JamesTon | 00:36:14 |
Aga104 | 01:02:52 |
#
poczciwy | 02:07:06 |
Crusoe | 04:03:58 |
Julianaempat... | 05:02:17 |

Ubiegłoroczne Boże Narodzenie było szczęśliwe. Po nowym roku zaczęło się wszystko psuć. Wieczne smsy z koleżanką, do tego stopnia że aż zwróciłem na to uwagę bo nawet do północy pisały razem. Potem było już gorzej - zero zainteresowania rodziną i domem, zero sprzątania i gotowania (w lutym zastanawiałem się nad zatrudnieniem gosposi) i tak do czerwca. W czerwcu już nie wytrzymałem - gdy przyszła do domu po popołudniowej zmianie i spała do południa następnego dnia napisałem jej smsa że skoro już nic w domu nie robi tylko przychodzi się wykąpać i wyspać to lepiej będzie jak się wyprowadzi. Nie było żadnej odpowiedzi. Gdy kończyła się jej zmiana podjechałem do jej pracy (stacja paliw) żeby ją zabrać i porozmawiać. Niestety bezpośrednio przede mną na stację wjechała ciężarówka, podjechała pod nią siedzącą na krawężniku a ona wsiadła do niej i odjechała. Znów napisałem do niej smsa że bardzo mi miło i przyjemnie, iż moja niewiasta została tirówką. NO I SIĘ ZACZĘŁO. Siedząc u niego w domu oskarżała mnie o rozwalenie związku, o to że dziecko nie będzie mogło iść do przedszkola (bo za daleko) i o szereg innych rzeczy. Rano przyjechała do swoich rodziców, spotkaliśmy się i zaczęłiśmy rozmawiać. Dowiedziałem się że:
1. to kolega koleżanki z pracy
2. nie miała kasy nawet na taksówkę żeby do rodziców dojechać (dwa dni po wypłacie)
3. nie zna gościa i spała u niego na kanapie
4. ma drugi, nieznany mi numer telefonu
Po kilku dniach wróciła do mnie ale mnie nie dawało to spokoju i zacząłem wypytywać i ją i tę jej koleżankę. Okazało się, że zna gościa i spotykali się na tej stacji. Płakała i mówiła że podobało jej się że niezbyt ładną matkę dziecka ktoś adoruje ale pomimo tego iż on chciał coś więcej do niczego nigdy nie doszło. Głupi zakochany palantuwierzył. Pojechaliśmy w lipcu na wczasy a dojeżdżając na miejsce dowiedziałem się że od kilku miesięcy brała środki antykoncepcyjne. Potem na wczasach znów coś jej się niechcący wymsknęło więc po powrocie zrobiłem schemacik tego co wiem z żądaniem wyjaśnienia do końca wakacji.
No i odbyła się taka rozmowa. Przez półtora godziny z płaczem i wręcz wyciem zapewniała mnie, że była u niego tylko raz i że poszli do łóżka ale ona uciekła. I nic więcej. Powiedziałem jej że wierzę ale niech ma świadomość że to sobie sprawdzę. No i po tym półtoragodzinnym wyciu spokojnym głosem oświadczyła, że nie był to raz a kilka razy. Nie będę Was zanudzał detalami tych spotkań ale:
1. ten pierwszy raz gdy to zrobiła odwoziłem ją do niego z naszym dzieckiem w foteliku, wypacykowaną jak na wesele bo mówiła że trzebają odwieźć do koleżanki na imprezę. My z synem szlajaliśmy się po sklepach żeby zabić czas czekając na nią
2. opowiadała koleżance z pracy że za tym pierwszym razem jej nie wyszło "bo była zestresowana" ale kolejne razy już było OK.
