

| nina28 | 15. Lipiec |
| Pathi | 15. Lipiec |
| lusiek | 15. Lipiec |
| olka | 15. Lipiec |
| abisag | 15. Lipiec |
Crusoe | 01:15:55 |
Julianaempat... | 01:44:20 |
#
poczciwy | 03:56:57 |
Aga104 | 05:59:20 |
NieOddycham | 09:34:51 |
Witam wszystkich serdecznie. Jestem w zwiazku juz bardz dłogo badz dopiero 11lat. Mamy z zona wspanialego syna, ktory dosc czesto choruje. Zaczelo sie wszystko jakis czas temu od dziwnych wyjadow mojej zony z siostra na rzekome roboty w celu dorobienia poniewarz ona nie pracuje. Kiedys nie bylo problemow z tym abysmy mieli telefony na widoku gdyz nigdy nie mialem nic do ukrycia i nadal nie mam, ona za to nie rozstawala sie z komorka ani na krok. Tydz temu po mojej tygodniowej nie obecnosci z powodu pracy oznajmila ze jedzie dorobic na co sie nie zgodzilem i chcialem zeby zostala a nawet zaproponowalem ze pojade z nia. Na ta wiadomosc wpadla w szal i wymknela sie z domu. Czego sie pozniej dowiedzialem bylo to spotkanie z kims poznanym przez internet i tam doszlo do czegos czegonnigdy bym sie po niej nie spodziewał... Drążąc temat przyznala sie do zdrady i ze łzami w oczach przekonywala ze nic w danej chwili nie czula i ze nie wie jak do tego doszlo, nie czerpala z tego zadnej przyjemnosci i ze to mnie kocha i ze mna chce byc. A powodem tego byla moja obojetnasc wobec niej. Oczywiscie wyprowadzilem sie z domu zeby wszystko przemyslec. Widze ze na prawde czuje sie z tym zle i ze zaluje, ale ja tez czuje sie zle bo po mimo licznych okazji niczego z inna nie zrobiłem. Powiedziala ze chce abym wybaczyl i wrocil do domu i ze zrobi wszystko co sechce i bedzie czekac ile bedzie trzeba na mnie. Mose ktos z was byl w podobnej sytuacji i moze cos doradzic, czy warto myslec o powrocie do zwiazku?
Cytat
Do zdrady czy regularnego romansu? To nie był jednorazowy wyskok z ciekawości, toteż głupie jest tłumaczenie "nie wiem, jak do tego doszło", że już nie wspomnę o braku przyjemności
Chcesz myśleć o powrocie? A wiesz, od czego naprawdę uciekłeś?
Budowanie związku od nowa na iluzjach i niedomówieniach tworzy iluzje i niedomówienia... czy jest pan gotów na życie w iluzjach i niedomówieniach ? kolega JW zadał bardzo konkretne pytania... skąd pan uciekł ? co się stało ?? czyli pełne wyjaśnienie od początku do końca, zastrzeżeniem, że jeżeli skłamie to koniec... a pan rozpatrzy powrót i odbudowę tego co ona zniszczyła... proste jak konstrukcja cepa... i przede wszystkim, skończyć z gadką "nie wiem jak do tego doszło..."
rekapitulując, prawda, prawda i jeszcze raz prawda... to jest fundament zdrowego związku... tyle i aż tyle...
Najpierw dowiedz się co tak naprawdę miałbyś wybaczyć, bo tłumaczenia żony są pokrętne, a tekst o braku przyjemności to już w ogóle mnie rozwalił. Zresztą ten tekst wśród przyłapanych na zdradzie kobiet to bardzo częsty standard, podobnie jak tekst, że nie wie czemu to zrobiła. Otóż dobrze wie, tylko Tobie nie chce o tym powiedzieć.
Ja mam zdanie takie, że jak ktoś kocha to nie zdradza, a jak zdradzi to znaczy że ma nas głęboko w d..ie. Poszła z kochasiem świadomie, nikt jej nie zgwałcił ani nie zmuszał, a kobiety w większości przypadków do seksu potrzebują też zaistnienia więzi emocjonalnej. Więc prawdopodobnie żonka się w gościu zakochała, a teraz siedzi cicho bo kochaś dostał co chciał i zwinął nogi, a ona została z niczym.
Zastanów się co by było gdyby kochaś stanął na wysokości zadania i chciał od niej czegoś więcej, bo coś mi się widzi, że wtedy to Ty poszedłbyś w odstawkę i ona ku temu żadnych skrupułów by nie miała.
Prawda jest taka że jeszcze nic nie wiesz o tym co się stało.
Jeśli rodzina ma dla Ciebie jakąkolwiek wartość, patrz trzeźwo na to co jest.
