| tomala | 14. Kwiecień |
| ankaK | 14. Kwiecień |
| Justyna_Sz | 14. Kwiecień |
| karol102 | 14. Kwiecień |
| madziara110 | 14. Kwiecień |
JamesTon | 00:21:01 |
Landexpzglosy | 01:41:21 |
Urzekajaca444 | 04:16:21 |
Julianaempat... | 05:00:17 |
Aga104 | 06:28:49 |

estem dinozaurem,kobietą z bardzo długim związku małżeńskim,dzieci wyfrunęły z gniazda dawno temu,a mój nasz problem ujawnił się około 9-lat temu.Wtedy zajęta problemami dojrzewających dzieci,odkryłam coś co do chwili obecnej trwa w moim związku a nawet przechodzi w bardzo trudną dla mnie jak również mojego M sytuację.
Pełna zaufania do M nie zauważałam co się dzieje choć symptomy były,inna forma zachowań w wyglądzie ,łóżku i ucieczki do garażu.Były to takie początki tel.komórkowej.Nigdy nie zaglądałam do tel.M jednak zaniepokoiły mnie częste kontakty z pewnym nr.więc napisałam sms-a podszywając się pod M i jakież było zdziwienie kiedy przyszła odpowiedż,no to pociągnęłam dalej,zorganizowałam spotkanie ,koleżanka była bardzo układna bo dała M wybór godz. i miejsca i cała szczęśliwa że się zabawią.Miejsce wybrałam na CPN-e,dojeżdżamy a tam tax-i czeka zejrzała i natychmiast przychyliła głowę bląd i odjechali,M zachował zimną krew i stwierdził iż nic nie widział,i czemu mu nie powiedziałam o co chodzi.A wymówki jak mogłam tak zrobić ect.No i zaczęło się z mojej strony aby przyznał się a z jego tłumaczenie że nie prawda i wielki strach że go wygnam.Przyrzekanie że to ja jestem najważniejsza ,że kocha edt.Potem jest etap walki mojej o prawde i dziwne esm-y od kogo ,nie wiem .M tłumaczył iż ktoś chce zniszczyć nasze życie,nawet kazał odpisać na jeden i otrzymałam z bramki internetowej.Był szyderczy i pena siebie osóbka wręcz wyśmiała moją postawę bo głupia napisałam że wiele przeżyłam z M i zawsze będe stać u jego boku.Otrzymałam odpowiedż o treści.Hahaha mnie już śmieszy ta sytuacja jeszcze zobaczymy co moim odbiorze jest to że jest pena iż nie wytrzymam tego co miało nastąpić.Postanowiłam że odchodzi z tej pracy i wtedy pękło mu coś,płakał jak dziecko co łzy u niego to rzadkość i spowiedz iż jest ciulem itd.Zmienił prace a tel. syg, i sms-y się dziwne zdawkowe.
I faktycznie...wracając we wszystkie te lata pojawiały się wiadomości np.Ległe,jest bardzo zle.A między nami częste waśnie co wyjaśnianie tłumaczenie sytuacji.A jeden sms-spisałam godz i od.X Kochasz rodzine a nie mnie.odp.M Kocham Ciebie a nie rodzine tylko nie chcę jej zniszczyć.Proszę sobie wyobrazić pokazywałam naocznie mu to stwierdził że on tego nie pisał i koniec kropka i nie ma nic wspólnego z tymi.sms-ami.Woził mnie do tych pań co były w kręgu podejrzeń jedna stała i była zakłopotana a jedna nie wyszła bo......jak stwierdził pewnie była pijana,natomiast córka wyszła i krzyczała wynoś się i żebyś tu nigdy nie wracał.Wielokrotnie ,prosiłam nawet naciskałam aby mnie zostawił że chcę aby był szczęśliwy chociaż On,kilkakrotnie mówił mi że i co mógłby iść bo ta jedna mieszkała od lat sama ale co by miał z tego że by się najwyżej zapił.Tych wszystkich chwil nie da się odtworzyć i przekazać ,jednak przez tyle lat zauważyłam że jak dłuższy czas był w domu to nie kontaktował się z tą X to ona z prywatnego dawała czadu na mój te. bo wiedziała że mnie to wkurzy i mu powiem a teraz tak myślę że sama dawałam mu sygnały że tamta myśli o nim.Byłam głupia,pewnie spytacie czemu faktycznie nie pognałam go....odpowiadam zawsze działam rozwagą a jeszcze to że wciąż mi prał mózg o uczuciach i wartościach moich.To co w tym czasie przeżyłam jest dla mnie szokiem że jestem tu i pisz o tym.Zmieniliśmy miejsce zamieszkania ,ja poukładałam sobie troszkę w głowie i postanowiłam mimo wszystko nie dać satysfakcji X i jednak jest ze mną a ona ma tylko czasami ale z drugiej strony tłukłam się z myślami i byłam nieszczęśliwa M.też.Jego zachowania od początku postawa,smutku ciągłego jakaś impreza po alkoholu wręcz mnie prowokował wygadywał dziwne rzeczy a na drugi dzień że przeprasza i wkoło Macieju.acha w tym okresie z jego ust usłyszałam;
Nie pytaj czemu jestem smutny,przejdzie mi wszystko się poukłada.
