| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Anetastp | 00:15:20 |
#
poczciwy | 00:53:49 |
Edek_2 | 00:54:21 |
Julianaempat... | 01:18:26 |
Joanna96 | 02:19:32 |

Witam wszystkich. Jestem tu nowa, ale czytałam wiele zamieszczonych na portalu historii i postanowiłam dołączyć. Nie ukrywam, ze szukam wsparcia, rad, wysłuchania. Wiem, ze pomogliście sporej grupie ludzi.
Związek: małżeństwo z jedenastoletnim stażem od siedmiu lat mieszkające poza granicami kraju.
Ona/ja:zwykła dziewczyna, która wyszła za mąż za pierwszego chłopaka. Idealistka, ostrożna, bez parcia na adrenalinę, mająca niewielki krąg przyjaciół. Nigdy nie zdradziła.
On: indywidualista, po części samotnik, wymagający wiele od ludzi i siebie, typ depresyjny (może to ja go takim zrobiłam), lojalny, dobry. w życiu był w trzech zwiazkach, dobrze traktuje kobiety z poprzednich, nie mowi o nich zle. Czasami leczacy smutki alkoholem.
My:polaczyla nas milosc, rozmowy, wspolne tematy, podobne systemy wartosci. Schodzilismy sie dlugo, kochalismy mocno. Seksualnosc na poziomie srednim, normalnym?Nie mam porownania, dlatego pisze, jak czuje. Dlugo nadawalismy na tych samych falach. / lat temu wyjechalismy z kraju. Znalezlismy prace, bylo dobrze. Zycie na obczyznie wnioslo tez rutyne, nude, spedzanie wieczorow na sofie, oczekiwanie na weekendy, urlop, wakacje. Fale gdzies zanikaly, rodzily sie rozmowy codzienne. Oboje o tym wiedzielismy, postanawialismy wprowadzic roznorakie aktywnosci, ale najczesciej na postanowieniach sie konczylo. Takie typy - domowniki z przerwami na spotkania ze znajomymi przy piwe. Nudze pewnie? do rzeczy:
bylam sama na wakacjach w polsce w tym roku. Z rodzina. Maz nie mogl w tym terminie z powodu pracy. Pojechal potem sam. Dzwonilismy do siebie, wszystko przebiegalo normalnie. Powiedzial w jednej z rozmow, ze spotkal stara znajoma i pogadali troche. Potem spotkal sie z nia jeszcze raz. Ostatniego dnia pobytu zadzwonil do mnie i powiedzial, ze rozladowuje mu sie bateria i nie bedzie dostepny jakis czas, a jedzie odwiedzic znajomych. Okazalo sie, ze wrocil o 2 w nocy. Opowiadal, gdzie byl dosc dokladnie. Ja zaczelam sie niepokoic, jak to kobiety. po powrocie zajrzalam do jego telefonu i zobaczylam, ze szukal namiarow na kobiety do towarzystwa w okolicy. Powiedzialam mu o tym. Powiedzial spokojnie, ze do niczego nie doszlo, patrzyl, ale nie byl nigdzie. Po tygodniu przyszedl rachunek za telefon, duzo wyzszy niz zazwyczaj. Zaczelam podejrzewac, ze to nie panie z agencji absorbuja mojego meza, ale spotkana po latach znajoma. Przyznal sie, ze do niej dzwonil (po rozmowie kasowal numer), ale to tylko znajomosc, zadnych flirtow itp. Warto napisac, ze po powrocie maz zaczal wychodzic na spacery, oznajmil, ze chce zmienic swoje zycie, wstac z sofy, zrobic cos dla siebie, uzdrowic sie. Rozmawialismy o naszym malzenstwie i powiedzial, ze czuje sie kontrolowany, wiele rzeczy mu zakazuje, jestem oziebla i nie pielegnuje dostatecznie tego zwiazku. i zamierza stanac na nowo na nogi. Na pytanie, co chcialby, zebym w sobie zmienila, odpowiedzial, ze nic, powinnam byc soba. Zaczal mnie dystansowac, ale jest mily. Duzo rozumiem z jego zachowania, ja tez nie bylam do konca szczesliwa w zwiazku, moj humor uzalezniony byl czesto od nastrojow maeza, skakalam wokol niego, szukalam kontaktu, uzaleznilam sie od niego. Dlatego tyle lat nie potrzebowalam zmian, bylo mi bezpiecznie z mezem u boku, w uwitym gniazdku, rutynowo.
On sie zbuntowal i ruszyl. Ale rzecz w tym, ze nie robi tego bezinteresownie, dla siebie. Motywacja jest inna kobieta.Wczoraj zapytalam o przyszlosc zwiazku - powiedzial, ze ponad 10 lat jestesmy razem, moze i nastepne 10 wytrzymamy, ze chce, zebym wrocila do jego glowy, zebym sie nie martwila. Poprosilam wiec, zeby przestal sie z nia kontaktowac. Obiecal. Ale dzis: nowe konto mailowe, byc moze nowy numer telefonu, szukanie hoteli.
Wiem, ze dlugo, wiem, ze nie mam dowodow, wiem, ze nudze.
Pomocy!Chce mu wierzyc, ale intuicja mowi mi, ze nie powinnam, ze to nie tylko koezanka, ze do czegos doszlo. Boje sie czekac na to, co bedzie. Z drugiej strony mam nadzieje, ze jeszcze wszystko sie ulozy.
Nie wiem, jak sie zachowywac, nie umie tlumic emocji. dzis slowami doprowadzilam do tego, zeby wyszedl z domu. Kocham go bardzo i wiem, ze czasem kryzysy umacniaja zwiazek. Caly czas mysle o tej dziewczynie, do czego doszlo. Raz wierze mezowi, raz nie. Pomozcie prosze. Czekac, mowic o wszystkim, co wiem, zbierac dowody, pracowac nad soba i dazyc do zgody, dac sie wywiezc w kozi rog?
Moze warto wskomniec, ze po powrocie maz byl dosc napalony, kochalismy sie wieczorem i rano. 3 dni pozniej przeniosl sie na materac, bo kregoslup go bolal:(
Przpraszam za brak polskich znakow w wiekszosci tekstu.
Niestety Tobie też, ale już nie tak miło.
Może postaw go w podobnej sytuacji, czemu tylko Ty masz mieć problem i żyć w niepewności jutra. Pomyśl o sobie. Niech nabierze trochę empatii
To Ty nagle i nieoczekiwanie spotkałaś dawnego znajomego, który ujął Cię czymś niespodziewanie. Stało się to akurat w takim momencie Twojego związku, że czułaś się juz z lekka znudzona i zmęczona szarością życia. I nagle objawia ci się ON- istny ósmy cud świata, pełen wigoru, świeżości , optymizmu, pachnący przygodą (o ile oczywiście kogoś pociągają takie przygody, ale to tak całkiem na marginesie) i na dodatek napalony na Ciebie, bo może właśnie on też szuka jakiegoś nowego bodźca, by zacząć żyć pełnią życia. Zaczynacie pisać, spotykać się- ojej, coś się dzieje. Ty wiesz, że robisz coś be, ale to i tak bardzo Cię pociąga i łapiesz chwilę.
Jest w tym wszystkim Twój dobrze znany Ci i opatrzony do granic możliwości mąż.
On kapnął się, że coś jest na rzeczy.
Od tej pory oboje już wiecie.
Zaczynasz więc zabawę w kotka i w myszkę, na zasadzie, kto kogo przechytrzy.
Ty masz boczniaka, więc bawisz się lepiej- mąż jest przerażony i zdruzgotany. Widzisz, jak trzęsie portkami ze strachu. Zaczyna akcję pt. Uratuję swoje małżeństwo.
Prowadzi więc z Tobą długie umoralniające gadki, wchodzi Ci w cztery litery bez wazeliny, stara się jak może, jego zatwardzenie jest aż widoczne na twarzy, bo tak się natęża.
Ty patrzysz na to wszystko i jak sądzisz, co czujesz i myślisz? Podobałby Ci się taki żałosny i zabiegający o Ciebie mąż? A może raczej drażniłby Cię i wzbudzał Twoje politowanie i irytację? On chciałby przecież odebrać Ci Twoją ulubioną nową zabawkę.
Nie tędy droga, moja kochana w takich sytuacjach.
Z niewolnika nie ma pracownika, więc lepiej będzie, jeśli Ty zdystansujesz się teraz do tego człowieka i pokażesz mu, że na nim Twój świat nie zaczyna się i nie kończy. Jeśli Twojemu mężowi dalej na Tobie zależy, to bądź pewna, że Twoja olewcza postawa bardzo go zaintryguje.
Jesteś kobietą i to nie pierwszą lepszą, tylko jego żoną- nie bój się więc powiedzieć basta, tu jest moja nieprzekraczalna granica proszę pana i albo pan zrobi coś znaczącego i raz na zawsze uspokoi mnie w kwestii koleżanki, albo ja pakuję manatki i zrywam się z tego związku, bo mnie takie atrakcje do niczego nie są potrzebne.
