| tomala | 14. Kwiecień |
| ankaK | 14. Kwiecień |
| Justyna_Sz | 14. Kwiecień |
| karol102 | 14. Kwiecień |
| madziara110 | 14. Kwiecień |
Landexpzglosy | 00:42:51 |
JamesTon | 03:12:01 |
Urzekajaca444 | 03:17:51 |
Julianaempat... | 04:01:47 |
Aga104 | 05:30:19 |

Witam wszystkich ponownie
w piątek umieściłam opis mojej historii, który jak się okazało, z powodu awarii systemu, został utracony wraz z Waszymi komentarzami. Przyznam, że nie spodziewałam się aż takiego odzewu, no ale cóż moja sytuacja jest beznadziejna..
Przypominam po krótce ( już nie będę się aż tak rozpisywać, bo na pewno dobrze pamiętacie ) - w moim związku zabrakło seksu, nasze potrzeby w pewnym momencie się rozjechały zupełnie, a ja nie dbałam o to, że mąż ma znacznie większe potrzeby niż ja. W końcu mój mąż kilka miesięcy temu zakomunikował mi, że szukał seksu, a znalazł miłość. Otóż zakochał się w innej kobiecie, przy czym twierdzi, że nadal kocha mnie tak jak kiedyś, że jego uczucia do mnie się nie zmieniły, nadal jestem miłością jego życia, ale jeżeli chcę z nim być to muszę zaakceptować, że jest druga kobieta. On nie chce nas zostawiać ( mamy dziecko w wieku 8 miesięcy), bo nas kocha, ale tam też są uczucia i nie potrafi tak po prostu się rozstać z tamtą dziewczyną. Ona znalazła się w trudnej sytuacji życiowej, on jej pomógł w tych ogromnych problemach i cały czas pomaga, również finansowo, oczywiście. Nie jest tak, że znika z domu na całe dnie, raczej spotyka się z nią w godzinach pracy, czasem w weekendy i zdarzyło mu się wyjechać z nią na 2-3 dni kilka razy. Ja czuję się tragicznie. On uważa, że ja go skrzywdziłam, że zwątpił w to, że ja go naprawdę kocham, a teraz jeśli naprawdę go kocham, to powinnam zaakceptować nową sytuację. Ja wykańczam się psychicznie, próbuję to jakoś zaakceptować, ale raczej słabo mi wychodzi. Zwłaszcza, że postawa męża w tej chwili się zmieniła. O ile wcześniej pokazywał, że jest mu źle z tym, że mnie tak rani, o tyle teraz stwierdził, że nie ma na to wpływu, kocha ją i tyle i ja muszę się z tym pogodzić. Stwierdził, że odkrył, że jest poligamistą i najlepiej by było, to jest jego marzenie, żebyśmy się poznały i przynajmniej polubiły. Pomóżcie, jak sobie pomóc? Ja go kocham i nie chę go zstawiać.
http://fm.tuba.pl/?auto=~m3WpO-adT5Q
powodzenia
Zakiełkuje na pewno- za dwa miesiące pójdziesz do pracy, więc będziesz wśród ludzi, a to bardzo dobrze na Ciebie wpłynie. Może więc wtedy zaczniesz budzić sie do innego życia?
Moja rada na koniec- zbieraj dowody na tego człowieka( tak na wszelki wypadek- mogą Ci się przydać) i nie dopuść do tego, byś zaszła w kolejną ciążę( będziesz wtedy niemalże ubezwłasnowolniona psychicznie, a on rozpanoszy się jeszcze bezczelniej).
Z tym człowiekiem, nawet jeśli z nim zostaniesz (a ja nie życzę Ci tego) zawsze będziesz żyła tylko na pół gwizdka.
Nabieraj siły i pewności siebie.
Zacznij odchodzić od dewianta mentalnie (to troszkę potrwa, bo jesteś silnie z nim związana i od wielu lat), znajdź swój świat i zamknij się z w nim przed tym człowiekiem (niech coś będzie tylko Twoje- w ten sposób zdołasz chociaż troszkę wyalienować się od tego małżeństwa) i powoli dojrzewaj do myśli o rozwodzie.
Daj sobie na to kilka miesięcy, może nawet rok, znajdź wsparcie u rodziców, zdemaskuj zło i doprowadź do jego kompromitacji- zrób to wszystko.
Głowa do góry- życzę Ci, abyś dała sobie radę.
w zasadzie chyba wszystko zostało już powiedziane.
30 stron wątku i naszych porad "pękło".
