Crusoe | 00:09:10 |
Julianaempat... | 00:37:35 |
#
poczciwy | 02:50:12 |
Aga104 | 04:52:35 |
NieOddycham | 08:28:06 |
witajcie,
Jesteśmy ze sobą 18 lat
Żona twierdzi,że byłem za mało czuły co nie jest prawdą.Za duzo pracowałem (przy komputerze)- utrzymanie rodziny i mieszkania sporo kosztuje
Moja żona spotkała swojego dawnego chłopaka 1 rok temu. Pisali do siebie e maile i dzwonili. Trwało to ok pół roku. Po pół roku żona postanowiła się rozwieść. Powiedziała mi o tym zamiarze. Mamy 3 dzieci 2 dziewczynki (6 i 7 lat)i chłopca(13lat). Mimo walki o ten związek nie miała ochoty próbować go ratować. Do rozprawy rozwodowej nie doszło ponieważ Żona zawiesiła sprawę rozwodową. Miała zakończyć z chłopakiem ale "zeszli do podziemia " i kontaktują się dalej i spotykają.
Na moje stanowcze sprzeciwy i zagrozenie rozwodem wstrzymywała się ze spotykaniem z nim, po czym znowu to robiła. Czasami zachowywała się tak jakby chciała ratować ten związek, ale jak twierdzi bliskosci miedzy nami nie będzie i jest tylko dla dzieci. Boczniak cały czas czeka i wydaje instrukcje przez telefon/sms czy na spotkaniu. Posiadam dowody zdrady ("twarde")Wybaczenie zdrady jest jednostronne, sama nie wykazuje żadnej skruchy.
Kocham ją, wychodzi na to że ona mnie juz nie.
Kiedy przedstawiłem jej dowód,że spotkała się z chłopakiem a kłamała, że nie ,to powiedziała, że idzie do adwokata i się rozwodzi, bo ja jej nie bedę śledził,że prywatność, że jestem chory psychicznie itp.
Tych kłamstw złapałem więcej, długo by pisać.
Kochałem i nigdy jej nie zdradziłem, czuje się oszukany i oszukiwany. żal mi dzieci. Czy czekać "dla dzieci" jak sama mówi czy rozejść się?
Chciałbym aby razem budować jako mąż i żona a nie tylko dla dzieci.Pytanie czy w tej sytuacji da się budować?
Żona twierdzi czasami że kocha i jego i mnie, ze chcaiłaby miec nas dwóch.Winę za wszsytko ewidentnie pcha na mnie.
Doradźcie co w tej sytuacji zrobić?
Cytat
- powody wymyślone na potrzeby sytuacji, wymyślone jak większość, żeby usprawiedliwić własne postępowanie, standardowa sytuacja - milion powodów, które robią ze zdradzonego okrutnego człowieka, który zmusza zdradzającego do zdrady, próba wybielenia się i przykrycia własnego postępowania.
Cytat
a dlaczego zawiesiła?
pewnie chwilowe kłopoty z kochankiem i obawa przed utratą i kochanka i męża za jednym zamachem?
Cytat
aby wybaczyć trzeba mieć podstawy, w przeciwnym razie nic to nie da, a skutkiem będzie jedynie brak szacunku do Ciebie i kolejne skoki w bok.
jak widać nie dałeś jej jasno i wyraźnie do zrozumienia, że albo to skońćzy albo się rozwiedziecie skoro pozwala sobie na kontynuowanie tego romansu, wiec albo godzisz się na takie życie, albo je kończysz.
Cytat
to już pytanie do Ciebie samego, czy chcesz aby dzieci tak żyły, wydaje mi się że widzą i wiedzą więcej niż myślicie i swoją traumę już przechodzą.
czasem lepszym rozwiązaniem nawet dla dzieci jest rozstanie rodziców, bo życie w trójkącie to patologia.
Cytat
odpowiedź jest tylko jedna = NIE
ona nie potrafi wybrać, jest jej dobrze w obecnej sytuacji bo nic nie traci ale też nic nie buduje tylko niszczy i to najbardziej Ciebie.
