Anetastp | 00:20:24 |
heniek | 02:49:38 |
Julianaempat... | 04:49:24 |
soighlah | 06:25:05 |
Edek_2 | 06:54:29 |

27 lat po ślubie.... zdradził... z takim byle czym... narkomanka po odwyku i alkoholiczka...boli...
Kłamstwa. Bezczelność. Tupet. Buta. Arogancja. Obwinienie. Ośmieszanie.
Nie wierzę, że to ja jestem bohaterką tego dramatu
Bunt. Protest. Wyciąganie ręki.
Otrzeźwienie.
Porada prawnika.
Dojrzałam do decyzji o rozwodzie szybko. Po dwóch miesiącach szopki.
Jest mi trudno, ale z drugiej strony...odetchnę.
Mój jeszcze mąż od zawsze miał problem z piciem...pijak ( jeszcze nie alkoholik), inklinacje do podejrzanego towarzystwa. Przymykałam oczy. Wybaczałam. Dawałam szansę...
Widziałam kpiący stosunek kolegów do niego w towarzystwie...zawsze był taki głupiomądry...zawsze dominowało " co to nie ja", inni to głupki, debile, idioci...
Nie widział ( i nie widzi) , nie słyszał ( i nie słyszy), tego co mówią inni....
Aż poznał dziwkę w dosłownym słowa tego znaczeniu...po odwyku, pijaczka, bezrobotna, bez pieniędzy...
Czym go urzekła? Na pewno nie urodą. Pozornie bezradny głosikiem, wymyśloną smętną historią... A on, kanapowiec domowy poczuł się taki mądry, taki męski i silny i postanowił otoczyć ją pomocą i opieką... wynajął mieszkanie, robi zakupy. Ma to , czego nie miał w domu: wspólne picie na legalu no i upojny, profesjonalny seks...'Moja historia jest tak żałosna, że aż wstyd. Tak naprawdę najbardziej boli fakt, że wybrał takie nic...
Wybral ale bedzie jeszcze zalowal tego, zobaczysz.
Wazne ze Ty "otrzezwilas " mysli i chcesz rozwodu.
On jest tyle wart co ona moze nawet mniej, decyzji o rozwodzie napewno zalowac nie bedziesz.
Ewo to nie Ty sie powinnas wstydzic tylko on, jezeli mowisz ze nie alkoholik to wydaje mi sie ze duzo mu do byvia alkoholikiem nie jest brak.
Zycze duzo sil i wytrwalosci przy rozwodzie.
Pozdr
Cytat
Witaj Ewo. Uzupełnij listę bo to normalka
Cytat
A czego się wstydzisz ? Swojego kanapowca ?
Bo nie widać nic w Twojej historii czego można się wstydzić.
Tutaj u Nas to normalka.
Tak było też u mojego partnera. Wiesz, jak skończył? I to, właśnie teraz, rok po naszym rozstaniu. Zbankrutował. Długów nie spłaci do końca życia. Porzucił firmę, ukrywa się, a kochanka go odrzuciła.
Więc ciesz się, bo tylko tak kończą czynni alkoholicy. I zadbaj o stronę materialną, bo, nie wiadomo, co taki wyrzutek może nawywijać.
A wybrał takie nic, bo tylko na takie zasługuje.
Wiesz, co robić, więc powodzenia!
:tak_trzymaj
Cytat
Jest jak napisałaś - wybrał nic. Tu jest w naszym gronie dużo takich osób, co powiedzą, że to samo ich dotknęło. Ale z drugiej strony, te nic dla nich stało się aż tak wiele, że podjęli decyzję życia. Niestety, łapka w stylu: "kocham pana, panie Sułku" działa od lat. Nagle, w stabilny związek wkrada się może nuda, może rutyna - a tu pojawia się biedulka, dla której jesteśmy jak na piedestale, prawie równi bogom. Wystarczy się tylko skusić, by zostać bogiem. Nagle ktoś docenia, że jesteśmy jacy jesteśmy, możemy się poskarżyć, że partner nas nie rozumie - i już idzie z górki.
Endorfinki przyjemności we krwi radość sprawiają - i się wchodzi z przyjemnością w ciemno, w to nowe i nie całkiem znane. Często, by... tam spłonąć, jak ćma w ogniu.
Ewa - nie musisz się nim przejmować. Jego obecność - nie jest dla Ciebie źródłem szczęścia. Szczęścia poszukaj w sobie i dla siebie. Zaczynasz nowe, lepsze życie. On był tylko małym błędem życia, i jako błąd właśnie powoli znika. Błędy należy odrzucać od siebie bardzo daleko, by nie miały na nas destrukcyjnego wpływu. Jak każdy tu z nas - poradzisz z tym sobie.
