Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

Obito00:06:42
Lilian02:24:18
Apostata06:42:14
Malinka7306:53:37
smutna55508:31:49

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Traumata
19.08.2023 18:44:44
Cześć

Zibiki17
10.08.2023 11:29:45
08.01.2014

PiotrPro
04.08.2023 23:04:05
Trójmiasto Uśmiech

Siwek432
30.07.2023 11:47:48
Siema

NowySzustek
04.06.2023 21:23:11
wlasnie mi pękł okrąglutki roczek ZERO KONTAKTU.. efekt: wcześniej ledwo mogłem wydusić a dziś pełną pierśią krzyczę ..To była zwykła szmata! pzdr

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

Niestety schematy nie zawodząDrukuj

Zdradzony przez żonęWitam - niestety ponownie. O swoim przypadku pisałem tutaj w marcu 2012 roku. Wszystko potoczyło się od samego początku zgodnie z przerabianych przez wiele małżeństw schematami: kryzys w małżeństwie po narodzinach dziecka (mąż czuje się odtrącony, jego miejsce w łożu małżeńskim zostaje zastąpione przez dziecko, a on sam sypia w pokoju dziecka zdala od swojej partnerki), dodatkowo małżeństwo wpada w problemy finansowe (z winy żony), mąż, żeby ratować finanse wpada w wir pracy ratując finanse, ale zaniedbuje przez to relacje rodzinne (po 16 godzin dziennie w pracy plus częste wyjazdy w delegacje dwu lub trzydniowe). I niestety co następuje w takich sytuacjach, jedna ze stron nie wytrzymuje tego stanu rzeczy (w tym przypadku moja żona zako****e się w jednym z szefów współpracującym z jej upadającą firmą przedsiębiorstw. Facet jest po rozwodzie,starszy od mojej żony o 7 lat). Mimo oczywistych dowodów zdrady jestem oślepiony miłością do mojej żony i nie dopuszczam ich do swojej świadomości. Po około roku takiej egzystencji oświadczam żonie, że wiem o jej zdradzie. Początkowo zaprzecza, ale gdy dostarczam dowodów przyznaje się. Kolejny schemat i statystyki biorą górę - nasze małżeństwo nie doczekało 8 rocznicy. Mamy wspaniałego synka, żona dowiaduje się, że jest chora na raka jajnika i to w dość zaawansowanym stadium. Postanawiamy odbudować związek chyba ze względu na syna i teraz wydaje mi się, że żona robi to również przez pryzmat grożącej jej śmierci (w zdiagnozowanym stadium choroby tylko 5% przeżywalności). Jednak w leczeniu zdaża się cud (jak stwierdza lekarz onkologi prowadzący żonę), chroba cofa się. Jednak w naszym związku już nie jest tak jak dawniej. Mimo próśb, nie udaje mi się przekonać żony do "wyspowiadania" się jej mi z przyczyn zdrady - co było mi bardzo potrzebne do pełnego jej przebaczenia (również skożystaliśmy z porady psychologa i on również mówił, po wysłuchaniu nas obojga o potrzebie takiej "spowiedzi"). Zaraz po udowodnieniu żonie zdrady opisałem swój przypadek na tym forum i wszyscy mi radzili, żeby dać sobie spokój z przebaczaniem (szczególnie, że żona naprawdę zakochała sie w tym drugim facecie). Jednak ja, wciąż kochający tą kobietę, kompletnie zlekceważyłem te porady. No i kolejny schemat przerabiany w takich sytuacjach: po roku trwania w tym jałowym związku zaczynam szpiegować żonę i co stwierdzam - że znowu spotyka się z tym facetem (firma żony jest już po upadku, ja spłacam długi a żona niby koleżeńsko odwiedza wspólniczki kochanka i niby przypadkiem spotyka się z nim w jego biurze, nawet kilka razy w tygodniu). Żona się znowu nie przyznaje do romansu, ale podejmuje decyzję, że nie chce mnie znowu ranić i oznajmia mi, że powinniśmy się zdecydować na rozwód (ja już od około roku nosze się z takim zamiarem, ale cały czas kocham tą wredną małpę i jakoś nie mogę sobie tego poukładać) Podsumowując moją historię: sprawa jak dziesiątki opisywanych tutaj przypadków - tylko aktorzy inni (zdrada po 7 latach małżeństwa, próba naprawienia związku, kolejna zdrada, rozwód) Niestety drodzy państwo - jeżeli zaniedba się związek, to w wyniku próżności jednej ze stron, gdy pojawi się ktoś inny, kto to wykożysta i nakarmi tą próżność komplementami, prezentami itp. - jest w stanie zniszczyć małżeństwo, które wydawało się wam nie do rozerwania. Jeżeli kobieta zakocha się w innym, to ten pierwszy nie ma na co liczyć (niestety nie chciałem wziąść tej lekcji z cudzych błędów, licząc na wyjątek od reguły). A na świecie pełno kawalerów z odzysku, którzy czują się samotni i szukają każdej okazji, żeby tą samotność jakoś przerwać (sam za jakiś czas będę takim "kawalerem"). Przepraszam za chaotyczny opis i ewentualne błędy ortograficzne czy stylistyczne.
3739
<
#1 | Deleted_User dnia 09.01.2015 00:37
js48 dnia styczeń 07 2015 14:11:26
Człowieku, nie licz tym razem na cud. To jest definitywny koniec Twojego małżeństwa. Czy Ty jesteś tak bardzo zaślepiony i tego nie widzisz? Ledwie widmo rychłej śmierci przestało zaglądać jej w oczy masz powtórkę z rozrywki. Bierz rozwód, ale tylko i wyłącznie z udowodnieniem jej winy. Nie pogrążaj się dalej i bądź chłopem a nie tylko workiem do bicia.


