| [0] |
| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Anetastp | ![]() |
Edek_2 | 00:10:09 |
Joanna96 | 00:50:51 |
JamesTon | 01:01:26 |
Julianaempat... | 01:08:20 |

piszę do was właściwie z prośbą o radę. poznałam jakiś czas temu faceta, zaczęliśmy się spotykać, było fajnie, nie były to częste spotkania, przeważnie u mnie, wiadomo, był seks i to bardzo dobry. Nie byłam przygotowana wtedy na stały związek, chciałam się pospotykać z kimś wolnym, tak jak ja, który od czasu do czasu chce spędzić ze mną czas, nie tylko w łóżku oczywiście.. no i wydawało mi się, że właśnie takiego spotkałam- wolny, niezależny, nie chcący na razie się wiązać, ze względu na jakieś tam plany zawodowe, idealnie... ale nie do końca. Po 1,5 roku, zupełnie przez przypadek wyszła między nami strasznie niefajna sytuacja, po której przyznał się, że jest żonaty i ma dziecko. Był to dla mnie szok, zdecydowalam ze nie chce sie dluzej spotykac. Nie mialam mozliwosci poinformowac jego zony o tym wszystkim, nie znalam jej danych, jak sie okazalo pozniej oklamal mnie takze co do swojego imienia i nazwiska, wiec nie myslalam nawet o tym. Niestety bylam na tyle glupia, ze spotkalam sie z nim jeszcze dwa razy i wyszedl miedzy nami seks, pozniej to urwalam, Mimo jasnego postawienia przeze mnie sprawy, ze to juz koniec, on do dzis (ostatni kontakt od niego wyszedl kilka tygodni temu) probuje lapac kontakt, namowic na spotkanie, zaprasza na wyjazd we dwoje itd... skreslilam juz to wszystko z mojej glowy i serca, bo choc to nie bylo zadne zakochanie, to wiadomo, ze jednak sie czlowiek przywiazuje w jakis sposob do drugiego, to kilka dni temu, zupelnie przez przypadek odkrylam jego prawdziwe dane, dzieki czemu wszystkie informacje o nim zobaczylam jak na dloni. Wiem jak sie nazywa, gdzie mieszka, znam dane jego jego zony, profle na fb itd. po profilach widze, ze to raczej udane malzenstwo i ze ona go kocha (choc z drugiej strony na fb, sa same udane malzenstwa), a on, po tym jak sie okazalo, ze jest zonaty mowil mi, ze ich malzenstwo jest nieszczesliwe, ze sa ze soba tylko dla dziecka, ze w koncu i tak sie rozstana, ze nie sypiaja ze soba, ze on czuje sie w tym zwiazku pokrzywdzony itd, uznacie mnie za naiwna, ale, choc z dystansem, to wierzylam mu.
No i teraz prosba o rade... czy ja powinnam poinformowac te kobiete o tym wszystkim? o tym, ze ja zdradza, co mowi o ich zwiazku, ze ja oszukuje. ja z nim sypialam bez zabezpieczenia.. zastanawiam sie ile jeszcze kobiet ma badz mial w miedzyczasie na boku. Nie chce skrzywdzic jej, ani jej dziecka, to mlode malzenstwo. teraz wiem, ze nasza "przygoda" zaczela sie rok po ich slubie... z drugiej strony czemu mam go kryc? czemu on ma pozostac bez konsekwencji tego wszystkiego? z trzeciej strony mysle, ze moze ona wie o tym, ze ja zdradza a przymyka na to oko, wiec co ja sie bede wtracac... jeszcze z innej strony mysle sobie, ze nie chcialabym wiedziec o zdradzie meza, gdyby zrobil to przez glupote, po pijaku, jako przypadek blad, jednorazowy wyskok, ale jak maz zdradzalby mnie przez dwa lata, budowal relacje z jakas koieta, oklamywal mnie stale, spedzal z nia noce, mowiac mi.. sama szczerze mowiac nie potrafie wyobrazic sobie co on jej mowil gdy spedzal noce ze mna... powiedzcie mi, co ja powinnam w tej sytuacji zrobic? ja czuje sie pokrzywdzona, oszukana, a on jak gdyby nigdy nic ma miec to z glowy? i cieszyc sie zyciem "uczciwego" malzonka, ktorego nawet kryje kobieta ktora oszukiwal?Cytat
Cytat
chce, abyscie doradzili mi co zrobilibyscie na moim miejscu