Nabiorę dystansu.
Energii słonecznej
Macie rację. Niech się poparzy szaleństwem. Ja już go nie chcę
Hi Hi mój jeszcze mąż, tak długo jak jesteśmy małżeństwem nie ma żadnych zainteresowań. Jakieś 30 lat temu skakał ze spadochronem, ale opowieści o jego pasji to wręcz epopeja narodowa. A od momentu, jak poznał "miłość swojego życia" ciągle mówi, że kupi sobie paralotnię ( nie wiem niby za co?)
Na nasz komplet wypoczynkowy mówimy Karol, a mąż leży na nim non stop. Mój ulubiony dow****: Szkoda, że Karol nie jest paralotnią...może wtedy wyleciałbyś z domu na Amen
i tym optymistycznym akcentem zaczynam dzień
Później bywało różnie, ale, ani przez moment, nie żałowałam swojej decyzji.
Tak to z "nimi" jest. Własna pycha ich gubi. I czarowanie rzeczywistości, aż obudzą się z ręką w nocniku.
A, na jakiej podstawie twierdzisz, że to jeszcze nie alkoholik?
Mówię, że jest pijakiem....jest słabym, niedowartościowanym człowiekiem bardzo podatnym na wpływy innych "bohaterów...nie pije non stop, pije zrywami. Jest na prostej drodze do zostania alkoholikiem...tak mi się wydaje, chociaż....ja zawsze patrzę na ludzi pozytywnie...
Nie pił w domu, dzieci, przez 20 lat(!), nie widziały go pijanego!
Leczył się, jeździł na terapie i...kiwał wszystkich! A, kiedy próbowałam z kimś o tym rozmawiać, nikt mi nie wierzył! W znajomym towarzystwie nie pił nigdy! Abstynent, kurna mać!
Wiesz, to na początku idzie wolno, jeszcze można stwarzać pozory normalności, ale ta choroba jest postępująca. I śmiertelna.
Na pewno to wiesz. A to, że nie pije non stop o niczym nie świadczy.
Siłą rzeczy, będziesz się z nim stykała jeszcze jakiś czas, wtedy zobaczysz, co się stanie.
Niczego nie żałuj. Tak musiało być. Mnie też nie było stać na odejście wcześniej. Ufałam...a miłość, w bólu, umierała. Z Tobą też tak, pewnie, było. Wycisnął to, co najlepsze, stałaś się dla niego martwa, więc znalazł sobie żywą! Głupią i nic nie wiedzącą! Z taką można zrobić wszystko!
Dobrze znam te łzy żalu nad sobą, nad ludzką niegodziwością...
To minie...
Jedna rada: odetnij się od niego całkowicie. Ja nie zrobiłam tego ostatecznie (uzależnienie zawodowe), by walczyć o byt materialny dzieci. Łudziłam się, że dla nich stać go będzie na jakiś wysiłek. Niestety. Oberwałam tylko rykoszetem. Na szczęście, jestem daleko od jego obciążeń.
Alkoholizm to otchłań. Broń Boże, nie pomagaj mu, nie złam się.
Oni nie mają już uczuć. Zacznij nowe. Lepsze. Prawdziwe.
A teraz przygruchał dziwkę z takimi samymi inklinacjami...mąż ma 52 lata...ciekawe, jak długo będzie trwała sielanka....hmm...już przecież miał akcję, pobił swoją ukochaną ( mnie nie tyka) ...Stoczy się jak nic...cholera, najgorszy ten kredyt na dom...to nas najbardziej w tym momencie łączy...
i cała reszta ponownie razem?
Przez ten nieszczęsny kredyt długo nie uwolnię się od przeszłości...cholera !
Teraz nie czas na lęki i złość!
Ciesz się tymi pięknymi chwilami. Wrócisz i zaczniesz działać. Byle do przodu!
Ach, jak ja Ci zazdroszczę!
I nie wybiegaj za bardzo w przyszłość. Ja nauczyłam się myśleć, najwyżej, trzy dni do przodu. Bo wszystkie moje plany czy marzenia diabli wzięli...
Więc korzystaj z tych pięknych dni, a na decyzje przyjdzie czas.
A samotność? Czyż już jej nie doświadczyłaś?
Sama na wczasach....
To mój pierwszy wypoczynek, kiedy naprawdę wypoczywam...nie słyszę, że mam grubą d...( jestem raczej szczupła), nie słyszę, że jestem głupią p...dą, nie muszę wstydzić się przed znajomymi i robić dobrej miny do złej gry, ukradkiem ocierać łez......nie, no ja naprawdę nie mam czego żałować
Cytat
Nie sama, tylko z najważniejszą osobą w Twoim życiu
Widać że idzie Ci dobrze, tak dalej trzymać.
