Anetastp | 00:41:34 |
heniek | 03:10:48 |
Julianaempat... | 05:10:34 |
soighlah | 06:46:15 |
Edek_2 | 07:15:39 |

Witam po raz pierwszy.
Od pewnego czsu śledzę forum, ale dopiero teraz zdecydowałam się napisać o moich przeżyciach.
przez 11 lat byłam szczęśliwa w małżeństwie bardzo zgodnym, poukładanym, pełnym szacunku i miłości, oddania. Tak mi się zdawało. 7 lutego mój mąż płacząc powiedział mi że kocha "zuzę", koleżankę z pracy z którą poznali się 3 lata temu. ona pracuje w tej samej firme ale w innej miejscowości, więc ich kontakt początkowo był przez maile służbowe, potem doszedł skype (mąż zakupił kamerkę dla pogłębienia relacji, mimo iż wcześniej nawet nie chciał mieć żadnego konta na skypie bo jest samotnikiem z natury) częste telefony, w listopadzie zabrał mnie do niej jako do swojej koleżanki z pracy z którą fajnie mu się gada. poznałam ją nic wcześniej nie podejrzewjąc. dodam że byłam w ciąży. pierwsza ciąża po 11 latach małżeństwa do której ciężko mi było się przekonać. nie chciałam dzieci, bo byłam zmęczona nadodpowiedzialnością za moich rodziców (alkohol). od momentu spotkania w jej mieszkaniu oni uznali to za moją aprobatę i nie kryli się w częstotliwości swoich rozmów na skypie. interweniowałam wielokrotnie że mi się to nie podoba. ona jak sama siebie określiła zatwardziała singielka z 8 letnim synem, rzekomo wyprana emocjonalnie nie szukająca facetów zabrała się za żonatego któremu lada moment urodzi się wyczekane dziecko (on bardzo chciał). przyznał mi się że ją kocha miesiąc przed urodzeniem naszej córki. powiedział że nigdy mnie tak nie kochał jak ją. kazałam natychmiast zerwać z nią kontakt i zadzwoniłam do niej w kulturalny sposób dając jej do zrozumienia by się odczepiła. on załamany powiedział do mnie "ona będzie cierpieć". jeszcze przedkłada jej samopoczucie nad moje. przez miesiąc rzekomo nie utzrymyali kontaktów, ale jak urodziła się córeczka znowu odnowili. jakby w ogóle nie dotarło do niego,że tym posunięciem przekreśla rodzinę, że dziecko dla niego znaczy mniej niż ona.on utrzymywał że nie chce odejść ale też swoim zachowaniem żądał aprobaty tego trójkąta zakładając że bez niego sobie nie poradzę. nie wytrzymałam i dzięki pomocy rodziców wyrzuciłam go z mojego mieskania, podałam o alimenty a on mieszka u mamusi. miał wolną rękę a do niej nie poszedł. od miesiąca chce wracać twierdząc, że zakończył tamtą relację. przerosło ich to że życie to nie bajka i czułe słówka bez pokrycia. on liczył się z tym, że jak mu nie wyjdzie to jest spalony u mnie a na dziecku mu zależy i dlatego zdał sobie sprawę że chciałby wracać a ona bała się że będzie chciał do mnie wrócić (gadałam z nią).dodam brak aprobaty ze strony jego rodziców z którymi synuś się liczy, ona ma słabą sytuację finansową, wynajmuje po znajomości małe b.skromne mieszkanie za symboliczną kwotę, a tak to by musieli wynająć większe i co ona by zrobiła jakby on od nej odszedł. Teraz mówi mi że mnie kocha (wcześniej że na swój sposób), ale to nie zmienia faktu, że nie odkochał się w tamtej. zakończyli relację ugodowo. ona dalej będzie w jego wspomnieniach jako ta cudowna, a mnie upokarzając niejednokrotnie i przed rodzicami i swoim zachowaniem wobec mne ja mam wracać w atmosferze upodlenia i w poczuciu walki z mitej tej wspaniałej z którą nie przeżył ani jednego dnia. Niby to była miłość platoniczna- ale ich smsy bardzo wylgarne świadczą że mężuś myli pojęcia. jak je przesłałam do jego mamusi miał myśli samobójcze (tak mi ostatnio powiedział) a wtedy jego reakcją wobec mnie był szantaż emocjonalny "przyjdź na mój pogrzeb" i jak ja spojrzę w oczy matce. mnie spogląda bezczelnie a szczypał się co mamusia pomyśli. oczywiście nie dałam się nabrać na to.teraz mieszkam u rodziców od 3 mcy a on przyjeżdża 2 razy w tyg na odwiedziny. bardzo mu to doskwiera. myślę że jego chęć powrou to chęć wygody, odzyskania dawnych wpływów, spokoju mamusi i codziennych kontaktów z dzieckiem. jakoś nie wierzę w jego intencję dlatego czekam na dalszy rozwój wydarzeń. myślę że czas wszystko pokaże. nie ukrywam że nie wiem za bardzo co robić. boję się przyszłości z nim i bez niego. mam malutkie dziecko.Nie umiem zapomnieć tego co mi zrobił, wybacyć. nie wiem co do niego czuję. teraz ze sobą rozmawiamy. wcześniej okazywałam mu ignorancję i wzgardę. jak pytałam go czemu mi wcześniej nie powiedział o tym, a tak to mi zmarnował życie bo muszę jego gębę oglądać gdy przyjeżdża do małej. przecież mogłam z kimś innym założyć rodzinę. ciąża przecież nie trwa dzień. oboje zajęli się tak egoistycznie sobą że w ogóle nie interesowało ich to jak kzywdzą mnie i dziecko. jego odpowiedzią było: "myślałem że mi przejdzie". jak - gadaniem na skypie?zamiast zerwać kontakt natychmiast to ty pielęgnowałeś go?- odpowiedziałam. moim błędem było to że zadecydowałam za niego by z nią zerwał kontakt, zamiast z mety go wyrzucić. podjęłam za niego decyję. ale później to naprawiłam. dałam mu wolność i zero zainteresowania z mojej strony co robi kiedy gdzie i z kim. nie chcę popełnić błędu życiowego, ale zastanawiam się czy on jest tak naiwny czy wyrachowany. Dziękuję za cierpliwość.
