Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

Obito
Mazuta00:17:32
Lilian02:16:17
admiral04:34:12
normalnyfacet205:00:25

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Traumata
19.08.2023 18:44:44
Cześć

Zibiki17
10.08.2023 11:29:45
08.01.2014

PiotrPro
04.08.2023 23:04:05
Trójmiasto Uśmiech

Siwek432
30.07.2023 11:47:48
Siema

NowySzustek
04.06.2023 21:23:11
wlasnie mi pękł okrąglutki roczek ZERO KONTAKTU.. efekt: wcześniej ledwo mogłem wydusić a dziś pełną pierśią krzyczę ..To była zwykła szmata! pzdr

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

zdrada na emigracjiDrukuj

Zdradzony przez żonęWitam wszystkich.Mam 36 lat.Oto moja historia.Dwa miesiące temu żona oświadczyła mi ze juz mnie nie kocha i chce rozwodu(jesteśmy w trakcie).Szok jak bym dostal jakimś obuchem.Oczywiscie prosiłem o czas jakąś szanse bo nic się nie działo złego żadnych sygnałów od niej ze coś nie tak itp...Po 4 dniach strut y i rozbity postanowiłem porozmawiać z moim kumplem o tym co się stało, on tak popatrzył na mnie spokojnie i mówi znam Ciebie znam ją i to nie jest normalne że ona decyduje się na coś takiego przy dwójce dzieci(7 i 4 lata) kredycie na dom itd.ona musi mieć kogoś...Dopiero po tym coś mi zaswitalo zrobiłem się czujny i przy jego pomocy juz 9 dni po jej oświadczeniu nakrylem ja w samochodzie z kolegą z pracy(Anglik w trakcie rozwodu) podczas czułych pieszczot.Ona zero zazenowania ta sytuacja tylko mówiła że to nic nie zmieni ze mnie nie kocha itd.Po tym fakcie postanowiłem zadzwonic do jej matki(mieszkamy za granica) żeby nią wstrzasla i pogadala ale ona oczywiście powiedziała matce jaki to ja byłem niedobry i ze i tak miała odejść odemnie i to było kwestią czasu (dalej utrzymuje ta wersje dla mnie i znajomych) Po tym fakcie jak juz mama jej wiedziała, wszystkie hamulce jej puściły wracała po drugiej zmianie o 4 nad ranem, kłamała zostawiła dzieci ze znajomymi byle tylko spotkać się z nim.Bardzo to szybko się potoczyło ona go raptem znała miesiąc może dwa i wszystko to co razem budowslismy (9 lat po ślubie 15 znajomości) zostawiła dla niego.Ja strasznie cierpiałem bo ja kochałem choć teraz to ja też chyba po tym wszystkim nienawidze.Ogolnie udaje na zewnątrz twardego umoralniam ja mówię że mam odrzut do niej i próbuje wywołać w niej poczucie winy które na początku dopóki się nie dowiedziałem o facecie miałem do siebie.Nie mieszka już w domu bo kazałem jej sie wyprowadzić za to jej prowadzenie(pigułki antykoncepcyjne znalazłem juz po dwóch tygodniac, a ze mną były gumki bo przecież hormony są takie nie zdrowe.Pomozcie ciągle jestem w dosyc kiepskim stanie i ciagle o tym mysle jak mogla mi to zrobic tak upokorzyc moje męskie ego,doradźcie coś bo ciągle ja kocham i łapie się na tym ze jak by chciała wrócić to pewnie bym jej wybaczyl...niestety
9767
<
#1 | milord dnia 09.11.2014 08:41
Stary... Jak kobieta mówi, ze Cię kocha > jest Tobą zauroczona. Jak mówi, że Cię nie kocha > mówi prawdę. Jasno i wyraźnie powiedziała, że Ciebie już nie kocha. Trafiłeś model, na który ile było lat gwarancji? 8? 9? Są kobiety z dożywotnią gwarancją > ale to bardzo elitarna grupa. I..... jak zwykle. Zbieraj dowody (dosłownie wszystko)
>>>>>>kłamała zostawiła dzieci ze znajomymi byle tylko spotkać się z nim <<<<<<<
udowodnij to w sądzie/
7439
<
#2 | hurricane dnia 09.11.2014 09:39
witaj
jeśli dwa miesiace temu już chciała rozwodu to najprawdopodobniej rogi miałeś przyprawiane już dużo wcześniej, więc romans trwał w najlepsze a Ty niczego nie podejrzewałeś do czasu kiedy oświadczyła że to koniec..
Proszenie o szansę, o czas, próba wywołania w niej wyrzutów sumienia nie ma żadnego sensu i doprowadzić może jedynie do upewnienia się jej w tym co robi, bo tak to działa.
jakiekolwiek próby zwrócenia jej uwagi na siebie i na to co Was łaczyło w tej fazie motyli w d.u.p.i.e. jest jak walenie grochem o ścianę, nic nie da.
Pewnie myslałeś, że jak każesz się jej wyprowadzić to coś się w niej ruszy, jak widać za bardzo się wciągnęła żeby wywołało ten efekt, ale przynajmniej wiesz na czym stoisz - moim zdaniem musisz pogodzić się z tym, ze to koniec, udowodnić to w sądzie, wygrać rozwód z orzekaniem o winie, skupić się na dzieciach i spróbować z tego się jakoś wygrzebać emocjonalnie, potrzeba Ci czasu, bo wszystko za świeże, żeby przestać kochać, zacząć nienawidzić, a potem żeby przyszło upragnione zobojętnienie i chęć na nowe, oby lepsze życie.
powodzenia
3739
<
#3 | Deleted_User dnia 09.11.2014 11:25
Otrzymałeś już AoSF ?

