Landexpzglosy | 01:12:46 |
JamesTon | 01:55:16 |
P1501 | 02:52:44 |
Rognar | 05:44:06 |
#
poczciwy | 06:31:26 |

Cześć. Na początku stycznia 2015, po jakimś 1,5 roku zaniedbywania żony (wielogodzinna praca, zmęczenie, brak ochoty na cokolwiek), dowiedziałem się romansie mojej żony, który trwał ok 3-4 m-cy. Kochanka poznała w pracy, była na 3 fałszywych delegacjach, które okazały się być wyjazdami do niego na 2-3 dni. Zaczęło się od tego, ze zauważyłem jak bardzo się ode mnie oddala i nagle po tym okresie obojętności obudziłem się i zacząłem myśleć, sprawdzać co się dzieje z moją zoną? Próbowałem się nawet do niej zbliżyć, bo poczułem po latach nagły przypływ miłości pożądania... Wtedy jeszcze o niczym nie wiedziałem... Po tym "martwym" okresie, gdy kochaliśmy się bardzo rzadko, nagle pojawiło się (z mojej strony) pożądanie i zaczęliśmy to robić prawie codziennie wieczorem... Jakież było moje zdziwienie, gdy pewnego ranka gdy próbowałem ją przytulić i dotknąć zaczęła płakać... Potem powiedziała, że płacze bo nic do mnie już nie czuje... Odtąd zaczęło się moje śledztwo. Uświadomiłem sobie, że praktycznie nie rozstaje się ze swoim telefonem, rozmawia na ogrodzie i w kotłowni przez długi czas, w końcu podpatrując hasło 2 razy przejrzałem jej telefon i ... krew mi zamarła w żyłach. Dowiedziałem się o nocach spędzonych u niego i planowanej wspólnej ich przyszłości. W czasie gdy wydawało mi się że wszystko jest ok, robiła to na przemian ze mną i z nim... Po długich rozmowach z nią i przy pomocy jej siostry, udało się z niej wyciągnąć przyznanie się do winy. Ale romansu skończyć nie potrafiła wahając się pomiędzy nim a mną. W końcu po mojej wyprowadzce na kilka dni i poważnej rozmowie postanowiliśmy się rozstać... Pojechała do niego, ale już na drugi dzień wróciła i powiedziała że nie potrafi żyć beze mnie i naszego syna (7 lat), ta jedna noc niby spowodowała, że zrozumiała kogo najbardziej kocha... . Kilka dni płakała, miała wyrzuty sumienia i mnie przepraszała... itp. Ale nagle znów stała się obojętna wobec mnie (cały czas tłumacząc, że nie jest jeszcze gotowa kochać się ze mną itp.) i taki stan trwa od 2 tygodni. Telefonu używa rzadko, praktycznie kilka razy dziennie przy mnie, ale... Teraz ja mam rozterki... Czy po tym powrocie to ona nie powinna się starać żeby wszystko oczyścić? Kocham ją i jestem zaślepiony, więc może Wy drodzy forumowicze otworzycie mi oczy... Czasem (nie zawsze) unika moich spojrzeń, a czasem jak ją chcę przytulić jest jak kłoda... Czy ona myślami nadal jest z nim? Jest ze mną prawie 3 tygodnie w domu, ale myślami chwilami jakby gdzieś indziej... Wcześniej miała smsami i telefonami z nim wypełniony czas, teraz zdarzają się dni że chodzi po domu i mówi że jej się nudzi (a widzimy się prawie tylko wieczorami ze względu na pracę) Jak mam się zachować? Zależy mi na tym związku, ale nic na siłę. Powinienem zachować dystans czy też okazać jej dużo ciepła i dać czas? Do tego mamy 7-letniego syna... Wspomóżcie jakąś radą!
Cytat
Oddaliliście się od siebie - z przyczyn typowo egzystencjalno-życiowych. Żona, po tych kilku latach kiedy endorfiny zakochania zanikają - postanowiła poczuć na nowo motyle w brzuchu. Zakochała się - czyli wytworzyła w swoim umyśle iluzję wspaniałego kochanka. Taką iluzję jest bardzo łatwo podtrzymać, gdy umie się manipulować kobietą.
