| TripleF | 12. Marzec |
| radeon | 12. Marzec |
| 1qazcu | 12. Marzec |
| ewcia200 | 12. Marzec |
| Ifka | 12. Marzec |
Jess | 00:47:45 |
Aga104 | 02:24:23 |
Landexpzglosy | 03:01:56 |
JamesTon | 03:04:36 |
NieOddycham | 04:16:45 |

Witam jestem po raz pierwszy i postanowiłam opisac moja historie moze ktos to oceni obiektywnie ?
Mam 40 lat w tym roku jestem matka dwójki dorosłych dzieci i jedno ma 7 lat .To ostatnie to dziecko dla ratowania małżeństwa w przenosni ale tak wtedy myslałam ze wszystko minie i bedzie tak jak kiedyś .Wyszłam za mąz w wieku 17 lat mój mąż miał 19 lat .Myslała ze miłosc przezwycięży wszystko ale tak nie jest .BYłam wierną zoną przez lata , nigdy nie miałam innego mężczyzny i nie chciałam mieć .Ratowałam swoje małżeństwo na siłę teraz to wiem .Mój mąż jest alkoholikiem i do tego miał romans ok 6 lat temu , do tego wieczny kobieciarz to był romans o którym mi powiedział .I chciał odejść a ja go zatrzymywałam na siłę .Miało byc dziecko z tego romansu ale okazało sie ze nie .On z nami został i wtedy zaczeło sie piekło ja nie potrafie wybaczyć a on pił do tego stopnia ze miał padaczke alkoholowa i wyladował w szpitalu.Nie pije od 1,5 roku .Ja robiłam wszystko zeby nie pił i nie udało sie bo gdyby nie wykończenie organizmu to by nie przestał .Ale teraz to ja sobie uswiadomiłam ze jestem od niego uzalezniona i nieszcęsliwa chciałam sie z nim rozstać ale nie potrafiłam .Az do momentu jak poznałam kogos kto ze mna rozmawia i mnie wspiera nigdy nie myslałam ze cos takiego mi sie przydaży .Czy sie zakochałam to sama niewiem ? Bo tyle w zyciu przeszłam i nigdy nie byłam w zadnym zwiazku z nikim innym .A le cos we mnie pękło może to zasługa ALanon i przerabiania wielu ksiazek o współuzaleznieniu bo stwierdziłam że chce byc szczęsliwa a znim sie nie da po tym wszystkim.Zdradziłam męża i wyprowadział sie z domu bo nie potrafię zachowywać sie jakby sie nic nie stało jest mi bardzo cięzko bo kochac go to nie kocham go tylko 25 lat bycia z kims to już przyzwyczajenie i wegetacja .A teraz stoje przed dylematem co zrobić bo szkoda mi tego co zbudowałam i bede musiała to zrujnować bo nie moge sie z nim dogadac a pozatym nie chce pozwolić mi odejść .Nie powiedziałam mu ze go zdradziłam tylko ze jest ktos ko nie jest mi obojetny .Wiem ze musze mu powiedzieć ale boje sie ze sie napije i wszystko do czego zmieza pogrzebie .Prosze niech ktos napisze co mysli bo ja zwariuje mam skołowane mysli co wybrać toksyczne małżeństwo czy swoje szczęście choc nie wiem jak to będzie wygladac
Cytat
O ile dobrze zrozumiałam, masz męża alkoholika od lat (od początku?), którego targałaś całe życie za uszy, a on w podzięce zafundował Ci romans, tak?
To ja się pytam (Miodek byłby uradowany
Zdradziłaś męża...Dawno wyzbyłam się postrzegania wszystkiego w kolorach jedynie białym i czarnym, więc...zachowaj rozsądek i spróbuj jednak być szczęśliwą. Nie wiadomo ile tego czasu nam tu dano...
Jednak nie udzwignęłaś tego, nie potrafiłaś wybaczyć, a on pogrążał się coraz bardziej w alkoholizmie.. Tylko że on z toba został, kiedy ty nie pozwoliłaś mu odejść i przerwac tej farsy. Teraz ty znalazłaś sobie apsztyfikanta i pytasz, czy ciągnąć to dalej...
Myslę, że nie... chociaż wybacz; to ty teraz tworzysz toksyczność w związku. I nie ma tu nic do rzeczy że" nigdy nie zdradzalaś". Teraz zdradzilas i to wystarczy. Czasem trzeba bardzo uważać, o cosie prosi Boga, bo to się dostanie. Ty ratowałaś na siłę małżeństwo i było ci to dane. Tylko co z tym zrobiłaś?
Cytat
Wspomina:
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
co wybrać toksyczne małżeństwo czy swoje szczęście
Jeśli naprawdę myślisz, czujesz, tak jak piszesz... to nie oszukuj męża ani siebie...
Drogi nie wybrałaś niestety najlepszej... i wcale nie jest pewne, czy ten nowy związek da Ci raj na ziemi... ale jeśli było i jest w małżeństwie tak źle... to moim zdaniem nie ma sensu w nim trwać...