nick jest na poprzedniej stronie i nie bede wracac- dziekuje za wpis, wlasnie takiego potrzebowalam, rozumiesz sytuacje a nie baiwsz sie w ocenianie mnie. Tak, faceci ciagna ile moga, poki czuja ze moga zyskac przyjemnosc, my czasem wierzymy w to byt naiwnie, dopatrujemy sie uczuc, przywiazania itp. Oczywiscie doceniam to ze od poczatku stawial sprawe jasno i bylo mi to na reke (w wielkim skrocie), ze ta relacja z jego strony tez ma wygladac bardziej luzno, ale jest bardzo istotna rzecz ktorej nikt tutaj nie zauwaza.. a mianowicie to, ze ja z gory jasno okreslilam czego chce, czyli wolnego faceta, a on sklamal po to, aby sie ze mna spotykac.. czy naprawde nie widzicie w tym niczego nie fair? to ja mialam pozniej weszyc jak detektyw, doszukiwac sie klamstw, przekretow, kretactw itd. napiszecie ze znow jestem naiwna.. czy oczekiwanie sczerosci i prawdomownosci jest naiwnoscia? zasady sa proste, jest masa kobiet ktorym nie przeszkadza to, ze facet jest zonaty i ktore by sie nim z checia spotykaly, dlaczego on wolal oklamywac mnie? i tu nie chodzi i zadna zemste tylko o.... konsekwencje? to tak jakbyscie chcieli zjesc na sniadanie swieza bulke a ktos by wam wcisna zgnilego pomidora z tekstem ze przeciez nim tez sie najecie i nie bedziecie czuc glodu.. no okej, ale to nie to samo
to nie jest facet do zwiazku jak sie okazalo, satysfakcji z czyjegos nieszczescia tez miec nie bede dlatego sie waham, ja sie waham tylko i wylacnie ze wzgldu na te kobietke, bo nie chce jej krzywdzic, dlatego tez pytalam Was kobiety o zdanie, czy wolalybyscie wiedziec. Choc mnie tez kiedys ktos probowal grac na nosie, na szczescie dowiedzialam sie w pore i zwiazek sie skonczyl, ale nie wiem jakby to bylo gdybym miala dzieci, dlatego Was pytam. jesli chodzi o niego, to moim zdaniem kazdy powinien ponosic konsekwencje tego co robi w zyciu- ja ponioslam, zostalam oklamana bo uwierzylam ze jesli ktos mowi, ze cos jest biale, to jest biale. A on nie poniosl i Wy mi tutaj wywodzicie ze ja pownnam sie domyslic, a ze nie bylam zainteresowana, a naiwna.... czy to ze ktos jest naiwny oznacza ze ma sie prawo go oklamywac? Czy to ze ktos jest slabszy daje nam prawo do tego aby go bic? czy to, ze ktos jest gorszy to daje nam prawo do tego aby go potepiac? ktos tu wczesniej wspominal o rozgrzeszeniu?
ja nie jestem religijna, ale zasady sa zasadami. a Wy tutaj "rozgrzeszacie" zwyklego klamce
na wsystkie sposoby
nie chcialam spotykac sie facetem ktory ma zone. chcialam sie spotykac z facetem ktory nie ma zony, a on mowil ze nie ma. Nie ma, to nie ma, ja nie jestem detektywem ktory grzebie komus w dokumentach i weszy. kazdy jest odpowiedzialny za swoje slowa i swoje czyny. Nic tez nie wskazywalo na to aby mowil nieprawde, do momentu w ktorym sie wydalo. Prosciej chyba nie moge tego ujac.Cytat
chyba bede wpadac tu czesciej- prosisz o rade a dostajesz caly wachlarz uslug- opis swoich uczuc, opis uczuc przyszlego-niedoszlego partnera, swoj rys psycholofgiczny, kurde nawet rozgrzeszenie mozna tu dostac.... aaa no i weksle podpisac... a robisz pedicure? bo wlasnie by mi sie przydalo...
Cytat
i tak mi pozostało, ale też pisałam w osobie jako oni, nawet nie było mi w mysli aby skierować owe słowa do Ciebie. Nie obrażam ludzi o których nic nie wiem i nie wczuwaj aby się w te moje słowa skierowane tak bardzo konkretnie do konkretnych osób 
Cytat






kochanka bardzo szybko puściła go w maliny, bo bez mojego udziału cierpiał na brak kasy 


a gacie musi prać sobie sam 


juz sie w sumie wyleczylam, bo to nie jest swieza sprawa, teraz po prostu dopiero moge cos z tym zrobic... wiec traktuje to bardziej na zimno
a kochanka znajdzie nastepnego losia...Cytat
Cytat
Cytat
choć chyba przewidział bo to miał być ukryty romans 
Cytat

