| dusiaczek12 | 11. Grudzień |
| monika0070 | 11. Grudzień |
| goniusias | 11. Grudzień |
| mona12 | 11. Grudzień |
| Uma | 11. Grudzień |
Landexpzglosy | 01:24:59 |
JamesTon | 01:27:39 |
soighlah | 01:37:34 |
Sfinks | 02:50:50 |
Julianaempat... | 03:27:41 |

Witam!
Ciężko z tym żyć co mi się przytrafiło. Po 12 latach małżeństwa dowiedziałem się że żona zdradza mnie z kolęgą z pracy. Praktycznie od momentu kiedy się pokazał w pracy , moja żona nie przestawała o nim mówić. Jestem zazdrosny , zawsze byłem. Denerwowały mnie częste rozmowy na jego temat, telefony i smsy. Któregoś dnia wybuchłem i zwróciłem jej uwagę że nie życzę sobie takich zachowań. Jestem dość impulsywny , zresztą oboje jesteśmy ludzmi o trudnych charakterach. Ale przez 12 lat małżeństwa dogadywaliśmy się całkiem nieźle. Dowiedziałem się wielu faktów z ich związku co bardzo mnie boli. Nigdy nie pożałowałem niczego mojej żonie. Wręcz przeciwnie-sam ją wysyłałem na zakupy żeby kupiła sobie kilka nowych ciuchów. Zawsze miała opory przed zakupami. Do momentu kiedy pojawił się on. Żona rozkwitła, wygląda pięknie.Myślałem że to dla mnie. Niestety nie. Nasze rozmowy stały się bardzo rzadkie. Ze względu na pracę widywaliśmy się mało. Teraz po wszystkim zaczęły się wyrzuty. Męczyłam się z tobą , tylko krzyczałeś , czułam się jak mysz pod miotłą. Myślę że nie do końca tak było. Na pewno nie byłem tyranem.
Uważam że to normalny mechanizm obronny mojej żony. Trzeba się jakoś usprawiedliwić. Cholera od 12 pracuję na rodzinę , nie piję i nie uprawiam hazardu. Co jej strzeliło do głowy. Mamy dwoje pięknych dzieci które bankowo na tym ucierpią.
Jest mi strasznie źle. Ona ciągle mnie oszukuje. Prosiłem żeby zakończyła związek. Jestem w stanie jej wybaczyć bo ją kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niej i moich dzieci. Widzę że powoli tracimy szansę na poprawę sytuacji. Nie mogę sobie dać z tym rady. Gdyby nie dzieci na pewno skończyłbym ze sobą.
To wszystko mnie przerasta. Prawdziwa tragedia której nie życzyłbym największemu wrogowi.
Co dalej?
a teraz najważniejsze... to jest wojna, tu nie bierze się jeńców, dopuszczlna jest każda mozliwość pognębienia przeciwnika... powtarzam, każda... wspólne przeżycia, uczucia... to już przeszłość... pan stoi na jej drodze do szczęścia... oczywiście szczęścia w jej wyobrażeniu... pana w tym wyobrażeniu niema... jest pan przeszkodą która nie pozwala cieszyć się jej własnym szczęściem...ok co teraz... to trudne, poker face, zero emocji, krzyków pretensji czy błagań... zbiera pan dowody, twarde dowody i przygotowuje pan sprawę rozwodową...tak, sprawa rozwodowa, proszę iść do dobrego adwokata, przedstawić sprawę, jeśli pana stać wynając dedektywa, zebrać dowody, twarde, pozew...potem zawalczyć o dzieci... w jakim są wieku ? bo istnieje możliwość wyboru... no i warto zrobić rachunek sumienia... mimo wszystko... ma pan się zamienić w wyrachowanego s****yna który planuje uwonienie się z sytuacji w której znalazł sie pan nie z własnej woli, musi pan wyjść przy minimalnych stratach własnych... i nie dać się wrobić w kłopoty... nie dać się sprowokować, musi pan byc jak góra lodowa która zatopiła titanica...
zachować swoja godność...dla siebie i dla dzieci
Gattonero większość z nas dbało o nasze drugie połówki z szokującym efektem. No cóż pozwoliłeś na to by gwiazda miała wszystko czego chciała no to i na kochanka przyszedł czas.