To nie może bowiem być tak, że ktoś ustawia Cię po kątach, a Ty godzisz się na każdy wszawy i destrukcyjny dla Ciebie układ, bo ktoś ma akurat kaprys weselej sobie pożyć.
Skoro zgodzisz się na cos takiego, to nie licz na to, że jakikolwiek facet doceni to i pomyśli sobie "boszcze kochany, cóż to za wspaniała kobieta, to ja będę się jej trzymał rękami i pazurami, bo drugiej takiej nie znajdę". Tak się nie stanie, lecz wprost przeciwnie- mężczyzna ma w swojej naturze zakodowane zdobywanie kobiety, a mądra kobieta tak potrafi postępować, by facet nigdy ale to nigdy nie czuł się jej za pewny. On musi wiedzieć, że kobieta w każdej chwili może od niego odejść i że nie umrze ona z tego powodu.
Zajmij się po prostu sobą i przestań ratować, ratować i ratować to małżeństwo.
Najwyżej chłop sobie pójdzie- postawisz mu wtedy krzyżyk na drogę i tyle, ale Ty jemu już się narzucaj i nie rób w domu wyjni ani miejsca do awantur.
Nie wiem, co bedzie jutro, ale wiem, ze zrobilam pierwszy krok w kierunku odzyskania SWOJEJ czecsi zycia. Czytalam sporo na forum, wasze odpowiedzi jeszcze mnie wtym utwierdzily, ze tak powinno sie zaczynac walke. Walke o siebie, nowe zycie. Mam nadzieje, ze ta sila ze mna pozostanie, ze zaczne wychodzic z domu, poznam nowych ludzi i bede miala czas i otwarta glowe na podjecie decyzji.
To, co sie dzieje, boli. Pamietam, jak obiecalismy sobie z mezem, ze jesli w naszym zyciu pojawi sie ktos nowy, skonczy sie milosc, to uprzedzimy partnera. Idealistka?piszcie kochani, potrzebuje was.
Komentarz doklejony:
w domu żadnych fochów,włącz fajną muzykę,ubierz coś kolorowego na siebie i sprawiaj wrażenie zadowolonej ,zajętej sobą osoby .
Dobrze, że powiedziałas w pracy o swoim zmartwieniu, bo może nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, ale coś takiego bardzo Cię odblokuje, nie będziesz czuła się gorsza od innych i przez to tak bardzo wyalienowana w swoim dramacie.
Żyj swoim zyciem i chocby serce Ci pękało nie pokazuj tego po sobie przed tym człowiekiem- on i tak Twoje uczucia ma głęboko w doopie.
Tylko wzbudzisz w nim politowanie i jeszcze większe lekceważenie Twojej osoby.
Skoro tak druga tak go pociąga, to nich zrobi wypad do niej- nie komplikuj sobie spraw w życiu, tylko raczej je sobie upraszczaj.
Patrz na swojego męża- poczuł się zmęczony i znudzony małżeństwem, to prosze bardzo- potrafił o siebie zadbać.
Ty też zadbaj o siebie, bo on za Ciebie tego nie zrobi, szczególnie gdy będzie widział, jak wielkie masz zatwardzenie na jego punkcie.
W domu rozmawiamy normalnie, bez kłótni. Ja od wczoraj nie pytam o nic i zamierzam tak trzymać. On używa slow my, mówi o tym, co będzie za rok, a ja się zastanawiam, czy będzie w ogóle jakieś za rok. Nic jeszcze nie postanowiłam, ale wszystkie myśli i ewentualne decyzje zachowam dla siebie, dopóki Pan Niezdecydowany nie odnajdzie siebie na nowo i nie oznajmi, co postanowił. Ten czas wykorzystam dla siebie, uzbroję się, psychicznie oczywiście
Tak sobie planuje.
Czuje sie koszmarnie, rany sa nadal otwarte, nieufnosc siega zenitu, ale nie pozwole jemu decydowac.
Mam zamiar zagladac tu co dzien, pisac z wami, relacjonowac. Moze z czasem zaczne doradzac innym. Jak bede miala zalamke w postanowieniach to upowazniam do porzadnego kubla zimnej wody na glowe. Z gory dziekuje. Piszcie
Komentarz doklejony:
Martwie sie troche tym, ze ta moja dzisiejsza sila, to moze efekt swoistego koktailu emocji, ktory mi zafundowano, ze potem przyjdzie zalamanie i bede myslala inaczej. Zdarza sie tak?Nie chce znowu poddac sie jego emocjom, humorom, uzalezniac od tego mojego zycia. A tak bylo dlugo, zaczynam to sobie uswiadamiac, taki ciagly strach, jakiego go zastane po powrocie do domu, czy laskawie sie odezwie usmiechnie i przytuli, czy bedzie dalej pograzony w soffingu i pielegnowaniu stanow predepresyjnych.
Odnosnie tych programow szpiegujacych, to komputer chyba odpada, przydalo by mi sie cos na androida. Choc moze on jest lepszym informatykiem, niz mi sie wydaje i dobrze zaciera za soba slady.
i Jeszcze jedno, czy da sie jakos sprawdzic na forum, czy jest tu ktos z mojego miasta?
Kurde, jak wszystko moze sie zawalic w jednej chwili, lipa...
Komentarz doklejony:
A dziunie to chyba tu lepiej by bylo sciagnac, sadze, ze opcja powrotu do Polski odpada, a dziunia taka swiatowa i w Irlandii byla i angielski zna i nawet - zastanawiala sie, czy by sobie poradzila tutaj. Takie rewelacje powiedzial Maz po powrocie z Polski, jak moja wiedza siegala tylko dwoch spotkan w Polsce. Kudre musze zdobyc jakis namacalny dowod, bo w koncu wyladuje na ulicy, jak dziunia sie zawezmie i Meza mego przycisnie. A dzis chodzi jakis taki zmarnowany, na spacer wlasnie poszedl, ale jakis taki zgaszony. Moze nie powinnam, ale zazartowalam, gdzie sie podziala jego energia, ktora tryskal po powrocie, czyzby Dziunia nie odbierala?Ale to tyle w temacie Dziuni na dzisiaj. Aha. Wybiera sie na wakacje w listopadzie, teoretycznie z kolegami z pracy.
Ja nic nie wiem o tej kobiecie i szczerze mówiąc nie muszą wiedzieć o niej zbyt wiele- po prostu uważam, że każda baba która zaczyna z żonatym, jest tego świadoma, to zwyczajna wywłoka. Nie mam zwyczaju dopisywac wielkich ideologii do zwykłego kure...stwa.
Pozbądź się zatem złudzeń, bo oto wciągnięto Cię w syfy tego świata.
Tak więc najpierw pozabezpieczaj się w sprawach bytowych, zbieraj dowody (ile tylko zdołasz) i zacznij dystansować się emocjonalnie i uczuciowo od tego człowieka. Bo gdy Ty będziesz stała i wycierała oczy od płaczu oraz modliła się o cud, tych dwoje w tym czasie będą się układali ze sobą, by móc spędzać ze sobą, jak najwięcej czasu. O Tobie oni na pewno nie będą myśleć.
Nie walcz o to małżeństwo w taki bardzo konwencjonalny sposób, czyli przez wchodzenie w doopę chłopa bez wazeliny- niech Tobie będzie do tego daleko.
Zawsze śmieszy mnie takie gadanie, że trzeba o kogoś walczyć. Bo co to w ogóle za jakies dziwne gadanie jest? Walczyć o kogoś? Walczyć o czyjeś uczucie?
Ja rozumiem, że trzeba walczyć, gdy bliskiej osobie zagraża jakieś niebezpieczeństwo np. ciężka choroba, wtedy walka jest jak najbardziej uzasadniona. Jednak walczyć o chłopa, który kolanem o kolano pociera na myśl o innej? No coś podobnego.
W zdrowym związku między ludźmi układa się wszystko normalnie, nie trzeba o nic walczyć, bo człowiek dostaje od tej drugiej osoby to, co daje od siebie. Obowiązuje jakaś równowaga w braniu i w dawaniu- nie ma żadnej sztuczności, jest normalne życie i prosta komunikacja oraz zdrowa relacja.
Cóż to znaczy walczyć?
Czy miałabyś posadzić sobie tego faceta naprzeciwko siebie i miałabyś zacząć jakieś umoralniające gadki, czyli mówiąc prosto- miałabyś mu truć albo narzucać się komuś swoją osobą? A może powinnaś robić mu awantury?
Albo facet kocha Cię i poważa, albo nie- tu nie ma żadnej wyższej filozofii.
Skoro kocha i poważa, to nie ma on potrzeby, by zdradzać (wyjątek stanowią haremowi, różni tego typu popaprańcy, takim wacki zawsze sterczą niczym maszty, ale my nie rozmawiamy o facecie tego typu, prawda?) i zwyczajnie trzyma się swojej kobiety i normalnie żyje.
