| tomala | 14. Kwiecień |
| ankaK | 14. Kwiecień |
| Justyna_Sz | 14. Kwiecień |
| karol102 | 14. Kwiecień |
| madziara110 | 14. Kwiecień |
JamesTon | 00:54:14 |
Landexpzglosy | 02:14:34 |
Urzekajaca444 | 04:49:34 |
Julianaempat... | 05:33:30 |
Aga104 | 07:02:02 |

Nie wiem co mam zrobić wybaczyłam ale mam wątpliwości. Mój mąż zdradził mnie pierwszy raz 8 lat temu gdy na świat przyszedł nasz syn rozstałam się z nim bo nie potrafiłam inaczej, na świecie pojawił się owoc tej zdrady. Po 2 latach bycia z dala od niego los połączył nas ponownie. Długo się przed tym broniłam ale nie potrafiłam oszukiwać samej siebie ze wciąż go kochałam, a teraz po kolejnych 6 latach przyznał się do 2 miesięcznego romansu, że żałuje że kocha itp, ale co dalej jak niebawem pojawi się kolejne dziecko
czyli 8 lat temu zdradził i owocem zdrady było dziecko, a teraz również zdradził i owocem jest dziecko?
Czego od nas w tej chwili oczekujesz?
Gorzej, bo za którymś razem zamiast dzieciaka przytarga Ci hiv, rzeżączkę, chlamydię i cały zestaw syfów, skoro nie wie, co to prezerwatywy...
ruda23, przecież Ty dokładnie wiesz, co się dzieje i co działo będzie...Zacznij słuchać siebie, wtedy żaden gamoń nie namiesza Ci ponownie w głowie.
Ruda, pogoń gamonia i trzymaj kciuki, żeby zakochał się w boczniaczce i poszedł do niej na dobre.
Dobranoc wszystkim.
Jak dla mnie to recydywa, do tego niebezpieczna i być może za chwilę niewypłacalna
Czy można wybaczać w nieskończoność? Gdzie są granice?
Cytat
Jest możliwe, że i przed hiv nie ustrzegą. To jedynie zminimalizowanie ryzyka.
http://www.grabieniec.pl/pokaz_artyku...tykulu=559
ruda23, o ile za pierwszym razem niektórzy potrafią wznieść się ponad przy sprzyjających wiatrach (czytaj: odpowiedniej postawie zdradzacza), to już recydywa jest jasnym sygnałem, że z tej mąki chleba nie będzie.
Czy wybaczenie może mieć sens? Może - raz. Dalsze to brak szacunku do siebie, głupia nadzieja i pakowanie się w kłopoty na własne życzenie.
Na Twoim miejscu? Nie miałabym już żadnych złudzeń.
Hmm.... Damy rady i porady i wskazowki ale co to zmieni skoro Ty nic nie zmienisz?
Kiedys wierzylem w to ze kazdy czlowiek zasluguje na druga szanse ale przebywajac na tym portalu zrozumialem ze nie warto, ludzie zmieniaja sie tylko na chwile a wlasciwie nie zmieniaja tylko przystosowuja do danej sytuacji. Jezeli dalas szanse raz i ch... bombki strzeli to choinki nie bedzie, nie pytaj co robic bo kazdy odpowie to samo, pakuj mandzur i heja bo tak jak pisze JW z tej maki chleba juz nie bedzie.
Nie zdzierżyłem.
Cytat
http://www.grabieniec.pl/pokaz_artykul.php?id_artykulu=559
Masz wykształcenie medyczne i wrzucasz tu te katolskie, wielokrotnie przez fachowców obśmiewane brednie? JW, plisss...
http://www.homopedia.pl/wiki/Pory_w_p...erwatywach
W 3 kobiety łatwiej ogarnąć dzieciaki, posprzątać, obiadzik upichcić, no i obskoczyć faceta; Sama mu nie dogodzisz. Musisz mieć wsparcie.
Woland,
Cytat
Faktycznie, wychodzi na to, że nie warto się męczyć w gumakach, skoro tak jakby ich nie było. Lepiej PRZED i PO się pomodlić. W trakcie też nie zaszkodzi
Przecież wiesz, Woland, jak u mnie z kościołem
Dałaś raz szansę i wystarczy. Chyba że chcesz partycypować w kosztach utrzymania potomstwa Twojego męża. Miał szansę wykorzystał jak wykorzystał. I tak wykazałaś zbyt duże zrozumienie.
Dwa dowody zdrady o czym tu główkować? Czekać na trzeci czwarty. Nie przyznał się z powodów wyrzutów sumienia, ale dla tego że kochanica by Ciebie poinformowała. Tchórz w całej okazałości
PS
Ja jestem katolikiem (czego się nie wstydzę) i sorry Woland ale moja wiara moja sprawa a zwrot katol jest obraźliwy (rozdział VI regulaminu forum).
Cytat
No właśnie...na co?
Jeśli na zebranie dowodów (większego problemu nie będzie
Biorąc jednak pod uwagę pierwsze, co napisałaś, ruda23:
Cytat
chyba nie o to Ci chodzi, prawda?
Zarzekasz się, że nie marnujesz czasu...a jest dokładnie na odwrót.
Twój mąż spodziewa się kolejnego potomka, a ponieważ dzieciaka nie da się zakopać pod dywan, stąd ten przypływ szczerości z jego strony...
Ech...
ruda23 szczerze to bym kopnęła w **** bo on nie szanuje ..nie kocha jak z napalonym wackiem wszędzie lata... to gdzie tu mowa o wspólnym życiu i zaufaniu i własnie z obawy żeby mi jeszcze jakiejś choroby nie zwlókł do domu ..
dla mnie tragedia ..zastanów się czy chcesz żeby tak wyglądało twoje życie powiększające się z roku na rok "bocznymi dziećmi " twojego męża ..
Gdybym mogła cofnąć czas trzepnęła bym drzwiami przed nosem gada w dniu kiedy poprosił o powrót,ale jak widać chciałam się potaplać w szambie
ruda23 jesteś młoda po co ci ktos taki jeśli cie nie szanuje mówi kocha ale nie ciebie tylko to bezpieczeństwo które mu dajesz ma gdzie spać, najeść, czyste pranie,masz szanse na normalne zycie nie zmarnuj go bo drugiej szansy nie dostaniesz.pozdrawiam
Ja uważam, że każdą porażkę można przekuć na własną korzyść. Dasz sobie radę, bo masz dziecko. Nie straciłaś dobrego męża, tylko pozbyłaś się zwykłego głupola, który nawet zdradzać porządnie nie potrafi. Niech bierze sobie takiego któraś z jego kochanek. Nie radzę jednak przyjmować takiego z powrotem, bo zanim się obejrzysz, to będziesz miała na karku cały sierociniec do utrzymania.