Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

makasiala00:07:47
Roszpunka1900:08:09
piotr7300:13:22
# poczciwy00:24:24
Eknomen00:34:24

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

NieSypiam
04.05.2024 20:06:38
NowySzustek pozdrawiam cie ziomeczku, dzięki za wszystko i oby ci się wiodło. Ja wyszedłem na prostą i wszystko u mnie dobrze (bez szona) Uśmiech Uśmiech Uśmiech

Matsmutny
03.05.2024 06:00:21
.

NowySzustek
29.03.2024 06:12:22
po dwóch latach

Zraniona378
21.03.2024 14:39:26
Myślę że łzy się nie kończą.

Szkodagadac
20.03.2024 09:56:50
Po ilu dniach się kończą łzy ?

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

co robićDrukuj

Zdradzony przez żonęwitajcie, Jesteśmy ze sobą 18 lat Żona twierdzi,że byłem za mało czuły co nie jest prawdą.Za duzo pracowałem (przy komputerze)- utrzymanie rodziny i mieszkania sporo kosztuje Moja żona spotkała swojego dawnego chłopaka 1 rok temu. Pisali do siebie e maile i dzwonili. Trwało to ok pół roku. Po pół roku żona postanowiła się rozwieść. Powiedziała mi o tym zamiarze. Mamy 3 dzieci 2 dziewczynki (6 i 7 lat)i chłopca(13lat). Mimo walki o ten związek nie miała ochoty próbować go ratować. Do rozprawy rozwodowej nie doszło ponieważ Żona zawiesiła sprawę rozwodową. Miała zakończyć z chłopakiem ale "zeszli do podziemia " i kontaktują się dalej i spotykają. Na moje stanowcze sprzeciwy i zagrozenie rozwodem wstrzymywała się ze spotykaniem z nim, po czym znowu to robiła. Czasami zachowywała się tak jakby chciała ratować ten związek, ale jak twierdzi bliskosci miedzy nami nie będzie i jest tylko dla dzieci. Boczniak cały czas czeka i wydaje instrukcje przez telefon/sms czy na spotkaniu. Posiadam dowody zdrady ("twarde")Wybaczenie zdrady jest jednostronne, sama nie wykazuje żadnej skruchy. Kocham ją, wychodzi na to że ona mnie juz nie. Kiedy przedstawiłem jej dowód,że spotkała się z chłopakiem a kłamała, że nie ,to powiedziała, że idzie do adwokata i się rozwodzi, bo ja jej nie bedę śledził,że prywatność, że jestem chory psychicznie itp. Tych kłamstw złapałem więcej, długo by pisać. Kochałem i nigdy jej nie zdradziłem, czuje się oszukany i oszukiwany. żal mi dzieci. Czy czekać "dla dzieci" jak sama mówi czy rozejść się? Chciałbym aby razem budować jako mąż i żona a nie tylko dla dzieci.Pytanie czy w tej sytuacji da się budować? Żona twierdzi czasami że kocha i jego i mnie, ze chcaiłaby miec nas dwóch.Winę za wszsytko ewidentnie pcha na mnie. Doradźcie co w tej sytuacji zrobić?
11613
<
#1 | js48 dnia 29.12.2014 13:44
Człowieku, spotkaj się z nim i przedstaw warunek, żeby nie robił niczego w tajemnicy i bierze ją sobie. Na pewno jak coś takiego usłyszy to już mu amory przejdą. A żonie postaw warunek że albo zrywa z nim wszelki kontakt, albo niech się do niego wyprowadza i wtedy to ty złożysz pozew o rozwód z jej wyłącznej winy. Tylko zbieraj dowody. Dziecko nie może być kartą przetargową i nie róbcie mu krzywdy kłócąc się ze sobą, bo ono to obserwuje i źle to na nie wpływa. Ona sama się musi wypowiedzieć konkretnie, chyba że chcesz żyć w trójkąciku.
7439
<
#2 | hurricane dnia 29.12.2014 13:56

Cytat

Żona twierdzi,że byłem za mało czuły co nie jest prawdą

- powody wymyślone na potrzeby sytuacji, wymyślone jak większość, żeby usprawiedliwić własne postępowanie, standardowa sytuacja - milion powodów, które robią ze zdradzonego okrutnego człowieka, który zmusza zdradzającego do zdrady, próba wybielenia się i przykrycia własnego postępowania.