Z tego co napisałeś, była próba przeskoczenia na gałąź kochanka - ale widocznie zakończona niepowodzeniem. Może kochanek mieszka w wynajętym pokoju, może ma kawalerkę i siedmioro dzieci oraz żonę - wróciła więc z płaczem i prośbą o "naprawianie" małżeństwa. Gdy zagrożenie wykopania z domu ustało, emocje opadły - oto mamy klasyczny dramat. Ty oczekujesz, że będzie przepraszać, że będzie Ciebie zdobywać, okazywać uczucie, miłość, seks. Ona - czuje się zagubiona w kobiecych uczuciach, wyprana z uczuć. Do Ciebie już ich nie czuje, nowe może niezbyt wygasły lub jest zawiedziona - to ten etap, kiedy nie mogąc uciec do kochanka z dzieckiem - kobieta czasem "uklepuje" teren.
"Uklepywanie terenu" przeważnie polega na negocjacjach z kochankiem o to, by tenże zaczął się starać o warunki lokalowe na nowe gniazdo. Albo - gdy nici z tego romansu i sprawa się rypła - pojawia się marazm i nuda - tkwi w nudnym starym związku. Zniknęło zagrożenie rozstaniem, są odwrócone role - to Ty zacząłeś się o nią starać, a jej to wisi - czuje się wyprana z uczuć, pusta.
Powiem tak - bez wizyty w poradni, bez terapii dla par - sami sobie z tym nie poradzicie.
Przy braku dojrzałości - żona może mieć zupełnie inne dziecinne oczekiwania. Kobiety często oczekują stanu nieustannej fascynacji i endorfin jakie są w stanie zakochania. Gdy to po czasie, uwarunkowane naszą biologią zanika - czują się zupełnie niespełnione, szukają potwierdzenia swojej atrakcyjności, kolejnego adoratora i miłości - który ponownie wyzwoli w nich te endorfiny.
Tymczasem, nie chcą przyjąć do wiadomości, że wchodząc w związek jakim jest małżeństwo - wchodzą w zobowiązanie długoterminowe, że kolejne etapy powinniście przechodzić razem - od stanu fascynacji, zakochania, miłości - po poczęcie dziecka, opiekę, troskę i przede wszystkim - przyjaźń do późnej starości.
Trafiła Ci się niedojrzała emocjonalnie kobieta - więc tylko potencjalna terapia dla par może być dla Was szansą. Sami sobie z tym nie poradzicie, zaczniecie się nienawidzić zamiast przyjaźnić - i skończy się to katastrofą.
Gdyby boczniak chciał ją wraz z jej dzieckiem, to ona w pięć sekund spakowałaby się i poszła do niego.
Ty jesteś typowym wróblem w garści, lepszym niż gołąbków sto na dachu.
Nie buduj na podstawie powrotu tej kobiety żadnych mitów wielkiej miłości, jaka niby między wami jest, bo to bez sensu.
Ta kobieta kocha innego, a z Tobą jest, bo nie ma innego wyjścia. Minęło trochę czasu, więc złość na boczniaka troszkę jej przeszła, powoli wracają do jej głowy wspomnienia najszczęśliwszych chwil, jakie z nim spędziła, złe momenty wymazują się z pamięci i ona chodzi Ci teraz po domu przypominając zombie. Dlatego sztywnieje, gdy Ty ją przytulasz, płacze po kątach i robi uniki.
Jeśli chcesz odzyskać tę kobietę, to przestań łazić za nią i wchodzić jej w cztery litery i to bez wazeliny.
Oddal się od niej i pokaż, że Twoje życie na niej nie zaczyna się i nie kończy. Ludzie rozwydrzają się, potrafią być nawet bardzo bezczelni, gdy wyczują, że moga sobie na to pozwolić. Nie szanują tych, którzy pozwalają im na nazbyt wiele. Pokaż, że Ty nie będziesz jej się narzucał, że nie zginiesz marnie, gdy jej zabraknie. Nie rozwydrzaj tej kobiety.
