NieOddycham | 01:26:29 |
Urzekajaca444 | 01:35:59 |
Crusoe | 01:57:53 |
Jess | 02:00:40 |
#
poczciwy | 03:14:32 |

Banał nad banały... 16 lat w miarę fajnego, choć nie idealnego małżeństwa. Dorobiliśmy się fantastycznej nastoletniej córki i uroczego zwierzyńca. Od października 2013 kilkakrotnie miałam podejrzenia zdrady, ale za każdym razem mąż "wybrnął". Kwiecień 2014 - złapałam męża jak pisał z kochanką, oboje bardzo za sobą tęsknili i nie mogli doczekać się spotkania. Wypierał się, kłamał... i wtedy zaczęło się piekło. Każdego dnia się awanturował, nagłe nieoczekiwane wyjścia, późne powroty z pracy, codziennie piwo, psychiczne wyżywanie się na mnie i na córce. To był ten moment kiedy byłam pewna i szukałam już tylko dowodów, tego czego się wypierał. I tak pojawił się dzień, który nie miał prawa się wydarzyć... kaseta z kamery w jego plecaku, a na niej film... mąż z kochanką oddający się cielesnym uciechom.
12 minut taśmy, które potrafi zrujnować całe życie.
Później wszystko potoczyło się już bardzo szybko, wyprowadzka, "on ją kocha".
Dziś czekam na sprawę rozwodową z orzeczeniem o winie, łykam pigułki szczęścia i próbuje ogarnąć nową rzeczywistość
Joannko poza wszechświatem nie ma nic idealnego.
Są ludzie którzy takiego ideału szukają, niech im droga prostą będzie. Nie szukaj winy w sobie bo to jest bez sensu, każde niepowodzenie wtedy scedujesz na swoją stronę. A życie to monotonia przeplatana przyjemnymi wzlotami i brzydkimi upadkami. Nie jesteś jedyna, to prawie typowe.
Dbaj o siebie i o córkę, czas zrobi swoje.
Powiem Ci jaki to obraz;
Kobieta (czyli TY) rozsądna, jeszcze stosunkowo młoda, mająca jak sama to nazwałaś udaną nastoletnią córkę, oraz zapewne siłę i wiarę na dalsze życie. Oraz mąż; Człowiek któremu andropauza mózg zeżarła, któremu nie wystarcza rodzina, bo ponad nią i wszystko co razem osiągnęliście, postawił jakąś pindzię i dostał amoku.
Jak myślisz, kto rokuje lepiej na przyszłość? Kto gorzej skończy?
W sumie decyzje co z tym zrobić już podjęłaś i jestem pewna, że jest to decyzja słuszna. Nie można pozostać z człowiekiem, który zawiódł i zdradził. Pokazał swoją prawdziwą twarz, w sumie dobrze że teraz, a nie później. Pozwolił Ci uratować wiele lat Twojego życia. Przynajmniej wiesz z kim żyłaś. Nie doczekałaś się przy nim poważnego wieku i sytuacji podbramkowej, np. choroby, kiedy by Cię bez pardonu zostawił, bo się zakochał.
Wiesz, ktoś kiedyś powiedział, że jak nasz partner się zakochał, to dla nas znaczy tylko tyle, że czas ze sceny zejść.....
Domyślam się przez co jednak przechodzisz..
Tylko pamiętaj, że to jest jak oczyszczenie, zrzucasz z siebie ten cały brud w którym tkwiłaś od jakiegoś czasu. Nie ma gorszego poniżenia dla żony niż zdrada męża. Pokaż że nie pozwolisz się tak traktować, że masz dumę i honor. Niech idzie do tego swojego bóstwa. Pewnie są siebie warci i prędzej niż później zaczną się krztusić od tego ich szczęścia. Kłamstwo i nieuczciwość to nie jest dobry start na nową drogę życia dla nikogo.
Życzę Ci wytrwałości i spokoju.
Żyj sobie dalej normalnie i tyle. Po co łykasz prochy? Niech oni łykają prochy, a nie Ty. Aż tak bardzo ubodło Cię to, co zrobił ten facet, że aż zdrowie będziesz sobie niszczyć.