Cytat

Do rozprawy rozwodowej nie doszło ponieważ Żona zawiesiła sprawę rozwodową

a dlaczego zawiesiła?
pewnie chwilowe kłopoty z kochankiem i obawa przed utratą i kochanka i męża za jednym zamachem?

Cytat

Wybaczenie zdrady jest jednostronne, sama nie wykazuje żadnej skruchy

aby wybaczyć trzeba mieć podstawy, w przeciwnym razie nic to nie da, a skutkiem będzie jedynie brak szacunku do Ciebie i kolejne skoki w bok.
jak widać nie dałeś jej jasno i wyraźnie do zrozumienia, że albo to skońćzy albo się rozwiedziecie skoro pozwala sobie na kontynuowanie tego romansu, wiec albo godzisz się na takie życie, albo je kończysz.

Cytat

Czy czekać "dla dzieci" jak sama mówi czy rozejść się?

to już pytanie do Ciebie samego, czy chcesz aby dzieci tak żyły, wydaje mi się że widzą i wiedzą więcej niż myślicie i swoją traumę już przechodzą.
czasem lepszym rozwiązaniem nawet dla dzieci jest rozstanie rodziców, bo życie w trójkącie to patologia.

Cytat

Pytanie czy w tej sytuacji da się budować?

odpowiedź jest tylko jedna = NIE
ona nie potrafi wybrać, jest jej dobrze w obecnej sytuacji bo nic nie traci ale też nic nie buduje tylko niszczy i to najbardziej Ciebie.

Masz dowody, złóż pozew o rozwód z orzekaniem o jej winie, w zaparte idź z rozwodem, to chyba już ostatnia szansa na to że ona się obudzi, pytanie czy na pewno tego jej obudzenia chcesz i czy da się to wszystko wybaczyć i żyć dalej od nowa?

powodzenia
4498
<
#3 | rekonstrukcja dnia 29.12.2014 14:15

Cytat

Chciałbym aby razem budować jako mąż i żona a nie tylko dla dzieci.Pytanie czy w tej sytuacji da się budować?


Nie.


Jej zdanie już znasz i w tym momencie zawieszenie sprawy rozwodowej jest jak strzał w stopę. Masz nagrane , że po zawieszeniu zaproponowała trójkąt ? Jeśli tak , to nie czekaj na cud, tylko zgłoś się do sądu. Rozwód to nie wyrok śmierci. Pozwalając tej kobiecie na takie postępowanie dewastujesz bezpowrotnie swój wizerunek mężczyzny, z którym warto się liczyć i o którego warto się starać. Ja naprawdę rozumiem Twój ból i niepokój o dzieci. Ale Ty w niczym im nie pomożesz, jeśli będziesz przeciągał sprawę.

Póki co, chciałbyś ( jeszcze , bo to naprawdę może Ci się odwidzieć ) zbudować z tą kobietą związek , dobry związek. Nie uda się na pewno tego zrobić w taki sposób, w jaki obecnie się do tego zabierasz. Po pierwsze ona musi w praktyce zobaczyć, jak to jest kiedy już Ciebie nie ma dla niej. Jeśli okaże się , że jej tak dobrze, to i tak to małżeństwo nie miało racji bytu. Jeśli natomiast stanie się dla niej jasne, że starciła wartościowego męża, przyjaciela i partnera, to niech się zacznie starać i stawać na głowie, żeby Ciebie odzyskać. Jeżeli jeszcze po tym wszystkim będziesz chciał z nią być, to wtedy jest dopiero szansa na budowę związku na zdrowych zasadach.