Komentarz doklejony:
z tym wsparciem rodziców to pewnie przesadziłam.
Ja ci radzę: nic na siłę. Daj sobie czas. Bo to co zrobił twój mąż to oblanie chyba najważniejszego egzaminu w życiu. Zachował się egoistycznie narażając ciebie na stres kiedy ty byłaś w ciąży. Pewnie nawet nie zdawał sobie sprawy, że twój organizm mógł na taką wiadomość zareagować tym, że mogłaś tę ciążę stracić. No ale skoro dla niego ważniejsze było samopoczucie kochanki...
I jeszcze jedno: nie skupiaj się na wadach kochanki. Bo to nie ona ci ślubowała, nie ona ciebie zdradziła. Nie doszukuj się w niej winy, bo nie z nią tworzysz małżeństwo. To nie ona ma odpokutować, ale twój mąż. O ile faktycznie chcesz dać mu szansę.
Nie wiem czy on przestał kochać kochankę. Nie wiem czy człowiek jest w stanie odkochać się w kimś tak szybko. To wie tylko on.
Pytałaś się go o to? Co czuje do niej teraz?
Bo jeśli coś do niej czuje to chyba znasz odpowiedź na to czy z nim być.
Wolałabym, żeby mój mąż chciał być ze mną bo mnie kocha, bo chce przejśc ze mną przez życie, a nie dlatego, że kochanka go nie chce, czy u rodziców mu źle.
Cytat
Musisz być cierpliwa, wyklaruje się; Nie w emocjach. Paskudnie, że w takim momencie Cię to spotkało;
Cytat
Nie ma znaczenia, on nie mógł zdecydować, zrobiłaś to Ty; dałaś mu wolność; Nic lepszego nie mogłaś w tej sytuacji zrobić;
Naiwny czy wyrachowany ? Sporo świadczy o dużej naiwności, ale to Ty z nim żyłaś pare ładnych lat i wiesz najlepiej;
Spokojnie- ciasteczkiem nie częstowałam jeżeli już to zimną obojętnością. mówił, że u mamusi mu wygodnie tylko jest nieszczęśliwy.(ojej. cierp ciało jakżeś chciało). Dziwi mnie że skoro dałam mu woln a rękę to powinien się ucieszyć a on lednwie psychicznie zipiał a do lali nie poszedł choć myślał o perspektywach bycia realnie z nią. wiem, że od słów do czynów jest olbrzymia przepaść. Te jego myśli samobójcze i to że mu świat runął bo go wywaliłam czego w ogóle się nie spodziewał świadczą też o tym, że w jego myśleniu to ja mu stworzyłam problem a nie on sam z udziałem lali. Ja zagrałam jak przeciwnik pozwolił. nie pozostało mi nic innego.
Dziękuję że chcieliście wyrazić swoją opinię.
A ty mu zburzyłaś tę namiętność. Miał pewnie nadzieję, że będziesz cierpliwie czekała, aż on się wybawi, aż ogień namiętności zgaśnie.
A tu zonk. Iwi okazała się inna niż sobie pomyślał.
A szantażowanie samobójstwem, to zwykły akt desperata, który nie ma pomysłu na to jak wrócić do rodzinnego gniazdka.
Iwi kochanka go nie chce, bo on jest kawał oszusta. Zdradził co prawda z nią, ale ona może sama się obawiać być zdradzoną przez niego. Taki mały chichot losu.
Daj sobie czas, nic na siłę. I tak napisał Andy: pomyśl czasem też o sobie, a nie wiecznie w myślach tylko on.
Czas na zmiany!. Może w tym momencie los daje Ci szansę na lepsze życie!. Ten twój to kurwiarz i tyle. To jest wrodzone a nie nabyte. Jesteś świetna, dobrze czytasz i rozumiesz swoje życie. Twoja postawa jest dla mnie przykładem. Trzymaj tak dalej. Dobij dziada i jego mamusię, złóż pozew z jego winy, potem alimenty i wyrównanie poziomu życia dla siebie. Jak to skończysz to zajmij się jego kochanką może tam druga połowa żyje w nieświadomości, może jej rodzina nie wie że rozbiła Ci życie. Poinformuj ich. Brawo i chylę czoła przed Tobą !
Komentarz doklejony:
Przepraszam przecież to zatwardziała singielka z dzieckiem. To nią się nie przejmuj. Rób swoje.
Najbardziej spodobało mi się to: Mam świadomość że gdybym teraz go przyjęła to ja bym straciła, nie on.
Dokładnie tak by było- on zyskiwałby na związku z tobą, ale ty byś traciła. Miałabyś faceta, który jedną nogą tkwiłby w małżeństwie, a drugą nogą badałby zielone pastwiska u zatwardziałych singielek. To dno, a nie mężczyzna do życia w rodzinie.
Nie żałuj go- niech idzie do tej baby. Ją też on będzie zdradzał- oboje są siebie warci. On ku...arz, a ona dziwa, która wchodzi w małżeństwo, na dodatek, gdy jest dziecko.
Dobrze, że sama rozgoniłas to dziadostwo, a nie czekałaś aż ten chłop łaskawie wybierze, która z was miałaby być dla niego tą podstawową kołdrą numer jeden.
Ta kochanica wygląda mi nie tylko na babę bez honoru i ambicji, ale też na wyrachowaną sukę. Zobacz jaka sprytna :
A odnośnie lali- łona go bardzo kłocha, ale jak mi powiedziała usuwa się bo nie chce walczyć z dzieckiem, ze mną by walczyła. Szlachetna. Chyba nie wie co sama mówi. Jak byłam w ciąży to właśnie to robiła.
Ona wie, co robi. Chce pokazać się twojemu mężowi, jako szlachetna i porządna kobieta, która to straciła wprawdzie głowę z tej wielkiej miłości do tego cuda- twojego męża, ale teraz, gdy jest dziecko, to ona usunie się ze względu na dziecko. Bardzo sprytne- właśnie w ten sposób rozpali tego kretyna jeszcze bardziej, bo on przestraszy się tego, że może stracić taką cudowną kobietę.
