

| Veles72 | 15. Styczeń |
| Mocia007 | 15. Styczeń |
| adik84tychy | 15. Styczeń |
| damian | 15. Styczeń |
| opolanka32 | 15. Styczeń |
JamesTon | ![]() |
Landexpzglosy | 00:55:03 |
PS | 08:54:02 |
Anetastp | 09:22:26 |
Julianaempat... | 09:26:30 |

Sama nie wiem co tutaj robię. Chyba po prostu chce to zrzucić ze swojego serca w cyberprzestrzeń licząc, że będzie mi nieco lżej.
7 lat naprawdę (dla mnie) fajnego związku: namiętnego, pełnego rozmów, podróży, zabawy. Też trudnych chwil, które przechodziliśmy razem. Ślub jak z bajki: w ogrodzie z 200 białymi mieczykami i płatkami róż.
2 miesiące później mąż odsunał się ode mnie. Nie chciał rozmawiać ani iść na terapię. Po kolejnych 2 miesiącach znalazłam w jego komputerze mnóstwo zdjęc jakieś kobiety, też zdjęć zrobionych jego komórką, kiedy ja byłam na szkoleniu. Wyparł się tej znajomości. Wyrzuciłam go z domu. Potem chciałam żebyśmy jeszcze podjęli próbę ratowania związku. On nie chciał, mówiąc, że jego uczucia do mnie się zmieniły. Po następnych dwóch miesiącach zadzwonił. Płacząc prosił o wybaczenie. Okazało się, że przez ten czas był z nią. Tłumaczył się tym, że myślał, że dopiero teraz odnalazł miłość swojego życia... Ale że to była pomyłka, bo jednak to ja jestem tą miłością.
(...)
Poszliśmy na terapię małżeńską. Teraz on chodzi tylko na indywidualną. Próbujemy. Od jego powrotu minęło 6 miesięcy. Nie jest różowo. Jest dużo napięcia, jest brak zaufania z mojej strony a z jego dużo jakieś irytacji. To co mnie teraz boli, to, że unika seksu. Ze mną. A jednocześnie wiem że się masturbuje. Próbowałam o tym z nim rozmawiać, ale nic z tych rozmów nie wynika. Powiedział, że on czuje jakby po tym kryzysie dam był w depresji, że rozmawia o tym na terapii, i że to na pewno się z czasem zmieni.
Może to dziwne że tak się na tym skupiam, ale wierze, że o kondycji związku właśnie świadczy seks. Czuje się odrzucona i po tym wszystkim obniżyło się jeszcze moje poczucie własnej wartości. Czasami już nie mam siły aby wierzyć dalej w ten związek, w tą miłość..
Może po tych 7 latach coś sie w was wypaliło , a ślub braliście z rozpędu?
Daj sobie czas na przemyślenie, na uczciwe za i przeciw. czy jestes w stanie wytrzymać takie stany męża, czy jesteś w stanie żyć dalej wiedząc już , że mąż potrafi zdradzić. Nie macie dzieci , może teraz będzie łatwiej sie rozstać.
Może daj wam jakiś limit czasu w którym zadecydujesz opierając sie przede wszystkim na własnych uczuciach i analizie zachowania męża. I wtedy podejmij decyzję.
Sprawdź może czy aby na pewno on chodzi na tą terapię.
Nie podoba mi siÄ™ tutaj brak zainteresowania sex-em z tobÄ…!.
U mężczyzn czasami nie potrzeba nawet uczucia żeby mieć ochotę, a próbowałaś jakieś przebieranki żeby go podniecić?
Może jakaś seksowna bielizna?
Może w innym miejscu byś go podnieciła. (łazienka, samochód itp.)
Dziwne!!
Chce ratować, chodzi na terapię (sam) a w domu zero pociągu do Ciebie.
Oj miej się na baczności bo coś tutaj nie gra.
Kochać kogoś i nie mieć do niego pociągu?
Próbuj wszystkiego i odpuść w ustalonym dla siebie czasie.
Ale obawiam się że on po prostu Ciebie już nie kocha.!
Mąż z całą pewnością cię nie kocha i jeśli jesteś mądrą osobą, to powinnaś postąpić tak, jak postąpiła tamta panna- wystąp o unieważnienie tego małżeństwa, nie tylko o rozwód, lecz własnie o unieważnienie. Niczego nie ratuj, bo tu niczego nie ma- jakim więc cudem miałabyś uratować coś, czego nie ma? Unieś się honorem i nie czekaj na mannę z nieba, bo potem, nie daj Boże, zajdziesz w ciążę i dopiero wtedy zacznie się dla ciebie gehenna.
Wycofaj się z tego smutnego małżeństwa.
Wiem, że to on ją zostawił, bo potem jak pisała do niego maile czy smsy to wszystko mi pokazywał. Ona tutaj też jest ofiarą. Uwierzyła w tą miłość. Na terapie też sądzę, że chodzi bo co jakiś czas dzieli się tym co dzieje się na terapii, co terapeutka powiedziała, nawet jeśli to nie są dobre rzeczy o nim.
A do seksu zachęcałam go różnymi sposobami. Seksowne koszulki- były. Dotykanie. Seksowne zdjęcia i smsy. Zrobiłam mu oral w kinie myśląc, że to trochę go przełamie. Nic nie działa. Myśle, że to n ie chodzi nawet o nią tylko o ślub. To ślub zmienił jego postawę do mnie o 180 stopni.
Daję sobie czas do końca sierpnia. Za dwa tygodnie mąż chce zabrać mnie na wakacje - niespodziankę na prawie miesiąc czasu. To chyba będzie taki test..
Dobrze robisz- daj sobie czas do końca sierpnia- potem nie będziesz wyrzucała sobie pasywności albo zamykania się na problem. Jeśli masz do czynienia z facetem, który ma takie zaburzenie, to wasze małżeństwo i tak się nie utrzyma- musisz być tego świadoma i nauczyć się tego, że jego problemy nie mają nic wspólnego z tobą ani z jakąkolwiek inna kobietą, no nie odbieraj tego osobiście, bo nie ty jesteś problemem- ten facet ma poważny problem. On nie nadaje się do zamkniętego związku, bo w jego pojęciu on się dusi. Ten facet kocha cię, ale problemy, jakie ze sobą ma są od niego silniejsze- mało prawdopdobne, by udało mu sie to opanować, na dodatek opanować na stałe. Będziesz żyła z tym człowiekiem w wiecznym strachu, że znowu coś go sieknie i nigdy nie będziesz pewna jutra. Współczuję ci. Poczytaj sobie o tym zaburzeniu- lepiej zniesiesz jego ucieczkę, bo nie będziesz odbierała jego odejścia osobiście. Powodzenia.