3. doszło do tego że komentowała zachowania tego faceta w łóżku
4. zaczęła kończyć (ale zakończyła go dopiero po tym jak ją przyłapałem) ten związek z nim gdy dowiedziała się że on nie tylko z nią się spotyka. Ale go nie skończyła i nawet po tym jak się o tym dowiedziała jeszcze raz z nim spała. Ot taka zazdrość o kochanka:)
Teraz po kilku dniach osobno znów jesteśmy razem. Zdecydowałem się na przyjęcie jej na powrót ze względu na dziecko. Ono musi chodzić do przedszkola a po przedszkolu musi się nim ktoś zająć. Ponadto dowiedziałem się że od czerwca, pomimo tego że on ją nachodził w pracy i dzwonił proponując jej żeby mnie zostawiła nie zrobiła tego a jemu mówiła że to koniec i że już więcej nie będzie się z nim spotykać. Moich przeżyć nie będę opisywał bo są takie jak Wasze a ona płacze, kaja się, zarzeka że mnie kocha, że nigdy więcej tego już nie zrobi, że rzuci pracę bo on tam codziennie tankuje swoją ciężarówkę itp pierdoły. Opowiedziała mi całą prawdę (chyba) ale jakoś jej nie wierzę. Dlaczego? Ano dlatego że nie potrafi powiedzieć dlaczego to zrobiła a ja od dowiedzenia się tego uzależniam naszą dalszą przyszłość. Jej wytłumaczenia są pokrętne i zawiłe i zawsze kończą się zdaniem "Odj....bało mi, przepraszam. Mam do niej okrutny żal że mnie nie zostawiła i wróciła tworząc z naszego związku bagno bo o wiele lepiej przeżyć rozstanie niż zdradę. Z drugiej strony pomaga mi w jakiś sposób się pozbierać i pomaga w załatwianiu spraw w firmie bo ja zamykam się w sobie i nie potrafię załatwić najprostszych kiedyś rzeczy. Umówiliśmy się do psychologa i ja od tego czy on mi wyjaśni ten mechanizm który popchnął ją do tego uzależniam nasze dalsze życie bo bardzo się boję, iż bez tej wiedzy będę pewny że to się znów stanie. Bardzo chcę wierzyć, iż on ją omotał (tym bardziej że analizując jego życie towarzyskie okazało się iż wybiera sobie niewiasty w związkach w których są problemy. I ciekawostka - zadzwonił do mnie ten jej facet. Wcześniej był u niej na stacji z awanturą że pójdzie do sądu i prokuratora i zadenuncjuje mnie że go otaczam. Do mnie dzwonił już bardziej skruszony z przeprosinami za to co się stało i z prośbą że on nie chce kłopotów i chce zachować pracę i mieszkanie. Odpowiedziałem że ostrzegano go że kobieta do której się zaleca ma faceta i dziecko i że ten jej facet jest ciut inny bo dla niego takie świętokradztwo jak zalecanie się do cudzej kobiety nie jest ani moralne ani bezpieczne. Generalnie potwierdził jej wersję o tym że był takim jakby pocieszycielem.
Pozdrawiam
nie mieszczący się w drzwiach
Głupia gąska (znowu wybacz) znalazła chętnego łechcącego jej próżne ego i tyle.
Cytat
Raczej opowiedziała Ci tyle, ile musiała (czytaj, ile sam się dowiedziałeś/domyśliłeś), choć nie wiem czy potencjalne więcej zrobiłoby różnicę...
Cytat
Nie wiesz, że najlepszą obroną jest atak?
Co do Twoich "win"...Sam musisz ocenić swój wkład w to małżeństwo. Nie mniej jednak...patrz wyżej o decyzji - należała do niej, więc za nią tylko ona ponosi odpowiedzialność.
Nie daj sobie robić wody z mózgu.
1) Sprawa wyszła, bo Ty ją przyłapałeś. Nie łudź się - gdybyś potulnie siedział w domu i nie psuł jej zabawy - rodeo trwałoby w najlepsze.
2) Zostałeś wielokrotnie okłamany co do wersji - sam widzisz, że nie masz żadnych podstaw, żeby jej wierzyć.
3) Pozwoliłeś jej wrócić ze względu na dziecko. Tylko, że jak sam wcześniej opisała dla miłosnych igraszek całkowicie zaniedbała dom i dzieciaka. Może lepiej kobietę puścić z torbami a w zamian wynająć gosposię.
Moje prognozy nie są wesołe. Jak na razie jest tylko zbrodnia bez kary. Życie uczy, że takie przypadki najczęściej kończą się recydywą. Z tym, że następnym razem będzie już sprytniejsza. Lepiej zadba o pozory.
Gdyby jego żona była porządną kobietą i skakała koło niego, on dzisiaj miałby pewnie z pięć bocznych nałożnic.
Tak to właśnie działa.
Cytat
Tutaj pewności nigdy nie będziesz mieć, nawet jak się uprzesz.
Z resztą odpowiadasz : "
Cytat
Cytat
Dlaczego ? Chcesz zostać policjantem ? Jak długo ?
Musisz postawić na siebie a nie na nią, jaką podejmiesz decyzję to już Twoja sprawa.
Cytat
No, to w sumie facet powinien się cieszyć, że żona mu rogi doprawiała. Dzięki temu jest święty i bez skazy. A ona grzech na swoich barkach dźwiga. W pewnym sensie się podłożyła , jak jaka owieczka ofiarna. To jest dopiero altruizm , co się zowie
Cytat
Dziwne pytanie ? Sędziego i kata wynajmij
albo codzinnie zmywanie naczyń po obiedzie...
a tak serio... proszę przygotować pozew i złożyc go, trzymać ja trochę w niepewności... no i sprawdzic czy przypadkiem nie odgrywa komedii
Upij ją i ogól na łyso. A na czole wytatuuj np. **** .
To i tak będzie bardziej humanitarne od czynu dentystki, która swojemu niewiernemu usunęła całą klawiaturę ( pod narkozą , więc jeszcze aż taką bestią nie była ).
*********************************************************
A tak na serio. Chcesz ją ukarać ? To rozwiedź się i bądź szczęśliwy. Będzie zgrzytała zębami do końca życia.