Boczniak pokazał tej babie jej właściwe miejsce w szeregu, a przecież ona nie przestała go przez to kochać- nie daje Ci to do myślenia?
Nie kocha się kogoś za coś- kocha się kogoś tak po prostu, nawet gdy obiekt nami pomiata, to przecież dalej się kocha, jesli jest to miłość. Twoje staranie się o uczucia tej kobiety nie mają więc najmniejszego nawet sensu. W końcu zacznie się ona Ciebie brzydzić, jesli już tak nie jest. Będzie chodziła z Tobą do łóżka, będzie udawała orgazmy, ale tak naprawdę będzie marzyła o boczniaku. To, co dzieje się między wami, to nie jest etap polegający na tym, że Ty miałbyś zdobywać tę kobietę w taki romantyczny sposób.
Tylko porządny kop z Twojej strony mógłby sprawić, że objawisz się tej kobiecie, jako ósmy cud świata. Na razie ósmym cudem świata jest boczniak, ale boczniak jest dla tej kobiety niedostępny- dlatego właśnie ona tak bardzo go pożąda i pragnie. To chyba nie jest taka typowa dzi...w..ka, która puszcza się z chłopami- ona rzeczywiście zakochała się w bocznym.
Nie wiem czy terapia wam pomoże, bo ja jakoś nie wierzę w to, żeby na skutek terapii ktos zakochał się w kimś. Jakim cudem jakaś pani psycholog miałaby sprawić, żeby Twoja żona zakochała się z Tobie? Może nauczycie się na tej terapii rozmawiać ze sobą, komunikować w sposób właściwy, ale to nie ma nic wspólnego z miłością. Zako****emy się czasem w bardzo absurdalny sposób i w obiektach tak niewydarzonych, że w głowie się nie mieści- czy jakiś psycholog może mieć władzę nad tym czy ktoś się w kimś zakocha, czy nie? To niedorzeczne.
Oddal się od tej kobiety i nie chodź z miną cierpiętnika, nie narzucaj się jej, nie kłóć się z nią, niczego nie wymuszaj. Rozlicz ją za łajdactwo i pod tym względem bądź nieugięty.
Ty płać tylko i wyłącznie swoje rachunki i rozliczaj się z każdego grosza, jak jakiś Żyd. Niech nie przychodzą Ci do głowy pomysły, by wspierać tę kobietę w czymkolwiek- nie rób dla niej nic, nawet tyle, ile jest brudu za paznokciem. Niech kobieta radzi sobie sama albo niech nauczy się wyciągać łapę w stronę boczniaka , by boczniak poczuwał się do utrzymywania swojej doopy. Ty mieszkaj sobie w swoim pokoju, kupuj jedzenie tylko i wyłącznie dla siebie, płać tylko za siebie(prąd, gaz, cokolwiek by to miało nie być), dbaj o swoje zdrowie, zapewniaj sobie rozrywkę, rozpieszczaj się i miej w doopie babę, która nocami marzy o wacku jakiegoś boczniaka.
Jednocześnie zacznij działać w kwestii mieszkania- może wpadnie Ci do głowy jakis sensowny pomysł?
Terapia jak najbardziej wskazana, ale tylko i wyłącznie dla Ciebie. W kwestii tej kobiety nawet na centymetr nie wychodź przed szereg. Najwyżej pójdzie sobie babsko do innego- myśl o niej w czasie przeszłym. Jeśli będziesz narzucał się jej, całował ziemię po której ona stąpa, to sam do siebie stracisz szacunek, a baba będzie postrzegała Cię, jako pipę. Niech przynajmniej ciebie szanuje, jesli nie może kochać. Powodzenia.