Masz dowody, złóż pozew o rozwód z orzekaniem o jej winie, w zaparte idź z rozwodem, to chyba już ostatnia szansa na to że ona się obudzi, pytanie czy na pewno tego jej obudzenia chcesz i czy da się to wszystko wybaczyć i żyć dalej od nowa?
powodzenia
Cytat
Nie.
Jej zdanie już znasz i w tym momencie zawieszenie sprawy rozwodowej jest jak strzał w stopę. Masz nagrane , że po zawieszeniu zaproponowała trójkąt ? Jeśli tak , to nie czekaj na cud, tylko zgłoś się do sądu. Rozwód to nie wyrok śmierci. Pozwalając tej kobiecie na takie postępowanie dewastujesz bezpowrotnie swój wizerunek mężczyzny, z którym warto się liczyć i o którego warto się starać. Ja naprawdę rozumiem Twój ból i niepokój o dzieci. Ale Ty w niczym im nie pomożesz, jeśli będziesz przeciągał sprawę.
Póki co, chciałbyś ( jeszcze , bo to naprawdę może Ci się odwidzieć ) zbudować z tą kobietą związek , dobry związek. Nie uda się na pewno tego zrobić w taki sposób, w jaki obecnie się do tego zabierasz. Po pierwsze ona musi w praktyce zobaczyć, jak to jest kiedy już Ciebie nie ma dla niej. Jeśli okaże się , że jej tak dobrze, to i tak to małżeństwo nie miało racji bytu. Jeśli natomiast stanie się dla niej jasne, że starciła wartościowego męża, przyjaciela i partnera, to niech się zacznie starać i stawać na głowie, żeby Ciebie odzyskać. Jeżeli jeszcze po tym wszystkim będziesz chciał z nią być, to wtedy jest dopiero szansa na budowę związku na zdrowych zasadach.
Teraz jedyne co możesz dobrego zrobić, to odciąć pępowinę.
Do bzykania są pierwsi, do opieki ostatni. Pokaż mi wartościowego faceta który ładuje się w układ z zajętą kobietą? Wycofała pozew bo na tą chwilę nie jest pewna intencji łajzy. Lub bardziej trafnie. Łudzi się że on przyjmie ją z trójką dzieci pod dach, będzie nadal ją kochał będzie czułym kochankiem i lepszym ojcem. NIE BĘDZIE.
Gdyby miała od niego odejść zrobiła by to doprowadzając rozwód do końca. Jak dla mnie gdzieś tam dostrzegła że on chce ją bzykać a nie się z nią wiązać. Stwarza sobie obraz rzeczywistości księcia na białym koniu romantycznego związku niczym Romeo i Julia.
W rzeczywistości książe poci się tak samo jak my, puszcza pod kołdrą bąki.
Nie proś bo to nic nie da. Nie błagaj nie walcz. Umacniasz ją jedynie w przekonaniu o jej wyjątkowości. "Skomlesz" odbiera to jako Twoją małość.
Czy ona ciebie kocha? Powinieneś sobie sam odpowiedzieć na pytanie czy z kimś obojętnym kobieta decyduje się na 3 dzieci? Ktoś powie jak się kocha to się nie zdradza. OK tak myślimy my. Oni myślą inaczej.
Dlaczego tak ciebie traktuje bo sprawia jej to przyjemność. Debilne ale tak jest.
Z tego co wyczytałem na razie to ty błagasz o łaskę wybaczając z automatu pomimo tego że ona w ogóle tego nie oczekuje. Podstawowa zasada, najważniejsza. Warunkiem dania szansy (nie wybaczenia) jest postawa zdrajcy. Tu tego nie ma.
Czy da się budować? Na początek chyba trzeba zburzyć wszystko.
Żona nie składa pozwu i go nie złoży nie łudź się. Przecież doopcinger jej tego nie doradzi no bo i po co. Ty zajmujesz się dziećmi, utrzymujesz ich a on jak by to powiedzieć - SPIJA ŚMIETANKĘ.