Cytat
Cytat
Zupełnie, jakby to ją zdradzono
Coś mi się wydaje, że ten płacz i kajanie się ma zupełnie inne podwaliny niż mogłoby się wydawać. Za chwilę weźmie Cię totalnie na litość ("zobacz, jaka jestem pogubiona, nie radzę sobie z tym, co zrobiłam, no trzeba mi wybaczyć"
Jest jeszcze druga możliwość - Twoja żona to bałaganiara i ceniąca swoje piękne pazurki
Swoją drogą, skoro obydwoje pracujecie, sam możesz zamieszać w garze i powalczyć z mopem
Cytat
Onpo40ce, Twoja żona uprawia coś , co się nazywa teatr iluzji , lub przerost formy nad treścią. Wie, że musi odgrywać jakąś tam skruchę po zdradzie, ale to tylko gra i nic więcej. Ona ma w doopie , to co się stało i dzieje z Tobą. Ona ma w doopie , to że dostała szansę. Postawiłeś sprawę w taki sposób, że pokazałeś żonie , że jest niezastąpiona i może robić co chce , bo i tak jej ujdzie na sucho. Człowiek , który docenia szansę zupełnie inaczej się zachowuje niż ta kobieta. Cieszy się i uwija za troje, jak skazaniec po odczytaniu amnezji.
Dlaczego ona nic nie robi ? Bo nie przeżyła żadnego wstrząsu. Ani nią nie wstrząsnęło co narobiła, ani nią nie potrząsnąłeś Ty. I ona doskonale zdaje sobie sprawę, że jesteś od niej tak uzależniony psychicznie, że cokolwiek nie zrobi to ujdzie jej na sucho. A Ty się zasłaniasz takim pozorowanym czysto praktycznym podejściem, że przedszkole , że coś tam . No i kogo próbujesz oszukać? Nam to rybka, zrozum. Najpierw piszesz , że :
Cytat
Cytat
Popełniasz fatalny błąd nie zakładając sprawy rozwodowej. Powinieneś się z damą pożegnać , a wcześniej ustalić kiedy i jak będzie się dzieckiem zajmowała . Chyba w nocy grzać łóżka Tobie nie musi , co ? Wystarczy , że będzie przyjeżdżała aby odprowadzić dziecko do przedszkola , albo się nim zająć po zajęciach . Czego zresztą teraz i tak nie robi , z tego co piszesz.
Onpo40ce, chcesz starego misia wziąć na miód ? Przecież my zęby na zdradach zjedliśmy
Człowieku, to tak nie działa. TO ONA MA SIĘ CZUĆ ODPOWIEDZIALNA ZA SIEBIE. A postępując jak do tej pory, zdjąłeś z niej wszelką odpowiedzialność i za przeszłość i za teraźniejszość. Jeśli sama nie jest wstrząśnięta swoim łajdactwem ( a nie jest ), to wcale się pilnować nie będzie. Ewentualnie tylko pod takim względem, żebyś się następnym razem nie dowiedział za szybko , zanim się nacieszy kolejnym fagasem .
Tak to niestety jest, że w przypadku odbudowy związku większość konsekwencji zostaje na barkach osoby zdradzonej. Osoba zdradzająca powinna tej zdradzonej właśnie pomóc sobie z tymi konsekwencjami poradzić.
Komentarz doklejony:
Cytat
Może i tak być. Ale równie dobrze mamy i inne mechanizmy. Po prostu wyrwano królewnę z bajki i jeszcze się z szoku nie otrząsnęła. A jeśli nie chce konfrontować się w ww. konsekwencjami, to lepiej spuścić ją po brzytwie. Ja tolerowałem dochodzenie pani do siebie przez kilka miesięcy. Po sześciu latach dalej jesteśmy razem, ale nie odnalazłem SIEBIE do dzisiaj. Właśnie, moim zdaniem, z powodu, że zostałem wtedy z tą problematyką sam i nie "potrząsnąłem" królewną wystarczająco mocno.
Albo na Twoich warunkach, albo droga wolna. To Ty masz mieć w pierwszym rzędzie teraz zapewniony komfort psychiczny; no chyba, że nie byłeś takim ideałem jak piszesz (ale to i tak nie jest usprawiedliwienie dla pani w sprzątaniu po tej historii).
Overandunder,
Cytat
Ostra jazda na koniu bez trzymanki, tylko w kapeluszu z elementami korridy? Dość ciekawe, ale chyba męczące, trzeba mieć kodnychę, jako koń chyba też
Cytat
Jeśli odpowiednio poprowadzi rozmowy kwalifikacyjne i skonstruuje umowę, to lepiej;
Poza tym, myślę, że wbrew pozorom, sporo taniej. No i zawsze można wypowiedzieć umowę, jak w okresie próbnym się nie sprawdzi; następna z listy się ucieszy
Onpo40ce,
Cytat
Wiadomo, kto tankował do pełna. Trochę inne paliwo, ale chyba oboje, tyle, że to żonie się raczej dystrybutory pomyliły.. :-))
Przed naiwnym mężulkiem spryciuli jest na rękę zwalać wszystko na gościa, może nawet zemścić się na nim Twoimi rękoma, że ją olał. Nie dość, że zdejmujesz z niej odpowiedzialność za to, co teraz, to zachowujesz się jak pajacyk na linkach pociąganych przez tą panią;
Kiedy do Ciebie dotrze chłopie, że zagrożeniem dla Was wcale nie był i nie jest ten gość o nadprzyrodzonych zdolnościach opętywania zamężnych dam, tylko Wy sami;
On po prostu skorzystał z okazji, jak skorzystało by wielu, jeśli nie jest najgorsza; bo wobec Ciebie, obcego faceta nie ma żadnych zobowiązań;
To jak żyjecie, na ile sobie pozwalacie to Wasza sprawa. Uważasz, że wszystkich dookoła, tylko nie Was?