Rozwiązania i kroki jakie powinnaś podjąć podaliśmy Ci tu na tacy.
Teraz Catsnow, wszystko w Twoich rękach.
Jak dojrzejesz - działaj, czekamy na Twój pierwszy krok.
Relacjonuj nam, ale już o swoich działaniach i ich efektach.
I główka do góry, będzie dobrze.
Powodzenia, Catsnow, trzymam kciuki !
:cacy
Jest bowiem jeszcze jeden bardzo ważny aspekt tej historii.
Chodzi mianowicie o uczucie wstydu, jaki odczuwać może castnow z powodu zaistniałej sytuacji- wstydu wobec rodziny, znajomych i całkiem obcych ludzi.
W razie rozwodu, na światło dzienne wyjda przecież różne rzeczy i niestety, staną się publiczne. Wybuchnie skandal, bo ludzie zobaczą, że ta z pozoru idealna rodzina, żyjąca na takim wysokim poziomie materialnym, ludzie wykształceni, zamożni i bogowie życie niemalże, że oto przydarzyło im się coś takiego.
wiadomo, jacy są ludzie- wielu tylko czeka na to, by komuś podwinęła się noga, cieszą się z nieszczęścia innego człowieka, są nawet tacy, którzy zachłystują sie wręcz cierpieniem drugiego i chociaż przybierają na ogół obłudną minę osoby współczującej, to tak naprawdę, aż rosną w górę, że komuś przydarzył się taki syf, a nie im. Taka jest natura ludzka i każdy wie doskonale o tym, że tak jest.
Castnow, być może, też o tym wie i dlatego boi się reakcji ludzi, że będą śmiać się z jej rodziny, z jej męża, z niej i że będą patrzyli z politowaniem na jej dziecko.
To bardzo poważna blokada psychiczna do pokonania i ja uważam, że jeśli castnow uda się pozbyć tego wstydu (a będzie to trudne, bo ona jest bardzo ambitną i honorową dziewczyną), to potem wszystko pójdzie już górki.
Na razie czuje się ona zaszczuta przez dewianta i przez strach przed skandalem. Chciałaby zachować dobre imię swojej rodziny- wielkie wyzwanie.
Ja uważam, że gehenna castnow długo jeszcze potrwa.
I wszystko co będzie robić, to po to, żeby się z niej wydostać.
A że długa i trudna jeszcze przed nią droga to wiemy wszyscy najlepiej.
Ale da radę, tak jak i my.
:tak_trzymaj
Z tym wstydem to bez przesady, Catsnow nie pierwsza i nie ostatnia.
Nie wiem, ale mnie osobiście jakoś ten aspekt nie bolał i nie zatruwał specjalnie życia.
Teraz zdrady / rozstania i rozwody to niestety niemal "norma".
I to nie ona powinna się wstydzić tylko jej "pseudo mąż".
Mono - to, co napisałaś w przedostatnim poście, to jest właśnie dokładnie to, co zamierzam teraz robić.
A jeśli chodzi o wstyd, to oczywiście, że się wstydzę. Ale wiem też, że jak już się przełamię i zdecyduję coś z tym zrobić, to ten wstyd nie będzie miał żadnego znaczenia.
Na pewno jeśli coś się będzie zmieniać, to będę Wam o tym pisać. Postaram się, abyście poznali koniec tej historii. Obiecuję.
A teraz muszę dać sobie trochę czasu.
Pozdrawiam
Emocje to zupełnie irracjonalna bajka, rządzą się swoimi prawami i w tej kwestii oczywiście rozumiem rozterki catsnow. Po pierwszym wpisie byłem sceptycznie nastawiony do wiarygodności jej historii. W tej chwili przychylam się do tego, żeby uznać argumenty dlaczego jej postępowanie jest takie jakie jest.
Pewnie (i tu zgaduję) jak na ironię w środowisku zawodowym, w towarzystwie uchodzi na zaradna i poukładana kobietę. (oczywiście wespół z rodziną) Gdyby opadła kurtyna okazałoby się, że cały ten misternie budowany wizerunek (wizerunek rodziny) rozpadłby się w kawałki. Czy to ambicje? Sądzę, że nie.
catsnow, nie zakładaj jeśli coś się będzie zmieniać, w twoim życiu czas na zmiany.
catsnow jest na poważnym wirażu i chyba jedyne o czym marzy to troska aby z niego nie wypaść.