Teraz jedyne co możesz dobrego zrobić, to odciąć pępowinę.
7375
<
#4 | B40 dnia 29.12.2014 14:22
A ja napiszę to co zawsze piszę w takich przypadkach. Jedno bzykać cudzą żonę drugie zająć się nią i jej dziećmi.
Do bzykania są pierwsi, do opieki ostatni. Pokaż mi wartościowego faceta który ładuje się w układ z zajętą kobietą? Wycofała pozew bo na tą chwilę nie jest pewna intencji łajzy. Lub bardziej trafnie. Łudzi się że on przyjmie ją z trójką dzieci pod dach, będzie nadal ją kochał będzie czułym kochankiem i lepszym ojcem. NIE BĘDZIE.
Gdyby miała od niego odejść zrobiła by to doprowadzając rozwód do końca. Jak dla mnie gdzieś tam dostrzegła że on chce ją bzykać a nie się z nią wiązać. Stwarza sobie obraz rzeczywistości księcia na białym koniu romantycznego związku niczym Romeo i Julia.
W rzeczywistości książe poci się tak samo jak my, puszcza pod kołdrą bąki.
Nie proś bo to nic nie da. Nie błagaj nie walcz. Umacniasz ją jedynie w przekonaniu o jej wyjątkowości. "Skomlesz" odbiera to jako Twoją małość.

Czy ona ciebie kocha? Powinieneś sobie sam odpowiedzieć na pytanie czy z kimś obojętnym kobieta decyduje się na 3 dzieci? Ktoś powie jak się kocha to się nie zdradza. OK tak myślimy my. Oni myślą inaczej.
Dlaczego tak ciebie traktuje bo sprawia jej to przyjemność. Debilne ale tak jest.
Z tego co wyczytałem na razie to ty błagasz o łaskę wybaczając z automatu pomimo tego że ona w ogóle tego nie oczekuje. Podstawowa zasada, najważniejsza. Warunkiem dania szansy (nie wybaczenia) jest postawa zdrajcy. Tu tego nie ma.

Czy da się budować? Na początek chyba trzeba zburzyć wszystko.

Żona nie składa pozwu i go nie złoży nie łudź się. Przecież doopcinger jej tego nie doradzi no bo i po co. Ty zajmujesz się dziećmi, utrzymujesz ich a on jak by to powiedzieć - SPIJA ŚMIETANKĘ.

Osobiście złożył bym pozew z wyłącznym orzeczeniem winy małżonki. Jeżeli masz silne dowody masz wygrane.
Śmiem twierdzić że pani już nie będzie taka pewna siebie. Poinformuj że powołasz łajzę na świadka oraz o tym że po rozwodzie poinformujesz jej rodzinę znajomych o jej wyczynach. Nie ma lepszego środka cucącego niż spadek na d---ę z dużej wysokości. Z przymrużeniem oka

Witaj w klubie, tak przy okazji u mnie też był "?chłopak ze studiów".

Przy okazji. Jak wyglądacie pod względem materialnym. Tzn. kto jest dostarczycielem kasy w związku, kto utrzymuje mieszkanie, jaki jest status posiadania (kto jest właścicielem mieszkania itp)?

