

| nina28 | 15. Lipiec |
| Pathi | 15. Lipiec |
| lusiek | 15. Lipiec |
| olka | 15. Lipiec |
| abisag | 15. Lipiec |
Crusoe | 01:29:53 |
Julianaempat... | 01:58:18 |
#
poczciwy | 04:10:55 |
Aga104 | 06:13:18 |
NieOddycham | 09:48:49 |
Witam.
Proszę o pomoc, nie wiem co powinienem dalej robić. Żona nie zdradziła prawdopodobnie kilka razy i wcale nie chce zakonczyć tej znajomości, wręcz przeciwnie oznajmiła mi że odchodzi, ale przy tym robi wszystko, żeby nie wyszło oficjalnie że odchodzi do kochanka. Zakochała się w nim bez pamięci, ale oczywiście nie przyzna się do tego. Mimo iż chciałem to ratować i byłem w stanie wybaczyć, chociaż by ze względu na nasze dziecko, ona wybrała że odchodzi, ale nie przyzna się że wiąże z nim przyszłość, woli zwalić całą winę na to że między nami się wypaliło. Na początku oznajmiła że całą winę bierze na siebie, bo to ona odchodzi i to było ok, ale teraz już kombinuje żeby zrobić to z winy obu stron (że między nami wygasło), i będzie się dalej wypierała że nikogo innego nie ma, będzie broniła swojego jeszcze kochanka po trupach. Wiem że jak bym się zgodził, że wina jest po obu stronach, to może mnie dodatkowo skarżyć o alimenty. Nadmienię że w przeciągu miesiąca zmieniła się nie do poznania (kłamie i oszukuje w żywe oczy).
Proszę o pomoc co mam robić, bo mam wrażenie, że jakby mogła to w sądzie zwaliłaby najchętniej winę na mnie.
Po drugie zbieraj i dobrze zabezpiecz dowody. To podstawa. Rozwód tylko z jej winy. Tu musisz być nieugięty. Tu nie tylko chodzi o alimenty.
Po trzecie uważnie czytaj co ludzie tu będą mieli do powiedzenia. Otworzą ci oczy na to co się dzieje. Tylko skorzystasz i rozpoczniesz nowe życie. Lepszy nie ten gorszy jak ci wmawia twoja żona.
po drugie próba z wybaczaniem i ratowaniem ma sens tylko w przypadku jeśli w porę udałoby Ci się ją z tego wyrwać, w porę i odpowiednio, inaczej nie przyniesie żadnego skutku, a raczej odwrotny od oczekiwanego - własnie taki jak u Ciebie,
i cos co równieź jest standardem - na początku jeszcze wykazują - zdradzacze - jakąś tam skruchę i czasem nawet chwilowe oznaki człowieczeństwa i wyrzuty sumienia, im dłużej w amoku tym gorzej i nic złego w swoim postępowaniu nie widzą, próby uświadamiania czy tłumaczenia nic nie dadzą, więc można to sobie darować.
rozwód za porozumieniem - alimenty przez 5 lat albo do czasu zawarcia kolejnego związku małżeńskiego
jeśli rozwód z orzekaniem - musisz mieć dowody i wtedy nie ma prawa do alimentów.
kłamstwa i wybielanie, zmiana nie do poznania - każdy z nich tak ma, w nic nie powinno się wierzyć, dla własnego dobra
zbieraj dowody na jej zdradę, nawet jeśli do rozwodu nie dojdzie, niczemu to nie zaszkodzi, no poza tym, że możesz dowiedzieć się dużo wiecęj niż myślisz teraz.
