

| dusiaczek12 | 11. Grudzień |
| monika0070 | 11. Grudzień |
| goniusias | 11. Grudzień |
| mona12 | 11. Grudzień |
| Uma | 11. Grudzień |
JamesTon | 00:50:17 |
Landexpzglosy | 01:05:06 |
soighlah | 02:48:19 |
Sfinks | 04:01:35 |
Julianaempat... | 04:38:26 |

Witam po 2 latach...tu chyba faktycznie mało kto nie wraca....takie krótkie przypomnienie- mąż mnie zdradził chciałam odejść jemu zależało,bardzo zależało, mamy 2 małych dzieci wiec dałam szansę..oczywiście na warunkach..wszystko kontroluję, zaufanie polega tu na kontroli...przez pierwsze pół roku byłam dla dzieci choć przyznaję, że malował mi świat na różowo...stopniowo odzyskał mnie i generalnie jestem zadowolona...choć dziwnie to zabrzmi związek zyskał...oczywiście zaufania nie ma- nie wiem...w moim przypadku chyba nieodwracalne więc kontrola trwa nadal...i teraz on chce negocjować warunki ...chodzi o tzw. imprezy służbowe...ma taką pracę, że czasem musi się gdzieś pokazać,pobyć z pracownikami-jest szefem...do tej pory miał limit i wracał....nie wiem jak ten temat ugryżć...czy ci którzy zdradzili myślą, że czas leczy rany i działa na ich korzyść aż tak bardzo, że po jakimś czasie można wrócić do tego sprzed? oburzyłam się tym okropnie, zrobiłam awanturę i akurat wypadł mu wyjazd...chciał się pogodzić i porozmawiać ale z mojej winy to nie wyszło...jestem zła na jego niezrozumienie sytuacji...dla mnie zdrada była traumą i nie potrafię o tym zapomnieć, sytuacje które powodują miedzy nami jakiekolwiek spięcia przenoszą mnie do punktu wyjścia- nigdy mu nie wybaczę! choć minęły prawie dwa lata mam tą świadomość, ze szansę dostał tylko ze względu na dzieci....może faktycznie ludzie po zdradzie powinni się rozwodzić? może jeżeli decydują się zostać to powinni wypracowywać kompromisy i próbować funkcjonować normalnie? może ktoś z Was miał podobne problemy i zechce coś podpowiedzieć....
Dlaczego nie chodzisz z nim na te imprezy?
Ale najważniejsze jest to, że choćby i minęło wiele lat to wciąż boli. Niech ktoś mnie przekona, że danie szansy po czymś takim jest czymś dobrym? Serio niech ktoś mi napisze, że warto. Nie dla dzieci, kredytu, znajomych, ale dla samego siebie. Że to po latach staje się tylko nieostrym wspomnieniem.
sade35 czy chodzisz do psychologa? Bo ta dwuletnia męczarnia zaraz padnie ci na głowę. Nie chcę nawet myśleć co się z tobą będzie działo jak mąż będzie jeździł na te imprezy. Zeżre cię to od środka, bo do tej pory nie poradziłaś sobie z tymi emocjami.
Kobiety zdradzone często piszą, że gdyby zdarzyła się kolejna zdrada to one są już psychicznie przygotowane do odejścia. Zmieniły swoje myślenie, że mąż nie jest już ich słońcem, a one tym doświadczeniem stały się silniejsze.
W którym miejscu ty jesteś?
Cytat
Po latach (minie niedługo chyba 7) staje się to nieostrym jedynie wspomnieniem. Serio
nie chodzę na imprezy z mężem, bo to imprezy służbowe..zwyczajnie nie mam ochoty a poza tym byłabym jedyna spoza...ale na ostatnią chciał mnie zabrać, nie zgodziłam się więc nie poszedł....przez cały czas od zdrady jest naprawdę ok więc analizując wasze odpowiedzi doszłam do wniosku, że spróbuję dać mu szansę- przegadaliśmy temat i zgodziłam się na dwie imprezy..już jak powiedziałam to pożałowałam,oczywiście, że będę się denerwować ale z drugiej strony zobaczę jak on się zachowa....nie chodzę do psychologa i nikt o zdradzie nie wiem- sprawę załatwiłam sama choć może przydałoby się czasem wygadać-zaglądam tu i czytam....w którym miejscu jestem ...nie wiem ale co do jednego to przyznaję rację, że patrzy się na tę drugą osobę inaczej,że zaufanie to czysta karta dana tylko raz, że jestem pewna,że przy minimalnym podejrzeniu odejdę i nigdy tamtej zdrady nie wybaczę ale nie męczę się jego obecnością i na dzień dzisiejszy jest naprawdę dobrze....ale czujna będę, warunków ugody nie negocjuję i kontrolować trzeba...wydaje mi się, że on rozumie swoją sytuację i moje nastawienie....ale skoro jest, skoro walczy, skoro dba, skoro znosi kontrole to powinno być oki....zobaczymy....
pozdrawiam bardzo gorąco, jesteście pomocni i cieszę się,że zawsze odpowiadacie
Co nie znaczy, że komuś innemu nie może się udać!