Bardziej chodziło mi o to, że mi po prostu szkoda oddawać czegoś, w co włożyłam całe serce i mnóstwo pracy jakiejś pindzi, która wyskoczyła nie wiadomo skąd. Ale nie jest to tak, jak sugeruje tu wiele osób, że to jest główny powód tego, że nie chcę podjąć radykalnych kroków. Koniec cytatu.
Wierzyć się nie chce, ze tak niedojrzała emocjononalnie kobieta jest... zdaje się psychologiem?....
Ja miałam tylko jednż cenna rzecz w chwili, gdy uciekłam od męża; kolorowy telewizor marki "Rubin", który był nagrodą za wygraną olimpiadę pielęgniarską "O Zloty czepek". Wtedy telewizor był w cenie samochodu, nie licząc faktu ze tylko to miałam na własność... I zostawiłam ten telewizor męzowi, bo jak uciekałam od niego w nocy, boso, z dzieckiem na ręku, to naprawdę nie mogłam go zabrać
Wtedy strach był mocniejszy od myslenia o tym, co zostawiam... firanki, które sama uszyłam, obrazy, które namalowałam...
Jeśli ty w ogóle masz jeszcze silę myslec o takich rzeczach... To tobie dobrze jest w tym bagnie w jakim siedzisz i żadnej pomocy nie potrzebujesz. Będziesz tak siedzieć jeszcze długo i nic nie zrobisz!! I nie tłumacz się tutaj delikatnością, kruchością i innymi bzdetami. Dopiero jak on ci dokładnie wpieprzy, ze własną krwia się będziesz zachłystywać, i zagrozi dziecku ( a taki przecież na poziomie), to dopiero na oczy przejrzysz.
Cytat
A dlaczego ma o nich nie myśleć. Nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Dziewczyna ma prawo do tego, żeby zawalczyć o swoje. Po prostu w niektórych sytuacjach, kiedy jest zagrożenie zdrowia i życia, ewakuować się trzeba w tempie ekspresowym i nie ma wtedy mowy o tym, żeby jakiekolwiek rzeczy czy sprawy finansowe opóźniały ucieczkę. Ale jeśli jest tak, że przed rejteradą można sobie pozwolić na próbę jakiegokolwiek zabezpieczenia interesów swoich i dziecka, to dobrze jest z tej możliwości skorzystać. Nie uda się , trudno. Nie zawsze się udaje, ale przynajmniej powinno się spróbować. Uciekać też trzeba z głową, zwłaszcza jak ma się dziecko. Bo rzeczywistość może później porządnie dać po pupie.
Cytat
Rekonstrukcjo święte słowa. A dla czego dziewczyna ma zostawić wszystko jakiejś łajzie. Uciekać najlepiej nocą i w skarpetkach.
Catsnow jesteś wychowana pod kloszem OK, ale jak chcesz napisz tu czy na PW. Rozumiem co myślisz bo byłem w podobnej sytuacji. Cały dorobek życia miałem zostawić gościowi w sandałkach który nic w życiu nie osiągnął.
Zrozumcie dla takich jak kochanka mężusia taki gość to jak strzał w 10. Gdy ucieknie teraz później niczego nie wywalczy. Dlatego doradzam zabezpiecz również dokumenty dotyczące budowy domu. Twoja przewaga Catsnow polega na tym że on nie wie że coś planujesz (jeżeli planujesz) i nie ma się dowiedzieć. Ilu z was budowało domy? Ja budowałem jaki koszt? Przez kilka lat zero urlopów zero przyjemności każda złotówka pakowana w coś kto zabierze sobie "ot tak".
To tylko pieniądze ktoś powie. Nie często to lata wyrzeczeń kosztem rodziny. MOże fajnie by było jak by dziecko Catsnow mogło pobawić się w nowym domu w nowym pokoju. Dlaczego ma to oddawać jak by coś jej groziło? W ogóle nie widzę powodu.
Wśród postów doradzających ucieczkę ze związku (którą osobiście popieram) dla mnie najbardziej wyważony i przemyślany jest przedmówczyni.
Cytat
Nie uda się , trudno. Nie zawsze się udaje, ale przynajmniej powinno się spróbować. Uciekać też trzeba z głową, zwłaszcza jak ma się dziecko.
Rady uciekaj bo musisz tylko szkodzą nie musi najpierw niech zadba o zabezpieczenie siebie i dziecka. Nie ma ŻADNEGO powodu aby miała z tego rezygnować. Pragmatyzm jest potrzebny chociażby ze względu na malucha.
Polecam...
chyba się właśnie skończyło moje małżeństwo... Pokłóciliśmy się z mężem tak, że oznajmił mi, że się wyprowadza od przyszłego tygodnia, a następnie zabrał swoją pościel i poszedł spać do drugiego pokoju. Zobaczyłam dzisiaj w nim nienawiść do mnie.