Przez długi czas da się żyć z tą chorobą, ale później idzie to lawinowo. Też muszę przypilnować, by dzieci zrzekły się prawa do spadku. Jeszcze za jego życia. Bo moźe je czekać przykra niespodzianka. Długów nie są w stanie spłacić ani dzieci, ani wnuki... A jeszcze kilka lat temu otrzymał nagrodę burmistrza za wzorcową firmę. Wystarczył rok.
ewaja
Nie masz już złudzeń, prawda?
Jego jedyną miłością jest butelka. Jeszcze będzie czarował rzeczywistość, próbował udowadniać sobie i innym, że jest wyjątkowy.
Ale Ty nie zawracaj sobie nim głowy. Rób swoje i daj mu upragnioną "wolność". Która, niestety, go pogrąży...
Nie żałuj go, nie miej wyrzutów sumienia, tak, jak piszesz, nie daj się wciągnąć na dno.
On tkwi w swojej celi uzależnienia, ale klamka jest tylko po jego stronie.
Tylko on sam może zmienić swoje życie.
Ty zadbaj o swoje.
Wracając Ewo do Ciebie- od takich meneli, jak ten "Twój"należy trzymać się z daleka pod każdym względem.
-taki to siedlisko i wylęgarnia wszelkich chorób, bo wiadomo z kim on się bzyka, potem przynosi do domu różne świństwa,
- może nabrać kredytów, a potem trzeba spłacać za takiego długi, bo może okazać się, że jest niewypłacalny,
- nie ma mowy o planowaniu czegokolwiek z takim śmieciem, bo to, co taki obieca w poniedziałek i do czego się zobowiąże, we wtrorek już nie jest aktualne,
- W domu jest pełno wokół takiego roboty, bo trzeba sprzątać i wietrzyć na ikrągło mieszkanie, gdyż śmierdzi,
- może podkradać Ci pieniądze albo wynosić z domu cenne rzeczy dla swoich **** czy też sprzedać na wódkę,
- wielu z nich awanturuje się po pijaku, ale i na trzeźwo też lubią pokazać, kto w domu rządzi,
itd., itd.
Należy cieszyć się z tego, że znalazła się frajerka, która weźmie sobie na kark takie byle co.
Ewa, wszystkiego dobrego.
Odnośnie tego czy ten kanapowiec coś po sobie zostawi nasuwa się jedna myśl - DŁUGI. Nie zawsze opłaca się rezygnować ze spadku. A tak właściwie to go odrzucić bo to prawidłowy zwrot. W celu zabezpieczenia sytuacji przejęcia długów np rodzica. Ustawodawca ustanowił procedurę przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza. Czyli w najgorszym wypadku zostajemy z niczym.
Pośpiech jest złym doradcą.
Wybrał nową towarzyszkę z marginesu... ok...niech ma . Bo taki świat zawsze go pociągał.
Co do spraw finansowych nie zamierzam ułatwiać mu zadania. Łączą nas wspólne zobowiązania i musi je realizować.
Mono
Skóra mi złazi od tego opalania...z nową skórą nowe życie
Wielu juz było takich bufonów, a skończyli marnie, bo jak Bóg chce kogoś pokarać, to rozum mu odbiera.
Na razie wydaje sie takiemu, że jest panem sytuacji, ale potem jeśli Tobie dopisze szczęście i nie zabraknie Ci sprytu oraz konsekwencji, to role się odwrócą.
Śmieszne są takie napuszone buce.
Ja też uważam, że najlepiej jest uśpić czujność takiego poprzez robienie z siebie głupa- taki men (a czuje się on teraz kogutem, jakich mało, bo przecież ma kochanicę, więc Ty raczej mu do pięt nie dorastasz- żal doopę ściska) obrasta w piórka, doopę wypina do tylu, klata mu rośnie i chodzi po swoim kurniku niczym jakiś mandaryn. Jest butny i pewny siebie- masakra.
Gdyby on miał chociaż odrobinę samokrytycyzmu w sobie, to zobaczyłby żałosnego doopka i wstydziłaby sie tego, co robi. Taki jednak ma o sobie zgoła inne mniemanie.
I NIECH ON DALEJ SIĘ TAK NADYMA I PUSZY- ŚMIEJ SIĘ Z TEGO.
Dopilnuj tylko swoich spraw, żeby ta z marginesu nie obłowiła się na Twojej krzywdzie. To są teraz dla Ciebie sprawy priorytetowe, a ewentualne lizanie ran, zostaw sobie na później.
Pewnie, że słowo takich ludzi nie ma żadnej wartości, bo oni są jak chorągiewki na wietrze i gadają to, co dla nich jest, akurat w danym momencie wygodne. Ty też tak z nim postępuj, a jego warunkami, jakie on ma czelność Ci stawiać, Ty się nie przejmuj.
