

| Rycho500 | 20. Lipiec |
| gabi11 | 20. Lipiec |
| Lenka69 | 20. Lipiec |
| anuska | 20. Lipiec |
| dodera1 | 20. Lipiec |
Crusoe | ![]() |
Julianaempat... | 00:32:04 |
#
poczciwy | 02:25:48 |
jacksparrow | 04:27:19 |
NieOddycham | 21:05:21 |
mój mąż był jednocześnie moim najlepszym przyjacielem. jesteśmy małżeństwem 7 lat. znamy się ponad 10. żyliśmy bez większych problemów. Zwykłe codziennie kłopoty. Bez dzieci. Zawsze mieliśmy tematy do rozmowy, zainteresowania, przyjaciół. wyjeżdżaliśmy na fajne wakacje, które planowaliśmy cały rok. przeprowadziliśmy się do większego mieszkania. wszystko świetnie. każdego dnia czekaliśmy na siebie aż wrócimy z pracy i porozmawiamy, spędzimy razem czas. w ciągu całego małżeństwa może dwie większe kłótnie, czasem mniejsze sprzeczki. Zawsze jedna, albo druga strona wyciągała rękę na zgodę. nie miałam nic przeciwko jego wyjściom z kolegami, czy przeciw temu że "marnował" czas grając na konsoli. nigdy nie przeszło mi przez myśl że może mnie zdradzić. często powtarzał, że kocha, że jest szczęśliwy. co wieczór mnie całował na dobranoc.
W maju wyjechaliśmy na krótki urlop ze znajomymi. Wszystko nadal świetnie.
W czerwcu mąż wyjechał na kilka dni w sprawach służbowych, właściwie wyjazd bardziej dla przyjemności niż pracy, pomagał przy organizacji zawodów sportowych dla pracowników. Pierwszy raz zdarzyło się że nie odbierał moich telefonów i sam rzadziej dzwonił. Myślałam, że pewnie sporo imprezują, jak to na męskich wyjazdach.
po powrocie powiedział że niby było fajnie, ale nie lubi beze mnie jeździć.
Stopniowo zauważyłam, że się zmienia. jest jakiś wyobcowany. Nie chciał nigdzie ze mną wychodzić, stał się oschły, prowokował kłótnie, jakbym nagle mu zaczęła przeszkadzać. Zaczął częściej wychodzić z kolegami, nawet wspomniał, że chciałby wyjechać na wakacje beze mnie. Przestaliśmy się kochać, unikał zbliżeń.
Któregoś wieczora pierwszy raz go zapytałam czy kogoś ma. Zaprzeczył. nawet zastanawiałam się dlaczego mi to przyszło do głowy. Ślepo mu wierzyłam, bo nigdy się nie okłamywaliśmy.
Była coraz bardziej napięta atmosfera. któregoś dnia wracaliśmy z imprezy od znajomych i po drodze do domu powiedział mi że mnie zdradził. Szłam do domu i płakałam, wyłam. powiedział że to było raz i że nie znam tej kobiety. Przez tydzień nie potrafiłam wydusić z siebie słowa. Spaliśmy w jednym łóżku a ja nie potrafiłam zrozumieć jak to się mogło stać. Wykrzyczał że to moja wina, bo dawno się nie kochaliśmy a on ma swoje potrzeby. Nie rozumiałam z tego nic.
Nie przepraszał nie tłumaczył, po prostu milczał. po tygodniu wyprowadził się do swoich rodziców. myślałam, że nie może sobie dać rady z tym co zrobił, że potrzebuje czasu. nawet się o niego bałam, że coś sobie zrobi. Minął miesiąc, czasami się odzywał, nawet pojechaliśmy na działkę dwa razy, ale cały czas nie wracał i nie próbował nic naprawić. jak go pytałam czy kogoś ma twierdził że nie.
Nic nie rozumiałam, mimo tego co zrobił tęskniłam strasznie. Chciałam ratować nasz związek. Któregoś dnia otworzyło mi sie jego konto na FB. Mieliśmy zapamietane wszystkie hasła, nigdy nie czytaliśmy swojej korespondencji.