Czuję się dziwnie.
Nie mogę spać, więc piszę.
Co ciekawe nie czuję wcale rozpaczy. Czuję takie zrezygnowanie, ale chyba i jakąś radość, że w końcu coś się stało i przestanę żyć w zawieszeniu.
Cytat
Chyba jedziesz ciągle na tym samym wozie
I wiesz stawiam "konia z rzędem" nie wyprowadzi się dopóki go nie wyrzucisz. A nienawiść raczej jest wściekły że "popsułaś" mu układzik.
Wiesz co myślę albo w prawo albo w lewo po środku się nie da. Trwanie w tym "związku" to wegetacja. Wykończysz się. Ciekawe gdyby dowiedziała się jego rodzina czy dalej by kozaczył. No ale się nie dowie bo ZABRONIŁ :niemoc
Tak sądziłam, że dalej żyjesz z tym facetem.
On nigdzie Ci się nie wyprowadzi, a już na pewno nie na tym etapie Waszej wojny. Na razie przetransportował się do innego pokoju i pokazuje swoją złość. Pewnie czeka, aż go przeprosisz- wtedy łaskawie on wróci do małżeńskiego łoża. A nawet, jeśli faktycznie teraz gdzieś się wyniesie, to nie na długo- już Ty się nie obawiaj tego, że tak szybko go się pozbędziesz. On przyczepi się do Ciebie niczym rzep i chociaż dalej nic nie będzie Ci miał do zaoferowania, to jednak żyć spokojnie on Tobie nie da. To facet bez honoru i ambicji, który do celu idzie niczym walec drogowy.
Czy on dalej ciąga się z tą kochanką?
Czy ona bywa u was w domu pod Twoją obecność?
Czy chodzicie we trójkę do łóżka?
To że czujesz coś w rodzaju odprężenia, to nic dziwnego. W końcu, daj Boże żeby tak było, nastąpił jakiś przełom. Doszło między wami do jakiejś wielkiej awantury (czy poszło o jego dewiacje seksualne?) i chłop ten w końcu podjął bardziej radykalne kroki wobec Ciebie. Własnie zademonstrował Ci, jak wielkie cudo Ty stracisz w razie czego.
Cieszysz się, bo chociaż przez chwilę pozbyłaś się psychicznego napięcia związanego z czekaniem w napięciu na wyrok pana i władcy.
Czy faktycznie od października zaczniesz pracować?
Czy coś zakiełkowało Ci w końcu w głowie?
Co zamierzasz dalej?
Jak się czujesz?
A to oznacza, że wszystko wróciło do " normy".
Pozostaje nam czekać, właśnie, tak, jak u catsnow.
Smutne to i beznadziejne.
I czekają te bidne kobieciny, aż kanalia zrobi ten ruch. Spieprzy z ich życia.
A, później, jest czarna rozpacz.
I, może, wtedy, odbicie od dna. Oby.
Naprawdę niewiele jest kobiet, które potrafią najzwyczajniej w świecie zrazić się do łajdaka i odejść od takiego.
Tak więc facetom zawsze i pod każdym względem jest lepiej, bo oni, nawet jeśli są byle czym a nie mężczyznami, to i tak dyktują kobietom warunki.
A przecież od wieków wiadomą jest rzeczą, że to kobieta powinna być dysydentem w związku. Jeśli jest odwrotnie, to taki związek prędzej czy później i tak skazany jest na porażkę, bo facet wcale nie szanuje kobiety, która pozwala wchodzić sobie na głowę.
Tymczasem kobiety wyobrażają sobie, że im bardziej będą się stać, to tym bardziej chłop je doceni. Bzdura totalna.
Konstrukcja chłopa jest prosta niczym budowa cepa. A mimo to większość kobiet i tak nie może tego pojąć. Może nie mają łbów do mechaniki?
Jak moźecie, kobiety, kochać się z waszymi facetami, wiedząc, że robili, robią(!) to, z innymi?!
Obudźcie się! Zniewolone, zmanipulowane marionetki!!!
Ja na temat ****, wiadomo, jakie mam zdanie.
Jednak chodzi mi o coś zupełnie innego- rzuca się mianowicie w oczy to, że im bardziej puszczalska jest jakaś baba, im bardziej leci sobie ona w kulki z jakimś facetem, to on wprost szaleje za taką, będzie wił się u jej stóp i skamlał, jak pies i będzie wąchał juchę z jej śmierdzącego krocza po innym samcu, ale i kijem go nie odgonisz, bo tak będzie sie rwał do dziwy.