Cytat
Uuuuu....fanatyk religijny się trafił;....to nie jest kwestia wiary. Praw przyrody tym się nie zmieni;
Siłą umysłu, to można, co najwyżej łyżki wyginać;
Nie lepiej zaakceptować, że może się zdarzyć?. Szoku nie będzie;
No, ale wiara czyni cuda. Proponuję wierzyć, że żadnej zdrady nie było? Po co to całe zamieszanie?;
Cytat
Taką, po której zacznie poważnie myśleć, zrobi sobie bilans dotychczasowego życia i się dowie, co i jak bardzo, tak naprawdę jest dla niej najważniejsze;
Na to co wybierze nie masz wpływu, ale żeby wybrała, tak.
>>Już powinna ochłonąć po stracie kochanka, nie pozwól jej go opłakiwać, uświadom jej, co straciła np. pozwem czy rozstaniem;
Teraz rozpacz z powodu zdrady kochanka jest większa niż to, że sama zdradziła- zmień to natychmiast!!!, Podejmij ryzyko całkowitego rozstania, jeśli chcesz z nią dalej być; Rozumiesz to? <<<<
Wyzwolisz silniejsze emocje niż te co ma do kochanka, nie istotne, że negatywne- wygrałeś.
Wtedy powinna wrócić na ziemię;
Utrzymanie przez jakiś czas całkowitej niepewności najwięcej o wszystkim Ci powie;
Jeśli ona pokaże, że jej na Tobie zależy, dopiero wtedy powoli możesz myśleć, co dalej, czy dasz radę sam ze sobą itd.
Rekonstrukcja;
Cytat
Ten tatuaż mnie zaintrygował. Co może się kryć pod tymi kropkami ?
- weź mnie teraz?,- jestem chetna?,- swędzi mnie?,- jestem w rui, - mam chcicę?;
Jeśli było rodeo, to nie ma się, co pi-tolić tylko wypalić gorącym żelazem
Zaczynam współczuć tej kobiecie; klasyka; nie dość, że zawód miłosny, bo została zdradzona przez kochanka, to jeszcze zemsta zdradzonego małżonka; przekichane; depresja gotowa;
Cytat
Eeee tam zaraz kocha
Towarzystwo w pracy patrzy kpiącym pewnie wzrokiem.
Jeśli choć trochę zrozumiała, że zwyczajnie się zeszmaciła, tym bardziej patrz wyżej o samopoczuciu.
Do tego mąż poniewiera, piekli się, szuka sposobu zemsty...
No jak tu mieć wenę do ugotowania obiadu
Cytat
Zaklinanie rzeczywistości na nic się zda, jeśli nie pokażesz małżonce, że gotowy jesteś na wszystko, choć dobrze jest rozumieć, że i tak gwarancji nigdy mieć nie można, co zresztą już powinieneś rozumieć
A już bardziej poważnie...Zrozum w końcu, onpo40ce, że słowa nic nie znaczą, jeśli wraz z nimi nie idzie w parze działanie. Co robi Twoja żona, żeby pokazać Ci, jaki błąd popełniła?
Cytat
Cytat
Ja nie wiem onpo4oce , Ty się tej baby nie brzydzisz ? Przecież to coś to tylko kijem ewentualnie można ruszyć . Ciężarówkarz z tirówek się przesiadł na Twoją ukochaną, toż to obrzydliwe . Chyba lepiej byłoby sobie w drzwiach ścisnąć , niż w nią włożyć. Inna sprawa : za nic nie potrafię zrozumieć, jak można mieć ochotę na seks z półmózgiem. A co dopiero na miłość i wspólne życie. O czym z taką rozmawiać ? O tipsach i torebkach ? A może o najnowszych wydarzeniach w jakimś serialu brazylijskim?
Myślę panowie, że się trochę wkręcacie w ten motyw, że ona tak przeżywa rozstanie z ciężarówkarzem. Ona może niezbyt mądra, ale za to cwana jest. Jakby swojego boczniaka miłowała, to prędzej język by sobie odgryzła , niż powiedziała złe słowo na niego. Przecież ona smętnie się snuje po kątach i leni z innego powodu. Manifestuje tym, że ona taka biedna i bezradna , żeby szybciej i skuteczniej męża ugłaskać. To aktrisa , a nie zraniona gołąbeczka. Może i jej nie w smak, że ciężarówkarz już jej nie kadzi komplementów i nie ****czy , ale proszę koleżeństwa nie doszukiwać się w tym cierpień wyższego rzędu. Tak samo by przeżywała stratę ukochanej torebki.
Także spokojnie, to tylko awaria
Sytuacja jest klarowna, żonka sama się o nią postarała, no szkoda jej, ale niech teraz nie jęczy, bo swoje wakacje do sierpnia już miała;
Nie sądzisz, że teraz w ramach rekompensaty za utratę zdrowia psychicznego powinna być Twoja kolej na Hawaje?