Zobaczyłam wiadomości od jakiejś kobiety i zaczęłam czytać. Nie wierzyłam w to co widzę. czytałam kilka razy, bo myslałam że to jakiś żart czy reklama portalu randkowego. Mój mąż pisał obcej kobiecie, że ją kocha, że nie przeżyje bez niej weekendu (akurat wyjechała), ona prowokowała go wpisami typu że idzie sama pod prysznic że szkoda że go nie ma, i co robili ze sobą, co by chętnie zrobili .... Zrobiło mi się niedobrze.
powiedziałam mu że wiem, a on mi powiedział że to nie tak, że mnie kocha ale dalej nie wracał. nie mogłam spać, nie mogłam jeść. poszłam nawet do psychologa żeby dowiedzieć się co jest ze mną nie tak, co robić.
Czekałam na każdy jego gest, telefon, spotkanie. Nie mogłam uwierzyć że to tak po prostu się skończy.
A on zaczął żyć jak nastolatek, wyjazdy, imprezy, wyjścia z kolegami, takie szaleństwo, że w końcu rodzice powiedzieli, żeby się wyprowadził, bo nie mogli tego znieść.
Ja cały czas tłumaczyłam, wyciągałam rękę w kłopotach i czekałam.
W końcu powiedział, że nasze drogi się rozeszly i że chce rozwodu. Cały czas twierdził, że nikogo nie ma, chociaż wiedziałam, że to nieprawda.
Z wyjazdów dzwonił, przywoził drobne prezenty i twierdził, że się dobrze nie bawi.
ale nie zmieniał nic w swoim życiu.
postanowiłam, że nie złożę pozwu. Wiedziałam, że jeśli ja to zrobię, wszystko mu ułatwię i na koniec powie, że to ja tak chciałam. Zawsze zajmowałam się rachunkami, formalnościami, bo on nie miał głowy do takich rzeczy. chciałam, żeby od początku do końca miał świadomość, że to on zniszczył wszystko.
kolejny wyjazd, ty razem Londyn do przyjaciela, do którego mieliśmy jechać razem. Przysyłał zdjęcia, pisał na Viberze, po powrocie prosto z lotniska przyjechał z prezentami, ale caly czas nie wracał do domu. mówił, że nie potrafi żyć tak jak kiedyś, że nie potrafi podjąć decyzji bo co nie zrobi będzie żałował. Czułam, że cały czas chodzi o tą kobietę.
Stopniowo zaczął cześciej przychodzić, kilka razy został na noc w drugim pokoju. Później ślub brata (poprosił żebym z nim poszła) święta, koszmarne jak nigdy dotąd. On w domu ale myślami nieobecny, każdy wieczór poza domem z "kolegami".
Okazało się że wszystkie wyjazdy były z tą kobietą, że nawet w święta do niej pojechał, sylwester z nią, a w Nowy Rok w domu i jeszcze pretensje, że ja się czepiam i o coś go oskarżam. któregoś dnia przyszedł, powiedział "prawdę" o swoich wyjazdach i pomieszkiwaniu u niej i że z tym skończył. nadal spał osobno. na drugi wieczór wyszedł, przysłał sms, że przenocuje u kolegi. Okazało się, że poszedł do kochanki. Awantura, powiedziałam, żeby się wyniósł, a on wyrzucił mi rzeczy za drzwi i wykrzyczał, że jeśli mi nie pasuje, ja się mogę wynieść.
