Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

Sigma_man00:30:38
Crusoe02:08:10
Danaglosy03:29:11
A-dam05:34:57
BabaYaga07:44:30

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

poczciwy
12.07.2024 09:03:32
Tak jest, w prawym górnym rogu.

Sebastian_1980
11.07.2024 16:05:40
Witajcie.. Przepraszam jestem tutaj nowy ... Czy jest tutaj wyszukiwarka na forum?

NieSypiam
04.05.2024 20:06:38
NowySzustek pozdrawiam cie ziomeczku, dzięki za wszystko i oby ci się wiodło. Ja wyszedłem na prostą i wszystko u mnie dobrze (bez szona) Uśmiech Uśmiech Uśmiech

Matsmutny
03.05.2024 06:00:21
.

NowySzustek
29.03.2024 06:12:22
po dwóch latach

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

Zostałem zdradzonyDrukuj

Zdradzony przez żonę[center][u][/u][/center]Witam. Mam 34 lata i wydawało się,że udane życie... widać nie... Dowiedziałem się że kochająca żona zdradza mnie z kolegą z pracy... Starym dziadem 58 lat prawie... Ordynarnie mnie okłamywała... Teraz w jej oczach jestem tyranem despotą... Nienawidzi mnie... Mam się wyprowadzić,,,, Jedno ALE... Są dzieci... Powiedzcie mi co ja mam robić... Wychodze z domu, ale bez dzieci NIE UMIEM ŻYĆ!!!! Kocham żonę całym sercem i jestem w stanie wybaczyć... Ona nie ma wyrzutów sumienia i nie czuje żadnej skruchy... Jak można być takim zimnym głazem???smiley
11005
<
#100 | WENUS1974 dnia 15.11.2014 12:54
Dokładnie MONO ma jak zawsze racje...Facet niczym nie różni się teraz od swojej pożal się boże żony. Obydwoje są tacy sami i siebie warci. Jedno szybciej drugie później, ale jednakowi. Wielka mi sztuka na złość szukać pocieszycieli...Każdy by to potrafił, tylko po co? Pocieszać się można w inny sposób, nie krzywdząc przy tym innych...Wiem po sobie, że powinno się odejść, zamknąć ten rozdział, zacząć żyć swoim życiem od nowa, choćby nie wiem jak było ciężko. Czas leczy rany i to minie, ale trzeba zachować swoja godność i odejść...Zrobił tak to Paweł, bo w jego wątku tu piszemy i zobaczcie, że jakoś sobie radzi, bo chce, bo musi dla dziecka, dla siebie. I pomimo, że długa przed nim jeszcze droga, to wierze, że sobie poradzi z tym wszystkim, poukłada i na wiosnę będzie już na innej drodze swojego życia. I na pewno nie jest mu łatwo, a zobaczcie jak walczy o siebie, o dziecko, o życie...swoje...Pozdrawiam
5808
<
#101 | Nox dnia 15.11.2014 13:08
familimen...,,Pokaz jej i sobie samemu ze jesteś kimś!!! ze jak nie Ona to są inne które będą szaleć za tobą ....a jak już wszystkie umrą z tej rozkoszy a tobie przestanie funkcjonować instrument to co stanie się z twoim ,, byciem kimś"?????Trzeba być kimś bez instrumentalnego traktowania ludzi/i brzydkich i ładnych-każdy ma serce/To u Piotra czas na zmiany ale nie w ten sposób który proponujesz.Dzieci nie powinny czekać aż ojciec się wyszlaja bo nie ma takiej potrzeby.Inwestowanie w siebie-TAK.Czas spędzany z dziećmi to też inwestycja/w uczucia/sport-tak,przyjaciele,koledzy.Wszystko z głową by ze smutków nie wpaść w szambo.
3739
<
#102 | Deleted_User dnia 15.11.2014 14:00
Tyle jest każdy z nas wart ile zostawi z siebie we wspomnieniach innych. Zwłaszcza w pamięci najbliższych. Oby twoje dzieci zapamiętały cię jako prawdziwego ojca była żona jako wartościowego faceta którego straciła na własne życzenie a ewentualna partnerka za miłość i sens życia. Taki bądź . Masz wiele czasu przed sobą i wykorzystaj go najlepiej jak umiesz. Szczęścia życzę bo rozum i siłę już masz.
11786
<
#103 | familimen dnia 15.11.2014 20:11
aleście mnie tu zrugali, cóż... moralnie poprawni koledzy/koleżanki...heh.. no ok, wg was moi drodzy powinno się przywdziać pokutną szatę i użalać się nad soba w ciszy i spokoju, tak? walcząc, i bijąc się z partnerem, samym sobą i jak ja odnosiłem wrażenie z całym światem... wychodzisz na ulicę i masz wrażenie iz wszystkie kolory znikły, iż wszystko jest szare, bruidne i bez wyrazu...
nie kochani, wiecie dobrze że to długo boli.... , boli, meczy, śni się po nocach...to moje drugie małżeństwo, powiecie pewnie no nieźle pierwsza też go kantem puściła więc niezły gagatek...
pierwszy związek woli wyjaśnienia to był nasz młodzieńczy błąd, wpadka, ślub bo co ludzie powiedzą, potem brak pieniedzy/pracy, brak mieszkania...cóż...stało się...

moja obecna jeszcze żona wiedziała jak wtedy cierpiałem, wiedziała jak walczyłem o dziecko, jak ciągałem sie po sądach i... miała powiedziane że jeśli cos takiego mi zrobi to nie bedę miał litości i szacunku...i nie mam... Pokazuje język

tak , myślcie o mnie jak o gościu co łamie serduszka biednych kobiet, które czekają na księcia z bajki, a ja jak złodziej je tu bałamucę kradnac marzenia... że czaruję je i namawiam je do zła okrótnego i Bóg wie co jeszcze... bolshit...
w życiu nie pójdę do łóżka z mężadką...nie zrobie innemu facetowi tego co zrobiła mi moja żona...z miejsca pogonię taką szmatę...

żałośni jesteście, tak się tu zaabsorbowaliście tymi zdradami ze nikt z Was nie pomyslał ze może warto popatrzeć na swoje życie z innej perspektywy, zrobic to o czym się marzyło, spełnić choc jedno swoje marzenie, na nowo nabrac powierza w płuca... i jak kto lubi... , moze to być skończenie szkoły na którą wcześniej nie było czasu, nauka jezyka obcego, profesjonalny kurs tańca, skok na spadochronie, wycieczka dookoła świata, słowem to co komu w duszy gra...I NIE MUSI TO IŚĆ W PARZE Z ZANIEDBYWANIEM DZIECKA! DZIECKO JEST NAJWAŻNIEJSZE! bo tak naprawdę to ono bedzie cierpieć najbardziej...

A dlaczego partner zdradza? Zastanowił sie ktoś z Was? Wina zawsze leży po środku, jesli dwoje ludzi ma to czego potrzebuje w związku to nie szuka tego gdzies na boku, a jeśli szuka to czemu szuka ?...
ja przez 14 lat byłem przykładnym meżem, wiernym jak pies, nie zdradziłem żony ani razu, pracowałem w firmie, pracowałem w domu, dbałem jak umiałem o rodzinę pomny doswiadczeń z 1 związku, zbudowałem dom, uniezależniłem się finansowo zanim założyłem drugą rodzinę, moja żona miała wszystko, może prócz mnie na codzień, bo chyba mnie zgubił mój pracocholizm...to była moja wina... , ale robiłem to dla rodziny, dla nich, tak sobie wmawiałem... dla niej, dla dziecka, żeby niczego nigdy im nie zabrakło...

Tak więc pozdrawiam wszystkich pieniaczy, i tych przykładnych (...) i cóż ja sobie poradziłem z traumą, odreagowałem, może w sposób kontrowersyjny lecz cholernie skuteczny... w moim przypadku o ratowaniu związku nie było mowy, lecz jeśli ktos o tym myśli to raczej nie polecam "zabijania klina klinem" bo czułem wyrzuty sumienia nawet po jej zdradzie...znikły gdy zobaczyłem jej gniew i żal, i to nieokreslone coś w jej oczach gdy się dowiedziała...

a, i aktualnie u mnie teraz rozwód, i towarzyszące temu sprawy...

Komentarz doklejony:
Edit:

Cytat

Sorrrry Familimen, ale niby za co mają Cię szanować?
Za trzaskanie ich matki po py sku? Za chorą atmosferę w domu w której to tatuś podbudowuje swoje ego romansikami?


