Anetastp | 00:08:39 |
heniek | 02:19:41 |
Julianaempat... | 04:19:27 |
soighlah | 05:55:08 |
Edek_2 | 06:24:32 |

witam wszystkich
miesiąc temu wzięłam ślub, nasze życie było bajeczne, po ślubie pojechaliśmy w podróż za granice z moim bratem i jego dziewczyną. Drugiego dnia dziewczyna mojego brata chciała przedawkować tabletki, pojechaliśmy do szpitala nie wiedziałam jeszcze co było powodem tego że chciała się zabić... po powrocie ze szpitala mój świeży mąż przyznał mi się że miał z nią romans pół roku przed ślubem i po ślubie również do niej jeździł..
świat mi się zawalił, moja rana jest bardzo świeża nie wiem co mam robić.. nie wiedziałam nic o tym że mnie zdradzał, nic na to nie wskazywało, dopiero teraz jak myślę wstecz przypominam sobie jak ciągle gdzieś jeździł ale ma taką pracę... nie wiem co było tego powodem, mówi że stracił rozum i nie wie dlaczego to zrobił. obecnie dalej mieszkamy razem, rozmawiamy ze sobą jak koledzy, śpimy osobno.
Dziś jedziemy do psychologa, może pomoże mi to jakość przetrwać.
chciałabym porozmawiać z kobietą, która jest w podobnej sytuacji
No na dzień dobry zafundował Ci jazde że aż miło
Możesz ratować to małżeństwo , ale ....
Napisze coś gdybyś nie chciała ratowac
Jeżeli brałaś ślub koscielny masz poważne powody do tego żeby małżeństwo unieważnic
Nie chcę Cię namawiać do odejścia , być może uda Ci się to posklejac
Jednak pamiętaj o tym co tutaj napisałam
Przed Tobą trudna walka i ogromny wysiłek
Myśle że powinnas tutaj prosić o komentarze osoby które połatały swoje małżeństwa
Akurat takiego przypadku jak Twój , nie kojarzę aby był na portalu
trzymam za Ciebie kciuki
Ale miesiąc miodowy...
Ja kojarzę dwie historie z realnego życia... w jakimś stopniu podobne do Twojej...
Jedna... dotyczy faceta, który zdradził przed ślubem, narzeczona wybaczyła i... niestety wkrótce po ślubie On zdradził ponownie. W pierwszą rocznicę młoda żona składała pozew rozwodowy... ale później go wycofała i... próbują podobno dalej...
Moim zdaniem to kontrowersyjna decyzja i... na pewno baaaardzo trudna sytuacja...
Druga to historia dziewczyny, która zdradziła przed ślubem, zaczęła się miotać miedzy dwoma facetami... później mówiła mi, że nie wiedziała, kogo kocha... czuła się totalnie pogubiona... wykończona tymi ekstremalnymi emocjami...
W tym czasie Jej narzeczony cierpiał bardzo... ale żył swoim niezależnym życiem... Był w jakichś innych relacjach... chociaż widywali się też w tym okresie... A ostatecznie wrócili do siebie... i pobrali się...
Teraz... ok. 6 lat później... wygląda że są razem szczęśliwi...
Jakiej decyzji nie podejmiesz... na pewno czeka Cię trudny okres...
Wydaje mi się, że szybciej dochodzą do siebie osoby, które odcinają się od zdradzacza... zwłaszcza jeśli nie muszą utrzymywać kontaktów ze względu na dzieci...
Gdybyś była moją młodszą siostrą... to chyba sugerowałabym Ci czasowe odseparowanie się od męża... może wyjazd gdzieś daleko (Mi się wydaje, że gdyby nie dzieci ja bym bardzo chętnie pojechała na koniec świata
Fakt, że Twój mąż uległ pokusie na etapie, kiedy wydawałoby się, że powinien być Tobą absolutnie zafascynowany, wpatrzony w Ciebie... mnie osobiście niepokoi...