Komentarz doklejony:
a i pamiętaj - jesteś teraz jej najgorszym wrogiem bo stoisz na drodze do jej szczęścia
Musisz zrobić wszystko, zeby je zdobyć;
Tylko niech Ci nie przyjdzie do głowy dzielic sie z nią tą wiedzą; masz czas, a ona może popełni więcej błedów;
O ratowaniu czy nie to będziesz myślał w zależności od tego jak się dalej sprawy potoczą, bo możesz nie mieć żadnych szans;
Nie zatrzymuj, niech się wyprowadzi i zamieszka z kochankiem, sprawa będzie prosta;
A gdy udowodnisz, ze całą winę za wszystko ponosi ona, jest szansa, ze wróci na ziemię; wtedy podrapiesz sie po głowie, co z tym dalej zrobić;
Gdy odbierzesz jej dobre imię i zaczną się jej kłopoty, bajka się skończy; ale musisz wszystko dobrze zaplanować;
Teraz działaj;
Pamiętaj, ze rządza nią teraz tylko emocje, ślepa pogoń za szczęściem, więc stac ją na wszystko w imię obrony swojej miłości dla której poswięci wszystko, sprzeda Cię za 2 złote, jesli będzie jej na rękę; Nie daj sie zrobic w konia lub jakoś podejsć; teraz masz wojnę, kto kogo przechyytrzy i jak najmniej na tym straci i jak najwięcej ugra;
Masz klasykę, ze aż boli;
Nawet nie wiesz ilu miało podobnie;
Ważne: to, że dasz jej wolną rękę wcale nie oznacza końca, początku też zresztą nie. To sygnał - jasny i stanowczy- kapciem może i byłem, prosząc, ale już nie będę. "Chcesz wojny? Będziesz ją miała".
Najpierw jednak dowody, bo spłoszysz ptaszki...
Trochę mi się odmieniło po kolejnej rozmowie z nią i wygląda to teraz tak:
Przyznaje się w końcu że odchodzi do innego (wybrała luksus), bo nie chodziło tu o seks - jak sama zapewnia, że seks był zaje.isty. Po prostu zakochała się, jej uczucia poszły w innym kierunku. Gość ją oczarował, traktuje ją pewnie jak księżniczkę, daje prezenty itd. Dobra, ale przejdę do konkretów.
Potwierdziła że rozwód będzie z orzeczeniem jej winy i to dla mnie najważniejsze. O dziecko nie będziemy się szarpali, żeby jak najmniej na tym ucierpiało. Po prostu ona weźmie dziecko, ale dopiero po pół roku żeby nie wyrywać teraz z jednego przedszkola do drugiego.
Ogólnie chcemy się rozstać w zgodzie, mimo tego co już się wydarzyło, ale i tak się nie cofnie.
Rozmowę na wszelki wypadek mam nagraną na telefonie - mam nadzieję, że nie będę musiał z tego korzystać, ale w ostateczności zawsze to jakiś dowód.
Jeszcze raz dziękuję Wam za wsparcie
Komentarz doklejony:
hurricane potwierdzam Twoje słowa: "a i pamiętaj - jesteś teraz jej najgorszym wrogiem bo stoisz na drodze do jej szczęścia."
Dokładnie takie miałem odczucie jak to się wydało - broniła go jak lwica, jak tylko o gości wspominałem, dostawała białej gorączki.
Komentarz doklejony:
A i jeszcze jedno: zapewniła, że nie będzie mi blokowała kontaktu z dzieckiem, chce mimo tego co się wydarzyło, żeby dziecko dalej miało ojca i matkę i nigdy nie pozwoli żeby moja córka mówiła do kogoś innego tato.
Zdrajca w amoku to ktoś kto mówi jedno robi drugie. Teraz żadna dyskusja z nią nie ma sensu. Odnośnie zakochania, zauroczenia cóż ona nie widzi świata poza nim i myśli ze lajza myśli podobnie. Wiesz ile znam związków które zbudowano na rozbitym małżeństwie? Promile.
Zawsze powtarzam jedno bzykac cudzą żonę drugie zająć się nią jej dziećmi. Czarusiami są niezłym w realu jednak wyglądają slabiutko.
Jak napisała JW nawet nie masz pojęcia jak pozew, rozwód może ostudzić ich rozpalone do białosci uczucia.
Jak napisano powyzej dowody obserwacja pozew. Nie wierz w nic co mowi, teraz to obietnice pisane patykiem na wodzie.