1234554321 dnia styczeń 07 2015 16:10:29
szkoda że nie napisałeś pod starym wątkiem jako kontynuację starej histori,można byłoby poczytać twój tok rozumowania wówczas.Jeżeli pamiętasz poprzedni nik to podaj ,może ktoś z admin połączy te watki.Opisy które są rozciągnięte na przestrzeni lat są bardziej pouczające niż dwa osobne wątki;jeden bez zakończenia a drugi skrótowy.Masz nazbierane dowody zdrady,wiesz że to nie pierwszy raz i wiesz już że chęć naprawy powinna wyjść razem z przykładem od winowajcy.

Yorik dnia styczeń 07 2015 16:35:17
Racja; ciągłość to podstawa;
Coś mi się wydaje, że ten jajnik, to był tylko takim smaczkiem w tej całej romantycznej historii spotkania się dwóch połówek po latach; serce nie sługa, chodzi jak chcesmiley

Schematy, schematy, ale coś też mi się wydaje, że nie zauważyłeś najważniejszego, jeśli chciałeś jeszcze ją mieć.
Jajnik jajnikiem, ale należysz chyba do typu mollusca i przegapiłeś odpowiedni moment.

Teraz to nic jej nie będzie straszne, będzie chciała wykorzystać życie tak, jak na daną chwilę czuje, żeby nic jej nie uciekło, bo o Tobie chyba nigdy nie pomyślała, że możesz jej uciec?.

Nie chce Cię ranić, to się rozwiedzie? to ciekawe? jakby rozstanie na które nie masz wpływu nie raniło?
Teraz niewiele chyba ją może ruszyć, no chyba, że impotencja kochanka lub to czego o nim nie wie a jej się nie spodoba smiley

Gostek po rozwodzie, też pewnie schematyczny, jak wszyscysmiley.

jelonek dnia styczeń 07 2015 17:41:53
Twoje słowa: "(sam za jakiś czas będę takim "kawalerem"smiley" to dobry kierunek.
Niczego sam nie uratujesz.
Robilem te same bledy co Ty
Oprzytomnij
Zawalcz o siebie
Powodzenia

zgryzolowaty dnia styczeń 07 2015 19:41:38
panie kolego... widzi pan, kiedy groziło coś śmiertelnie poważnego...to decyzja o odbudowie związku... zdaje się, że kochaś nie za bardzo widział siebie jako osobe która trwa przy umierajacej... drugiej żonie... wtedy odbudowa związku... dostała szansę życia i co z nią zrobiła ? ano zaniosła komuś innemu... przykre to ale prawdziwe... proszę być pewnym, że gdyby rak znowu dał zznać o sobie... to niezawodnie zostanie pan wezwany... czy wtedy prosić Boga o to ? no właśnie... co wtedy myślimy i o czym... no i czy rozumiemy swoje pragnienia... wreszcie czy rozumiemy siebie ? to nie są łatwe pytania... życzę panu wszystkiego najlepszego i właściwych wyborów...