Na tą chwilę udawał bym głupka i jak napisałem złożył pozew rozwodowy. Oczywiście nie informuj jej o swoich ruchach.
11613
<
#5 | js48 dnia 29.12.2014 14:51
W zupełności zgadzam się z przedmówcą. Ona wcale nie jest taka pewna swojego popychacza. Ale patrząc jak Ty skamlesz i wybaczasz ciągnie to bezkarnie dalej. Jak złożysz pozew o rozwód z jej wyłącznej winy i postraszysz powiadomieniem rodziny i znajomych, straci grunt pod nogami i przypełznie. Wtedy Ty będziesz na nią patrzył z pozycji wygranego, bo teraz to ona ma Ciebie pod pantoflem i wie że zatańczysz jak ona zagra. Musisz stanąć na wysokości zadania i postawić się twardo inaczej stracisz wszystko, dom, rodzinę i spokój. Ja bym na Twoim miejscu nie zwlekał, żeby za wiele im nie dać czasu na kontratak.
11358
<
#6 | domator dnia 29.12.2014 16:07
Nic nie zbudujesz przez następne 3 lata (około), tyle musi minąć aby "trącona" struna Twojej żony wybrzmiała. masz tyle czasu? Wytrzymasz? Teraz jesteś jedynie przeszkodą na drodze do jej szcześcia więc odpuść sobie. Będzie kłamać, będzie krzywo-przysięgać na zdrowie swoich dzieci. Uwierz mi, nie masz teraz u niej żadnych szans. Jest teraz takim typem kobiety, której nie można zdobyć (niczym!!!) - jest zakochana. Masz dowody - super. Rozwód z orzeczeniem o winie. Jeśli znajdziesz się w niedostatku będzie musiała Ci płacić alimenty. Jeśli będziesz ją nadal kochał za 3 lata (w co wątpię) to będziecie mogli do siebie wrócić (o ile ona zmądrzeje). Masz teraz przewagę, bo używasz mózgu. Ona nie używa. Ugraj jak najwięcej dla siebie i dzieci. Dla niej bądź zimny i przezroczysty. Żadnych uczuć, zadnego szarpania, żadnych próśb. Twoimi prośbami to ona będzie się karmić, że jest jeszcze bardziej zaje...ista. Przeszedłęm przez to. Chcesz szczegółow - pisz na priv.
11921
<
#7 | weak dnia 29.12.2014 16:28
Dostarczamy kasę razem - proporcja 1 do 3 (1 cz żona 3 części ja)z moją miękkością macie rację, może wie, że by przegrała sprawę i się boi, dlatego zawiesiła. Byc moze lepiej dla niej zawiesić i przeczekać chwilę, bo zmiana frontu była nagła i w ostatniej chwili. nie chcę podawać szczegółów, bo mogę się za bardzo "wsytrzelać" sprzedam za duzo info . czy jest mozliwość np korespondencji przez prywatne wiadomości. Oficjalnie korespondencja kwitnie ale nie w mojej obecności. Hasła u Żony wszędzie komp, tel itp wiadomo po co. Oficjalnie z nim się nie spotyka w realu wiem, że jest inaczej.
Jest chyba tak że ja robię za social i logistyka (żona, dzieci ) a pan jest od czego innego. zaklina się że nie dochodzi do niczego. Takie spotkanie z panem, które ja muszę odkryć lub dowodem wyjaśnić że miało miejsce.Wyprzęgam juz z lekka
3739
<
#8 | Deleted_User dnia 29.12.2014 16:39
Po cholerę udowadniasz jej spotkania? Od kompa i telefonu jest keylogger. Kasę zacznij ograniczać dowody trzymaj poza domem .Na portalu jest funkcja PW -piszesz wtedy z jedną osobą tylko zostaje ślad na zwykłej poczcie "admin-...."
11358
<
#9 | domator dnia 29.12.2014 16:56
Nie wierz w nic!!! (na razie). Moja była żona, będąc w stanie zakochania i pod groźbą rozwodu i rozbicia rodziny 3 razy rozstawała się z kochankiem i za każdym razem wracała (po tygodniu lub dwóch). Też próbowała przejść do konspiracji i pytała kochasia, czy gdyby była taka możliwość to chciałby się z nią spotykać raz na jakiś czas potajemnie, itp.
Rozwód i podział majątku - na zimno. Takie zimo co niewiernej do tyłka zagości. Ona musi to poczuć - głód i chłód. Może to będzie silniejsze uczucie niż zauroczenie w jakim się znajduje. Może potem przyczołga się do Ciebie na kolanach. Ale czy wtedy będziesz ją chciał? (oczywiście nie życzę nikomu płci dowolnej aby czołgał się przed kimkolwiek - napisałem dosadnie żeby dotarło).
3739
<
#10 | Deleted_User dnia 29.12.2014 17:23

Cytat

Oficjalnie z nim się nie spotyka w realu wiem, że jest inaczej.