Zadbaj o siebie i dzieciaki. Ile macie latek ? W jakim wieku są Wasze pociechy ? Jeżeli pokażesz jej że jesteś silny i nie będziesz leżał na podłodze, zobaczysz prawdziwy efekt. :cacy
My tutaj możemy zrozumieć, co czujesz, bo byliśmy wcześniej na Twoim etapie. Naprawdę można z tego wyjść i być szczęśliwym.
Bądź ostrożny bo jak żona przyznała się może udawać że zakończyła romans a faktycznie przejść do podziemia. Oni to doskonale potrafią, kłamać że aż czasem żal tego słuchać i na to patrzeć. Wszystko zależy od jej zachowania, bo czasem nie warto walczyć o kogoś kto już nie jest tą samą osobą z którą się żyło.
I podstawa ona powinna dać z siebie wszystko.
Teraz dbaj o siebie, hobby, znajomi, izolacja od damy, daj swoim dzieciakom bezpieczeństwo.
Ale nadzieja na to,że się ułoży, naprawdę powinna umierać ostatnia. Przynajmniej ja w to wierzę.
W każdym razie- nie działaj pod wpływem emocji. Daj temu czas.
Cytat
Nie rób kolejnej "wesołej wdówki" nie warto życie jest piękne.
A zdrada to nie tragedia tylko czas na zmiany w Twoim życiu.
Dziękuję Wam za dobre rady. Oczywiste jest że od tej chwili jesteśmy spisani na mękę, o ile oczywiście Ona postanowi wspólnie ze mną naprawiać nasz związek.
Deklarowała się już że związek z nim zakończyła i nie mają kontaktów.
Mimo to dzisiaj złapałem ich razem w aucie. Doszło do awantury.
Tracę nadzieję że w ogóle coś już będzie normalne.
Jeśli chodzi o zaufanie to na tą chwile myślę że jest to niemożliwe.
Mimo to ślepo wierzę że powinniśmy robić wszystko aby uratować małżeństwo dla dobra dzieci(3 i 6 lat).
Potwornie się czuję i jest mi cholernie przykro, ponieważ wprost mi powiedziała że się w nim zakochała.
Czuję się samotny i coraz bardziej bezsilny.
Praktycznie nie mam nikogo komu mógłbym się zwierzyć, dlatego właśnie zdecydowałem się napisać na tym forum.
Zastanawiam się ile jeszcze może wytrzymać człowiek?
Dziękuję za słowa otuchy i serdecznie Was pozdrawiam.
Cytat
Ty bo ona dalej prowadzi romans. Tylko w podziemiu.
Czy jest sens na chwilę obecną coś ratować ? Najpierw się odbuduj, zrób dystans do wszystkiego, zadbaj o siebie i dzieci.
Miej szacunek do samego siebie.
Myślałem tak samo jak Ty, teraz po czasie wiem, że byłem skończonym idiotą.
Nie posłuchałem dobrych rad z forum, bo myślałem, że sam sobie dam z tym radę.
Gówno prawda, nie wygrasz z tym.
Nie uratujesz tego sam.
Ty chcesz to uratować, Twoja "kobieta" nie chce.
I tutaj jest pies pogrzebany.
Ona nie jest już tym samym człowiekiem co kiedyś.
Ile jeszcze razy chcesz ją przyłapywać z nim, z następnym, z kimkolwiek?
Wytrzymasz to?
Czy o to chodzi w życiu, żeby się zadręczać, szukać winy w sobie?
Czy nie chcesz poczuć, że żyjesz?
Daj sobie z nią spokój.
"Oduzależnij" się od niej.
Nie jest Ciebie warta.
To, że macie wspólne dzieci nie znaczy, że masz z nią być do końca życia.
Zadbaj o dzieci jak tylko możesz najbardziej. Jesteś im teraz potrzebny, jesteś im potrzebny jako opiekuńczy i silny facet, silny jak nigdy przedtem.
Niech to doświadczenie da Ci siłę, siłę by sprostać trudnej roli ojca.
Ale do cholery nie poddawaj się jej manipulacjom.
Powie Ci to co chcesz usłyszeć.
Jeśli miała z Tobą życie lekkie i przyjemne to myślisz, że z tego zrezygnuje?
Jest jak małpa trzymająca jedną gałąź i i dopóki nie będzie pewna drugiej gałęzi czyli jego, dopóty będzie się Ciebie trzymać.