), nie mniej jednak nie zrobilabym tego z zawisci, zazdrosci badz zemsty, choc uwazam, ze tacy "mezczyzni" powinni ponosic konsekwencje tego co robia, bo dlaczego ma im to uchodzic na sucho. Moze jak raz wyjdzie, nawet jesli ten zwiazek sie nie skonczy, to on nastepnym razem pomysli piec razy, zanim wplacze kogos nieswiadomego do swojego balaganu.
napisalas to bardzo dobitnie- tak wlasnie bylo.
Pozdrawiam
Cytat
Cytat

Cytat
, która w końcu u kogoś zrobi porządek.Cytat

i dziekuje za rady i psychoanalize, ale nie chce wiecej
Cytat
dzieki. nie, ten extra sex mial miejsce bezposrednio po tym jak sie dowiedzialam i jak mi sprzedal bajke o nieszczesliwym malzenstwie, taki szok pourazowy
po tym szybko sie ta relacja skonczyla. Nie wchodzilismy w kregi swoich znajomych, ale wychodzlismy razem do miasta, do lokali, na imprezy sila rzeczy sie kogos tam spotykalo i poznawalo, przedstawialismy nas na wzajem swoim znajomym po prostu po imieniu.
. Trudne zadanie, bo tak jak tu wielokrotnie pisano, ten facet może odwrócić kota ogonem i wykorzystać sytuację przeciwko Tobie , a także przeciwko swojej żonie.Cytat