Obawiałabym się bardzo, co będzie za 10 czy 20 lat...
Ciekawe, co na ten temat powiedzą forumowi faceci...?
Mam niedyskretne pytanie... może mi wybaczysz... najwyżej nie odpowiesz...
Czy sypialiście ze sobą przed ślubem...?
Mieszkaliście razem...?
Teraz na Twoim miejscu na pewno pilnowałabym skutecznej antykoncepcji... bo nawet jeśli zdecydujesz się pozostać z mężem, to nie jest chyba optymalny moment, żebyś zaszła w ciążę...
Trzymaj się, dziewczyno kochana!!! :cacy
My daliśmy w tym gorącym okresie radę i Tobie też się uda!!!
Ty chcesz to ratować? Przed ślubem cie zdradzał i po ślubie, a ty chcesz z nim być? Żyć do końca życia i mieć dzieci?
Nie ogarniam tego. Paulina no weź go kopnij w doopę póki jesteś młoda i masz szansę na ułożenie sobie życia z kimś normalnym.
Będę wredna i się zapytam: co do nocy poślubnej jesteś pewna, że był tylko z tobą?
Zaglądasz tu jeszcze...?
Podczas biegania po lesie (gorąco polecam!!
Ściskam Cię serdecznie i trzymam kciuki, kochana!!! :cacy
Szkoda, że nie przytruła się wcześniej. Mniej zamieszania by było.
Cytat
Jeśli w taki deseń będzie grał, oczekuj kolejnego razu, wszak skoro traci rozum bez powodu, znaczy - wariat, a z takim wszystko może się zdarzyć
Paulina21, młodziutka jesteś, bez zobowiązań, nie licząc papieru, a trafił Ci się na starcie człowiek, który wstępując w związek małżeński z Tobą, już nie był szczery. Ba! Był perfidny i choć wszyscy zdradzacze takimi są, Twój chyba jest w czołówce - przysięgać wierność, podczas, gdy jest się niewiernym i takim planuje się dalej być; zabrać kochankę w podróż poślubną razem ze świeżo poślubioną żoną...Ech...
Szansa, walka o związek...Na czym zamierzasz to oprzeć?
Bardzo mi Cię szkoda, dziewczyno...
Komentarz doklejony:
szkoda że pojawiasz się,pewnie czytasz a nie chcesz brać udziału w ,,dyskusji".Potrzebujesz wsparcia bliskich,nie zamykaj się w sobie,szukaj kontaktu z ludźmi.Pamiętaj że zawsze jest jakieś wyjście,nie ma się czego wstydzić bo nic złego nie zrobiłaś.Pewnie jesteś młodą osóbką i mimo podjętych kroków możesz zmienić zdanie w każdej chwili /łatwiej gdy nie ma dzieci,kredytów itd/Możesz też próbować posklejać związek jeżeli partner wykazuje taką gotowość.Ważne jakie będą twoje argumenty bo konsekwencje psychiczne poniesiesz na długi okres czasu ty.Czytaj jeżeli jesteś w stanie to co napisali inni/po miesiącach,latach od zdrady/zobacz jak się dręczą/i są dręczeni/-zostają dla dzieci,miłości i więdną a łączyły ich z partnerami lata wspólnego życia,zobowiązania.Dużo siły i wsparcia życzliwych ludzi życzę byś dzięki nim podjęła decyzję nie podszytą strachem,wstydem,samotnością.
