

| nina28 | 15. Lipiec |
| Pathi | 15. Lipiec |
| lusiek | 15. Lipiec |
| olka | 15. Lipiec |
| abisag | 15. Lipiec |
Crusoe | 01:36:21 |
Julianaempat... | 02:04:46 |
#
poczciwy | 04:17:23 |
Aga104 | 06:19:46 |
NieOddycham | 09:55:17 |
Cięzko, jest o tym pisac, ale skoro juz sie zdecydowałem to opisze to co mi sie przytrafiło. Jestem facetem po 40, w zwiazku małżenskim ponad 20 lat, mam dwójkę dzieci. Brałem slub dość wczesnie, ale uznałem ze jako głowa rodziny musze zapenic jej wszystko, mowa o rzeczach materialnych. Zajołem sie praca, zona przez pewniem czas była w domu, ale pozniej stwierdziła ze chce isc do pracy. I to jest początek mojej tragedii. Pracowała we własnym sklepie, tam poznała faceta, na poczatku była to przyjaźn, a ja wierzyłem e tak jest. Jak wiadomo w każdym małżeństwie są dni dobre ale tez sa dni złe. I niestety przyszedł moment małego kryzysu w naszym zwiazku i teraz jak sie okazuje, był on, pocieszyciel. Było to ok 5 lat temu, potem moje małżeństwo było udane, a przynajmniej tak mi sie wydawało. Nie było kłotni czasem był tez sex, ale moim najwikszym błedem było to ze poswieciłem sie pracy, zeby jej i dzieciom nic nie brakowało, a to spowowdowało ze nie zauwazyłem pierwszych oznak. Pozniej pojawiły sie przypuszczenia ze to nie tylko przyjaźn, ale na poczatku je takze bagatelizowałem, bo stwierdzilem ze skoro kocham i ona mnie kocha to moze faktycznie to tylko przyjaciel. Sam mam przyjaciólke z która moge zwasze porozmawiac a z ktora nigdy nie łaczyło mnie nic wiecej po za rozmowa, dlatego tez wierzyłem ze to przyjaciel. Pozniej zaczeły docierac do mnie sygnały ze cos ich łaczy, nadal zaslepiony miłoscia nie dopuszczałem tej mysli do siebie. Ale przyszedł poprzedni rok tuz przed swietami, dstałem nastepny sygnał i tym razem postanowiłem go nie bagatelizowac a przyjzec sie blizej. To co odkryłm było dla mnie jak zderzenie z pociagiem. Dotarłem do smsów jakie sobie wysyłali. Lektura była dla mnie ciezka. Zrobiłem wydruk i cała noc czytałem, obmyslajac co zrobie jak wroce z pracy do domu. Wszystko sie we mnie gotowało, ale postanowiłem ze bede silny. Ze zdziwieniem przyznam ze mi sie udało, nie podnisłem głosu, tylko przeprowadziłem, normalna rozmowe. Na poczatku zapytałem kim dla niej jestem, odpowiedziała ze mezem ktorego kocha, wiec dodałem czy ma mi cos do powiedzenia, odparła ze nie, nastepnie powiedziałem jej ze wiem o nich i czy nadla nie ma mi nic do powiedzenia, odparła ze nie, wtedy wyciagnołem smsy z jednego dnia i jej dałem, ponawiajac pytanie. Wtedy dopiero sie przyznała. Zapytałem w takim razie co dalej. Odpowiedziała ze o tym juz zecyduje ja, ale ona mnie kocha i ze załuje tego co sie stało ale czasu cofnąc nie moze, oraz ze chce byc ze mna do konca zycia. Nie wiem czy dobrze zrobiłem czy zle, ale jest kobieta która kocham nad wszystko co jest na tym swiecie i postanowiłem jej wybaczyc. Uswiadomiłem sobie ze jest najwazniejsza osoba w moim zyciu i ze jej powrót do mnie bedzie najpiekniejszym prezentem na gwiazdke jaki moge otzrymac w zyciu. Ale w tym wszystkim nie miałem pojęcia jak boli zdrada, nie ta fizyczna bo to (jak uwazaja faceci) to tylko bzykanie zapinasz rozporek i zapominasz, tam tez pojawiło sie jakies uczucie, ale podejzewam ze on nie chciał zostawic zony i dzieci, dlatego przyszła u niej swiadomosc ze moze faktycznie mnie kocha, a reszta to sport. Wybaczyłem, teraz poprostu moja głowa nie wytrzymuje, jak wychodzi z domu drecze sam siebie, choc napisała przy mnie do niego ze to koniec, ja wysałełm mu tez wiadomosc ze ma ja zsotawic bo inaczej jego zona sie wszystkiego dowie, on odpisał ze to koniec i nie bedzie juz wiecej sie kontaktował i ze załuje ze tak sie stało i przeprasza. Ale to nie zmienia faktu zadreczaja mnie mysli, czy uda sie odbudowac moje małżeństow od zera, czy mnie kocha, prawdziwie, czy tylko znow mysli mi oczy. Na chwile obecna nie mam sił, ale staram sie walczyc, bo miłosc do ukochanej osobay jest czyms najpiekiejszym na swiecie, a ja ją poprostu KOCHAM.
Mam nadzieje ze nie zanudziłem ta historia.
Cytat
Prezent to dostała raczej ona - Ty w zamian wydmuszkę pełną domysłów, obaw, lęków i niepewności. Marny ten prezent
A bardziej serio...Wybacz, ale kompletnie temat źle przerobiony. Za (jak długi?) romans i rzucenie deklaracji (ileż są warte deklaracje kogoś, kto notorycznie kłamie?), otrzymała wybaczenie z automatu. Nic tylko puszczać się dalej
Wiesz, że miłość z jednej strony to za mało, żeby związek utrzymać?
Komentarz doklejony:
trudno, podjołem decyzje, kocham, ale czy dostane znow to w zamian nie wiem, narazie pozostaje nadzieja
btw, jak dziś zachowuje się żona? Co wiesz o romansie (tylko to, co z smsów?)
Cytat
Znaczy się wiesz tyle, ile musiała Ci powiedzieć, no bo coś przecież musiała, żeby wyjść na prawdomówną
Oj, LV, musisz trochę poczytać o zdradzaczach, inaczej ( i to pewnie się teraz właśnie dzieje) owinie Cię wokół małego palca do następnego razu.
Dałeś szansę, ok, zalecam jednak większą wiedzę o tym, z czym masz do czynienia. To taka asekuracja, jakby co, chociażby...
czy w ogóle opowiadziała o wszystkim... pan wybaczy...ale naiwniak z pana...
Komentarz doklejony:
tak...to prawda miłość do kochanej osoby to coś najpiękniejszego co może sie przytrafić każdemu człowiekowi...pod warunkiem człowieczeństwa opartego na uczciwości... reszta to zamki na piasku...
Ona cię nie zdradzała. W ogóle nie ma o tym mowy