1. Śpisz do której chcesz, a żonka chodzi na paluszkach;
2. Masz wolne od dzieci.
3. Nie restauracje, tylko 3x dziennie pełna samaczna micha na stole; niedosolone lub przesolone, to łyżką po głowie;
4. Wszystko się błyszczy, widzisz jakiś kurz, wielka afera, bo na co innego to czas miała;
5. Wieczorkiem wychodzisz lub zapraszasz dziewczyny z którymi popijasz zimne drinki, a one chodzą w bikini lub bez
Pomyśl o tym. Masz okazję znowu być wolnym człowiekiem, przynajmniej przez jakiś czas; Ona już od Ciebie odpoczęła, Ty od niej nie chesz? A najlepsze, że jej by to też dobrze zrobiło, choć szczęśliwa z tego powodu nie będzie
Komentarz doklejony:
Rekonstrukcja,
Cytat
Ależ to jest naturalne, większość kobiet tak ma
Dorzucił bym do listy jeszcze buty, ewentualnie kolczyki
Nie masz racji Rekonstrukcjo. Ona nie przeżywa rozstania, tylko zawód, że nie chce kłopotów, czyli jej
Powinnaś wiedzieć jak się czuje wykorzystana kobieta
No chyba, że nigdy nikt Cię odpowiednio nie wykorzystał
To czy go kocha, czy nienawidzi nie ma większego znaczenia. Ona żyje myśląć o nim. A stara prawda głosi, że od miłości do nienawiści tylko jeden krok. W drugą stronę również. Strzelam, że wystarczy jak on do niej napisze za 2 miesiące i będzie ją solennie przepraszał to, że jej nie wziął. Jakoś się wytłumaczy a ona w to uwierzy. Bo będzie chciała wierzyć tak jak autor tematu chce wierzyć, że to nie koniec. I tak w koło Macieju!
Cytat
No chyba, że nigdy nikt Cię odpowiednio nie wykorzystał
Oj tam, oj tam. W zamierzchłej młodości się zdarzało, nie narzekam. Ale wykorzystaniem to ja bym tego nie nazywała, bo korzyści były obopólne
A jeśli Ci chodzi o wykorzystanie zaufania, to cóż ...chyba obydwoje trafiliśmy tu z tego samego powodu, nieprawdaż Yorik ? Z tym, że o ile pamiętam Ty się dłużej dałeś w trąbę robić
Moi drodzy panowie, nie zwróciliście uwagi na jeden szczegół : a od kiedy to udręczona miłosnym zawodem kobieta " smacznie sobie śpi " ( cytuję autora ). No właśnie w tym problem , że w dzień można poudawać , ale w nocy przez , to już nie da rady, o czym najwyraźniej zapomniała żona Onegopo40ce.
Onpo40ce , nie daj sobie wody z mózgu robić. Prawda jest prosta ( jak drut kolczasty
Czy Ty choć przez chwilę pomyślałeś , dlaczego Twoja żona , która jest leniwa jeśli chodzi o sprawy domowe, "Z drugiej strony pomaga mi w jakiś sposób się pozbierać i pomaga w załatwianiu spraw w firmie bo ja zamykam się w sobie i nie potrafię załatwić najprostszych kiedyś rzeczy" ? Jej zależy na tym, żebyś się pozbierał i nie stracił pracy, z zupełnie innych powodów niż te które sobie powymyślałeś.
To jest cwana baba , która ma nad Tobą i władzę i przewagę. A Ty biedaku myślisz , że psycholog Ci pomoże zrozumieć i zabezpieczyć się przed zdradą . Tak , tak, pomoże ... jeśli doradzi, żebyś wymienił żonę na lepszy model. Tylko gdzie Ty takiego psychologa mądrego znajdziesz i jaki cud sprawi, że go posłuchasz.
Cytat
Proszę mi tu trąby nie wypominać, bo to ewidentny chwyt poniżej pasa
No tak to jest jak ktoś myśli, że ma niezłą trąbę nie do przebicia. Okazuje się potem, że to nie ma znaczenia, bo nowa będzie zawsze ciekawsza
Co do reszty, to lepiej żebyś nie miała racji, bo szkoda chłopa.
Niestety widać, że ustawiła go sobie tak jak chciała. Nawet teraz nic się nie zmieniło, a powinno;
Aż taka cwaniara to ona nie jest, skoro dała się złapać na tankowaniu i nawet koleżanka ją sprzedała
Facet jest już oświecony, więc prędzej czy później się okaże jakie to ziółko; czy się zauroczyła czy lubi ten sport;
Onpo40ce, przeczytaj spokojnie jeszcze raz powyższe rady i do dzieła. Nie daj się babie dalej tak traktować:wykrzyknik
Ona teraz przeżywa zdradę koleżanki oraz kochanka a Ciebie traktuje tak jak wcześniej, zauważ, że nic się w tej materii nie zmieniło nawet po sobie nie sprząta. Jeśli chcesz choć trochę poznać jej drugie oblicze to zostaw w domu dyktafon. Zdziwisz się jaki dalej jesteś naiwny. Musisz być w tej chwili obojętny, nie możesz okazywać emocji ona karmi sie twoją bezradnością. Zbieraj dowody bo cwaniara przerobi Cię na całego. Musisz uwieżyć w swoją wartość, pokaż jej kogo tak naprawdę traci dlatego pozew o rozwód jako straszak to podstawa (jeśli oczywiście chcesz jej dać szansę).
