

| Rycho500 | 20. Lipiec |
| gabi11 | 20. Lipiec |
| Lenka69 | 20. Lipiec |
| anuska | 20. Lipiec |
| dodera1 | 20. Lipiec |
Crusoe | 00:08:38 |
Julianaempat... | 00:35:18 |
#
poczciwy | 02:29:02 |
jacksparrow | 04:30:33 |
NieOddycham | 21:08:35 |
Jak większośc z Was (jeżeli nie wszyscy) nigdy nie podejrzewaliscie że może Was też spotkać.
Trzynaście dni przed trzynastą rocznicą ślubu eh ironio..Dwójka dzieci , syn 11 córka 8lat Bywało gorzej i dobrze jak w kazdym małżeństwie , z przewagą dobrego. Świetnie się rozumielismy byliśmy przyjaciółmi.Pierwsze sygnały zaobserwowałem gdy zmieniła stanowisko w pracy z pracownika fizycznego na stopień administracyjny.Mianowicie zmiana ubioru tzn dekolty,spodnice itd.. chociaż większość życia przechodziła w spodniach .No ale stwierdziłem że skoro już jest pracownikiem administracyjnym powinna ładnie wyglądać .Cios przyszedł po dwóch latch pracy na nowym stanowiskiu . W sobotni wieczór oglądając program rozrywkowy, siedzieliśmy pełni uśmiechu .Pomyślałem wtedy jak to super , mamy dwójke świetnych brzdąców własne mieszkanie w miarę dobrą pracę i przede wszystkim siebie . Co musiałoby się stać żeby to wszystko zniszczyć? No właśnie mogło , w pewnej chwili ukradkiem wyjęła telefon z kieszeni i zerkając na treść sms-a uśmiechnęła się.
Na jej nieszczęscie widziałem ten telefon , niestety nie mielismy takiego w domu. Poprosiłem o niego zrobiła się blada jak ściana.Treść całej przeczytanej konwersacji powaliła mnie ,szum w uszach , nogi z waty , gonitwa myśli.. jak, po co,dlaczego? Stwierdziła drżącym głosem że kryje koleżankę która wyjechała i dała jej telefon do swojego kochasia. Aż takim pustym facetem nie jestem żeby nie móc stwierdzić co się kroiło.Treści wiadomości były jak z serialu kochanie , kochana itd... mozna się domyślic
P trzech dniach szczera rozmowa .Stwierdziła płacząc że ją zaniedbywałem . Ale mimio tego nie spała z nim i że to nie jest romans i kocha mnie bardzo (jak tu wierzyć).Czy stwierdzenie "zaniedbywałeś mnie " jest wytłumaczeniem? to że pracowałem chwilami po 12 - 13 godziń dziennie żeby zapewnić"Nam" oraz dzieciom to co mamy , miała prawo nazwać zaniedbywaniem? Zresztą odnosze wrażenie że próbowała także całą resztę , przypisać mojej osobie ,generalnie nawet zmywanie było moją winą. Postanowiliśmy reanimować związek ze względu na dzieci minął dopiero miesiąc , jeżeli czas leczy rany to myśle że bedzie to robił do końca życia , ból psychiczny jest nie do opisania. Raz w tygodniu wsiadam w samochód i jadę przed siebie płacząc i krzycząc z całych sił jedno zdanie , Dlaczego!!! (trochę pomaga) Cały cas ją kocham . Martwie się tym że dalej piszą ze sobą i spotykają w pracy po kryjomu. Cholera jak z tym żyć ? Poradzcie[i][/i][center][/center]
no i przedwszystkim odcięcie od kochasia ... zmiana pracy itd .
Powiedziała tyle, ile musiała, żebyś się odczepił, czyli niewiele więcej niż wiesz. Ot tyle.
A teraz reanimacja...Życzę powodzenia, będzie Ci potrzebne.
A świstak siedzi i zawija w te sreberka