Stopniowo cała prawda wyszła na jaw. okazało się, że kocanka jest mężatką (mąż się wyprowadził, bo to kolejna jej zdrada), która lubi żeby ją sponsorować. mój mąż imponował przez kilka miesięcy kwiatami, prezentami, wyjazdami .... zapożyczył się. potrafił pożyczyć ode mnie pieniądze i zabrać k..... do hotelu. Świat mi się zawalił, mąż, najlepszy przyjaciel.
teraz mieszka z kochanką (dowiedziałam się przypadkiem, bo twierdził, że u kolegi), ona ciągnie kasę i przymierza się do naszego mieszkania. a on mając świadomość, że pogrąża się coraz bardziej nie robi nic. przepraszam, dalej w to brnie, udając, że ma pieniądze i zadłużając się coraz bardziej. Pije, sponsoruje ją, kłamie coraz bardziej wszystkim wokół.
nie ma kontaktów z rodzicami. prosiłam, żeby nie rozmawiali na nasz temat, a jak w końcu powiedzieli mu że wszystko wiedzą i jakie jest ich zdanie, skończyło się karczemną awantura. nie ma kontaktów z dawnymi przyjaciółmi, bo też nie pasowała mu ich opinia.
zachowuje się jak niepoczytalny. w końcu powiedział że to nie moja wina, że wszystko co mi zarzucał było po to żeby usprawiedliwić swoje zachowanie, że jest draniem.
teraz, odkąd wiem, że z nią zamieszkał, przestałam się odzywać (nasze kontakty i tak przeszły na etap sms czy komunikatora) i powiedziałam, że nie jestem w stanie mu dalej pomagać, rozumieć, tłumaczyć, być koleżanką.
najgorsze, że mimo upływu czasu nie jest łatwiej, nie przestaję myśleć ..... nie poznaję go. jest całkiem innym człowiekiem. tyle czasu mnie zwodził i wykorzystywał widząc jak cierpię, jak się męczę, wiedząc, że mu zawsze pomogę.
czy kiedyś przejrzy na oczy, czy zrozumie? czy stanie się znowu dobrym człowiekiem, jakim był? czy utonie w tym gównie...
nie mogę zrozumieć, że są na świecie tak wyrachowane kobiety, które mają za nic innych ludzi.
Cytat
Zabezpiecz się finansowo- jak najszybciej złóż o rozdzielność, żeby nie odpowiadać za jego długi.
Cytat
nie mogę zrozumieć, że są na świecie tak wyrachowane kobiety, które mają za nic innych ludzi.
NIe licz na jakieś nagłe przebudzenie. Twój błąd polega na pomaganiu mu gdy on pluje na Ciebie.
I zrozum- nie ta kobieta jest problemem. Tylko on.
Cytat
To przestań się zachowywać jak jego niańka. Jet dorosły i odpowiada za siebie.
Tak bardzo boisz się być sama?
Terapia wstrząsowa - złóż pozew o rozwód.
Cytat
Nie ona Ci przysięgała i nie ona zapewniała Ciebie o miłości.
Odnoszę wrażenie jakbyś tym zdaniem rozgrzeszyła swojego ukochanego misia a tym czasem on jest wyrachowanym draniem.
Wiem że cierpisz i to bardzo, ale w tym cierpieniu musisz też otworzyć oczy. Mimo wiedzy pozwalałaś mężowi na takie traktowanie Ciebie.
Pytasz co zrobić? To co powinnaś już dawno temu- zmienić zamki w drzwiach i obowiązkowo intercyza, jeśli tego jeszcze nie masz.
Cytat
ale twój mąż doskonale wie kim ona jest- to obiekt jego pożądania
Ty musisz zechcieć dostrzec kim jest twój mąż, co z tobą robił przez tak długi okres czasu i jak postępował.
Piszesz, że nie poznajesz swojego męża... A może nigdy go nie znałaś?...Niestety, niektórzy potrafią się świetnie maskować, latami wmawiać nam kim są, choć z tym obrazem, jaki kreują, niewiele mają wspólnego..
Myslisz, że jeśli ktoś kochałby Cię naprawdę, zrobiłby Tobie taką krzywdę? A potem z zimnym wyrazem twarzy, patrzył jak cierpisz? Nie zrobiłby nic by Ci ulżyć, by odkupić swoją winę, nie prosiłby, żebyś zapomniała, wybaczyła?.... Tak zachowuje się człowiek, który kocha?... Niestety, padłaś ofiarą człowieka pozbawionego uczuć... no może ma jedno... Uczucie bezwarunkowego uwielbienia własnej chuci...