Komentarz doklejony:
Cokolwiek kupisz córce, na wszystko bierz rachunki. Nie dawaj tej kobiecie nawet złotówki do ręki, bo nie wiadomo czy ona nie wyda tej złotówki na swoje potrzeby albo na to, by nie zaszaleć w kuchni i nie przygotować wałówki dla boczniaka- skąd wiesz czy kobieta ta nie wozi boczniakowi żarcia, które kupuje za Twoje pieniądze? Kobiety lubią rozpieszczać swoich facetów robiąc im kulinarne niespodzianki. Zrób tak, by ona miała realną szansę na to, by na własnej skórze przekonac się na ile boczniak mysli o niej powaznie, na ile on gotów ją wspierać w normalnym szarym zyciu. Jeśli ta kobieta poprosi cię o jakąkolwiek przysługę np. o podwiezienie jej gdzies tam. to Ty spokojnie jej powiedz, żeby zadzwoniła do boczniaka i żeby to on ja podwiózł albo coś naprawił. Oddziel się od tej kobiety pod każdym względem, ale nie wyprowadzaj się z domu, bo niby dlaczego Ty miałbyś dopłacać do jej wielkiej miłości? Niech boczniak ponosi koszty- Ty już nie musisz mieć żadnych zobowiązań wobec tej kobiety. Sprawę mieszkaniową prędzej czy później sobie uregulujesz. Nie kłóć się z nią, z niczego nie rozliczaj, chodź sobie po domu z uśmiechem na twarzy i miej w doopie jej miny albo zaczepki.
Komentarz doklejony:
oczywiście sobota jest dzisiaj/ale ten czas leci/ i dzisiejszy wieczór miałam na myśli.
Komentarz doklejony:
Dodam jeszcze, ze to był związek na odległość, on mieszka w innym mieście. Zaczęło sie od rozmów przez tel, a potem 3 udawane delegacje zony - wyjazdy do niego. Tak na co dzień wiec sie nie widują. Żona twierdzi, ze to wszystko skończone...
Ale taniocha i tandeta! I Ty łyknąłeś taką ściemę? Zejdź na ziemię i to w trybie pilnym.
Baba jest wyrachowana i kuta na cztery nogi- okłamywała Ciebie i okłamywała tego drugiego- Ty po prostu za wcześnie namierzyłeś boczniaka i przez to popsułeś jej szyki. Ona nie zagnieździła jeszcze wystarczająco mocno swojego doopska w domu boczniaka, żeby Tobie aż tak wysoko podskoczyć.
Skąd wiesz, że nie było tak, iż to rodzice gacha jej nie pogonili? przecież raczej ciężko jest wyobrazić sobie, by rodzice gacha przychylnym okiem patrzyli na puszczającą się z ich synkiem mężatkę- no matko święta. Zacznij chłopie myśleć- życie to nie bajka. Ona musiała doznać tam niezłego upokorzenia (albo ze strony boczniaka, albo ze strony jego rodziców), skoro rano doznała olśnienia pod wpływem promieni słonecznych. Nie łykaj takich bzdur, bo ona śmieje się z Ciebie, z Twojej naiwności i postrzega Cię, jako idiotę. Patrz na fakty, a są nimi czyny tej kobiety. Niech nie interesuje Cię to, kim ona była dla boczniaka, czy on ją kochał, czy tylko używał, jakie on ma wobec niej plany, a jakich nie ma i nigdy nie będzie miał. Liczy się tylko to, co dotyczy Ciebie. Na tym tylko się koncentruj. Nie zabiegaj o kogoś, kto za Twoimi plecami robił Ci świństwo. Włóż do jej kieszeni pozew rozwodowy, spakuj jej manele i odwieź ją do boczniaka= zrób to i dosłownie i w przenośni. Inaczej ktos będzie traktował Cię jak piąty gatunek faceta, a Ty będziesz stał i dziwił się dlaczego tak się dzieje. Masz byc facetem, z nie pipą.
Pewnie myślała, że jego rodzice rozwiną czerwone dywany i będą sypać kwiecie bo princessa przyjechała.
Tam nastąpił zgrzyt na linii on-ona -rodzice.
I teraz ona tęskni, snuje się po domu z obrazami jego w głowie- dokładnie tak jak radzą dziewczyny- spakuj , odstaw do kochanka, wstrząśnij. Może coś dotrze do bujającej w obłokach mimozy.