Poznaliśmy się na weselu u jego brata, ja byłam kelnerką on był świadkiem. Od razu wpadliśmy sobie w oko, po miesiącu spotkaliśmy się, dzieliło nas 100 km, przyjeżdzał do mnie codziennie nieraz 2 razy dziennie. Szybko poznał się z moją rodziną, która go bardzo pokochala. On nie pracował, rozkręcił interes z moim ojcem, byli przyjaciółmi, bardzo dobrze się rozumieli. Od samego początku był o mnie bardzo zazdrosny, nie chciał bym nosiła wyzywających rzeczy, bym się stroiła, chciał mieć mnie tylko dla siebie. Nawet robił problem gdy się na kogoś spojrzałam! Uważałam, że to dobrze... ja nigdy nie byłam o niego zazdrosna (aż do takiego stopnia). Po 1,5 roku zamieszkaliśmy ze sobą, rodzice zafundowali nam mieszkanie, umeblowali je, płacili nawet rachunki. Zyliśmy jak normalni ludzie, byliśmy w sobie bardzo zakochani, potrafiliśmy wysyłać do siebie setki sms-ów dziennie gdy byliśmy osobno, nie rozstawałam się wtedy z tel. Po tym jak zamieszkaliśmy ze sobą zadecydowaliśmy o ślubie. Rodzice zrobili nam wspaniałe wesele, goście mówili że nigdy nie widzieli takiej zgranej i pięknej pary, że nigdy nie byli na tak wspaniałym weselu! U moich rodziców bywaliśmy częściej bo mieszkamy niedaleko nich, jego kochanka była po drodze. On jeździł tam do pracy.
Każdy kto nas widział po prostu zazdrościł nam tego szczęścia jakie posiadaliśmy, zazdrościli nam że w tak młodym wieku my mamy praktycznie wszystko. Byłam najszczęśliwsza pod słońcem, ludzie pytali "gdzie ja go znalazłam??? takiego fajnego chłopaka".
Zaufaliśmy mu wszyscy w 100%, nie miałam nawet chwili zawahania, oślepił nas... Po weselu była ta nasza pamiętna podróż poślubna, której nie zapomnę do końca życia, (opisałam ją wyżej). Obecnie minął już miesiąc, nie wiem kiedy to zleciało. Gdy mi się do tego przyznał w Tunezji świat mi się zawalił, strasznie go pobiłam, wyzywałam, rodzice kazali mi od razu brać rozwód, to było takie straszne tym bardziej że kontaktowaliśmy się tylko przez tel, oni nie wiedzieli co się z nami dzieje, kazali nam przebukować bilety i wracać jak najszybciej, tak też zrobiliśmy. Na lotnisku były jeszcze komplikacje, nie chcieli mnie przepuścić przez bramki, nie miałam jakiejść tam karteczki w końcu celnik się zlitował. Ta dziw... na lotnisku udawała że nic się nie stało, śmiała się ciągle w końcu tego nie wytrzymałam i z całej siły uderzyłam ją przy wszystkich...
W samolocie siedziałam z nim, nic mnie już nie obchodziło, były straszne turbulencje modliłam się żebysmy wylądowali szczęśliwie, bo tego już rodzice by nie wytrzymali... gdy wylądowaliśmy od razu wzięliśmy z bratem swoje walizki, tata już na nas czekał, cieszyłam się że w końcu jestem bezpieczna.