bartas dnia styczeń 07 2015 22:18:44
Dziękuje za komentarze. Czy jestem "mollusca? Kto w takiej sytuacji nie jest mięczakiem... Jeżeli przeżyło się kilka lat z osobą, która wydawała się tą jedną jedyną, to chyba w takiej sytuacji w walce serca z rozumem zawsze wygrywa serducho. Zawsze miałem problemy z okazywaniem emocji (co przeniosło się też na sferę prywatną/rodzinną), nawet wśród nowo poznawanych osób, zanim nie zaprzyjaźnię się, uchodzę na zamkniętego i niedostępnego gbura- z jednej strony praca wymagała tego ode mnie i weszło mi to szybko w nawyk. To taka moja próba usprawiedliwiania swojej w pewnym sensie bierności w związku. Jestem przekonany, że to była główna przyczyna rozpadu naszego związku i to o czym pisałem wcześniej, że próżność, która tkwi w każdym z nas - lubi być zaspakajana. Każdy pewnie psycholog - zgodzi się ze mną, że jeżeli związek opiera się na "normalnych" relacjach - to niestety dość często trzeba zaspakajać tą próżność (i u kobiety i często też u mężczyzny). Ja niestety pogubiłem się w tym i za główny cel w związku postawiłem sobie zbudowanie stabilizacji finansowej pozwalającej na spełnianiu zachcianek żony (tutaj muszę rozwiać ewentualne spekulacje - chociaż moja żona jest trochę materialistką i lubi luksusy - to nigdy nie wymagała tego ode mnie. To ja sobie to ubzdurałem, że taki jest główny cel mężczyzny w związku). Mimo, że strategiczne decyzje zawsze podejmuje na chłodno, to w tej sytuacji, którą tutaj tak rozwlekle opisuje - cholera - wygrywają emocje. Wiem, że rozwód jest najlepszą decyzją i gdy żona zakomunikowała mi o tym, że powinniśmy się rozstać, to tak naprawdę czekałem na te słowa od kilku miesięcy. Nie wiem czemu sam nie podjąłem takiej decyzji wcześniej, chociaż po pierwszej zdradzie żona dostała szanse po czym po około roku zaczęła znowu spotykać się z tym samym gościem, a ja tylko starałem się jej dać do zrozumienia, że się tego domyślam. Jestem pewien, że nawet teraz, gdyby tylko kajała się za to co zrobiła, to pewnie mój pierwszy emocjonalny odruch byłby - że wszystko się pewnie jakoś ułoży i warto spróbować ponownie.
Weźcie mnie od razu opierniczcie, że cały czas dopuszczam danie jej kolejnej szansy. Mimo że rozum zdecydowanie nie popiera takiego scenariusza, to serducho jednak mam dwa razy większe (a przy tym niestety wręcz "opancerzony" tyłek - już niestety kilka razy w życiu musiałem tego doświadczyć).

zgryzolowaty dnia styczeń 08 2015 01:31:29
panie kolego... czy pan jesteś jakis masochista czy co ? nie wiem jak inni ale ja nie zamierzam pana opierniczać... popełnił pan wszelkie mozliwe błędy ale to pana życie i nikt go nie przeżyje za pana... a teraz najważniejsze... nic nie usprawiedliwia zdrady... nic... jeżeli coś nie pasi to pozostaje komunikacja wzajemna... proszę pana, pana żona podjęła decyzję, że lepiej jej będzie z innym, i pewnie bardziej zasobnym facetem... to boli jak cholera kiedy widzi pan, że część pana odejdzie... i umrze... pisze pan, że zona jest materialistką... nie wymagała tego od pana... w pewnym momencie powiedziała dość i poszukała sobie kogoś kto jej to dał... ok stare przysłowie pszczół mówi, kobieta która wyszła za mąż dla pieniędzy, prędzej czy później na nie ciężko zapracuje...
powiem panu, że kiedy będzie naprawdę źle w jej życiu to otrzyma pan wezwanie... ale to marna pociecha wobec życia...choć wobec wieczności przebaczenie to ważna sprawa... ale tu jest pewne ale... wiele może się zmienić w pana życiu i może być tak, że na te wezwanie pan nie odpowie albo je zwyczajnie oleje... albo będzie pan daleko... różnymi drogami chodzą losy ludzkie...

