| pupil | 08. Luty |
| __ZaCzArOwAnA__ | 08. Luty |
| Darco | 08. Luty |
| Feromonka | 08. Luty |
| hanna0802 | 08. Luty |
NieOddycham | 00:34:08 |
milyfacet | 00:46:27 |
Julianaempat... | 02:01:49 |
#
poczciwy | 02:20:22 |
Crusoe | 14:29:52 |

Witam. Mam 37 lat dzieci 13 i 3 lata -super chłopaki. Mialem wspaniałe małżeństwo, żyłem dosłownie jak w bajce niczego nam nie brakowało. Od pewnego czasu zaczołem coś podejżewać- taka męska intuicja. Gdy ją podpytywałem śmiała się ze mnie że ją o to pytam przecież jest tak wspaniale po co miałaby to robić. Jednak nie dawało mi to spokoju, kupiłem dyktafon ukryłem w samochodzie- jest przedstawicielem handlowym. Jeździła z nim 3 dni, w jakim byłem [b]szoku[/b] gdy odsłuchałem nagrania. Praktycznie cały czas gadała z facetami, telefony odbierała "cześć słonko", "cześć rybcia" żegnała sie " pa kochanie" umawaiła się z nimi na basen, na siłownię- często tam chodziła ja siedziałem wtedy z dziećmi. No i tak słuchałem, słuchałem w końcu konkrety gada jak tęskni za jego fiutem, jak czeka żeby wszedł jej w ****kę- i tak kilka telefonów, następny [b]szok[/b] umawia się z klientem w jakimś tajnym miejscu- ewidentnie na bzykanko. Niestety był to fakt. Jak się okazało w jeden dzień bzykali się dwukrotnie najpierw w tym ich tajnym miejscu później w mieszkaniu przyjaciółki , która ją kryła. WSZYSTKO RUNEŁO. Zrobilem jej zadymę powiedzialem że się rozwodzę. Dwa dni komletnie się załamałem, ale ochłonołem, przemyślałem -wielka miłość, dzieci 13 pięknych lat- może jednak jej wybaczę. Taśmy z dyktafonu słuchalem non stop i kolejny [b]szok [/b] ICH BYŁO DWÓCH. Bajerowała mnie i dwóch facetów- dokładnie przeanalizowałem całe nagranie. Była scena ze wsiada do auta po bzykanku z tym pierwszym, dzwoni do drugiego i opowiadają sobie co ze sobą zrobią jak się spotkają i umawiają się na kawe a po odlożeniu słuchawki dzwoni do mnie i gadamy jak miło spędzimy popołudnie. Totalne zakłamanie. Mowi, że żałuje, że jest chora pójdzie na terapię ale wiem że jest za późno. spakowałem ją i wywiozłem do teściowej. Teraz już wiem że nie bede mógł z tym żyć składam pozew o rozwód. Jest jeszcze problem bo często spotyka się z dziećmi - no i mimowolnie ze mną- i boje się że jej wybaczę, a nie chce tego bo na 100% to się powtórzy i kolejne lata będą stracone. ale się rozpisałem. Pozdrawiam wszystkich
Stawiam, że dwóch było jednoczasowo teraz, a w całej przeszłości nie sądzę, by się tak ograniczała
Żałuje...jest chora...i obietnica terapii...Pojętna ta Twoja żona, że w jeden mig postawiła sobie diagnozę i ruszyła do boju
Wiele jeszcze przed Tobą, ponieważ wydaje się, że Twoja żona to całkiem dobra manipulantka i zrobi wszystko, żeby nie zostać na stałe u matki...
Jeśli tak, to wiej człowieku, wiej gdzie pieprz rośnie i nawet przez sekundę nie rozważaj opcji wybaczenia jej i trzymania takiego śmirdzącego strupa na karku.
Zadziwiające jest to, jak ludzie potrafią się maskować, jak grają całe lata i żyją w zakłamaniu. Dlaczego i po co robią takie rzeczy? Ohyda.
Wiej człowieku i puść to babsko w samych skarpetkach. Niech jej ruchacze zadbają teraz o nią- ty odwróć się na pięcie i poukładaj sobie życie.
Powodzenia.
Komentarz doklejony:
kolejną z wielu szans .... zjadło mi się
Dokładnie zgadzam się z Mono.