Poczytaj historie nas wszystkich. Są do siebie tak bardzo podobne.
To schemat. Jest on tak prosty i skuteczny, że aż śmieszny.
Chyba jest zapisany w naszym genomie.
Ja musiałem przeżyć to powtórnie, żeby zrozumieć.
Teraz żałuję wcześniejszych decyzji.
Teraz wiem, że trzeba było być facetem i posłuchać głosu rozumu.
Wyobrażałem sobie, Bóg wie co, że jestem w stanie zmienić moją qrewnę. Nie jestem, Ty nie jesteś, nikt nie jest.
Dajmy im żyć według własnych zasad, reguł, własnej moralności, jakakolwiek by ona nie była.
Żyjmy własnym ciekawym życiem. Jesteśmy tego warci.
Nie zrobiliśmy niczego czego byśmy się mieli wstydzić.
Niech oni się wstydzą.
Dostales dobre rady od kolegow z portalu jednak wnioskow nie wyciagnoles.
Piotrek napisal zebys nie ufal zbytnio bo na tym etapie zrobia Cie w konia i zejda do podziemia i tak wlasnie sie stalo. Poki bedziesz walczyl i uzalal sie nad soba nie wspominajac o obwinianiu sie nic nie wskorasz, to nie Twoja wina ze tak sie stalo jednak mozesz cos zmienic. Najlepsza rade podsuwa Ci Milord, totalnie olewasz sytuacje, zakladasz sprawe rozwodowa, pakujesz ciuszki i czekasz na reakcje ktora przyjdzie bardzo szybko. Jesli chodzi o dzieci to jedyne co pozostaje to tylko pokazac ze bardzo je kochasz i nie stracic z nimi kontaktu, nie wiem w jakim sa wieku ale szanse nad opieke nad nimi masz praktycznie zerowe.
Szkoda nerw, szkoda zdrowia, szkoda czasu. Moja rada odpusc sobie bo z tej maki juz chleba nie bedzie, pozbieraj dowody, pozgrywaj smsy, porob fotki i do adwokata pozniej do sadu i czekaj na rozprawe bo nawet jesli jej wybaczysz juz nigdy nie zaufasz i predzej czy pozniej i tak wszystko sie rozsypie. Powodzenia.
poker face... zbieranie dowodów i co ? dałeś sie pan zrobić jak przecietny wyborca po... czyli obiecanki cacanki a głupiemu radość... sam pan widzi jak daleko pan zaszedł... napiszę raz jeszcze, zebrać dowody, twarde dowody... konsultacja z prawnikiem...patrz wyżej... wariant twardy, pozew, klamoty spakowane i won do kochasia... sprawa o dzieci... właśnie ile lat ?
dobry kopniak w d*** nie zaszkodził oszustowi za to wpłynie kojąco na pana samopoczucie... panie gdzie pan masz swoje jaja ? mając dowody zdrady w garści, jest pan panem sytuacji...chce pan być walony w rogi przy każdej okazji to pana sprawa...tylko nie wylewać tutaj gorzkich żali...
Komentarz doklejony:
pardon...cofam pytanie o wiek dzieci
Cytat
Czuję się samotny i coraz bardziej bezsilny.
Przestań jęczeć; no i co z tego że żonka Ci się zakochała ?
ludzie sie zako****ą i odoko****ą, tak już jest.
Ta Twoja coś nie może się odkochać, trzeba jej troszka pomóc
Spróbój dobrze zrozumieć, co napisał Milord; Musisz postawić sprawę zero- jedynkowo, bo się zamęczysz i w zależności od wyniku zadecydować;
Jak dotrze do niej, że nie ściemniasz i wiele traci, zrobi sobie rachunek sumienia, zobaczysz jaki;
A koleś to tak jak napisał Milord, jak go uszczęśliwisz, najprawdopodobniej schowa szybko to co ma w pluszem wyściełany futerał
Jak się zacznie sypać dobrze funkcjonujący układ, nie będzie już tak różowo i fajnie; Póki co, na wszystko przyzwalasz myśląc, że jesteś zupełnie bezradny.
Cytat
Może podanie na piśmie wystosuj, jak chcesz się dalej bawić w kotka i myszkę? Tylko po co?;
Zadecyduj za nią i zobacz co będzie, tylko bądź bardzo stanowczy, nie bądź mnientki, bo z takimi się nikt nie liczy i nie traktuje poważnie
Dzieki za rady , naprawdę bardzo mi pomogły.