1234554321 dnia styczeń 08 2015 19:20:18
.. mój pierwszy emocjonalny odruch byłby - że wszystko się pewnie jakoś ułoży i warto spróbować ponownie...'a nie wolałbyś postawić teraz na jakość życia a nie na jakoś się ułoży bez względu co teraz obiecałaby ci żona?Kolejne kilka miesięcy trwa romans więc zajmij się swoim życiem,pasjami,pracą by finansować swoje marzenia może podróże?Żona chce rozwodu to jej go daj ,wcześniej niech podpisze,przepisze przejęcie długów za swoją firmę.

bartas dnia styczeń 08 2015 23:20:01
Witam ponownie. Tak dla wyklarowania sytuacji, bo czytam teraz swoje żale i sam mam problem z połapaniem się w chronologii zdarzeń.
2004-ślub i z Warmii przeprowadzamy się do Poznania (bo dostałem tam dobrze płatna pracę)
2005-kupujemy mieszkanie (na kredyt)
2006-rodzi się syn
2007 grudzień -zakładamy ten jak się okazuje później nietrafiony biznes
2008 zamieniamy mieszkanie na szeregowca (dwa razy większy kredyt)
2009-musze zrezygnować z pracy, bo ze względu na kryzys, szefostwo chce mi zredukować pensję (a wtedy nie pociągnę domu i rozwijającej się drugiej firmy). Podejmuje inną pracę, ale żeby zarobić tyle samo muszę dłużej pracować.
2010-pierwsze symptomy, że jakiś "kawaler z odzysku" kręci się obok mojej żony (ignoruje to, bo rozmawiamy często-biorąc za przykład pary z naszego środowiska, które są po rozwodach, że nam się coś takiego nie przydarzy)
2011-firma upada, kłopoty z wierzycielami, żona za namową profesora u którego robiła magisterkę, wraca na studia jako doktorant z możliwością zarobienia kaski jako wykładowca-asystent (praca w weekendy - każdy piątek wyjazd do Olsztyna i powrót do domu w poniedziałek)
2011-mam pierwszy dowód, że żona jest nieszczera ze mną i niby w sprawach "służbowych" - spotyka się z kochankiem (wymazuje to z pamięci, nie dopuszczam nawet myśli, że coś takiego się dzieje, wysyłam w stronę żony nieudolne sygnały, że jestem zorientowany)
2011 jesień-żona dowiaduje się, że jest chora na raka
2012 początek roku-przypadkiem napotykam na korespondencję elektroniczną żony z kochankiem (zostawiła niewylogowanego komunikatora na ipadzie, którego ja używałem, a sama kontynuuje rozmowę z kochankiem na telefonie). Po wewnętrznej wojnie z samym sobą, oznajmiam żonie, że wiem o zdradzie. Początkowo zaprzecza, ale jak jej cytuje post, który napisała kochankowi - przyznaje się i kaja przede mną.
2013 grudzień - przypadkiem natknąłem się, że żona jest wpisana od miesiąca do spółki kochanka jako komplementariusz.
2014 styczeń - proszę żonę o wyjaśnienia (tłumaczy, że o niczym nie wie i że pewnie kochanek sam ja dopisał bez jej zgody i obiecuje, że to wyjaśni), zaczynam żonę śledzić (wrzucam do bagażnika auta telefon z aktywowana usługą - gdzie jest dziecko). Co drugi dzień auto jest pod firmą kochanka.
2014 czerwiec - sprawdzam, gdzie jest auto żony gdy ja jestem w pracy - dzwonie do niej - dostaje wyjaśnienia że jest w domu Urywam się z pracy i podjeżdżam, pod auto i proszę zonę o podejście do samochodu mówiąc że wiem gdzie jest (żona prosi o spotkanie w domu i wyjaśnia mi, że w firmie kochanka spotyka się nie z nim a z koleżankami, które dostarczają jej materiałów do pracy doktorskiej)
2014 sierpień - dzwoni do mnie z Olsztyna i prosi o spotkanie następnego dnia, żeby oznajmić mi, że nie ma sensu brnąć w to niby naprawianie związku - przyznaje jej rację - żona wraca do Olsztyna.
2014 koniec sierpnia - wyjeżdżamy na pierwsze i zarazem ostatnie wspólne wakacje z synem (ja proszę żonę o to).