Skoro nie kocha i nie poważa, to zdradza i okłamuje- dla mnie to jest bardzo proste.
Trzymam za Ciebie kciuki, a jeśli chodzi o chwile słabości, to będziesz ich miała po drodze całkiem sporo, bo nie jestes cyborgiem, tylko kobietą z krwi i kości i masz prawo iść naprzód, ale też i cofać się po drodze.
Dobranoc.
Trzymam kciuki za Ciebie, bo wydajesz mi się bardzo rozsądna kobietą.
Co do reszty pytań. które zadajesz...
Czy miałam robić mu awantury?....
Oczywiście, ze nie! Jedna awantura wystarczy. Potem gnojek powie, że wlasnie dlatego Cię zdradza, bo zołza jesteś,,, Nie ważne, że dotąd całowałaś podłogę po której chodził. Te typy tak maja, zawsze obrócą kota ogonem, tak ze nie wiesz gdzie mu Kite Kat wpychać.
Co do tego, że on ma w głowie inną...
Mnie tez to dręczyło, płakałam i gryzłam wargi do krwi, na samo wspomnienie...Tylko wiesz co? Po którymś razie powiedziałam sobie; A niech idzie! A niech zazna tego miodu jak tak bardzo mu czegoś brakuje! Najgorzej, jak nie spróbuje i będzie miał żal za to do mnie. Myslisz, że tak łatwo się dobrać w parę w pewnym wieku? Pociupciać to może i jest ochota, ale potem przychodzi proza życia. Np Pan jest chory, a jak chory to marudny jak wielorybica w połogu! Ja już się przyzwyczaiłam do gderania i marudzenia. Nauczylam się, jak z nim postępować, a panienka? Ona jak Dziewica Orleańska! Nie wiedziała, ze on lubi zasmarkane chusteczki pod poduszke wkładać i trzeba uważać żeby się w nocy do poduszki nie przykleić? O, jaka szkoda!
Mój niedawno zaczął się odzywać, coś przebąkiwać o wspólnie przeżytych latach... No szkoda, że dopiero teraz, bo właśnie zaczęło mi przechodzić to uczucie do niego.
Puść gada wolno, niech zaznaje tych uciech ile wlezie, jak taki spragniony!
Z czasem zobaczysz, że życie singielki ma swoje fajne strony. Jedną z nich, jest..... wolność! Nie pomyslałas?... tak... Tak...
A może życie ma dla Ciebie coś, czego się nawet nie domyślałaś?
Ja pewnie jestem starsza od Ciebie, ale ostatnio odkryłam nowa pasję, fotografowanie. Poświęcam temu każdą wolną chwilę... Wróciłam do malowania, a nie miałam na to czasu od wieków! I zacżęło mi być dobrze w tym stanie w jakim jestem, a jeszcze nie dawno rwałam włosy z głowy...
Pomyśl o sobie, może to wyświechtany trochę slogan, ale naprawdę mądry i pomaga. Każdy jest dla siebie najlepszym przyjacielem...
Pozdrawiam i myślę o Tobie bardzo ciepło.
Nie jesteś sama...
Wyczarterujemy specjalny samolot dla ludzi z forum i przylecimy do ciebie.
Rozdarta my mamy wrażenie, że popełniasz błąd za błędem. Brak stanowczości z twojej strony, pobłażania mu, nie rozmawianie z nim sprawia, że tracisz zmysły od domniemywania, od snucia teorii.
Jak sobie wytłumaczyłaś, że był wtedy tak napalony? Tym, że cię pożąda, czy tym, że pieprz..ł kochankę i go rajcowało robienie tego jeszcze z inną? Albo ona mu nie dała, a że tak jej pragnął, że chcą sobie ulżyć wykorzystał ciebie, choć w głowie miał ją? Albo nim targały wyrzuty sumienia i tak chciał je zagłuszyć?
Wiem brutalne jest to co piszę. I paskudne, ale właśnie to stoi u podnóża zdrady :SEKS.
To seks napędza tą całą machinę. A zachowanie twojego męża jest klasycznym przykładem zdradzacza. Oni tak sztampowo się zachowują przed i po zdradzie, że można pewnie z tego jakiś wzór matematyczny ułożyć.
Komentarz doklejony:
W tym zwiazku pozostalo Ci zbieranie ochlapow.
Cytat
Taaaa, cóż to będzie za satysfakcja
To bardzo niepokojące i źle świadczy o tym facecie, bo człowiek wiele przecież może zrozumieć i przyjąć do wiadomości, nawet najgorszą prawdę, ale gdy dochodzi juz do zwodzenia kogoś, do kombinowania, to niestety jest to zwyczajna podłość, jaką robi się osobie, która kocha i czeka.
Zaczął się więc w Twoim zyciu zwyczajny syf.
A dla Ciebie coś takiego jest podwójnie podłą sprawą, bo nie dość, że przeżywasz fakt zaistnienia jakiejś boczniaczki, to jeszcze wpędzono Cię w sytuację wyczekiwania w napięciu i zadawania sobie miliona pytań na minutę. A może jest tak? A może jednak inaczej? A może nie jest jeszcze tak źle? A może jest już całkiem beznadziejnie? Zamiast normalnie żyć i zajmować się swoimi sprawami, Ciebie zmuszono do tego, byś rozwiązywała jakieś chore zagadki. To podłe ze strony tego faceta i zresztą w ogóle to własnie jest najbardziej podłe w zdradzie.
Najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa, bo człowiek przynajmniej wie, na czym stoi i wie, jak ustawić się psychicznie do pewnych rzeczy.
Zawsze więc, gdy będziesz analizowała waszą sytuację, Ty staraj się wyobrazić sobie, że jesteś na miejscu tego faceta i że to Ty masz boczniaka. Myśl tak, jakbyś była nim- Łatwiej pewne rzeczy rozgryziesz i będziesz o jeden krok przed nim. To wazne, bo potem, gdyby doszło do najgorszego, nie będziesz aż tak bardzo zaskoczona i nie wylądujesz z ręką w nocniku.
Nie kłóć się z tym facetem, nie wypytuj go o nic, nie prowokuj żadnych dyskusji (chyba że on zacznie, wtedy zwyczajnie rzeczowo i na temat wypowiadaj swoje oczekiwania, nie nudź go jednak zbyt długo, bo on i tak zapamięta tylko pierwsze Twoje zdania, reszta wywodu będzie dla niego zwykłym Twoim smęceniem czyli truciem), nie nadskakuj mu, nie proś go więcej niż raz o jakąś rzecz, o nic go nie błagaj i nie opisuj mu swoich stanów uczuciowych, bo jego na ten moment Twoje uczucia i tak nic nie obchodzą, a jeśli w ogóle, to raczej go drażnią i odrzucają od Ciebie.
Nie leć od razu do sądu, nie rób wielkiej afery, bo na razie nie jest ku temu odpowiedni czas. Teraz pochodź koło spraw bytowych i może idź na jakis trening, którego celem byłoby wzmocnienie Twojej samooceny i siły. Zbieraj dowody, bo nigdy nie wiadomo czy wszystko to, co zdobędziesz, Tobie się nie przyda.
Kochanka w niczym nie jest od Ciebie lepsza- ona jest tylko kolejnym etapem życia tego faceta. Jest jakąś próbą udowodnienia sobie czegoś tam. Facet jest depresyjny, więc jest podatny na nowe pozytywne, jego zdaniem, bodźce. Ty nic z tym nie zrobisz i nie ma takiej możliwości, żebyś zdołała obrzydzić mu świeżo objawioną gwiazdę.
On Ciebie na pewno w jakiś sposób kocha, jest przywiązany i przyzwyczajony do Ciebie, nie ma Ci nic poważnego do zarzucenia (te zarzuty, które Tobie przedstawił, to pierdoły) i on doskonale wie, że rozwalenie sprawdzonego i wieloletniego związku dla świeżej i niesprawdzonej znajomości może źle się dla niego skończyć. To nie jest bezmózg, który nie analizowałby sytuacji. Dlatego właśnie zaczął kombinować.
Ty jesteś więc poczekalnią.
On z tą nową poukłada sobie wszystkie sprawy, postara się zoragnizować dla nich chatkę- kopulatkę (o ile oczywiście ta "koleżanka"faktycznie będzie skłonna aż tak wywrócić swoje życie do góry nogami dla jakiegoś żonatego- dla Ciebie niekorzystne jest to, że oni znali sie wcześniej, więc baba ta wie z jakim człowiekiem ma do czynienia, jeśli ocenia go wysoko, to zaangażuje się w ten układ) i potem on w zależności od tego, jak będzie układało się między nimi, zwyczajnie Cię zostawi. To będzie proces mocno rozciągnięty w czasie- dla Ciebie to korzystne i niekorzystne zarazem- zależy pod jakim względem.