Uderzyłem żonę tylko raz, bardzo tego żałuję, nigdy bym nie pomyślał ze mogę się do takiego czynu posunąć, i to był moment zwrotny w moim życiu...
Nigdy!! moje dziecko się nie dowie przynajmniej ode mnie o romansie swojej matki, a tym bardziej o moich "przygodach"... mam nadzieję ze koleżanka małżonka podobnie podejdzie odpowiedzialnie do tematu i nie posłuży się uczuciami naszego dziecka żeby walczyć ze mną...
3739
<
#104 | Deleted_User dnia 15.11.2014 20:53
familimen, nie zgadzam się z Tobą w tym aspekcie, że wina zawsze leży po srodku, bo czasem ma się do czynienia z człowiekiem tak rąbniętym, że choćbyś stawał na głowie i był złoty i brylantowy, i uprawiał z taką osobą Bóg wie jaki seks, to zaburzeniec i tak będzie Ciebie zdradzał. Słyszałeś chyba o różnej maści psychofagach, prawda? Zaliczają się do nich narcyzi, socjopaci, psychopaci, charakteropaci, piotrusie pany(celowo napisałam niepoprawną formę mianownika), wszelkie przemocowce, haremowe i, a zresztą co Ci będę wyliczać- wiesz na pewno o jakie typy mi chodzi. Gdy kobieta zada się z takim, to ja zapewniam Cię- nie pomoże ani jej nieziemska uroda, ani jej wielka miłość, ani uczciwość, dbałość o związek, cudowny seks, nie pomoże nic. Taki gościu będzie się łajdaczył, dopóki mu sił starczy i dopóki wacek będzie mu stawał. I to, co ja piszę nie jest bełkotem rozhisteryzowanej zgorzkniałej baby, którą jakiś facet zdradził i ja na skutek tego całkiem już straciłam poczucie rzeczywistości i wszystkich chłopów rzucam do jednego worka. Absolutnie tak nie jest- ja wiem o tym, że zdecydowana większość facetów lubi mieć jedną kobietę i skoro ona daje im wszystko to, czego oni potrzebują, to zwyczajnie mężczyźni dbają o swoje związki- tak jak robiłes to Ty przez wiele lat.
Jednak wokół nas żyją też popaprańcy i niestety mozna naciąć się na takich w różnych miejscach. Gdy spotkasz takiego oszusta, zepsutego do szpiku kości zaburzenca, to od samego początku nie masz z kimś takim żadnych szans. A jeśli na swoje nieszczęście zaangażujesz się uczuciowo, zaufasz, bo pojęcia zielonego nawet nie masz, z kim tak naprawdę się zadajesz, to czasem zmarnujesz na takiego śmiecia całe lata i jak w końcu stracisz wszelką nadzieję, i pojmiesz, że z tej mąki naprawdę chleba nie będzie, to będziesz wyczołgiwał się z syfu bardzo długo, ledwie dysząc z wysiłku, by na koniec wyjść, jako wrak człowieka. Ja Ciebie zapewniam, że w takich przypadkach nie ma mowy o dzieleniu winy na þół.
Nie uogólniaj więc, bo Twój przypadek jest zupełnie inny, a jakaś zdradzana przez haremowego kobieta albo zdradzany przez pospolitą ku...r..wę mężczyzna(bo i takie też łażą przecież po świecie) może pomyśleć sobie, że ponosi jakąś winę za zdradę tej swojej niby bliskiej osoby.
Dobrze, że nie zadajesz się z puszczjącymi się mężatkami i dobrze, że ogarnąłeś się na tyle, by zrobić porządek ze swoim zyciem. Skoro twierdzisz, że poznawanym babom nie mieszasz w głowie, że nie bałamucisz ich, to ok. Nie musisz więc martwić się o nie- każdy bowiem jest kowalem swojego losu i skoro jasno stawiasz sprawę, a te kobiety nie maja problemu z tym, żeby chodzić z Tobą do łóżka, to oczywiście używaj ich, ile wlezie. Ja z tym problemu nie mam i nawet Cię popieram.
Ja brzydzę się tylko ludzi, którzy celowo i z premedytacją wpuszczają innych w maliny, a niestety gdy wcześniej przeczytałam Twój post, to odniosłam wrażenie, że Ty właśnie w taki sposób się dowartościowujesz. Chyba stąd właśnie całe to zamieszanie. Tak więc bez urazy.
Wszystkiego dobrego.
3739
<
#105 | Deleted_User dnia 15.11.2014 20:58
Familimen napisał:

Cytat

A dlaczego partner zdradza? Zastanowił sie ktoś z Was? Wina zawsze leży po środku, jesli dwoje ludzi ma to czego potrzebuje w związku to nie szuka tego gdzies na boku, a jeśli szuka to czemu szuka ?...


Za kryzys w związku mogą odpowiadać obie strony, natomiast odpowiedzialność i winę za zdradę ponosi tylko ta strona która się jej dopuściła.
3739
<
#106 | Deleted_User dnia 15.11.2014 21:01

Cytat

Zwątpiwszy w miłość i cnotę, zostaje jeszcze rozpusta. Doskonale zastępuje miłość Sprowadza ciszę i daje nieśmiertelność. A.Camus
3739
<
#107 | Deleted_User dnia 15.11.2014 21:22
Piotrze zapomniales dodać, ze cytat ten pochodzi z powieści pod wymownym tytułem UPADEK Z przymrużeniem oka
11787
<
#108 | Lukasz75 dnia 16.11.2014 13:37
Historia bardzo podobna do mojej. Tylko że u mnie żona jest niezależna finansowo, ma wsparcie swojej mamusi cokolwiek by nie zrobiła. Teściowa wie że ona mnie zdradza, i cała jej rodzina wie. Ja stałem się wrogiem, teściowa opowiada w pracy swoim pracownicą jaki ze mnie to był drań. Tyran, despota, nieczuły itd. Jeśli chodzi o dzieci to przeżywałem to samo, patrząc na synka płakałem, co teraz z nim będzie, jak można było rozbić mu rodzinę. Za to moja żona miała wszystko gdzieś. Mówiła mi i mówi dalej że synek teraz jest szczęśliwy, że nie musi awantur oglądać w domu, no kurde w domu nie było żadnych awantur, co za wredna baba. Ja płaszczyłem się przed nią prosiłem żeby wróciła. Ona rządziła mną jak chciała, ustala mi kiedy mogę brać dziecko kiedy nie, czułem że jestem na jej łasce, stawiała mi warunki, szantażowała dzieckiem i dalej tak jestSmutek mimo tego że minęły 4 miesiące i jakoś się ogarnąłem jeśli chodzi o dziecko, staram się żeby nie odczuł tej sytuacji, na tą chwile dziecko jest szczęśliwe i jeszcze za małe na zadawanie pytań. Chodzę do psychiatry biorę leki, jakoś funkcjonuje z dnia na dzień. W ten weekend na 100% udowodniły się zdrady mojej żony i jakoś to do mnie dotarło teraz, wcześniej czego nie widziałem to duszy było lżej, teraz jak pomyśle ze ona się pieprzyła z nim cały weekend i wcześnie też to obrzydzenie mnie bierze. A ja czuje sie dużo gorzej. Nie wiem jak z nia rozmawiać, jak się zachowywać, jakim być, żebym to ja był stawiającym warunki babie która opuściła dom i mnie zdradza, któa rozbiłą rodzinę. Jak zrobić żeby nie szantażowała mnie dzieckiem. Ona cały czas mówi moje dziecko, nie nasze, tylko jej. I łaskawie mi go daje.
11005
<
#109 | WENUS1974 dnia 17.11.2014 21:05
Łukasz musisz zawalczyć o SIEBIE i dziecko. Złóż sprawę do Sądu o to by prawnie ustalił Twoje widzenia z dzieckiem. Wtedy jak ONA będzie utrudniać zapłaci karę. Jak nie będzie chciała dać Ci dziecka wezwij Policję (na złość) spiszą protokół i będziesz miał dowód w Sądzie. Przecież nie masz zakazu zbliżania się i jesteś takim samym rodzicem jak ona. ONA nie ma prawa ograniczać Ci kontakt z dzieckiem, nie ma prawa tak Ciebie traktować. Ogarnij się. spójrz na nią jak na kobietę, która zniszczyła Ci życie, rozbiła dom. To potwór a nie kobieta czy matka! Weź przykład z Pawła jak się ogarnął i walczy z podwójna siłą. Fakt, że Paweł znalazł swój patent, sposób by się szybko dźwignąć i zacząć walczyć... I taki sposób każdy musi sobie sam wypracować. Działaj, walcz, idź do prawnika, szukaj pomocy. Musisz wygrać tą walkę, bo teraz to już jest walka.. Pozdrawiam.
3739
<
#110 | Deleted_User dnia 17.11.2014 21:06
Wczoraj przeszła samą siebie. Córeczka jest smutna i wycofana w stosunku do mojej rodziny. Po jakimś czasie dopiero rozkręciła się. Widzę, że jest zastraszona i zmanipulowana. Krzyczał ktoś na nią. Na bank gach, bo ona bredzi, że nie krzywdzi dzieci, a już udawali rodzinę na wypadzie nad morzem!!! To nie jest krzywdzenie??? Do czego zmierzam, wczoraj, jak odstawiałem córcię, to tylko powedziałem, że jeszcze raz się dowiem, że ktoś krzyczy na córkę, to inaczej porozmawiamy, a ona **** OFF do mnie przy dziecku. Czy to jest poważny człowiek?? Dzisiaj stwierdziła że TYLKO raz w miesiącu córeczka będzie mogła spać u mnie i że chcę ją WYKOŃCZYĆ finansowo!Uśmiech Ubiera to troską o córkę. Żenada... Wysłałem z własnej woli mniejsze pieniążki i na bieżąco będe pomagał córci bo to OCZYWISTE, jej i jej gacha nie mam zamiaru utrzymywać i dlatego teraz dawaj kasę, albo nie zobaczysz córki. Już chce polubownie załatwiać, bo jej zależy na szybkim uwolnieniu się hahahahah. MAM JĄ! Jutro zaczynamy WALKĘ! Trzymajcie kciuki kochani za mnie Uśmiech
3739
<
#111 | Deleted_User dnia 17.11.2014 21:51
Paweł trzymaj się, tak właśnie to wygląda. Tacy ludzie kipiący jadem znęcają się nad własnymi dziećmi przykre ale prawdziwe. Szkoda że ten fatyczny czas rozliczenia przychodzi dopiero najczęściej w wieku dorosłym dziecka.
Ona poprzez dziecko gra Tobą, nie daj się. Powodzenia życzę. Z przymrużeniem oka

