| ania33w | 07. Grudzień |
| jarek304 | 07. Grudzień |
| Mar80 | 07. Grudzień |
| vipi | 07. Grudzień |
| justyneczkax | 07. Grudzień |
Runio | ![]() |
Rognar | ![]() |
jacksparrow | ![]() |
MarekXX | 01:13:26 |
Anetastp | 01:43:41 |

Trafiłam tu przez przypadek wpisując do przeglądarki znienawidzone słowo- zdrada;. Zdradę męża odkryłam 3 miesiące temu. Kompletny przypadek. Sprzątałam w domu i szafce w łazience znalazłam telefon, który nie był mój i którego nigdy wcześniej nie widziałam u męża. Przyznam szczerze, że z ciekawości sprawdziłam kontakty i smsy. Ich autorką oraz odbiorcą była inna kobieta a współautorem mój mąż. Na początku się załamałam, płakałam a potem zrobiłam rachunek sumienia i podsumowanie naszego małżeństwa. 8 lat po ślubie, syn 6 lat, piękny dom, dobra praca. Zaczęłam zastanawiać się co zrobiłam nie tak w życiu, że mąż zrobił mi to co zrobił, czym zasłużyłam sobie na to? Jestem niezależna finansowo, bardzo atrakcyjna, niedawno skończyłam 31 lat. Jestem typem kobiety, za którą faceci oglądają się na ulicy. Nie brakowało mi w życiu okazji aby dać upust swoich fantazji. Nie zrobiłam tego jednak, bo kochałam męża, miałam dla niego szacunek. Angażowałam się w nasz związek. Nie wiem więc dlaczego mi to zrobił. Zniszczył mój system wartości. Zapytałam go tylko czy to prawda co znalazłam w telefonie. Powiedział mi, że tak. Zapytałam go dlaczego? Powiedział mi, że nie wie. Powiedziałam mu żeby spieprzał z mojego życia i wywaliłam wszystkie jego rzeczy z domu w czasie gdy był w pracy, zmieniłam zamki i kody alarmu itp. Wiem, że mieszka obecnie w wynajętym mieszkaniu. Czy mieszka sam nie wiem. Nie obchodzi mnie to. Jestem nieczuła na jego gesty i próby przeprosin. W ubiegłym tygodniu kontaktowałam się z prawnikiem w sprawie pozwu rozwodowego. Nie wiem po co to wszystko piszę. Jak czytam niektóre opowieści na tym forum to jestem przerażona tym jakie świństwa ludzie sobie robią.
Dlaczego ludzie robią sobie takie świństwa?
To proste.
Robią takie świństwa, bo CHCĄ I MOGĄ
Dla Ciebie to niepojęte, ale dla innych nie stanowi coś takiego żadnego problemu. Powiem nawet więcej- są tacy, którzy zachwycają się takim zyciem.
Nic na to nie poradzisz i w życiu tego nie pojmiesz.
Nie zaprzątaj też sobie tym głowy, bo nie warto.
Gratuluję Ci szybkiej akcji z panem NIEWIEDZĄCYM I NIEROZUMIEJĄCYM.
A tak na marginesie- on doskonale wie dlaczego do tego doszło i doskonale rozumie dlaczego wywaliłas go z domu..
Olej tego kretynka.
paulina32 Gratuluje decyzji.zasługujesz na prawdziwe szczeście
Życzę udanego i szybkiego rozwodu.
Szkoda każdej myśli na niego.
Niech żałuje, a pewnie już to się dzieje.
Trzymaj się i pisz tutaj.
:tak_trzymaj
Cytat
Jak śmiał kutas jeden zainteresować się inną, skoro taką księżniczkę miał przy sobie; kara musi być. Wszysto musi być tak jak chce księżniczka. Ma do tego prawo, bo jest ideałem, więc ona dyktuje wszystkie warunki.
Reakcja wiele mówi. Zdecydowana decyzja coś bardzo łatwo przyszła. Balandur oczywiście przejaskrawił i pewnie częściowo przez to minął się z prawdą, ale mi też coś tu nie gra;
No nic, najważniejsze, że jak widać samopoczucie wielu kobiet się poprawiło, bo jakiś tam kutas, którego nie znają dostanie od za swoje i nie swoje wszystkie grzech tego świata.
Nie ważne, że cała sytuacja opisana lakonicznie i wszystko może inaczej wyglądać.