Spiepszaj gdzie pieprz rośnie.Jeśli wybaczysz tej szmacie na 100% to sie powtórzy!!Tak to działa.
Złóż pozew z orzeczeniem winy tego ścierwa.A o nie niech sie martwią te ruchacze.
Nie lubie używać tak mocnych słów ale w Twojej historii inaczej sie nie da.
Zaglądaj tutaj,nawet nie wiesz jak pomocny jest ten portal.
I powtórze raz jeszcze-NIE DAJ SIE WKRĘCIĆ W JAKIEŚ WYBACZANIE TEJ ZDZIRZE!!!I wierz mi,dzieci lepiej na tym wyjdą jak bedzie czysta sytuacja.
Komentarz doklejony:
I jedno musisz zrozumiec.Qurestwo to nie cecha której można sie pozbyć,to jest charakter.
Nie daj się człowieku w to wkręcić. Nie wiem, w jakim obracacie się środowisku (to też ma znaczenie, bo są środowiska, gdzie k...stwo jest normą), kim jesteście w normalnym zyciu, jakie macie wartości priorytety, na co macie tolerancję, a gdzie zaczyna się dla was mur nie do przeskoczenia- podejrzewam, że wszystkie te czynniki mocno zaważą na twojej ostatecznej decyzji. Na ten moment ty się wahasz- to niepojęte, ale może dla ciebie życie z taką "kobietą" jest do przyjęcia ?
Cokolwiek zrobisz jednego bądź pewny- ten babsztyl dalej będzie się k...wił i czy za twoimi plecami, czy też za plecami następnego, który się z nią zwiąże, zawsze ten babsztyl będzie się k..wił.
Nie wierzę w to, że wcześniej wszystko było w porządku. Ona na pewno od dawna się puszczała. To co ty opisałeś jest w najwyższym stopniu obrzydzające i odrzucające.
Nie chodź z tym ścierwem do łóżka, bo wrobi cię w dziecko. Im dalej w las, tym więcej drzew.
Wiej człwoieku i ratuj swoje życie. Niech biorą sobie taką jej ruchacze.
Zadam pytanie. Jak wyglądają wasze tematy materialne. Tzn. Kto jest głównym żywicielem. Może być drugie dno. Obawia się nie utraty Ciebie ale status quo. Kilka takich spraw było. Również moja. Nie rozwiodłem się ale sprawy finansowe załatwiłem jak byśmy nie byli małżeństwem. Za błędy trzeba płacić. Bo u twojej pani to nie był przypadek, choroba czy innne pierdy. Ale błędny, ŚWIADOMY, PRZEMYŚLANY wybór. Powtarzam WYBÓR.
Teraz nie może być nic ważniejszego od Ciebie i dzieci . Zadbaj o siebie , rozwijaj swoje pasje , rób to co do tej pory było odłożone na potem . To jest Twój czas .
Pamiętaj - teraz jest ból i jeszcze długo będzie Tobie towarzyszył ale przyjdzie taki dzień , kiedy spojrzysz inaczej na to wszystko co będzie już za Tobą . I będziesz dumny z siebie - z faceta , który potrafił przejść przez piekło nie stając sie diabłem . To Ty będziesz tym wygranym
Ja powiem tak- ciebie dziwi coś takiego i masz momenty, że bierzesz jej kłamstwa za dobrą monetę. Dopiero, gdy sięgasz po nagrania z jej łajdackich schadzek, to dopiero wtedy udaje ci sie jakoś myśleć przytomnie.
No cóż- temat zdrady i wszystkie te klimaty, jakie związane są sa tego rodzaju ludzka podłościa dla ciebie sa, póki co, raczej nowościa. Poczytaj sobie więc rózne wątki na tym portalu i przekonasz się wtedy, kim sa ludzie, którzy zdradzają. Zrozumiesz wtedy ile warte są ich słowa, zapewnienia, obietnice i wyznania.
Ty pewnych rzeczy na pewno byś nie powiedział, bo nie przeszłyby ci przez gardło. Większość normalnych ludzi tak właśnie ma. Są jednak tacy, dla których kłamstwo w zywe oczy, bałamucenie kogos i wpędzanie w maliny, to chleb powszedni i żaden problem.