Dlatego ty jesteś ta zła (bo czegoś od niego chcesz, bo masz wymagania i jesteś krytyczna), a kochanka jest wspaniała i cudowna, i jako kobieta, i jako człowiek. Ona będzie udawała teraz porzundnom, wrażliwą, uczciwą, no taką, którą trzeba zdobywać i na nowo przekonywać do siebie. W ten sposób na dobre i skutecznie odciągnie twojego męża od ciebie. On będzie przekonany, że wziął sobie istny skarb, anioła w ludzkiej skórze, gdy tymczasem weźmie sobie wór łajna.
Strasznie głupi jest ten pacan, zadufany w sobie pusty buc.
Gdy Bóg chce ukarać człowieka, to odbiera mu rozum- więcej nie trzeba.
Życzę ci powodzenia- jesteś fantastyczną osobą.
Tylko jest też inna kwestia że skłonna jestem uwierzyć w to że zerwali kontakt, dlaczego? Otóż na logikę po co lasce z 8 letnim dzieciakiem facet który jak miał wolną rękę potrafił się tylko rozpłakać. wcale nie poszedł do niej. ja na jej miejscu odrzuciłabym tak niepewnego kolesia, który w płachcie bujany w życiu nie poznał co to jest prawdziwe życie i panicznie boi się wszelkich problemów bo ich nie miał w życiu. Mamusia go wykształciła, w domu rodzinnym miał spokój nie to co ja, a i ze mną miał bamboleo. nie wtryniałam mu się, nie kontrolowałam, byłam bardzo tolerancyjna i niestety ufna.I to jest wniosek dla mnie czy będę chciała być z facetem, który nie umie stanąć na wysokości zadania, bo trzeba go prowadzić za rączkę.
Jeżeli Was nie zanudziłam to dorzucę jeszcze jeden wniosek:
po wczorajszej z nim rozmowie iświadomiłam mu że potrzebuję czasu by nauczyć się żyć sama i już mi się udaje bo nawet mam szczęśliwe dni i jest ich coraz więcej. Powiedział że boi się że mi będzie tak lepiej bez niego. Więc potwierdziłam że to wysoce prawdopodobne, ale tym bardziej jeżeli ewentualnie miałabym go przyjąć to po tym etapie, bo wtedy już nie będzie w stanie mnie tak skrzywdzić, bo to przerabiałam i mam dystans do niego. nawet mie nie boli tak że kocha zuze, czy bedzie kochał misię, zdzisięczy petronelę bo chyba we mnie coś zgasło. Po drugie uświadomłam mu że nie ma dla mnie żadnej wartości i to drugi powód dla którego na dzień dzisiejszy nie wracam, bo do kogo? zrozumiał wreszcie że jest nikim dla mnie i się rozpłakał. wcześniej rozumiał tylko tyle że mnie skrzywdził ale myślał że dalej moje postrzeganie go nie uległo zmianie. mówił że boi się powiedzieć mi że mnie kocha nie dlatego że go zrugam tylko zabija go ta wymowna obojętna cisza z mojej strony. odpowiedziałam mu: no to teraz wiesz jak ja się czułam. Tak na prawdę dzisiaj sprecyzowałam jeden wniosek że on jest jak zgniłe jajo, którego nikt nie chce. Do niego też to chyba dochodzi. do niej nie pójdzie bo go olała- obiecywał złote góry a jak mu się tyłek zapalił za moją przyczyną to się spłoszył bidulek. u mnie startuje z pozycji jak sam się określił zera, robaka. jakby trzymał się tego że chce z nią być bez względu na wszystko to miała bym go za ch..a, ale przynajmniej obroniłby swoje ideały o które walczł wbrew wszystkiemu i wszystkim. a tak okazał się śmieciem i właśnie uważam że albo ja bym musiała się baaardzo zniżyć by z nim być albo on musiaby przejść metamorfozę jak w Potopie z Kmicica w Babinicza. Sorry że tyle ględzę ale dziękuję Wam wszystkim że to czytacie.
Widać , że mądra z Ciebie dziewczyna i jakkolwiek to się zakończy , to wyjdziesz z tego obronną ręką.
Wiecie co? Po tym doświadczeniu wiem, że gdyby nie chciał wrócić pewnie próbowaabym z czasem układać sobie z kimś życie, ale w tej sytuacji stając przed KOMFORTEM wyboru albo z nim albo nowe życie, to mam na uwadze to ,że zawsze na początku związku jest sielanka i wchodząc w nową relację nie mam żadnej gwarancji czy mi wyjdzie, a mając dziecko co jest też z róznych przyczyn nie bez znaczenia rozważam przyjęcie go ale jak go solidnie przeczołgam, bo nie chce też narażać dziecka na moje nieudane związki. zrozumiałam że nic w życiu nie jest stałego a inny facet u mojego boku nie będzie nigdy kochał tak mojej córki jak ten cymbał. jak dobrze nim pokieruję to dostenę to, czego chcę. najpierw chce czuć się szczęśliwa i wzmocniona będąc sama, bo wtedy on już nie będzie w stanie mnie tak skrzywdzić gdyż odbiorę mu tę moc sprawczą. tak jak nie da się podważyć czegoś co nie istnieje, tak nie może skrzywdzić mnie ktoś kto na mnie już nie działa. tak czytam różne historie zdradzonch i zdradzających na tym forum i zastanawia mnie jedno.otóż ktoś kto został skrzywdzony niestety sam może stać się krzywdzicielem i rozwalać innym życie. sama zastanawiałam się nad sobą. nie chciałabym burzyć innym życia, ale chyba czasem tak jest jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. i wiele osób wpada w tę pułapkę. z jednej strony jako ofiary są gloryfikowane i pocieszane a będąc po drugiej stronie lustra są niezwykle linczowane.dlatego sama jestem skłonna nie oceniać krzywdzicieli tak surowo, ale nie oznacza to że należy usprawiedliwiać ich czyny i niech sami ch nie usprawiedliwiają tylko dlatego że dają sobie takie prawo jako rekompensata za swoje krzywdy. to jest błędne myślenie.