To wyjdzie jej na korzyść; naprawdę;
Niezależnie czy dopuścisz ją za jakiś czas do siebie czy puścisz wolno, zmienisz układ , który narzuciła;
Za wszelką cenę wyrzuc ją z siebie, bo na tym żeruje; W takim układzie, albo wróci do gościa za jakiś czas, albo znajdzie sobie pocieszyciela po zawodzie miłosnym;
Ty się nie liczysz; jesteś bezpiecznym zapleczem, taką bazą w której jest nudno;
Zapewnij jej atrakcje jakich się nie spodziewa !
Tego przeciesz szuka, daj jej to; niech poczuje że żyje;
Musisz stawiać ostre warunki, bo nie jesteś dla niej facetem, nie jesteś samcem, przywódcą stada;
Wypierdziel ją z niego, ona musi naprawdę stracic, a nie na niby, wiedzac że mogła wróćic;
Musi Cię naprawdę stracić, żeby podjąć prawdziwa decyzję; Wtedy dopiero zobaczysz czy warto. Teraz to cyrk na kółkach;
Twoje postawa, to wolna agonia zwiazku i można przewidziec jak będzie z dużym prawdopodobieństwem; Chyba, że jesteś typem wycieraczki podłogowej i lubisz jak Cię dręczą, to nie zawracaj tutaj ludziom głowy;
Potrzymasz ją w stresie jakiś dłuższy okres, to dopiero zacznie normalnie mysleć...;bo teraz fruwa w obłokach i wciska Ci straszny kit; bo Cię zna i wie, ze łykniesz; bo ma nad Tobą władzę i o tym wie; Musi ją zupełnie stracić;
Kumasz ?
Cytat
Cytat
Wygląda na to, że raz na jakiś czas każde z Was cierpi na narkolepsję
Pełne wiaderko zimnej wody niewątpliwie żonie się należy. Ty już swoje dostałeś za zaniedbywania, z których (mam nadzieję), zdajesz sobie sprawę.
A potem...rany, obudźcie się w końcu - życie ucieka, figle płata, obcy na horyzoncie, dzieciak w pokoju obok...
Napisze cos co raczej bd sprawdzianem dla twoje wiaroułomnej
Wnieś o searacje i wykop ja z domu
wowczas zobaczy ze naprawde cie zranila albo bd sie o ciebie starac albo zobaczysz co to za kobieta pileczka jest po twojej stronie
Cytat
Tam nastąpił zgrzyt na linii on-ona -rodzice.
I teraz ona tęskni, snuje się po domu z obrazami jego w głowie- dokładnie tak jak radzą dziewczyny- spakuj , odstaw do kochanka, wstrząśnij. Może coś dotrze do bujającej w obłokach mimozy.
Dokładnie tak jest teraz snuje się po domu, wspomina tęskni. A Ty, drań debil który zniszczył takie cudowne uczucie takie pełne pasji, romantyczności.
Jak napisano wcześniej kubełek wody na otrzeźwienie. Spakuj ją i odstaw do kochasia. W większości przypadków jakie znam gdy zdrajczynie starały się to one inicjowały bliskość, wręcz potrafiły "zaskoczyć" małżonka a tu co? A tu pani snuje się po domu jak cień człowieka i musi patrzeć na Ciebie.
Powiem tak, nic do niej nie dotarło. Gałąź się złamała, małpce groził spad na D U P E z dużej wysokości i .... I wybrała to co pewne. Przeczytaj sobie bajkę Krasickiego "Wół minister". Ty jesteś takim wołem niestety. Broń Boże nie chcę Ciebie urazić ale tak to widzę. Problemem jest to że Ty teoretycznie pozwoliłeś aby pani nie zobaczyła swojego księciunia w całej okazałości. On cały czas siedzi w jej głowie. A Ty jego rodzice to co stanęło na drodze do ich szczęścia.
Tęskni łazi przygaszona wiec po co Tobie baba która snuje się po waszym domu i myśli o innym facecie niech do niego spada. Tylko problem on mieszka z mamusią rano rodzice robią mu kanapeczki, ciepłe kakao a tu baba z dzieciakiem.
Ona najzwyczajniej powinna była zobaczyć na własne oczy jak jemu na niej zależy . A co zobaczyła? Meża i "teściów" niszczących to piękne uczucie.