Komentarz doklejony:
Tak jak Ci mówiłem dziecko tworzy dwa światy, jeden z matką drugi z ojcem.
3739
<
#112 | Deleted_User dnia 23.11.2014 10:41
Zaczynamy walkę... Umowa z prawnikiem klepnięta... Zbieram adresy i mam najważniejszegoSzeroki uśmiech Ojsra się jak dostanie wezwanie... ****na mnie lekceważy i nie bierze poważnie, z czego niezmiernie się cieszę hahahaha, bo zrobimy jej piękny prezent na MikołajaSzeroki uśmiech Była grzeczna cały rok, to zasłużyła.
11005
<
#113 | WENUS1974 dnia 24.11.2014 14:03
Wierze ze bedzie juz tylko lepiej...
3739
<
#114 | Deleted_User dnia 03.12.2014 01:36
Mam huśtawki nastrojów związane z moją córeczką... Od przeszło tygodnia nie chce ze mną rozmawiać przez telefon. Piszczy i krzyczy, że nie będzie rozmawiała. Przyjeżdża do mnie z chęcią, a po powrocie do niej jest zmiana o 18- stopni. Co mam o tym myśleć? Czy 3 letnie dziecko jest aż tak bardzo zmanipulowane?
3739
<
#115 | Deleted_User dnia 03.12.2014 19:31
Hej Paweł
Konflikt lojalnościowy i manipulacja. Zgłoś to w sądzie.
Do niektórych zachowań się przyzwyczaisz, niestety tak to wygląda.
Daj córce, ciepło, bezpieczeństwo, okazuj miłość, bardzo ważne jest Twoje pełne zaangażowanie w zabawach i nauce. Bądź jak tata, przewodnikiem,
przyjacielem. Raduj się z każdego nawet małego jej sukcesu. Pomóż jej poznać świat Z przymrużeniem oka Paweł będzie dobrze bo ma Ciebie. :tak_trzymaj
Każda chwila z moimi córciami jest najcudowniejsza na świecie.
11805
<
#116 | odarta dnia 04.12.2014 16:27
nie słychaj tutaj zadnych znawców i zyczliwych ludzi.. dlatego ze ci wszyscy ktorzy tu isza maja w sobie jedynie nienawisc.. ja uwazam ze musisz powalczyc o małzenstwo.. zdrada jest z wielu czynników glownie jesli kobieta nie czóla sie kochana, atrakcyjna zabraklo czolosci milosci twojego zainteresowania nią.. walcz o nia, chciec sie spotkac porozmawiac, powiedz ze jstes w stanie wysłuchac jej dlaczego tak sie stało.. idzcie na terapie małzenska.. tam pomagaja naprawde pomagaja ratujcie rodzine!!!!
3739
<
#117 | Deleted_User dnia 04.12.2014 19:16
Daruj sobie swoje mądrości, bo nic nie wiesz.
3739
<
#118 | Deleted_User dnia 04.12.2014 19:32
3 latkiem bardzo łatwo manipulować. Szkoda, że Twoja żona nie umie być ponad to.. Piotr dobrze Ci radzi, sam przez to przechodził.
3739
<
#119 | Deleted_User dnia 04.12.2014 19:52
Paweł, na takie bzdety nie ma sensu odpisywać. Ludzie bywają różni i tyle.
Napisałeś, że masz problem z córką. Nie przejmuj się tym aż tak bardzo, bo są to chwilowe przykrości- no etap przejściowy po prostu. Ty bądź sobą, troszcz się o dziecko, uśmiechaj sie do niej, rozmawiaj z córką spokojnie i łagodnie, czytaj jej bajki, wychodx z dzieckiem między ludzi, zabieraj je w atrakcyjne miejsca i z całej siły pokazuj pozytywną stronę życia. Niech Twoje dziecko czuje się bezpieczne, gdy jest z tatą, spokojne i ufne. Mina wszystkie złe chwile. Czas wszystko zweryfikuje i wyrówna to, co dzisiaj jest krzywe. Masz mnóstwo czasu na to, by wypracować sobie wspaniały kontakt z dzieckiem- nie panikuj więc teraz.
Twoja żona poszła w tango ze starym lowelasem- może ma z nim teraz jakies problemy? Nie wiadomo, jak jest.
Nie zwracaj uwagi na złośliwości tej kobiety, bo i tak niczego jej nie przetłumaczysz, niczego z nia nie ustalisz w kwestii dziecka, a tylko niepotrzebnie będziesz się denerwował. spokojnie- rób po prostu swoje, a za jakiś czas będziesz zbierał soczyste i smaczne owoce swoich starań i dojrzałej postawy- Twoje dziecko będzie do Ciebie ciągnęło i Wasze relacje będą rozwijały się jak najlepiej- bądź tylko cierpliwy i konsekwentny w swoim działaniu. Wtedy na pewno wygrasz. Całe życie przed Tobą.
Z głupcem się nie dyskutuje.
Babę sobie odpuść i nie bierz sobie do serca jej jazgotu. Stoickim spokojem najlepiej zbijesz z tropu tę rozjuszoną kobietę.
3739
<
#120 | Deleted_User dnia 04.12.2014 22:47
lisbet
Niestety jeszcze to przechodzę, tylko moja cierpliwość się skończyła.
Od podpisania planu wychowawczego, cały czas go nie respektuje.
3739
<
#121 | Deleted_User dnia 04.12.2014 22:59
Piotr dobrze,że Ty dążysz do kontaktu z dziećmi, one to widzą i czują że tata chce z nimi przebywać. To ważne.
11005
<
#122 | WENUS1974 dnia 04.12.2014 23:18
Walczyć można o normalną kobietę i matkę, a w innym przypadku nie ma to sensu. Paweł musi walczyć o córkę, o kontakty z nią. To jest chore, ale niestety z niektórymi kobietami trzeba tylko walczyć o coś, bo same niczego i NIC nie rozumieją. Przykre to...
3739
<
#123 | Deleted_User dnia 04.12.2014 23:54
Wenus, tutaj jest walka o normalność mojej ukochanej córeczki. boli mnie, że nic nie mogę zrobić, bo nawet po sądowym ustaleniu i tak będzie mieszkała z tą patologią i będzie nasiąkała tym całym syfem i ta bezradność własnie doprowadza mnie do szewskiej pasji. Wycisz emocje... łatwo to powiedzieć, trudniej zrobić... Do niej już praktycznie nie odczuwam nawet złości jak ją widzę, a zwykłą olewkę, ale larwa wie że moim czułym punktem są dzieci, i w ten sposób próbuje walczyć. PRZEGRA... Walczę o normalne życie, o siebie! Dla scóreczki, dla siebie, dla... Uśmiech
3739
<
#124 | Deleted_User dnia 05.12.2014 00:30
lisbet
Starsza córka została i mieszka ze mną.
"Kontakt" to dla mnie puste, prawnicze słowo. Ja je kocham i chcę pokazać życie i świat moim sercem i moimi oczami.
Uczyć, wychowywać, miały dla siebie poczucie własnej wartości, lista jest duża.
Moje dziewczyny zawsze były moim życiem i kocham je bezgranicznie,
zawsze tak będzie Z przymrużeniem oka
3739
<
#125 | Deleted_User dnia 05.12.2014 07:36
Rozumiem to Piotr , miłość ojca i wartości o których piszesz są nieocenione. Dlatego walkę dziećmi jest słaba, bo zostają one pozbawione czegoś cennego., A rozstanie i tak już poprzekladalo im świat, po co im dokładać . Będzie dobrze .
3739
<
#126 | Deleted_User dnia 05.12.2014 08:35

Cytat

będzie mieszkała z tą patologią i będzie nasiąkała tym całym syfem

nikt inny tylko Ty własnie sobie taką partnerkę wybrałeś Uśmiech
na szczęscie chyba nie jest tak najgorzej, skoro ona potrafiła tworzyc tez normalny związek Z przymrużeniem oka :

Cytat

Mam 34 lata i wydawało się,że udane życie


Paweł nie nakręcaj się, bo wszystko stracisz. Gadki, gadkami, a sądy w polsce sądami.
Im bardziej zaostrzysz konflikt, tym więcej stracisz.