Ja też myślę, że w twoim przypadku można rozważać opcję przyjęcia tego pacana z powrotem. Napiszę ci dlaczego, mimo wszystko, ja widzę was dość optymistycznie i chociaż zawsze jestem za odejściem od zdradzacza, to jednak tu robię wyjątek.
1. Ty jesteś bardzo mądrą kobietą i dasz sobie radę z tym dzieciuchem. Będziesz potrafiła wziąć go porządnie za łeb i przystosować do życia w rodzinie. Wydaje mi się, że przy takiej kobiecie, jak ty możliwe jest, by facet ten zmądrzał i wydoroślał. Masz wysoka samoocenę i odpowiednie podejście do życia, na dodatek, jak słusznie zauważyła Lisbet, masz poczucie humoru, co jest niezwykle cenne, bo w razie czego, będziesz potrafiła dostrzec także komiczną stronę danej sytuacji, a co za tym idzie, mniej się naprzeżywasz i nacierpisz.
2. Masz rację twierdząc, że nie wiadomo, jakim ojczymem okazałby się jakiś obcy facet- może byłby fantastyczny i idealny(mało prawdopodobne, bo znamy życie, więc raczej trzymajmy się ziemi, a nie bujajmy w obłokach), a może okazałaby się zwykłym gnojkiem, który uczepiłaby się ciebie dla wygody, a na twoje dziecko spoglądałby krzywym wzrokiem. Twój mąż, jakby na niego nie patrzył, jest jednak ojcem i z tego, co piszesz wynika, że zależy mu na dziecku. Warto więc popracowac nad tym, by oszalał na punkcie tego maleństwa, a chyba jest to możliwe w jego przypadku.
3. Musisz przeczołgać go za ryże kudły po podłodze, tak by nauczył się ciebie cenić i doceniać- nic nie może przyjść mu łatwo, więc raz podpucha, a za chwilę przykra rzeczywistość. Ty masz bardzo zdrowe podejście do związku, do życia i dlatego sprawnie pójdzie ci zastosowanie zasady, że RZĄDZI TEN, KTÓREMU ZALEŻY MNIEJ.
4. Ta baba jest bardzo kumata w te klocki i taka z niej zatwardziała singielka, jak z koziej doopy trąba. Zwyczajnie chce upolować chłopa i czy on żonaty, czy rozwiedziony albo wdowiec, to dla niej bez różnicy. To desperatka, która szuka faceta- twój mąż jest niezbyt rozgarnięty w tych sprawach, więc wydawało mu się, że spotkał istny ideał, a nie kobietę z krwi i kości. On musi więc zrozumieć, że taka, która puszcza się z zonatym i dziecku odbiera ojca jest zwykłą szmatą9 ona jest bardzo przebiegła i dlatego uderzyła w tę strunę, bo wiedziała, że zaplusuje w oczach tego chłopa). Nie ma w naszym kraju (w innych kulturach też nie) przyzwolenia na tego typu postępowanie- takie kobiety są po prostu obrzydliwe i podłe. Ludzie patrzą na takie i myslą o nich, że ustawiła się na cudzym nieszczęściu, więc cóż to musi być za babsztyl. Tak jest i nikt nie wmówi mi, że jest inaczej- znam życie. On musi pojąć, że wiążąc się z tego rodzaju kobietą bierze sobie na kark wór łajna, a to że ona jest dla niego miła i szeroko rozkłada przed nim nogi, to po prostu gra pt."usidlę cię chłopie". Żadna szanująca się kobieta nie wejdzie w układ z żonatym facetem- normalne jest, że gdy dowiadujemu się o tym, że facet jest żonaty, to zwyczajnie wycofujemy się z takiej relacji. Pakuja się w coś takiego naiwne i głupie idiotki albo wyrachowane suki- nie ma innej możliwości. Twój mąż musi to zrozumieć.
5. Ty jesteś taką osoba, która w razie czego będzie potrafiła żyć dalej swoim życiem bo ty po prostu masz swoje życie. Widać, że dla ciebie świat nie zaczyna się i nie kończy na facecie. Potrafisz spojrzeć na siebie z dystansem i życie przyjmujesz takim, jakim ono jest.
6. Twój maż powinien Bogu dziękować za to, że trafiła mu się tak energiczna i konkretna kobieta, która stąpa mocno po ziemi. On musi pojąć, że z tobą daleko zajdzie, bo lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
Jednym słowem ja uważam, że z tej mąki chleb będzie. Życzę ci wszystkiego dobrego.
Miłego dnia
Cześć Iwi
Wielki szacun.
Naprawdę powinnaś być z siebie dumna.
Nie tylko panie ale niejeden facet mógłby się wiele od Ciebie nauczyć.
Tej wiary w siebie, świadomości swojej wartości i szacunku dla siebie.
Tego poczucia szacunku i mimo tego co Ciebie spotkało, umiesz zachować dystans, No i mimo tego bólu, poczucia humoru
Tego zdecydowania.
Oczywiście co zrobisz, to wyłącznie Twoja decyzja.
Bo to jest wyłącznie Twoje życie i to Ty będziesz ponosić jej skutki, jakakolwiek by ona nie była.
Iwi
Kochasz go, ale bardzo mądrze. Bo jak to wielokrotnie pisałem, mądra miłość wymaga stanowczością, zdecydowania i konsekwencji. Nie pozwala na wszystko tym których kochamy.
A o miłość przecież się nie błaga, prawda?
Wiesz dobrze, że nie każdy potrafi tak. Wiele osób, poniżajac się wobec zdrajcy, o nią wręcz żebrze.
Powiadasz, że tak się gra jak przeciwnik pozwala.
W Twoim przypadku jest inaczej.
To Ty ustaliłaś reguły i zasady tej gry. I konsekwentnie rozgrywasz partię tak jak Ty chcesz, nie pozwalasz na zmianę reguł
Przeciwnik nie ma wyjścia. Musi tańczyć tak jak Ty mu zagrasz.
Brawo
Zawsze ponosimy konsekwencje naszych decyzji.
Jakie by one nie były.