On wychodzi na spacery a wcześniej tego nie robił- dzwoni więc do tej drygiej i dba o ich relacje. On myśli więc o niej intensywnie i próbuje pozbierać to, co się dzieje.
Nie daj się więc i bądź teraz bardzo przytomna, choćby serce pękało Ci na dwie połowy.
Za jakis czas będziesz znała wszystkie odpowiedzi na swoje pytania- bądź przygotowana na najgorsze, to w razie czego, nic nie powali Cię na łopatki.
Jeśli zdarzy się tak, że będziesz miała 100 % pewności, że on zdradza Cię jednak z boczniaczką, to na nic się wtedy nie oglądaj, tylko od razu zrób porządek ze swoim małżeństwem, bo z poczekalni staniesz się kołem zapasowym (pisałam Ci o tym), obie z kochanką rozwydrzycie tego chłopa i nauczycie go, że właściwie to on niczego nie musi zmieniać, że jest dobrze tak, jak jest i będzie ciągnął na dwa fronty.
Nie dopusć do czegoś takiego, bo Ty nie urodziłas się po to, by karmić ego jakiegoś oszusta i skazywać się na dziadowskie życie.
Niech ta druga tak żyje i czeka na zmiłowanie boskie- Ty w razie czego wypisz się z wszawego dla Ciebie układu, bez względu na to, co stanie się potem.
Najwyżej chłop pójdzie do tej drugiej- trudno, ale Ty wyjdziesz z tego z podniesioną głową, bo będziesz miała poczucie, że potrafisz się uszanować i że masz swoją godność. To będzie dla Ciebie bardzo ważne, więc nie daj się zrobić w balona.
Nie warto- Ty nie jesteś gorsza od złodziejki i od oszusta. To oni są dnem- więc w każdej sytuacji właśnie to im pokazuj.
Roztarta, ja nie muszę znać Twojego męża osobiście, żeby wiedzieć, co w trawie piszczy.
Na pewno podczytujesz sobie różne wątki, więc widzisz zapewne, jak bardzo schematyczne są to sprawy, nie trzeba być żadną wróżką, żeby WIEDZIEĆ.
Wystarczy tylko umieć zorientować się po tym, co napisała dana autorka wątku czy mamy do czynienia z zaburzonym haremowym, czy ze zwykłym łajdakiem który od czasu do czasu lubi zamoczyć na boku, czy też z tzw. normalnym, który z jakiegoś tam powodu zakochał się w świeżo objawionej gwieździe. Gdy ja już to wiem, to wtedy naprawdę nie jest dla mnie żadnym problemem, by zobaczyć w czym tkwi autorka wątku.
Dobrze, że dociera do Ciebie to, co my tu piszemy.
Tak, jak napisała Iwi- jeśli nie masz z tym człowiekiem dziecka, to w szybkim tempie sprawdź sobie o co chodzi z tą babą o niechlubnej przeszłości (na jego słowach swojej wiedzy nie opieraj, bo wiadomo, że facet będzie kłamał i brał Cię na przeczekanie, bo przecież on sam nie wie, na co zgodzi się ta druga), a skoro zbadasz sprawę i okaże się, że faktycznie on kombinuje, to nie zawracaj sobie głowy tym człowiekiem, tylko wypisz się z tego skażonego małżeństwa. Inaczej zwyczajnie zamęczysz się dając jakies szanse, sranse. Nie baw się w takie rzeczy.
Jeśli masz dziecko, to niestety sprawa jest bardziej skomplikowana, bo więcej pewnie będziesz skłonna znieść dla dobra dziecka. Jeśli poza faktem incydentu z boczniaczką, facet ten nie jest jakąś skończoną łajzą , czyli nie jest przemocowcem, pijakiem, brudasem albo nierobem (no wiesz o co mi chodzi- jeśli jest w miarę do przyjęcia i nadaje się do trzymania go pod własnym dachem), to sama po prostu zobaczysz czy w ogóle warto bawić sie w jakies rozgrywki z tym człowiekiem, czy nie lepiej byłoby dla ciebie, gdybyś pogoniła tego adonisa. Bo dziecko dzieckiem, ale Ty też masz jedno życie i dlaczego miałabyś przeżyć je na pół gwizdka?
Tak więc podejdź do sprawy bardzo pragmatycznie, a uczuciami i złamanym sercem zajmuj sie tylko w wolnych chwilach.
Komentarz doklejony:
Najlepszą bowiem "przysługę" możesz zrobić boczniaczce oddając jej faceta, który zdolny jest do tego, by kogos zdradzić i okłamać. Wystarczy tylko dać jej taką szmatę w prezencie, a ja zapewniam Cię, że nie ma siły, by w którymś momencie ta druga nie doświadczyła na własnej skórze, jak to jest pokładać wiarę i nadzieje w takim facecie.
Uwierz mi- to naprawdę działa w ten sposób.
Przecież ciągle słyszy się o takich cwaniakach.
Facet nie ma nic do zaoferowania ani swojej żonie, ani boczniaczce, a przecież wiedzie mu sie bardzo dobrze, bo dwie kobiety obsługują rozpasanego i rozwydrzonego wieprza. Żona jest od prozy życia, a doopa od poezji.
Dlaczego kobiety pozwalają na coś takiego?
sprawa wydaje się przecież taka prosta- masz chłopie inną, za nią tęsknisz, chociaż patrzysz na mnie i to ja oporządzam Cię na co dzień i wącham Twoje smrody, to droga wolna- idź do tej drugiej, niech teraz ona zazna tych miodów, ją zdradzaj, okłamuj i jej siedź na karku.
Zamiast tego kobiety poniżają się we własnych oczach i przede wszystkim w oczach cwaniaka, bo przecież on doskonale widzi, co dzieje się wokół niego. Jakim cudem taki ma potem szanować żonę, skoro on wie, że ona WIE, a mimo to..
Jakim cudem ma szanować kochanice, skoro wie, że ona włazi w jego małżeństwo, wie że facet zamacza w kroczu żony, a potem idzie do niej?
No gdzie tu sens i logika?
Ja zawsze widzę w takich opowieściach wielkiego rosłego buhaja, któremu wara zwisa z lubieżności, jego łapy nurzające się w kroczach różnych bab i doopę obciągniętą na co dzień gaciami albo portkami, doopę która podskakuje ochoczo w górę i w dół na jakiejś babie, tak na zakładkę, raz na żonie, raz na boczniaczce. I żadna z ich nie obrazi się za coś takiego na oblecha- wprost przeciwnie, gdy przyjdzie co do czego, to nadstawiają mu się, bo wyobrażają sobie, że przez to zatrzymają go przy sobie.
Adonis tymczasem żyje sobie jak pączek w maśle i ani mu we łbie zrezygnowac z czegokolwiek, skoro to coś przynosi mu same tylko korzyści. Zero ambicji, jakiejś refleksji nad losem drugiego człowieka.
Kumpela mi fajnie kiedys powiedziała, że kobieta jest skłonna tkwić w beznadziejnych i nieperspektywicznych związkach- wiedząc że nic nie zyska (np. kochanka)marując niejednokrotnie lata życia w pogoni za nierealnym, a facet nie zostawi swojego życia dotychczasowego dla innej. nie poświęci tyle dla miłości, czyli tego co już w życiu osiągnął.
Oczywiście, że nie.
Dlatego rozdarta musisz upewnić się na 100%, co do bocznej i w razie czego podziękować panu za współpracę. Nie trzymaj nikogo przy sobie na siłę, bo z niewolnika nie ma pracownika, a jeśli zobaczysz, że on próbuje zagnieździć się na Tobie, a na boku spełniać się z boczniaczką, to pogoń rozwydrzonego cwaniaka, bo w życiu nie skończy sie to dziadostwo. Boczniaczkę ciężko jest potem odgonić (zazwyczaj walczą o romeła), a chłop też z niej nie rezygnuje, dopóki ma to, o co mu chodzi.
