

| dusiaczek12 | 11. Grudzień |
| monika0070 | 11. Grudzień |
| goniusias | 11. Grudzień |
| mona12 | 11. Grudzień |
| Uma | 11. Grudzień |
JamesTon | 00:53:23 |
Landexpzglosy | 01:08:12 |
soighlah | 02:51:25 |
Sfinks | 04:04:41 |
Julianaempat... | 04:41:32 |

Pewnie wyda siÄ™ to Wam mocno popiepszone i pewnie macie racjÄ™.
W skrócie opowiem moją historię (pisałem tutaj parę lat temu bardziej szczegółowo z innego nicka)
Historia jakich wiele, żona po kilkunastu latach małżeństwa zdradziła
Ja to odkryłem.
Przeżywałem to jak każdy z Was koszmarnie, najgorsze 2 lata mojego życia.
Budziłem się i zasypiałem z myślą o potwornej krzywdzie która mnie spotkała.
Straciłem 15kg wagi (to akurat dość pozytywne zjawisko, szkoda że za taką cenę)
Emocjonalny koszmar, huśtawka nastrojów, od miłości chęci naprawiania, do skrajnej
nienawiści, wyzwisk, awantur.
Jesteśmy dalej razem, związek to przetrzymał, choć jest inaczej niż było.
Ja niejako w odwecie też nawywijałem sporo - kochanki, między innymi żona faceta
z którym puściła się moja żona, pobity kochaś,
Było momentami bardzo ostro.
To co mnie zaskoczyło to nasz seks - nigdy przez te kilkanaście lat małżeństwa
nie było go tak dużo, nie był tak intensywny jak po wykryciu zdrady żony.
Stety lub niestety, jej kochanek "zagościł" na stałe w naszej sypialni, choć nie spotykają się już realnie, to przy praktycznie każdym seksie z żoną pojawia się w mojej wyobraźni.
Szczerze , co o tym myślicie ? Czy ktoś z Was spotkał się z taką reakcją, gdzie pojawia się praktycznie zwierzęca zazdrość , miłość, nienawiść, seks, wszystko splata się w taki popiepszony węzeł ?
Komentarz doklejony:
ani odosobnionym..... jej kochanek "zagościł" na stałe w naszej sypialni...'może chęć bycia lepszym od tego w wyobraźni,rodzaj zagrożenia nakręca cię/z pożytkiem również dla żony/Różne rzeczy ludzi w seksie motywują .
Nie pisałem o romansach z żonami kolegów, tylko o żonie tego kochasia z którym zdradziła mnie żona.
Nie pisałem o wspaniałym seksie który przytakuje mi żona, tylko o tym że tego seksu było bardzo dużo.
Być może dla Ciebie dużo seksu to automatycznie seks "wspaniały" - ale ja takiego słowa nie użyłem w swojej wypowiedzi.
Masz rację że moja żona też zasługuje na współczucie - rozpoczęła w naszym życiu coś, czego z pewnością nie planowała.
A potem potoczyło się tak jak potoczyło.
Po drugie prosiłeś o szczerość, a za szczerą wypowiedź się obrażasz? Do tego z jakimiś wycieczkami do moich kompleksów...
Ja ciebie o radę nie prosiłam...
Dużo szczęścia ci życzę, bo ja sobie ten temat odpuszczam. Czekasz na oklaski i głaskanie po główce, bo zostałeś zdradzony. Tak zostałeś! I szczerze ci współczuję, bo sama tego zaznałam. Dlatego wiem, o czym piszę.
Cześć.
Nie oczekuję też oklasków ani współczucia, bo na co mi ono, Kiedyś na początku pewnie tak, gdy byłem totalnie rozbity i załamany było to pomocne.
Teraz już na tyle się otrzepałem z tego, że naprawdę wirtualne współczucie mi do szczęścia potrzebne nie jest.
Widać napisałem niezbyt precyzyjnie (choć 1234444321 z tego co widzę mnie zrozumiał) więc napiszę dużo prościej
moje pytanie było bardziej techniczne, czy inni ludzie też tak mają.
Ze pomimo upływu paru lat, pomimo jako takiego otrząśnięcia się z tej traumy strasznej jaką jest zdrada, nagle np w czasie seksu to wraca.
I mimo jako takiego poukładania życia na nowo, to jednak zdrada tak całkiem definitywnie nas nie opuściła
ale wraz z upływem czasu, i opadnięciem skrajnych emocji, zauważyłem że świat nie jest taki czarno biały jak myślałem na początku.
A tak czysto statystycznie podchodząc do rzeczy, definiowanie każdego kto zdradził jako szmaty, powoduje że dookoła masz ich naprawdę baaardzo wiele.