On podjął taką a nie inną - ponosi tego konsekwencje.
Urządziłaś mu szybki kurs dorastania.
Już nie schowa się pod spódnicę mamusi.
Iwi, teraz już nigdzie nie musisz się spieszyć. Masz mnóstwo czasu na ostateczną decyzję. To jemu, a nie Tobie pali się pod doopą i to nie Tobie się ziemia usuwa spod stóp
Ty rozdajesz karty i masz wszystkie asy w swoim rękawie.
Mimo tego co Ciebie spotkało, zachowałaś to czego bardzo wielu w podobnej sytuacji brakuje.
Potrafiłaś wyłączyć uczucie i logicznie myśleć. Używać rozumu, a nie słuchać głupiego serca.
Iwi
Pomyśl, czy warto być z kimś, kto już teraz pokazuje, że jesteś tylko opcją,
Kto jasno i wyraźnie wysłał sygnał, że tak naprawdę Ciebie nie kocha i nigdy nie kochał.
Byłaś jego wyjściem awaryjnym, opcją.
Bo przecież oświadczył Tobie dobitnie, że kocha kogoś innego.
Ponieważ Ty go naprawdę kochasz, usunęłaś się z drogi do jego szescia, prawda Iwi
Do miłości, do tego aby Ciebie kochał przecież się nie zmusza.
Ani szantażu, ani podstępem, ani też z użyciem siły.
Czy chcesz być z takim facetem, który jest kompletnie nieodpowieszialnym.
Ani za Ciebie, ani za dziecko, ani za rodzinę.
A tego co napisałaś, to chyba mamuśka go do tego ślubu zmusiła
O prawdziwym uczuciu nie świadczą słowa wypowiadane na potrzebę chwili lecz czyny, postępowanie wobec partnera.
Chronienienie go przed cierpieniem.
Czy on to pojmuje tym jednym zwojem mózgu więcej od kury?
Ktoś kto kocha nie rani, nie potrafi bliskiej jego serca zadać bólu, nie przyczynia się do jej cierpienia.
Iwi
Mężczyzna wieku nie ma. Albo nim jest, albo nie.
Z opisu jego zachowania to mały chłopczyk w krótkich spodenkach procą, wystającą z kieszeni a nie mężczyzna, na którym kobieta może polegać.
Bo prawdziwy mężczyzna zawsze jest odpowiedzialny za swoją rodzinę!
Tak jak napisałem, przemyśl wszystko sobie wielokrotnie,
Stoisz przed decyzją, od której zależy dalsze Twoje życie.
Musisz sobie odpowiedzieć na najważniejsze pytanie.
Czy dać mu szansę, że może być kolejny raz.
Czy też dać szansę sobie samej.
Na poznanie kogoś, dla kogo miłość to nie wyswiechtany slogan.
Poznanie kogoś, kto odwzwzajemni Twoje uczucie.
Kto będzie mężczyzna a nie wiecznym chłopczyka.
Kto będzie Odpowiedzialny za siebie,
Ale przede wszystkim za Was.
Ciebie dziecko.
Pozdrawiam serdecznie.
Trzymaj się.
Wiem, że lekko nie jest ale przecież nikt nam nie obiecywał, że będzie zawsze lekko, łatwo i przyjemnie.
Jakbym to wiedział, tylko siłą wyciągnąć można by było mnie wyciągnąć z bezpiecznego brzuszka mojej mamy
Nie ma takiej opcji
Komentarz doklejony:
Jeszcze jedno
Mimo, że zostałaś oszukana, zdradzona przez wydawałoby się najbliższą osobę, to Twoje postepowanie po pokazuje, że nikt i nic nie jest w stanie Ciebie rzucić na kolana.
Dlaczego?
Bo masz te coraz już rzadsze cechy.
Masz szacunek dla siebie, masz swój honor i doskonale zdajesz sobie sprawę ze swojej wartości.
Jesteś mądra, świadomą swojej wyjątkowości KOBIETĄ.
Już nie dziewczyną, lecz właśnie kobietą.
Właśnie dlatego nikt, żaden ****opląt wbrew temu co napisałaś, nie jest w stanie Ciebie upodlić!
1. uświadomiłam mu jak był na wylocie że jego osoba nie warunkuje mojej samooceny, bo jak zwykły śmieć może ją warunkować. To wy jesteście w stosunku do mnie 5 liga.
2. jak z miesiąc temu chciał do mnie wrócić to rzekomo docenił wartość mojej miłości że ja mu dałam mądrą miłość a z nią miał ogień. ja odpowiedziałam za 1 razem że tylko taka ma sens i jest artościowa a o drugiej tylko można sobie pomarzyć bo za tą drugą nic się nie kryje - jest pusta. pomarzyć można bez konsekwencji. Za 2 razem odpowiedziałam że teraz to ja nawet w te mądrą miłość nie wierzę, bo jak widać nie została doceniona tylko brutalnie podeptana. więc nie myślę o innychzwiązkach bo na temat miłości mam obecnie wyrąbane.
3.też mu powiedziałam że nie potrafiłabym my tego zrobić choć miałam okazję bo właśnie nie tylko to że wiem bez sprawdzenia jakie są konsekwencje ale najzwyczajniej w świecie on jako wtedy ten dobry nie zasługiwałby na taką krzywdę, chyba że byłby damskim bokserem i pijakiem, a nie jest.robiłam wszystko żeby chronić i dbać o ten związek. on jest typem samotnika i lubi zamknąć się z książką i muzyką w pokoju, nie potrzebuje kontaktu. tak mi się wydawało. to ja zawsze miałam deficyt, więc zaniżyłam standardy oczekiwań względem niego, na zasadzie ok. on taki jest. ale jest poukładany, uporządkowany, nie szuka knajp i innych rozrywek, domator. więc sama zaczęłam wypełniać sobie życie zajęciami. a tu to on mnie oszukał zdradził jak judasz. okazało się żę potrafi się otworzyć na innych, zaczął mnie jeszcze bardziej zaniedbywać odkąd znalazł sobie przyjaciółeczkę. zdradził mnie jako kobietę ale też jako przyjaciela bo do mnie stosował komunikatytypu czy bylaś w sklepie. na pytanie moje co u ciebie w pracy - nic się nie dzieje. a działo się bardzo dużo. więc dlatego też odpuściłam skoro ma swoją mentorkę.