Natomiast im bardziej kobieta jest facetowi oddana i im bardziej jest on jej pewny, to przecież szuka taki sobie naokoło kolejnych wyzwań. I zamieni porządną kobietę na wywłokę, ale, co jest śmieszniejsze, właśnie wywłokę będzie cenił i szanował najbardziej.
To wszystko jest naprawdę idiotyczne i dlatego uważam, że każda kobieta powinna mieć swój świat i z żadnego chłopa nie czynić dla siebie pępka świata.
Po prostu nie warto być za dobrą dla facetów.
Dobroć powinna być przede wszystkim mądra, a nie głupia i frajerska.
Szkoda, że zarezerwowane nie dla wszystkich. Na ich własne życzenie...
:niemoc
To wszystko dzieje się na Twojej i na mojej planecie- normalna sprawa.
Komentarz doklejony:
Avenious, oczywiście, że jest wtedy cudownie, bo święty spokój nie ma przecież ceny.
Nikogo jednak na siłę zbawić się nie da- każdy misi zaliczyć swoje dno, by moc się ewentualnie od niego odbić.
No niechby mi dzisiaj ktoś kazał pójść do kur..wia..rza- popukałabym się w głowę i zaśmiała gromkim śmiechem. W zyciu, nie ma takiej opcji. Spotykałam się z takim i starczy mi wrażeń do końca życia.
Ale to ja i Ty Avenious tak byśmy zrobiły, jednak sa kobiety, które pójdą do takiego i jeszcze będą szcześliwe.
No cóż.
Odpowiedź na pytania Mono:
tak, dalej prowadza się z kochanką. Nie, nie spotyka się z nią w domu, ale to raczej dlatego, że nie ma takiej możliwości. Nie spotykam się z nią, nie uprawiamy seksu we trójkę. Czuję się w stanie zawieszenia, z którego chciałabym się wyrwać, ale nie potrafię. Wciąż nie potrafię.
Tak, wracam za chwilę do pracy.
Czy coś zrobiłam, żeby się zabezpieczyć? Zaczęłam odkładać pieniądze. Zresztą nie będę o wszystkim pisać na ogólnym forum, na wszelki wypadek. Rodzinie jak na razie nie powiedziałam.
I mieliście rację - on się wcale nie wyprowadzi.
Co się zmieniło - zaczął dużo rzadziej się z nią spotykać - raz w tygodniu, raz na dwa tygodnie. Niedawno sam zaczął rozmowę i powiedział mi , że on wie, że rozwiązanie jest jedno - że powinien się z nią rozstać, ale na razie nie potrafi jej złamać serca. Nie wie, jak z tego wybrnąć. I że wie, że mnie łamie serce, ale żebym mu dała trochę czasu.
Szczerze, nie wiem, co o tym wszystkim myśleć.
Zobaczysz ze doprowadzi do takiego stanu (w zasadzie już to zrobił że nie będziesz wiedziała o bożym świecie). Jedyną rzeczą żeby ten doopek się opamiętał jest twój pozew rozwodowy!
Czy ty masz zabezpieczone jakieś dowody na jego zdrady?
Mój mąż taktykę miał bardzo podobną do taktyki twojego oprawcy i uwierz mi ciągle tylko straszył, ciągle karał za brak subordynacji i ciągle manipulował! Jak byłam grzeczna-posłuszna to czasami ochłapy dostawałam! W końcu powiedziałam dosyć i wiesz co czeka mnie straszna walka ale bez względu na jej wynik chce wreszcie zacząć żyć normalnie! Ktoś mi napisał: Twój strach jest jego siłą, twoja siła jest jego strachem! Popatrz robi takie świństwo a ty przeszłaś do porządku dziennego, jeszcze jak jestes niegrzeczna to nie śpi z Tobą! To on rozdaje karty a nie powinien! Nie liczy się kompletnie z tobą i nigdy już nie będzie- musisz się z tym pogodzić! On cie nie kocha, jest zaburzeńcem i nie jesteś w stanie nic zrobić aby go uzdrowić! Jeżeli nagle by się zmienił to byłaby tylko gra! Pogódź się z tym i zobaczysz że wtedy zaczniesz żyć! Po prostu źle wybrałaś, jestem pewna że ten koleś kiedyś już wykazywał jakieś dziwne zachowania ale ty je zbagatelizowałaś!
Jedyne o co masz walczyć to o siebie, córkę i dom, abyś miała jakiś kąt!