Zależy tobie na niej musi się obudzić (jeżeli to możliwe). Tylko kubeł wody na głupi łeb. A jeżeli nie poskutkuje trudno. Po co Tobie ktoś kto mentalnie tęskni za innym facetem?
moim zdaniem, rodzice boczniaka zareagowali i dostała kopa od nich a nie od niego... gdyby był mężczyzną...to po prostu wyszedłby razem z nią z domu rodzinnego... ale takie cóś...jest tylko możliwe w przypadku gdy ma się do czynienia z mężczyzną a nie kopulantem... osobiście spotykałem się z sytuacjami gdzie pani najsampierw stawała na głowie dla jakiegoś chłopaka...a kiedy sprawa się rypła... łaskawie pozwalała się adorować... nie wyczuwałem w tym uczucia za grosz... po prostu czekałem na podobny poziom zaangażowania je w przypadku tego kogoś innego... nie wiem, wyczuwałem jakiś opór przed takimi sytuacjami, Pan Bóg uchował bo pewnie pisałbym o czymś podobnym jak pan czy ktoś inny... w każdym razie dobrym sprawdzianem będzie podwiezienie jej razem z rzeczami do domu boczniaka i na pożegnanie przed drzwiami wręczenie jej pozwu rozwodowego i stanowcze oświadczenie, żeby nie pokazywała się w domu który nie jest już jej domem... będzie bolało... ale to jest gangrena którą trzeba wyciąć i wypalić... oczywiście jako katol muszę poradzić jak uratować małżeństwo... to prosta, ona także tego musi chcieć całą sobą... musi hcieć uratować związek z panem i dzieckiem a nie marzyć o doopcyngierze... ktoś wyżej powiedział, że pewnie się nudziła... ok proszę zapewnić jej extremalne przeżycia... może otrzezwieje...jeśli nie...jej wybór pan zrobił wszystko co było można zrobić...3maj się pan...i nie daj się pan rolować...przede wszystkim nie dotykać jej ani nie próbować nawet... to powinno przywrócić panu szacunek do samego siebie...niech pan ratuje swoją godność...
Ty łyknąłeś ściemę i zacząłeś starać się o nią, jakby chcąc wynagrodzić jej fakt, że przez ostatnie półtora roku mniej się starałeś.
Gdy człowiek chce kogoś uderzyć, to kij zawsze znajdzie- ona uczepiła się tego, że za dużo pracowałeś i w związku z tym kobieta poczuła się zaniedbywana. Bzdura totalna. Gdyby to była porządna kobieta, to trzymałaby się domu, siedziałaby na doopie i dbała o to, co ma. Ona zamiast tego wydawała Twoją kasę na podróże do boczniaka, by puszczać się z obcym chłopem, na dodatek na oczach jego rodziców. Ciekawe jako kto ona tam się tam przedstawiała? Naopowiadała bzdur jakiemuś naiwniakowi, zrobiła z Ciebie typa spod ciemnej gwiazdy i miała czelność zawracać komuś cztery litery.
Czy boczniaka poznała na portalu randkowym? Pewnie tak, skoro to facet mieszkający w innym odległym mieście. Na portalach randkowych pełno jest takich właśnie nieszczęśliwych w małżeństwie mężatek, a gdy przyjdzie, co do czego, to nagle okazuje się, że mąż pojęcia nawet nie ma, że jego małżeństwo się rozpada albo już się rozpadło. Baby spotykają się z facetami, niektóre namierzają bogatych, starszych naiwniaków, którzy robią za sponsora, a gdy robi się gorąco, wtedy one przerzucają się na kolejnego. W domu dziecko, mąż, zaniedbane sprawy, a taka hula po internecie i łajdaczy się po knajpianych kiblach z portalowymi cwaniakami albo wyciera się z nimi po hotelach, autach albo polanach leśnych. Mało to się słyszy o takich przypadkach? Całkiem niedawno miałam przyjemnosć widzieć taką właśnie parkę- rzecz działa się w uliczce przy parku, samochód chodził w górę i w dół, tak się tam naparzali- też zapewne miełłość zakazana. Sprawdź sobie w jaki sposób ona poznała tego boczniaka. Może ona nie siedzi na portalach- ja snuję tylko takie domysły.