Cytat
Yorik , może ja jakoś niejasno się wcześniej wypowiedziałam , ale ...wersja , że się dała złapać ciężarówkowemu , to wersja łagodniejsza dla ucha Onpo40ce. Onpo40ce by tak wolał , bo łatwiej to strawić. I ona by tak wolała, bo zdejmuje z niej winę w dość znaczny sposób, w/g zainteresowanych. A ja wcale bym się tej wersji nie trzymała. Coś mi lata z tyłu głowy , że króliczek wcale nie był króliczkiem , a myśliwy myśliwym. A może tak to wyjaśnię : " Co myśli kura uciekająca przed kogutem ? Czy ja nie za szybko biegnę ?! "
Niunia robi z siebie chodzącą niewinność. Taką , co to niechcący się dała zaciągnąć do ciężarówki ... Eee, ....chyba było "troszkę" inaczej.
co do rad kolegi Yorika i kary, PANIE...
JUZ ZARAZ, BIERZE PAN BABE ZA FRAK I PROSTO POKAZUJE PUNKTY WYMIENIONE PRZEZ YORIKA ALBO WALIZKĘ I TERMIN 24 GODZIN...CO JA MÓWIĘ, DWÓCH GODZIN NA SPAKOWANIE SIE I WON Z DOMU.
To tyle i aż tyle reszta to marnowanie czasu jezeli pan tego nie zrobi to wierz pan sobie gadki o niebieskich migdałach... albo o krasnoludkach co nie chciały wandy z niemiec czy jakos tak ;-)
To chyba ja jednak niejasno się w biegu wyraziłem
Cytat
Obstawiam, że :
1)zanęcona wideo ciężarówkarza ( jestem silny men , zobacz ile wachy tankuje mój wielki pojazd ) ,
2)zapodała swoje audio (a ja mała, słaba i biedna, zaniedbywana przez męża ),
3) co poruszyło żyłkę herosa u ciężarówkarza,
4) włączył audio ( no chodź , wypłacz się tatusiowi na jego prężnej klacie),
5) przy wypłakiwaniu w rękaw "tatusiowi" nastąpił kontakt pierwszego stopnia,
6) po przełamaniu pierwszych lodów, poszły konie po betonie.
1. W jakim sensie zacierała ślady i co to znaczy że dokładnie wiedziała na ile może sobie pozwolić?
2. W jakim sensie Twoje wypunktowanie świadczy o tym że to nie on był głównym pomysłodawcą i wykonawcą?
3. Kto i w jaki sposób kogo wykorzystał?
2. No przecież masz czarno na białym. On się przed nią prężył , bo ona zachwyconym wzrokiem wodziła. On wziął, to co ona dała. Z tego , co pisałeś to nie on Tobą manipuluje , tylko ona. Pewnie to prosty gościu zza kółka, który jest zbyt wrażliwy na kobiece wdzięki, któremu Twoja żona nawciskała kitów o tym , jakim potworem jesteś. No to ją pocieszył, kurde głupi by nie wziął.
3. Nikt nikogo nie wykorzystał, dalej nie rozumiesz ? Przynajmniej oni mieli po równo, to gdzie tu jakieś wykorzystywanie ? Ciebie wykorzystano, ale nie Twoją żonę. Już szybciej to ona i Ciebie i kolesia wydmuchała.
panie kolego, czy przeczytał pan co napisano powyżej ?? to proszę czytac tak długo aż do pana dotrze...kto i kogo wykorzystuje a rczej dyma ostro...
Przecież w stosunku do Ciebie - NIE MIAŁ ŻADNYCH ZOBOWIĄZAŃ. Siłą jej też nie przywiązał do swojej błyszczącej maszyny.
Poszła bo tak zadecydowała za siebie i Ciebie. Jej decyzja. Nie driver'a nie Twoja ale tylko i wyłącznie jej.
To taki mechanizm działania zdrajcy. Albo przerzuca odpowiedzialność na małżonka (tu twórczość potrafi zaskoczyć nawet pisarzy SF: "bo mnie nie kochałeś", "bo chciałam sprawdzić czy Tobie zależy" czy najczęstsze - "Bo sam wiesz że nie było dobrze między nami"
Nie - tylko JEJ decyzja niczyja inna. Jeżeli zastanawiasz się nad karaniem to chyba trochę za wcześnie na wybaczanie.
Cytat
To taka przykra prawda, ale piękne stwierdzenie, bo obrazowe i obejmuje całość, dosłownie i w przenośni
Doskonale Cię rozumiem z tym daniem szansy, bo inaczej nie miałbyś czystego sumienia.
Ja dałem ... ale decyzji ostatecznej czy szansa jest wykorzystana czy nie, to nadal nie podjąłem, nadal czasem myślę, by uciec i zacząć nowe życie, bo tak łatwiej. A z drugiej strony co dość istotne, moja przysięga i moje słowo nadal są dla mnie ważne. Żona się stara ... zmieniła się bardzo w stosunku do tego jaka była przed zdradą ... trochę czasu jej zajęło po tym jak się dowiedziałem, ale stara się.