Jeśli chciałbyś żonę odzyskać mimo wszystko...złóż wniosek rozwodowy i doprowadź sprawę do końca. Kubeł zimnej wody naprawdę dobry jest na ostudzenie rozpalonej nie tylko głowy Z przymrużeniem oka

Jeśli nie wiesz czy dasz radę z nią żyć po tym, co uskutecznia: patrz wyżej. Bo rozwód to ani koniec świata, ani koniec możliwości bycia razem.

Jeśli wiesz, że nie dasz rady z nią żyć: znowu patrz jak wyżej, bo "dla dzieci" jest dla nich ze szkodą w długiej perspektywie. Byłam takim dzieckiem i zapewniam Cię, że nie chciałbyś urządzić swoim dzieciakom takiego dzieciństwa, jak ja miałam.

Reasumując...Cokolwiek nie zamierzasz z wiaro(u)łomną, daj jej popalić Uśmiech
Jak rozumiem masz dowody, nie potrzeba Ci ich chyba więcej...
3739
<
#11 | Deleted_User dnia 29.12.2014 17:43
Nie wybaczaj czasem zdrady w sądzie!!!! W majestacie prawa jeśli jej wybaczysz to nie było zdrady! Walcz chłopie o siebie i dzieci, bo one najważniejsze są w tym wszystkim! Powiem tylko tyle... Nie warto walczyć o taką toksyczną osobę. Jej to nie przejdzie. Ewentualnie będzie "uśpiona" w tym łajdactwie, i odpali po jakimś czasie. Życze zdecydowania i wytrwałośći. Nie zatrać siebie weak Z przymrużeniem oka
6881
<
#12 | Fenix dnia 29.12.2014 18:05
Dla dzieci......
Nie warto dla dzieci. Kochac je i opiekować się nimi mozesz , nie będąc męzem swojej żony
Szacunek do siebie też jest bardzo ważny
Dając się tak traktować tracisz go
Jeżeli sam siebie nie będziesz szanować nikt inny tego też nie zrobi. Ja wiem że dla dzieci nie warto tkwić w czymś co nie daje nam radości , spokoju i miłości ,
I wiem to już od dorosłych dzieci , że kochac nalezy przede wszystkim siebie , potem można dobrze kochac innych ...
Bądż konsekwentny w tym co postanowisz
Można się rozwieść a potem jeszcze raz zostać razem
Myślę że rozwód może być tym kubłem zimnej wody , który obudzi zonę
Albo będzie dla Ciebie drzwiami do nowego życia
Wybór należy do Ciebie
11921
<
#13 | weak dnia 29.12.2014 18:12
wiecie co jest najgorsze, że nie czuje że krzywdzi - mnie, dzieci, mojej rodziny, która to przeżywa. Nie jestem typem co nie dbal w ogóle o małżeństwo i dzieci i teraz ma za swoje