Nie wierz też za bardzo w to, że ona nie będzie próbowała odnowić kontaktu z boczniakiem. Za jakiś czas będzie kombinowała, bo ja nie sądzę, by tak łatwo się poddała. /kobieta ta zdolna jest do kłamstwa, zdrady, więc i uknucie jakiejś intrygi też nie będzie dla niej zbyt trudne ani odrażające.
Ty uważasz, że do straty boczniaka przyczyniłes się Ty i jej siostra- ja uważam, że rodzice boczniaka też dołożyli swoją ciegiełkę. W zyciu nie uwierzę w to, by starsi ludzie nie mieli obiekcji, co do wyboru ich syna. No chyba, że i oni zostali okłamani i pojęcia nie mieli, że pod ich dachem siedzi puszczająca się czyjaś żona.
Opcja z odwiezieniem rzeczy do gacha i jej samej, póki co, odpada więc, bo oblubieniec raczej nie przyjmie od Ciebie takiego daru.
Pozostaje więc pozew rozwodowy wręczony do ręki pani- zombie. Po co Ci żona, która nocami marzy o wacku innego faceta? Cudza kobietę będziesz hołubił i utrzymywał? Bez przesady. Nawet idiotyzm ma jakąś granicę.
Trzymaj się i nie daj się, bo za jakiś czas sam będziesz chodził, jak skołowany. Nie trzymaj się nikogo na siłę i nie błagaj o czyjeś względy. Będzie chciała, to sama do Ciebie wróci, ale nie na jej warunkach, tylko na Twoich, o ile Ty oczywiście, będziesz chciał ją z powrotem przyjąć. Bo całkiem niewykluczone, że po czyms takim, Ty nie będziesz już chciał takiej kobiety.
Nie wiadomo, jak będzie- na razie martw się o to, co dzieje się teraz i na tym koncentruj. Powodzenia.
Komentarz doklejony:
I wiesz, przyszło mi do głowy jeszcze jedno- napisałeś, że boczniak nie chce już tej kobiety, bo poznał się na niej i nie chce brać sobie na kark kogoś, kto kłamie. Widzisz, jaki to mądry facet?
Pomysl więc teraz logicznie- dlaczego Ty miałabyś chcieć taką kobietę, która okłamała Cię i jakby tego było mało, to jeszcze zdradziła? I taką, która dalej Cię ściemnia?
On może sobie grymasić i kręcić nosem na dary, jakie los podsuwa mu pod ręce, a Ty nie możesz? A to z jakiej racji Ty miałbyś być głupszy niż on?
I niby dlaczego Ty miałbyś brać ochłapy po kimś innym?
Weź się w garść, bo za chwilę zrobią z Ciebie pomiotło, a Ty będziesz stał i dziwił się dlaczego ktoś tak Cię traktuje.
Im bardziej będziesz szanował samego siebie, tym bardziej ludzie będą liczyli się z Tobą. Poczciwców i chodzące dobroty zazwyczaj wykorzystuje się i lekceważy. Tak więc nie daj się. Głowa do góry.
po pańskim domu szwenda sie kobieta która tęskni ale nie za panem... to jest obcy człowiek... wdodaku odczuwam tu jakieś poczucie winy z pana strony a propos działania pańskiego i siostry żony... proszę pana, to, że pan ciężko pracował na byt rodziny miało przełożenie na związek...zamiast cieszyć się i wspierać pana w tym niełatwym życiu...dostał pan kopa... dodatkowo...najwyrazniej okłamała doopcyngera... no i stawiam dolary przeciw orzechom, że rodzice "kolegi" wyperswadowali jej zamieszkanie pod ich dachem... więc wróciła do pana robiąc panu łaskę... pomyłka, to pan ma dyktować warunki... widocznie kop jakiego zebrała był za słaby... to powinien być megahiperkopniak który jej uświadomi, że pogrywanie własna rodziną to nie jest zabawa...to jest kopanie grobu za życia bliskim i sobie...