Osobiście złożył bym pozew z wyłącznym orzeczeniem winy małżonki. Jeżeli masz silne dowody masz wygrane.
Śmiem twierdzić że pani już nie będzie taka pewna siebie. Poinformuj że powołasz łajzę na świadka oraz o tym że po rozwodzie poinformujesz jej rodzinę znajomych o jej wyczynach. Nie ma lepszego środka cucącego niż spadek na d---ę z dużej wysokości.
Witaj w klubie, tak przy okazji u mnie też był "?chłopak ze studiów".
Przy okazji. Jak wyglądacie pod względem materialnym. Tzn. kto jest dostarczycielem kasy w związku, kto utrzymuje mieszkanie, jaki jest status posiadania (kto jest właścicielem mieszkania itp)?
Na tą chwilę udawał bym głupka i jak napisałem złożył pozew rozwodowy. Oczywiście nie informuj jej o swoich ruchach.
Jest chyba tak że ja robię za social i logistyka (żona, dzieci ) a pan jest od czego innego. zaklina się że nie dochodzi do niczego. Takie spotkanie z panem, które ja muszę odkryć lub dowodem wyjaśnić że miało miejsce.Wyprzęgam juz z lekka
Rozwód i podział majątku - na zimno. Takie zimo co niewiernej do tyłka zagości. Ona musi to poczuć - głód i chłód. Może to będzie silniejsze uczucie niż zauroczenie w jakim się znajduje. Może potem przyczołga się do Ciebie na kolanach. Ale czy wtedy będziesz ją chciał? (oczywiście nie życzę nikomu płci dowolnej aby czołgał się przed kimkolwiek - napisałem dosadnie żeby dotarło).
Cytat
Jeśli chciałbyś żonę odzyskać mimo wszystko...złóż wniosek rozwodowy i doprowadź sprawę do końca. Kubeł zimnej wody naprawdę dobry jest na ostudzenie rozpalonej nie tylko głowy
Jeśli nie wiesz czy dasz radę z nią żyć po tym, co uskutecznia: patrz wyżej. Bo rozwód to ani koniec świata, ani koniec możliwości bycia razem.
Jeśli wiesz, że nie dasz rady z nią żyć: znowu patrz jak wyżej, bo "dla dzieci" jest dla nich ze szkodą w długiej perspektywie. Byłam takim dzieckiem i zapewniam Cię, że nie chciałbyś urządzić swoim dzieciakom takiego dzieciństwa, jak ja miałam.
Reasumując...Cokolwiek nie zamierzasz z wiaro(u)łomną, daj jej popalić
Jak rozumiem masz dowody, nie potrzeba Ci ich chyba więcej...
Nie warto dla dzieci. Kochac je i opiekować się nimi mozesz , nie będąc męzem swojej żony
Szacunek do siebie też jest bardzo ważny
Dając się tak traktować tracisz go
Jeżeli sam siebie nie będziesz szanować nikt inny tego też nie zrobi. Ja wiem że dla dzieci nie warto tkwić w czymś co nie daje nam radości , spokoju i miłości ,
I wiem to już od dorosłych dzieci , że kochac nalezy przede wszystkim siebie , potem można dobrze kochac innych ...
Bądż konsekwentny w tym co postanowisz
Można się rozwieść a potem jeszcze raz zostać razem
Myślę że rozwód może być tym kubłem zimnej wody , który obudzi zonę
Albo będzie dla Ciebie drzwiami do nowego życia
Wybór należy do Ciebie
Wysłałam PW.
Co mogę poradzić od zaraz...koniec prób porozumienia, rozmów a już Boże broń błagań... Nie prowadzi się rozmów z oszustem. Do niej w tym momencie nic nie dotrze. Jesteście w tym wszyscy razem ale nie z Pana winy...niestety, dzieci śa także w tym kotle. |Jedyne co pan może zrobić to oszczędzić im traumy...nie da się uniknąć skutków rozpadu związku...musi pan to zminimalizować na tyle na ile się da.
Ma pan dowody, twarde dowody jak pan wspomniał...to adwokat i sprawa rozwodowa z orzeczeniem o jej winie.