Mono czy ja tez taka byłam ślepa jak castnow?
Castnow wysłuchaj tych ludzi z forum, zobacz oni jednomyślnie Ci wskazują co powinnaś zrobić! Pogódź się z tym! Jeśli chcesz to napisz na pw
I twój mąż się myli, że jest tylko jedno wyjście. Jest jeszcze jedno i tylko to jest właściwe: rozwód z tym skurw....synem.
Co to znaczy, że on serca nie chce złamać kochance? A ty co jesteś? Bakterią gruźlicy, że ciebie się nie da zranić?
Ja tam wierzę w Ciebie i w to, że jak się rozkręcisz to tylko siwy dym mu po Tobie zostanie.
Także spokojnie, rozmawiaj z nim bez pretensji , a po cichutku to nagrywaj. Będzie jak znalazł, kiedy nadejdzie dzień Twojego powstania z kolan.
Trzymam za Ciebie kciuki i życzę siły i mądrego postępowania.
Catsnow jest bardzo specyficzną osobą (Twoje reakcje były zdrowsze), ale i ona w którymś momencie weźmie do ręki porządną miotłę i pozamiata po tym małżeństwie. Nie sądzę, by taka kobieta, jak ona postanowiła zmarnować sobie życie w tak beznadziejnym związku, z aż tak beznadziejnym facetem. Tyle tylko, że catsnow robi wszystko w swoim tempie i absolutnie po swojemu.
Castnow, dobrze że za moment zaczniesz pracować- ja jestem pewna, że gdy tylko wyrwiesz się z tej swojej klatki i pójdziesz między ludzi, to szybko wyjdziesz ze stanu skapcanienia.
On się nie wyprowadzi i nie wystąpi o rozwód. Będzie Cię zdradzał, ile tylko wlezie (gdy skończy z tą kochanką, to wnet znajdzie sobie kolejną, ale raczej będzie trzymał się tej obecnej, bo dla niego ona jest członkiem rodziny) i Twoje życie będzie wyglądało tak, jak do tej pory od momentu, gdy dowiedziałaś się, że jest boczniaczka.
Wiem, że jestem przypadkiem beznadziejnym. Myślicie, że kiedyś w końcu zdarzy się coś takiego, że przestanę w tym tkwić i coś zrobię? Bo na razie cały czas nie potrafię...
Cytat
Catsnow, kogo Ty chcesz oszukać, nas czy samą siebie?
powiedzą że dość i co z tego?, boisz się że cudowne małżeństwo się rozpadnie. Nie o rodziców wszak Ci tu chodzi, tylko o to że cały czas Ty się łudzisz że dalej będziecie razem, i po co mówić a pote odkrecać. I jak powiesz rodzicom to tak jakbyś powiedziała A a potem trzeba powiedzieć b- czyli rozwód itd. Ty wciąż się łudzisz. Zrozumiałabym gdybys nie mówił im ze wstydu ale Toba kieruje coś innego.
Cytat
Każdy ma ten swój punkt wytrzymałości po którym mowi dosyć- dla mnie to była zdrada, gdy tylko pojawiły sie podejrzenia był założony keylogger i zaczęłam zbierać dowody dla sadu nic nie mówiąc niewiernemu. Zbieranie dowodów zostało przerwane przez jego wyprowadzkę kiedy zorientował się przez przypadek że wiem . A u Ciebie to już nie wiem co by mogło być- zdrada nie, odziwedziny przez kochankę nie, pogarda i złe traktowanie przez męża też nie.
nie wiem jaki wstrząs powinnaś przeżyć - pobicie, zobaczenie ich na żywo w łóżku- no nie wiem i nie życzę Ci tego
Powiedz rodzicom, bo ty sama nic nie zrobisz.
Ja mamjakies dziwne przeczucie, że Ty odblokujesz się, gdy pójdziesz do pracy i może wtedy nabierzesz wiatru w żagle.
Co może się takiego jeszcze wydarzyć?
No cóż- właściwie było i jest już wszystko, co wystarczyłoby zdrowej i szanującej siebie kobiecie do zakończenia tej marnej szopki, jaką jest Twoje małżeństwo.
Dla Ciebie, jak widać, to ciągle za mało.
Może gdy pójdziesz do pracy, to okaże się, że pod Twoją nieobecność oblech będzie przyprowadzał swoją kochankę? Zostawiaj jakieś znaki, po których poznasz, że ta kobieta bywa w Twoim domu. Może to na Ciebie podziała?