Może nie jest super, ale staram się zebrać w sobie.
Dzisiaj po kolejnej rozmowie stwierdziłem że to koniec i nie mam zamiaru więcej udawadniać jej jak bardzo ją kocham.
Koniec użalania się nad sobą, muszę się w koncu zatroszczyć o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne.
A ona niech robi co chce jej sprawa bo straciła już męża i przyjaciela bezpowrotnie.
Z tego co wiem to kochąś się zawija jakoś w przyszłym tygodniu.
Zobaczymy co czas pokaże, jednak ja nie daje już szansy na normalną rodzinę. Zaufania się nie da odbudować. Ogólnie po wczorajszej awanturze i przeczytaniu Waszych postów czuję się lepiej.
Na razie buduję grunt dla siebie i dzieci.
Szczególnie im chciałbym poświęcić więcej czasu.
A ona? Niech robi co chce!
Pozdrawiam i serdecznie dziękuję za słowa otuchy.
Na jakiej podstawie chlopak ma walczyc o dzieci?
Poza tym ze moze utrzymywac dobry kontakt i pokazac ze jest ich autorytetyem i dobrym ojcem nie ma zadnych szans na wygranie sprawy o opieke nad dziecmi. Zonie zadzialaly hormony ale to nie powod by pozbawic jej praw rodzicielskich, jezeli o tym wogole myslales.
Znasz nasze polskie prawo i wiesz ze nie jest tak latwo.
Zgadzam się zdrada nie jest powodem do zabrania dzieci matce.
Niestety ojciec w naszym kraju ma nadaj nikłe szanse na otrzymanie opieki nad dziećmi. O reputację ojców zadbała większość "tatusiów" których nie interesuje los swoich dzieci. W polskim systemie prawnym ojciec jest tylko bankomatem, który może wywalczyć tylko co najwyżej lepsze kontakty z dzieciakami.
gattonero na prawo wyboru przez Twoje dzieci z kim mają zostać ? Musisz poczekać jeszcze w przypadku jednego dziecka 7 lat drugiego 10. Nigdy bym nie zadał moim dzieciom pytania kogo wybiera ? Dzieci to nie interesuje, one chcą obojga rodziców.
Nie wynagradza się ludzi, którzy robią Ci świństwo.
Skoro pasuje jej inny, to niech ona zrobi wypad do tego drugiego, a Tobie niech nie miesza w głowie i nie zawraca Ci głowy.
Nie trzymaj nikogo przy sobie na siłę- Ty sroce spod ogona nie wypadłeś, żeby ktoś robił sobie z Ciebie jakies jaja. Niech ten drugi weźmie sobie taką, która potarfi kogoś zdradzać i okłamywać. Nie ustawiaj się w kolejce do tej seks bomby, bo źle na tym wyjdziesz.
Komentarz doklejony:
Tym że póki co, kochasz tę kobietę w ogóle nie zaprzątaj sobie głowy, bo to, co Ty czujesz albo nie czujesz do tej pani nie ma, na ten moment, żadnego znaczenia i nie może być dla Ciebie wyznacznikiem Twojego postępowania. Pzyjmij po prostu założenie, że jesteś zakochany bez wzajemności i stosownie do sytuacji, zdrowo zadziałaj. Nie ma żadnego powodu, bys dalej chciał utrzymywać i trzymać pod swoim dachem kobietę, króra należy do innego
Albo ktoś szanuje Cię i traktuje w sposób godny i taki, byś Ty był zadowolony i spełniony, albo nie- to wybór tej osoby. Jednak wtedy, niech taka osoba idzie i uszczęśliwia innego, jednak na pewno nie Twoich plecach.
Nie daj się po prostu dalej kołować i wykorzystywać.
Gach wyjeżdża za granicę. Żona mnie nie kocha i nie chce dać szansy na odbudowanie rodziny, prosiłem o terapie małżeńską.
Własciwie wszystko już postanowione.
Niestety nie mogę jej wystawić z walizkami za drzwi bo mieszkanie jest jej. Póki co jestem na etapie kupna mieszkania i dbania o dobry kontakt z dziećmi.
Po tym jak zobaczyłem ich razem coś we mnie pękło i zrozumiałem że to koniec i moja żona jest inną kobietą.