Psy szczekają, a karawana idzie dalej.
Komentarz doklejony:
Widok takiego podstarzałego fircyka z młodą cwaniarą bezcenny.
A najlepsza w tym wszystkim jest dumna mina takiego chłopa. Widać wyraźnie, jak idzie taki napuszony, krokiem powłóczystym i dumny z siebie, bo czuje się jak jurny, młody byczek i myśli sobie "widzicie koledzy, jaki ze mnie facet, co się zowie? gdzie wam do mnie? wy stare pryki siedzicie przy starych babach i gnuśniejecie, a ja to wiem, że żyję"i pewnie wydaje się takiemu, że każdy facet mu zazdrości i że go podziwia.
Głupota ludzka nie zna granic.
Głowa siwieje, a doopa szaleje.
Komedia po prostu.
41 lat. W takim "czymś" zakochał się mój m. Oj nie ma co pokazywać kolegom
mercedesa na malucha"....haha a raczej na przechodzoną syrenę...
Z kim żyłyśmy tyle lat???
:rozpacz
Oczyma wyobraźni widzę to cudo, dla którego Ciebie zostawił- to pewnie taki typ galerianki, tylko z lekka podstarzałej, czyli zwykłej i pospolitej lampucery.
No cóż- żal aż doopę ściska, ale tak naprawdę, to nie jest ważne, jak wyglada kochanica albo kim jest- dla mnie liczy się sam fakt zdrady i tego, że facet bierze taką, która wchodzi w małżeństwo. Bo nie dość, że ten chłop jest łajdakiem, to na dodatek jest także kretynem.
Zrób mu krzyżyk na drogę i dla takich zer, jak "Twój mąż"ja zawsze wygłaszam regułkę o krzyżyku na drogę i tym, by ziemia była dla nich lekką.
Na dodatek ten chłop lubi sobie golnąć- no widzisz. Wybrał więc taką, z którą będzie mógł sobie swobodnie i bez żadnego zrzędzenia ze strony kobiety pochlać, czasem naćpać się, potem nagrzać się i napalić na gwiazdę z czarnymi krechami pod oczami. Cóż to za elegantka musi być?
Ewo, a czy Ty przejmujesz się jeszcze utratą tego cuda?
Przypilnuj porządn
Komentarz doklejony:
przypilnuj porządnie spraw bytowych, bo wóda i narkotyki kosztują.
Komentarz doklejony:
Ja uważam, że w wielu przypadkach kochanki robią nam naprawdę dobrą robotę.
Gdyby nie zjawiła się taka i nie połaszczyła się na naszego faceta, to przecież w wielu przypadkach żyłybyśmy dalej z jakimś byle gofnem. A tak przyszła obca frajerka, która pojęcia zielonego jeszcze nie ma , na kogo sie zasadziła (chociaż gdyby to była mądra kobieta, to już sam fakt, że facet zdradza żonę, okłamuje ją dla niej, krzywdzi dzieci, już byłby wystarczającym powodem do tego, by skreślić takiego chłopa, ale ok. olewam takie rozumowanie, bo wiadomo, jakim mózgiem dysponują kochanki) i bierze sobie takiego cała szczęśliwa i uskrzydlona.
Wiele kobiet nigdy nie ruszyłoby tyłka, by zostawić jakąś łazęgę, trzymałoby się na siłę pijaka, przemocowca, nieroba, kur..rza, brudasa czy innego tego typu.
Kochanka bywa więc osobą bardzo zbawienną, bo zmusza nas do zakończenia chorego i beznadziejnego związku.
Powinno się dekorować medalami takie babeczki, a nie narzekać na nie.
Macie rację dziewczyny
Pewnie, że czasami dopada mnie ryk z histerią, ale już coraz rzadziej...płaczę raczej użalając się nad swoją głupotą, że nie podjęłam decyzji o rozwodzie ...5 lat po ślubie...
Pewnie, że się boję, że pewnego dnia stanie pod drzwiami i powie, że tu mieszka...
Na razie nauczyłam się wymieniać zamki w drzwiach
(zdaniem m)... a mnie tak zawsze fascynowały mnie półeczki w castoramie
Umówiłam się też do psychiatry...no przecież nie zamierzam mieć depresji
Cytat
Nieszczęsna kosiarka i koszenie trawy mają korzystny efekt uboczny - wspomagają ujędrnianie pośladków, jak się 2 razy w tygodniu przeleci trochę ogródka
Ewka, będzie dobrze :tak_trzymaj
Kosiarka i 8 km z moim psem...szaleństwo...ale daję radę...
I obyś nie musiała szarpać się za długo z tą patologią.
Wszystkiego dobrego.