Dumna kobieta, bardzo możliwe, że zapatyrzona w siebie, wzór do naśladowania
Cytat
To tak jakby napisać pod postem zdradzonego przez żonę faceta:
"Znalazła soie kogos kto jej widocznie w łóżku dogodził 100 razy lepiej niż Ty, w kogo oczach znalazł podziw i uwielbienie jakiego nie znalazła u Ciebie.Nie usprawiedliwiam jej Broń Boże- ale trochę samokrytycyzmu mój drogi- nic się nie dzieje bez przyczyny"
Autorka napisała lakonicznie ? A nad czym się pierdo**ć ? Bo co ? Bo nie jest przykładem , jak się latami w goownie rzeźbi i robi jajka z jajecznicy ? Jest zwięźle i do rzeczy , a nie tasiemiec kto o której godzinie i jakiego dnia tygodnia ile sms-ów i mail-i wysłał, ile razy nakłamał, jakie kochanka ma włosy na głowie , a jakie na pipie, czy chodzi w białych kozakach , czy w trampkach . Po tych portalowych roztrząsaniach i analizach gnojownika , ta historia jest jak dopływ świeżego powietrza do mózgu. I pokazuje , że się da ograniczyć straty psychiczne i zmarnowane miesiące i lata do niezbędnego minimum. To cenne , że ta kobieta szanuje i swój i nasz czas.
1/3 tekstu to pean pochwalny własnej osoby i może przejaskrawiam ale jak Pani perfekcyjna dowie się że mimo tych sprośnych smsów sąd raczej nie zasądzi jej całego domu i majątku to szybko zmieni zdanie. Jeszcze raz powtarzam - nie pochwalam i nie usprawiedliwiam zdrady nawet smsem - ale budowanie własnego ego w taki sposób świadczy sporej niedojrzałości
Lisbet co do Twojej wypowiedzi - to niestety masz rację - to działa w obie strony - przeżyłem - to wiem. W swojej historii zawsze podkreślałem że wina zawsze jest po obu stronach
Jest takie powiedzenie : jak chce się psa uderzyć, to kamień zawsze się znajdzie. Nareszcie ktoś , kto normalnie i zdrowo reaguje . Może dlatego historia tak niektórych razi w oczy, bo na tle tysięcy innych tu zamieszczonych , jest swoistą anomalią , choć powinno być odwrotnie. Gdybyśmy jako społeczeństwo byli zdrowi na umyśle, to takie załatwienie sprawy zdrady byłoby normą , a nie kuriozum.
Cytat
1/3 tekstu to pean pochwalny własnej osoby
Gdzież ta radość, jakoś nie zauważyłam? Peany na temat własnej osoby- gdyby mi się chciało to też bym napisała dłuższy pean jaka jestem ładna , a i jak to mój wspaniały charakter wykrystalizował się już w łonie matki ale mi się nie chce. To jak kobieta napisze że jest niezależna , ładna i że faceci sie za nią oglądają to juz jest niby chore budowanie własnego ego? Ja tam lubię popatrzeć na ładne babeczki z poczuciem własnej wartości.
Co do smsów to prawnik musi ustalić ich wartość procesową, a jeżeli dom był ich wspólną wartością to przy podziale majątku mąż dostanie swoją część.
A wyrzucenie męża z domu - popieram - nie ma obowiązku wybaczania , a paulina jakoś z tego powodu nie skacze z radości o co się ja tu posądza.
Jakoś nie widzę tutaj żadnych przechwałek, tylko zwyczajne i proste nakreślenie sytuacji. Nic więcej.
Ja od razu wiedziałam, co zrobię. Ciuchy w wory, kopa w duupę, konkretne warunki: dom na dzieci, żeby żadna lafirynda do niego nie wlazła i kasa na dzieci.
balandur, powiem ci na pociechę, że kryzys mnie nie ominął. Miałam doły, jak Rów Mariański, a, gdy ogarnęłam się emocjonalnie, gad dobił mnie finansowo. Ale, nawet w sekundzie, nie żałowałam decyzji.
Więc możesz mieć nadzieję, że trudne chwile przed Pauliną.
Może wtedy wyskrobiesz dla niej kilka ciepłych słów...
Paulina, nie poddaj się zwątpieniu.
Na forum pojawia się ktoś kto ma zasady, wie co chce od życia, ustalił granice tego co jest zdradą a co nie, zostaje zweryfikowany negatywnie tylko dlatego, ze w światopoglądzie komentujących nie do przyjęcia jest inny system oceny wartości niż swój (ok, lepiej mieć jakiś pogląd na życie, niż nie mieć go wcale). Nie wiem, a może dlatego pojawiają się spekulacje, że każdy dotknięty zdradą (bądź większość, skażona została podejrzliwością) i wreszcie może dlatego, że za mocno kalkowane są periody własnych przeżyć na historię innych.