Komentarz doklejony:
Trudno znalezc dowody na niego.Caly weekend do niej nie dzwonil przynajmniej z tego telefonu nad ktorym mam jakas kontrole.co do drugiego-nie jestem pewna czy ma.Tutaj trzeba rejestrowac kazda karte sim i na razie nie pokazuje sie zaden nowy numer na jego nazwisko.Ale zawsze mozna poprosic kolege prawda?Ale dzis najprawdopodobniej zadzwonil na chwile.potem postaram sie sprawdzic.tlumaczyl mi dlaczego sie zdystansowal.Postaram sie jakos to opisac.Zauwazyl juz dawno,ze wiez emocjonalna jest coraz slabsza.Probowal mnie informowac,ale bal sie moich reakcji i nie chcial zebym cierpiala,bo mnie kochal bardzo.Codziennosc nas zmeczyla,przestalismy zauwazac siebie tak jak na poczatku.On chcialby czuc emocje,wiedziec,ze go kocham.Chce nad tym pracowac,niespiesznie,powoli,zyc razem,a nie obok siebie.chce znalezc te iskre,ktora rozpalila nasza milosc.Bedac w Polsce duzo myslal i postanowil,ze nie moze dalej tkwic w marazmie i takie zachowanie,choc bolace,mialo zwrocic moja uwage na problem.Boczniaczka-widzieli sie dwa razy.Owszem dobrze sie z nia rozmawia,na jakims tam festynie byla jedyna osoba,z ktora dalo sie porozmawiac normalnie,inni ludzie byli pijani.Nie rozmawia z nia o nich ani o nas,po prostu gadaja.Wysylal jej tez zdjecia Oslo,bo o to prosila.Oboje stracilismy wszystkich znajomych ppdczas naszego zwiazku i takie dzwonienie moze wydawac mi sie dziwne,bo wczesniej tego nie robil po prostu dlatego,ze nie mial kolezanki.i co wy na to?bo ja kompletnie nie wiem,co o tym myslec.Chyba musze wziac urlop,wyjechac i przemyslec wszystko z dystansu.Nie wierze mu,choc bym chciala.Dziewczyny takie to ciezkie.Bo jesli podejme decyzje pod wplywem emocji,to moge wygrac albo przegrac prawda?
Komentarz doklejony:
Dzwonil do niej w nocy.chyba nie odebrala.wolne zarty
Komentarz doklejony:
Bo przeciez zadne ultimatum nie wchodza w gre prawda?Nie na tym etapie jego zakochania w nowej. Zreszta, co ja mu powiem - albo ona, albo ja?Choc moze to by takie zle nie bylo, bo musial by wybrac i wiedziala bym, na czym stoje. Choc, wnioskujac z historii opisanych na forum, oni sa mistrzami manipulacji, i pewnie bylabym ja, a boczniaczke zawsze mozna zachowac stosujac wieksze srodki ostroznosci. A tak swoja droga, to ONI, zdradzacze znaczy, albo moze OBCY duzo energii trawia na prowadzenie podwojnego zycia. Jak bym sie w kims zakochala i chciala z tym kims byc, to dazylabym do tego, zeby byc z ta osoba, a nie z kilkoma posrednimi po drodze i ta ukochana. Proste to chyba jest?Ale ten moj to jeszcze nie wie, na czym stoi z tamta i to cala filozofia.
Łatwiej mówić i krytykować tym, co mają temat za sobą. Ty jesteś na początku tej drogi i musisz sama doświadczyć (niestety) z czym masz do czynienia, z czym przyszło Ci się zmagać. Słuchaj siebie i nie bierz pod uwage że ktoś z forum mógłby Cię rozliczać z tego czy postępujesz zgodnie z ich radami na zasadzie "ukrzyżuj go". Forum ma Ci pomóc, ale tak na prawdę jak sama nie doświadczysz to nie możesz być zdana w 100% na podpowiedzi innych, bo choć rozumiesz ich myśli to nie znaczy że to czujesz, że to już poznałaś.
Ultimatum nic nie da. chłop sam z siebie musi zadecydować, nie ty za niego, bo to nic nie da, jak nie jest o tym przekonany. nie postąpi wbrew sobie, chociaż wie ze masz rację, ale jak sam nie zda sobie sprawy z tego co robi i jakie konsekwencje wynikną z tego i czy dalej mu się opłaca uprawiać poezję z boczniaczką a co tym samym straci, ty go nie wyręczysz w tej kalkulacji. zależy ile on w życiu przerobił. mój nie miał żadnych doświadczeń- znaliśmy się już jako nastolatki, nie mieliśmy innych partnerów i dlatego on się wciągnął nie słuchając ani mnie ani rodziny. to tak jak z gps: zabłądził i słyszy komentarz " za 500 m zawróc, niestety dalej błądzi, i znowu hasło- za 300m zawróć, i tak dalej i tak dalej aż wkońcu następuje - "przeliczam trasę". może tak własnie być, że nastąpi u ciebie ten punkt kiedy zmienisz kurs na życie.
Czy myslicie, ze powinnam dac sobie konkretny okres na podjecie decyzji - czy chce tak dalej zyc, np. miesiac, zadeklarowac to takze tu na forum po to, zeby byc przez was rozliczona?Bo taka sytuacja moze trwac do us.... smierci.
ta sytuacja będzie dla ciebie jasna ale ani ty ani forumowicze nie znają daty i godziny, więc ty za misiąc możesz nadal być w tym samym punkcie, nie dawaj sobie czasu, to raczej na odwrót- to czas da ci odpowiedź i tyle go upłynie ile będzie trzeba, niestety ram czasu nie ustalisz z góry i to jest udręka. wiem i wpsółczuję Ci z całego serca. na tym etapie na którym jesteś niestety nikt Ci nie pomoże udzielając proroczych wizji- a tak na prawdę człowiek na to liczy- prawda? Trzymaj się, przejdziesz to.
Komentarz doklejony:
Wolalabym, zeby przyszedl i powiedzial - z nami koniec, bo wtedy wiedzialabym, na czym stoje (tak, jak pisze Mono).
żeby on zrobił tak jak sobie życzysz- czyli nie trzymał Cię w niepewności on sam musi się upewnić. spójrz z jego perspektywy- poznasz kogoś interesującego i co- z mety kończysz związek w którym tkwisz? nie, bo do radykalnych kroków jest daleka droga. gdzieś czytałam że facet jest jak gibon- nie puści się gałęzi której się trzyma, póki dobrze nie złapie innej. chociaż teraz tak myślę że i kobiety zdradzaczki robią tak samo. bo odchodzi się do nowego jak na nowym gruncie jest dobrze pościelone.
Rzeczywiście musisz zająć się sobą i to intensywnie, bo jeśli sama o siebie nie zadbasz, o swój komfort psychiczny, to czekaj tatka latka.
On wybiera sie do Polski w listopadzie- na pewno będzie chciał spędzić ten czas ze świeżo objawiona gwiazdą. Ona ma niezbyt chlubną przeszłość, więc w domyśle łatwo jest dopisać sobie, że w razie czego ta baba oporów specjalnych np. moralnych nie będzie miała. Tchnie nowe życie w kanapowca. Nieważne, że tylko na chwilę- jego depresyjna natura w każdym związku weźmie górę- ale on i tak wróci uskrzydlony, jakby mu koń do kieszeni nasrał, dosłownie i w przenośni.
Dla ciebie najważniejszą sprawą jest uzyskanie pewności, że między nimi coś było, bo że na ten moment zaiskrzyło, to już jest pewne (wydzwania do niej w nocy, więc sorry, ale to o czymś świadczy), a potem musisz po prostu podjąć konkretną decyzję, czy dalej Ci jest po drodze z tym panem, czy też rzeczywiście puścisz go wolno, żeby trochą nacieszył się zyciem, skoro przy Tobie jest to dla niego takie trudne.
Moim zdaniem w tym facecie tkwi problem (depresyjne usposobienie, abnegacja, rutynowość i wreszcie zwykłe lenistwo), i dlatego on sam nie wie, czego chce. Ani Ty, ani żadna boczniaczka tak naprawdę nie rozwiążą jego problemów- w każdym związku on prędzej czy później będzie szukał dziury w całym. Myślę, że on szybko się nudzi- raczej jest bardzo inteligentny, ale trochę wyalienowany z prozy zycia. Aż się dziwię, że to jego usposobienie nie wpłynęło depresyjnie także i na Ciebie- a może właśnie wpłynęło, ale Ty o tym po prostu nie napisałaś. Może zresztą masz tak dużo siły i życiowej energii, że jego wpływ nie jest aż tak silny? Ja tego nie wiem.
Sama przez ten czas rozwijaj się i pracuj nad swoim dobrym samopoczuciem, byś potem, w razie najgorszego, umiała szybko się ogarnąć.
Bo co to za przyjemność żyć z człowiekiem, który niby jest z Tobą, ale myślami kraży wokół innej?
On może oczekiwać od Ciebie zmiany pewnych rzeczy, Twoich zachowań albo reakcji, ale on musi też zrozumieć, że to działa w dwie strony i on też musi pracować nad tym, żebyś Ty czuła się spełniona w tym małżeństwie.
Jeśli zamiast cieszyć się nim, związkiem, sobą, no zyciem po prostu Ty będziesz musiała rozwiązywać chore zagadki, trwać w stanie zawieszenia i snuć domysły mając nad głową wielki znak zapytania (gdy w tym czasie on będzie znał calą prawdę), to wiadomo, że w takim związku Ty spełniona czuć się nie będziesz. Za jakiś czas będziesz wrakiem kobiety, udręczonej do granic możliwości, a na koniec będziesz uciekała od niego mając odruch wymiotny na samą myśl o dalszym wyczekiwaniu w napięciu. Ile wytrzymasz, to zależy tylko od Ciebie, od Twojej wrażliwości i determinacji. Po przekroczeniu pewnej granicy dalsze wyczekiwanie na wyrok łaskawcy jest po prostu nie do wytrzymania. Górę bierze w końcu instynkt samozachowawczy i wola życia, bo bez przesady, ileż można czekać?
