

| pupil | 08. Luty |
| __ZaCzArOwAnA__ | 08. Luty |
| Darco | 08. Luty |
| Feromonka | 08. Luty |
| hanna0802 | 08. Luty |
NieOddycham | 00:30:45 |
milyfacet | 00:43:04 |
Julianaempat... | 01:58:26 |
#
poczciwy | 02:16:59 |
Crusoe | 14:26:29 |

Witam wszystkich i bardzo proszę o pomoc ponieważ jestem rozbity i ciężko mi chociaż przez chwilę nie myśleć o tym wszystkim, ale po kolei...
Jestem z moją żoną ponad 9 lat po ślubie, wcześniej mieszkaliśmy ze sobą 4 lata, była moją pierwszą dziewczyną, mamy 7-letniego synka i kocham ją tak bardzo, że nie wyobrażam sobie życia bez niej.
Trzy lata temu miałem poważny problem z amfetaminą, jednak przyznałem się do wszystkiego i poszedłem na terapię ponieważ nie mogłem dłużej ranić i zaniedbywać rodziny. Wszystko się ułożyło i było naprawdę okey do lipca zeszłego roku.
Będąc na wczasach przypadkowo znalazłem w jej samochodzie między płytami kartę bankomatową jej kolegi z pracy. Powiedziałem jej o tym, tłumaczyła że podwoziła go ostatnio na dworzec i pewnie zostawił, ale zastanowiło mnie to, że nie powiadomiła go o tym. Po powrocie z wczasów oznajmiła, że nie jest w stanie mi zaufać, że mnie nie kocha i chce rozwodu. Próbowałem namówić ją na terapię małżeńską, ale odmówiła. Potem kilka razy nakryłem ją na kłamstwach, że niby po pracy jedzie gdzieś coś załatwić, a okazywało się, że była gdzie indziej, ale słyszałem jedynie, że ją szpieguję. Raz pojechała ze znajomymi na weekend w Bory Tucholskie, a okazało się, że była w Janikowie (koło Inowrocławia), później kilka razy ze swojego konta doładowywała telefon temu koledze od karty, niby później przelał jej kasę za te doładowanie, ale po danych z przelewu wyszło, że koleś jest z Janikowa.
Przedstawiłem jej te wszystkie fakty żądając wyjaśnienia dziwnych zbiegów okoliczności, ale na wszystko znalazła wytłumaczenie.
Każda moja prośba o przemyślenie decyzji o rozwodzie jest od razu odrzucana i za każdym razem słyszę, że to tylko i wyłącznie z mojej winy jakby próbowała pozbyć się podejrzeń i utwierdzić mnie w przekonaniu, że to moja wina.
Obecnie nie mieszkamy już razem, ale wyprowadziłem się tylko dlatego, ponieważ powiedziała, że jeżeli mielibyśmy być kiedyś razem to teraz musimy się na jakiś czas rozstać.
Do dziś zarzeka się, że nie ma kogoś innego i właśnie jest w trakcie składania pozwu rozwodowego.
Nie stać mnie na detektywów i podsłuchy, a moje podejrzenia są na tyle mocne, że muszę w jakiś sposób udowodnić jej romans lub wymusić przyznanie się do tego.
Od tego zależy przebieg sprawy rozwodowej i przyszłości mojej, żony i synka.
Pomóżcie!!!
Cytat
Poważny problem zajął raptem w oryginale 2 linijki tekstu. A jak było w realu?
Cytat
Błąd - porzuciłeś rodzinę, być może znowu uzależnienie daje o sobie znać, nieodpowiedzialny jesteś etc. (możliwe tłumaczenia żony)
Cytat
A jak Ty to widzisz?
Jeśli masz odpowiednie wypisy z leczenia, nadal je kontynuujesz, jesteś czysty i masz pracę , to jesteś w posiadaniu dobrego narzędzia w walce o kontakt z dziećmi. Z małżeństwa na ten moment raczej wiele nie będzie.
Popełniłeś błąd wyprowadzając się z domu. Może być traktowane jako porzucenie rodziny, osłabienie kontaktów z dziećmi i rozpad związku z Twojej winy. Poza tym nie będąc na miejscu utrudniłeś sobie możliwość zbierania dowodów. Spróbuj wrócić do domu, to dla Twojego dobra, zasięgnij opini prawnika -tutaj nie ma oszczędzania.
Prawdopodobnie z Twojego małżeństwa już wiele nie pozostanie, ale musisz wywalczyć jak najkorzystniejsze dla siebie warunki. A przede wszystkim musisz jej udowodnić że ma kogoś z kim Cię zdradza, bo tutaj nie ma innego wytłumaczenia. A jej propozycja rozstania na jakiś czas to tylko po to aby bez przeszkód móc się z kimś spotykać. Nie wierz w jej opowieści. Zaczęła myśleć macicą.
W sumie nie odpowiadaj. Ona już postanowiła. Nawet się nie obliźniesz i zostaniesz ostatnim degeneratem. Lepiej zamiast się nad czymkolwiek zastanawiać > dobrze się przygotuj do rozwodu.
Jakoś mnie nie przekonuje to wszystko, co napisałeś... Gdzieś jest drugie dno, coś o czym nie chcesz powiedzieć, mimo szczerości w sprawie amfetaminy. Chcesz wiarygodnych rad, to odkryj się! Na razie nie mam dla ciebie antidotum... Może jak zaczniesz szczerze mówić.
Bez elektroniki niewiele zwojujesz w sumie po wyprowadzce masz pozamiatane, przykre ale uczciwe podejście do tematu.
Cytat
Tutaj możesz mieć oparcie wśród znajomych, którzy pomogą zebrać dowody oraz wystąpić jako świadkowe. Czas jednak działa na Twoją niekorzyść.