3739
<
#14 | Deleted_User dnia 29.12.2014 18:18
To się nazywa amok Z przymrużeniem oka Dopóki będzie na haju, nic poza niuniem liczyć się nie będzie, więc bez sensu wszelkie dywagacje, dlaczego zachowuje się w ten sposób.
Wysłałam PW.
6959
<
#15 | zgryzolowaty dnia 29.12.2014 20:59
Panie kolego, co mam powiedzieć ? Może na początek, TO NIE TWOJA WINA. Z tego co pan napisał to cały proces rozpadu jest wyłącznie tylko z winy małżonki... To boli jak cholera, wiem co pan czuje...huśtawka nastrojów...etc. Ale jest pan mężczyzną czy nie ? Nosi pan spodnie a to zobowiązuje.
Co mogę poradzić od zaraz...koniec prób porozumienia, rozmów a już Boże broń błagań... Nie prowadzi się rozmów z oszustem. Do niej w tym momencie nic nie dotrze. Jesteście w tym wszyscy razem ale nie z Pana winy...niestety, dzieci śa także w tym kotle. |Jedyne co pan może zrobić to oszczędzić im traumy...nie da się uniknąć skutków rozpadu związku...musi pan to zminimalizować na tyle na ile się da.
Ma pan dowody, twarde dowody jak pan wspomniał...to adwokat i sprawa rozwodowa z orzeczeniem o jej winie.
Musi pan przemysleć co dalej...na ile panu zależy na rodzinie a na ile jej... na razie ona myśli krokiem, więc jej spojrzenie na przyszłość bedzie wypaczone...jeżeli dzieci dostą się zonie...niestety odczują rozstanie... Ale to nie pana wina...
Do rzeczy... poker face, rozmowy zminimalizować do absolutnego minimum a nawet do zera. Nie informować jej o żadnych planach i posunięciach...niestety dotyczy to także dzieci... one po prostu niechcący mogą pana wsypać, być miłym dla dzieci i górą lodowa dla (jeszcze żony)
Teraz trochę o faktach... skoro wycofała pozew rozwodowy to jest coś nie halo... moim zdaniem oznacza to ni mniej, ni wiecej, że nie jest pewna swojego statusu na lini kochaś ona... Tutaj może pan zagrać ostro ale bez gwarancji sukcesu... choć postawiłbym na 90%... po prostu spotkać się z kolesiem, nie bić, nie wyzywać, rozmowe nagrać... oświadczyc mu, że odda mu pan małżonkę...razem z dziećmi...tak to okrutne...granie dziećmi ale może okazać się zbawienne bo jak tu ktoś trzeźwo napisał, inna sprawa bzykanko inna sprawa matka z trójka dzieci...
Może się okazać, że kochaś po prostu zwieje gdzie pieprz rośnie... zaś żonka będzie w rozpaczy... może sie obudzi z amoku...ale niema, że boli...przeczołgać ostro... wyjaśnione ma być wszystko do końca... zero tajemnic...może na ruinach cos da rade pan odbudować, pod warunkiem, że ona panu będzie służyć... tu juz niema mowy o partnerstwie... ona musi to odpokutować... nie będzie chciała , droga wolna, ustalenie widzeń, alimentów na dzieci... i wdrożenie się do życia bez niej...
Ma pan rację, ona nic nie czuje, że krzywdzi najbliższe sobie osoby i przede wszzystki, krzywdzi siebie...
Niestety, ten świat juz taki jest, że żaden dobry uczynek nie pozostaje bez kary... ale proszę sie nie załamywać...pan musi wyjść z tego wszystkiego na tarczy i z podniesiona głową...
Powodzenia i 3maj sie człowieku... kiedyś zaświeci słońce...
11921
<
#16 | weak dnia 29.12.2014 21:40
dziękuję wszystkim za słowa otuchy, najbardziej mnie boli wbijanie na każdym kroku w poczucie winy, że ciągle coś źle robię, że dzieci nastawiam źle do teściowej a przecież one potrafią same ocenic czyjeś postępowanie , nie wiadomo czy tłumaczyć , ignorować jak z drugiej strony cero poczucia, że coś jest nie tak. I słowaze pan będzie tylko jej przyjacielem a żona nie ma nic do zarzucenia sobie bo nic złego nie robi.
3739
<
#17 | Deleted_User dnia 29.12.2014 23:45