Komentarz doklejony:
Teraz doczytałem o dziecku. Jaka normalna matka zostawia dziecko? Pół roku bo przedszkole bo zmiana środowiska. Pierdu pierdu. Chodzi o to że doopcingerze jest zainteresowany bzykaniem nie wychowywaniem dziecka
Cytat
To chyba chodzi o nieorzekanie o winie (poprawcie mnie jeśli się mylę) o alimenty od ex dla siebie zawsze można wnosić, jednak znacznie łatwiej je uzyskać jeśli ma się orzeczenie o winie swojego ex, gdy wyrok jest bez orzekania o winie przeważnie sądy odrzucają takie wnioski o alimenty. Podstawą orzekania o alimentach od ex dla siebie są dwa elementy: rozpad małżeństwa z winy ex i udowodnienie, że z tytułu rozwodu (rozejścia się) nasz status materialny znacznie się pogorszył. Tak więc brak winy - nieorzekanie o winie raczej nie jest podstawą do roszczeń alimentacyjnych dla siebie
proponuję przypomniec sobie opowieść o królu Salomonie i dwóch kobietach spierających się o dziecko... ta kobieta ma jakiś defekt, obluzowany styk na linii macierzyństwo... zdaje się, typowy wścik dooopy... plus prezenty... niech pan zrobi wywiad a propos gościa, jak znam życie, pewnie wymienia modele co jakiś czas...
a teraz, poker face, zero dyskusji i broń Boże błagań... konsekwentnie, rozwód z orzeczeniem o jej winie... nagrywać, zbierać dowody... i 3mać się raz obranej drogi, prawda i ucziwość to nie sa abstrakty zależne od punktu kopulatywnego...
Z tym zostawieniem przez nią dziecka na pół roku, to nie tak do końca - opisałem sytuację w dużym skrócie. Chodzi o to, że ona teraz się wyprowadziła do koleżanki w tym samym bloku (być może żeby wyciszyć i tak już napiętą sytuację i żeby nie wyprowadzić się bezpośrednio do czarusia, albo taki układ po prostu pasuje chu..wi - będzie miał ****cing pupcing i nie musiał zajmować się dzieckiem). Jak zapewnia mogła od razu się do niego wprowadzić, ale za krótko go zna, ale nie zbyt krótko żeby się z nim pieprzyć no i te dziecko w przedszkolu - dzięki czemu na zmianę możemy się nią zajmować. Na pewno nie można jej zarzucić że jest złą matką, w zasadzie już tylko dziecko i ten typ są dla niej najważniejsi, ja się nie liczę.
a tak naprawdę to chodzi, żeby się zabezpieczyć, bo to tej drugiej strony już nie można mieć nawet minimum zaufania, wstępne ustalenia są nic nie warte i opierając się na tym co mówi czy obiecuje ta druga strona sami na siebie sobie bata kręcimy...
i nie chodzi tylko o to, żeby komuś coś udowodnić, o jakąś urażoną dumę czy ambicje - chodzi po prostu o to, żeby sobie nie zrobić dodatkowych problemów,
sama tutaj dostałam wiele rad typu - po co Ci rozwód z orzekaniem o winie? bez orzekania dostaniesz go szybciej, uwolnisz się, będziesz mieć to z głowy itp.. itd....
to Wam napiszę, że przed sprawą rozwodową ex stracił pracę, kochanka też - przez 5 lat brałabym czynny udział w finansowaniu ich życia albo martwiła się czy to kiedyś nie nastąpi
szkoda nerwów
W sumie mam już przygotowany "na brudno" pozew o rozwód, oczywiście z orzeczeniem o jej winie i potrzebuję namiar na jakiegoś dobrego i nie drogiego adwokata z Krakowa, żeby mi sprawdził i przepisał ten pozew "na czysto". Jak znacie kogoś sensownego, to proszę o kontakt, dzięki.
Komentarz doklejony:
"Żona, która zdradziła to duży zimny kotlet, którego nie chce się tknąć, bo ktoś inny trzymał go już w rękach".
Niektórzy w pewnym momencie odkrywają swoją drugą naturę i z niej nie zrezygnują.
Poszła w cug po tym pierwszym (choć nie wiadomo, który on tam był)z zadartym ogonem, jak kotka w marcu, tyle, że u kotów jest to okresowe; u ludzi może trwać znacznie dłużej. Na ogół do czasu, gdy już nie ma chętnych do pokrycia, jak cycki do kolan opadną;