Każdy łajdak/ka bedzie kłamać w żywe oczy, jesli ma w tym jakiś interes. To typowe i nie ma w tym niczego wyjątkowego. To norma. Taki czlowiek przysięgnie ci na wszystko, na co tylko chcesz, byle tylko dostać to, czego chce.
Ta kobieta wylądowała u swojej matki, pewnie nie jest jej z tym zbyt dobrze, nie wiadomo, jak jej matka odnosi się do tego, że zięć wywalił jej córkę z domu. Może ciosa ta matka kołki na głowie swojej córki? A zresztą, to nie jest istotne, bo może nawet skacze ona z radości, że córeczka wróciła do domu.
Ty tego nie analizuj.
W każdym razie "twoja żona" z jakiegoś powodu chciałaby wrócić do domu.
Niech idzie do któregoś ze swoich ruchaczy- dlaczego tego nie zrobi?
Wiadomo dlaczego. Otóż każdy wie, że ruchacz zrobił swoje, podciągnął portki po robocie i zawinął się do domu, może poszedł do kolejnej puszczalskiej mężatki? Pełno jest przecież tego dziadostwa- wiadomo, jak jest.
Ona wie doskonale, że ty ją kochasz i dlatego walczy o swój byt. Jej nie zależy na twoim uczuciu, szacunku albo na tym, żebyś ty był z nią szczęśliwy. Dla niej ty jesteś jeleniem, a nie mężczyzną do kochania i szanowania.
Poczytaj inne wątki i szybko przekonasz się o co chodzi w takich sprawach. Pozbędziesz się złudzeń i nie dasz się omotać.
Gdyby któryś z jej gachów chciał ją pod swój dach, miał odpowiednie dla niej warunki bytowe, to uwierz mi- ona od razu poszłaby do takiego i nie oglądałaby się na ciebie. Jej problem polega na tym, że ona nie ma dokąd pójść, przynajmniej na ten moment.
Ty ją przyjmiesz, a ona za jakiś czas wycwani się i poszuka sobie takiego, który ją sobie weźmie.
Myslisz, że będzie miała jakiś problem z tym, żeby otumanić jakiegoś np. kasiastego chłopa?
Czy uważasz, że w takiej sytuacji ona bedzie brała pod uwagę twoje dobro, twoje uczucia albo to, że dała ci słowo?
Zapomnij- kopnie cię w zadek bez wahania.
Wiej od tego czegoś- to nie jest kobieta, tylko jakies chore i wynaturzone babsko.
Komentarz doklejony:
Napisałeś też, że ona ma odpowiednie koleżaneczki, które mniej więcej taki właśnie styl życia prowadzą. Dla mnie bez komentarza.
To byle kto, a nie kobieta do życia.
Wiem co piszę, przeszłam podobne akcje, też dyktafon podkładałam, dałam 3 szanse i a dzis jestem w trakcie rozwodu. Trwa to dalej, oni sa uzależnieni jak narkotyk od sexu! Za jakis czas znowu to zrobi, jestem tego pewna.
Ja strasznie żałuję ze tak późno się ocknęłam. Zobaczysz jak byś z nia został to i tak jeszcze raz podłozysz dyktafon bo jej nigdy już nie zaufasz w 100%. Będziesz się męczył...
Naprawde posłuchaj mnie :cacy
Komentarz doklejony:
Na marginesie, ci co są uprzedzeni do osób po rozwodzie powinni trochę tu poczytać, to jest atut tego portalu:tak_trzymaj
Ja bym powiedział, że wybaczyć jak najbardziej i puścić swoją drogą. Bo bez wybaczenia będzie się pielęgnować nienawiść. A to równie silne uczucie co miłość. W takim przypadku chodzi o to by wygasić uczucia i pozwolić danej osobie przejść (w naszej świadomości) do przeszłości.
Więc wybaczyć, podziękować za to co było dobre i życzyć wszystkiego najlepszego, ale bez nas.
Napisałeś, że ona chodzi wprawdzie do psychologa, że stara się, że zerwała nawet kontakt z wesołymi koleżaneczkami, które lubują się z w tym sporcie, że chce zmienić pracę, by nie mieć pokus itd. itd.