Problem w tym, jak to przekazać mężowi, jak zadbać o możliwy komfort dziecka - próbowałaś może poszukać pomocy z zewnątrz...?
Kogoś, kto spojrzałby z dystansu... kogoś, kto wsparłby męża... bo może Mu być ciężko się odnaleźć w tej nowej sytuacji...
Trzymam kciuki, Ann!!!
Na pewno zasługujesz na szczęście
:cacy
jezeli jestes sie w stane sama utr sobie szanse na szymac daj sobie szanse na szczescie ! konieczie ! niech wreszcie ktos zacznie sie starac o Ciebie!
zamknij oczy i wybierz swoje szczęście. Pora na detoks. Uda się lub nie, nie przewidzisz tego, ale dasz sobie szansę.
W odróżnieniu od andygo nie uważam, żebyś się puściła. To w głowie coś Ci w końcu, Bogu dzięki, puściło. Wydaje mi się, że 20 lat Twoich starań o małżeństwo przeplatane mężowskimi skokami w bok i ochlejstwem to aż nadto. Może i się nie zakochałaś, może jest to tylko zauroczenie i przyjemny seks, ale dostrzegłaś w końcu siebie. Czy to dobra droga, czy zła, czy w dobrym czasie i we właściwej kolejności - nie będę dyskutować i osądzać. Grunt, że się obudziłaś. Co do zdrady -postąpiłaś najbardziej uczciwie jak mogłaś w tej sytuacji - poinformowałaś męża. Nie udajesz, że nic się nie stało, nie zwodzisz go, nie mamisz, nie czekasz, aż Ci się ułoży z tym kimś nowym. Rzadko kogo na to stać. Może wiesz, że to ostatnia Twoja szansa.
Co do resztek honoru, które powinnaś przejawić w tej sytuacji, to moim zdaniem możesz sobie je darować. Byłas baaaardzo honorowa przez lat 20 i starczy.
Próbuj nowego życia, na pewno jakoś to sobie ułożysz. Pamiętaj o dzieciaczku rzecz jasna. Mąż Cię tak łatwo nie puści. Kwestia wygody, a może i jakiegoś jeszcze uczucia, choć kto wie czy nie przyzwyczajenia raczej. Trudna droga.
Życzę powodzenia :-))))
Nie pochwalam zdrady, ale dziewczyno, jeśli ten drugi nie jest pijusem, tylko normalnym człowiekiem do życia, to wybierz go. Myślę, że ten chłop zna doskonale twoją sytuację, pewnie bardzo ci współczuje i na pewno także szanuje. Jeśli to porządny człowiek, ma w stosunku do ciebie poważne zamiary, masz jego wsparcie i jest on za tobą, to nawet nie zastanawiaj sie dziewczyno, tylko zostaw pijaka i zacznij nowe życie.
Zostaw go i obojętne czy wujdzie ci z tym drugim, czy nie, ty do pijaka nie wracaj.
To pasożyt i życiowy nieudacznik. niech idzie do którejś ze swoich kochanek- może też trafi mu się pijaczka i będzie szczęśliwy. Rozumiem, że on teraz nie pije, bo zaliczył padaczkę- ty litujesz się więc teraz nad nim, bo wydaje ci się, że jak odejdziesz, to on znowu zacznie chlać.
Niech ciebie nic to nie obchodzi, bo zrobiłaś dla tego pijusa i kobieciarza i tak stanowczo za dużo. Dość marnowania sobie życia- odejdź i nawet nie spoglądaj w jego stronę.
Komentarz doklejony:
Na pewno na tym- pomyłka, bo dzisiaj sie śpieszę
miało być na pewno nie na tym itd.
Popieram innych przdmowców; odejdź od niego, jak najszybciej! Będziecie oboje mieli jakąs szansę na ułożenie sobie życia. Z toba naprawdę nikt, nawet pijak nie powinien myśleć o przyszłości.
Jak to się zdanie niektórych zmienia, aż miło. Wystarczy na haju stwierdzić lub dostrzec, że ma się męża alkoholika, tyrana lub psychola, życie z nim to męczarnia i usprawiedliwienie jest.
Czyżby zbawienna moc zdrady zadziałała i zasiała myśli o prawie do szczęścia? Czyżby oczy się w końcu otworzyły? Bez zdrady by tego nie było.
Jakoś mało głosów, że najpierw należy się rozstać, a potem sobie kogoś znaleźć; Przecież to dogmat, to nic, że martwy
Dla niektórych 5 lat, dla innych 10, 20, to już tylko przyzwyczajenie i wegetacja;
Gdyby nie ktoś inny na horyzoncie, te motylki, łatwiej by w to wszystko było uwierzyć. Można mieć nadzieję, że połowa z tego to prawda w przekonywaniu się o prawie do szcześcia ? Ja nie wiem.