On przeciez jest bardzo szczęśliwy- Ty łykasz prochy, a on obraca kochankę i o Tobie nie myśli. To dlaczego Ty o nim myślisz? A cóż Ty jesteś z gorszej od niego gliny ulepiona czy co?
On ją kocha?
Dobre sobie.
On ją kocha tak samo, jak kocha Ciebie- wszystko jest bowiem do czasu u tego chłopa. On kocha, ale głównie samego siebie. On ma po prostu hyzia na punkcie krocza tej drugiej- ot, jego wielka mięłłość. Domyslam się, że boczniaczka młodsza do Ciebie.
Co do pigułek, Joannka, to sobie bierz. Jak pomagają...
Ja teraz z innej beczki. Byłam w tych górach z trzema parami. Ja sama. I tak sobie obserwowałam... I myślałam: kurcze, co za nuda...rutyna... Niby są razem, niby jest ok, ale...bez fajerwerków! I tak już będą, prawdopodobnie, do końca swoich dni. I, wiecie, co? Poczułam się szczęśliwa! Bo wolna! I z nadzieją, że mam szansę przeżyć jeszcze w życiu coś wyjątkowego! I mogę teraz robić, co mi się podoba! Paradoksalnie, kochanka dała mi tę szansę!
Joannka, Ty też zaczniesz tak myśleć. Bądź cierpliwa.
Jakis czas temu, na którymś wątku napisałaś, że chociaż trzymałas się pijaka i byłaś tego swiadoma, to jednak myślałaś, że on jest Ci przynajmniej wierny. A tymczasem okazało się, że nie dość, że on pijak i utracjusz, to jeszcze kur...wiarz, jakich mało. Śmiałam się czytając to, co napisałaś, chociaż nie z Ciebie, rzecz jasna, lecz z tego, że życie potrafi być czasem takie przewrotne. Wydawałoby się, że takie byle co, taka pijaczyna, to powinien siedzieć spokojnie na doopie i Bogu dziękować za to, co ma, że ma rodzinę, dach nad głową, kobietę która o niego dba itd. , a tymczasem, jakby na ironię, tacy właśnie najmocniej rzucają zadem. Pycha idzie przed upadkiem.
Ps. Mono, czy Ty "pochwaliłaś" się, gdzieś, życiem ze swoim zaprzeszłym?
To nie głupota, a nieznajomość życia. I młodzieńcza ufność, że moje życie będzie piękne. A, tymczasem, ono sobie z nas zadrwiło...
Mono, nikt nie odda Ci straconych lat, marzeń i nerwów, prawda.
Ale, jestem przekonana, że nikt więcej nie okradnie Cię z nowych!
Życie ze mnie nie zadrwiło- ja tylko dokonałam złego wyboru i potem głupio upierałam się przy badziewiu. Mogłam odejść, ale nie chciałam- sama więc z siebie zadrwiłam. Było minęło- teraz jest ok.
Staram się trzymać zasady: nigdy nie żałuj tego, co się stało. Bo, jaki sens jest żałować tego, czego już nie ma?!
Ty, Mono, masz już przeszłość zamkniętą, kosztowało Cię to, zapewne, wiele. Ale inni są na początku tej drogi, co my. I, choć, odbiegłyśmy od wątku Joannki, to wierzę, że naszą rozmową torujemy jej drogę do akceptacji i spokoju.
Trzymajcie się, wszystkie, sponiewierane i zapłakane! Jesteście piękne, mądre i wartościowe! Musi być lepiej! Nie ma innej opcji!
:tak_trzymaj
Gdyby mój mąż chciał ratować nasze małzeństwo, spróbowałabym, jednak on wybrał ją.
Kochana przez moment wyobrazilam sobie co czulas kiedy zobaczylas ta tasme i uwwierz mi ze ja takze mialam ten moment kiedy odkrylam jej milosne wyznania.PPamietam ze bylam jak pijana swiat zawirowal a ja wybralam sie na pusta plaze aby ochlonac.Od tego momentu juz nic nie bylo tak samo.....Bol cierpienie szukanie po kieszeniach komorce..ech brzydzilam sie sama soba bo nigdy wczesniej nawet do glowy by mi nie przyszlo tak sie ponizac...Trzymaj sie cieplutko, jest nas wiele w podobnej sytuacji Ja takze szukam tutaj wsparcia psychicznego bo juz sama nie potrafilam sobie pomoc.::wykrzyknik
Wiedza jaką zdobyła Joannkę jest chyba z tych najgorszych do przetrawienia. Jedna rzecz to wiedzieć że partner nas zdradza inna to widzieć słyszeć na własne oczy uszy BUNGA BUNGA.