Po drodze milion telefonów on niego, sms-ów, że to był najwiekszy błąd jego życia, że mam mu wybaczyć, nie widzielismy się pare dni, w końcu zlitowałam się i wróciliśmy razem do mieszkania. Często piłam, a jak piłam to ciągle były jakieś pytania, gdzie to było ile razy, jak, kiedy itd... nie chciałam tego wiedzieć ale on na wszystkie pytania mi odpowiadał, dużo wylanych łez, nieprzespanych nocy... ostatni czas był napięty, mieszkaliśmy razem, choć w innych pokojach. Ciągle zmieniałam zdanie, raz byłam "wesoła" rozmawiałam z nim normalnie raz nie mogłam na niego patrzeć. w końcu wyrzucilam go z domu, po paru dniach chciałam żeby wrócił, sama nie wiedziałam czego ja chcę! nie potrafiłam wyobrazić sobie swojego życia bez niego! Dziś byliśmy razem u jego rodziców, wszystko było w miarę ok, rozmawialam dużo z jego mamą, wszyscy są na skraju wyczerpania... nie wyobrazają nas sobie osobno, miałam dziś naprawdę dobry humor, w końcu coś musiało pęknąć... poszliśmy na balkon, i powiedzialam że zadam mu ostatnie pytanie- "czy zdradziłeś mnie w noc poślubną?" odpowiedział "nie", ja na to "a w poprawiny??" odpowiedział że coś tam było... jak o tym piszę serce wali mi jak szalone, w samochodzie przyznal mi się że zrobił to z nia w nasze poprawiny, w korytarzu przy naszej sali weselnej, gdzie każdy z gości mógł go nakryć!!!!!!!!!! Rozumiecie to?????? strzeliłam mu ostatniego liścia, oczywiście wyzwiska, kazałam mu spakować rzeczy i pare godzin temu odjechał... powiedział że się zabije, ale nie wierzę mu, godzinę temu pękłam i napisałam czy żyje odpisał że tak. To i tak jest skrót tego wszystkiego co przeżyłam... Nigdy nie przypuszczałam że życie skrzywdzi mnie aż tak dotkliwie..
Komentarz doklejony:
Jeżeli chodzi o mojego brata, oni zawsze się kłócili, ich związek był zawsze chory, nikt z rodziny jej nie akceptował, wiedzieliśmy jaka jest, no ale skoro sobie taką wybrał... ciągle się rozstawali i wracali do siebie. W Tunezji dużo rozmawialiśmy z bratem, stwierdziliśmy że to nie ma sensu, że oni nie są nas warci, ale życie potoczyło się inaczej... on też nie potrafi tego tak przekreślić, to jego pierwsza miłosc, dawno z nim nie rozmawialam, bo nie chcę się dołować tym że nadal z nią jest, bo to bardzo prawdopodobne i straszne. Wydaje mi się że mamy za dobre serca i bardzo się do nich przywiązaliśmy, nie potrafimy powiedzieć stanowczo "NIE, TO KONIEC" i tak po prostu to zakończyć.
PS my nigdy ich nie zdradziliśmy, nie wiemy jak tak można zrobić osobie, którą się kocha...
Komentarz doklejony:
Bardzo interesuje mnie Wasze zdanie, pomóżcie, nie da się tego już uratować, prawda???
Uważam, że naprawdę zasługujesz na bardziej wartościowego i bardziej godnego zaufania partnera...
Idź na studia, pożyj samodzielnie, a może wyjazd za granicę naprawdę nie byłby złym pomysłem...?
A napisałabyś coś jeszcze o Waszych wzorcach z domów rodzinnych...?
Trzymam za Ciebie mocno kciuki!!!:cacy
Komentarz doklejony:
Skojarzyła mi się taka piosenka...
http://m.youtube.com/watch?v=jycVntjVlek
Cytat
Masz dobrze myślących rodziców, którzy rozumieją, że tak fatalny start nie wróży niczego dobrego na przyszłość.
Człowiek, który dzień po ślubie (że już nie wspomnę, że również przed nim), posuwa na korytarzu inną łajzę, nie zasługuje na żadną szansę, Pauliono21. Wybacz, to zwykły s***yn i co by za bajeczkę na usprawiedliwienie nie wymyślił, jest niewart by się nad nim pochylać.
Mam córkę. Gdybym kiedykolwiek (tfu...tfu...) stanęła wraz z nią przed podobną sytuacją, włożyłabym całą siebie, żeby jak najszybciej złożyła wniosek o unieważnienie małżeństwa.
To Twoje życie, Paulino21, nie zmarnuj go sobie...
ratuj się :cacy
Cytat
Tego, to znaczy czego ?
Twojego całkowicie mylnego wyobrażenia o fajnym ślubie, mężu i szczęśliwej rodzinie? Przecież nawet tego już nie ma.