A o czym mamy rozmawiać ja nie mam o czym z Tobą rozmawiać.
Nie jestem z tobą związany emocjonalnie.
To ja jestem winna, gdybym tak nie drążyła wszystkiego to byłoby inaczej,to ja chcę zniszczyć rodzinę.
Zmiana jego zachowań i kłamstwa widziałam i jak mu mówiłam to stwierdził że mam diabła .
Dzieci wiedzą tak połowicznie bo było i jest mi wstyd i nie chcę obarczać ich taki sprawami. .Mają swoje życie,woje problemy czy zakłucać im radości jakich doświadczają w swoich rodzinach,pracy czy nauce.Są wykształcone mądre .Były momenty gdzie rozmowy były i zięć najbardziej go przyduszał aby w końcu uwolnił z siebie te tajemnice ,odpowiedz jedna że Nie i koniec.
Ostatnio tak mnie ruszyło bo zaczyna mi ciążyć jego ponowne takie zadumanie bo p.X napisała mu sms-a o treści.
Suka nie chce takiego życia goń się.
M. chodzi zamyślony,boi się jak wraca ,patrzy na mnie jaka mina.Wiem że mieli kontakt bo to intuicja żony jest nie omylna,zrobiłam nawet tak iż nie jakoś natarczywie sex-u chciałam,odczytał i głowa biedaka rozbolała .Robiłam to wtedy kiedy były niejasności w jego zachowaniu.Raz była euforia niczym z domu spowodowana innym razem smutek i uciekanie z oczu moich.
Te moje wypociny to cząstka bo nie da się opisać myśli uczuć i odczuć jakie w tych latach były nie da się przelać na papier.W chwili obecnej jestem na etapie co zrobić? Bo tak się żyć nie da.Wkurza mnie a dobił mnie ostatnio jak te same zarzuty kieruje i obwinia mnie za wszystko.Potem znowu zaczyna mnie ustawiać że nie powinien itd.Natomiast ja jestem kłębek nerwów i jeszcze szukam faktycznie winy w sobie.No nikt nie jest idealny jednak te zarzuty M.pod moim adresem są nie uzasadnione ,Nie zgadzam się na to i nie ma prawa mnie wciąż wpędzać w poczucie winy.Starczy ...szukam wyjścia co jak mam zrobić.Nie mam zamiaru być jego opiekunką,groziłam upominałam dawałam czas,zgadzał się i obiecał jednak wraca wszystko rzadko ale coraz z większą siłą.Boje się o swoje zdrowie,fizyczne ale i psychiczne.Przeraża mnie wszystko ,bo to już nie chodzi o mnie ale dzieci i wnuki i ogólnie cało kształt.To moja historia,jest chaotycznie opisane jednak wchodzą emocje jak człowiek wraca i widzi wszystko jakby było to wczoraj.