Cytat

najbardziej mnie boli wbijanie na każdym kroku w poczucie winy

weak, ale czego Ty się spodziewasz, że chwalić Cię będzie, głaskać i nadskakiwać? Oprzytomniej - jesteś teraz wrogiem numer jeden na jej drodze do szczęścia, tym bardziej, że trzeba reglamentować czas, kombinować etc.
Chyba jeszcze długa droga do zrozumienia, co masz wokół siebie...Czytaj historie innych, rozmawiaj, bo wiele jeszcze musisz zrozumieć.
6959
<
#18 | zgryzolowaty dnia 30.12.2014 04:03
panie kolego...pan jest teraz przyczyną wszystkiego złego, nie odpowiada pan za gradobicie, trzęsienia ziemi i koklusz... a i tego nie byłbym pewny...
tak jak wspomniałem, zero rozmów, czy dyskusji...strata czasu i nerwów...
we wszystkich przypadkach, zdradzający niema sobie nic do zarzucenia...on jest ok bo tylko jest zakochana/y... no i ta prywatna sprawa, jak się wstępuje w związek małżeński to niema prywatnych spraw... albo jesteśmy my albo nie jesteśmy razem... skoro tak jej zależy na sprawie prywatnej, prosze jej to umozliwić, łącznie z zyciem, finansami, wychowywaniem dzieci etc.
pana (jeszcze) żona najwyraxniej straciła kontakt z rzeczywistością... pan za to musi stać twardo na ziemi i ratować w tej chwili swoja godność i resztki tego co zostało ze związku gdyby nagle żonie się odwidziało...
ale tak jak pisałem, absolutne sprowadzenie do parteru... prosze ignorować przytyki i złośliwości... poker face...
zachować swoja godność to podstawa... robi pan to dla dzieci i dla siebie...dzieci muszą zobaczyć, że ich ojciec to mężczyzna...opoka rodziny...one muszą w panu zobaczyć, ląd na którym znajdą spokój i opiekę... dla nich musi się pan szanować...
7439
<
#19 | hurricane dnia 30.12.2014 13:22
Weak - wiesz dlaczego tak wszyscy piszą? bo każdy z nas przechodził to samo, każdy z nas powinien przeprosić za to że żyje - bo w momencie z najbliższej komuś osoby staliśmy się przeszkodą na drodze do szczęścia, kimś kogo z tej drogi trzeba usunąć za wszelką cenę nie zważając na koszty.
Ty tego jeszcze nie rozumiesz jak napisała JW - my mamy to już za sobą, więc wiemy jak się w tym "połapać".
musisz z kamienną twarzą i zaciśniętymi zębami udawać, że to Cię nie wzrusza, nie robi na Tobie wrażenia i dajesz sobie z tym radę, chociaż w środku będzie Cię roznosić.
bo prawda jest taka że jak się nie obrócisz d.u.p.a zawsze w tyle - niezależnie co zrobisz, nie zdziałasz nic i na jej zachowanie nic nie poradzisz, niestety.
6959
<
#20 | zgryzolowaty dnia 30.12.2014 20:12
panie kolego proszę przeczytać co napisał kolega hurricane... jakby się nie obrócić d*** zawsze z tyłu... jedyne co może qórewnie przywrócić zdoloność myślenia głową a nie krokiem to kubeł lodowatej wody na łeb...czyli pozew, rozwód z orzeczniem o jej winie... rozdzielność majątkowa... no i ten dreszczyk emocji kiedy kochas dowie się że oprócz bzykanka będzie miał trójke dzieci pod opieką...pewnie go to baaaardzooo uszczęśliwi... wtedy, wtedy włączy się myślenie... ale kiedy zacznie błagać o powrót... bo to nastąpi...pan może już widzieć sprawy z dystansu i w innej perspektywie... może pan przemyśleć spraę zejścia się...ale wtedy ona musi zostać sprowadzona do poziomu podłogi... na początek musi się pogodzić z rolą podwórzowego burka... o ile będzie pan zainteresowany...druga sprawa... niech pan się modli...tak zwyczajne modli się... to pomaga...
3739
<
#21 | Deleted_User dnia 30.12.2014 20:54
"...niech pan się modli...to pomaga..."
Smutek
Ja, do tej pory, nie mogę myśli pozbierać, oglądać tv czy słuchać radia. Dopiero zaczyna mi wracać pamięć, zdolność kojarzenia i taka kreatywność, jak kiedyś. Nie mam siły, ani nie potrafię się modlić. Nie, dlatego, że zwątpiłam. Po prostu, nie jestem w stanie.
Pewnie, na mój stan, wpłynął nadmiar kortyzolu pod wpływem długotrwałego stresu. Bałam się, że mi tak zostanie. Na szczęście, pomału, dochodzę do wcześniejszego stanu. Zaczynam znów mieć niesamowite pomysły, podejmować wyzwania i nie bać się, co dalej.
Sorry, że piszę o sobie, ale to dla tych, którzy boją się, że może im odbiło i będzie coraz gorzej. Potrzeba czasu. Nikt i nic nie skróci cierpienia. Chyba najlepsza jest akceptacja nowej sytuacji i pogodzenie się z tym, czego nie można odmienić.
7439
<
#22 | hurricane dnia 30.12.2014 20:56
Zgryzolowaty - ja tylko takie małe wtrącenie - jestem kobietą Z przymrużeniem oka
mam nadzieję, że Cię nie rozczarowałam Szeroki uśmiech