Jednym słowem dostałeś cały pakiet pobożnych swoich życzeń- ta kobieta robi teraz wszystko to, czego ty od niej oczekiwałeś.Można by rzecz, że masz teraz w domu anioła wcielonego w skórę żywej kobiety- żyć tylko i nie umierać.
Zwłaszcza, że ciągle ją kochasz, o czym ona doskonale wie.
No cóż- w niecały miesiąc sprawa została więc zamieciona pod dywan- według wszelkich prawideł- szybki początek oznacza szybki koniec.
Za chwilę ona na dobre okrzepnie, umości się wygodnie na starych śmieciach i będziesz miał kolejnych boczniaków.
Jak możesz wierzyć tej kobiecie wiedząc o tym, co ona robiła?
Przeciez spotykała się z dwoma chłopami równocześnie, bzykała się z nimi, a przed toba grała rolę dobrej żony.
Co to za kobieta, żeby w ogóle mieć takie potrzeby?
No pomyśl logicznie.
Dużo znasz takich kobiet? Przecież zdecydowana większość trzyma się domu, dba o rodzinę i nie zachowuje się w ten sposób. No gdzież np. ja mając męża, normalną rodzinę, dzieci i kupę obowiązków na karku miałabym mieć ochotę na to, by ciągać się z jakimiś obcymi ruchaczami? Dla mnie to niepojęte.
To, co ona zrobiła fatalnie świadczy o tej kobiecie. Kogo ty znowu wprowadziłeś pod swój dach- no nie wiem, ale dla mnie ju ż bardziej do przyjęcia byłoby to, że baba miała jakiś romans, bo boczniak zawrócił jej w głowie, coś jej się tam uroiło we łbie od nadmiaru wolnego czasu i braku obowiązków, wzięła się i zadurzyła- no głupota i szczyt wszystkiego, ale da się to jakoś racjonalnie wytłumaczyć. Tu natomiast masz do czynienia ze zwykłą ku...- no nie widzisz tego? Nie dostrzegasz żadnej różnicy między twoją żoną, a jakąś żoną, która wdała się w romans z JEDNYM chłopem, ale ogarnęła się i chce wrócić do męża, bo gach np. kopnął ją w cztery litery albo cóś w tym rodzaju.
Uważam, że popełniłeś wielki błąd wpuszczając taką osobę z powrotem do swojego życia.
Jednak może inne osoby będą cię wspierały w tej decyzzji zobaczą w twojej żonie coś pozytywnego. Ja niestety jestem na "nie."
Daj sobie czas z decyzjami, najpierw odbuduj siebie, ochłoń.
Wahać się będziesz jeszcze prawdopodobnie wiele razy.
Rozmawiaj ze sobą, bez świadków
Ja też uważam że Mono ma rację. Na siłownię na pewno chodziła tylko na jaką ?
Ares a jak zachowują się dzieci ? Jak was odbierają z osobna ?
Miłego dnia 4all.
Witaj Ares ponownie, choć osobiście wolałbym abyś już tu nie zaglądał i układał sobie życie na nowo z zupełnie inną, porządną dziewczyną.
To, że wpuściłeś ją, nie oznacza, że nie masz prawa zmienić zadania.
Wobec tego, co Tobie, dzieciom zrobiła, nie masz już żadnych zobowiązań. Ani nie musisz dotrzymać danego słowa.
Ona musi wiedzieć, a jak tego nie wie, to ją pora uświadomić, że Ty już nic nie musisz!
Jednak zrobisz jak uważasz.
Tylko uważaj co i dla kogo robisz.
To jest Twoje, a nie moje życie.
Ja wiedziałem, co mam zrobić, Jednak Ty to nie ja.
Prawdopodobnie Ty też to doskonale wiesz, gdy tylko do głosu dochodzi rozum, a nie głupie serce.
Wykorzystanie tego ostatniego, Twojego uczucia - jest to ostatni pocisk w magazynku, jakim ona dysponuje, aby Ciebie zatrzymać.
Odpalila go, ale już nie od niej lecz od Ciebie zależy czy to się jej uda.
Chcesz tutaj uzyskać potwierdzenie, że jest szansa? Tego tutaj nie otrzymasz.
Moim zdaniem jednak nie i naprawdę nie warto.