Kolorowo mam ...prawda?Proszę o obiektywizm w ocenie i w razie pytań jestem do dyspozycji.Ciekawej lektury ;/
Kochana teraz powinnaś się cieszyć życiem, a nie dołować. Dziwi Cię, że on nie odchodzi do kochanki? A niby po co ma to robić, skoro w domu ma wszystko zrobione, ugotowane, posprzątane, u kochanki pewnie byłyby jakieś obowiązki. Co innego spotykać się na boku a co innego mieszkać razem. Przestań obsługiwać swojego jaśnie pana małżonka, nie pierz, nie gotuj, rób wszystko tylko dla siebie. I zacznij myśleć o sobie a nie o tym co inni (dzieci, znajomi) powiedzą.
Wystarczająco długo w tym tkwisz, żeby zobaczyć że małżonek się nie zmieni. Teraz to tylko czekać aż się facet rozchoruje, jeszcze będziesz się nim opiekować w podziękowaniu za te wszystkie lata upokorzeń. Przepraszam za ten zimny prysznic, ale czasami taki też jest potrzebny
Pozdrawiam
Pisząc tu gdzieś tam z tyłu głowy masz chyba rozwiązanie, które jednak nie za bardzo Ci się podoba. Chciałabyś to skończyć tylko potrzebujesz kopa. Skoro upominanie i grożenie nie daje efektów, więc może warto spakować w worki i wystawić je za drzwi, pokazać że już dość pomiatania Twoją osobą. Widzisz, tak jak napisała Yoka - mieć ciastko i zjeść ciastko - w domu ma ogarnięte, Ty dalej znosisz jego zadumy
Jest Ci wstyd przed dziećmi, a wiesz, że gdybyś powiedziała im o wszystkim, może one pomogły by Ci w ogarnięciu tego bałaganu.
Tak to widzę.
Czytałam, tylko, że jak nie ta to będzie inna. To nie z nią masz problem.
Czy naprawdę warto ukamienować się za życia? w imię czego?
Toć masz dla kogo żyć.
Mam nadzieję, że niedługo w tym wątku odezwie się Mono i po jej wizualizacjach będziesz szybko na kolanie pisać pozew rozwodowy
bo sama wiesz, że z tej mąki chleba już nie będzie.
pamiętasz jeszcze, że coś takiego wogóle jest ?
Jak dla mnie coś Ci poważnie dolega.
Ty chyba już nie wyobrażasz sobie innego życia, musisz żyć życiem tego faceta. To wcale nie dziwne, że się z Tobą nie liczy, zapracowałaś mocno na to;
Nie jesteś żadną Matką Polką (dzieci dawno odchowane), tylko bardzo uległa kobietą, której tak dobrze i która inaczej nie potrafi;
Cytat
Za chwilę hmmm... mógł już nie będzie, to i problem sam się rozwiąże - zjedzie na stałe do domu, bo na cóż kochance niewydolne starzejące się cudo, któremu może jeszcze za moment pampersa trzeba będzie zmieniać
Cytat
mojanz, po co się tak szarpiesz metodami, które nigdy nie zadziałały, więc i teraz graniczy z cudem, że będzie inaczej? Najwyższy czas przestać się oszukiwać - metody, na które się uparłaś nie działają, na inne masz alergię i unikasz, jak ognia. Jeśli któregoś dnia naprawdę będziesz chciała zmienić swoje życie, po prostu to zrobisz. Jeszcze IMO nie dziś.
Mojanz, Ty od bardzo dawna jesteś sama. Jesteś wykorzystywana i pozwalasz się wykorzystywać. W twoim domu nie ma uczuć, jest tylko gra pozorów.
Od bardzo dawna jesteś dobrym materiałem na darmową praczkę, sprzątaczkę i kucharkę, a kto chce porzucić wygody? Na co Ty liczysz po 9-ciu latach perfidnego wykorzystywania. Na podcieranie d*** mężusiowi? Bo jeszcze trochę i będzie tego wymagał. Kobieto? tu nawet nie ma o co i o kogo walczyć.