Musi pan przemysleć co dalej...na ile panu zależy na rodzinie a na ile jej... na razie ona myśli krokiem, więc jej spojrzenie na przyszłość bedzie wypaczone...jeżeli dzieci dostą się zonie...niestety odczują rozstanie... Ale to nie pana wina...
Do rzeczy... poker face, rozmowy zminimalizować do absolutnego minimum a nawet do zera. Nie informować jej o żadnych planach i posunięciach...niestety dotyczy to także dzieci... one po prostu niechcący mogą pana wsypać, być miłym dla dzieci i górą lodowa dla (jeszcze żony)
Teraz trochę o faktach... skoro wycofała pozew rozwodowy to jest coś nie halo... moim zdaniem oznacza to ni mniej, ni wiecej, że nie jest pewna swojego statusu na lini kochaś ona... Tutaj może pan zagrać ostro ale bez gwarancji sukcesu... choć postawiłbym na 90%... po prostu spotkać się z kolesiem, nie bić, nie wyzywać, rozmowe nagrać... oświadczyc mu, że odda mu pan małżonkę...razem z dziećmi...tak to okrutne...granie dziećmi ale może okazać się zbawienne bo jak tu ktoś trzeźwo napisał, inna sprawa bzykanko inna sprawa matka z trójka dzieci...
Może się okazać, że kochaś po prostu zwieje gdzie pieprz rośnie... zaś żonka będzie w rozpaczy... może sie obudzi z amoku...ale niema, że boli...przeczołgać ostro... wyjaśnione ma być wszystko do końca... zero tajemnic...może na ruinach cos da rade pan odbudować, pod warunkiem, że ona panu będzie służyć... tu juz niema mowy o partnerstwie... ona musi to odpokutować... nie będzie chciała , droga wolna, ustalenie widzeń, alimentów na dzieci... i wdrożenie się do życia bez niej...
Ma pan rację, ona nic nie czuje, że krzywdzi najbliższe sobie osoby i przede wszzystki, krzywdzi siebie...
Niestety, ten świat juz taki jest, że żaden dobry uczynek nie pozostaje bez kary... ale proszę sie nie załamywać...pan musi wyjść z tego wszystkiego na tarczy i z podniesiona głową...
Powodzenia i 3maj sie człowieku... kiedyś zaświeci słońce...
Cytat
weak, ale czego Ty się spodziewasz, że chwalić Cię będzie, głaskać i nadskakiwać? Oprzytomniej - jesteś teraz wrogiem numer jeden na jej drodze do szczęścia, tym bardziej, że trzeba reglamentować czas, kombinować etc.
Chyba jeszcze długa droga do zrozumienia, co masz wokół siebie...Czytaj historie innych, rozmawiaj, bo wiele jeszcze musisz zrozumieć.
tak jak wspomniałem, zero rozmów, czy dyskusji...strata czasu i nerwów...
we wszystkich przypadkach, zdradzający niema sobie nic do zarzucenia...on jest ok bo tylko jest zakochana/y... no i ta prywatna sprawa, jak się wstępuje w związek małżeński to niema prywatnych spraw... albo jesteśmy my albo nie jesteśmy razem... skoro tak jej zależy na sprawie prywatnej, prosze jej to umozliwić, łącznie z zyciem, finansami, wychowywaniem dzieci etc.
pana (jeszcze) żona najwyraxniej straciła kontakt z rzeczywistością... pan za to musi stać twardo na ziemi i ratować w tej chwili swoja godność i resztki tego co zostało ze związku gdyby nagle żonie się odwidziało...
ale tak jak pisałem, absolutne sprowadzenie do parteru... prosze ignorować przytyki i złośliwości... poker face...
zachować swoja godność to podstawa... robi pan to dla dzieci i dla siebie...dzieci muszą zobaczyć, że ich ojciec to mężczyzna...opoka rodziny...one muszą w panu zobaczyć, ląd na którym znajdą spokój i opiekę... dla nich musi się pan szanować...