Niestety nadal nie wiem i nie potrafię wyczuć, czy to tylko udawane staranie, czy szczere
Ale daję sobie czas
Rozumiem dawanie szansy - na początku myślałem bardzo podobnie do Ciebie ... teraz wymagam więcej od żony. Ważne by zrozumiała, czym jest szansa - to nie jest tak, że wybierasz by z nią być - dajesz szansę, by zasłużyła na to byś to Ty z nią był i jej nie zostawił.
Cytat
Danie szansy to jedno, jestem jak najbardziej za. Ale to co napisałeś, to takie czekanie na przyschnięcie g...a. Powinna aktywnie pomagać Tobie poradzić sobie z tymi emocjami. Pomóc Tobie odbudować siebie i zaufanie do niej.
Niby ta sama historia, a jednak w szczegółach (jakże ważnych, bo dających obraz "starań" ) widziana z drugiej strony jednak inna.
To z wątku Twojej partnerki:
Cytat
Zdradzacze zazwyczaj wykazują inicjatywę w romansie, więc niczym dziwnym nie jest to, co wyżej stwierdziłeś.
Po przeczytaniu obu Waszych historii nasuwa mi się jeden wniosek: mijacie się w tym, co sądzicie i w tym, czego oczekujecie.
Twoja dziewczyna chce wyzerowania licznika jak najmniejszym kosztem ("nie wracajmy do tego" ).
Ty chcesz niemożliwego, jak ona, spodziewając się, sam chyba nie wiesz, jakich zachowań, żeby w końcu przestało boleć.
Zdarzyło się, onpo40ce. Nie masz już wpływu ani na przeszłość, ani na zmianę jej wizerunku, który Ci ciąży. Widzisz, właśnie ta niedoskonałość mojego męża, ten zmieniony jego obraz najdłużej sprawiał mi problemy, także w sensie seksualnym. Nie dziwi mnie więc, że nie możesz się pogodzić się z jej perfidią, zakłamaniem etc. Śmiem twierdzić, że właśnie ta dwulicowość jest najwyższą barierą do przejścia po zdradzie.
Jedyne co możecie, to ustalić wspólne zasady tego, co możliwe do osiągnięcia i starać się je egzekwować wzajemnie, także u siebie.
A czas pozwoli zweryfikować Twoje uczucie do niej i jej rehabilitację
Cały czas mieszkacie razem, ona dalej skolko ugodno korzysta z Twojej kasy (jej cieniutka pensyjka starczyłaby tej dziewczynie pewnie na jakiś tydzień do przeżycia- gach raczej nie poczuwałby się do tego, by ją utrzymywać)i jeszcze ma wymagania. Powiedziałam, że kurtka to żaden luksus, ale sorry, jeśli dostało się nową kurtkę dwa miesiące temu i nagle okazało się, że kurtka się pruje, to bierze się igłę i naprawia się uszkodzenie, a nie idzie się do faceta i kaprysi.
Tak ją, moim zdaniem, nauczyłeś.
Ty harujesz, jak dziki osioł, a ona siedzi Ci na karku i doi z Ciebie bez umiaru. Nie chce jej się sprzątać, bo albo zawsze taka była, albo ma teraz depresję(nie wiem, jaka ona zawsze była, Ty wiesz najlepiej czy ta dziewczyna jest gospodarna, czy jest leniem francowatym- sam ja oceń), w każdym razie wielkiego pozytku, to Ty chyba z niej nie masz, w sensie jej roli, jako pani domu. To raczej mało kobiece podejście do swojej roli w związku. Są takie panny- zrobione pazury i fryz, a w chałupie syf, aż piszczy.
Dalej- ona zgodnie z radami swoich koleżanek przyjęła teraz postawę wyczekującą, na zasadzie "niech przewali się ta burza, chłopu w końcu przecież przejdzie".
Tak więc mieszkacie razem, Ty chodzisz z nią do łożka, uprawiacie seks, ona korzysta ze wszystkich dóbr, jakie masz w domu, ma poczucie bezpieczeństwa, o nic nie musi się martwić, bo opłacenie rachunków, to nie jej problem ani to, co włożyć do garnka.
Zyje więc sobie ta panna wygodnie i wszystko grałoby i buczało, ale niestety jest jeden zgrzyt- pojawił się boczniak i sprawa się rypła.
Mieszkacie więc razem i żrecie się o jakiegoś chłopa. I cała ta szopka trwa już dosyć długo- może Ty przyzwyczaiłes się już nawet do takiego zycia?
Ty, moim zdaniem, przegrałeś z boczniakiem pod względem umiejętności łóżkowych (chciałeś szczerze, to proszę bardzo- wywalam kawę na ławę), tego co ona przeżyła w czasie ich naparzania się w śmietniku albo w jego ciężarówce.