Z przymrużeniem oka
3739
<
#4 | Deleted_User dnia 09.11.2014 13:08
Jeśli ktoś Cię zranił wbijając nóż prosto w plecy, czy też wbił Ci go prosto w serce, patrząc przy tym perfidnie prosto w oczy.Normalnym zachowaniem jest odsunięcie się, schowanie w bezpieczne miejsce i w pierwszej kolejności zadbanie o siebie, zatamowanie krwawienia i opatrzenie rany. Nie wskoczysz przecież bezmyślnie w objęcia de.bi.lowi, który Cię zaatakował.
Jaki ma sens stawać w takim momencie z otwartą raną naprzeciw sprawcy i wywoływać w nim poczucie winy?
To musi w niej samej zakiełkować, obudzić się. Jeśli wtedy kiedyś wróci i poprosi o wybaczenie, to wtedy dopiero (ewentualnie) możesz się nad tym zastanawiać.

Teraz masz kawał roboty przed sobą do wykonania.Zatroszcz się, po tym co się stało, o siebie.
Zadbaj i nabierz sił. "Schroń się" (zbierz dowody zdrady i zabezpiecz, będą Ci potrzebne na rozprawie).
Chce rozwodu, to go jej daj (miłość i jakość relacji nie mają żadnego związku z formalnościami, w ostateczności ślub zawsze można wziąć po raz drugi, nie bój się więc rozwodu, ten głupi papierek jest w tym wszystkim najmniej waży)

Nie licz na sprawiedliwość w sądzie, a już nie daj Boże w polskim.Jak ktoś tutaj ładnie napisał, do sądu idzie się po wyrok, a nie po sprawiedliwość.Oszczędź więc sobie tego piekiełka, od tego są fachowcy.Znajdź więc najlepszego adwokata i nie żałuj na niego kasy. Jak będziesz się "nudził", to prędzej skup się na jej zarobieniu, aby opłacić najlepszego z najlepszych.
I nie wyręczaj go w robocie. Jeśli nie znasz tematu, nie siedzisz w prawie, to nie bierze się za to. To on ma Ci powiedzieć jakie masz dostarczyć dowody i jak działać.Płacisz i wymagasz. I za to płacisz, aby mieć w tej kwestii spokojną głowę i zwiększyć swoje poczucie bezpieczeństwa, które zostało zdrowo zachwiane. Sędzia to obcy człowiek, on ma w czterech Was i Wasze życie. Zawsze więc lepiej załatwiać w pierwszej kolejności sprawy polubownie, na wszystkich płaszczyznach, gdzie to tylko możliwe. Jedynie w sytuacjach w których kompromis nie jest możliwy, prosić o rozstrzygnięcie przez sąd kwestii. jak nie masz siły lub ochoty na pertraktacje z partnerką, niech pertraktuje adwokat. Za to płacisz.

Znajdź jakiś zdrowy sposób na rozładowanie tych wszystkich trudnych, negatywnych emocji. Mi pomagało bieganie i walenie w worek, ale każdy musi znaleźć swój sposób.

Jeśli tylko to możliwe udaj się jak najszybciej i skorzystaj z pomocy psychologa.

Poczytaj inne wątki. Znajdziesz na tym forum wiele przydatnych i budujących w takich chwilach podpowiedzi i życzliwych ludzi, którzy dobrze rozumieją co teraz przechodzisz.
Trzymaj się chłopaku Z przymrużeniem oka

p.s.
I nie rób w domu jazd, nie kłóć się przy dzieciach, nie rób tego dzieciom Na ile tylko to możliwe zadbaj o to, aby wszystko obyło się poza ich uszami i oczyma. One pewnie już czują napiętą atmosferę i ogromne przerażenie.
Pomóż im! Skup się też na nich. Na tym, aby jak najmniej ucierpiały na tej sytuacji.
Czują przerażenie, weź je na spacer,na basen, do kina. Pozwól im się oderwać od koszmaru, który je też dotyka.
Wasz spór, jest waszym sporem. Nie pozwalaj na to aby rozmowy o ich przyszłości odbywały się przy nich. To Wy jesteście dorośli i Wy podejmujecie decyzje. Dzieci nie są karta przetargową. Wy macie problem i to jest Wasz problem.
Zadbaj ze szczególną starannością, o to aby ich w to nie wciągać. Nie musisz udawać, że jesteś wesoły, kiedy czujesz smutek, ale jeśli tylko to możliwe chroń je i nie pozwalaj sobie na kłótnie, czy trudne rozmowy w ich obecności.
Jeśli partnerka będzie je narażała i skazywała na chore jazdy (czy też na obecność w trakcie awantur) pamiętaj, to Ty jesteś ich ojcem ( i jeśli nie Ty, to kto ma je chronić?)
Jesteś facetem, masz jaja, więc w tej kwestii walnij czasem łapą w stół.