Ryzyko jest zbyt wysokie,
A Ty, w razie klęski będziesz się bardzoo długo podnosić po kolejnym ciosie. Bierz pod uwagę, że są dzieci.
Co chcesz im zafundować? Kolejny horror?
Można powiedzieć odnośnie Ciebie tak:
Jesteś za słaby by odejść, za silny by zostać.
Ares
Co Ty człowieku do cholery chcesz zrobić ze swoim życiem!
Obrazowo mówiąc : wszedłeś na nie oznakowane pole minowe , nie zachowując środków ostrożności ruszasz biegiem i liczysz na cud, że ujdziesz z życiem. Skoro za pierwszym razem się udało , uda się i teraz?
Błąd w rozumowaniu.
W jej przypadku kluczowym pytaniem jest nie czy tylko kiedy?
Tak to niestety dla Ciebie wygląda, gdy się patrzy na to z boku.
Co z tego, że zmieniła pracę pracę? Co z tego, że nawet zezwala z rozrywkowymi koleżankami.
Ludzisz się, że zmiana pracy to uwolnienie się od pokus?
Że skoro w jej zasięgu nie będzie tych koleżanek, to nie trafi na inne o podobnym charakterze.?
Abyś z nią się poczuł w miarę bezpiecznie, jedynym rozwiązaniem byłoby zamknięcie jej na klucz i nie wypuszczanie jej z domu!
Sam wiesz, że to niemożliwe.
Wiem wiem, karmisz się nadzieją.
Tylko że ona często chodzi w parze z naiwnością graniczącą z głupotą.
Jeśli naprawdę potrzebne są Tobie mocne wrażenia, to załóż aksjomatycznie, że ona Tobie je zapewni w takiej ilości, że abyś tylko to wytrzymał.
Są inne, znacznie przyjemniejsze sposoby na podniesienie sobie poziomu adrenaliny.
Pozdrawiam i miłego dnia życzę.
Ty masz do czynienia z jakąś naprawdę wynaturzoną kobietą, pusta i zepsutą. Ona puszczała się z kilkoma w tym samym czasie, ciebie też nie oszczędziła, bo przecież jak gdyby nigdy nic też z tobą sypiała.
Jak mogła robić takie rzeczy?
Przeciez każda normalna kobieta wie, że przygodny ruchacz niesie za sobą ryzyko choroby, że można w ten sposób stracić dobre imię (dobra opinia jest sprawą niezwykle ważną dla porządnej kobiety), że to balansowanie na bardzo cienkiej linie itd.
To po co robić takie rzeczy?
Jakim cudem taki styl życia, tego rodzaju prowadzenie się może uszczęśliwić jakąś kobietę?
Co to za atrakcja, jesli wydzwanialiby do mnie jakiś faceci, którzy patrzą tylko na to, żeby mnie użyć? Naprawdę trzeba mieć nawalone we łbie, żeby w ogóle mieć potrzebę takich "przygód". To nienormalne.
Każda mądra i szanująca się kobieta wie doskonale o tym, że nic niewarty jest facet, który podrywa mężatkę- przecież to prawdy stare, jak świat. Nie trzeba kończyć żadnych uniwersytetów, mieć nie wiadomo, jakich dyplomów, by znac pewne prawdy.
No przykładowo- ja byłabym mężatką i nagle zauważyłabym, że zasadził się na mnie jakiś facet. No nie wyobrażam sobie tego, żeby ktoś taki mógł mnie pociągać, choćby w moim małżeństwie działby się nie wiadomo, jaki kryzys. Taki chętny budziłby moją odrazę, bo ja postrzegałabym go, jako złodzieja, który za nic ma życie innych człowieka (mojego męża), który nie ma żadnych zasad moralnych, bo przeciez skąd miałby wiedzieć czy ja nie chodze do łóżka także z mężem? No, nie wyobrażam sobie, bym mogła zainteresowac się kimś takim. Tacy faceci, to szmaty przecież- a twoja żona z takimi właśnie puszczała się ochoczo.
