| Rycho500 | 20. Lipiec |
| gabi11 | 20. Lipiec |
| Lenka69 | 20. Lipiec |
| anuska | 20. Lipiec |
| dodera1 | 20. Lipiec |
#
poczciwy | 01:43:02 |
jacksparrow | 03:44:33 |
Julianaempat... | 07:56:32 |
NieOddycham | 20:22:35 |
marta1989 | 21:15:21 |
PRZESŁUCHANIE
Jest 1-szy grudnia 1975,jako kierowca serwisu gwarancyjnego musiałem wyjechać na trzy tygodnie wróciłem 20 grudnia.Żona jakoś inaczej przywitała mnie ze łzami w oczach.10-tego września 1976 urodził się nasz syn.W tym czsie miałem jeczcze kolegę z dzieciństwa który na motorze często mnie odwiedzał.Jeszcze niczego nie podejrzewając spytałem czy tutaj był.Żona stwierdziła że nie.
Było to dziwne bo mieliśmy wspólne interesy.Lubię robić zdjęcia i po latach chyba 25-ciu (2001rok) znalazłem i porównałem profile mojego syna i kolegi,wydały się bardzo podobne.Rozmowa z żoną niczego nie wyjaśniła więc poszedłem zrobić badania wynik: Oligospermia r11; 1,2 mln/ml.
Nie miałem wątpliwości Syn nie jest mój,ale darzyłem kelegę wielkim szacunkiem wiec pozostałem dalej mężem i ojcem.
Nieco wcześniej.
W 1977 roku kupiłem dom w pobliskiej wiosce.Sprzedający już za pierszym spotkaniem wykazał zainteresowanie moją żoną.Dom kupiłem i zamieszkaliśmy tam z żoną i synkiem,obok sąsiad który nas często odwiedzał.Po kilku miesiącach żona stwierdziła że On jej powiedział iż miałem Romans z jego 15-to letnią córką i powinni się zemścić.Fakt że jego córka była we mnie
nieprzytomnie zakochana.Ale nawet do do głowy mi nie przyszło żeby itd...
Teraz już miałem wiele podejrzeń.Co kilka dni temu się potwierdziło.
PIERWSZA ZDRADA (tak myślałem wtedy) była zima kolega przyjechał zepsutą Wwą
po naprawieni odwiozłem go i po czterech grzieś godzinach wróciłem.Żona podobnie jak kiedyś rzuciła mi się na szyję i miała łzy jak gdybym ją ocalił z jakiegoś koszmaru.Pytałem czy On tu był. Zaprzeczyła jak zwykle.Ale cichą pewność już miałem.Coś się wydarzyło.
DRUGA ZDRADA Dalej jeszcze jeźdiłem po kilka dni na trasie.Samochodu tej nocy nie miałem na podwórku.Więc było jasne nie ma mnie w domu.2-ga w nocy słyszę pukanie do okna.
Zapaliłem światło i tym go spłoszyłem.Teraz (dziś) wiem że otwierała mu po ciemku.
1982 rok żona po powrocie od lekarza oświadczyła że miała ciążę pozamaciczną i ją od razu usunięto.Teraz już byłem pewien.1985 rok sprzedałem dom i zamieszkaliśmy w dużym mieście.
Właśnie po badaniach w 2001 roku miałem coraz więcej informacji na jej temat.
Przygotowywałem się do trudnej rozmowy bardzo precyzyjnie (Hołysta cztałem dwa razy).
Kilka dni temu na nieczynnej lini telefonicznej założyłem wysokiej jakości mikrofon i podłaczyłem do komputera monitor wyłączyłem i poszliśmy do sypialni.
Tam rozpocząłem przygotowaną rozmowę żona w pułapce przyznała się jeszcze do wielu innych stosunków,W nagrodę dałem jej ten mikrofon i oświadczyłem że dam jej jedną kopię z przesłuchania.
P.S. Miała rzekomy powód
Miała okazję
Może potrzebę
Kochani Czytelnicy
Co powinienem zrobić?
Andrzej
1) Kobieta zdradzała Cię przez całe lata. Z niejednym.
2) Wychowywałeś dzięki niej nie swojego syna - łożyłeś pieniądze, traciłeś zdrowie.
3) Skazała Cię na trwający przez całe lata festiwal niepewności, spekulacji i domysłów. Domyślam się, że robiło Ci to na psychice.
Teraz musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czego chcesz dalej. Bo opcje masz trzy:
1) Wybaczasz całkowicie i nigdy nie wracasz do sprawy. Ciężka opcja bo tak naprawdę przez tyle lat to jednak nie zapomniałeś o niczym.