Brawo Paulina za odwagę i decyzję, to twoje życie, w którym nie ma miejsca dla chciejstwa samooszukiwania się i lansowania idei dziwnego konglomeratu pt nowy, lepszy związek po zdradzie rev. 2, nawe jak przyszło ci to jak ktoś napisał w ekspresowym tempie (oczywiście, że zdarzają się wyjątki i tym wszystkim, którym się udało pełen szacun).
Sądzę, że tówj wpis jest dosyć gładki i nie zawiera fajerwerków opisujących cały proces decyzyjny z prostych względów. Tylko ty jesteś uprawniona do oceny siebie, twojego męża, waszego wspólnego zaangażowania w związek oraz jakości tego wspólnego życia. Skoro nie zastanawiałaś się zbyt długo pewnie wartość partnera była mikra. (piszesz o rachunku sumienia)
Tak na marginesie nie każdy jest oratorem i nie zawsze potrafi literackim lub choćby redaktorskim językiem opisać wszystko co chciałby z siebie wyrzucić (vide, chyba o to chodziło autorce)
Nie zauważyłem peanów, nie dostrzegam budowania ego, przecież poniosła klęskę, kochała męża, była wierna a on ją zawiódł. Wprost przeciwnie zauważam kobietę z jajami (przepraszam za taki niski kolokwializm).
Szkoda, że to jedna z niewielu jakie tu zawitały, zupełna przeciwwaga dla tych osób (to równo dotyczy obu płci), które nie ważna w jak złym miejscu się znaleźli wybrali tkwienie w miejscu.
Konkluzja.
Jeśli komentować w krytycznym tonie, niech to będzie zasadne i przede wszystkim sprawiedliwe.
Wciąż zadaje sobie to pytanie i ani na centymetr nie zbliżam się do odpowiedzi.
Ktoś powie; bo za dobra byłaś! Bo go "zagłaskałaś"!....
To znaczy co; ze gdyby była złośliwą, pustą suką, to by nie zdradził?
Że zamiast ubierać się w pośpiechu, gdy on jeszcze śpi i biec za róg po jego ulubioną gazetę, żeby mu ją podać z kawą do łóżka, gdy tylko się obudzi, to powinna na dzień dobry pokazać focha i dać w pysk, to by ją docenił i wielbił?
Przecież na tym polega miłość!! Dawać z siebie ile się da, żeby uszczęśliwić drugą osobę! Przecież życie takie krótkie jest, tyle mamy stresu i złych chwil na co dzień, więc co złego jest w tym, że chcemy ukochanemu sprawić przyjemność?..
Gdyby niczego takiego nie robiła a skupiła się tylko na sobie, to po zdradzie ktoś powie; Sama sobie jesteś winna! Nie poświęcałaś mu uwagi, poczuł się niedoceniany i wystawiony na margines, więc poszedł się dowartościować w ramiona innej...
Więc jak to jest? Jakie studia trzeba skończyć, żeby to wiedzieć?
Mnie się wydaje, że na to nie ma wytłumaczenia..
Jeśli ktoś zdradza, a co się z tym nierozerwalnie łączy, kłamie, oszukuje, mataczy, to jest to cecha charakteru! Ma taki osobnik coś w genach i już! Zwyczajnie bierzemy egzemplarz z wadą ukrytą. Czasem nie połapiemy się przez lata, czasem bardzo szybko, ale prawda prędzej czy później wyjdzie na jaw!
Dlaczego jeśli ktoś ma jakiś kręgosłup moralny, to nawet jeśli ma okazję i czasami splot różnych możliwośći (
Więc wybór partnera to naprawdę loteria... Nigdy się nie dowiemy, z kim się łączymy na lata?...
Zaczynam o tym myśleć w ten sposób.
Jednak idąc tym tokiem rozumowania, przecież jeśli na coś nie mamy wpływu, nie możemy czegoś przewidzieć, to jaki jest sens zastanawianie się nad tym, co zrobiłam/em źle!
Dałem z siebie wszystko, co miałam/em najlepszego. Przecież dlatego właśnie ona/on mnie wybrał. To mu się we mnie podobało, to cenił.
A teraz co, poszedł szukać czegoś innego? Więc z kim tu jest coś nie halo, kto ma problem z sobą?!