Tylko dobry psychoterapeuta może pomóc Ci wejść głębiej i przyjrzeć się swojemu związkowi z innej perspektywy i zrozumieć co popchnęło Twoją żonę w takim kierunku. Na pewno nie jest to, podawana tutaj, płytka wersja "poszła bo chciała".
Kryzys w związku ma zazwyczaj dużo głębsze i poważniejsze podłoże.
Na rozwód zawsze będziesz miał jeszcze czas. Jesteś w dobrej sytuacji, bo Twoja partnerka zauważa swój błąd i chce naprawić co zepsuła. Gro osób nie ma takiego szczęścia i ich partnerzy wypinają się na zdradzoną/skrzywdzoną/ osobę.
Poczytaj inne historie.Czasem ludzie wiele by dali, za to aby ich zdradzający partner/partnerka przejrzeli na oczy, przeprosili i spróbowali zawalczyć o nich i o związek.
Komentarz doklejony:
Ja dałam szanse mojemu mężowi, który podobnie jak Twoja żona po zdradzie żałował tego co zrobił. Skorzystałam z pomocy terapii małżeńskiej. I nie żałuje
Warto było skorzystać z tej możliwości dla samego siebie.
Nic w naszym życiu nie dzieje się przypadkiem. Pytanie, czy potrafimy w sobie znaleźć na tyle dużo pokory (by spojrzeć sobie prosto w oczy i zmierzyć z naszymi wadami/demonami, by zmierzyć się z naszą rzeczywistością) i czy potrafimy przekuć porażkę w zwycięstwo.
Komentarz doklejony:
Pytasz "czy należy jej się szansa"? Postaw się na jej miejscu i wtedy sobie odpowiedz. Czy należała by Ci się szansa, gdybyś popełnił błąd i bardzo tego żałował.
Jak już bardzo będziesz potrzebował sobie coś imaginować, to wyobraź sobie, że przez jakiś głupi przypadek i zapomnienie/zamyślenie wyrządziłeś krzywdę, której nie można cofnąć.Czego byś wówczas oczekiwał?
to jest proste jak konstrukcja cepa...poszła bo chciała...sprawa się rypła... i etraz kręci jak cholera... może by tak wyjaśniła krok po kroku jak to się stało z udostępnieniem jej kroku osobistego... zdrady są płytkie i tracą banałem codziennego mycia zębów... do ratowania związku podstawa jest prawda, prawda i tylko prawda... a jeżeli zamiar ratowania związku ma sie opierać na tyz prowda i gw***o prawda to w końcu obydwoje wylądują w szambie
Cytat
Cytat
mylisz pan prawdę z zeznaniami, uzyskanymi przez wymuszenie w trakcie przesłuchania
Cytat
czemu ma służyć ta wulgarność?
p.s
ile swoich związków pan tym sposobem uratował?
budowanie związku na...patrz wyżej... wulgarność to łopatologiczne potraktowanie tematu, bo widocznie po ludzku jest dla kogoś za trudne...
w żadnym związku nie byłem... ale pozwalałem żeby laski robiły sobie jaja...moim kosztem więc po prostu dawałem sobie spokój... o dziwo, były przypadki, że okazywały mi łaskawość później, dając do zrozumienia, że moje awanse będą mile widziane... ale to było wszystko szyte wszystkim tylko nie rzeczywistym uczuciem do mnie... swego czasu na niniejszym portalu, ktoś genialnie zdiagnozował sytuację... taka laska ofiaruje później nie swoją miłość do mnie tylko moją miłość od niej... czyli wydłubuje wdeptane wcześniej w glebę szczątki mojej duszy z sercem, umyje w zlewozmywaku i podaje mi... żebym udawał, że wszystko będzie lepiej... a ja głupi czekałem na jakieś autentyczne znaki czegoś co jest niepowtarzalne... nie doczekałem się ich nigdy od nikogo... no może... i bardzo proszę oszczędzić sobie wycieczek osobistych wobec mojej osoby... poza tym, żeby leczyć dżumę albo tyfus...to nie trzeba nań chorować... paniatno pani Amorek...a teraz odleć w podskokach zaczepiać innych... ze mną to się nie uda... :topic
"Stale cieknąca rynna na dachu w dzień słotny i kobieta kłótliwa są jednakowe. Kto ją chce powstrzymać, to jakby wiatr powstrzymywał, a jego prawica chwytała oliwę"
Odpuść sobie.
Cytat
Przez tyle lat nie mogłeś sobie dać z nią rady, a tu pstryk i masz
Szczęściaż jesteś. Kuj żelazo póki gorące.