Ja zwróciłam też uwagę na to, jak napisałeś, że potrafiła rozmawiać najpierw z jednym kochankiem, mówić mu o tym, jak to za nim tęskni, a za chwilę odbierała telefon od drugiego i też gadała z nim w takim samym stylu, jak z tym pierwszym, a potem dzwoniła wyluzowana do ciebie i wesołym głosem ustalała, jak miło spędzicie popołudnie- no masakra. Obłuda, zakłamanie i zepsucie do potęgi entej- co ona miała z czegoś takiego? Jakim cudem dowartościowywało ją coś takiego?
Ona nie odczepi się od ciebie tak łatwo i co chwilę będzie burzyła twój spokój. Zawsze pojawi się akurat w takim momencie, gdy ty będziesz w miarę już ogarnięty, zaczniesz się uśmiechac i przyjmować życie takim, jakie ono jest- ona wtedy pojawi się z worem pokutnym na karku i będzie mąciła ci w głowie.
Ja życzę ci siły i konsekwencji w działaniu, bo naprawdę trafiła ci się "wyjątkowa idiotka". Dobrze, że przynajmniej zniknęły te koleżaneczki- ja wyobrażam sobie co za jedne. Siedzą takie, jak ćmy po różnych knajpach i wyrywają chłopów, co chwilę innego. Lowelasów też nie brakuje- w tym tygodniu ryży, w następnym łysy,a w trzecim tygodniu jakiś kolejny.
Odetnij się od tych klimatów.
Daj im ostoję i bezpieczeństwo, jeżeli chodzi o kwestę opieki to się przekonasz czy ojcowie (mężowie "szlachetnych dam"
Gwarantuję że będzie dobrze
Cytat
Cytat
Ewidentnie to nie zadurzenie, które często można przerwać; Niestety ja tu widzę typowe uzależnienie. Korzyścią w tym przypadku nie jest stan naiwnego zakochania się, zauroczenia; tylko emocje związane z ryzykiem i seksem; z orgazmami, ale koniecznie z adrenaliną.
Paskudna sprawa; wiadomo jak leczy się uzaleznienia i jak ciężko z tego wyjść.
Od ilu lat żona jest przedstawicielem handlowym ?
Niestety wydaje mi się, że trwało to już od dość dawna i ciekawe czy sama doliczy się facetów, których przerobiła?
To, że miała dwóch na tapecie świadczy o tym, że głód emocji był już duży, wciąż jej było mało, aby poczuć się dobrze;
To raczej facetów posądza się o takie uzależnienia, większość kobiet jednak szuka innych trwalszych emocji, uczuć, a nie chwilowego wyładowania koktajlu w mózgu;
No, ale dzięki temu mogła też nie angażując się zbytnio w nikogo przykładnie dbać o rodzinę;
Ciekawe kiedy i jak to się zaczęło ?
Nie wiem, czy cokolwiek może zastąpić jej te emocje i czy wizja utraty dotychczasowego życia jest wystarczająca w takich przypadkach ? Ją przecież pociąga również ryzyko przyłapania, utraty wszystkiego (im większe ryzyko, tym większy haj), więc szansa na to, że pójdzie w tango, aby znów poczuć się świetnie jest spore.
Wszystko zależy od tego, co jest dla niej ważniejsze, a po miesiącu to można tylko powiedzieć, że chęci są, ale sprawa jest poważniejsza niż się wydaje.
Najprościej tylko potępiać i powiedzieć qrestwo, ale jak ktoś ma choć blade pojęcie o naszej fizjologii, to się nie zdziwi. Nasz gatunek tak ma, a popęd to jedne z najsilniejszych emocji jak nie najsilniejsze; jak widać, nie każdy sobie z tym radzi.
Współczuję Ci bardzo. Dla faceta kobieta, która się puszcza, bo to lubi, to całkowita masakra.
Musisz mieć świadomość, że będziesz żył na bombie, wiedząc co ją kręci i jak niewiele do tego potrzeba. Ona nie musi się zakochiwać;
Wcale też bym się nie zdziwił, gdyby na swój sposób kochała właśnie Ciebie, ale Ty jej takich emocji, które jej dają satysfakcję raczej nie dostarczysz; chyba, że będziesz się z nią umawiał gdzieś na mieście w miejscach publicznych, żeby poczuła adrenalinkę
To co napisał makasiala też w różnym stopniu Cię dotknie. Ona może być teraz idealna, jak nigdy, może to wystarczy jej, żeby się opamiętać, ale dochodzi Ci jeszcze walka z samym sobą.