A czy widziałaś tego faceta, jak leży na swojej kochance i bzyka się z nią?
Czy i taką granicę Ty też przekroczyłaś i zaakceptowałaś?Widziałaś ich w łóżku?
Bo naprawdę w Twoim wypadku, to wygląda na to, że ten facet może robić właściwie wszystko, na co ma tylko ochotę, więc może i widok doopy tego chłopa podskakującej ochoczo w górę i w dół na wywłoce jest dla Ciebie do przyjęcia.
Coś Ty się tak uczepiła tego faceta?
Ja zapytam, bo chyba nie padło: Co Cię tak naprawdę trzyma przy tym socjopacie?
Poczekamy, aż od Ciebie odejdzie. Wtedy nie będzie już wątpliwości.
Pozostanie Ci pogodzić się z tym faktem. Mam nadzieję, że, wtedy, zaakceptujesz życie bez tego psychodebila (och! sorry!). Będziesz musiała.
A, póki, co, bądź nadal podnóżkiem.
Catsnow, ogarnij się . Bo i mnie to zaczyna irytować, co tu wypisujesz. Ty dziewczyno nawet pojęcia nie masz , ile masz szczęścia w tym nieszczęściu. Nie bądź mułem i zacznij myśleć.
Jesteś idiotką, czy masochistką? Odpowiedz sobie na to pytanie...
Przepraszać nie będę, bo zaczyna mnie złościć to mamlanie o kochaniu, złamanych sercach, a czytać się to powinno tak: - Toleruję k......stwo męża, bo tak go kocham, że "och i ach". Do tego biedni moi rodzice. Żebyś wiedziała, że biedni! Przecież Ty ich oszukujesz! To nie przyszło do głowy?
Werbena masz racje to niezgodne z regulaminem. Do tego bezpośrednio obraża catsnow. Oficjalne ostrzeżenie. Zaliczyłaś kulkę - Betrayed40
i co u Ciebie ?
Ciągle myślę o Tobie...
Napisz, czy ruszyłaś z miejsca, czy podjęłaś już jakieś decyzje czy postanowienia na Nowy Rok ?
No i najważniejsze : Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
Historia lubi się powtarzać Catsnow
Kiedyś przyjdzie do Ciebie Twoja śliczna córeczka juz dorosła ze łzami w oczach i powie mamo co ja mam zrobić mąż mnie nie szanuje i traktuje mnie jak osobista dziwke
A Ty jej odpowiesz: Kochanie musisz wytrzymać i niech robi co chce,
Mamusia to samo zrobiła dla Ciebie i taki przykład chciała Ci dać
Poprostu wytrzymaj
Usunąłem dubla - B40
Znam taki chory związek. Do dziś nie potrafię zrozumieć co kobietą kieruje, aby żyć w takim upokorzeniu. Zdrada zdradą pogania, a ona kocha i walczy aby był. I tu aż chce się powiedzieć - w imię Ojca i Syna i....... nie powiem amen ...powiem otwórz oczy bo życiem to nie jest. Wiesz czym jest sekta? Twój związek działa na tej samej zasadzie. Kiedyś byłaś u psychologa. Nie spodobał Ci się, bo i jak mógł.
Prócz tylu mądrych rad, które tu otrzymujesz, zapukaj ponownie do tamtych drzwi, bo tam był ktoś, kto chciał Ci pomóc, a jego pomoc jest nieodzowna.
Pomóż sobie dla siebie i dziecka.
Jeśli catsnow zaglądasz tu czasem do nas, to wiedz, że są osoby, którze szczerze przejęły się Twoim losem i zyczą Ci, byś była szczęśliwa. Napisz co u Ciebie (nie wstydź się, jesli zostałaś z tym człowiekiem, tylko zwyczajnie napisz nam o tym)- ja, Brzezina i wiele innych osób naprawdę chcieliśmy Tobie pomóc. To był też dość historyczny wątek, bo od tamtego czasu datuje się też powolne wycofywanie się Eda z naszego portalu.
Nowy Rok potrafi czasem wpłynąć na człowieka dość reflleksyjnie- może dlatego Brzezina postanowiła odszukać Ciebie catsnow i napisała?
Widzę, że nie tylko ja ciągle myślę o Catsnow i ciągle się zastanawiam, co u niej.
Słowem - martwię się trochę.
No nic, czekamy...
Pozdrawiam Was serdecznie, dziewczyny !
rzadko ostatnio wchodzę na portal, więc dopiero teraz widzę, że Brzezina odświeżyła mój wątek.