Radź się tych mężczyzn, którym udało się uzyskać prawo do dzieci, bo tylko oni wiedzą jak to zrobić.
Radź się w tak poważnej sprawie tych, którzy podobną sprawę wygrali w praktyce.
Unikaj jak ognia rad tych osób, którzy przegrali walkę o normalność i dobro swoich dzieci.
Idąc ich drogą, dojdziesz w to samo miejsce w którym oni są.

Powodzenia

Komentarz doklejony:
Myśl i nie nakręcaj się jak kufniasz.
3739
<
#127 | Deleted_User dnia 05.12.2014 19:15
Piotr czytałam o opiece naprzemiennej o której pisałeś, niestety u nas to nie wchodzi w grę ze względu na charakter pracy eks męża. Może Tobie się uda, trzymam kciuki Z przymrużeniem oka
3739
<
#128 | Deleted_User dnia 05.12.2014 22:23
Tak jak każdy amorze, który znajduje się na tym portalu dokonał wyboru, skutkującego bólem, nerwami, nie przespanymi nocami, traumą. Każdy z nas sam sobie zgotował ten los. Grunt, to umieć wyciągnąć wnioski na przyszłość. Jestem na etapie hmmm, wiem na pewno, że nie wrócę NIGDY!! Za dużo bólu, cierpienia i upokorzenia mnie spotkało. Nie okazuje przed nią żadnych emocji, choć jak jestem sam czasem mam dziwne jazdy, ze względu na córeczkę TYLKO i wyłącznie. Wymeldowałem się z tego chorego związku. Klapki spadły z oczu i teraz jak na to wszystko patrzę, powinny spaść na samym początku, gdy byliśmy jeszcze parą bez ślubu. No cóż, człowiek jest tylko człowiekiem i błądzi, dokonuje takich, a nie innych wyborów... WIEM, że będzie dobrze, wiem, że długa i wyboista droga przede mną do normalności, ale wiem, że muszę to przejść dla siebie i córeczki ;i nie tylko. Być normalnym kochającym tatą, partnerem dla innej osoby. Pokazać córci świat, pełen miłości piękna i radości. Muszę uratować córcię przed zmarnowaniem, żeby w dorosłym życiu, stworzyła szczęśliwy i pełen miłości związek, żeby to było NORMALNE, a nie to co jest teraz...
11005
<
#129 | WENUS1974 dnia 06.12.2014 20:38
Trzeba układać sobie życie od nowa z kimś wartościowym, nie ma sensu ulegać nastrojom, depresji i rozpamiętywać to co zrujnowało nam życie i przez co tak mocno rozpaczaliśmy. Trzeba żyć dalej, bo życie jest krótkie i korzystać z niego ile się da. Na to całe nieszczęście najlepsza jest nowa miłość, która odmieni nasze życie i wtedy uda nam się zapomnieć o tym całym koszmarze...
3739
<
#130 | Deleted_User dnia 06.12.2014 22:18
Paweł80, tak jak zdarzyły się te wszystkie negatywne rzeczy, tak i pojawiają się pozytwne Uśmiech Ten trudny czas nie będzie trwał wiecznie.
Spróbuj może, kiedy jesteś sam i przychodzą te trudniejsze chwile, przekuć ten czas w pozytywny. Spędź go np. na robieniu czegoś dla dzieciaka. Napisz bajkę, wiersz, piosenkę, zrób pudełko (takie jedyne i wyjątkowe, bo zrobione przez tatę na skarby małej księżniczki), poszukaj w okolicy fajnych miejsc, gdzie mógłbyś spędzić czas z nimi inaczej i pokazać coś ciekawego/inspirujacego, nie wiem co tam jeszcze można wykombinować, ale Ty znając swoje dzieci na pewno znajdziesz mnóstwo fajnych koncepcji. Zapisuj pomysły/projekty i realizuj. I jeszcze na tej całej sprawie zyskasz.
Jeśli macie teraz dla siebie mniej czasu, to wyciśnij z niego jak najwięcej. Cały smak i magię.
Nie czekaj na przyszłość, walcz o dzisiaj. Szkoda czasu na rozpamiętywanie tych negatywnych zdarzeń. Wystarczy, że one i tak "od samości" wracają co chwilkę do naszych głów.
Zazdroszczę Ci, że masz dzieciaki w tej sytuacji.
Powodzenia
3739
<
#131 | Deleted_User dnia 09.12.2014 22:31
Wenus masz zdecydowanie rację, człowiek potrzebuje czasu na normalizację uczuć i emocji, które są w kawałkach i wtedy bardzo łatwo zranić i zrobić przykrość bliskiej osobie. Potrzeba jej spokoju i opanowania i cierpliwości. Zdaje sobie sprawę, ze swoich wad wynikających z zaistniałej sytuacji i wyeliminuję je, bo zależy mnie nie tylko na swoim i córeczki komforcie życia. Ja patrzę w przyszłość i widzę DOBRO i miłość. Czuje się wartościowym człowiekiem , nie pamiętam kiedy tak było ostatnio. Było wieczne wbijanie jaki to jestem zły i be. Zachłystuję się tymi pokładami dobra i życzliwości. Dziękuje...
11005
<
#132 | WENUS1974 dnia 11.12.2014 18:40
Paweł ja zawsze mam rację;-). Ale masz rację...CZAS, CZAS, CZAS i powoli wszystko wróci do normy. Pozdrawiam ;-)
3739
<
#133 | Deleted_User dnia 14.12.2014 21:20
Kości zostały rzucone... Pozew wejdzie do sądu w przyszłym tygodniu... W dwa miesiące od zdrady... Czuję ulgę i jakby kamień spadł mi z serca...
11005
<
#134 | WENUS1974 dnia 16.12.2014 22:55
Wierzę, że będzie wszystko dobrze i wiesz, że trzymam kciuki;-)

Komentarz doklejony:
;-))) rekonstrukcja to jest super:
1) Nie wynosiłeś śmieci, albo wynosiłeś za często.
2) Nie uśmiechałeś się, albo śmiałeś za dużo.
3) Nie pisałeś wierszy, albo byłeś lekkoduchem poetą.
4) Nie kochałeś się, albo byłeś erotomanem.
5) Byłeś skąpcem, albo trwoniłeś pieniądze.

Ale zaraz zaraz, przecież ja:
1) wynosiłem tylko połowę śmieci;
2) uśmiechałem się półgębkiem;
3) pisałem niedokończone wiersze;
4) kochałem się nie do końca;
5) z portfela wyciągałem nie więcej niż połowę kasy.
To chyba znaczy że jestem IDEALNY
Ale to chyba też ŹLE bo nie ma się do czego doczepić
3739
<
#135 | Deleted_User dnia 28.12.2014 10:54
Fizycznie i faktycznie papiery rozwodowe już prawie u niej... Czekam niecierpliwie na reakcję. Ciesze się z podjętych kroków, czuje ulgę i radość z podjętej decyzji. Kolejnym testem były święta. Pierwsze takie święta. Dałem radę mimo tęsknoty za córeczką... Była ze mną w pierwszy i kawałeczek drugiego dnia świąt. Idzie nowy rok. Nowe życie? Nowe szanse? Nowy ja? Jestem dobrej myśli w tym wszystkim i jestem pozytywnie zaskoczony zmianą jaka zaszła we mnie... Dziękuję Wam kochani, ten portal i Wy pomogliście mi bardzo...

Komentarz doklejony:
Pora troszkę odświeżyć temat. Po miesiącach od złożenia papierów przez moją larwę, dnia 12 czerwca spotykamy się po raz pierwszy na sali sądowej. Nie myślałem, że to tyle czasu potrwa. Jej pozew, moje wywiadywanie się i bajzel w sądzie, przez co sam złożyłem, potem okazało się, że ona jednak złożyła i niby zawieruszył się. Nasz młyn sprawiedliwości miele bardzo wolno widać, ale mam nadzieję,że sprawiedliwie. Chce mi ograniczyć prawo do współdecydowania o najważniejszych sprawach córeczki i obedrzeć mnie z pieniędzy. Standard. Nastawiamy się na wojnę. Za dużo ucierpiałem, żeby jej to płazem uszło. Dzieci powoli doceniają tą "dobroć" od mamusi. Co się ze mną dzieje? Hmmm, buduje się z dnia na dzień, ŻYJĘ!!!! Nareszcie żyje, ciesze się, potrafię skupić uwagę na wszystkim. Zaczynamy od nowa... od zera... Sprawa rozwodowa będzie 3 dni przed moimi 35 urodzinami... Prezent od losu? Wydaje mi się, że jednak tak. Moja siła i motywacja to moja córeczka najukochańsza i TY Z przymrużeniem oka Dziękuje.. Do końca życia Ci tego nie zapomnę, bo dzięki Tobie spojrzałem inaczej na życie.... Lepiej... Powoli i do przodu... Pozdrawiam was kochani forumowicze i przepraszam, że mało się udzielam, ale staram się nie zadręczać już i nie czytać tak często forumowych dramatów. Pamiętajcie, że czas jest najlepszym lekarstwem na wszystko i potrzeba czasu, żeby dojrzeć i przejrzeć na oczy. Jeśli będę mógł pomóc komukolwiek, to walić jak w dymUśmiech