2) Zostajesz z nią i pogrążasz się w kłótniach i wypominaniu. Możesz czerpać z tego nawet jakąś satysfakcję ale chyba prędzej zgorzkniejsz i upadniesz totalnie
3) Rozwodzisz się i zaczynasz nowe życie bez niej. Ciężki krok i wielka niewiadoma.
Sam musisz zadecydować czego chcesz i jak to rozwiązać. Szczerze współczuję, bo kobieta zatruła sporą wiele lat twojego życia.
Wychowywanie nieswojego dziecka, w zupełnej niewiedzy o tym fakcie, to prawie zbrodnia dokonana na tobie przez najbliższych ci ludzi; żonę i "kolegę". Co nie zmniejsza faktu, że dziecko niczemu niewinne, nie powinno cierpieć. Tylko że ono teraz dzieckiem to już chyba nie jest, i ma podstawowe prawo każdego wolnego człowieka; wiedzieć, kto jest jego biologicznym ojcem!
Co do żony..... nie wypowiem się, bo musiałabym użyć słów niecenzuralnych, a nie chcę.
Pytasz, co powinieneś zrobić.... Ktoś ci ma na to pytanie odpowiedzieć, wziąść odpowiedzialność za twoje zycie? Ty na drugie imię powinieneś mieć NIEZDECYDOWANY.
Jedyne co mi przyszło teraz do głowy, to fakt, że twoja zona jest już zapewne w takim wieku, że trochę jej "apetyt na życie" przygasł i może będziecie sobie dalej zyli i na spacerki chodzili łapaka w łapkę. Co nie zmienia faktu, że na własne życzenie przeżyłeś życie w kłamstwie, matatwie i łajdactwie. Dorobiłeś się nieswojego syna i dylematu na starość; CO MAM ZROBIĆ?
Więc jednak czujesz, ze chyba nie o to ci w życiu chodziło. Teraz tylko od ciebie zależy, jak będziesz zył dalej. Na pocieszenie powiem, ze na odzyskiwanie spokoju, równowagi szacunku do siebie w zyciu nigdy nie jest za późno. Choćby, żeby przez chwilę zobaczyć, jak to jest....
Więc jeśli masz cos więcej do powiedzenia, to napisz to do wiadomości wszystkich, którzy głowili się jak ci pomóc.
Cytat
Z czym?
Z nagraniem?
Z żoną?
Z sobą?
Z kolegą z dzieciństwa?
...
Cytat
Co powinienem zrobić?
Andrzej
W Twoim wieku?! Nie rób nic. Cokolwiek teraz byś zrobił - będzie głupie. Syna ma się nie przez geny, ale przez wychowanie. Jedź na ryby, zacznij cieszyć się życiem. Już nic nie zmienisz z tego co było, a zemsta... nie poczujesz się wcale lepiej.
Robiła Cie w rogi z każdym kto się skusił, bez mrugnięcia okiem.
Wychowywałeś nie swoje dziecko co już samo w sobie jest niezłym chamstwem.
Kolejna sprawa, albo jest tępa jak stuleni topór, albo Twoje zdrowie i życie ma w du..., robiąc to z różnymi bez zabezpieczenia narażała Ciebie na różne choroby do śmiertelnych włącznie.
Osobiście masz już wychowanego chłopaka, który traktuje Cię jak ojca, a poza tym drogę wolna, rozwód z orzeczeniem o jej winie i droga wolna. możesz spokojnie zażywać drugiej młodości
Albo Ci to zwisa , albo sobie jakies jaja robisz
Mam wrazęnie że to jakiś żart
Co mamy glosowanie zrobić ? Czy masz odejść czy zostać ??
Deczyje podjąc musisz sam ...
Przeczytaj jeszcze raz uważnie,to co napisałeś, tam jest odpowiedź na twoje do nas pytanie.
Masz doświadczenie życiowe dwa razy większe od nas, masz sytuację życiową ustabilizowaną, możesz mieć fajną "jesień życia".
Ty sam musisz sobie odpowiedzieć, czy chcesz ją spędzić sam, bez żony i tego gniewu, co zżera cię od tylu lat. Czy jednak siła przyzwyczajenia (i być może miłości) do twojej żony jest na tyle duża,że nie masz odwagi podjąć radykalnych cięć?
Nie odeszłeś od żony wtedy (w 2001r.), gdy dowiedziałeś się że wychowałeś nieswojego syna. On już był przecież dorosłym facetem.
Coś cię powstrzymało przed rozejściem się i rozwodem.
Nie jestem mężczyzną,ale wydaje mi się, ze taki cios potrafią przeboleć tylko nieliczni, a ilu potrafi przebaczyć?
Ty nie przebaczyłeś ani wtedy, ani dzisiaj. Męczysz siebie, otoczenie pewno również, bo trzeba dać upust tej złości, co trawi cie tyle lat...