Anetastp | 00:06:16 |
heniek | 02:35:30 |
Julianaempat... | 04:35:16 |
soighlah | 06:10:57 |
Edek_2 | 06:40:21 |

Witam! Tak naprawde to nie wiem od czego mam zacząć. Ale jest mi ciężko i czuję sie strasznie. Moje małżeństwo trwało 8 lat. W tym zwiazku przeszłam te zswoje moj mąż jest hazardzistą. W tym roku w czerwcu był na terapii i nastepnie podjął leczenie stacjonarne w miejscu zamieszkania. Podjał drugą prace i wszystko miało byc cudownie i wkoncu przestał grac - ale moje szczescie skonczyło sie jakies 3 tygodnie temu kiedy odciał sie emocjonalnie odemnie - twierdził ze to po terapii ze sie zmienia i takie tam. Kolejne dni były coraz gorsze - przestał wracac na noc do domu (mamy 3 dzieci). Pojawił sie drugi numer telefonu, kąpanie sie w domu i uciekanie nawet przez balkon gdy prosiłam zeby nie wychodził. Nastepnie dowiedziałam sie ze uczucie wypaliło, ze mnie nie kocha albo kocha ale nie na tyle zeby ze mna byc - z domu jeszcze sie nie wyprowadził ale mowi ze to zrobi do zdrady sie nie przyznaje - twierdzi ze chce byc sam ze ma dosyc zwiazków ze od dłuższego czasu to w nim rosło, zakazy,przykazy itp. Usłyszałam, ze sex był zbyt rzadki i pozniej mało namietny z mojej strony a ostatni stosunek to zwykłe pier... z jego strony bo bez miłości. Łzy leca mi same a najgoresze jest to, że w ubiegłym tygodniu dwa razy powiedział ze rodzina jest najwazniejsza ze mnie kocha i wogole po czym znowu zniknał na noc i mowi ze pomylił sie mowiac takie słowa zlbo ze powiedział tak specjalnie na przeprosiny. Kocham go, tyle lat walczyłam z jego uazleznieniem i wogole a teraz serce mi pęka jak słysze jego słowa
Jesteś uzależniona od nałogowca i sama powinnaś poddać się terapii.
Na Twoim miejscu stanowczo unikałabym rozmów z mężem, bo do niczego , oprócz kolejnych łez Cię nie doprowadzą.
To co się teraz dzieje jest bardzo typowe: Twój mąż brak hazardu kompensuje sobie przez dostarczanie innych silnych bodźców. Teraz się odkrył w nowej dziedzinie, równie dobrze mógł zacząć pić.
Nie szkoda Ci życia na taki byle jaki związek ?
Komentarz doklejony:
Cześć Sylwia dzięki za przytoczenie twojej historii wkurza mnie tylko to ze jestesmy takie naiwne i ze dalej ich kochamy a oni tak naprawde nas nie sznują a rekonstrukcja tez ma racje z szukaniem innych doznan ale obie wiemy ze jak nie beda sie leczyc to nie przestana grac
co do reszty: to może gdzieś tam czai się jakaś kobiet, albo znów wrócił do nałogu.
A ty mu się jawisz jako największe zło, bo jesteś przeszkodą do tego co on lubi najbardziej.
Ratuj siebie i dzieci, a go już zostaw samemu sobie. Tylko pamiętaj o finansach.
Piszę, bo wiem, co to znaczy żyć z nałogowcem. Ciągły lęk, podporządkowywanie się jego nastrojom, życie jego życiem, izolacja od innych... Znacie to, prawda? Miłość, powiadacie. Jaka miłość?! Wielkie szambo, w który utytłane jesteście po czubek głowy! I to jest miłość!
Co za piękne, altruistyczne uczucie! A oni, naprawdę, to doceniają! Widać, jak im bardzo zależy!
Wy się cieszcie, że popaprańcy uwalniają Was od siebie! I siedźcie cicho, aby nie przyszło im do głowy wracać! Właściwie, to do Ciebie, sylwus.
A Ty, sabina, rozpocznij grę. Cicho sza i zbieraj siły i argumenty do rozwodu.
Życie mamy jedno. Z uzależnieńcami jest ono zmarnowane.
Przykre to, ale, niestety, prawdziwe. Ale, przecież, Wy to doskonale wiecie.
Dziewczyny szybko rozdzielność majątkowa bo za parę miesięcy komornik może zastukać do waszych drzwi. I okaże się że mieszkacie nie w swoim domu. W sumie nic nie macie, dzieci i długi. Tu trzeba działać i to szybko. Rozdzielność to raz, dowody zdrady dwa, rozwód z orzzeczeniem winy trzy. W przypadku takim jak opisują dwie Panie S nie widzę osobiście żadnych okoliczności łagodzących.
Nie traćcie czasu na wylewanie emocji; skupcie się na sprawach formalnych i materialnych. Bo, za chwilę, zostaniecie z ręką w nocniku.
A, jakże! Jestem tego żywym przykładem! Na szczęście, nie pozwoliłam, by ścierwo narżnęło mi w ten nocnik!
I przestańcie czekać! Tam, gdzie uzależnienie, tam wielkie gie!
Zacznij sobie układać w swojej główce obraz świata bez niego. Jeśli masz ochotę poczuć smak pięknego życia. A myślę, że masz.
Daj mu wolność i wszystkie kochanki świata. Niech mają go za karę! Ty nie masz powodów, by być karaną do końca życia! Czas na zmiany! Jeszcze będziesz się uśmiechać!
Ty poszłaś więc do lamusa, jako świadek jego wcześniejszego upadku- on Ciebie tak teraz postrzega.
Moja rada- masz okazję, jedyną i niepowtarzalną by uwolnić się od huby, która przez lata rozrastała się na Twoim pniu i wypijała pozywne soki.
Teraz niech on przyssie się do innego drzewa- nie wierz w to, że on nigdy nie już nie wróci do hazardu i że ta druga zyskała jakiś wielki skarb w jego osobie.
Tak się nie stanie, no chyba że on jakiś wyjątkowy jest.
Przewrócili Ci więc za Twoje własne pieniądze chłopa na lewą stronę na tej terapii i dziś masz to, co masz.
Od uzależnionych od hazardu albo od innych tego typu rzeczy należy trzymać się z daleka. I nie powinno Ci być przykro, bo jego odejścia, akurat Ty, nie możesz traktować osobiście. Wiem, że to dosc pokrętne tłumaczenie, ale naprawdę tak to jest z nałogowcami po terapii.