Już zabrał Ci całkiem ważny kawałek z Twojego życia, chcesz poświęcić więcej i nigdy nie być szczęśliwa? Otrząśnij się i zrozum, że wasz związek to jedna wielka fikcja.
jesli już będzie konieczność nie chodż na nie sama, prawdopodobnie będzie próbował Cię jeszcze namówić do zmiany zdania,
adwokat, pozew o rozwód, ewentualne ustalenia co do podziału majątku.
no i dowody na rozwód z orzeczeniem o winie
Dlaczego już wtedy nie zapaliła mi się czerwona lampka???
Jego siostra po 5 latach związku, zostawiła narzeczonego dla innego już z brzuchem oczywiście, z kolei miesiąc temu dowiedziałam się od "męża", że jego matka przespała się z bratem swojego męża... o jenyyy...
Jego rodzice nadal są razem, choć nie są szczęśliwi... teściowa zawsze płakała mi w rękaw, gdy mówiła o tym, poza tym dużo pije co nasila te wszystkie wspomnienia...
Ich syn dołączył do kolekcji.
Komentarz doklejony:
On nie zabrał z domu wszystkiego, pewnie planuje tu przyjechać niedługo, muszę wyjechać do rodziców
Komentarz doklejony:
http://www.youtube.com/watch?v=HiU2sp6BcnY
Właśnie dlatego, że mi o Jego wzorcach z domu rodzinnego wspomniałaś... i powaliło mnie to dodatkowo...
Z drugiej strony Ty masz zdecydowanie pozytywne wzorce, cenisz rodzinę i religię, prawda...?
Trudno mi uwierzyć, żebyś się odnalazła w świecie wartości Twojego (jeszcze) męża...
A wyjaśniłabyś jeszcze, jak wyglądała kwestia Twoich studiów...?
Paulina,
Ja jestem łagodna z natury, ale bezczelność Twojego (jeszcze) męża, Jego totalny brak zdolności do panowania nad popędem, nieakceptowalny (moim zdaniem) u partnera życiowego system wartości (seks na pierwszym miejscu???), przeraził mnie.
Nie wierzę, żeby facet, który tak się zachował już teraz, potrafił dać Ci wsparcie w okresie ciąży, wychowania dziecka, jakichkolwiek kłopotów zdrowotnych... czy żeby wykazał zaangażowanie w rozwiązywanie nieuniknionych konfliktów w związku...
Hurricane chyba słusznie sugeruje - nie spotykaj się z Nim, w razie czego spotykaj się w towarzystwie, nie pozwalaj na bliskość fizyczną i szantaż emocjonalny.
Zajmij się sobą - studia, praca, szkolenia, wyjazdy, itp...
Korzystaj z życia
Pewnie może być ciężko...
Bardzo Cię proszę!!!
Trzymam za Ciebie mocno kciuki!!! :cacy
Cytat
czyje jest mieszkanie? pisałaś że kupili je Twoi rodzice,
jeśli Twoje, spakuj jego rzeczy, ustal termin kiedy może po nie przyjechać, zmień zamki w drzwiach, niech ktoś z Tobą będzie jak on przyjedzie i mu wszystko wydaj...
drastycznie, ale czasem najlepsze są szybkie cięcia, już Ci dość zafudnował atrakcji
Marta74 - no właśnie dobrze ujęte - BEZCZELNOŚĆ - aż ręce opadają
Cytat
i taką piosenkę z dedykacją...
http://www.tekstowo.pl/piosenka,billy...dding.html
W warstwie muzycznej... to może nie dla Twojego pokolenia, ale zerknij na tłumaczenie tekstu... i zacznij od nowa...
On pisze do mnie " co u mnie słychać?"...
Myślicie, że nie zdaje sobie sprawy z tego co zrobił?