zmieniły się 


między nami już nic nie ma, teraz mam trochę swoich spraw i nie skupiam się akurat na tej, on już wie, że ja wiem... teraz niech toczy się samo. Zrobię to co będę czuła, tak chyba będzie najlepiej.
Komentarz doklejony:
poza tym kilka razy pytalam czy ma zone i dziecko, pierwszy raz na powaznie, jak zaczynalismy sie spotykac, a pozniej kilka razy w zartach, no coz, o ile zony mozna sie wyprzec jak sie jej nie kocha, to nie sadzilam, ze ktos moze sie posunac do tego, aby wypierac sie wlasnego dziecka. nie sadzilam ze klamie
Powinnaś powiadomic żone tego palanta.Pomyśl sobie.Chciałabyś byc na jej miejscu?Oszukiwana,zdradzana etc.
Nalezy jej sie prawda.Wierz mi.Niech sobie kobieta ułoży zycie z kimś normalnym.
A odnośnie tego qurewicza to zero jakiegokolwiek kontaktu.To zwykłe zero.Chyba juz sama to zauwazyłaś..
Pytasz czy poinformować jego żonę.
To zależy od tego, jaki Ty masz charakter. Jeśli jesteś typem twardzielki (a ja nie sądzę byś taka była, bo kobieta kuta na cztery nogi w życiu nie weszłaby w taki śliski od samego początku układ- podejrzewam, że gdy kupujesz sobie ciuch, to jesteś bardziej rozważna i masz oczy otwarte na całą szerokosć)- no, ale załóżmy, że jesteś twardzielką. W takim razie, spotkaj się z jego zoną i jesli masz twarde dowody, że facet używał Cię przez tyle czasu i powiedz jej o wszystkim, a potem wróć do domu i zrób sobie herbatkę, którą spokojnie sobie wypij i miej w doopie to, co będzie działo się dalej. Następnego dnia nawet nie będziesz pamiętała o zdarzeniu.
Jesli jednak jesteś osobą wrażliwą, delikatną i subtelną, to ja zdecydowanie odradzam Ci babrania się w cudzym gofnie. Możesz bowiem za swój szlachetny uczynek zapłacić bardzo wysoka cenę. Ty nie wiesz czy ten oszust Tobie w czymś nie zaszkodzi w odwecie. Nie wiesz czy nie będziesz ciągana po sądach. Nie wiesz czy nie dostaniesz w łeb wracając z pracy do domu. Nawet, jeśli Tobie włoś z głowy nie spadnie, to i tak zapłacisz za taki uczynek bardzo wysoką cenę, bo np.przejmiesz się całą sytuacją i przez wiele tygodni będziesz chodziła roztrzęsiona. Szkoda Twoich nerwów i zdrowia- na loterii nie wygrałaś swojego zdrowia. Dość się chyba naprzeżywałaś wcześniej w związku z tą zanjomością, prawda?
Robić trzeba trylko takie rzeczy, które mają sens.
Gdybyś Ty była jego żoną, miała dzieci z tym człowiekiem, no nie wiadomo, jakie to sprawy by Cię z nim łączyły, to ja rozumiem, że można widzieć konkretną korzysć nawiązując kontakt z kim, kto jest po drugiej stronie barykady.
Ty jednak nie masz żadnych spraw z tym panem, prawda?
Nie ma więc powodu ani najmniejszego nawet sensu, żebyś dalej babrała się z gofnem.
I tak niczego tego człowieka nie nauczysz, bo nawet jeśli ta aktualna żona go zostawi (a na pewno tego niez robi, tylko oczywiście da mu szansę), to on znajdzie wnet inną kobietę i będzie rolował kogoś innego. To wprawiony w swoim fachu oszust.
Zamknij ten rozdział swojego życia i nie interesuj się więcej życiem tego człowieka ani jego zony.
Wyjdziesz na winną i ściagniesz na siebie kłopoty, a oni i tak się dogadają.
Pozdrawiam
onpo40ce
Komentarz doklejony:
Na przyszłość pamiętaj, że fajni faceci są albo po rozwodzie albo zajęci:-) Jeśli fajny gość ma ponad 25 lat i nie wspomina o dzieciach lub byłej żonie to jest to podejrzane
Komentarz doklejony:
do mononabis- jestem twarda wrazliwa kobieta
Komentarz doklejony:
i jeszcze do kogos powyzej- nie nie rozmyslalabym o tym tygodniami i miesiacami i nawet gdyby sie to malzenstwo rozpadlo przez moja radosna nowine to nie mialabym wyrzutow sumienia- nie pchalam sie w te sytuacje, nie chcialam jej, to nie ja wyparlam sie zony i dziecka i nie ja oszukiwalam i wciagalam w swoje bagno innych ludzi... jedyne co mnie przed tym wzbrania to wlasnie glupota zdradzanych kobiet, ze obwiniaja wszystkich poza tymi, ktorzy ich krzywdza najbardziej. Obawiam sie ze ona sie dowie, bedzie cierpiec i nawet mu nie powie bo nie chce go stracic- nie chodzi mi o to, a nie znam jej na tyle, aby widziec jak zareaguje. pomyslalam tez e moglabym porozmawiac z jej przyjaciolka i oddac jej ten "balast", ona wiedzialaby lepiej co z tym zrobic, czy porozmawiac z nim, czy powiedziec jej, czy zachowac dla siebie, ale nie wie, czy powinnam mieszac w to az tak trzecie osoby.
Czy byłaś naiwna? Nie!!! Dostałaś to co chciałaś i vice versa. Mając do niego pretensje niejako przyznajesz się, że chciałaś czegoś więcej niż tylko miłe spędzanie czasu razem...