I bynajmniej nie możesz być w 100% pewien, czy Twoja aktualna partnerka, matka, siostra, brat , szwagier, ojciec, syn to też nie jest szmata wg Twojej definicji
Patrząc tak na świat , nie dałoby się żyć.
Do tego dochodzi się z czasem, mniejszym lub większym, ale można ten temat jakoś w sobie wyciszyć i nie widzieć go tak jednoznacznie
Cytat
Ze pomimo upływu paru lat, pomimo jako takiego otrząśnięcia się z tej traumy strasznej jaką jest zdrada, nagle np w czasie seksu to wraca.
Tak poważnie.
Ja nawet nie dopuściłem do takiej sytuacji bo na 100% miałaby miejsce.A fuj!!Niepotrzebne mi to.
Swoja qurewne wygoniłem,rozwiodłem sie.Teraz jest tylko jakimś tam dalekim koszmarem.:tak_trzymaj
Mam nowÄ… kobiete.
Ale rozumiem Cie dobrze zwykły,bo gdybym dał szanse na bank przechodziłbym to samo.Ale mi to niepotrzebne.
W mojej wyobraźni również królowała ona i nie tylko w sypialni, bo również (czytając Twoją historię) w kuchni, w lustrze myjąc zęby. Normalnie jak obsesja jakaś.
Męczyłam się z tym ok.3 lat, chyba, bo trochę nie pamiętam. Ale przeszło
Mój dom jest teraz moim domem
Każdy z nas potrzebuje innego czasu by to wszystko ogarnąć, ja czytając innych trochę oporna byłam
Maraykee
proponuję przeczytać historię raz jeszcze, ale ze zrozumieniem
po co zostałeś z żoną po zdradzie, jeśli nie mogłeś tego przetrawić i zapomnieć?
Każdy z nas jak napisałam wyżej potrzebuje czasu, innego czasu na przetrawienie tematu zdrady. Jedni ogarniają się w pół roku, inni w 3 lata, a jeszcze inni piszę, że są ogarnięci, a tak naprawdę są dalej w czarnej **** i tylko im się wydaje, że są. To jedno
Zapomnieć.
To jest już inna inszość.
Napiszę jak jest u mnie. Mnie moja historia nie boli, potrafię się z niej śmiać, natomiast mam ją gdzieś za uszami. I tak jak nie zapomnę o ojcu %, z którym nie utrzymuję kontaktów, zmarłym synku tak i nie zapomnę o zdradzie. Tego nie da sie wymazać gumką myszką. Niestety.
Cytat
Kochanka na stałe zamieszkała bez meldunku i panoszyła się w sypialni, kuchni, pod prysznicem (ach, te gołe fotki w strumieniu wody, przesłane mmsem mojemu mężowi na rozpalenie
Ile to trwało? Nie tak długo, za to, kiedy emocje z nią związane opadły, wraz z nimi opadła ochota na seks i ten etap był zdecydowanie dłuższy i trudniejszy dla mnie do przejścia. Już chyba lepszy był trójkąt z kochanką w tle
Podobnie było z miłością i nienawiścią. Najpierw olbrzymia amplituda, ale jednak z miłością. Potem równia nijakości "ani-ani" ani to miłość, ani nie miłość. I znowu potrzeba było sporo czasu by wiedzieć, co się właściwie czuje.
zwykly, jak widzisz, sam nie jesteś w tym węźle
Podaj swój stary nick (nie chce mi się szukać) - będzie można wpiąć oba opisy w jednym miejscu, że już nie wspomnę, iż dwa nicki są niezgodne z regulaminem i któryś trzeba wykasować.
Cytat
Co za niedopatrzenie; Nie bardzo rozumiem, jak mogłeś przeoczyć i nie przeleciec z zemsty teściowej ?
Uleczył byś się w 5 min.
Coś mi się wydaje, że dopiero Ty prawdziwego bydła narobiłeś;
Pewnie zadbałeś, żeby kochaś i Twoja żonka się o tym wszystkim dowiedzieli; ulżyło? Zemsta jest słodka? Zaszkodziłeś im, prawda?
Czarno-biały człowieku, bardzo wolno się uczysz.
Oni raczej nie chcieli innych krzywdzić, Ty odnalałeś w tym słodycz, czyli sięgnąłeś dna.
Z czarnobiałymi ludźmi ciężko sie żyje, to raczej czynnik predysponujacy do zdrady, chodźby na zasadzie odskoczni;
Nie wiem czy to nie Twoja żona powinna szukać pomocy?
Musi być znacznie silniejsza od Ciebie;
Cytat
JesteÅ› taki kozak a z takim bzdetem sobie nie radzisz ?
Ośmieszasz się.
Daj kolesiowi jeszcze raz po pysku, może Ci to pomoże?
Cytat
A to co Ty robiłeś np. z żoną kochasia Cię nie męczy?
