

Anetastp | 00:23:33 |
heniek | 02:52:47 |
Julianaempat... | 04:52:33 |
soighlah | 06:28:14 |
Edek_2 | 06:57:38 |

Muszę napisać,bo oszaleję...za dwa tygodnie mija 25 lat,jak jesteśmy razem...było różnie,lepiej i gorzej,ale tego,co dziś ,,odkryłam"nie mogę zrozumieć...Przez tydzień -ten ostatni,mieliśmy ciche dni...w taki czas nie kocham się z męzem -taka zasada...może wyda się głupia,ale tak mam...był żal,wzajemne oskarżania,ale nic nowego...tak bywa po 25 latach.Zostałam w domu sama,mąż pojechał do sadu...zostawił komórkę w spodniach,dzwoniła i dzwoniła,a że wydawało mi się nie mamy tajemnic przed sobą,chciałam odebrać...szarpnęłam,syn dzwonił...tylko ,że przy okazji wypadła kartka,złożona,zielona...otworzyłam,przecież zawsze tak robiliśmy...i co? trzy nu,ery telefonów,z opisem sex bomba,dobra itp...z godzinami przyjęc...Boże,ja chyba śnię!!!zadzwoniła do Dzieci,Synów to rozbawiło-Mamo,kiedy ojciec miałby tam iść?Córka-płacz,wspólny ze mną...to dorośli ludzie,mają swoje Rodziny...Wiecie,jak się tłumaczy?że to ja jestem jego miłością,że tylko spisał,że nigdzie nie był...czyli standard...i co?niedobrze mi,telepie mną,jak nie wiem co...czuję się stara,mam 46 lat,sponiewierana,brzydka,gruba!!!Ku...żyć mi się nie chce...przepraszamze zawracam Wam głowę,ale ja po prostu wariuję...
jeśli Cię zdradził to widocznie jego przysięga była dla niego niczym....
Wiesz dla Ciebie teraz najważniejsze jest to abyś znała prawdę.........użyłabym wszelkich metod aby maż powiedział prawdę. Potem tylko Ty zadecydujesz co z tym zrobisz.
Trzymaj siÄ™ .. buziaki
Ja wiem że każdy odbiera to inaczej, ale masz przynajmniej o tyle szczęścia w nieszczęściu, że to dziwki, a więc jeśli nawet coś było, to tylko fizyczność, żadnego romansu.
Całość jednak niezależnie od tego czy coś było czy nie, to dla Was obojga, dzwonek alarmowy. Staż macie długi, ale tydzień cichych dni to niezła porażka, a idę o zakład, że poszło o jakąś pierdołę, bo przecież nie o tą kartkę
Może zamiast robić ciche dni, zacznijcie ze sobą rozmawiać, o problemach, o powodach awantur, o potrzebach, może w wasze małżeństwo wkradła się już rutyna i potrzebujecie co nieco przewietrzyć aby odświeżyć związek.
Pozdrawiam
Seks po dobrej kłótni jest naprawdę całkiem niezły
A tak wracając do tematu, to dość niepokojące jest to co napisałaś pod koniec, bo jeśli nie jest to jakieś przejęzyczenie i napisałaś to szczerze, to zaczynam się zastanawiać, czy większym "problemem" dla Waszego związku nie jesteś Ty, a nie Twój mąż.
No cóż- może lepszy taki chłop niż żaden? Ona przez ten syndrom tak myśli. Tu nic nie pomoże, żadne rady, żadne tłumaczenia- przecież widać, że Urszulka cieszy się z tej wycieczki, jakby ktoś posadził ją na sto koni.
To bez sensu.
A póki co ruchaczem bym go nie nazywał, nic mu nie zostało udowodnione.
Małżeństwo leży wieczorem i mąż chce trochę pobaraszkować,jednak 5letni syn przyszedł i położył się w nogach łózka, co trochę zniweczyło plany. Facet chce coś się napić i i aby wstać musi żonę przekroczyć i co nad nią się pochyli ,ona go odpycha z odpowiednim komentarzem. w końcu udało mu się wyjść z łóżka, idzie do lodówki a tam pustki ,tylko szampan stoi. więc niewiele myśląc,otwiera. W pokoju słychać huk. o matko boska, krzyczy żona ,co się stało? na to mały ze stoickim spokojem odpowiada- Widzisz, nie chciałaś mu dać doopy, to sobie biedak w łeb strzelił