Jestem właśnie w delegacji za granicą i zadzwoniłem do żony, żeby porozmawiać o rozwodzie, bo nie chcę robić tego przy dziecku gdy jesteśmy razem w trojkę w domu (od poniedziałku do piątku rano, żona jest w Poznaniu w naszym domu, a później jeździ do Olsztyna).
Myślałem, że łatwiej będzie nam porozmawiać przez telefon, bo twarzą w twarz nie potrafimy od trzech lat rozmawiać o tym co się między nami stało - żona zawsze się wykręcała, a ja nie chciałem naciskać. Fakt udało mi się namówić żonę do rozmowy. Wytłumaczyła mi, że jej decyzja wzięła się stąd, że czuje, że od trzech lat oddalamy się od siebie i raczej lepiej to przerwać teraz, niż mieli byśmy się ranić przez następne kilka lat i rozstawać się w bardziej popsutych relacjach i jeszcze narażać dziecko na niepotrzebny stres. Okazało się, że jej rodzice dostali spadek po jakimś wujku, spieniężyli go i mimo, że nie są jakoś majętni, chcą kupić żonie segment szeregowca 7 kilometrów od obecnego naszego domu. Trochę mnie to ucieszyło, bo bałem się, że żona przeprowadzi się do Olsztyna (tam prawdopodobnie w tym roku dostanie mieszkanie służbowe - z uczelni). Poprosiłem żonę, żebyśmy ustalili jak ma przebiegać nasz rozwód. Jesteśmy wstępnie umówieni w ten weekend jak wrócę z delegacji - żona jest w Poznaniu bo w sobotę odbiera klucze od nowego domu (tego, który kupują jej rodzice i chce się wyprowadzić z synem).
Teraz dopiero dociera do mnie, że to już koniec. Mimo iż starałem się zachować zimną krew podczas rozmowy, to wewnątrz ryczałem jak małe dziecko. Poradźcie mi proszę jak to przeprowadzić (żona chce alimentów w wysokości czesnego szkoły do, której postanowiliśmy wysłać naszego syna). Dodatkowo, żona deklaruje, że nie chce podziału majątku (naszego obecnego domu), tylko jakiegoś niewielkiego odstępnego, żeby kupić meble do pokoju syna w nowym domu. Długów po firmie też nie zostało już zbyt wiele ( ze 30 000 zaległości podatkowych i ZUS, 45 000 pożyczki, którą dostaliśmy od moich rodziców, 20 000 pożyczki od rodziców żony - żona deklaruje się, że jakoś się tym podzielimy). Musze wyjaśnić sprawę kredytu hipotecznego z którym zostanę w przypadku rozwodu i przepisania go tylko na jednego, z dwóch wcześniejszych kredytobiorców - "małżeństwo". Zastanawiam się, czy zgadzać się na alimenty, czy tylko po prostu zdeklarować się na dobrowolne płacenie na syna? Sprawę rozwodową przeprowadzić ugodowo bez orzekania winy, czy mimo iż raczej teraz nie jest mi to potrzebne, z orzeczeniem winy? Jak wygląda sprawa z ustaleniem opieki rodzicielskiej (na chwilę obecna nic się nie zmieni - raczej - żona będzie dalej jeździć na połowę tygodnia do Olsztyna)?
Czy może mi ktoś z Was - moi "powiernicy" - polecić jakiegoś adwokata w Poznaniu, żebym mógł sobie na te tematy porozmawiać?