To przecież takie obrzydliwe i upokarzające
Czemu Twoja żona pozwala się Tobie dotykać?
Są sposoby, żeby się utrwalonych obrazów pozbyć.
Cytat
Lepiej podpowiedz koledze
nie wierze ze nikt nie mysli o tym co sie stalo ...kazdy dotyk ,kazdy pocalunek ze strony zdradzajacego u zdradzonego jest zaraz pytanie czy tak samo dotykal czy tak samo calowal --mysle ze co niektórzy palaja taka zloscia ze nie sa jeszcze w stanie obiektywnie napisac ... nie wspomne o mysleniu (obiektywnym)
Komentarz doklejony:
"" dlaczego nie posłuchałeś rad z tego portalu?? """
dziwne stwierdzenie -ten portal to jakas wyrocznia????? czy kazda rada na tym portalu jest sluszna???? czyba nie... takie jest moje zdanie..
Cytat
Może i nie wyrocznia ale gdyby zdradzony zastosowałby choć 50% rad
odpowiednich ludzi,m.in.Mono,ed etc, to przeszedlby szybciej,bezbolesniej przez bagno zdrady i ułozyłby sobie normalne życie.
Tylko trzeba wiedziec kogo słuchać
Cytat
Uleczył byś się w 5 min.
Coś mi się wydaje, że dopiero Ty prawdziwego bydła narobiłeś;
Ciekawe dlaczego w Tobie budzi to takie emocje? Czyżby kompleksy, że nie miałeś jaj i jak taka ****ka przyjąłeś rogi?
Komentarz doklejony:
po chinsku czy polsku nie czytam w twoich myslach bo slowa nie ma o wiekszosci..............:niemoc
Cytat
Tak, inni też tak mają.
Pchnie mi to "nieprzerobioną" zdradą. Taką o której nie było okazji szczerze porozmawiać gdy był na to stosowny czas. W moim przypadku za sprawą pani małżonki, która najchętniej "cofnęłaby czas", a pomysłów alternatywnych dla tego nierealnego rozwiązania nie ma.
Powiedziałbym, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest niepewność spowodowana brakiem jasnego określenia się osoby zdradzającej w momencie "jak sprawa się rypła" i jej konsekwentnego działania w kierunku odbudowy poczucia wartości i godności osoby zdradzonej.
Po moich doświadczeniach muszę stwierdzić, że sukces odbudowy (czy budowy na nowo; zwał jak zwał) związku leży w lwiej części w rękach osoby która zdradziła.
Takie niezaleczone rany przechodzą z formy ostrej w przewlwekłą i to o czym mowa to symptomy takiej przewlekłej choroby. Masz zwierzęce, genetycznie sterowane, porządanie w sytuacji (domniemanej) konkurencji do samiczki w stadzie, a brakuje wyższych, ludzkich odczuć bazujących na zaufaniu.
Samemu, to się człowiek nawet dobrze po plecach nie podrapie r30; .
Komentarz doklejony:
Aha, może dasz jakiś link do oryginalnej historii?
Ile w tobie musiało być złych emocji, że one po tylu latach wciąż jeszcze wylewają się z ciebie?
Yoric mnie to też pachnie nieprzerobioną zdradą. Taką, która choć powiedziało się "wybaczam, spróbujmy jeszcze raz" trzeba czytać "nienawidzę cie do końca życia i będę cie niszczył codziennie".
Zwykły jesteś facetem, który nie wybaczył i który nie ma zamiaru wybaczyć. Tkwi to w tobie jak zadra i wylewa żółcią na co dzień.
A wiesz dlaczego ten seks jest tak ekstra? Bo zdrada to przecież seks. Żona upodliła cię jako faceta, odarła z męskości to teraz przy każdym pchnięciu w twojej głowie słyszysz głos "jestem lepszy, jestem lepszy".
Dlatego nie zapomnisz nigdy.
Czytając to co napisałeś utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że największą zemstą na zdradzaczu jest ułożyć sobie szczęśliwe życie z kimś innym. Nie ma piękniejszej zemsty.
[video]https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=xxA7hFIOFBs[/video]
Komentarz doklejony:
[video]https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=xxA7hFIOFBs[/video]
Komentarz doklejony:
Stare video. Nie chce wejść.... Ale link jest taki:
https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=xxA7hFIOFBs
zwykły
Czy wizje kochanka podczas seksu CiÄ™ jakoÅ› blokujÄ…, czy jest jest wprost przeciwnie?
