| [0] |
| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Anetastp | ![]() |
Edek_2 | ![]() |
Julianaempat... | 00:18:22 |
Joanna96 | 01:19:28 |
JamesTon | 01:30:03 |

Witam!Nie będe opisywać tutaj swojej historii po raz kolejny.Minęło u mnie rok i trzy miesiace od chwili gdy moje różowe okularki spadły z wielkim hukiem.Zauważyłam u siebie niepojące zmiany w charakterze.Stałam się cyniczna.empatyczna.Kilka dni temu zmarła macocha mojego męza.nie mieliśmy ze sobą jakiegoś szczególnego kontaktu-po prostu była.Jej pogrzeb,wczesniejsza choroba-rak,jakoś mnie obleciało.Moja babcia ma 92 lata i nią zajmuje się moja mama i po mimo więzi z babcią nie mogę się doczekać jej odejścia.Widzę jak moja mama bardzo się zmieniła,na początku jej współczułam,że wzięła na siebie ciężar zajmowania sie babcią,ale teraz jak sie spotykamy i mama tylko o babci,,,,to już nie mogę tego słuchać.Moja mama na dodatek jest osobą która nie chce sobie pomóc,bo Ona wie lepiej.Na początku chociaż rozmowa,wygadaniem się mamy wiedziałam,że pomagam,ale teraz już nie chce.Jak słyszę o śmierci,czy chorobie kogos kogo znam jakoś już mną to nie wstrząsa.Owszem jak ktoś zgłosi się do mnie z problemem to staram sie pomóc,ale nie angażuje się już na 100%.Sama nie wiem gdzie podziała sie tamta kobieta-ciepła,współczująca,przeżywajaca wszystkie powodzenia i nie powodzenia swoje i nie swoje....Czy ta zmiana może być spowodowana moimi przeżyciami?Tym,że kiedyś zaufałam mężowi całkowicie,że wierzyłam w uczciwosc drugiemu człowiekowi i to wszystko się rozsypało?Mam nadzieję,że ten empatyczny stan minie,bo nawet sama siebie za to nie lubię.
Komentarz doklejony:
napisałas na shoutbox a tam tylko kilka słów ,,wskakuje".
Piszesz że dobrze się Wam żyje czyli przetrwaliście .Trochę czasu minęło.Twoje dzieci poradziły sobie z sytuacją?