Komentarz doklejony:
Avenious - każdy z nas się bał, właśnie tego, że stan tej beznadziei będzie trwał wiecznie, tego, że tak już zostanie i brak wiary w to, że to minie, brak nadziei.
Prawda jest taka, że potem tak naprawdę nie wiemy kiedy ale to się zmienia, odzyskuje się siłę i wiarę i nadzieję.
Mimo, że zajmuje to czasem wiele miesięcy, a zmiany jakie zachodzą są czasem bardzo dotkliwe, efekt końcowy zazwyczaj zadziwia nas samych.
ja pamiętam siebie sprzed trzech lat, ktoś kto powiedziałby mi jak to wszystko może wyglądać, albo pokazał mnie za kilka lat uznałabym to za niezły żart, rodem z Monty Pythona, dzisiaj śmieję się z tego jak wiele osób kiedyś to przepowiedziało, a ja jak mało z tego uznałam za coś co może mieć prawo bytu.
Strach przed nieznanym jest najgorszy i każdy z nas zna to uczucie, najważniejsze żeby ten strach nas nie paraliżował.
Trzeba być dla siebie dobrym i dać sobie czas Z przymrużeniem oka
11921
<
#23 | weak dnia 30.12.2014 23:07
dziekuję wszystkim,
dodatkowo czas szczególny , bo mineły święta, pojutrze Nowy 2015 Rok. Czas nadziei, przynajmniej zawsze tak mielismy z Żoną.Tak jak ktoś z Was napisał - może rozwód to będą drzwi do nowego życia albo kubeł na opamietanie Żony. Myslę,że czy to będzie dobra decyzja czy zła jakaś decyzja musi być...Ja ją muszę podjąć.
11613
<
#24 | js48 dnia 31.12.2014 10:39
Chłopie nie zasłaniaj się żadnymi świętami bo widzę że boisz się podjąć tą drastyczną decyzję. Ale musisz to zrobić, inaczej z kretesem przegrasz. Możesz zrobić jej prezent noworoczny pozwem o rozwód z jej wyłącznej winy. Albo wcześniej pogadaj z kolesiem tak jak Ci tu już radzono i powiedz że oddajesz mu żonę z przychówkiem i niech sobie ją zabiera. To musi być powiedziane na spokojnie, bez nerwów i koniecznie tą rozmowę musisz nagrać.

Komentarz doklejony:
A nadziei na Twoim miejscu bym nie miał obojętnie jaki to byłby czas.
6959
<
#25 | zgryzolowaty dnia 31.12.2014 20:57
w ostatni dzień tego roku... panie kolego, decyzja na nowy rok...
żadne sentymenty wspólne wspomnienia teraz dla niej nie maja znaczenia...to jest amok... kiedy spadnie na ziemie z realiami może do niej dotrze...jest tutaj pani która usiłuje przekonać siebie i resztę świata, że zasługuje na odbudowę zaufania ojca swojego dziecka... ale nie mówi prawdy... to jest droga donikąd...pana jeszcze żona, musi przyjąć do wiadomości fakt, że ona ponosi cała odpowiedzialność za rozpad związku i że ma szczerą chęć jego odbudowy...jak na razie ani tego ani tego... szkoda czasu...pozew rozwodowy z orzeczeniem jej winy... nie iść na żadne układy i słodkie oczy... żeby coś zbudować plac musi być uprzątnięty i wyrównany... 3maj się człowieku i do przodu

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?