Czy udaje że nic się nie stało i chce przejść do "normalności"
Komentarz doklejony:
Marta74, rzeczywiście to jest dobry dzień, by zacząć od nowa, ale o kolejnym białym ślubie nawet nie myślę
Będę potrafiła zaufać kolejnemu mężczyźnie?
Komentarz doklejony:
Nie mówię, że teraz ale kiedyś kiedyś
Cytat
Bez problemu go wymeldujesz, motywując wskazaniem innego miejsca zamieszkania. Wiem, bo przerabiałam swego czasu.
Skup się na sobie, nie odbieraj jego telefonów, może poproś, żeby choć na chwilę ktoś z Tobą zamieszkał lub przenieś się, jeśli to możliwe do rodziców.
W każdym razie nie bądź sama ze swoimi myślami i zajmuj czymś (czymkolwiek innym) głowę.
Ja w tamtym okresie wielokrotnie przekopywałam ogródek, żeby tylko w wolnych chwilach mniej myśleć. Niektóre rośliny tego jednak nie wytrzymały
pisze bo jak pisałam, chce jakoś na Ciebie wpłynąć, nie odpisuj, nie odbieraj telefonów, zadecydowałaś, że chcesz to skończysz, musisz być konsekwentna, do łajzy dotarło, że to koniec (być może) to się będzie teraz gimnastykował, żebyś zdanie zmieniła.
zdał sobie sprawę z tego że wszystko się sypnęło, czy z tego co zrobił Tobie? nie sądzę
do normalności to przejść możesz Ty ale za jakiś czas jak to odchorujesz, z nim normalności już nie odzyskasz raczej
czy zaufasz? ważne by grzechów łajzy nie przelewać na cała męską populację, ale fakt tej zarazy jest dużo
będzie dobrze, trzymaj się
zniszczy cię to jak ci poprwi zdradę za jakiś czas, a ty bedziesz mieć już z nim dziecko, bedziesz sobie wyrzucać ze nie pogoniłaś go...
Ja byłem szaleńczo zakochany w żonie , miałem milion/miliard może i naet okazji żeby zdradzić a tego nie zrobiłem....
Z dr strony jak zakończysdz ten związek i pogonisz gościa pustka w sercu, ale bedziesz silniejsza, madrzejsza inna, bedziesz mogła zacząc od nowa z kimś innym, lepszym może bardziej wartościowym dziękująć bogu ze ta zdrada miała miejsce...
więc...
ja bedąc w twojej sytuacji chyba nie wachał bym się i wywalił bym zone na zbity...
ale niestety 14 lat razem, syn, bagaż doświadczeń i wspólnych problemów skłoniło mnie do próby zrozumienia co się wydarzyło (zdrada), i co może się jeszcze wydarzyć w naszym związku pozytywnego jeśli się uda to poskładać...
cieszę się, że wszyscy mi doradzacie, ale każdy z Was wie jak to jest, kiedy trzeba wybrać- czy to koniec, czy może będzie jeszcze dobrze.
ciężko jest.
Komentarz doklejony:
tak sobie myślę, może gdybym znalazła sobie jakiegoś pocieszyciela, pewnie byłoby mi lepiej. Szybciej bym zapomniała o tym bagnie...
Z drugiej strony, ładować się komuś do łóżka z rozpaczy- głupota.
nie wiem co myśleć
Komentarz doklejony:
Niech zobaczy że sobie świetnie bez niego radzisz :cacy
Cytat
1234554321 - dokładnie tak, to do niczego nie prowadzi i niczego nie rzowiązuje, chyba, ze chcesz stracić szacunek do siebie.
a pokazać mu, że sobie świetnie dajesz radę można bez "tego"
no i nie mówię juz o szacunku do tego kogoś kto tym KLINEM miałby zostać !
Cytat
nie to nie jest dobry sposób, nie zmniejszy to bólu a jedynie niesmak pozostanie...zakończ sprawę w sposób jaki uważasz za stosowne i wtedy przemyśl temat "pocieszyciela" zobaczysz że zupełnie inaczej podejdziesz do tematu...