Przygotuj się tymczasem na najgorsze i zacznij zastanawiać się nad tym czy Ty rzeczywiście byłaś z tm facetem szczęśliwa, czy ta boczniaczka tak naprawdę nie pojawiła się w samą porę.
Komentarz doklejony:
Musialam znalezc jakas kawiarnie,zeby pisac dalej.Znowu jestem sama na miescie,mam czas
Wczesniej wazne bylo jedynie zajecie pozycji na sofie obok niego,kradlam chwile na zakupy,pedzilam do domu.- chyba więc wyobrażam sobie, jak wyglądał Wasz związek.
No coż- musisz więc mocno teraz zadziałać, wyjaśnić sprawę od a do zet, a potem podjąć decyzję, co dalej z tym fantem.
Na razie naucz się żyć głównie dla siebie, bo podejrzewam, że z tym masz chyba największe problemy- trudno sie temu dziwić.
może Twoja boczniaczka naprawdę zmieni Wasze małżeństwo ito na korzyść i dla umocnienia Waszych więzi?
Wcale nie jest powiedziane, że tak się właśnie nie stanie, ale zanim pójdziesz w kierunku reanimacji Waszego związku najpierw sprawdź sobie bardzo dokładnie, co tak naprawdę łączy tych dwoje. Jeśli byle gofno, to niczym się nie przejmuj, tylko sama pobudź tego chłopa do życia (graniczyć to będzie z cudem, ale kto wie?), a jeśli coś grubszego, to raczej szykuj się do ewakuacji, bo Ty kołem zapasowym ani poczekalnią dla nikogo nie będziesz.
To na pewno inteligentny facet, który przejadł się tą kromką z miodem- może on chciałby teraz pajdy chleba z domowym smalcem?(pisałam juz cos takiego do kogoś na tym forum) Nie chcę umniejszać Waszego problemu, szczególnie jeśli, nie daj Boże wyjdzie, że z boczniaczką to coś grubszego, ale wydaje mi się, że akurat Wy macie szanse na to, żeby utrzymać ten związek. Jest miłość i może ten facet zabrał się do rzeczy, jak słoń w składzie porcelany, ale jednak wyartykułował swoje potrzeby. Ty możesz obrazić się teraz na niego niczym udzielna księżna, ale możesz też spojrzeć krytycznie także na siebie i skoro będziesz miała 100% pewności, że on nie przekroczył żadnych granic z tą kobietą, to zwyczajnie zacznijcie komunikować się ze soba zupełnie inaczej niż przez ostatnie lata i będzie dobrze. Nie mamy tu do czynienia z jakims zdemoralizowanym czubem, jakimś dnem faceta, więc nie trzeba tak od razu wszystkiego kończyć.
sprawdź tylko porządnie, jak to jest z tą kobietą.
Komentarz doklejony:
1234554321, niie chodzi o to, żeby dziewczyna tańczyła teraz na rurze (chociaż z drugiej strony, to czemu nie? czasem trzeba zrobić coś z jajem, ale pod warunkiem że ten taniec nie będzie żałosnym przedstawieniem na użytek wygodnego dyktującego warunki), czyli słaniała się na ostatnich nogach i robiła np. za podnóżek, ale o to, by rozdarta szła dalej w takim właśnie kierunku, jaki sobie wyznaczyła, bo widać że dziewczyna myśli i daleko jej do zapętlenia się we własnych kompleksach albo strachu. Ona tak czy siak poradzi sobie-przecież to widać na milę, bo ona pojęła o co chodzi w tej zabawie z chłopami.
Tylko cały czas podkreślam- dziewczyna musi sprawdzić dogłębnie, jak wygląda sprawa z boczną, bo jeśli facet narobił syfu, to ciezko będzie przełknąć coś takiego. Wtedy ja radziłabym ewakuację z takiego malżeństwa.
Komentarz doklejony:
A wy mnie rozsmieszacie(w tym pozytywnym sensie).Jechalam teraz w tebanie i smialam sie sama do siebie.
Komentarz doklejony:
Swoja droga to niezle znacie ludzi.Zaczynam sie sobie podobac w waszych opisach.dzieki
On Ciebie szanuje, skoro artykułuje Ci swoje oczekiwania wobec Ciebie.
Może z tą znajomą tylko porozmawiał, tak od serca? Tak żeby poradzić się, jej, jako kobiety? Jeśli taka jest ta optymistyczna wersja, to i tak szybko to ukróć, bo Tobie żadne przyjaciółki rodziny do niczego nie są [potrzebne- to Ty masz być dla niego wszystkim. Pogoń życzliwą, ale zrób to z głową. Bo są kobiety, które tylko czekają na takie okazje, a jesli facet nie jest jakąś ostatnią łajzą, to one potrafią przyssać się na dobre do faceta.
Myślę, że będzie dobrze, tylko cały czas zaznaczam- przy opcji, że facet nie popłynął z boczną, jednak i tak nie jest najgorzej, bo on jest depresyjny, kanapowy i taki związek na odległość można sobie o kant doopy rozbić. Ty przez ten czas też nie będziesz stała, jak cielę i patrzyła na malowane wrota, tylko masz możliwość troszkę sobie podziałać.
Teraz masz podstawowy priorytet- sprawdzić o co chodzi z tą boczniaczką, a równolegle do tego pracować nad swoją asertywnością i pewnością siebie.
Poczekkaj spokojnie, aż wróci do domu i nie matrw się na zapas, bo strach zawsze ma wielkie oczy.
Jeśli facet jest z Tobą związany, to nie obawiaj się- on Ciebie nie odpuści dla niesprawdzonej, świeżej znajomości.
Nie trać tylko głowy, bo emocje zawsze są złym doradcą.
Komentarz doklejony:
Po czesci troche mi ulzylo, wiem, na czym stoje. Ona jest w tym momencie najwazniejsza, ich relacje licza sie najbardziej. Nie wiem, co pisac, bo juz wszystko zostalo napisane, jak nie w moim watku, to w innych. Z tych opowiesci mozna by utworzyc schemat. Teraz, powiem egoistycznie, chodzi o mnie. Nie musze sie rozpisywac i samej siebie przekonywac, jaki moj maz to swiania, bo i po co?Doskonale znacie jego typ psychologiczny i moj. Szkoda, ale teraz zebralismy zniwo wspolnych decyzji, poblazan i calego tego syfu, w ktorum tkwilismy. Wiem, ze niektorzy, czytajac to, co pisze, mysla, ze z taka baba, jak ja, to nikt by nie wytrzymal. I pewnie maja racje. Z tym, ze oprucz obluszczenia, dawalam mu szacunek, lojalnosc i oddanie, kochalam go tak, jak potrafilam najlepiej, inaczej nie umialam, byl calym mim swiatem. Na temat jego wad i zalet nie chcialam sie rozpisywac, bo i po co?Wszak to ja tu napisalam i to o mnie chodzi. Takze nie denerwujcie sie. Jedno wiem - musze isc dalej i kontynuowac obrana droge, nie cofac sie. Na pewno to przygotowanie, ktore poczynila, ten etap, ktory zaczelam, pomogl mi nie plakac. Intuicja nie zawiodla. Iwi78, a co Ty na to wszystko?
Komentarz doklejony:
piszę w odcinkach, bo co się zaczynam rozwodzić nad sprawą to mi się tekst kasuje.
Komentarz doklejony:
tak jak ty- ja z moim mężem byliśmy dla siebie pierwsi i jedyni. nie mieliśmy innych doświadczeń.
czyli twój mąż nie przerobił pewnych rzeczy i po prostu jak się pojawiła boczniaczka facet się zesikał w majty.
Poczułas się, jak poczekalnia- nic dziwnego, skoro usłyszałaś coś takiego. Każdy tak by się poczuł. Potem, jeśli zostaniesz, a ich znajomośc będzie rozkwitała Ty zaawansujesz do roli koła zapasowego, bo on będzie długo ciągnął dwie sroki za ogon. W domu będzie chodził Ci, jak półprzytomny, bo będzie rozmyślał o gwieździe. Będziesz miała istną huśtawkę nastrojów, bo raz odbije mu i bedzie kochającym mężem, a za chwilę będzie marzył o boczniaczce.
Dobrze, że on przynajmniej mówi Ci, co mysli i czuje- jest tak dlatego, że on nie jest jeszcze dobrze wycwaniony w tych sprawach. To jego pierwsza kochanka, więc on zachowuje się, jak dziecko. Wytrawny zdrajca raczej nie da nic po sobie poznać- ten Twój jest dopiero na etapie żłobka.
No cóż- pozbądź się więc złudzeń i szykuj się do ewakuacji, bo łatwo jest wyobrazić sobie dallszy scenariusz.
Szkoda mi Ciebie.