Dobrze przemyśl, opracuj, wydrukuj warunki umowy, dopiero potem wróć, powieś na lodówce i konsekwentnie egzekwuj. To jeśli chodzi o wyprostowanie relacji.
Dodatkowo pomyśl, jak może realnie Tobie odpracować to, że dała ciała?
Zobaczysz na ile starczy szanownej pani zapału i czy nie bedzie się za chwilę wycofywać rakiem?;
Cytat
To jest piekne, ile Ona ma lat?
Nie wie jak do tego doszło, nic nie czuła, żadnej przyjemności, więc zdrady nie było, proste
Przecież wiadomo, że zew natury lub siły nieczyste zadziałały.
Lepiej niech dojdzie do tego, jak do tego doszło, bo za chwilę usłyszysz to samo.
Cytat
Pytając, do czego się przyznała, miałam na myśli jednorazowy wyskok i regularny romans, bo o ile jestem w stanie zrozumieć "nie wiem, jak do tego doszło, kurcze, co ja odp**liłam" w przypadku czegoś, co zdarzyło się raz, to już w obliczu długofalowych doświadczeń, podobne tłumaczenie wygląda na kpinę, sprzedawaną naiwnemu zdradzonemu...
W sumie detal, ale to, w jaki sposób zdradzacz usiłuje się tłumaczyć ze swojego postępowania, daje obraz z kim mamy do czynienia i jak ten ktoś nas traktuje - jak kretyna, który uwierzy w każdą bajkę czy widzi w nas przeciwnika, któremu kitu się nie wciśnie.
Cytat
Mało trafny przykład, kiedy warto wybaczyć. Przyczyna jest prosta: głupi przypadek nijak się ma do premedytacji, no chyba, że żona autora niespodziewanie wpadła na kochanka, nie zauważając, że to nie jej sypialnia, a goły facet to nie jej mąż
Zdrada jest wyborem i o ile nie dzieje się na stojaka po pijaku, zawsze jest przemyślana, a że głupio, bo motyle...no cóż...
Nie wprowadzaj się od razu, podręcz ją ociupinkę niech zrozumie swoją winę i to jak Ty sie czujesz i z czym Ci przyjdzie żyć ale jej nie odtrącaj i nie kończ związku. Potem wprowadź się, daj jej czas na pokazanie, że jest Ciebie warta i że to co zrobiła nigdy się nie powtórzy. Ale Ty też pokaż że pomimo tego że Ci przykro i bardzo źle z tym co Ci zrobiła nie przekreślasz wszystkiego i że ją w dalszym ciągu kochasz. Okaż jej trochę uczucia a będzie szczęśliwa a jej szczęście przeleje na Ciebie. Wierz mi - wiem co piszę bo tego doświadczam.
Pozdrawiam
onpo40ce
Cytat
To by znaczyło, że kobieta sypia z kochankiem ze strachu przed jego utratą. A prawda jest banalna- sypia z nim bo jej to też sprawia przyjemność i fizyczną i psychiczną. ...
Cytat
Zdrada jest wyborem i o ile nie dzieje się na stojaka po pijaku, zawsze jest przemyślana, a że głupio, bo motyle...no cóż...
Masz racje JW . Nie wzięłam pod uwagę zdrady z premedytacją, a przecież takie też bywają.
Zasugerowałam się tym internetowym podrywem. A mam wrażenie, że w takich internetowych randkach więcej jest jakiegoś zachłyśnięcia się różowym bezproblemowym życiem, niż premedytacji. Ot takie oderwanie się od ciężkiej rzeczywistości. Stąd takie moje porównanie.
Cytat
Przecież ta kobieta mogła poczuć tysiąc różnych rzeczy. Wcale nie jest powiedziane, że z każdą osobą będzie nam w łóżku dobrze, bo wystarczy tylko uprawiać sex. Bzdura totalna.
Jak w każdej dziedzinie tak i w łóżku zdarzają się zwykli partacze bez wyobraźni i wyczucia.
Komentarz doklejony:
Cytat
To, że Ty nie widzisz powodu dla którego warto to zrobić, to nie znaczy, że go nie ma
Cytat
Lisbet. Twój cyrk, Twoje małpy.
Obiecuje Ci, że nie odezwę się już więcej na tym portalu.
Jak śmiałam mieć odmienne zdanie
Ceniłam Ciebie...
No i cóż.