usunięto dubel - DrHouse
11005
<
#136 | WENUS1974 dnia 02.05.2015 01:18
Paweł bardzo się cieszę, że jesteś szczęśliwy! Nareszcie! Czasami wydaje nam się, że zdrada, rozwód to koniec świata, naszego życia, a po czasie okazuje się, że to dopiero zaczyna się życie i przed nami wiele szczęścia jakiego nigdy nie zaznaliśmy... Tak jak u Ciebie!
3739
<
#137 | Deleted_User dnia 02.05.2015 01:34
Paweł www.zdradzeni.info/images/smiley/tak_trzymaj.gif
11755
<
#138 | kamill dnia 03.05.2015 11:31
Paweł :brawo
Ja tez zaczynam jakoś w miare normalnie funkcjonować, ale.....jestem po pierwszej rozprawie która dotyczyła tylko zabezpieczenia na alimenty...i tutaj podejście sądu bardzo mnie zniechęciło, sąd zaakceptował wszystkie wydatki (zawyżone) jak wskazał qurewna i w ostateczności ja w całośći pokrywam koszty utrzymania dzieci a moja żona tak naprawdę została zwolniona z obowiązku utrzymywania dzieci, ma jedynie pokrywać dodatkowe koszty (np. ja syn będzie chciał iść do kina) ale w miarę jej możliwości finansowych. Po mimo że miezkamy razem i miałem udokumentowane wszystkie wydatki na dzieci jakie ponosze od kilku m-cy w ogóle to nie zostało wzięte pod uwagę, więc teraz nadal mieszkamy z dziecimi ale obecnie mam być dla nich tylko bankomatem. To ona jest teraz jedynym gwarantem, że dzieciom niczego nie zabraknie nie mam żadnego wpływu na co wydaje te pieniądze. Oczywiście złozyłem zażalenie na to orzeczenie do sądu apelacyjnego, co oczywiście potrwa kolejne 2 m-ce To wszystko pisze po to, aby dać Ci do zrozumienia, że jeszcze długa i wyboista droga, widzę że nasz wymiar sprawiedliwośći tarktuje ojców przedmiotowo (wcześniej to znałem tylko z filmów)....teraz się zastanawiam czy nie spróbować się z nią dogadać, bo w sądzie nie zawsze znajdziesz sprawiedliwość. Też mam złożony wniosek z orzeczeniem o jej winie - myślałe tak jak Ty, że nie odpuszczę jej tego co zrobiła ale treraz mam coraz więcej wątpliwośći i myślę żeby zmienić powództwo i szybciej to wszystko zakończyć, pozbyć się jej z domu i zacząć budować swoje życie na nowo.
Nie wiem czy masz prawnika i jak Ci doradza, ale kiedy państwo zaczyna ingerować w rodzinę to nie wróży niczego dobrego, stracą na tym dzieci...bo w tym przypadku wizyta w RODK jest pewna.
Paweł....
wytrwałości, siły i pogody ducha....
3739
<
#139 | Deleted_User dnia 03.05.2015 12:12
Paweł będzie dobrze Z przymrużeniem oka
Facet w sądzie startuje już na początek z gorszej pozycji. Ale nie ma co się bać ludzi z Orzełkiem na łańcuszku Z przymrużeniem oka Oni tak faktycznie boją się nas, bo pomyłka może wiązać się z utratą ścieżki kariery sędziego.
Kamil fajnie że to widzisz co dzieje się w sądach, Ojciec chcący brać czynny udział w życiu swojego dziecka jest tak samo traktowany jak ojciec porzucający swoje dzieci. Proponuję działać nawet biernie w jakiejś organizacji ojcowskiej, aby zmienić prawo. Jest nas mnóstwo, dopiero łączymy się powoli. Kamil po rozwodzie masz z automatu ograniczone prawa rodzicielskie ( chyba że jest umowa wychowawcza).
Paweł będzie dobrze, masz czas żeby ochłonąć, dojść do siebie i zawalczyć o córkę i siebie. Z przymrużeniem oka Powodzenia.

Komentarz doklejony:
Jest dużo przypadków że po porzuceniu dzieci przez matkę ( nawet po 5-7 latach)sąd bardzo szybko "zwrócił" dzieci matką. Choć ojcowie w tym czasie dbali o nie.
11755
<
#140 | kamill dnia 03.05.2015 13:47

Cytat

Kamil po rozwodzie masz z automatu ograniczone prawa rodzicielskie ( chyba że jest umowa wychowawcza).

Cytat


Własnie dlatego analizuje możliwość dogadania się - jej bardzo zależy na rozowdzie bez orzekania, więc mam możliwość "ugrania" na tym jak najwięcej dla siebie. Tym bardziej, że ona nie chce się wyprowadzić zanim nie dostaniemy rozwodu, a ja nie mam ochoty już znosić jej towarzystwa....każda sprawa jest inna i każdy ma inne przesłanki.
Ja juz na samym początku mam dość poddawania się oceny sędziny, ktora pewnie ma gotowe orzeczenia i zmienia tylko nazwiska. W moim okręgu w wydziale rodzinnym 100% to sędziny...więc nie licze na sprawiedliwe traktowanie. Przypomina mi się tekst (chyba z jakiegoś filmu) "sądy sądami a sprawiedliwość musi być po naszej stronie".....
Oczywiście nie zakładam, że Paweł na stracie jest przegrany, ale będzie to ciężka przeprawa - to pewne.
3739
<
#141 | Deleted_User dnia 03.05.2015 13:56
Kamil, RODK jest do obejścia. Wejdź na stronę praw ojców.
3739
<
#142 | Deleted_User dnia 04.05.2015 18:53
Chciałbym z jednej strony, żeby się to wszystko skończyło jak najszybciej, ale z drugiej strony, wiem, że nie mogę popuścić za to całe zło i "dobroć" dla mnie i dzieci, które zafundowała... Karma wraca, jak mi powiedział kolega, i widzę, że to prawda, bo dochodzą mnie słuchy, że już po Love story hahahaha... Jedno jest PEWNE! Nie ma powrotu do czegoś tego... Ekstremalnie to ja mogę na bungee skoczyć, bo to stokroć bezpieczniejsze, niż powrót w macki harpii... Chroń nas Boże od takich "kobiet"! Układam sobie powoli życie od nowa i stwierdzam, że podoba mi się... Wyciągam wnioski... Jest we mnie jeszcze moc nerwów, ale druga strona jest oceanem cierpliwości, za co jej codziennie dziękuję i odwdzięczę się stokroćZ przymrużeniem oka Boje się trochę, tego wszystkiego, tego udowadniania, tego, że moje ojcostwo ma się sprowadzać do faktur, wydruków itp. Najważniejszy zysk to moja najukochańsza córeczka, która napędza mnie do walki. Prócz wiary w siebie, nic mi więcej nie zostało... W sprawiedliwość polskich sądów jakoś nie wierzę. Trzymajcie kciuki kochaniZ przymrużeniem oka
11005
<
#143 | WENUS1974 dnia 04.05.2015 20:26
To ja trzymam mooooocno kciuki :-).
3739
<
#144 | Deleted_User dnia 06.05.2015 22:35
Dzisiaj miałem wizytę u prawnika. Uspokoił mnie trochę i dodał pewności siebie... Będzie dobrze... Nie ma innej opcji... Za dużo walki w to wszystko wkładam, żeby polec... Wiadomo, że człowiek nigdy nie może być pewny, ale mam za dużo argumentów, żeby nie udowodnić tego wszystkiego, co sprawiło, że trafiłem na ten portal. Dziękuje wam kochani, bo dzięki i wam i waszej mobilizacji, upadłem na kolana, ale podniosłem się i garda poszła w górę. DO GÓRY ŁEB!!!
11755
<
#145 | kamill dnia 07.05.2015 15:50
Pawel80, to super, tak trzymaj....mam "trochę" podobną sytuację jak Ty, więc będę trzymał kciuki za Twoje sprawy. Pisałem wcześniej, że miałem (miewam) chwilę zwątpienia w wymiar sprawiedliwości, ale teraz wiem że muszę spróbować, podobnie jak Ty za dużo wycierpiałem, żeby się poddać bez walki......
11005
<
#146 | WENUS1974 dnia 13.05.2015 23:26
Paweł zobacz ile ludzi Cię wspiera! Z taką pomocą to Ty sam nigdy nie będziesz! Jesteś najlepszym ojcem i dobrym człowiekiem. A to jest bezcenne...
3739
<
#147 | Deleted_User dnia 14.05.2015 17:48
Bezcenna to jest obecność ukochanej osoby u boku, która pomoże przejść przez to piekło... Piekło nerwów, stresów... Żeby trwała ZAWSZE i wiedziała, że za nią w ogień można by skoczyć... Do normalności wiele mi jeszcze brakuje, ale dzięki pomocy pewnej cudownej osoby, jest mi lżej i wstałem z kolan i chcę żyć!!!!