Piszesz o dużej ilości seksu, więc zakładam, że raczej chodzi o to drugie. Pewnie czujesz się z tym nieswojo i poczułbyś się lepiej wiedząc, że nie jesteś sam i dotyczy to wielu osób. Myślę, że tak właśnie jest i tak jak wielu to blokuje, tak u wielu działa to w druga stronę.
nie ma co sie tym przejmować, bo może być gorzej, jak napisała jakich wiele
Cytat
Ile to trwało? Nie tak długo, za to, kiedy emocje z nią związane opadły, wraz z nimi opadła ochota na seks i ten etap był zdecydowanie dłuższy i trudniejszy dla mnie do przejścia. Już chyba lepszy był trójkąt z kochanką w tle smiley
zatracony
Cytat
odpowiednich ludzi,m.in.Mono,ed etc, to przeszedlby szybciej,bezbolesniej przez bagno zdrady i ułozyłby sobie normalne życie.
Tylko trzeba wiedziec kogo słuchaćsmiley
Myśle, ze twój wpis, wyjaśniający kogo słuchać, powinien być pierwszy w każdym wątku. W ten sposób nowy użytkownik, uniknąłby wpadki, ze posłucha kogoś innego
A tak serio, nie jesteśmy robotami które da się zaprogramować, nie istnieje więc jeden program, który moglibyśmy sobie wgrać do naszego umysłu tak aby było juz tylko pięknie. Różnimy się, mamy rózne potrzeby i oczekiwania, tak więc i drogi które wybieramy sa inne. Nikt nie powinien się stosować do "rad", a jedynie z gęstwiny wydeptanych ścieżek wybierać te, które są najbardziej dla niego odpowiednie. Przy okazji, radykalizm na tym portalu wydaje mi się wynika z niepewności własnych wyborów, albo pielęgnowania w sobie krzywd, które dawno powinno się zostawić za sobą, więc nie wiem czy jest to najlepszy drogowskaz do ułożenia sobie szczęśliwego życia na nowo.
Yorik
Cytat
Oni raczej nie chcieli innych krzywdzić, Ty odnalałeś w tym słodycz, czyli sięgnąłeś dna.
Rozumiem, ze Ty po zdradzie byłeś jak pasterz, współczujący ojciec, który naprowdził zbłąkaną owieczkę na właściwą ścieżkę. Nigdy nie zadałeś swiadomie bólu swojej zdrajczyni, słowem, gestem, ani postawą. Zawsze współczujący, świadomy i daleki od płytkich, wręcz prostackich mysli o ukaraniu wiarołomnej ... normalnie nadczłowiek.
A może pan i władca...
Cytat
Właściwie to mam lepszą poddaną niż miałem, ale radość z tego mizerna, bo ten tuning zbyt dużo kosztował i wcale go nie zamawiałem. To takie uszczęśliwienie na siłę. Więc nie skacze z tego powodu z radości.
Tylko czy poddana taka szczęsliwa? Krzywdzić można na wiele sposobów, czasami przepraszanie, rekompensowanie i zycie w poczuciu, że jest się kims gorszym, może być większą krzywdą niż przekonanie sie na własnej skórze, czego doświadczyła ta druga osoba. I uprzedzając, wiem że napisałeś to w formie zartu, ale kazdy zart mówi trochę o wygłaszajacym go. Zresztą jest to dobre podsumowanie Twojej historii, gdzie jak dla mnie spacyfikowałes swoją żonę i nie pisze to by Cię oceniać, bo to nie moja sprawa, choć Tobie ostre oceny przychodzą dość łatwo.
Dzisiaj mogę powiedzieć, choć trochę nieśmiało, że jestem takim typem człowieka, który zdrady mimo starań nie umiał przebaczyć. Po prostu nie i koniec.
Życzę powodzenia.
moja historia podobna chociaż chyba z mniejszą amplitudą wzlotów i upadków
żona zdradziła, potem przestać nie mogła (przez 2,5 roku)
w międzyczasie wyprowadzka (moja) rozwód z orzeczeniem jej winy
ona w tym czasie "upadła" nie była w stanie zajmować się dzieckiem (4 lata)
to się ocknąłem i wprowadziłem ponownie (w końcu to ona powinna się wyprowadzić)
zacząłem żyć swoim życiem
miałem inną kobietę
po 3 latach była żona błagała mnie abyśmy spróbowali jeszcze raz
zgodziłem się ale po pół roku (prowadząc nadal swoje życie intymne poza domem)
minęły 4 lata jesteśmy razem
ja nie wspominam tego co było, teraz jest lepiej
nie wiem czy zapomniałem, czy wybaczyłem
ale nie męczą mnie koszmary, co najwyżej wspomnienia upojnych chwil z dużo młodszymi kobietami (nie chwalę się wcale)
może koszmar kiedyś wróci, ale po tym co się teraz dzieje to chyba mało prawdopodobne - zbyt wiele wody w Wiśle upłynęło
pozdrawiam wszystkich, tych co wybaczyli i tych co wybaczyć nie mogą