Ja łóżkowe wyznania słyszałem bardzo długo. Byłem z żoną prawie 10 lat więc wiem jaki ma ton głosu i sposób rozmowy po ... . W sumie nawet po dwóch latach zdarza mi się to przypomnieć.
Joannka bardzo fajnie piszesz i bardzo rozsądnie. Rozumiem że wydaje się Tobie że jesteś w czarnej d.... . Tylko w sumie nikt z nas nie miał wielkiego wyboru. Na pewno w trakcie. Po niewielu.
Napisałaś:
Cytat
Gdyby mój mąż chciał ratować nasze małzeństwo, spróbowałabym, jednak on wybrał ją.
Nie masz czego żałować. Gdy partner się stara jest ciężko. Gdy nie okazuje skruchy to była by walka z wiatrakami. Dasz radę pierwsze miesiące po są najgorsze. Po prostu ułatwił Tobie sprawę.
Osobiście doradził bym zajęcie się czymś męczącym fizycznie. Najgorsze jest siedzenie w domu i rozpamiętywanie. Nie ma już o czym myśleć i nie warto takim kimś zawracać sobie głowy.
Pomyśl o bieganiu, basen fitness. Idź do fryzjera zacznij robić to co lubisz. Wiesz mówi się że największą zemstą jest sukces.
Odnośnie wysiłku fizycznego po dobrym wycisku nie bedziesz miała siły wracać do tego szajsu. Wiem bo sam potrafię biegać naprawdę długo. Naprawdę pomaga. I mówię to na podstawie obserwacji również innych userów z forum.
Pomyślisz sobie co ten facet plecie
I z czystym sumieniem mogę stwierdzić po nocy przychodzi dzień. Że bez naszej drugiej połówki. Trudno. Ich wybór ich strata. Bo nigdy już nie spotkają kogoś takiego jak my. A w przypadku tych którzy pozostaną w związkach dając szansę nasi zdrajcy nigdy nie wrócą już na dawne miejsce w hierarchii naszych priorytetów. Bo zdrada odciska piętno nie tylko na związku ale przede wszystkim na zdradzonym.
Nie raz określam to że zostaliśmy naznaczeni na całe życie. Okaleczeni przez Tych którzy mieli nas wspierać.
Za jakiś czas zobaczysz że jesteś silniejsza niż się Tobie wydawało. Udało się prawie nam wszystkim więc nie ma powodu abyś była wyjątkiem.
Komentarz doklejony:
Dziś moja pierwsza rozprawa rozwodowa. Wierzę, że ostatnia, wierzę, że to będzie kulturalny rozwód.
Komentarz doklejony:
Ponad 8 miesięcy za mną... rozwód na pierwszej rozprawie... z orzeczeniem winy ex. Teoretycznie, wystarczający czas, aby ogarnąć się i wyjść na prostą. Teoria jednak nie zawsze idzie w parze z praktyką... wachlarz emocji... nadal bywa spory. Szczęśliwie, tylko bywa :-) Antydepresanty odstawiłam po 3 miesiącach... były dobre na przetrwanie największego bólu i rozpaczy. Niestety po odstawieniu leków... zaczęłam znów upadać... chyba nawet bardziej... coraz mniej siły do walki, coraz więcej gniewu i wewnętrznego niepokoju, kompletna autodestrukcja. Psychoterapia, to kolejny etap na mojej drodze... zupełnie nowy i nieznany, ale mam poczucie, że ważny i potrzebny. Ukojenia szukam też w jodze... czasem je odnajduję... bossski stan "nieczucia" :-)
Jeszcze kilka miesięcy temu mówiłam "chciałabym być taka jak kiedyś, przed tym wszystkim". Dziś wiem, że już nigdy taka nie będę, ale wierzę, że będę wolnym człowiekiem:-) Wolnym od przeszłości, patrzącym z uśmiechem w przyszłość :-)