Przeniosłam opis zdrady zgodnie z regulaminem - na portalu dozwolone jest mieć jeden nick.
JW
10394
<
#2 | andy74 dnia 09.01.2015 07:58
Witam
Nie będę Ci radził jakie masz meble dziecku kupić, ani jak przepisać kredyt z małżeństwa na Ciebie.
To że popełniłeś w zasadzie wszystkie błędy jakie się dało, to powiedzieli moi przedmówcy.
Ale jak tak to czytam, to zastanawiam się czy ty w ogóle jeszcze masz jaja!.
Nie mów nam, że coś ustaliliście, bo to ona ustaliła!.
Ty masz w ogóle swoje zdanie, czy tak przez całe życie skaczesz przy niej jak piesek na smyczy???
Jesteś mężczyzną czy jakimś flakiem. Może dla tego Cię zostawiła?
Ja to widzę tak, po primo
1. Żaden rozwód za porozumieniem stron!! ( z tym to oszalałeś) To ona wybrała, i poświęciła dla tego Ciebie i dziecko a o twoich latach nie wspomnę.
2.To ty stawiasz warunki odnośnie dziecka, kredytu itp.
3.Skoro się wyprowadza ma Cię spłacić (mówię o kredycie na dom) Oświadcz że go sprzedajesz i musi dopłacić różnicę, a nie kupować sobie kolejny domek.
4. Przestajesz być dla niej słodkim misiem!!! Dość!!
Mam takie wrażenie że nic Ci teraz jest nie potrzebne.
Słuchaj nas którzy poświęcają swój czas i serwują Ci konkretne dobre rady, bazując na swoich przeżyciach! Nie na gdybaniu.
Obudź się chłopie.
Wnoś pozew o rozwód z jej winy (bo tak postąpił by prawdziwy facet), a wtedy zobaczysz z kim masz do czynienia.
One nie cierpią jak ich reputacja zostaje poszarpana!
Przecież dla nich nic się nie stało.
Powodzenia i więcej JAJ na ten nowy rok !

Komentarz doklejony:
I jeszcze
"żona chce alimentów w wysokości czesnego szkoły do, której postanowiliśmy wysłać naszego syna" dobre nie !!!! A potem wnosi do sądu o podwyższenie. Ty decyduj co dasz dziecku. A żona to do roboty jak chce kasę.
A to najlepsze:
"Dodatkowo, żona deklaruje, że nie chce podziału majątku (naszego obecnego domu), tylko jakiegoś niewielkiego odstępnego, żeby kupić meble do pokoju syna w nowym domu"
Nie dziwię się też bym nie chciał tego kredytu !!!
Siedzicie z tym kredytem obydwoje i stawiam flaszkę jak się mylę, że na firmę i ten dom wraz z kredytem to ona Cię namówiła!!!!!
Dla mnie to wyrachowana, bezczelna i kłamliwa su....a. Chce być bogata za wszelką cenę, kosztem Ciebie i waszej rodziny. Kasa zaślepia jej mózg.

Boże OBUDŹ SIĘ !
5808
<
#3 | Nox dnia 09.01.2015 11:07
Wytłumaczyła mi, że jej decyzja wzięła się stąd, że czuje, że od trzech lat oddalamy się od siebie i raczej lepiej to przerwać teraz...."decyzja wzięła się z trwającej zdrady.Trudno naprawić związek pracując usilnie nad porożem męża.Dlaczego syn nie zostaje z tobą?Dlaczego rozwód za porozumieniem????2+3 lata ma w głębokim....poważaniu.Nawet na szczerą rozmowę nie mogłeś liczyć,oszukuje cię od lat Wszystkiego dowiedziałeś się sam.Dlaczego leżysz jej u stóp ?Od lat próbujesz naprawiać coś co jest nie do naprawienia ze względu na postawę żony.Trwałeś przy nie w chorobie,po zdradzie a ona nawet nie potrafiła doceniając to co robisz potraktować cię jak człowieka któremu należy się uczciwość.Teraz wciska ci pierdoły które łykasz.Synowi kiedyś wciśnie jaki byłeś ble.Rozwiedź się udowadniając jej winę .Wyprowadzi się do nowego miejsca twierdzą wśród rodziny jakim złym mężem byłeś i tylko dzięki pieniądzom rodziców mogła się od ciebie uwolnić.Jak podzielicie się majątkiem to i kredytami też trzeba się podzielić się kredytem.Kto normalny mając długi nie mysli w pierwszej kolejności o ich spłaceniu tylko o nowym lokum/dla siebie i kochanka/szkołą z czesnym itd.Nie jakoś się podzielimy!!!!!!Najpierw po rozmowie z mądrym prawnikiem ,bankiem i kim trzeba przedstawiasz żonie swoją decyzję TY i ustalacie najlepiej przy twoim prawniku warunki.I wszystko ma być na papierze.Uczciwie rozmawia się z uczciwym człowiekiem.To że ona jest matką twojego dziecka nie czyni z niej świętej więc zdejmij jej aureolkę którą założyłeś.Udowodnij kim się stała i sam stań się facetem ....misie teraz śpią.