Komentarz doklejony:
Mija 7 miesiąc od godziny 0. Powinno być już "dobrze"... Jest..? Nie radzę sobie z emocjami... z nerwami... Wydawało mi się, że wyleczyłem się z tego syfu... Chyba jednak nie do końca i bez pomocy fachowca nie obejdzie się. Widze to coraz wyraźniej. Moją motywacją jest najukochańsza córeczka, za którą tęsknie do bólu. Nie potrafię pogodzić się z rozłąką z dzieckiem. Powrotu tam nie ma, bez dwóch zdań, ale czasem człowiek ma myśli po co ta walka? Czy w cholere nie zakończyć tego jak najszybciej. Powiedzcie kochani, jak wy po takim okresie postrzegaliście swoją sytuacje? Nie jest lekko, a najgorsze przede mną, bo druga strona jest bezczelna do granic...
11005
<
#148 | WENUS1974 dnia 17.05.2015 19:22
Trzymam kciuki...
3739
<
#149 | Deleted_User dnia 17.05.2015 19:27
Córeczka... i TY...
7439
<
#150 | hurricane dnia 17.05.2015 21:11
Zazwyczaj MA SIĘ "TO" ZA SOBĄ, jak się przestaje mówić - MAM "TO" ZA SOBĄ Z przymrużeniem oka
3739
<
#151 | Deleted_User dnia 29.05.2015 21:53
Wszystko się pierdzieli... Czarne nie jest czarne, a białe nie jest białe... Człowiek nie wie już, co ma robić... Nie wszystko jest takie oczywiste, jakby się wydawało... Wiem jedno... Muszę liczyć TYLKO na siebie, bo morałów i banalnych pogadanek mam już po dziurki w nosie.
11005
<
#152 | WENUS1974 dnia 01.06.2015 01:23
Jestem, wspieram i będę. Także pozwól sobie pomóc i nie bądź taki butny...
10394
<
#153 | andy74 dnia 01.06.2015 08:12
Też śledzę twoje wypowiedzi.
Pogadanek i wskazówek Ci nie dam, bo już pewnie wiesz wszystko.
Mogę powiedzieć tylko "trzymaj łeb w górze chłopie"
Wiedz, że nic nie dzieje się z przypadku. Po coś cierpisz, może po lepsze życie?
Rozumiem Cię bardzo dobrze, i pewnie jak byśmy sobie usiedli to 2-3 dni moglibyśmy rozmawiać o tym wszystkim.
Trzymam kciuki!.
5808
<
#154 | Nox dnia 01.06.2015 09:54
..... Muszę liczyć TYLKO na siebie, bo morałów i banalnych pogadanek mam już po dziurki w nosie...."a czego potrzebujesz?
3739
<
#155 | Deleted_User dnia 01.06.2015 14:32
Spokoju...
12173
<
#156 | jagodalesna dnia 01.06.2015 16:35
Paweł - chyba wszyscy tutaj potrzebujemy SPOKOJU:-)
Czego Wam i sobie życzę!
11005
<
#157 | WENUS1974 dnia 01.06.2015 17:33
To przecież masz już święty spokój...
3739
<
#158 | Deleted_User dnia 01.06.2015 22:57
Paweł bardziej od spokoju potrzebujesz czasu i zrozumienia Ciebie przez te osoby którym wiele spraw wydaje się łatwymi do rozwiązania.
5808
<
#159 | Nox dnia 01.06.2015 23:09
coś ci się sypie Pawle,ktoś znowu zwiódł ?Wenus może to nie chodzi o św spokój ale o wewnętrzny spokój który nastanie po załatwieniu niepozamykanych spraw.Ja wspieram dobrą myślą .
6959
<
#160 | zgryzolowaty dnia 01.06.2015 23:15
Paweł...powiem brutalnie...bo na realu byś dostał kopa... największy spokój to jest na cmentarzu... ty masz dla kogo żyć...inna sprawa, skądś to znam...znikąd pomocy, zrozumienia...słoneczny dzień czernią beznadziei się odbija...ale czy ty myślisz, ze tylko ty jesteś nieszczęśliwy...
ok, gdy życie ci zbrzydnie i stanie piekłem wsadz głowę w kibel i przyp***ol deklem...
a może napisałbyś człowieku co się stało, co nie wyszło... co się dzieje ?
3739
<
#161 | Deleted_User dnia 01.06.2015 23:21
Blisko pierwszej sprawy rozwodowej. Trudniejsze dni mam. Człowiek ma dużo atutów w ręku, ale nie można być pewnym niczego. Póki co miałem niezapowiedziany nalot kurator. Pocałowała klamkę, bo mnie nie było akurat. Żona była poinformowana o wizycie. Czy mężczyzn inaczej się traktuje?
3739
<
#162 | Deleted_User dnia 02.06.2015 00:38
Paweł pierwsza sprawa to taka tylko rozgrzewka Z przymrużeniem oka (chyba że "dama" będzie chciała szybko zakończyć) Pan/i kurator chodzi ja chce nią się nie przejmuj, ona ma w obowiązku zrobić wywiad niech Cię szuka.
Niestety facetów często traktują z innej beczki ale tym to sobie nie zaprzątaj głowy.
3739
<
#163 | Deleted_User dnia 03.06.2015 00:17
Rozmawiałem z Panią kurator. Sprawiła bardzo miłe wrażenie. Jesteśmy umówieni na poniedziałek. Trzymajcie kciuki.
11755
<
#164 | kamill dnia 03.06.2015 10:45

Cytat

Czy mężczyzn inaczej się traktuje?


Pawel80, niestety tak, i musisz być na to przygotowany...ja nie byłem i to mnie zaskoczyło. Od samego początku na rozprawie (jestem po pierwszym terminie) byłem dyskrywminowany jako ojciec....sędzina zwracała się do mnie jako "pozwany" a do mojej qurewny jako "matka", chyba oczywiste jest, że powinno być "ojciec-matka" albo "powodka-pozwany". Uwierz mi nikogo a zwłaszcza urzędasów i śędzin nie interesuje że kochamy swoje dzieci a one nas...oni robią wszystko dla dobra dzieci - czytaj matki
Walka będzie długa i trudna, ale nie piszę tego po to aby Cię zniechęcić tylko aby dodatć jeszcze więcej sił i mobilizacji bo ja też się nie poddaję i będę walczył do końca.
Po mimo że masz adwokata zapoznaj się z KRiO i KC.
Mam nadzieje, że trafisz na "normalą" sędzinę.
4498
<
#165 | rekonstrukcja dnia 03.06.2015 13:04
Ty chyba Kamill nie wiesz, czym jest dyskryminacja w sądzie. Niejedna kobieta chciałaby TYLKO w taki sposób być dyskryminowana.

Cytat

Czy mężczyzn inaczej się traktuje?
Z całą pewnością. Np. w "moim" sądzie traktowani są jak święte krowy. Ordery i medale za to, że w ogóle oddychają.
11755
<
#166 | kamill dnia 03.06.2015 13:29
rekonstrukcja
to dobrze, że są przeciwne bieguny w tym temacie, choć ogólnie wiadomo, że kobieta/matka ma zawsze o kilka % większą przewagę już na starcie w sądzie tylko dla tego, że jest matką, i jeżeli występuje konflikt dot. dzieci między rozwodzącymi sie rodzicami to wiekszości przypadków opieka jest zostawiana tylko matce "dla dobra dziecka" a ojciec który stara sie o swoje prawa z góry jest traktowany jak pieniacz i awnturnik. Ale to nie miejsce na takie tematy, chciałem tylko uwrażliwić Pawła80, żyeby był przygotowany na takie traktowanie, napisałem też że mam nadzieję, że trafi na normalną - uczciwą sędzinę, więc w jego przypadku może być zupełnie inaczej.

Cytat

Ty chyba Kamill nie wiesz, czym jest dyskryminacja w sądzie. Niejedna kobieta chciałaby TYLKO w taki sposób być dyskryminowana.