Przez moment byłaś Ty, teraz jest jakaś kochanica, za kochanicą pójdą następne... Skąd to wiem?... bo to przeżyłam niestety.
Moja rada;
Przestań tego gościa utwierdzać w przekonaniu, jaki jest wyjątkowy... Bo go hołubisz, wybaczasz wszystko na pniu, starasz się żeby Cię kochał... A niech w cholerę idzie!! To wybrakowany egzemplarz, jak z nim zostaniesz, będziesz lata całe znosiła upokorzenia, a on tak czy tak kiedyś się na Ciebie wypnie. Tylko to będzie za późno dla Ciebie na budowanie nowego życia...Po pierwsze, będziesz zbyt zmęczona po latach z tym wybrakowanym egzemplarzem, po drugie zniszczy w Tobie całą radość i chęć zycia, po trzecie poczujesz się stara, wykorzystana, zmęczona..
Skracając... Przegrasz życie.
Dlatego otrzeźwiej, pomyśl o sobie... dlaczego to Ty masz budować coś z niczego, a jemu pozwalasz to rozwalać bezkarnie? Sama nie zasługujesz na uwagę?... Pomyśl..
Z pozdrowieniami
M.
Cytat
Istotne teraz jest to, żebyś Ty w tym syfie nie utonęła.
Żeby facet nie pociągnął Cię za sobą- on robi Ci świństwo, a Ty się zadręczasz, męczysz, rozgrzebujesz na czynniki .
Zadbaj o siebie , o swoją psychikę, postaraj się choć przez chwilę pomyśleć o czymś innym niż on.
Inaczej sama sobie zrobisz największą krzywdę takim zadręczaniem.
trzeba zrzucić z oczu klapki i zacząć myśleć
pierwsza rzecz rozdzielność majątkowa ... wierz mi dziewczyno ja po rozwodzie zostałam z długami męża ...to było bardzo bolesne przebudzenie ... kolejna rzecz zadbaj o siebie i marsz do psychologa ..
Nie możesz być jego wieczną niańką ...panienką na każde skinienie ..magiczną wróżką która rozwiąże jego problemy..
Przykro mi ale taktyka "ja mu pokarze jaka jestem dobra i wspaniała " nie działa ...
Widzisz on dalej czuje się jak wspaniale .. lata sobie z kwiatka na kwiatek używając ile wlezie a ty za niego załatwiasz przyziemne sprawy i na dodatek on wie że ty czekasz ... Po prostu idealne .
Czas zająć się sobą bo żyjesz dla siebie nie dla niego . Oczywiście że boli że jest ciężko ale jak nie zrobisz nic to będzie katastrofa
będziesz dalej nieszczęśliwa i samotna .
Wiosna czas na porządki .. uporządkuj głowę dopuść do głosu rozsądek i żyj najlepiej jak potrafisz
On, cały w skowronkach, metr nad ziemią, bielmo na oczach, żeby nie powiedzieć, że coś innego, w amoku totalnym!
A Ty? Jeden wielki strach i ból. I płonna nadzieja.
Czy dalej na to pozwolisz? Myślisz, że on przejmie się Twoim stanem?
Od tej pory, myśl tylko o sobie!
Żebyś Ty, w końcu, mogła się śmiać!
Trochę to potrwa, skup się na tym, co radzą inni: uzyskaniu komfortu materialnego, to pomoże Ci też ukoić emocje.
I nie dawaj mu powodu do triumfu, do poczucia, że kochasz go nad życie i czekasz grzecznie, aż mu minie!
Kot, co Ci po takim draniu?!
:cacy
Z drugiej strony nie chcę, żeby myślał że czekam i sama się na rozwód nie zdecyduję
A koszty możesz na końcu przerzucić w całości na pozwanego.
Jak masz czym negocjować , to wszystko da się załatwić.
Nie czekaj na jego łaskawość i ruch , tylko działaj.