Tak jak się domyśliliście , moja sytuacja w sposób zasadniczy się nie zmieniła. Dalej trwam w związku małżeńskim. Jedyne co zrobiłam, to zabezpieczyłam się finansowo tak, żeby być spokojną w razie czego. Mąż zdecydowanie rzadziej spotyka się z kochanką,, to znaczy średnio raz na 2 tygodnie i zazwyczaj na krótko, w godzinach pracy. Deklaruje, że on stara się to zakończyć, ale w sposób taki, żeby tamtej nie skrzywdzić. Zaczął też trochę używać głowy i zastanawiać się nad pewnymi drobnymi szczegółami w jej zachowaniu, głównie związanymi z pomocą finansową, jakiej jej udziela. W stosunku do mnie zaś zmienił się o tyle, że nie ma już postawy albo akceptujesz albo do widzenia. Stara się i dba o nas jak o rodzinę.
Ja wróciłam do pracy i czuję się lepiej, jak wreszcie mogę poprzebywać wśród normalnych ludzi, ale mam też mało czasu dla siebie, albo nie mam go wcale..
Jakkolwiek to wszystko brzmi, wiem, że niestety nie zadowala Was to. Kiedy sytuacja się zmieni w sposób istotny będę pisać na pewno, ponieważ wiele osób bardzo się zaangażowało w moją historię, za co jestem wszystkim bardzo wdzięczna.
pozdrawiam
Komentarz doklejony:
Skoro zdecydowałaś się zaakceptować takie życie to chciałabym coś od siebie zaproponować.Ponieważ jest mi bliżej wiekowo do twoich rodziców niż do ciebie uważam że powinnaś ich poinformować /bez względu na to co mąż ma w tej spr do powiedzenia/o sytuacji.Tym bardziej że nie jest to sposób na życie a nie sprawa przejściowa.Głupio by było gdyby na wczasach, w markecie, galerii spotkali zięcia obściskującego się z tą czy inną utrzymanką.Świat jest naprawdę mały i ludzie się znają,rozpoznają ,wystarczy że sąsiadki,panie w przedszkolu będą wiedziały czyją jesteś żoną by dotarło to do twoich rodziców.Jakaś ciocia,kuzynka też ma oczy i chętnie podzieli się wiadomościami nie tylko z nimi.Lepiej żeby dowiedzieli się od córki jak żyje i że jest szczęśliwa niż by stali z rozdziawionymi buziami widząc zięcia w samochodzie na przejściu w objęciach lub słuchali komentarzy waszych sąsiadów gdy zawitają z wizytą.
to twoje wybory i twoje życie. Ważne, że wróciłaś do pracy ,do ludzi i do jako takiej normalności. Zobaczysz, że wszystko z biegiem czasu się poukłada.
A życie pisze czasem nieoczekiwane scenariusze...
Na ochłapach uczucia, też, da się żyć. Wprawdzie, nie wierzę, by ktoś taki był szczęśliwy, ale grunt, że ma stały dopływ pokarmu. To niektórym wystarcza. Aby tylko nie być na głodzie.
Catsnow, Twój pan dba o Ciebie. Tak, byś wiernie strzegła domowego ogniska, ale nie miała siły szczekać, czy zerwać ze smyczy. Tak, pies ma służyć panu.
Skoro to Ci odpowiada, nie mam prawa nic więcej mówić.
Trzymaj się, dziecko...
:niemoc
niesamowitym plusem jest to, że wróciła do pracy i myślę że z czasem podejmie odpowiednie kroki!
mi tez zajęło wiele czasu zanim złożyłam pozew ale z jednego jestem dumna to była tylko moja decyzja (na początku miałam wahania ale z czasem uświadomiłam sobie że to najlepsze co mogłam zrobić)
Pisała
Cytat
Więc może to jest odpowiedź.
moja sytuacja zmieniła się już dawno, mąż zostawił kochankę, przyznał, że był to ogromny błąd z jego strony i żałuje tego. Przeprowadziliśmy się, żyjemy razem. Jest dobrze. Aczkolwiek teraz przynajmniej potrafię sobie wyobrazić życie bez męża. Czasem zastanawiam się czy byłby w stanie zrobić to ponownie, myślę, że tak. Ale wydaje mi się, że gdyby coś takiego się stało, odeszłabym.
Pewnie wielu z Was jest zawiedzionych rozwojem sytuacji. Trudno. Wydaje mi się z perspektywy czasu, że dobrze, że się nie rozstaliśmy. A co będzie dalej, życie pokaże. Pozdrawiam wszystkich. Catsnow