Pozdrawiam
onpo40ce
Już wyjaśniam ordynarnie - chciałaś pocieszyciela i ruchacza a się zabujałaś. Zabujałaś na tyle, że teraz zaczynasz dyszeć żądzą zemsty. Albo albo.....
Pozdrawiam
onpo40ce
Cytat
Kobieta którą oszukiwał chciała być oszukiwana. Oszukiwana na własne życzenie. Stworzyliście cudowny układ i funkcjonowaliście w tym ułożonym przez was układzie. Nic nie interesowało Ciebie z jego życia choćby znajomi, rodzina czy praca. Wasz układ nie trwał tydzień czy miesiąc tylko 1,5 roku.
Szukasz zemsty. Pytasz co powinnaś zrobić? Wyciągnąć wnioski z własnego postępowania.
Komentarz doklejony:
Vitaminka, wnioski zostaly wyciagniete. Piszesz ze nuc mnie nie interesowalo-rodzina,praca,znajomi. Nie bede sie do tego odwolywac,bo nie dam rady opisac tutaj w calosci tej relacji, rozmow,zwierzen,sytuacji, co za tym wszystkim idzie tez klamstw...
Cytat
Wątroba mi się przewraca.
Szukałaś pocieszyciela obojętnie jakiego, wolny czy zajęty bo będąc 1,5 roku nie wiedząc o nim nic tzn. że taka sytuacja bardzo była Ci na rękę.
Miałaś prawo zauroczyć się , miałaś prawo do pocieszyciela itp. miałaś prawo robić co tylko chcesz. Miałaś nawet prawo o nic nie pytać i nie interesować się. Twoje prawo, twoja sprawa tylko dlaczego w chwili obecnej szukasz zemsty? Nagle dostałaś olśnienia?
Komentarz doklejony:
Cytat
Jakbym czytała ( w sumie słuchała) byłą kochankę mojego męża.
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Pozdrawiam
onpo40ce
Cytat
nutellaxo- spotkalas sie z ta zona czy wyslalas jej jakas wiadomosc? jakie mialas dowody? jaka byla jej i jego reakcja? jak to sie skonczylo, napisz choc w skrocie?
Napisałam jej smsa, że jest coś o czym powinna wiedzieć. Ona sama oddzwoniła i zaproponowała spotkanie. Umówiłam się z nią i z nim w tym samym czasie i miejscu i powstała konfrontacja. Nie musiałam pokazywać jej dowodów (chociaż też je miałam) bo ona podejrzewała go o romans (znikał z domu na noc, kupował mi prezenty, za które ona znajdowała paragony itd).
Tutaj sytuacja jest o tyle inna, że on obiecywał mi poważny związek i rozstanie z nią. Nie zrealizował tego, więc się wkurzyłam i zrobiłam jak wyżej.
Co do Ciebie to uważam, że od początku umawialiście się na luźny układ, facet nie obiecywał Ci gruszek na wierzbie.
Nie powiedział Ci o małżeństwie bo jakie to miało znaczenie skoro i tak nie planowaliście być razem?
Moim zdaniem on nie zaangażował Cię w to, bo nic Ci nie obiecywał, sama się w to zaangażowałaś (co też rozumiem, czasem angażujemy się mimowolnie).
Powiedział Ci, że jego małżeństwo jest nieudane - a co miał Ci powiedzieć?
"Kocham moją żonę, jest dla mnie najważniejsza, a Ty jesteś tylko dodatkową atrakcją, czy zechcesz nadal mi dogadzać?" Facet wciąż liczy na przyjemności z Tobą więc powiedział Ci to co chcesz usłyszeć, a nie prawdę.
Z zajętymi facetami tak już jest. Jeśli mają kochanki to obiecują im cudowne związki, rozstanie z żoną, a tymczasem zamiast rozwodu planują z żonką kolejne wakacje.
Jeśli facetowi zależy na Tobie to jest z Tobą. Jeśli trzyma Cię na boku to nie zależy mu.
I tutaj nie warto marnować energii na osobę, której na Tobie nie zależy.
Możesz mu namieszać w życiu i mieć z tego satysfakcję ale nic nie zyskasz.
W pewnym stopniu Cię rozumiem - chociaż ja doceniłabym gdyby mój lovelas powiedział mi wprost, że nie chce ze mną być i wiedziałabym na czym stoję. Wtedy nie wpieprzałabym się w jego związek.
Możesz powiedzieć żonie - niech kobieta wie z kim się związała i zdecyduje co dalej.
Ale jak znam takie kobiety, to wybaczy mu. On naopowiada jej farmazonów, że nic nie znaczyłaś a ona jest miłością jego życia i ona w końcu "dla dobra dziecka" będzie przy nim tkwić dalej.
Moja jedyna rada dla Ciebie: jak wchodzisz w luźny układ to nie angażuj się w żaden sposób. Jak nie umiesz się nieangażować to nie wchodź w takie relacje. I nie bierz na poważnie tego co facet opowiada, oni przecież wszystko powiedzą byle mieć seks/spokój/inne korzyści.
Powodzenia
Komentarz doklejony:
P.S. Końca wciąż nie ma o ja dostaję od niego wiadomości o tym, że mnie kocha, chce być ze mną, a z nią łączą go tylko interesy, które w końcu rozstrzygnie i wtedy będzie "mój". Ale ja w te farmazony już nie wierzę. I Tobie też nie radzę! Facet będzie do Ciebie dalej pisał bo liczy na coś. Ale to nie znaczy, że ma Ci do zaoferowania coś dobrego.