Ty tego jeszcze nie rozumiesz jak napisała JW - my mamy to już za sobą, więc wiemy jak się w tym "połapać".
musisz z kamienną twarzą i zaciśniętymi zębami udawać, że to Cię nie wzrusza, nie robi na Tobie wrażenia i dajesz sobie z tym radę, chociaż w środku będzie Cię roznosić.
bo prawda jest taka że jak się nie obrócisz d.u.p.a zawsze w tyle - niezależnie co zrobisz, nie zdziałasz nic i na jej zachowanie nic nie poradzisz, niestety.
Ja, do tej pory, nie mogę myśli pozbierać, oglądać tv czy słuchać radia. Dopiero zaczyna mi wracać pamięć, zdolność kojarzenia i taka kreatywność, jak kiedyś. Nie mam siły, ani nie potrafię się modlić. Nie, dlatego, że zwątpiłam. Po prostu, nie jestem w stanie.
Pewnie, na mój stan, wpłynął nadmiar kortyzolu pod wpływem długotrwałego stresu. Bałam się, że mi tak zostanie. Na szczęście, pomału, dochodzę do wcześniejszego stanu. Zaczynam znów mieć niesamowite pomysły, podejmować wyzwania i nie bać się, co dalej.
Sorry, że piszę o sobie, ale to dla tych, którzy boją się, że może im odbiło i będzie coraz gorzej. Potrzeba czasu. Nikt i nic nie skróci cierpienia. Chyba najlepsza jest akceptacja nowej sytuacji i pogodzenie się z tym, czego nie można odmienić.
mam nadzieję, że Cię nie rozczarowałam
Komentarz doklejony:
Avenious - każdy z nas się bał, właśnie tego, że stan tej beznadziei będzie trwał wiecznie, tego, że tak już zostanie i brak wiary w to, że to minie, brak nadziei.
Prawda jest taka, że potem tak naprawdę nie wiemy kiedy ale to się zmienia, odzyskuje się siłę i wiarę i nadzieję.
Mimo, że zajmuje to czasem wiele miesięcy, a zmiany jakie zachodzą są czasem bardzo dotkliwe, efekt końcowy zazwyczaj zadziwia nas samych.
ja pamiętam siebie sprzed trzech lat, ktoś kto powiedziałby mi jak to wszystko może wyglądać, albo pokazał mnie za kilka lat uznałabym to za niezły żart, rodem z Monty Pythona, dzisiaj śmieję się z tego jak wiele osób kiedyś to przepowiedziało, a ja jak mało z tego uznałam za coś co może mieć prawo bytu.
Strach przed nieznanym jest najgorszy i każdy z nas zna to uczucie, najważniejsze żeby ten strach nas nie paraliżował.
Trzeba być dla siebie dobrym i dać sobie czas
dodatkowo czas szczególny , bo mineły święta, pojutrze Nowy 2015 Rok. Czas nadziei, przynajmniej zawsze tak mielismy z Żoną.Tak jak ktoś z Was napisał - może rozwód to będą drzwi do nowego życia albo kubeł na opamietanie Żony. Myslę,że czy to będzie dobra decyzja czy zła jakaś decyzja musi być...Ja ją muszę podjąć.
Komentarz doklejony:
A nadziei na Twoim miejscu bym nie miał obojętnie jaki to byłby czas.
żadne sentymenty wspólne wspomnienia teraz dla niej nie maja znaczenia...to jest amok... kiedy spadnie na ziemie z realiami może do niej dotrze...jest tutaj pani która usiłuje przekonać siebie i resztę świata, że zasługuje na odbudowę zaufania ojca swojego dziecka... ale nie mówi prawdy... to jest droga donikąd...pana jeszcze żona, musi przyjąć do wiadomości fakt, że ona ponosi cała odpowiedzialność za rozpad związku i że ma szczerą chęć jego odbudowy...jak na razie ani tego ani tego... szkoda czasu...pozew rozwodowy z orzeczeniem jej winy... nie iść na żadne układy i słodkie oczy... żeby coś zbudować plac musi być uprzątnięty i wyrównany... 3maj się człowieku i do przodu