Komentarz doklejony:
A co do cwaniactwa,to wczoraj wzial telefon i wczoraj sie wydalo,zapomnial biedny dzwonka wyciszyc.Szkoda troche,bo trudniej bedzie zdobyc twarde,namacalne dowody.Ale dobrze,ze tak szybko.Dla mnie.
Masz rację, że tak podchodzisz do tej sprawy, bo rzeczywiście w życiu czasem tak jest, że trzeba wiedzieć, kiedy na nas czas, kiedy nasza wizyta się przedłuża.
Nie narzucaj się komuś, dla kogo stałaś się opcją, jak mawiał kiedyś Ed.
Toż to urazu do kobiet można się nabawić na całe życie
Nie zazdroszcze.
Myślę, że to co powinnaś zrobić to tak- wyjechać, zdystansować się od niego, pomyśleć jakby ci było bez niego, trzeźwo i pragmatycznie przemyśleć jakbyś ewentualnie miała się z nim rozstać (sprawy majątkowe) i jak będziesz egzystować. Nie zatrzymuj faceta, pomyśl, że już go straciłaś. Ułatw mu pójście w te bajkowe tereny. Wręcz go sprowokuj. Ja po porodzie powiedziałam rodzicom i pomogli mi w tym- właśnie z matką wykurzyłyśmy go z mieszkania utrudniając mu życie w naszym gronie, na zasadzie wykurzenia szczura z nory by wykonał ruch. I wykonał- nie poszedł do niej lecz do mamusi, choć miał wolną rękę. I o tę wolną rękę chodzi- co facet z tym zrobi. Nie skłoniłaś go do działania, więc będzie z tobą siedział póki ty nie wylądujesz w wariatkowie, a on będzie z obojętnością na to patrzył, zniszczyłby cię psychicznie by w końcu powiedzieć- ja już tak nie mogę, wyprowadzam się do niej, bo tam byłoby pościelone i pozamiatane na amen u ciebie. Skoro dzieci nie masz nie ratuj bo nie warto- tak jak pisałam to długa i ciernista droga. Ty już straciłaś i tak myśl a wtedy zyskasz. Nie zatrzymuj chłopa, wręcz przeciwnie, jeżeli tym bardziej wykańczasz się to nerwowo, nie funduj tego sobie. Z czasem bez niego- i to wcale niedługim zobaczysz dni słoneczne i nie obudzisz się ze łzami i ze łzami nie zaśniesz. Zdystansujesz się emocjonalnie. Jak będzie ciężko idź do specjalisty po środki które pozwolą ci się zdystansować emocjonalnie. Może rodzice dadzą Ci wsparcie tak jak moi mnie dali.
On: miedzy mna i boczna jest jakas mieta, az sie sam zdziwilem, co to jest. To tylko emocje, a ja wiem,ze emocje sa zgubne. Nic miedzy nami nie bylo, nie przekraczamy granic. Teraz zastanawiam sie nad soba i swoim zyciem, i glownie mysle nad tym, czy bede mial dosc sily, zeby budowac nasze malzenstwo. Bardzo bym nie chcial rozstania, jest duzo rzeczy, ktore nas lacza, mam cie w sercu. Takze nie skupiaj sie na bocznej, bo tam nic nie ma. Moze ta mieta wynika po prostu z braku seksu i tego, ze rzadko sie kochalismy. Brak seksu w naszym zwiazku jest dla mnie problemem, bo jestem facetem. Chcialbym, zeby ten seks byl, zebys podsycala to ty. Nigdy cie nie zdradzilem, bo cie kocham. Poprosilem cie o troche czasu, zeby poukladac swoje zycie emocjonalne. Wiem, ze sam zrobilem wiele bledow i za to cie przepraszam.To w skrocie, bo nawet jakbym chciala, nigdy nie uda mi sie przedstawic tej burzy mozgow i toku myslenia. I ja nie wiem juz nic. Jade do PL pomyslec, bo tu sie nie da. Aha i oczywiscie mowil, ze latwo podjac decyzje pod wplywem emocji, ale on tego nie chce, dlatego musi myslec i trawic. Rozumiecie cos z tego?
I w ten sposób, rozdarta, odbieram Twoje działania. Starasz się tylko Ty, zależy tylko Tobie. Nawet Twój wyjazd jest pod niego. Chcesz mu pokazać, że Ci nie zależy. Po co? By przejrzał, prawda? Łudzisz się, że zrozumie i zatęskni. A po Twoim powrocie Twój książę będzie Cię nosił na rękach.
Robisz to, co czujesz. Bo, jak robić coś, wbrew sobie? Nie ma takiej siły.
I stoisz w martwym punkcie. Zaryzykuję nawet, mówiąc, że się cofnęłaś. Wymiękasz. On panuje nad Tobą. On ma władzę. Ty czujesz, on kalkuluje. Jak myślisz, kto wygra?
Skoro już wyjechałaś, niech to będzie konstruktywny wyjazd. Z konkretnym postanowieniem. Rozstajemy się. Jest mi z Tobą źle. Nie chcę tak spędzić reszty życia, z mężczyzną niezdecydowanym. Nie chcę czekać, aż dokonasz wyboru. Nie chcę czekać, aż wymyślisz kolejny absurdalny powód dla swojej obojętności. Nie chcę być tą drugą. Chcę być z mężczyzną, któremu ufam i , przy którym, będę czuła się bezpieczna. Dajmy sobie czas. Po co się nawzajem męczyć.
Nie bój się tej decyzji, rozdarta.
Nie czekaj, aż on zadecyduje. Bo, wtedy, ból będzie jeszcze większy. Nie jest powiedziane, że nie wrócicie do siebie.
Ale, na razie, musisz się zdystansować. Nie odległością w kilometrach, ale w emocjach. Tak, by dać szansę rozumowi. To ta mądrość, o której pisałam na początku. A, która przychodzi, najczęściej, po rozstaniu.
Komentarz doklejony:
Po to tu jestesmy,zeby sie wspierac i karcic.Gdyby latwo bylo przez to przejsc,nikt nie pisal by na forum.Ja potrzebuje kopa,bo mimo wszystko,nie patrze obiektywnie.Musze wylaczyc serce i zaczac uzywac glowy.Mam nadzieje,ze ten wyjazd pozwoli na to.
Najczęściej rozstajemy się, gdy są ewidentne dowody zdrady; wtedy, albo zdradzający sam odchodzi, albo wylatuje.
Zauważ, jak sprytnie on Tobą manipuluje. Zaznajamia Cię z tematem. Oswaja. Stopniowo. W wyrafinowany sposób przekazał Ci wiadomość, że jest inna kobieta! A Ty, co? Nic!!! Zaakceptowałaś i wyjeżdżasz, by pomyśleć!
A, gdy wrócisz, zaspokojony niewierny, przywita Cię, udając, że jest wszystko cacy. I napiszesz nam, ze szczegółami, jak to on się zmienił...
Aż do kolejnego bólu kręgosłupa...
:niemoc
:tak_trzymaj
Znalazlam to w jednym w wpisow annahelena. pozwalam sobie wkleic, zeby moc do tego wracac zawsze i wszedzie.
Jak się zachować? Jest taka metoda: nazywa się metodą 34 kroków
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj męża/żony. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów r0;Kocham Cięr1;.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na męża/żonę r11; bądź aktywny, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z /żoną (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła/ł w ciągu dnia twoja żona/ mąż, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowy żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwa/y czy oziębła/y r11; po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj mężowi/żonie jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy mąż/żona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwa/y
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie mąż/żona
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny/a i pewny/a siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiona/y.
31. Rozmawiając z mężem/zoną, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.
Komentarz doklejony:
Bo potrzebuje.Miec czarno na bialym.Jak mi przyjdzie do glowy zadzwonic,albo zaczac rozmawiac.Po prostu.Tego typu historie sa jak zdarta plyta,nie moge sobie pozwolic nawet na odrobine nadziei,ze z nami bedzie inaczej.
Załóżmy, że to prawda.
W takim układzie macie teraz porządny kryzys małżeński, typowy jaki następuje po dekadzie wspólnego życia. To bardzo niebezpieczny moment, bo oboje, być może, zadziałacie pochopnie i wylejecie dziecko wraz z kąpielą. Dobrze, że teraz wyjechałaś, bo w takich momentach właściwym krokiem dla kobiety jest oddalić się od męża. Najgorszym błędem jest siedzieć przybluszczona i na dodatek podlizywać się do takiego wahającego się faceta.
Facet, gdy ma problem idzie do swojej jaskini i tam rozmyśla- lubi miec wtedy święty spokój. Kobieta, gdy ma problem musi ten problem przewałkować w prawo i w lewo.
Dlatego lepiej jest zniknąć sobie nawzajem z oczu.
może strach ma wielkie oczy i w Twoim akurat przypadku wszystko ułoży się między Wami bardzo dobrze. Ja jakoś nie wierzę w związki na odległość, w układy które jako jedyną bazę i fundament mają namiętność, czyli tę chemię. Fundamenty Waszego związku mnie wydają się bardziej solidne.