Problemem jednak jest to, że boczniak, w odróznieniu od Ciebie, nie ma kasy i dlatego, on jako taki nie wchodzi w grę, jako partner do dalszego z nim życia. Ta dziewczyna nie zaczęła spotykać się z kierowcą tira dlatego, że chciała znaleźć sobie innego faceta do zycia, lecz dlatego, że chciała chłopa do miełłosnych igraszek. Tamten od samego poczaßku nie był więc postrzegany przez nią, jako ewentualny jej narzeczony- jego rola, od samego poczaßku, była jednoznaczna. Gdyby ten drugi był zamoznym facetem i chociaż troszkę dorównywałby Tobie pod zwględem swojej pozycji zawodowej i chciałby wziąć tę kobietę wraz z dzieckiem pod swój zasobny dach, to ona w pięc sekund spakowałaby się i poszła do niego.
Mówiąc więc brutalnie- tamtemu zabrakło tego, co masz Ty, czyli grubego portfela, a Tobie zabrakło tego, co ten drugi ma w portkach.
Dlatego dzisiaj ona siedzi w Twoim domu i skamle, a Ty pozwalasz na to, bo może ona jest dla Ciebie ciągle bardzo atrakcyjnym kąskiem, moze np. jest sporo od Ciebie młodsza(pojęcia nie mam, co w niej widzisz, ale musi byc jakieś racjonalne wyjaśnienie tego, że dalej z nią mieszkasz, sypiasz z nią i utrzymujesz na wysokim poziomie).
Sorry, że dosć brutalnie, ale sam tego chciałeś.
nie potraficie ze sobą rozmawiać, Ty jesteś mocno podkurzony i może rzeczywiście, wszystko skończy się tak, jak mówią jej koleżanki, że w końcu przejdzie Ci i wszystko wróci do normy.
Zamieciecie więc syf pod dywan, a za jakiś czas będziesz miał dokładnie to samo.
Ona postrzega Ciebie, jako dobrego wujka, który chociaz dzisiaj jest z lekka wkurzony, to przecież i tak zrobi dla niej wszystko, bez względu na to, jak bardzo ona byłaby niegrzeczna.
To nie jest kobieta do życia- to dziewuszka, którą utrzymujesz. Tak naprawdę masz dwoje dzieci, z których jedno sprawia Ci wielkie klopoty wychowawcze.
Nie rozwiązujesz swoich problemów we właściwy sposób- przynajmniej mnie tak się wydaje.
Komentarz doklejony:
Może się mylę, ale kto wie czy w Waszym przypadku nie sprawdzi się powiedzenie, że nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszlo. Może sprawa z boczniakiem zmusi Ciebie do bardziej wnikliwego spojrzenia na tę kobietę i ocenienia jej pod kątem tego czy nadaje się ona na towarzyszkę życia i panią domu, czy też masz po prostu pasozytującego na Tobie bluszcza. Czy jest w ogóle o kogo walczyć i o co zabiegać?
Bo ja rozumiem, że jeśli człowiek traci rzeczywiście bardzo wartościową osobę, to jest powód, by płakać i rwać włosy z głowy, choćby i całymi latami męczyć się z poczuciem wielkiej straty.
Jednak inaczej rzecz się ma, gdy człowiek traci pasozyta, to przecież w takim przypadku raczej nie ma mowy o stracie, lecz o zysku.
Traci tylko pasozyt- karmiciel zwyskuje, bo wrezcie uwalnia się od kuli, jaką wlókł z mozołem u swojej nogi.
Chyba powinieneś przewartościowac sobie to swoje narzeczeństwo i zamiast skupiać się aż tak bardzo na boczniaku, to raczej powinieneś zastanowić się czy masz w ogóle o kogo walczyć.
Komentarz doklejony:
Bo wiesz, nie sztuka trzymać w domu doopencję i mieć urokliwy gadżet, którym można byłoby pochwalić się w towarzystwie- sztuką jest, aby dobrze wybrać towarzysza życia, mieć z kogoś pociechę i wsparcie.
Wszystko zalezy więc teraz od tego, co Ty tak naprawdę masz w głowie, jakie masz oczekiwania od kobiety, jakie priorytety i co cenisz w ludziach najbardziej, a co nie ma dla Ciebie zanczenia.
może ta kobieta jest dobrym materiałem na kochankę, ale jako materiał na dobrą zonę razczej się nie nadaje?
Ja nie uszyłabym sobie letniej sukienki z grubego sukna, z futra ani zimowej kurtki z lekkiego kretoniku.
Bo co to musi być za kobieta, skoro jakaś koleżanka zdołała namówić ją na to, by poznała jakiegoś chłopa do uskuteczniania miełłosnych igraszek?
Kobieta ta ma maleńkie dziecko, jest czyjas narzeczoną i takie rzeczy ma w głowie, jak szukanie gachów do łajdaczenia się z nimi?
Naprawdę, zastanów się onpo czy ta dziewczyna, to rzeczywiście dobry wybór.
Może nawet za jakiś czas, Bogu będziesz dziękował, że pojawił się boczniak, bo dzięki niemu zaczniesz inaczej patrzeć na kobiety i na to, czego byś chciał i czego byś nie chciał w swoim związku.
Nie wystarczy kogoś kochać i pożadać w łóżku- do tego, by zbudować zdrowy związek trzeba czegoś więcej.