W sytuacji takiego paskudnego kryzysu, zrujnowania Twojej dotychczasowej wizji świata i planów życiowych poszukiwanie pocieszenia, towarzystwa, wsparcia ze strony życzliwych ludzi, to moim zdaniem świetny pomysł.
Ale naprawdę nie próbuj szukać przygodnego seksu...
Z tego, co piszą Ci, którzy tego spróbowali... to nie pomaga... a może pozostawić bardzo nieprzyjemne wspomnienia...
Nie działaj szybko i pochopnie... nawet jeśli z natury dynamiczna z Ciebie dziewczyna
Z tego, co pisałaś, możesz liczyć na wsparcie otoczenia, więc spotykaj się z rodzicami, rodzeństwem, przyjaciółmi...
Spróbuj znaleźć osoby, którym możesz szczerze opowiedzieć, co czujesz...
Jakie paskudne emocje Tobą targają...
Możesz to opisywać na forum, możesz znaleźć konkretną osobę, która wysłucha i okaże zrozumienie, możesz pisać sama dla siebie (ostatnio znalazłam moje zapiski z ubiegłego roku).
Z mojego doświadczenia opowiadanie o tym, co się wydarzyło i co się z Tobą dzieje, może pozwolić Ci na uporządkowanie myśli, wyrażenie tych emocji i... dzięki temu jest szansa, że poczujesz się lepiej...
Chociaż dołki najpewniej będą wracały...
Trzymaj się, Paulina!!! :cacy
Niezwykle trudne będzie dalsze funkcjonowanie w tym czworokącie.
Zrobisz jak uważasz- rozważ tylko taką opcję, że Twój mąż zabiega teraz o Ciebie w obawie o utratę dóbr materialnych i wielce wygodnego życia. Z opisu wynika że na niczym więcej mu nie zależy , a już najmniej na Twoim dobrym samopoczuciu.
Rozmowa z obcym mężczyzną pomogła mi, jednak po 3 dniach wróciła tęsknota do męża i jakieś odepchnięcie mnie od nowo poznanego mężczyzny.. cholera! ja go chyba nadal kocham, dlaczego rozmawiam z innym??? naszły mnie wyrzuty sumienia!
Doszłam do wniosku, że nie jestem jeszcze gotowa na nowe znajomości..
Powoli dociera do mnie, że z jego strony to nie była miłość, choć ciągle pisze ze mnie kocha i tęskni, że nie da mi spokoju.. zastanawiam się, czy on przypadkiem nie ma jakiegoś poważnego problemu z głową..?
Może powinien się leczyć? Boję się trochę, że rzeczywiście może stać się jakimś zagrożeniem dla mnie i całej mojej rodziny..
Obecnie wyjechał za granicę na 2 tyg, napisałam mu wcześniej ze to definitywny koniec.
CHCĘ BYĆ KONSEKWENTNA! muszę taka być...
Bardzo ciekawa jestem tego, czy po powrocie nadal będzie o mnie walczył, czy tylko tak udaje.. może to tylko takie gierki?
Wydaje mi się, że to niestety absolutnie typowe, że masz poczucie, że Go mimo wszystko kochasz...
Mam poczucie, że On jest dla Ciebie po prostu niebezpieczny...
Mam nadzieję, że nie stanowi fizycznego zagrożenia, ale wydaje się być w każdym razie niebezpieczny dla Twoich emocji... i dla Twojej przyszłości...
Z tego, co o Nim napisałaś... absolutnie nie potrafił zachować się odpowiedzialnie, ma bardzo złe wzorce z domu rodzinnego - trudno mi uwierzyć, że nagle zmieniłby swoją postawę i dlatego obawiam się, że jeśli się z Nim nie rozstaniesz, to będziesz jeszcze bardziej cierpiała...