To chyba rzeczywiście wielki kryzys wywołany jakims zauroczeniem się inną kobietą.
Jeden klocek domina ruszył i pociągnął za sobą pozostałe pionki. Lawina więc ruszyła.
Na razie jedź do mamy i obgadaj z nią problem, jemu się nie narzucaj, nie rób z siebie księżnej udzielnej, Ty podobnie jak on też potrzebujesz teraz czasu i potraktuj to poważnie, a nie jak sposób na niego czyli kobiecą gierkę. To co dziej się teraz mieðzy Wami, to śmiertelnie poważna sprawa i nie ma tu miejsca na humory albo jakies sztuczki czy manipulacje.
Komentarz doklejony:
Nie chcę, rzecz jasna, rozbudzać Twoich nadziei, ale ja po prostu zakładam (od początku tak zresztą myslę), że my nie mamy tu do czynienia z zepsutym haremowym, tylko z normalsem, chociaż mającym oczywiście swoje wady i zalety, jak każdy człowiek z zycia wzięty. Tak więc podkreślam- moje zdanie bierze się głównie z takiego właśnie przekonania na temat Twojego męża i przy założeniu, że z tą drugą naprawdę do niczego nie doszło. Jeśli doszło (sprawdź to), to z Waszego małżeństwa nic nie będzie, bo taki prawie prawiczek popłynie Ci równo. Taki facet nie będzie po prostu potrafił uzyć jakiejś bocznej i Tobie siedzieć na karku- on źle by się czuł w takim układzie i dlatego, jesli się zakochał, to pójdzie do kochanki, szczególnie, gdy coś jej obieca. Tamta ma niechlubną przeszłość, więc na pewno jest kumata w te klocki i w pięć minut będzie wiedziała, jak omotać sobie takiego chłopa wokół palca. Tu jest niebezpieczeństwo.
A drugie to fakt, że macie kryzys, bo sporo się między Wami nawarstwiło.
Trzeba naprawdę mądrze do tego podejść, bo nie sztuka obrazić się i nazwać faceta złamanym c..h..u..jem i trzymać taka linię. Skoro to porządny chłop, to raczej warto byłoby podejść do tego bardziej pragmatycznie. Jednak musisz wiedzieć czy on naprawdę Ciebie nie okłamuje- jesli kłamie, to znaczy, że należy go odstrzelić.
Komentarz doklejony:
Mam jej nr telefonu, powinnam zadzwonic?Ktos mi powiedzial kiedys, ze jak kochance zalezy, to wychlapie wszysko. Czy lepiej isc i porozmawiac w cztery oczy? Czy w ogole nie isc tym tropem?
Nie rób żadnych absurdalnych ruchów. Co tym zyskasz?
Jakoś nie ufam Twojemu facetowi.
Jedziesz do Polski i masz być w tej Polsce. Żeby nie było tak, że ciągle myślami będziesz przy nim. Bo spieprzysz sobie urlop.
Dlaczego, w ogóle, tolerujesz jakąś babę w Waszym związku?!
I jeszcze chcesz pracować nad sobą! By, przypadkiem, nie rozsierdzić królewicza! O, naiwności kobieca! Masz prawo być zła i masz prawo to wyrazić! Ale to jest moje zdanie. U mnie już by było pozamiatane.
:rozpacz
Komentarz doklejony:
I jeszcze Ci się, kurna, zwierzał ze swoich rozterek sercowych! Bo tak Wam się dobrze rozmawia. Powiernicę sobie znalazł, psiakrew!
Normalnie, opera mydlana!
Strasznie idealizujesz swojego męża- zrozum on jest mężczyzną jak każdy inny , a nie wydumanym stworem i stąd Twój szok że inna kobieta może mu się podobać.
Ty nie możesz się cackać- twardo mu mówisz że ma zerwać z tamta wszelkie kontakty, po tym dajesz Wam jakis okres czasu powiedzmy pół roku w którym chodzicie na terapie i bacznie go obserwujesz. Odnowienie kontaktów bądź ich utrzymywanie powoduje dyskwalifikcję.
Daj Wam szansę , rozwieść się zdążysz. Ale zabierz sie do tego z głową , bo jak będziesz się tak cackać to przegapisz ten moment kiedy małżonek zauroczy się na dobre i odpłynie .
I wtedy nie będzie co zbierać. teraz macie szanse ale na twardych Twoich warunkach. Nie trać czasu.
Idę spać.
Pewnie mi się przyśnisz; zawsze tak mam.
Dobranoc.
Kryzys możecie zażegnać. Czego Ci życzę.
I, wcale, nie jesteś sama! Jest z Tobą ponad 10 tysięcy kompanów!
Kto ma tak dobrze?
Jeżeli urlop będzie nieudany, sama sobie będziesz winna. Dlatego, a sio, dołujące myśli i wizje! Jesteś tu i teraz, i nigdzie indziej
Masz sobie dogadzać i cieszyć się każdą chwilą!
A on...
Jaki, on?!- powiadasz
Ach, sorry...chyba pomyliłam wątki!
Komentarz doklejony:
A co do dogadzania-kupilam 4 sukienki
Jeszcze, tylko, czerwone szpilki!
Świat przed Tobą stoi otworem!
Pamiętam, jak dawno temu, po rozstaniu z chłopakiem, w poczuciu ulgi, powyższe zdanie powiedziałam koledze. A on, przekręcił je, mówiąc, że stoję otworem do świata!
Na długo przyjechałaś?
Komentarz doklejony:
A zdjeciia sukuenek na priv?
Zapytałam swoją mamę ( bądź, co bądź, więcej widziała), czy zna jakąś parę będącą wzorem małżeństwa. I, wiesz, co? Długo się zastanawiała i... nie powiedziała nic...
Zmykaj do domu, bo Cię jakiś przystojniak pirwie!
Komentarz doklejony:
Porwie! Hi hi!
Komentarz doklejony:
Jak sama napisalas-jest nas 10000.W grupie sila.
Pełna inwigilacja!
Z tym popędem, to też mam takie myśli. Natura zrobi swoje i... po miłości!
Ale my jesteśmy rozczarowane i zgorzkniałe. Nas lepiej nie słuchać
Czekam na sukienki, ale, pewnie ten adonis je teraz podziwia!
Komentarz doklejony:
Gdansk,dzien drugi.Dzien analizy,wypisywania za i przeciw,myslenia.Na to tez musialam znalezc chwile.Juz blizej decyzji jestem,na pewno spokojniejsza,mniej emocjonalna,bardziej zdystansowana.Avenious nie da sie na privie zamiescic zdjec.Probowalam,ale niestety
Komentarz doklejony:
Czuje sie pusta taka.
Dobrze znam to uczucie. Kiedy go nie było, a ja myślałam, myślałam... analizowałam... Długo...za długo...
Ale, widzisz, nie potrafiliśmy się rozstać. Ale, gdy się dowiedziałam, było jedno wielkie CIACH! Bo, jaki sens?
Nie mogę pojąć, jak można kochać się z facetem, wiedząc, że robi to z inną!
Może, któraś z kobiet, powie mi, jak to jest? Czym jest wtedy seks?!
Ech...
rozdarta...coś się w Tobie zadziało, coś kiełkuje... I, chyba, już Ci nie da spokoju... Pomęczysz się z tym trochę, tak musi być.
Co zrobisz? Nie mam pojęcia. Czy będziesz szczęśliwa? Tym bardziej go nie mam. Ważne, abyś podążała za tym, czego pragniesz. Ważne, aby to były marzenia, ale nie mrzonki.
Pa pa
:cacy
Komentarz doklejony:
Pustka,obojetnosc,pewnego rodzaju ulga - tak jest.Jedyne czego chce,to porzadnie sie wyspac i odzyskac sily fizyczne.Czy to normalne?
Komentarz doklejony:
Witam ponwnie. Wrocilam dzis z Polski, gdie duzo myslalam, analizowalam i uczylam sie cieszyc wlasnym towarzystwem. Doszlam do wniosku, ze nasz czas juz minal, ze i we mnie duzo sie wypalilo, ze kazdy ma prawo do szczescia, ze on blokowal mnie, a ja jego, ze - przestalam czuc te miete juz dawno. Zylam zyciem polowicznym, ze strachem z tylu glowy, uzaleznilam sie od kogos i nie potrafilam zyc swoim zyciem. Podjelam zatem decyzje - z nami koniec. Kazde z nas ma prawo do wlasnego zycia. Powiedzialam mu to kilka godzin temu, wzielam na siebie pewne decyzje, bo czekac na niego nie chcialam. I co?Chyba mu ulzylo
Napisz, proszę, jak minęły Tobie ostatnie miesiące. Jak poradziłaś sobie z problemami i, w jakim punkcie, jesteś teraz.
Czekamy na Ciebie, może pomożemy, a może Ty dasz innym nadzieję...
:cacy