Nie chodzi mi tutaj tylko o dyskryminację słowną, ale ogólnie o panujące tendencje w sądach rodzinnych, wyrok w mojej sprawie oczywiście był dla mnie i moich dzieci krzywdzący...bo został wydany tylko dla dobra matki.
11005
<
#167 | WENUS1974 dnia 03.06.2015 21:51
Powiedzcie czy były przypadki, że w Sądzie już na rozprawie para zdradzonych, skłóconych ze sobą małżonków ...pogodziła się? Przecież pierwsza sprawa jest sprawą ugodową - pojednawczą. Czy taki okres 8-12 m=-cy przed rozprawą nie powoduje u ludzi zmian, wyciszenia a czasami zatęsknienia za sobą i zrozumienia własnych błędów i zwyczajnie chcą ratować małżeństwo. Co o tym myślicie???
11755
<
#168 | kamill dnia 03.06.2015 22:36
WENUS1974 nie ma już spraw pojednawczych, jedno pytanie od sędziny czy strony nadal podtrzymują swoje wnioski, jeżeli tak to magiel się zaczyna.....
5808
<
#169 | Nox dnia 03.06.2015 22:38
pewnie zależy jakie to były błędy.Wenus boisz się że mimo wsparcia Paweł nie będzie chciał rozwodu?Że żona ma jeszcze na niego wpływ i może coś ugrać?
11005
<
#170 | WENUS1974 dnia 03.06.2015 23:09
Ja niczego się nie boję... To nie w tym rzecz. Nie jestem egoistką. Po prostu uważam, że każdej rodzinie należy się ostatnia szansa, tym bardziej jak pomiędzy nimi jest tęskniące za obydwojgiem małe dziecko. I o to pytam. Czy uważacie, że powinno się dać szansę małżonkowi. Skoro minęło tyle czasu, skoro małżonek który skrzywdził - (tu w tym przypadku żona zdradziła) ma jakieś wyrzuty i chce cos naprawić tylko czeka na decyzje tej drugiej strony. Czy to ma sens? Czy może się udać? Czy po tak długim czasie można odbudować namiętność? Przecież bez tego nie ma nic...Czy jest to możliwe po takim bólu i upokorzeniu z tej drugiej strony. Czy warto zaryzykować? Proszę powiedzcie...
11128
<
#171 | adanuta dnia 03.06.2015 23:26
Wenus1974, mnie, mimo tego, że mąż się przyznał do zdrady zapytali czy widzę szansę na uratowanie małżeństwa... jemu tez zadali to pytanie, jak widzisz szansę możesz to zawsze powiedzieć,,, musisz tylko wiedzieć czy masz co ratować
3739
<
#172 | Deleted_User dnia 04.06.2015 02:37

Cytat

Skoro minęło tyle czasu, skoro małżonek który skrzywdził - (tu w tym przypadku żona zdradziła) ma jakieś wyrzuty i chce cos naprawić tylko czeka na decyzje tej drugiej strony. Czy to ma sens? Czy może się udać?

Same wyrzuty są już podczas zdrady, po niej to powinna być skrucha i przeprosiny etc ? Paweł o tym nie pisze więc trudno coś powiedzieć, czy jego żona coś zrobiła w tym kierunku. Wenus jak ta naprawa wygląda na czekaniu aż Paweł przyjdzie i co poprosi, będzie błagać ? Czasem taki powrót to może być horrorem dla rodziny. To nie było pójście "w tany" tylko wyrzucenie z życia męża i ojca dzieci i zastąpienie go starym doopczelnikiem.

Kamill masz prawo bezpośrednio zapytać sądu dlaczego jesteś tak traktowany. I poprosić o zaprotokołowanie tego pytania.
Ostatnio zmienili art 58 i art 107 KRO i przywrócono pełnię władzy rodzicielskiej. Zostało jeszcze do zmiany opieka naprzemienna oraz wpisanie do KK utrudniania kontaktów dzieci z rodzicem jako przestępstwa, zmiany idą w tym kierunku. Kamill warto też dołączyć do jakiegoś stowarzyszenia ojcowskiego, możesz uzyskać dodatkową pomoc i wsparcie psychiczne.
Rozważ też może obecność osoby lub osób "zaufania publicznego" przy takich osobach sąd hamuje Z przymrużeniem oka

Komentarz doklejony:

Cytat

Ostatnio zmienili art 58 i art 107 KRO i przywrócono pełnię władzy rodzicielskiej.

Po rozwodzie oczywiście.
11005
<
#173 | WENUS1974 dnia 04.06.2015 22:53
piotr73 a ja myślę, że Paweł kocha swoją żonę, bo sam wiesz, że uczucie pomimo zdrady czy cierpienia nie mija tak szybko. Uważam, że w każdym związku gdzie jest dziecko do końca trzeba próbować. Owszem zawsze winowajca wyciąga pierwszy rękę, ale ta druga osoba powinna jej to umożliwić. Po czasie emocje, nerwy i nienawiść mijają i wtedy na chłodno trzeba się zastanowić i co dalej...Rozwód to ostateczność dla rodziny. Myślę, iż Paweł podjął słuszną decyzję i poinformuje Nas o tym wkrótce. Oczywiście trzymam kciuki by wszystko ułożyło się po JEGO myśli. Zasługuje na wszystko co najlepsze. Pozdrawiam.
10607
<
#174 | Advokat_D dnia 05.06.2015 12:08
rekonstrukcja napisała:

Cytat

w "moim" sądzie (mężczyźni) traktowani są jak święte krowy. Ordery i medale za to, że w ogóle oddychają.

O rzesz... a ja właśnie astmy dostałem... ordery i medale przejdą mi koło nosa..:rozpacz
7375
<
#175 | B40 dnia 05.06.2015 17:06
Rekonstrukcjo, Kamil sądy są różne. Wszystko zależy od wysokiego sądu. Jedni uprzedzeni są do kobiet inni do mężczyzn. A PL cóż niecywilizowany kraj. W każdym normalnym kraju pokrzywdzony (zdradzany) traktowany był by priorytetowo. Są kraje w których jeżeli nie ma cyrografu zdrajca traci wszystko. U nas cóż. Statystyki jednak nie budzą wątpliwości. Ilu znamy ojców, mężów który dostali opiekę nad dziećmi. Z naszego forum znam kilku. Jeden wspólny mianownik. Pani musi popłynąć. Odlecieć z łajzą. Pomimo rozwodu nie interesować się dziećmi. Wtedy jest szansa na opiekę przez ojca. Normalnie sąd nie przyznaje jej prawie wcale. Chore ale to są statystyki.
Dlaczego wielu stara się walczyć o rodziny? Bo chcą dobra dzieci, normalnego dzieciństwa i wtedy jedynym rozwiązaniem jest powieszenie swojej dumy na wieszak. Nie strach przed samotnością ale strach przed zniszczeniem dzieciństwa dzieciom. Nazywam to zapłaceniem wysokiej ceny. I tu również znam wiele osób z naszego forum które zrobiły to przede wszystkim ze względu na dobro dzieci.
Piotrze zgadza się. O siebie dodam podczas zdrady nie ma żadnych wyrzutów (to późniejsze tłumaczenie, usprawiedliwianie). Podczas zdrady jest fly i bohema. Nie ma żalu nie ma wyrzutów. jest upokarzanie drugiej strony usprawiedliwiając swoją podłość. Zdrada nie ma w sobie nic twórczego, nic wzniosłego. Okrucieństwo w najczystszej postaci uderzające w najbliższych. W małżonka (najmniej bolesne) i w dzieci (niczemu nie winne w większości nieświadome). Te egoizm w czystej postaci. Tak odbieram zdradę. Zaznaczam dla tych którzy nie wiedzą że jestem tym który dał szansę. I tym któremu można powiedzieć się udało. Ale szansy nie dawałem JEJ, szansy nie dawałem małżeństwu (które żona skreśliła) szansę dałem dzieciom. Szansę na normalność, szczęśliwe dzieciństwo. Po prostu szansę.
Piszesz Wenus że:

Cytat


Czy uważacie, że powinno się dać szansę małżonkowi. Skoro minęło tyle czasu, skoro małżonek który skrzywdził - (tu w tym przypadku żona zdradziła) ma jakieś wyrzuty i chce cos naprawić tylko czeka na decyzje tej drugiej strony. Czy to ma sens? Czy może się udać? Czy po tak długim czasie można odbudować namiętność? Przecież bez tego nie ma nic...Czy jest to możliwe po takim bólu i upokorzeniu z tej drugiej strony. Czy warto zaryzykować? Proszę powiedzcie...


Powiem w skrócie namiętność taka jaka była na pewno nie od razu. Czas zweryfikuje. Czy warto sama musisz sobie odpowiedzieć. Dla mnie najważniejsze było szczęście dzieci jaki pisałem. Z czasem zaczynamy dostrzegać że jednak może jesteśmy dla nich coś warci. Tylko musimy mieć świadomość że niestety ONI już nigdy nie wrócą na swój piedestał. I nie każdemu z nich to się podoba. Byli NO 1 teraz są partnerem czasami drugim planem.

Z doświadczenia powiem że to jest największy problem. Zdrajca w swoim odbiorze uważa iż nie jest już ważny a najzwyczajniej w świecie relacje w związku wróciły do normalności. Gdy idziemy w drogą stroną mszcząc się za własne krzywdy droga nijaka. Szanse na powodzenie naprawy niewielki.