4.czułam się upodlona, ale teraz wiem, że najbardziej to on sam siebie upodlił, bo jak ktoś nie rozróżnia złota od gnoju, albo że gnój w jaki się wpakował uznał za złoto a złoto które miał uznał za gnój. (ale ze mnie skromniacha:cacy)
5. Ojciec mi fajną rzecz powiedział, że mężuś mając tak tolerancyjną i dobrą żonę myślał że wszytkie kobiety są takie a dziwki są tylko w burdelu, nie wie jeszcze że dziwki sa bliżej niż on myśli, może życie mu to zweryfikuje bo na razie on dalej ją postrzega jako szlachetną kochającą. ale to jego problem. mało przeżył w życiu więc skąd miał się o tym przekonać.
Pozdrawiam wszystkich.
Komentarz doklejony:
Mądrze powiedział taki ksiądz a propos zdrad i krzywdzenia rodziny:
nawrócenie oznacza radzenie sobie z teraźnejszością a pojednanie = zerwanie z przeszłością. Nie da się dobrze zamknąć przeszłości jeśli nie radzimy sobie z teraźniejszością. Trzeba mieć dobrą teraźniejszość by móc zamknąć przeszłość. Miłosierdzie i pojednanie z krzywdzicielem może stac się naiwnością ofiary- może dać komfort trwania w złu. Pojednanie się przedwczesne oznacza zazwyczaj podporządkowanie się komfortowi sprawcy by trwał w złu.
Nie komentowalam Twojej sytuacji, bo sa tu madrzejsi ode mnie. Ale chce Ci napisac ze niesamowita z Ciebie kobieta i chcialabym choc w polowie umiec sie wykazac takim hartem ducha i sila, ktora Ty dysponujesz!
Czapki z glow!
przypomniało mi się jeszcze jak z rozmawiałam z tymi trokami od kaleson, czyli z bądź co bądź moim małżonkiem.
Powiedział że jak ze mną i z dzieckiem jest to nie myśli o lali wcale. mówił to jakby to była karta przetargowa, ale biedaczysko nie rozumie jednego- że to świadczy TYLKO o tym, że bycie ze mną dla niego stanowi ulgę w cierpieniu.Myśli że to wiadomość która mnie ucieszy. Dla mnie nie ma to znaczenia, bo to nic dla mnie nie zmienia TYLKO dla niego.
nawrócenie oznacza radzenie sobie z teraźnejszością a pojednanie = zerwanie z przeszłością. Nie da się dobrze zamknąć przeszłości jeśli nie radzimy sobie z teraźniejszością. Trzeba mieć dobrą teraźniejszość by móc zamknąć przeszłość. Miłosierdzie i pojednanie z krzywdzicielem może stac się naiwnością ofiary- może dać komfort trwania w złu. Pojednanie się przedwczesne oznacza zazwyczaj podporządkowanie się komfortowi sprawcy by trwał w złu.
Iwi to, co napisałaś powinni wydrukować sobie wszyscy zdradzeni i czytać codziennie- bardzo budujące.
A twój ojciec też jest mądrym człowiekiem:
mężuś mając tak tolerancyjną i dobrą żonę myślał że wszytkie kobiety są takie a dziwki są tylko w burdelu, nie wie jeszcze że dziwki sa bliżej niż on myśli
Dokładnie, więc jeśli ten chłop chce, to niech idzie do swojej dziwy.
W życiu nie postawiłabym na kogoś, kto wlazł w moje małżeństwo. Czyny świadczą o człowieku, ale fakt- on nie zna się jeszcze na ludziach.
Komentarz doklejony:
Iwi znam przypadek, gdy stary chłop zakochał się w młodej cwaniarze (chłop bogaty, młoda go wydoiła, a na koniec zostawiła dla kogoś w swoim wieku- to tak na marginesie) i do swojej "starej" żony, gdy ta próbowała do uświadomić, jaki to on błąd popełnia, że żadna porządna kobieta nie rozwali małżeństwa, bo to i tamto, wiesz o co chodzi, prawda?- no w każdym razie on był już zmęczony jej naukami, kazaniami pt. Ratujmy nasze małżeństwo, że powiedział jej jasno i dobitnie iż " ZROZUM MNIE, JA WOLĘ PÓŁ ROKU ŻYĆ, NIŻ 40 LAT NUDZIĆ SIĘ Z TOBĄ"
Te słowa podziałały na moją znajomą, jak lodowaty prysznic i w jednej chwili odpuściła ona sobie walkę o tego doopka. Nagle zobaczyła przed sobą nie mężczyznę, którego kochała i szanowała, tylko wywalonego na wierzch czerwonego wacka- nie widziała już męża, tylko tego wacka. Chłop stracił w jej oczach autorytet i wzbudził w niej politowanie, nawet nie odrazę, bo to byłyby jednak jakies emocje- on tylko wzbudził w niej litość.
Potem, gdy zaliczył kopa od gwiazdy chciał oczywiście wrócić do starej żony, ale ona nie miała już nic dla niego i poradziła mu, żeby poszukał sobie kolejnej do szczęścia.
Popadnięcie w samozachwyt na 100% Tobie nie grozi
Bo im więcej piszesz, tym pod coraz większym jestem wrażeniem Twojej życiowej dojrzałości
Chapeau bas, Dame :tak_trzymaj
Iwi znam przypadek, gdy stary chłop zakochał się w młodej cwaniarze (chłop bogaty, młoda go wydoiła, a na koniec zostawiła dla kogoś w swoim wieku- to tak na marginesie) i do swojej "starej" żony, gdy ta próbowała do uświadomić, jaki to on błąd popełnia, że żadna porządna kobieta nie rozwali małżeństwa, bo to i tamto, wiesz o co chodzi, prawda?- no w każdym razie on był już zmęczony jej naukami, kazaniami pt. Ratujmy nasze małżeństwo, że powiedział jej jasno i dobitnie iż " ZROZUM MNIE, JA WOLĘ PÓŁ ROKU ŻYĆ, NIŻ 40 LAT NUDZIĆ SIĘ Z TOBĄ"
Te słowa podziałały na moją znajomą, jak lodowaty prysznic i w jednej chwili odpuściła ona sobie walkę o tego doopka. Nagle zobaczyła przed sobą nie mężczyznę, którego kochała i szanowała, tylko wywalonego na wierzch czerwonego wacka- nie widziała już męża, tylko tego wacka. Chłop stracił w jej oczach autorytet i wzbudził w niej politowanie, nawet nie odrazę, bo to byłyby jednak jakies emocje- on tylko wzbudził w niej litość.