Zmieniła się bardzo-wręcz jej nie poznaje. Jedno jest pewne że ufając jej dozgonnie teraz byłbym kaleką.
Nie działają na nią moje słowa. Twierdzi że nie chce zrobić mi krzywdy. Ja jednak nie potrafię jej zaufać nawet odrobinę.
I tak w oto głupi sposób dwoje idiotów zniszczyło dwie rodziny. Tak bo uważam że zniszczyli mi życie.
Pozdrawiam Gatto.
Wiem że już nie ma co budować razem.
Ciężko się dogadać chociażby w najmniejszej sprawie.
Wziąłem się trochę w garść ale pogodzić do końca się z tym nie da.
Tak jak pisaliście muszę zacząć życie od nowa. Mam nadzieję że jakoś się poukłada.
W końcu mam dzieci a dla Nich muszę być silny.
Myślę że planują wspólne życie, chociaż ona twierdzi że związek jest zakończony.
Boję się tylko o jedno , że kiedy będą razem żyli z moimi dziećmi pod jednym dachem, mogę tego nie wytrzymać i zrobię coś strasznego. Rozmawialiśmy o tym. Ona usilnie twierdzi że związek zakończyła , ale nie może mi obiecać że kiedyś się nie zejdą.
Gdybym miał ocenić (a troszkę się na tym znam). Proszę bardzo. Piszesz:
Cytat
czytaj:
Ksiąze obiecał że mnie zabierze, porwie z tej beznadziei (Waszego małżeństwa) tylko drobny problem powoli widzi że książę nigdzie nie porwie bo najzwyczajniej w świecie się ulotnił. Sprawa się wydała temat się rypł. Jak zawszę piszę. Jedno posuwać mężatkę drugie zabawić się w głowę rodziny. A dzieci są małe 3 i 6.
Postaw się na miejscu takiego doopcingera. Potrzebne by ci było wychowywanie i łożenie na cudze bachory (przepraszam za zwrot celowo go użyłem). Bo dla niego to przeszkoda nie dzieci nie dorobek inwentarza małżonki ale "cudze bachory". Jak myślisz ktoś ładujący się w układ z kobietą z dwójką dzieci (małych) jaki prezentuje poziom empatii. wyjaśniam - ZEROWY.
Ona łudzi się że wróci że się odezwie ale powoli widzi ucieczkę po prostu nie dopuszcza tej myśli do siebie. A kmiotek w najlepszym układzie będzie ją odwiedzał pobzyka a Ty będziesz zastanawiał się co dalej.
Jakie trochę w garść. Nagraj wasze rozmowy wyciągnij jak najwięcej i składaj pozew z orzeczeniem o winie. No i poinformuj że wezwiesz kochasia na świadka. Gattonero nie obraź się nie mam zamiaru ciebie poniżać ale zachowujesz się jak mięczak i ona to widzi. Sam byłem takim mięczakiem. Może nie takim ale też chciałem naprawiać. Też się starałem (fakt nie znałem powodu kryzysu). Nie tędy droga. Tylko i wylącznie terapia wstrząsowa.
Zgryzolowaty zgodzę się z tym o napisałeś powyżej. Jak dla mnie koleś się ewakuował.
Gattonero jakie "żyli pod wspólnym dachem" ona dostała kopa w śliczną pupę tylko jeszcze o tym nie wie. Dobrze to rozegraj zobaczysz za dzień dwa tydzień jak zacznie szaleć.
Sprawa opieki nad dziećmi?
Praktycznie dogadana. Ze względu na czas pracy i brak osób trzecich do pomocy, musimy dziećmi zajmować się wspólnie.
Nawet nie widzę innego wyjścia bo oboje kochamy dzieci nad życie.
A że boli i czuję się przegrany? Cóż musi upłynąć trochę czasu.
Jedno jest pewne z nią nie chcę mieć już nic wspólnego.
Ciekawi mnie tylko jedno-czy przyjdzie ten dzień że ona pójdzie po rozum do głowy i zacznie mnie błagać, tak jak piszecie Panowie.
Myślę że jest na tyle harda i zakochana że prędko to nie nastąpi.
Póki co ja zajmuje się moim życiem i dzieciakami.
Nie raz i nie dwa. Nawet gdyby dzieci nie było > już zawsze będziesz gdzieś tam obecny