Cienko to widzę, ale wszystko jest możliwe;
Oczywiście, że nie musi się zakochiwać- jej wystarczy tylko bzykanie.
Ta kobieta, to chodząca katastrofa dla mężczyzny, który chce zyć w zdrowej i normalnej rodzinie.
Idealna jest natomiast dla tych różnych ruchaczy, bo zero zobowiązań, żadnego ciosania kołków na głowie, żadnych wymagań. Taka podnosi po prostu kieckę do góry, a po wszystkim otrzepuje się, jak kaczka na deszczu i wraca do swojego życia.
Nie wiesz co dalej bedzie?Za jakis czas znów Cie zdradzi.
Komentarz doklejony:
Ale z Ciebie zawodnik ares.Pierwszy raz widze aby ktos takie qurestwa przełknął.:wykrzyknik
Masakra jakas.
Jestes słaby psychicznie,niekonsekwentny,żona Cie nie bedzie szanowac bo kobiety takich ludzi nie szanuja.
Zmien sie chłopie albo bedziesz rogami dotykał Marsa.
Szkoda mi Cie.Najzwyklej w swiecie szkoda,by tak na własne życzenie piepszyc sobie zycie.
Pewnie, że już nic nie będzie tak jak było
ale ares nie miał lepszego pomysłu na "co dalej" tym bardziej, że są dzieci, szczególnie jedno małe.
To wszystko niestety nie takie proste...
Też uważam, że z tej mąki chleba nie będzie, ale puki co nie ma się co spieszyć:kapitulacja
Ares , zadziałał u Ciebie mechanizm kontrastu. Ona przez parę dni zachowuje się normalnie, a w Twojej głowie urosło to do rangi cudu. I pod wpływem kolejnego zawirowania podejmujesz karkołomne decyzje. A miałeś się rozumem kierować. To przez kontrast, na tej samej zasadzie działają ofiary przemocy , zwłaszcza psychicznej. To , że postraszony sprawca przez pewien czas zachowuje się poprawnie , rośnie do rangi tak wielkiego wydarzenia, że ofiara nadbudowuje sobie rzeczywistość , usypia nachalnie czujność, karmi się mrzonkami , rzuca na łeb na szyję dotychczasowe postanowienia i ... wpada w pułapkę. Ta pułapka jest o tyle niebezpieczna, że jak sprawca znów stanie się sobą, ofiara w poczuciu wstydu nie będzie już potrafiła ani się przeciwstawić, ani poszukać wsparcia i zrozumienia u osób, które wcześniej pomagały i dopingowały, a później były przekonywane jakiej to cudownej przemiany dokonał chwilowy bunt na pokładzie. To jest uwikłanie w system kłamstw i schematycznych zachowań, które powodują kolejne zamykanie drzwi. No i dochodzi do pełnej izolacji, a potem może być już tylko coraz gorzej.
Powiem tak, trzeba było przejść choć jedną rozprawę, dla własnego bezpieczeństwa.
Cytat
Ares, a ja zaobserwowałam, że źle jest tym, którzy wybaczać nie potrafią. I owszem oni czują żal, ale po latach tak naprawdę sami już nie wiedzą do czego, albo kogo, choć w większości oczywiście mają swoje upatrzone i wypróbowane cele do ataku.
Ty Ares wybaczenie utożsamiasz z zostaniem z osobą zdradzającą, a mnie wybaczenie kojarzy się z ...wybaczeniem.
To co teraz robisz , to relatywizm.
Ares, tu wiele osób Ci kibicuje, choć różnie widzimy sposoby, dzięki którym możesz wybrnąć z sytuacji. Widzisz problem polega na tym, że po krótkim zrywie i postawieniu kogoś na baczność, trudno mówić o tym, czy w takiej osobie dokonała się jakaś głębsza przemiana, czy też jest to tylko forma uniknięcia konsekwencji swoich czynów. I raczej trudno mówić o klarowaniu sytuacji, w momencie kiedy robisz krok do przodu , a potem dwa do tyłu.
W mojej opinii, swoim posunięciem doprowadziłeś do sytuacji, w której żonę utwierdziłeś , że jest nie do ruszenia. Jeszcze nie słyszałam, żeby lis bał się królika.