Kochani mi nie chodzi o to żeby przed dziećmi grać iż jest Ok. tylko jak przyszedłby to ja nie mogłabym już stanąć koło niego .........już nie .Obecnie jest cisza domowa M nie wie co jest grane ,pytał przed wczoraj ja milczę bo taka jestem ,rozważam jak to rozegrać i wiecie co? mam, zamiar zrobić ,jechać z nim do tej X i go oddać w ręce ,oj muszę coś zrobić nie ma bata.Tak mamy mieszkanie i to duże to mnie przeraża faktycznie ,bo na stare lata po tylu tragediach i traumach życiowych ,układać wszystko od nowa.
Nie więdnij u boku osranego tyłka cwanego dziada!
Wiesz, jak teraz jest z babkami. Mają tyle możliwości, by budować swoje ego! Zrób to! Rozstanie wykorzystaj jako szansę! Zobacz, jak żyją inne, przy boku swoich, stetryczałych, mężów. Trzymają się ich, bo nie mają pomysłu na siebie, bo się boją zmian, bo brak im sił.
Ty masz świadomość tego, czego chcesz. A, raczej, czego nie chcesz.
To bardzo dużo. Problemem jest dla Ciebie zorganizowanie nowego życia. To duże wyzwanie. Ale Twój wiek, to Twój atut. Dzieci duże, mogą być pomocą, nie wstydź się rozmawiać z nimi. Może one wpadną na jakiś pomysł, co zrobić. Sytuacja materialna do ogarnięcia. Więc teraz czas na rozmowę z mężem. Jak rozstać się szybko i, w miarę, bezboleśnie.
Życzę odwagi i konsekwencji.
Życie wciąż ma kolory, wierzę, że wkrótce je zobaczysz.
:tak_trzymaj
Boczniaczką nie zawracaj sobie głowy, bo jakie to ma dla Ciebie znaczenie? Tyle ich przecież przewinęło się w Twoim życiu- ta czy inna? Olej to.
Nie woź się z tym człowiekiem do jego ****, bo tylko niepotrzebnie narazisz się na stres, taka sytuacja na pewno odbiłaby się na Twoim zdrowiu- po co Ci takie atrakcje. Mało się naszarpałaś z tym człowiekiem i z jego babami?
Normalnie kobieto zrób- aplanuj sobie kolejne swoje kroki i powolutku realizuj sobie punkt po punkcie to, co sobie zaplanowałaś. Co Ciebie obcodzi to, gdzie ten człowiek będzie potem mieszkał, czy będzie sam, czy też weźmie go sobie jakaś durnowata baba? Ty nie stwarzaj sobie żadnych niekomfortowych dla siebie sytuacji.
Wązne jest tylko to, żebyś uwolniła się od starego łajdusa i chociaż na stare lata zaznała stalilizacji i spokoju. Ty będziesz poniżała się i ciągała a jakimś ku..sem po jego kur...ach? Daj sobie spokój.
Komentarz doklejony:
może ta X się na niego załapie i sprawa mieszkania nie będzie problemem.A może któreś z dzieci zamieniłoby się z tobą mieszkaniem ?
Stare doswiadczenia podswiadomie sie przenosi i gdy nowy facet bedzie mial wyglad nieskazitelny mimo ze poznalismy go w warsztacie samochodowym i na codzien jest caly w smarach to kiedy stanie w drzwiach wypucowany jak S do rejestracji to powroca dawne złe wspomnienia....
Komentarz doklejony:
By tworzyć trzeba mieć z czego.
Starzy chcą młodsze, młodzi nie chcą starych, stare chcą młodszych lub rówieśników, istna kołomyja!
Bycie samej ma wiele dobrych stron! Można robić, dosłownie, wszystko!
A, z pampersiakiem?! Goowno!
No, dobra, bojowy mam dzisiaj nastrój, więc lepiej idę poćwiczyć.
Wszystko, pewnie, przez te...wiatry...
Cóż, starość nie radość...:niemoc
Zapewniam Cię że będzie Ci ciężko, ale czy bardziej od sytuacji w której tkwisz? Myślę że tak bo dodatkowo będziesz pluła sobie w twarz że zmarnowałaś 9 lat na poniżaniu samej siebie, dlatego ważne abyś miała z kim rozmawiać i nie tylko tu ale i w realu.
Zacznij myśleć o sobie za nim stracisz szacunek do siebie.