Psycholog-fachowiec (poszukaj najlepszego, takiego który będzie budził Twoje zaufanie i nie bój się przebierać) powinien pomóc Ci zrobić to mądrze. Radź się go w tej kwestii.
Nie wiem, czy istnieją terapie wzmacniające dla dzieci, może ktoś podpowie, albo spróbuj sam znaleźć jakieś informacje. Jeśli tak, zadbaj aby i one otrzymały wsparcie fachowców, w tak trudnej dla rodziny sytuacji.

Gdy skupisz się na działaniu, dasz sobie szanse na to, aby oderwać się od niszczących emocji i odzyskać kontrole nad swoim życiem.
3739
<
#5 | Deleted_User dnia 09.11.2014 15:26
Powiem tylko tyle... NIE WARTO stary!!!! Jak Ciebie czytam, to moje zachowania i jej zachowania były identyczne. WIEM, że boli, ale to minie... Nie staraj się zrozumieć, bo toku rozumowania EGOISTKI nigdy nie pojmiesz, a to że Cię przedstawiła w jak najgorszym świetle, to normalne hahaha witam w klubie tyranów, despotów Szeroki uśmiech Szkoda, że tak późno, ale lepiej późno niż wcale. zajmij się sobą, skup się tylko na sobie, noiiech widzi co i kogo traci idiotka, bo inaczej nie nazwę. Jej już nie ma stary i czym prędzej sobie uświadomisz, tym z korzyścią dla Ciebie, a ona jeszcze pożałuje, przekonasz się... Powodzenia!
7375
<
#6 | B40 dnia 09.11.2014 16:48
Dokładnie Educhu a co ma powiedzieć? Że byłeś dobrym ojcem, że wspierałeś jak mogłeś. Jak by ktoś miał ocenić ludzi z tego forum na podstawie opinii małżonków z okresu zdrady. Psychopaci, debile, zazdrośnicy, tyrani alkoholicy i wiele wiele innych.

To prosty mechanizm. Wiem że się zeszmaciłam, wiem że robię podłość. Więc trzeba to jakoś wytłumaczyć. Bo w gruncie rzeczy zdrajcy to ludzie którzy strasznie kierują się opinią innych. Lub może nie kierują ale dbają o swój wizerunek. Usprawiedliwiają zwykłe łajdactwo w najprostszy dla nich sposób. Nie proś nie błagaj to nic nie da. Było kiedyś o takim filmie "Fireproof" IMO fajna historia. Jednak szkodliwa. Bo zdrajca odbiera, postrzega świat wg swoich chorych priorytetów. Swojego wypaczonego wizerunku. Miłość odbiera jako słabość. Wiesz kiedy moja żona zaczynała dostawać do głowy? Gdy najzwyczajniej w świecie miałem w doopie co robi. Gdy tak jak ona zacząłem wracać do domu nocą. Bo pomimo tego że mają nas gdzieś boli ich że żyjemy swoim życiem, że potrafimy się śmiać i ... I normalnie żyć bez nich. Po daniu szansy moja żona powiedziała że dobijało ją to jak budziła się i mnie nie było, jak wracałem spała. Gdy skakałem wkoło niej "walczyłem" jakoś wogóle nie działało.

Swoją drogą. Ostatnio był artykuł w onecie o związkach imigrantów z anglikami. I 4, 5 historii ona Polka on Anglik (tajemnicą Poliszynela jest wątpliwego rodzaju uroda Anglików) i jedna historia Polaka i Angielki (za dużo powiedziane Angielka) 3, 4 pokolenie imigrantów z Czarnego Lądu.

Pracowałem kiedyś z Anglikami i szczerze nie mój klimat. Może akurat takich spotkałem ale strasznie zadufani w sobie.

Pozbieraj dowody i nie daj z siebie zrobić łosia. Na twoim miejscu nie ukrywał bym faktycznego powodu rozwodu. Takie brzemię i tak jest ciężkie do zniesienia, do tego przedstawianie jako ostatniego łajdaka da się we znaki. Jednak troszkę zszargał bym jej opinię.

Pomimo tego że jestem w związku z żoną po fakt zdrady nie jest dla mnie tabu. Nigdy nie pozwoliłem aby wśród zanjomych rodziny żony zrobiono ze mnie winnego "kryzysowi". Tak przedstawiała zdradę teściowa. Przy pierwszej rozmowie z rodziną na jednej z imprez w kilku słowach wyjaśniłem na czym polegał kryzys.

Nie jesteśmy winni samej zdradzie więc dla czego mamy brać za nią odpowiedzialność?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?