| TripleF | 12. Marzec |
| radeon | 12. Marzec |
| 1qazcu | 12. Marzec |
| ewcia200 | 12. Marzec |
| Ifka | 12. Marzec |
Jess | 00:15:13 |
Aga104 | 01:51:51 |
Landexpzglosy | 02:29:24 |
JamesTon | 02:32:04 |
NieOddycham | 03:44:13 |

Mamy po 37 lat, trójkę dzieci, 10, 12 i 15, małżeństwem jesteśmy 15 lat.
Jak teraz na to patrzę, to wydaje mi się, że między nami nigdy nie było dobrze. Zbyt mocno kochałam i sadziłam, że tej miłości wystarczy za nas dwoje...
Ale on i tak się oddalał...uciekał w sport, telewizję, później popularny portal z grami on line...
Cytat
Cytat
Oj, sama siebie oszukiwałaś przez te dwa lata, a teraz zżymasz się na męża, kiedy opowiada o tym, o czym doskonale wiedziałaś
Na rękę Ci było, jak sama powiedziałaś, że siedzi w necie i gra. Ba, wiedziałaś, że jest jakaś "ona" i też tolerowałaś. Naprawdę sądziłaś, że tylko puzzle układają?
No więc pytam: w jakim celu niczego z romansem nie zrobiłaś i dopiero teraz wraz z wróżką
Cytat
...albo ona z nim
Jestem również osobowością borderline, co także miało wpływ na przebieg naszego związku.
Tolerowałam sytuację, bo wtedy nie wiedziałam, że oprócz więzi emocjonalnej łączy ich sex. Tego dowiedziałam się od niego dwa tygodnie temu. Kiedy to, po 9 miesiącach, już zaczynałam się pomalutku otwierać i wierzyć, że może nam się uda uratować małżeństwo. A później odkryłam, że planowali zabawić się w Meksyku, więc tak drążyłam temat, że on uznał, iż chce być ze mną szczery i przyznał się do cybersexu...na prawdę ta szczerość nie była mi potrzebna...
Wróżka nie jest moją wyrocznią, nie biegam co chwilę i nie każę zaglądać w szklaną kulę. On miał postawione w lutym ultimatum - ona, albo ja. Sam zdecydował.
zawiedzionyfac zdarzyło mi sie zasięgnąć porady wróżki obecnie czwarty raz w życiu, jak do tej pory sprawdziło się wszystko. Obecnie mam "dostęp" do znanej i cenionej w swoim świecie kobiety, a, że sama kiedyś się zajmowałam tą tematyką, to potrafię odróżnić ziarno od plew...Po za tym sobie się nie wróży...takie wróżbiarskie BHP.
Cytat
Skłaniam się ku rozwodowi, właśnie po to, aby zacząć od nowa...ale nie mam żadnych dowodów, kompletnie, a jeśli rozwód, to z wyłącznej jego winy ma być. Powiedział, że nie będzie stawiał przeszkód. Musiałabym też chyba ją na świadka wezwać...da się tak? Dadzą rozwód, jeśli on sie przyzna a dowodów nie ma? W dodatku pożycie małżeńskie nie ustało /przynajmniej do czasu jego przyznania się przed dwoma tygodniami/ i dzieci są...
On powiedział, że chce walczyć i mnie odzyskać, nawet po rozwodzie będzie do tego dążył...na ile to prawda, jak długo starczy mu dobrej woli, chęci i sił - nie wiem...
Na razie robi prawie wszystko aby było lepiej, ale nie zostawiam mu wątpliwości. Ma być rozwód. "Prawie", bo prosiłam go by poszedł na terapię małżeńską, ale się wykręcił. Teraz ma powiedziane, że musi, jeśli chce wogóle cokolwiek zacząć...choćby po rozwodzie chciał walczyć...
Radziłam się również na forum psychologicznym. Od lutego zapisane mam prawie 18 stron .. Jeśli ktoś chce dowiedzieć się jak to się wszystko zaczęło, to tytuł wątku taki jak tutaj. Lubię psychologię, ale łatwiej mi pomagać innym, sobie nie potrafię...
To nie jest tak, że ja nie zbierałam. Dużo rzeczy wymogłam na nim, aby pisał na skypie, a nie mówił....ale nie wpadłam na pomysł, aby to sobie wydrukować... a po 3 miesiącach wiadomości są kasowane.
Teraz przyznanie do zdrady mam również napisane na Viberze i potwierdzenie chęci wyjazdu do Meksyku /a nie jak wcześniej twierdził, że to marzenie, które nigdy nie zostanie spełnione/ i znów nie mam jak wydrukować, ani nie wiem jak to skopiować i zapisać. Mało, ale zawsze by coś było...
Komentarz doklejony:
Niestety w tamtym czasie nie miałam dostępu do żadnego komunikatora, a jeśli już się zdarzyło, to wszystko na bieżąco było kasowane.