ona powinna klęczeć przed panem i skakać wokół pana... bo to ona rozpieprzyła pańską rodzinę... najwidoczniej położyła krzyżyk na panu...
szkoda... może ją pan kochać ale nie wolno być panu miękkim bo znowu zrobi pana w konia... powodzenia i 3maj się pan
Dostałeś tutaj rady, które idą generalnie w jednym kierunku, Twoja zona powinna odczuć na własnym doopsku, że nie może sobie igrać z Twoimi uczuciami i ze nie jestes kanapowcem, który potulnie godzi sie na to co ona wyczynia. I to jest własciwe. Jest jedno ale. Swoje działanie powinienes oprzeć na przemyslanym działaniu i swiadomości, czego naprawdę chcesz. Jesli podstawa działania uczynisz negatywne emocje w stosunku do zony, mozesz sie od nich nie uwolnić przez długie lata niezależnie od tego czy będziesz z żoną, czy nie. Niestety dominuje tu przekaz: wyrachwana suka, marząca o wacku kochanka, która powinna Cie teraz na kolanach błagać o przebaczenie, a nie strzelać fochy i udawać księzniczkę.
Jednak to są bzdury, wyniające z tego, że niektórzy potrfia sie karmić tylko nienawiśćią, zamiast postrać sie cokolwiek zrozumieć.
W jakim sensie mozesz sie cieszyć, ze Twoja zona tak sie zachowuje, przynajmniej wiesz na czym stoisz. Przecież mogałby udawać przed Tobą nawróconą, a za plecami zacząć znowu spotykac sie z kochankiem łapiąc dwie sroki na raz. Na razie póki co nie jest tak wyrachowana. Zresztą byłoby to co najmniej dziwne, gdyby tak po prostu potrafiła zapomnieć o kochanku, kiedy tak gwałtownie przerwał się jej sen. Przecież ona dopiero co się nim zachłysnęła, zauroczyła, poznała te jego kolorowe piórka i pewnie mysli, że jest zakochana. Kto potrafiłby tak w jednym momencie zapomniec o tym wszystkim? Te które to udają padając na kolana są po prostu bardziej cwane.
Twoja rola to pokazać żonie jakie sa konsekwencje takich beztroskich zachowań. Musi uwierzyć w to, że Cię straciła, przemyśleć to czym sa prawdziwe uczucia, a jesli bedzie juz świadoma, łatwiej jej bedzie wybrać to co jest ważne.
Musisz być jednak konsekwentny, mieć swiadomośc i być przygotowany na to, ze albo ją w pełni odzyskasz, albo zupełnie ja stracisz. I mysle, że to bedzie najtrudniejsze, bo to z jaka latwoscią przyjąleś ja po powrocie od kochanka świadczy o tym jakim strachem napawa Cię myśl o tym, ze moze zabraknać jej w Twoim życiu.
I tutaj kusi myśl, żeby pość na skróty, zeby znienawidzieć, bo... to przecież wredna suka jest, ale to droga donikąd, bo zamiast poszukać w życiu szczęścia możesz przez lata byc zatruty nienawiścią.
Bądź konsekwentny, nawet bezwzględny kiedy będzie płakać i błagać, bo to nie da się załatwić w tygodnie, to będą miesiące jeśli nie dłużej, ale nie ulegaj złym emocjom, zachowaj dystans, który pozwoli Ci sie w tym odnaleźć i wybrać właściwe rozwiązanie.
Ja muszę być pewien, że ta kobieta mnie kocha, żeby w ogóle dalej z nią coś planować. W telegraficznym skrócie: prezent przez boczniaka nie przyjęty... przestałem za nią łazić i powiedziałem że nie wiem czy ja w ogóle chciałbym z nią jeszcze być po tym wszystkim... od tego czasu żona zaczęła "chodzić" za mną, interesować się z kim piszę i rozmawiam, szukać rozmaitych form kontaktu... ("przypadkowy" dotyk, rozmowy, snucie planów na przyszłość ze mną itp.). Ja, czyli "temat zastępczy", nie dam się nabrać tym razem. Trzymam ją na dystans i działam dalej... Życzcie mi wytrwałości i powodzenia niezależnie od tego jak to się skończy