Pisz, co się dzieje. Jesteśmy
Będzie dobrze
:tak_trzymaj
Czy pan jak w kurniku kogut do koguta, na serio czy dla jaj... z tą zdrada wobec niej ? a dzieci to co ? im tez pan jest winien wierność...
a czy ona wyspowiadała sie ppanu ? pokazała wszystkie wpisy z netu ?
zwiesić głowę i milczeć to jest wbrew pozorom bardzo prosto... ona musi panu wszystko odpowiedzieć a pan musi tego wszystkiego wysłuchać choćby nie wiem jak bolało...potem podejmuje pan decyzję...dla pewności i jasności, musi pan to nagrać... i mieć możliwość sprawdzenia wszystkiego co się da... tak wiem, to będzie bolało...bardzo...ale gdzie jest powiedziane, że życie we dwoje ma być bez bólu ? zdaje się, że przed ołtarzem przysięgaliście sobie uczciwość małżeńską... no ttak, co ja gadam dzisiaj to tylko mohery wierzą w takie bzdety, nowoczesność ot co... nie musi to być jedna rozmowa, może to być cały cykl... i niema, że ją to boli... to ma być przesłuchanie, tak...nie bójmy sie tego słowa powiedzieć...ale to pan który ją kocha. musi dla jej dobra i swojego, wydobyć prawdę jaka by ona nie była... jeżeli przez to przejdziecie razem...to wygraliście siebie i rodzinę... jeżeli nie...to budujecie gabinet luster... koleżanka powyżej, rozebrać do naga...to co miało miejsce... żadnych tajemnic... albo droga wolna... tu niema alternatywy... pan z kolei musi zadbać o to, żeby ona miała smiałość i odwagę wyznać wszystko i zaakceptować pana decyzję...każdą... pan z kolei musi postawić jasno sprawę, decyzja po pełnym wyjaśnieniu, żadnych obietnic... i żadnych czułostek i innych tego typu spraw bo wylądujecie obydwoje w świecie piotrusia pana... podczas tej rozmowy musi być pan surowy...ale pokazać rzyczliwość... w razie kręcenia, pokazać wyraźnie, pan tego nie kupuje, w razie odkrycia oszustwa, przerwa i szansa na jeszcze jedną, powtarzam, jedną wersję zeznań... w razie recydywy, koniec...
Cytat
Nie rób tego. Nie przynosi to ulgi a jedynie powiększa gorycz. Gdy to zrobisz to poczujesz li tylko i wyłącznie fizyczną satysfakcję która nie odzwierciedla tego co ona czuła. Poza tym - niechaj zło bedzie po jednej ze stron. A jak długo masz czekać? Jak długo będzie trzeba
Co do prognozowania, to się za bardzo rozpędziłeś pisząc o swoich wyobrażeniach dalszego rozwoju wypadków:
Cytat
Realne życie to nie bajka, która trwa wiecznie.
Jak będzie kiedyś tam, zależy od bardzo wielu czynników na które mamy lub nie mamy wpływu.
Warto mieć tylko świadomość, co zależy od nas a co nie.
Większość ma chyba bezkrytyczną skłonność opierania się w 100% na deklaracjach, wyobrażeniach czy faktach na daną chwilę.
Trzeba podążac we właściwym sobie kierunku, ale całej drogi nikt nie przewidzi;
Poznalem cala prawde o tamtym wydarzeni z najdrobniejszymi szczegułami. Rozmawialismy juz kilka razy. Powiem ze takiego bulu nie czulem nigdy wczesniej ale wybazyłem i na prawde poczulem sie troche lepiej. Żona wykazuje bardzo wielka skruche i chce byc ze mna a ja z nią. Do domu co prawda nie wrociłem i na razie nie wroce ale pracujemy nad sobą. Nie wiem czy warto probowac ale jak nie sprobuje to nie bede wiedział.
przeciez macie rodzine, syna, a czlowiek jest słaby.. sa rozne sytuacje, kryzysy w małzenstwie.. potem dochodzi do takich rzeczy.. warto ratowac to pujsc byc moze na terapie małzenska ktora powie wam obojgu jak znow na nowo zaczac sie kochac dbac o milosc czolosc miedzy wami.. bo 11 lat to długi czas.. po takim czasie jest rutyna nie ma tej iskierki.. a nie musi tak byc. Warto wrocic do zony .. moze to szkola.. nauka czegos o samym sobie ze warto zonie wiecej okazywac uwagi, bardziej o nia zabiegac by znow czula sie wazna.. a zona zapewne przemysli tez swoje zachowanie. Działaj!! powodzenia!!!
Akceptacja tego, czego się nie zmieni- to punkt wyjścia.
Gatomanso- to, co piszesz budzi nadziejÄ™. Jej postawa, to podstawa!
Będzie dobrze!
:tak_trzymaj
Ps. Możemy wieczorem popisać. Żona idzie do pracy na nocke.
Życzę ci oby sie wam ułożyło.
Emigrant