać. Tak się wszystkie zdradzone kobiety zachowują.
Powiadam, iż nie jesteśmy gorsi w sensie wyglądu, ubioru itp. Nie wolno tak myśleć.
To Twój mąż podjął decyzję która zaważyła na całym Twoim i waszych dzieci życiu.
Zostawił Cię w ciąży. To kanalia.
Wiem że dzieci itp. ale szanuj się kobieto. Miej swoje zdanie i godność.
Dzieci macie wspólnie, i tak ty jak i on jesteście za nie odpowiedzialni. Nie ucieknie od opieki i alimentów.
Trafiłaś na takiego gogusia i cóż zrobisz. Nie wierzę że wcześniej nie wykazywał cech zdradzacza.
Napisz jeśli zechcesz pogadać. ja też się męczę, ale wierzę że to kiedyś minie .....