Po pierwsze; nie będziesz wiedziała z kim żyjesz, jeśli go nie wypuścisz odrobinę "na świat". Niech zmierzy się z "demonami przeszłości". Wydaje mi się, że to Ty nie jesteś gotowa na jego powrót do normalności. Myślisz, że jak kontrolujesz go aż do przesady, to jesteś bezpieczna. Nie lepiej zrezygnować troszkę z tej smyczy? Niech okaże się, jaki jest naprawdę... Jeśli wszystko co mówił po zdradzie, jest prawdą, to nic się złego nie stanie. Jeśli nie był szczery, wszystko wróci... Tylko nie lepiej wiedzieć kim jest wcześniej niż później? Musisz się liczyć z tym, że coś pójdzie nie tak, że związku się nie da uratować. Tak bywa ze związkami po zdradzie. Jednak ciągła inwigilacja z Twojej strony na pewno nie działa na korzyść waszemu małżeństwu. Odpuść troszkę... Otwórz mu drzwi, niech idzie gdzie tam chce iść czasami. Na początku nie kontroluj i nie sprawdzaj. Obdarz zaufaniem, ale uprzedź, że to ostatni taki pakiet dostaje. Jeśli go przetrwoni, powrotu nie będzie.
Trzymaj się cieplutko i uspokój w końcu zmęczoną i udręczoną duszę.
Żyj dla siebie i dzieci, uśmiechaj się i dbaj o siebie. A jemu pozwól do Was dołączyć, albo odpłynąć. Tylko pozwól mu pokazać, kim jest i czego chce od życia.
M.
Jak on to wytrzymuje?
Chcesz go pilnować cale życie?
U mnie minęło niewiele czasu od dania szansy bo jakieś 9 miesięcy, ale dalam mu duzo swobody, a że z tego nie korzysta to już jego sprawa.
KontrolujÄ™ wyrywkowo i coraz rzadziej, ale znam go ponad 20 lat i klamstwo od razu wyczujÄ™.
Moje warunki zna i wie, że jedna mała wpadka, jakieś tylko wątpliwości z mojej strony to rozwod.
Jak na razie stara siÄ™ i to bardzo.
Nie boje się, że mnie zdradzi, jestem dziwnie spokojna, jeśli to zrobi to jego strata.
Postaraj się żyć normalnie, bo siebie zamęczysz i przy okazji jego. To, że bedziesz go kontrolować nie gwarantuje Ci tego, że Cię nie zdradzi.
A może jednak rozstanie sprawiloby ze poczujesz się spokojniejsza?
Mam nadzieję, że skazany został poinformowany, ile mu jeszcze zostało do końca odsiadki, bo jeśli nie, to strasznie dziwne, że jeszcze nie uciekł ?
Prowadzenie za rączkę przez jakiś czas jest wskazane, aby wdrożyć w zakres praw i obowiazków. Jeśli ktoś jest lotny, szybko załapie, jeśli nie to nic nie pomoże; Zawsze zdarzy się sytuacja, gdzie może coś sknocić; życia za nikogo się nie przeżyje;
Po takim okresie już powinnaś wiedzieć, czy ktoś potrafi być samodzielny i zdjać z siebie ciężar odpowiedzialności za kogoś, zwłaszcza że szkolenie przeprowadzone było przez kobietę, a więc wszystkiego nie obejmuje w zwiazku z brakiem kompetencji;
Jesli kierunek został prawidłowo nadany, samodzielna jednostka myśląca jest w stanie samemu wprowadzić optymalizację; określić swoje granice i się ich trzymać; wiedzieć kiedy dmuchać na zimne, a kiedy nie; również kiedy sie zmyć z imprezy służbowej, jeśli coś zagraża;
Nie jesteś w stanie przewidzieć i zapobiec tysiącu sytuacji, nawet gdy bardzo kontrolujesz i narzucasz swoje normy dla lepszego samopoczucia; Każdy ma swój swiat i sam musi dbać o to na czym mu zależy; Pewnie najlepiej jakbyś była w stanie zrozumieć zaspokajanie jego potrzeb na boku, ale nie przeszło
Powinien już wiedzieć, ze albo rybki-pipki w jeziorze, albo akwarium z jedną wybraną i złowioną, bo inaczej to nie ma sensu, wszystko się rozjeżdża;
Jesteś kurcze myśląca kobietką (chyba dlatego z Tobą jest), tylko wpadłaś w spiralę nakręcania sobie niepotrzebnych emocji;
Wbij sobie do głowy, co napisała Bajeczna, układ jest naprawdę prosty:
Cytat
Zainwestował chyba już dość dużo, aby utrzymać przy sobie taką kobietę jak TY; widocznie mimo wścieklizny jaką na niego masz i tak jesteś fajna i rodzina jaką z Tobą tworzy stanowi dla niego dużą wartość; Dopiero zaczął trochę mysleć, wiec przekonaj się jaką ?;
Zupełnie nie odcinaj go od kobiet, wręcz przeciwnie; jesli tygrysek dobrze pamięta niestrawność, to choćby coś samo pchało się w paszczę, odwróci się ogonkiem i to co kiedyś mu się bardzo podobało będzie miłe do pewnego momentu, bo zapali się czerowna lampka;
To on powinien się mocno zastanawiać, na co może sobie pozwolić, żeby znowu nie dac ciała, nie TY;
Przejęłaś na jakiś czas inicjatywę, teraz odbij piłeczkę w jego stronę;
Podkreśl tylko, że to on jest odpowiedzialny za swoje wybory, nie TY; Ty odpowiadasz za swoje.
Wiesz czego oczekujesz, dokładnie tego, co sama dajesz;
Powinien ustalić, czy mu na tym zależy;
Ale to nie jest żaden problem
Z pozdrowieniami
M.