Zadbaj o swoją przyszłość, Paulina!!! :cacy
Zasługujesz na kogoś wartościowego, kto będzie dla Ciebie dobry!!!
Trzymam kciuki!!!
Cytat
Paulina, no co Ty ? Każdego poznanego mężczyznę który z Tobą porozmawia i jest miły,Ty rozpatrujesz jako potencjalnego partnera?
Cytat
no proszę Cię, porozmawiałaś i tyle. Jedyny kontakt jaki mieliście to kontakt wzrokowy. To nie wymaga zabezpieczeń ani wyrzutów sumienia.
Cytat
nie szukaj usprawiedliwień dla niego, a analizę jego psychiki pozostaw specjalistom.
Cytat
Pewnie że będzie walczył, bo istnieje obawa , że wygodne, dostatnie życie przejdzie mu koło noska.
Ta gra się nazywa- Tak się koło Ciebie zakręcę my love, że i tak mi wybaczysz, bo lubię dostatnie życie wiec przez chwile porobię z siebie pajaca.
nie zdajesz sobie sprawy...
WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE CI ŻYCZĘ BO ZASŁUGUJESZ, NAPRAWDĘ...Nie daj się !
DZIEKI...
Dziś zamierzam wcale się z nim nie kontaktować, choć dla mnie to prawdziwa udręka... próbowałam już, ale się nie udawało.
Chyba się nad nim lituję, pisze też że nigdy sobie tego nie wybaczy, że (popsuł) nam tak wspaniałe życie.
Paulinko takich słów nie używamy, nawet oddzielonych spacjami (zamieniłem na coś bardziej stosownego) - Betrayed40
Komentarz doklejony:
jasne... wlasnie się nad tym zastanawiałam ;]
Cytat
Grunt się pod nogami pali, to co ma Ci napisać
Paulina21, powzięłaś jakieś decyzje czy tylko bierzesz go na przetrzymanie?
Dziś sprawdziłam jego bilingi, serce waliło mi jakbym dopiero dowiedziała się o jego romansie.
Teraz już jestem spokojna.
Usunęłam wszystkie jego zdjęcia- robię postępy ;]
Powoli usuwam go też z mojej głowy, choć pewnie będzie w niej siedział jeszcze przez długi czas.
Wszyscy widzimy w nim już tylko wroga..
Chcę unieważnienia związku małżeńskiego.
Komentarz doklejony:
Tylko nie wiem jak to się wszystko odbywa, może jest ktoś, kto ma to za sobą?
Słyszałam, że trwa to bardzo długo
Cytat
cytat z:
http://parenting.pl/portal/uniewaznie...malzenstwa
Poczytaj:
http://www.pulawymbr.parafia.info.pl/...in&what=56
http://polowki.pl/prawo-i-finanse/wni...o-napisac/
Cytat
- Rzeczywiście, jest to trudne do udowodnienia, ale spotkałem się z przypadkami, że ludzie przed małżeństwem zwierzali się innym z takich zamiarów. Czasami dowód jest wprost. Na przykład ktoś idąc do ołtarza cały czas utrzymuje znajomość z kochanką lub kochankiem. To jednoznaczne z tym, że taki człowiek nie ma zamiaru być wiernym współmałżonkowi.
cytat z:
http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/.../145374748
Jest tego sporo w sieci.
mam też sms-y tej kur... do jej przyjaciółki, która jest jednocześnie dziewczyną mojego drugiego brata ;D w których dziw... chwaliła się, jak to było cudownie z moim jeszcze "mężem".
On narazie twierdzi, ze nie będzie robił mi pod górę z rozwodem, czy uważacie że zmieni zdanie???
Nie mam pojęcia, jak zachowa się Twój (jeszcze) mąż... ale chyba nie możesz być pewna, że dotrzymuje danego słowa i nigdy nie kłamie...
Na wszelki wypadek dobrze zabezpiecz wszelkie dowody, jakie masz!!!
Trzymaj się, dziewczyno!!!