Podsumowując może się udać, podsumowując nie popadać w skrajności po trzecie podsumowując zarówno zdrajca jak i my musimy zrozumieć ludzie są tylko ludźmi z wadami, z bagażem doświadczeń. Ktoś powie nijaki związek gdy nie mam kogoś na piedestale. Ale moi drodzy gdybym nie został ze swoją żoną i tak nie umieścił bym nikogo na piedestale. Nie ze względu na jej "wyjątkowość" ale na przyjętą naukę od życia. I zgadza się on ją kocha ale to za mało na odbudowę. Na odbudowę potrzebne jest PRZEDEWSZYSTKIM przyjęcie przez zdrajcę na siebie odpowiedzialności z wszystkimi konsekwencjami. Tych którym się udało łączy jeden mianownik. Pełna skrucha zdrajcy. Nie targi bo było między nami źle, nie licytacja kto nie wyniósł śmieci ale uderzenie się przez zdrajce w piersi i stwierdzenie: "MEA CULPA" . Czytaj postawa zdrajcy. Na czymś takim można budować od nowa. Budowanie na zasadzie partnerstw w mojej opini skazane jest na porażkę (czytaj - powtórkę z rozrywki).
Dajemy szansę a nie wchodzimy w układy. Czy tygrys układa się z łanią?
5808
<
#176 | Nox dnia 05.06.2015 20:07
Miałam Wenus odpisać ci w środę ale po tych zmianach na portalu mam problem z tą str w telefonie. Czasem ktoś popełni błąd, czasem zaszaleje,ale nie obraża wtedy partnera,nie wyzywa go nie wyrzuca z domu.Mówi że się zakochał/ała albo ze odkochała w stałym partnerze ale nie niszczy tego co było.Tutaj cały czas widać jak niewiele jest wart Paweł dla żony ,i jak ma gdzieś czy rodzina jest 4 osobowa czy bez niego.Ona niczego nie próbowała naprawiać nie żałowała ,nie przepraszała,nie czuła się winna.Po zdradzie on był tyranem i despotą i ....wynocha/bez względu na dzieci/z domu. Paweł jest młodym człowiekiem mogącym ułożyć sobie spokojnie życie.Ważne dla niego są dzieci.Ale czy w razie powrotu traktowanie go jak wroga przez zonę się nie zmieni?Na jakiego ojca dzieci będą patrzeć?Bo nie na silnego,pewnego siebie mężczyznę znającego swoją wartość.Wątpię. Jemu zależy ,jej wisi. Wydaje mi się że takie rozstania i powroty przy takim zachowaniu partnerów źle działają na dzieci.On powinny mieć stabilną sytuację .Niby powrót miałby być dla ich dobra ale czy taki emocjonalny związek ,powrót mimo winy i roszczeniowej postawy zony to naprawdę dobry pomysł?Na jak długo?A jeżeli kocha żonę bo ta kiwnęła paluszkiem to powinien poczytać to co sam napisał i przypomnieć sobie jakie uczucia nim targały.Jeżeli teraz odpuści to dowody nie przejdą następnym razem /a może dlatego żona złagodniała?/Jego zona niczego nie zrozumiała jeżeli teraz mówi inaczej to/ja/ myślę że to tylko słowa.
11005
<
#177 | WENUS1974 dnia 07.06.2015 18:13
Oj tam ostatnio słyszałam takie powiedzenie, że "cipka nie mydło i się nie wymydli", więc co niektórzy mężczyźni biorą sobie poważnie te słowa do serca, zasłaniając się dobrem dzieci, swoim itd. A prawda jest taka, że nie mają odwagi od nowa samodzielnie ułożyć sobie życia i wracają do tego bagna... Tylko po co?By za jakiś czas znowu wypłakiwać się tu na forum? Chyba tak...
3739
<
#178 | Deleted_User dnia 07.06.2015 22:10
Wenus, tak robią i mężczyźni i kobiety. Czemu ulegają tak nagle ślepocie? Czasem dzieci, czasem strach, czasem zmęczenie przepychankami i to z obu stron. Jest to wtedy tylko ich problemem.
Ja bardziej rozumiem, że coś Ciebie z Pawłem zbliżyło. No i sprawa rzeczywiście się komplikuje. Ma prawo boleć. :cacy
5808
<
#179 | Nox dnia 07.06.2015 23:10
Wenus sama też łudziłaś się bardzo długo i w tym czasie bywałaś tu.Bo to miejsce
które bez względu na podjęte decyzję powinno dawać wsparcie.U Pawła nie chodzi tylko o zdradę ale o to jak go żona traktowała przez kilka miesięcy.Jeżeli on jako człowiek/mężczyzna/ojciec potrafi takiej kobiecie uwierzyć to ma prawo sparzyć się kolejny raz .To jego serce,jego uczucia,jego godność na tym ucierpi.Gdyby wszedł w nowy związek nie otrzepawszy się po poprzednim brudzie to nie stworzyłby nic dobrego.Może potrzebuje więcej czasu,wyzwisk,awantur,poniżania/przy dzieciach/ .Może potrzebuje dać sobie szansę tłumacząc to dobrem dzieci?Ja nie jestem zwolennikiem klina w relacjach międzyludzkich.Lepiej jeżeli faceta wspiera facet. Nowe zwiazki oparte na starych emocjach to nie są dobre fundamenty a przy zranionych sercach łatwo się zaangażować ,
11005
<
#180 | WENUS1974 dnia 07.06.2015 23:21
Kochać to także umieć się roz­stać. Umieć poz­wo­lić ko­muś odejść, na­wet jeśli darzy się go wielkim uczu­ciem. Miłość jest zap­rzecze­niem egoiz­mu, za­bor­czości, jest skiero­waniem się ku dru­giej oso­bie, jest prag­nieniem prze­de wszys­tkim jej szczęścia, cza­sem wbrew własnemu... Nie chce pisać o sobie, bo to wątek Pawła. Po prostu czasami zarówno kobiety i mężczyźni w amoku wybaczają zdradę i tak jak mówisz, robią to z różnych powodów - maja prawo, ale moim zdaniem to głupota, kalkulacja. Jak można po tym wszystkim zbliżyć się do takiego zdradzacza? No nikt mi nie powie, że ze względu na dzieci czy ze strachu;-). Jak dla mnie to po prostu nierealne i obrzydliwe. Ja żałuję jednego- że tak późno wyrzuciłam męża z domu. Za późno...Po tylu miesiącach - widzę, że jeżeli jest zdrada-to muszą być i tego konsekwencje-nawet jeżeli zdradzacz błaga i prosi o szansę-jak w moim przypadku. Sory już za późno...
3739
<
#181 | Deleted_User dnia 07.06.2015 23:23
Widzę, że tu sami wszechwiedzący... K... mać nie wracam do nikogo!!!!!!!!!!! Opanujcie się ludzie i dajcie sobie na luz. Potrzebuje spokoju, czasu, bo mam taki bajzel w głowie, że szkoda gadać... Nie mogę poradzić sobie z rozłąką z córką... Mija 8 miesiąc i nic mi nie przechodzi. Nie widzę tworzenia czegoś z kimś, kto mnie tak zbutował, tak okłamywał, tak poniżał. Teraz się zreflektowała, jest miła aż do bólu... No i co ja pytam? Potrzebuję spokoju i TYLE. Czasu... Żeby zbudować coś trwałego, trzeba najpierw otrzepać się z poprzedniego odium. Ja ze swoimi nerwami, charakterem nie nadaje się do tego na obecną chwilę. Widzę to aż nadto. Moim życiem jest córeczka i tego się trzymam. Sam muszę to przejść. Co niektórzy potrafią tylko umoralniać, nie robiąc nic ze swoim życiem. Tak najprościej.
11005
<
#182 | WENUS1974 dnia 07.06.2015 23:39
Nox zgadzam się z Toba w 100% ze wszystkim. Paweł na pewno znalazł tu pomoc ze wszystkich stron. A miłość nie powinno się leczyć drugą miłością, bo jest to tak jak z tym klinem ... Ale i tego nie da się tak do końca niestety zaplanować i nad tym zapanować...Przyznam się, że po tych wszystkich skokach nastroju u Pawła sama namówiłam go do ratowania rodziny, choć jestem tego przeciwniczką, ale czasami trzeba się przekonać o tym na własnej skórze, by móc się wyleczyć do końca...Ja owszem długo starałam się naprawiać małżeństwo zanim męża wyrzuciłam-i bezpowrotnie. Dziś po wielu miesiącach wiem, że nie daje się kolejnych szans - to tak nie działa. Po co drugi raz cierpieć? Katować się? Ano, by po czasie znowu przyjść tu i wyżalić się i prosić o pomoc. Tylko wtedy jest jeszcze trudniej podnieść się z kolan. Może są ludzie którzy bez ciągłego wsparcia innych i ratowania siebie nie umieją żyć? Albo lubią sado-macho i być przeczołganym...Ale wszystko dla dobra dzieci i w imię ratowana rodziny...Każdy powód jest dobry dla usprawiedliwienia Siebie. Choć życzę Pawłowi - o ile żona go zechce - by udało mu się i żył już do końca szczęśliwy i bez doświadczania zdrad. Taki cud - miód.

Komentarz doklejony:
"Człowiek jest ko­walem włas­ne­go szczęścia. Pew­no dla­tego tak często znaj­du­jemy się między młotem a kowadłem".

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?