Potem, gdy zaliczył kopa od gwiazdy chciał oczywiście wrócić do starej żony, ale ona nie miała już nic dla niego i poradziła mu, żeby poszukał sobie kolejnej do szczęścia."
Tak jak napisał ksiądz Twardowski - dobro nie jest atrakcyjne, atrakcyjne jest zło które i tak na sam koniec się kompromituje.
Polecam Wam książkę którą wypożyczłam z biblioteki i od razu nabyłam na allegro za psie pieniądze (używana)- może ją znacie "Człowiek na całe życie" Zuzanny Celmer. Uważam że jest dobra.
Jeżeli taki zakłochany jak mój cymbał mówi że to było silniejsze od niego to bredzi, bo jeżeli on sam nie kontroluje swoich emocji, to w takim razie kto to robi? To samo usłyszałam od lali, że uczuć ie umie kontrolować. mówię to najwyższy czas coś z tym zrobić skoro to już wiesz, bo zawsze będziesz rozwalała związki a i sama szczęśliwa nie będziesz. to się da zrobić i nie mów że nie potrafisz, ty nie chcesz a to różnica.
Iwi super, że tu napisałaś. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo mi pomogłaś- takich mądrych słów ja oczekiwałam. Zeszło ze mnie z pięć kilo złości. Dziękuję.
Pisz tu, udzielaj się na różnych wątkach, bo jesteś niesamowita.
Cytat
Ano swiete slowa. Bo w wiekszosci przypadkow wlasnie o ta chec chodzi. Chec postapienia wlasciwie, nawet jezeli to oznacza ze musze wlozyc w to troche pracy. Ale to takie niepopularne. Przeciez z zycia powinno czerpac sie garsciami, skoro podsuwa mozliwosci. Bo tak latwiej i przyjemniej. Pal licho konsekwencje. Zawsze mozna powiedziec "ups, nie wiedzialam. No zupelnie nie wyobrazalam sobie ze to TAK moze sie skonczyc. Bo ja jestem taka mala
Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma dla innych, ale i za te, które w innych budzi.
Komentarz doklejony:
Dziękuję Wam za komentarze. Bardzo mnie one wzmacniają i podbudowują.
w dzisiejszej rozmowie z mężusiem wróciłam do wątku czy to lala go naciskała żeby mi powiedział że ją kocha jak byłam w 8 miesiącu ciąży, bo obawiała sie że ode mnie nie odejdzie jak się dziecko urodzi. odpowiedział że wręcz przeciwnie ona go zrugała. zapewne się przestraszyła że konsekwencje spadną też na nią jakbym przez jego kretyńskie posunięcie straciła ciążę. byłam wtedy kłębkiem nerów, jak wracał z pracy a ja wtedy byłam na zwolnieniu po prostu zaczęłam się żywcem telepać i tak miałam póki nie zasnęłam i codziennie to samo. jak urodziłam córkę małżonek już nawet nie reagował na moje zachowanie. powiedział gdy go zapytałam co się zmieniło że wcześniej mnie pocieszał- odpowiedział "bo byłaś w ciąży".
dzisiaj chciałam się odwołać do tego by zweryfikował to z kim się zadał- z laską która ma kilka takich przejść na koncie, by on sam zrozumiał coś z tej lekcji. powiedział że chciałby o niej jaknajszybciej zapomnieć a ja mu nie daję. ja- zapomnieć bez weryfikacji i wyciągnięcia wniosków jest równe podwyższonemu prawdopodobieństwu że to powtórzysz, bo nie zdajesz sobie sprawy z kim się zadałeś. on- nie muszę tego już drążyć bo dostałem nauczę a nauczka jest to jak go traktuję, mianowicie że już nie mówię mu jak kiedyś kocham natorycznie, nie życzę mu miłego dnia zanim wyjdzie do pracy i nie całuję po rękach jako wymowny gest szacunku i oddania. wypomniałam mu to niejednokrotnie po tym co mi zrobił- to że całowałam cię po rękach traktowałeś nie jako gest oddania tylko poddaństwa. ja chyba za bardzo wyidealizowałam swojego chłopa.w zasadzie nie kłóciliśmy się (a to wielki błąd bo trzeba umieć dobrze się pokłócić), ofiarując mu takie gestu tak na prawdę nie miał powodu wcześniej pokazywać mi że jest takim gnojem (nawet żmiję można udobruchać jak jej nie prowokujesz i schodzisz z drogi) nie znaczy że byłam warzywem bez swojego zdania, tylko byłam aż nazbyt tolerancyjna i nie bawiłam się według mnie w głupie gierki typu by sobie nie myślał że mi na nim zależy jak robią to kobiety. ja z premedytacją chciałam by to wiedział że tak jest. teraz właśnie on uważa to za nauczkę że już nie ma tych gestów z mojej strony świadcących o szacunku i oddaniu, już wie doskonale kim się dla mnie stał i żałuje że tego nie docenił wcześniej.
jego zapewnienia o rzekomaj miłości też nie robią na mnie wrażenia bo kiedy jest miłość to jest empatia kiedy brak empatii to brak miłości. nie mówię tu o chorych i toksycznych układach lub o psychopatach którzy nasladują jedynie uczucia których nie odczuwają. on miał znieczulicę. więc nie może mówić że jednak mnie kocha. wtdey myślał że nie dzisiaj myśli że tak a jutro co pomyśli? miłość to nie kwestia nastrojów. w długotrwałym związku już nie chodzi o żar namiętności. przywiązanie, rozwiązywanie wspólne probleów, wspólne pchanie tego samego wózka to też miłość - i jeżeli już to góra takiej miłości możesz ewentualnie po mnie się spodziewać- powiedziałam mu.