I na zakończenie powiem raz jeszcze;
ZDRADY SIE NIE PRZEBACZA, choćby to miało cię wiele kosztować. Zaczynasz tkwić w związku, gdzie lont został odpalony. Kiedy nastąpi wybuch? Na pewno w najbardziej niespodziewanym dla ciebie momencie. Nieważne, czy "zgoda" będzie trwała miesiąc, rok, czy piętnaście lat! Ktoś, kto zdradził zrobi to powtórnie; to tylko kwestia czasu.
No chyba, ze nie będzie mieć już okazji!!! Na to też można w życiu liczyć.
napisałaś:
Zaczęłam zastanawiać się co zrobiłam nie tak w życiu, że mąż zrobił mi to co zrobił, czym zasłużyłam sobie na to?
On w tamtym momencie nie myślał o Tobie i Waszej rodzinie, więc bezcelowym jest zastanawianie się nad tym.
powodzenia
Trafia mnie coś jak czytam wypowiedzi że jak ktoś miał odwagę wywalić śmiecia ze swojego życia to pewnie królewna z wybujałym ego bo nie dała biednemu misiowi szansy ...dla mnie bardzo odważna kobieta która jest świadoma własnej wartości która nie chce być bardziej poniżana i raniona która walczy o siebie bo wie że zasługuje na lepszego partnera który będzie ją kochał i szanował .
Nie chce życia w niepewności zastanawiając się przy każdym jego spóźnieniu z pracy czy jej znowu nie zdradza ..nie zastanawia się jak ponownie zaufać , nie będzie odczuwać wstrętu za każdym razem jak będzie ją dotykał wiedząc że to samo robił z kochanką ..nie będzie się porównywała do kochanki dlaczego tamta wybrał ..
Będzie płacz poczucie straconych lat tęsknota za dobrymi chwilami ...ale najważniejsze to to że potrafiła wybrać siebie i o siebie zawalczyć wiedząc że nie chce żyć w bagnie kłamstw.
Paulina trzymaj się dzielnie i nie zastanawiaj "dlaczego" ..zamknij przeszłość bo ona jest martwa i nie wróci .
Komentarz doklejony:
Dodatkowo mnie wkurza to że jak kobieta napisze że czuje się ładną zadbaną i atrakcyjną kobieta to też od razu łatka że zarozumiała księżniczka itp. Bo co ma według niektórych napisać "jestem brzydka fleja zaniedbana ..ale mam dobre serce "..to wtedy zaskarbi sobie wasze współczucie . Bo nikt nie ma prawa wypowiadać się pozytywnie na punkcie swojego wyglądu bo to "nie wypada"
To że się postrzega siebie dobrze to jest traktowane jako zło ... nie rozumiem tego... rozumiem że można mieć kompleksy na własnym punkcje ale nie rozumiem jak można od razu kogoś krytykować za zdrowe podejście do siebie i pozytywną ocenę.
Taaak ?
"Jak się chce psa uderzyć, to kij zawsze się znajdzie"
Doszukiwanie się w każdej zdradzie winy zdradzonego jest już nie tylko niesmaczne, ale wręcz nudne.
Ale paulina31 nie napisała że mąż ją zdradził.
Napisała że znalazła telefon z sms. Napisała że on się przyznał. Ale do czego? że to jego telefon i że flirtował przez sms? To tak żeby sprostować.
Tak naprawdę to z tego jej postu wynika że wywaliła męża z domu i złożyła pozew. Nic więcej. No chyba że flirtowanie przez telefon to dla niej zdrada.
Wszyscy się domyślamy że przyznał się do zdrady.
Żeby coś napisać może wypadało by wiedzieć do czego się przyznał, ile czasu to trwało i czy była jedna czy więcej.
Brak danych NIE KOMENTUJĘ !
Cytat
Kwestia definicji własnej
Paulina nie napisała szczegółowo, co znalazła, ale musiała to być niezła armata, skoro w jednej chwili rozwaliła spokojne dotąd życie kilku osób!
Skąd w ogóle wnioski, ze było to tylko flirtowanie?
I dlaczego zarzut, że skoro tylko flirtował, to jest niewinny i Paulina przesadza? TO WLASNIE JEST DEFINICJA WŁASNA. Wyciąganie wniosków jakie się chce i z czego się chce. Paulina napisała wyraźnie i obrazowo, a że pozbawiła nas szczegółów? Może już tak ma, może jeszcze nie jest gotowa...