Komentarz doklejony:
a kochanek i koleżanki z pracy na świadka w sądzie chyba że sam się do wszystkiego przyzna.
7063
<
#4 | ed65 dnia 09.01.2015 11:39
Dzień dobry wszystkim
Miłego dnia 4alll

Dawno już tutaj mnie nie było, ale gdy zajrzałem i zobaczyłem Twój wpis, to aż kopara mi opadła......

Szacun Bartas naprawdę.szacun.....
****sz ciężko na to masz, a bez walki lekką ręką chcesz się pozbyć dorobku całego Twojego życia.....
Bo jak tak dalej pójdzie, to zostaniesz nie dość, że bez żony, ze zrytą psychiką to w dodatku z gołą **** i z długami.jakich narobiła..
Nie wiadomo zresztą jeszcze jakie czekają na Ciebie inne niespodzianki
Bo cossik mi się wydaje, że ona nie bez powodu jest już firmie kochanka.
W przeciwieństwie do Ciebie, kiedy marnowalłeś swoje zdrowie i czas, zamiast stanowczo działać dałeś się robić im w uja, ona tego czasu nie zmarnowala i doskonale przygotowała sobie bezpieczną ewakuację.....

Sorry, za słownictwo, ale inaczej chyba nic do Ciebie z tego co tutaj moi przedmówcy napisali nie dotrze....
Mężczyzna wieku nie ma. Albo nim się jest, albo nie
Ty w jej oczach nie jesteś i chyba nigdy nim nie byłeś
Ona ma Ciebie zresztą nie bez podstaw nie za mężczyznę, a za jakiegoś niewydarzonego faceta - **** ....
Ty zaś w odpowiedzi na takie traktowanie zachowujesz się jak jeszcze wieksza ****.
Kobieta może przestać kochać, ale nie wolno pozwolić na to aby Ciebie nie szanowała!
To co robisz, jak postępujesz to samobójstwo!

Chcesz jej i kochankowi zapewnić start marzeń, sam wychodząc na leszcza i frajera?
Zresztą w ich oczach już nim jesteś...
Proszę bardzo.
Jeśli jednak chcesz aby została reszta szacunku do Ciebie , zrób to co już dawno powinieneś z nią zrobić.
Nie czekaj jak mameja na to co ona zrobi,.
To Ty a nie ona jesteś centrum dowodzenia.
JESTEŚ MEZCZYZNĄ.
Skoro tak, to działaj jak mężczyzna, a nie jak jakaś ciota..
Co Ciebie do cholery obchodzi co ona ma do powiedzenia, jakie ma propozycje?
To nie ona jest od dyktowania warunków lecz Ty zacznij dyktować je Ty!

Od teraz :
Buzia na kłódkę i bierz się za jak najszybsze zebranie dowodów jej qrestwa
Stać Ciebie na detektywa - bierz go....

Mam nadzieję, że masz również zabezpieczone dowody jej wcześniejszych wyczynów?
Nie obowiązują Ciebie kompletnie jakiekolwiek ustalenia, z nią poczynione
Żadne uzgodnienia etc, etc.....
Bartas
To nie jest już twoja żona.
Masz do czynienia z wyjątkowo perfidnym, wyrafinowanym qrwiszonem,
I tak masz ja traktować.

Andy i inni w zasadzie napisali wszystko,
Nie ma sensu tego powtarzać.
Bartas
Zdejmuj spódniczkę, ubieraj spodnie i ostro działaj.
Migiem do bardzo dobrego prawnika, aby obrać właściwą drogę do wdeptania questy w ziemię...
Tutaj nie ma już miejsca ani na miłość, ani na jakiekolwiek sentymenty, okazywanie słabości....
To wyłącznie Ty masz wyjść z tego jako zwycięzca
Pamiętaj
Poker face, kompletnie żadnych rozmów z nią na jakiekolwiek tematy dotyczące rozwodu. Kiedy, jak itd....
Ona ma każdym Twoim posunięciem być kompletnie zaskoczona....
Nie daj z siebie zrobić leszcza i łosia....
Do dzieła.....

Pozdrawiam

Komentarz doklejony:
Jeszcze coś dopiszę.... Tak ku uzupełnieniu tego co napisała 123......

Bartas
Twoja wina jest ogromna bo przecież :
1. za dużo pracowałeś, nie było Cię w domu ona Cię potrzebowała, lub....
2. jesteś ciągle w domu, nie starasz się polepszyć bytu rodzinie

1. jesteś nadopiekuńczy, już ją mdli od tych czułości
2. nie jesteś czuły, nie mówisz że ją kochasz 1 mln razy dziennie, nie nosisz jej na rekach.