Komentarz doklejony:
Zapomniałam linka dać do forum psychologicznego...trzeba się zarejestrować.
http://forumpsychologiczne.org/
tytuł mojego wątku, jak tu
moja historia...trwa już tyle lat...
I potrwa jeszcze dłużej, jeśli w końcu nie zbierzesz się w sobie i nie rozgonisz tego dziadostwa. Nie certol się w tym facetem, bo on kpi z Ciebie w żywe oczy- Yorik ma rację- niektóre kobiety mają coś takiego w sobie, że aż chce się je zdradzać. Ja gdybym była chłopem, też bym Cię zdradzała, bo tak łatwo mozna Cię wykiwać. Skompromitowałaś się jako kobieta w tym swoim cudownym małżeństwie- pozwoliłaś na to, by byle chłop wszedł Ci na głowę i wiesz co zrobił na jej czubku, prawda?
Komentarz doklejony:
Ty jesteś borderką, on od Ciebie ucieka, Ty go gonisz- chory toksyczny układ i dość ponure stadło. Ciekawe które w was wymieknie albo pójdzie wreszcie po rozum do głowy i zakończy to małżeństwo. Ja stawiam na tego faceta- Ty na pewno nie odejdziesz od niego i na pewno też nigdzie nie puścisz tego faceta- w razie czego uczepisz się jego portek i będziesz wyła do księżyca. Tańczycie chory taniec- współczuję Twojemu mężowi.
Komentarz doklejony:
W waszym przypadku to jakby wiódł ślepy kulawego. Facet jest od Ciebie uzależniony psychicznie i na maksa na Ciebie dosyć- nie potrafi jednak odejść tak raz a dobrze, więc zdradza Cię i tworzy we łbie mity. Jest jednak marionetką w Twoich rękach i dlatego nie może zrobić kroku ani do przodu, ani do tyłu. W pewien chory sposób on próbuje sprowokowac Ciebie do rozstania, ale Ty mocno trzymasz sznurki i nie pozwolisz zyć ani jemu, ani sobie. Dlatego to tak długo trwa. Będziecie się tak mordować jeszcze bardzo długo- może rzeczywiście doczekacie sie wspólnie spędzanej starości.Oboje jesteście chorzy, lecz każde z was na inny sposób.
Cytat
Ale to prawda Mono...nigdy niczego nie żądałam, nie wymagałam...stałam się dla niego meblem...
Nie sądzę jednak, aby w jakikolwiek sposób on na moje wymagania reagował, chyba, że złością i wyrzutami.
Tak, nie "wytresowałam" sobie chłopa, bo za bardzo go kochałam. Teraz to wiem. Właściwie wiem to już od dawna, lecz na tresurę było za późno...inna go wtedy tresowała...
O dziwo to ja chcę rozwodu /no dobra, w głębi duszy marzę, by tego nie robić/ ale twardo trzymam się tej wersji. Wiem, że on mnie zniszczy, właściwie już jestem wrakiem człowieka i strzępkiem nerwów. Jednak na wieść o rozwodzie przez bardzo krótki czas chciał abym tego nie robiła. Później powiedział, że problemów robić nie będzie, skoro widzi, że ja tego chcę. Nie powiedział jedynie, żebyśmy zrobili to w cywilizowany sposób, bez hałasów itp. Najlepiej, żeby nikt się nie dowiedział. Zapowiedziałam, że rozwód ma byc z jego wyłącznej winy. Zgodził się bez problemu.
Już wiele razy robił tak, że zrzucał na mnie odpowiedzialność za ważne decyzje. Mam wrażenie, że teraz też tak jest, co potwierdza Twoje przypuszczenia
Cytat
BETKAA to prawda...jego świat, to jedno wielkie kłamstwo. On sam okłamywał siebie, wierząc w swoje iluzje.
Wciąż jestem za dobra...wciąż próbuję go usprawiedliwiać...takie podejście psychologiczne ...analizuję dlaczego, po co...? Włażę w jego skórę... moje nieszczęście polega na tym, że nie potrafię być suką...
Komentarz doklejony:
Jest możliwość edycji?
Miało być napisane "Powiedział jedynie, żebyśmy zrobili to w cywilizowany sposób"
Komentarz doklejony:
Mam wrażenie, że on po prostu się nie stara...nie ma ambicji, by podjąć wysiłek, walczyć...by zwyciężyć. Jakby to nie było jego celem, a jedynie zatrzymanie mnie i święty spokój. Ja chcę czegoś więcej...czułego dotyku, uśmiechu, błysku w oczach...
Owszem, trochę się zmienił, ale czy to trwałe zmiany, czy stać go będzie już zawsze się pilnować, by być miłym...? Dla niego najlepiej by było, gdybym o wszystkim zapomniała i moglibyśmy zacząć wszystko od nowa...
Owszem, ma lepszy stosunek do mnie, do dzieci...ale żyjemy na odległość...to nie to samo...