Napisałaś, że cieżko było Ci się do ciąży przekonać. Ciekawi mnie jednak czy odnalazłaś się w roli matki?
Czuję, że ta mała kochana istotka daje Ci siłę by walczyć o siebie i Twoją (Waszą) przyszłość. Za to, że poradziłaś sobie w takiej sytuacji do tego z maleńkim dzieckiem, masz mój PODZIW!
Ps. Pisz dalej bo wyśmienicie czyta się Twoje wpisy
No tak: mąż wdał się romans, a teraz się dziwi, że ty mu kocham nie mówisz. Brakuje mu tego, że patrzyłaś w niego jak w obrazek. Może dowartościowywało to jego "ego"?
Można wybaczyć zdrajcy i nawet zdecydować się na dalsze z nim życie, bo toi tamto, ale najważniejsze jest żeby zachować w tym wszystkim szacunek do samej siebie i być sobą, i przede wszystkim niczego się nie bać. Trzeba mieć swoje życie, właściwe podejście do związku, być osobą pewną siebie, a nie zastraszoną biedną myszką albo, nie daj Boże, zgrywać się na małą zagubiona dziewczynkę i grać rolę słodkiej idiotki- wiele kobiet tak robi, niektóre przemawiają do faceta dziecinnym głosikiem, udają głupsze niż są w rzeczywistości. Trzeba pokazać swoją siłę i stanowczość, bo tylko w ten sposób wytrąca się tej drugiej osobie broń z ręki.
Ja też uważam, że Iwi ma szansę na to, by dać sobie radę z tym facetem (pisałam o tym wcześniej).
Cytat
No musialam sie usmeichnac czytajac te slowa
Bo dosc czesto slyszalam podobne. Ja nie daje przejsc gladko przez piekielko, ktore sam sobie zgotowal. I wychodzi na to ze to moja wina, przeciez moznaby bylo tak lekko, latwo i przyjemnie
Moj M. wczoraj, w trakcie rozmowy, oczywiscie na temat, w jej polowie wysiadl. Po prostu widzialam jak opada z sil i wycofuje sie w strone sypialni. Bo emocje, ktore ja mu stwarzam, tak go wykanczaja
Milego dnia wszystkim!
Komentarz doklejony:
"Napisałaś, że cieżko było Ci się do ciąży przekonać. Ciekawi mnie jednak czy odnalazłaś się w roli matki?
Czuję, że ta mała kochana istotka daje Ci siłę by walczyć o siebie i Twoją (Waszą) przyszłość. Za to, że poradziłaś sobie w takiej sytuacji do tego z maleńkim dzieckiem, masz mój PODZIW!"
Cholernie bałam się depresji poporodowej, że tego nie udźwignę. sama zaskoczyłam się sobą . chyba wygrała dojrzałość emocjonalna. zdałam sobie sprawę że dziecko też jest ofiarą i to bezbronną, więc było mi córaczki również szkoda. nie było w ogóle łatwo na początku. najpierw robiłam wszystko by karmić natural ie, jak sie to po trudnościac udało po miesiącu sakręcałam kurek z laktacją celowo. dlaczego? bo stres jaki serwowałam dziecku i stres jai wtedy najbardziej przeżywałam mnie zabijał. po prostu zderzenie dwóch rzeczywistości tu dookoła dramat a w tm wszystkim bezbronna istotka na którą patrzysz w akcie karmienia. może mnie ktoś rozumie co mam na myśli. to mnie zabijało i odbijało sie też na dziecku, więc musiałam przestać.
Ciesz się te masz zdrowe śliczne dziecko, że masz pomoc od rodziny, że za Tobą trzymają.
Ja miałam większego pecha w życiu, nie dość ze moja sytuacja jest trochę podobna do Twojej, to jednak dziś nie mam nic, mój syn nie żyje, rodzina mojego ex absolutnie w niczym mi nie pomogła. Zostałam sama, od roku zbieram się po wszystkim, od roku nie miałam żadnego kontaktu, ale nie chce go mieć. Przypadkiem ktoś mi powiedział ze on układa sobie życie z inną, zabolało, zdradził mnie i dziecko, nie potrafił przez rok zapytać o syna, nie wspomnę nawet ze nie przyjechał na pogrzeb dziecka, ani on ani nikt z jego cudownej rodziny.
Straciłam kilka lat na kogoś komu raz dałam szanse na powrót, takie coś jest chyba bez przyszłości.
Życzę Ci dużo siły, masz dziecko dasz rade wychować sama, nie jesz Ci potrzebny ktoś kto was zdradził, dla dobra dziecka zdystansuj się od tego człowieka, on wybrał... W tym momencie kiedy postanowił włazic z inną do łóżka.
Takie teksty jakie wyżej napisałaś, że on jej czegoś nie powie bo nie chce jej ranić, postawił jakieś babsko ponad Ciebie i własne dziecko, ale też to słyszałam tak jak i ze nigdy mnie nie kochał. To chyba taka standardowa spiewka zdradzajacego, oni chcą nas upokorzyc, umniejszyc to co mieliśmy, chcą nam zrobić łatwiej, pokazując nam ze z nami jakoś nie było dobrze, zwalajac winę na nas. Rok temu nie docierało to jeszcze do mnie, po śmierci mojego syna również jakoś jeszcze nie dotarło, dotarło dopiero jak przyszłam tutaj, dzięki tym ludziom którzy mi tu wiele wytłumaczyli, jednak upokorzenie i tragedię jaka przeszłam sama, to coś będzie ciągle i na zawsze w moim życiu.
Dlatego nie patrz na niego, patrz tylko na siebie, wszystko się ułoży i życie toczy się dalej bez kogoś takiego jakim był Twój facet.
Powodzenia Ci życzę i trzymam kciuki żebyś była jeszcze w życiu szczęśliwa i dostała to na co sobie zasłużyłas.