1. nigdzie nie wychodzicie się zabawić
2. Ty tylko byś imprezował

1. Nic tylko zajmujesz się dziećmi, a o nią nie dbasz
2. Wogóle nie zajmujesz się dziećmi
...
...
* wybierz sobie co chcesz lub dopisz
Argumentów na usprawiedliwienie qrestwa są miliony :-)

Bartas
Ona jest zachowuje się wręcz typowo
Narobila. syfu,a odpowiedzialność i koszty przerzuca na drugą strone.
Niestety lub stety, to ty musisz podejmować trudne decyzje i działać stanowczo Swoim zdecydowaniem, stanowczością, dążeniem do prawdy masz ją zmusić ją do podjęcia odpowiedzialności.
Musisz być na pewno na jedną rzecz przygotowanym.
Twoje działania uzna za atak na siebie i będziesz wrogiem numer jeden,przeszkodą w drodze do szczęścia.
Jednak Ty, mimo swojego uczucia nie masz już ani czasu, ani innego wyjścia
Wszelkie pół środki tylko przedłużą to, co nieuchronne..
Jakieś niedomówienia ,układ to gówno w które próbuje cie wciągnąć i cięzko się z tego gówna w jakim sam dzięki swojej postawie się znajdziesz będzie póżniej wygrzebać
One zawsze martwią się o jedno...
O opinię....
To jednak już nie Twój problem.
6959
<
#5 | zgryzolowaty dnia 09.01.2015 12:28
panie ed zapomniał pan dodać nie wyłączone światło w lodówce...
ale tak serio...panie kolego, niech pan zdejmie jej aureolę to zobaczy pan rogi i to takie solidne...diabelskie... bo koledzy powyżej ładnie rozgryźli jej plany... marna pociecha z faktu iż podobno kradzione nie tuczy... (owsiak przytył... ) ale wie pan idąc na ugodę z tą pania idzie pan wprost do zrobienia sobie ququ i to niezłego...na koniec z jakis czas synek odpowiednio wyszkolony przez mamusię napluje panu w twarz... prosze nie miec złudzeń... to jest wojna i to jest diabelstwo...
pzdr

Komentarz doklejony:
żadnych układów na gębę...wszystko ma być klepnięte w sądzie i notarialnie
10394
<
#6 | andy74 dnia 09.01.2015 13:50
Brawo Panowie!
I co dotarło do Ciebie ????? Jaśniej się już nie da!.
Koniec rad. Po naszych wpisach powinien wiedzieć konkretnie co ma zrobić. Czy skorzysta?
Jego życie.
Życzę Ci JAJ JAJ i jeszcze większych JAJ.
11463
<
#7 | BETKAA dnia 09.01.2015 15:04
Twoja żona jest wyrachowana od samego początku do samego końca zwykły samolub i egoista .....zdrada ,choroba nic jej nie nauczyły a powinny trochę pokory !!! JA na twoim miejscu nie dałabym jej nic ,prócz tego co powinieneś ,traktowała tak samo jak ciebie traktuje ...masz klapki na oczach i nie widzisz ,że to zwykła materialistka byłaby inna gdyby nie miała tego czego chce ,byłaby inna gdyby ciężko zapracowała na to co miała ,a nie dostawała ..kosztem Twojej ciężkiej pracy ,twoich wyrzeczeń ....Nikt z nas nie jest idealny ,każdy ma wady ....ona ich nie widzi ,ale twoje podwójnie ...Teraz ty przejrzyj na oczy z kim się związałeś ???!!!!
3739
<
#8 | Deleted_User dnia 09.01.2015 15:34
Zastanowiła mnie choroba Twojej żony. Rak jajnika...Wyjątkowo "perfidny". I cud.
Tak, jakoś, wszyscy to zaakceptowaliśmy, jakby, takie cuda, zdarzały nam się na co dzień.
Możesz napisać coś więcej? Czy, w ogóle, wiesz, coś więcej?
To nie są żarty, a ona, ot, w obliczu choroby ( nawet, zagrożenia życia), proponuje rozwód.
Czy Tobie kompletnie nie ufa? Czy, na tyle, ufa kochankowi, że da jej opiekę i poczucie bezpieczeństwa?
:niemoc

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?